|
Brian Eno
singulair.serwis |
Brian Eno, właśc. Brian Peter George St. John le Baptiste de la Salle Eno (ur. 15 maja 1948 w Woodbridge, hrabstwo Suffolk) – angielski kompozytor muzyki ambient, producent muzyczny i muzyk rockowy grający na instrumentach klawiszowych i wielu innych. Znany z występów w grupie Roxy Music oraz z kariery solowej. Twórczość Briana Eno zaliczana jest do progresywnego rocka i progresywnego popu, ale także do muzyki awangardowej, elektronicznej, ambient, world – w szerokim pojęciu, eksperymentalnej. Artysta znany jest z awangardowych, multimedialnych realizacji.
Dyskografia: 1974 Here Come the Warm Jets 1974 Taking Tiger Mountain (By Strategy) 1975 Another Green World 1975 Discreet Music 1977 Before and after Science 1978 Music for Films 1978 Ambient 1 - Music for Airports 1978 After the Heat 1980 Ambient 2 - The Plateaux of Mirror 1981 My Life in the Bush of Ghosts 1981 Ambient 3 - Day of Radiance 1981 Empty Landscapes 1981 My Life in the Bush of Ghosts 1982 Ambient 4 - On Land 1983 Music for Films, Vol. 2 1983 Apollo - Atmospheres & Soundtracks 1984 Begegnungen 1985 Thursday Afternoon 1985 Begegnungen II 1988 Music for Films, Vol. 3 1990 Wrong Way Up 1992 Nerve Net 1992 The Shutov Assembly 1993 Robert Sheckley's in a Land of Clear Colours 1993 Neroli 1994 Headcandy 1995 Spinner 1997 The Drop 1997 Extracts from Music for White 2005 Another Day on Earth 2010 Wall Street: Money Never Sleeps (z Craigiem Armstrongiem i Davidem Byrnem)
Jest to chyba najbardziej wpływowa postać w dziejach muzyki rozrywkowej. Wszędzie go pełno, gdzie tylko byście nie spojrzeli znajdziecie Briana Eno, twórca ambientu. Szczerze przyznam, że jego początkowej, art rockowej przygodzie niezbyt się przyjrzałem, ale mogę polecić albumy ambientowe: Before and after science, Appollo, Ambient 1 i 4 to znakomite, relaksacyjne albumy.
Brian jest ok.
No lubię, zwłaszcza za Here Come the Warm Jets, Another Green World i Before and after Science. Przyjemny, ciekawy rock.
Szanuję za współpracę z Bowiem, znam tylko Another Green World i to klawa płytka jest.
Ale biedak zakopany. A takie fajne rzeczy nagrał...
Jebnę takiego fajnego posta - na Before and After Science w ogóle grały elity - już nawet nie mówię o Frippie, ale Frith, Phil Collins, a co ciekawe - Jaki Liebezeit, Robert Wyatt nawet. Naprawdę, facet ma dosyć ciekawe portfolio ogółem.
Właśnie, które płytki Eno lubicie? :v Sam mam problem z wybraniem tego, co mi się podoba, więc nie wybieram. Wszystkie, które, są spoko.
spoko, wyedytowałem. dyskografia sobie spokojnie leży, generalnie jeszcze ambientów nie tykałem - wszystkiego, co jest bardziej Eno niż kooperacją.
dnia Śro 14:47, 03 Lipiec 2013, w całości zmieniany 2 razy
Jak dla mnie to dźwięki systemowe w Windowsie 95 są zdecydowanie najlepsze.
A na serio to chyba Before and after Science, another Green World i Evening Star no i te płyty z Bowiem, ale kolo generalnie poniżej pewnego poziomu nie schodził. A tak btw, to znasz całą jego dyskografię, że twierdzisz że wszystkie jego płytki są spoko?
Swego czasu bardzo lubiłem Before And After Science, a zwłaszcza stronę B tej płyty. Teraz lubię już mniej, ale takie By The River to arcydzieło. Apollo też spox płytką była, ale generalnie najbardziej lubię rzeczy, w których nie był frontmanem; Baranek Genesis, trylogia Bowie'go, Talking Heads i wiele innych. Swoją drogo fajną ambientową płytkę nagrał z Haroldem, oto link: http://rateyourmusic.com/release/album/harold_budd_and_brian_eno/ambient_2__the_plateaux_of_mirror/
Słuchając dzisiaj Taking Tiger Mountain (By Strategy) zdałem sobie sprawę - dopiero teraz - z faktu, że "Third Uncle" to w sumie post-punk jeszcze przed punkiem. Eno był bardziej wpływowy, niż by się wydawało.
dnia Śro 23:24, 10 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Bo Eno ogólnie jest zajebisty i ja jednocześnie uwielbiam ambienty i płyty z wokalem, jako producent też świetnie dawał radę, dużo klasyków wyszło spod jego ręki. Sądzę, że nie będzie przesadą gdy powiem, że to jeden z moich ulubionych muzyków, wytworzył swój styl i był wpływowy, wypuścił wiele arcydzieł, za to szacunek, no i ogólnie jakąś taką podświadomą sympatię we mnie wzbudza.
Bardzo fajna jest płyta Eno Moebius Roedelius - After the Heat (1978), czyli Eno z muzykami zespołu Harmonia/Kluster/Cluster, przy czym stylistycznie bliżej temu do Harmonii niż Klustera (czyt.: więcej krauta niż elektroniki). Naprawdę fajna sprawa, są tu enowe melodie, brzmienie leży gdzieś pomiędzy krautrockiem, a Enem z ostatnich swych nieambientowych momentów typu Before and After Science. Myslę, że fanom Briana bardzo się to to będzie podobało.
Świetny jest. Faktycznie go pełno. Słucham od czasu do czasu jakieś ambientowe płyty, albo psybientowe, głównie z lat 90. albo XXI w. i prawie wszystkie, poza kilkoma detalami, brzmią w dużej mierze jak Eno, szczególnie a la Discreet Music albo Apollo.
Tak właściwie, mógłby mi ktoś polecić więcej ambientowych płyt a la Apollo? Ambient 1 jest spoko, Ambient 4 też, ale ta jakby mroczna/pesymistyczna atmosfera mnie trochę odpycha. Ambient 2, nagrane z Buddem, też słuchałem i mi się podoba, również Evening Star z Frippem jest niezłe. Ambient 3 Laraajiego też znam, ale nie przypadło mi do gustu. Any other recommendations? 
Może Isao Tomita "The Tomita Planets", "Snowflakes Are Dancing" albo "Kosmos"? Chciałam nawet o nim temat zakładać, ale stwierdziłam, że mi się nie chce szarpać z ludźmi na forum o to jaka to wymyślna muza albo nie bo przecie Eno jest lepszy itp. itd. Spróbuj, jak Ci się nie spodoba to... trudno Nie jest to chyba do końca ambient ale posłuchać można. "The Tomita Planets" opiera się na dziele "Planet" Holsta.
Tak właściwie, mógłby mi ktoś polecić więcej ambientowych płyt a la Apollo? Ambient 1 jest spoko, Ambient 4 też, ale ta jakby mroczna/pesymistyczna atmosfera mnie trochę odpycha. Ambient 2, nagrane z Buddem, też słuchałem i mi się podoba, również Evening Star z Frippem jest niezłe. Ambient 3 Laraajiego też znam, ale nie przypadło mi do gustu. Any other recommendations?
The Pearl z Buddem też jest spoko.
"The Tomita Planets" opiera się na dziele "Planet" Holsta.
Wklepałem Planety Holsta na YouTube i mnie zatkało... wypisz, wymaluj Gwiezdne Wojny. :O
Bo pod wpływem Gustava Holsta muzyka z "Gwiezdnych wojen" została stworzona. Jeśli się interesujesz choć trochę klasyką to mogę dać Ci namiary na mojego bloczka na priv bo o nim pisałam. Dość nieudolnie ale zawsze to coś. Zresztą masz wujka google, możesz sam poklikać. "Planety" Holsta są jakby to powiedzieli więźniowie z aresztu śledczego (ci nie przecweleni) są git! 
Avalon Sutra Budda jest zakurwista.
Avalon Sutra Budda jest zakurwista. Bo pod wpływem Gustava Holsta muzyka z "Gwiezdnych wojen" została stworzona. Jeśli się interesujesz choć trochę klasyką to mogę dać Ci namiary na mojego bloczka na priv bo o nim pisałam.
Interesuję się choć trochę, możesz mi wysłać, z chęcią rzucę uchem. Prawdę mówiąc, za muzykę klasyczną mam zamiar się zabrać w raczej dalszej niż bliższej przyszłości. Obecnie wkraczam w lata 70., bo myślę, że co ważniejsze z lat 65-69 z rocka to poznałem. Ale generalnie mozolnie mi idzie eksploracja.
"Planety" Holsta mają dwie znakomite części - Saturna i Neptuna. Poza tym jest różnie. Najbardziej popularne, jeżeli chodzi o nawiązania, są Mars i Jowisz.
https://www.youtube.com/watch?v=pX1Swx9MJv8 
Tomita zrobił adaptację na instrumenty elektroniczne - momentami nawet niezłą, tam gdzie czerpie z awangardy, momentami banalną, tam gdzie po prostu odgrywa poszczególne partie siląc się na brzmienia przypominające instrumenty z orkiestry symfonicznej. Warto też powiedzieć, że oryginalne Planety Holsta mają niekosmiczne podtytuły, które są jak najbardziej oddane w samej muzyce, co niestety gdzieś w interpretacji Tomity zwyczajnie umyka, przez co dzieło staje się wyłącznie jednowarstwowe. Ogólne wrażenie jest nawet miłe, ale jak to się ma do Ambientów Eno? Tylko kobieca logika może to wyjaśnić... 
Kobajańczyk: "ale jak to się ma do Ambientów Eno? Tylko kobieca logika może to wyjaśnić... "Wink"
Ło Jezu, ten to zawsze... Bez przytyku nie wytrzymi... 
Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam przecież, "Nie jest to chyba do końca ambient"

Kobajańczyk: "ale jak to się ma do Ambientów Eno? Tylko kobieca logika może to wyjaśnić... "Wink"
Ło Jezu, ten to zawsze... Bez przytyku nie wytrzymi... 
Czytaj ze zrozumieniem. Napisałam przecież, "Nie jest to chyba do końca ambient"
Obawiam się, że Tomita nawet "od początku" ambientem nie jest, a "do końca" to już w ogóle. To jest w ogóle przeciwny biegun muzyki elektronicznej niż Eno. Właściwie to prawie że odpowiednik ELP, tylko że zamiast pełnego instrumentarium kapeli rockowej są tylko syntezatory. Co granie popularnych dzieł muzyki poważnej na syntezatorach ma wspólnego z próbą stworzenia nowego kierunku w muzyce? Nie wiem. Chyba tylko tyle, że tu i tam syntezator.
Obawiam się, że Tomita nawet "od początku" ambientem nie jest, a "do końca" to już w ogóle. To jest w ogóle przeciwny biegun muzyki elektronicznej niż Eno. Właściwie to prawie że odpowiednik ELP, tylko że zamiast pełnego instrumentarium kapeli rockowej są tylko syntezatory. Co granie popularnych dzieł muzyki poważnej na syntezatorach ma wspólnego z próbą stworzenia nowego kierunku w muzyce? Nie wiem. Chyba tylko tyle, że tu i tam syntezator.
Może i przeciwny ale jeśli się koledze spodoba to in plus?Nie?Elektronika?Elektonika. Tyla że inna. Przez przypadek odkrył coś nowego. Zabolało?Ucho mu odpadło? Może i niepotrzebnie zatem zabrałam głos, sorry. Będę się na drugi raz pilnować co by mi nikt niepotrzebnie "kobiecych logik" nie przypisywał. Bo to dosyć słabe i niefajne tak do kogoś pisać. Świadczy to tylko o Tobie w moim subiektywnym odczuciu na minus. Mogłeś napisać wszystko bez tego, ale wolałeś w inszy sposób. Twój wybór.
Tak generalnie to chyba sobie sam odpowiedziałeś 
Może i niepotrzebnie zatem zabrałam głos, sorry. Będę się na drugi raz pilnować co by mi nikt niepotrzebnie "kobiecych logik" nie przypisywał. Leopold Staff KOWAL
Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych, Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą, Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Grzmotem młota w nią walę w radosnej otusze, Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie, pilne, Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę, Serce hartowne, mężne, serce dumne, silne.
Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota żelazem, Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne: W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!
Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem, Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte, Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.
"Planety" Holsta mają dwie znakomite części - Saturna i Neptuna. Poza tym jest różnie. Najbardziej popularne, jeżeli chodzi o nawiązania, są Mars i Jowisz.
https://www.youtube.com/watch?v=pX1Swx9MJv8 
Tomita zrobił adaptację na instrumenty elektroniczne - momentami nawet niezłą, tam gdzie czerpie z awangardy, momentami banalną, tam gdzie po prostu odgrywa poszczególne partie siląc się na brzmienia przypominające instrumenty z orkiestry symfonicznej.
Chyba najciekawszej adaptacji Planet jaką sobie przypominam dokonał Hugh Banton, klawiszowiec Van der Graaf Generator. Tam jest brzmienie mniej więcej takie jakie było na Godbluff, i ono kapitalnie do tej muzyki pasuje. Sprawdźcie sobie:
Hugh Banton - The Planets (2009)
Avalon Sutra Budda jest zakurwista.
Dzięki, faktycznie jest!
Dzięki, faktycznie jest! Eh, gdyby to było tylko wydanie 1 CD, bez nudnego As Long As I Can Hold My Breath, to z pewnością byłaby to najlepsza płyta w gatunku.
Ostatnio słucham jego ambientów i sa naprawdę super. Fajniejsze od płyt rockowych, które też są fajne, ale nie aż tak (lepiej to robił Bowie w Berlinie jak dla mnie).
Bardzo Was zachęcam do sprawdzenie sobie całej serii "Ambient":
Brian Eno - Ambient 1: Music for Airports (1978) Harold Budd / Brian Eno - Ambient 2: The Plateaux of Mirror (1980) Laraaji - Ambient 3: Day of Radiance (1980) - tu też jest Eno, tylko nie dopisał się na okładce Brian Eno - Ambient 4: On Land (1982)
Wszystko to są kapitalne płyty. Najbardziej chyba lubię dwie pierwsze, ale kolejne też bardzo mi się podobają. Można tego słuchać na okrągło.
Ale i tak najlepsze z jego dyskografii to według mnie Apollo: Atmospheres & Soundtracks (1983). Naprawdę znakomity album. Wrzucę za jakiś czas coś z niego na Spektralizm to się przekonacie. Klimat prawie tak oniryczny i tak wyrazisty jak u Popol Vuh. To znaczy, nie aż tak, ale prawie że.
admin ej zapomniałes o tej udanyej ambientowej kolaboracji z Jonem Hassellem..., też jest chłopie świetna 
Ambient 3 jest przereklamowany. Takie tam bębnienie w te cymbały. No fajnie, tylko czym to się w zasadzie różni od jakichś rag, gdzie Hindus nasuwa w sitar przez pół godziny? Miło tego posłuchać, ale w sumie po co.
Do reszty nie ma co się przyczepić. Dodałbym jeszcze kolejne dziecko cudownej dwójki, czyli "Pearl".
"Apollo" jest przekozacką sprawą. Jest tam kilka rozbrajająco kojących kawałków, ale i tak numerem jeden jest... numer jeden. Jak się odkręci głośno, to bez żadnego palenia czy znaczków pocztowych słychać jakby planety wirowały.
Ambient 3 jest przereklamowany. Takie tam bębnienie w te cymbały. No fajnie, tylko czym to się w zasadzie różni od jakichś rag, gdzie Hindus nasuwa w sitar przez pół godziny? Miło tego posłuchać, ale w sumie po co. Do reszty nie ma co się przyczepić. Dodałbym jeszcze kolejne dziecko cudownej dwójki, czyli "Pearl". "Apollo" jest przekozacką sprawą. Jest tam kilka rozbrajająco kojących kawałków, ale i tak numerem jeden jest... numer jeden.
O tak! To jest w ogóle najlepszy kawałek Eno, jaki słyszałem. Miazga.
dnia Czw 22:06, 07 Kwiecień 2016, w całości zmieniany 1 raz
Ostatnio słucham jego ambientów i sa naprawdę super. Fajniejsze od płyt rockowych, które też są fajne, ale nie aż tak (lepiej to robił Bowie w Berlinie jak dla mnie).
Yyyy eee ale berliński Bowie nie istniałby bez Eno.
Yyyy eee ale berliński Bowie nie istniałby bez Eno.
A samochody nie istniałyby bez tych wehikułów na korbkę sprzed stu lat, co nie oznacza, że powinienem nie jeździć normalnym samochodem tylko takim czymś z muzeum. Bowie dlatego był wielki, że brał pomysły od innych i je tak przerabiał, że wychodziło to fajniej niż w oryginale. W każdym razie w Berlinie tak robił z Enem.
|
|