|
Co na początek?
singulair.serwis |
Jako, że w temacie muzyki klasycznej jestem prze zielony(w zasadzie znam same nazwiska, muzyki nic) to uprzejmie zapytuję od czego radzicie w tym szerokim temacie zacząć przygodę?
Charles Marie Widor, Wagner, Chopin. Polecam.
Była kiedyś taka lista autorstwa bodajze Heraklesa z najlepszymi płytkami na początek.....
Ja bym tam Wagnera na poczatek nie bral, pomimo ze znac go nalezy
Temat wałkowany wiele razy, użyj opcji szukaj.
Ja bym tam Wagnera na poczatek nie bral, pomimo ze znac go nalezy
Dlaczemu?
"Gdy słucham Wagnera mam ochotę najechać Polskę"
E tam. Ja przy Wagnerze golę głowę, czyszczę szelki i pastuję desanty. Jego muzyka działa stymulująco. Poza tym Wagner kojarzył mi się zawsze z rycerskimi pieśniami minionej epoki, a nie nazi panterami i blitzkriegiem.
Ja nie wiem, to cytat z Woody'ego Allena.
E tam. Ja przy Wagnerze golę głowę, czyszczę szelki i pastuję desanty. Jego muzyka działa stymulująco. Poza tym Wagner kojarzył mi się zawsze z rycerskimi pieśniami minionej epoki, a nie nazi panterami i blitzkriegiem. Nie należy od Wagnera zaczynać, bo to za trudna muzyka jest i potem nosalom pozostaje w głowie najazd na Polskę (choć sam Wagner był akurat polonofilem), ewentualnie w wersji dla kinomanów: nalot na wietnamską wioskę w takt "Cwału Walkirii".  W moim przekonaniu zacząć najlepiej od baroku i klasycyzmu, gdyż to jest bardzo uniwersalna muzyka. Kompletnie zielonym polecałbym na początek: "Cztery pory roku" w dobrym, autentystycznym wykonaniu - np. Fabio Biondiego. Proste kantaty Bacha - np. czwóreczka, Koncerty Brandenburskie tegoż, "Requiem D-moll" Mozarta, Operę "Don Giovani" tegoż Symfonie Bethovena, zwłaszcza III, V, VII i IX.
Jak ktoś już to zna, warto byłoby się cofnąć trochę w czasie i poznać np. Hildegardę, Leoninusa, Tallisa, Orlando di Lasso czy Monteverdiego. Następnie pogłębić nieco znajomość klasycyzmu i baroku i dopiero potem zabierać się za wielkie dzieła reumatyków. Chodzi o to, aby słuchając muzyki mieć jakiekolwiek wyobrażenie na temat historycznego kontekstu powstawania danego dzieła.
No i to jest konkretny post, dzięki Kobaianie.
Dlaczemu? Za dlugi i za trudny jak na poczatek
polecałbym na początek: "Cztery pory roku" w dobrym, autentystycznym wykonaniu - np. Fabio Biondiego. Proste kantaty Bacha - np. czwóreczka, Koncerty Brandenburskie tegoż, "Requiem D-moll" Mozarta,
He. Ktos mi tu kiedys zarzucal, ze polecam ludziom popeline, w nadziei, ze kiedys ich parszywe serca dojrzeja do czegos lepszego oraz ze to jest zla droga. Nie chce byc niemily i wskazywac palcem kto to byl, ale podpowiem, ze mial dwie nogi i nick kobaian.
polecałbym na początek: "Cztery pory roku" w dobrym, autentystycznym wykonaniu - np. Fabio Biondiego. Proste kantaty Bacha - np. czwóreczka, Koncerty Brandenburskie tegoż, "Requiem D-moll" Mozarta,
He. Ktos mi tu kiedys zarzucal, ze polecam ludziom popeline, w nadziei, ze kiedys ich parszywe serca dojrzeja do czegos lepszego oraz ze to jest zla droga. Nie chce byc niemily i wskazywac palcem kto to byl, ale podpowiem, ze mial dwie nogi i nick kobaian. Tak. Twierdzę, że polecanie wybranych arii z oper Verdiego i jemu podobnych to jest serwowanie popeliny nie pozwalającej docenić walorów muzyki poważnej. Dotyczy to również polecania Peer Gynt, Symfonii z Nowego Świata i innych podobnych. Nie wiem natomiast, co koncerty Brandenburskie, czy msze Mozarta, czy nawet opery, ale serwowane w całości, mają wspólnego z popeliną. Czyżbyś Heraklesie nucił przy goleniu Kyrie Elejson?
Dlaczemu? Za dlugi i za trudny jak na poczatek
No ja łykam Wagnera kilogramami jak pelikan, i trudny mi się nie wydaje, a obycia z klasyką nie mam jakiegoś zatrważającego.
Dlaczemu? Za dlugi i za trudny jak na poczatek
No ja łykam Wagnera kilogramami jak pelikan, i trudny mi się nie wydaje, a obycia z klasyką nie mam jakiegoś zatrważającego. Bo to jest kwestia tak na prawdę ilości wolnego czasu. Dla mnie najtrudniejszą rzeczą, jeżeli chodzi o Wagnera jest to, że nie mam z reguły aż tyle czasu, żeby poświęcić go na słuchanie jego dzieł w całości. Druga kwestia to wysoki poziom emocjonalności w tej muzyce. Słuchanie trwającej wiele godzin muzyki, w której nie ma nawet chwili odprężenia, powoduje u mnie zmęczenie emocjonalne.
Po drugie, weźcie pod uwagę, że nasz kolega podziękował mi za polecenie Requiem Mozarta, które nawet dla osób mało obeznanych jest często pozycją oczywistą. Ja więc proponuję mu dzieła, które przyciągnęły moją uwagę w kierunku muzyki poważnej w momencie, gdy miałem o niej tyle pojęcia, co on.
Tak. Twierdzę, że polecanie wybranych arii z oper Verdiego i jemu podobnych to jest serwowanie popeliny nie pozwalającej docenić walorów muzyki poważnej. Dotyczy to również polecania Peer Gynt, Symfonii z Nowego Świata i innych podobnych. Nie wiem natomiast, co koncerty Brandenburskie, czy msze Mozarta, czy nawet opery, ale serwowane w całości, mają wspólnego z popeliną. Czyżbyś Heraklesie nucił przy goleniu Kyrie Elejson?
Jest kilka powodow, dla ktorych zwykle nie lubie przyznawac sie ludziom, ze slucham muzyki klasycznej. Jednym z nich jest ten, ze dla wiekszosci rowna sie to sluchaniu Nad modrym Dunajem albo Czterech Por Roku. Requiem i Koncerty Brandenburskie, mimo wielkiej slawy, to rowniez nie sa przeciez najwybitniejsze osiagniecia ich tworcow. Twoje polecajki doskonale ten stan rzeczy wzmagaja. Spotkam kiedys Pawlika na sali wytrzezwien i chlop mnie spyta, jaka lubie muzyke, ja ze powazna, a on po uslyszeniu Twoich Czterech Por Dupy skojarzy je ze mna i machnie na mnie reka. Plyty z ariami z oper to niekoniecznie jest zly wybor. Moze tego nie wiesz, ale opery nie kazdy lubi. Nawet ja siegam po nie tylko od czasu do czasu, zuy_pan pisal kiedys, ze dla niego opera bez wizji tylko zyskuje. Czasami bywa tak, ze najlepsze dostepne wykonania arii znajduja sie wlasnie na takich plytach, czasem znowu znasz juz calosc i wolisz sobie posluchac arii na wyrywki, albo gdy rozchodzi sie o opere barokowa, trwajaca 120 godzin, to wolisz material w taki wlasnie sposob skondensowany. Plyta z ariami Verdiego ma szanse ukazac nowicjuszowi potege muzycznej ekspresji, natomiast skoczne melodyjki Vivaldiego i nieco lepsze Bacha czesto utwierdzaja ludzi w blednym przekonaniu: ze muzyka powazna to ladne nudy. Swoja droga, na forum jest user o nicku Hauru, czy jakos tak, ktory zaczal sie zaglebiac w muzyke klasyczna bardzo niedawno. Ale juz poznal Nieszpory NMP Monteverdiego, polecalem mu plyty z inna muza Klaudiusza, a nawet juz zna Alessandro Scarlattiego, Heinricha Schutza i bardzo mu sie to wszystko podoba. Jak widac nie trzeba ludziom zawracac dupy Czterema Porami Roku, zeby poznali co dobre. Z tym, ze najpierw na tej polecanej muzie trzeba sie cos znac, a Ty chyba masz z tym niemaly problem. Moze jak bardziej sie skupisz na sluchaniu dobrej muzy, a mniej na probach imponowania gimbusom swoim doktoratem nauk, to sobie z tym problemem poradzisz, czego Ci mocno zyczymy teraz i zawsze i na wieki wiekow amen.
Nie zgadzam się tu z nikim.
Requiem Mozarta, Koncerty Brandenburskie (od nich zaczęło się moje wgłębianie w muzykę klasyczną), Cztery Pory Roku, czy nawet Symfonia Nowego Świata to świetna muzyka i nieprawdą jest, że ona kogokolwiek odstrasza od muzyki klasycznej, czy czegokolwiek innego.
Czynniki odstraszające są inne, przy czym tym dominującym jest po prostu głuchota, sprawiająca, że jak ludzie słyszą The Final Countdown z zadowoleniem otwierają piwo, zaś słysząc Odę do Radości mówią "heh, wiesz Andrzej, to bardzo piękna muzyka i ja szanuję ją, ale posłucham tego kiedy indziej". Poza tym istnieją także czynniki wspierające tego typu postawy w postaci, na przykład, nabytego przekonania o wyższość Pink Floyd - Division Bell nad resztą znanego wszechświata, braku obycia z dziełami muzycznymi, które trwają powyżej trzech minut, oparte są na więcej niż trzech motywach i chociaż raz zmienia się w nich tempo. Nie bez znaczenia może być również widok gęby Bogusława Kaczyńskiego w telewizji.
Jeżeli ktoś jest głuchy nie pomoże mu żadna siła. Jeżeli ktoś nie jest głuchy można zainteresować go i Vivaldim i Wagnerem i Ligetim i Leoninusem, przy czym warto zwracać uwagę zarówno na to co piękne, jak i na to, co znane, a piękne nieco mniej, bo hipsteryzm w muzyce poważnej to przecież nadal jest hipsteryzm.
A co do samego polecania dział klasycznych Pwalikowi, to gdzieś już napisałem tego typu post... I mam, znalazłem!:
Johann Sebastian Bach - St. John Passion BWV 245 (The English Baroque Soloists/John Eliot Gardiner) (1990) Johann Sebastian Bach - Mass in B Minor [John Eliot Gardiner] (1985) Ludwig van Beethoven - Missa solemnis (The English Baroque Soloists; The Monteverdi Choir/John Eliot Gardiner) (1990) Alban Berg - Streichquartett Op. 3; Lyrische Suite (Arditti String Quartet) (1994) Johannes Brahms - Symphonie No.4 [Wiener Philharmoniker / Carlos Kleiber](1981) Claude Debussy - La Mer; Nocturnes; Jeux; Rhapsodie pour clarinette et orchestre [The Cleveland Orchestra / Pierre Boulez] (1995) Claude Debussy - Préludes · Volume 1 (Arturo Benedetti Michelangeli) (1978) Gabriel Fauré - Requiem (La Chapelle Royale; Collegium Vocale Gent; Orchestre des Champs Élysées/Philippe Herreweghe; Johannette Zomer; Stephan Genz) (2002) Morton Feldman - Rothko Chapel (UC Berkeley Chamber Chorus/Philip Brett); Why Patterns? (The California EAR Unit) (1991) Carlo Gesualdo - Tenebrae (The Hilliard Ensemble) (1991) Henryk Mikołaj Górecki - Symphony No. 3 (London Sinfonietta/David Zinman; Dawn Upshaw) (1992) Hildegard von Bingen - Canticles of Ecstasy (Sequentia) (1994) Roland de Lassus - Hieremiae prophetae lamentationes (Ensemble vocal européen de la Chapelle Royale/Philippe Herreweghe) (1989) Léonin - Magister Leoninus (Red Byrd; Capella Amsterdam) (1997) György Ligeti - Requiem / Lontano / Continuum (Liliana Poli, Barbro Ericson, Chöre des Bayerischen Rundfunks, Wolfgang Schubert...) (1968) Gustav Mahler - Symphony No. 5; Kindertotenlieder (von Karajan, Berliner Philharmoniker/DGG) (1973) Olivier Messiaen - Quatuor pour la fin du temps (Luben Yordanoff; Albert Tetard; Claude Desurmont; Daniel Barenboim) (1979) Claudio Monteverdi - Vespro della Beata Vergine (La Capella Reial; Coro del Centro Musica Antica di Padova/Jordi Savall) (1989) Wolfgang Amadeus Mozart - Requiem (BBC Symphony Orchestra/Colin Davis) (1967) Erik Satie - 3 Gymnopédies & Other Piano Works und andere Klavierstücke [Pascal Rogé] (1984) Domenico Scarlatti - Sonaten (Ivo Pogorelich) (1992) Arnold Schoenberg - Streichquartette I-IV (Arditti String Quartet; Dawn Upshaw) (1994) Arvo Pärt - tabula rasa (1984) Alfred Schnittke - Symphony No. 1 (Royal Stockholm Philharmonic Orchestra/Leif Segerstam) (1993) Alfred Schnittke - Requiem; Piano Concerto (Russian State Symphony Orchestra; Russian State Symphonic Cappella/Valeri Polyansky; Igor Khudolei) (1997) Dmitri Shostakovich - 24 Preludes and Fugues Op. 87 (Keith Jarrett) (1992)
To absolutnie nie wyczerpuje tematu, ale na początek powinno być okej. Tylko, Pawliku, żeby na coś Ci się to przydało musisz jednak tych płyt przesłuchać, a nie tylko zobaczyć, że są
dnia Wto 15:41, 10 Luty 2015, w całości zmieniany 2 razy
Nie zgadzam się tu z nikim.
To absolutnie nie wyczerpuje tematu, ale na początek powinno być okej. Tylko, Pawliku, żeby na coś Ci się to przydało musisz jednak tych płyt przesłuchać, a nie tylko zobaczyć, że są
A z jakim niby zamiarem stworzyłem temat, żeby se poczytać tytuły? Raczej nie rzucę się na to jak szalony, ale po trochu będę słuchał. Należę raczej do słuchających a nie jak to Ty ująłeś, tych ,,głuchych".
Dolaczam sie do propzycji
https://rateyourmusic.com/release/album/sinfonie_orchester_der_nationalen_philharmonie_warschau___stanislaw_wislocki___svjatoslav_richter/klavierkonzert_nr_2_c_moll_op_18___6_preludes_op_23_and_32/
https://rateyourmusic.com/release/album/wiener_symphoniker___herbert_von_karajan___svjatoslav_richter/klavierkonzert_nr__1_b_moll/
https://rateyourmusic.com/release/album/max_bruch___felix_mendelssohn/violin_concertos/
https://rateyourmusic.com/release/album/joseph_haydn/stabat_mater__english_consort_and_choir_trevor_pinnock_/
https://rateyourmusic.com/release/album/massimo_quarta/nicolo_paganini__concertos_1and2___massimo_quarta/
https://rateyourmusic.com/release/album/camille_saint_saens/organ_symphony__peter_hurford__charles_dutoit__montreal_symphony_/
Z takich prostych, miłych i przyjemnych, ale jednak ładnych rzeczy można posłuchać Planet Holsta, ballad Chopina czy Śmierć i Dziewczyna Schuberta. Ekspertem nie jestem, ale miło mi się tego słucha.
https://rateyourmusic.com/release/album/franz_liszt/klavierkonzerte_nos__1_and_2__totentanz/
https://rateyourmusic.com/release/album/maurice_ravel___sergei_prokofiev/klavierkonzert_nr__3_c_dur___klavierkonzert_g_dur/
https://rateyourmusic.com/release/album/frederic_chopin/piano_concertos_nos__1_and_2/
https://rateyourmusic.com/release/album/maurice_ravel/bolero___pavane_pour_une_infante_defunte___la_valse___daphnis_et_chloe/
Z takich prostych, miłych i przyjemnych, ale jednak ładnych rzeczy można posłuchać Planet Holsta, ballad Chopina czy Śmierć i Dziewczyna Schuberta. Ekspertem nie jestem, ale miło mi się tego słucha.
Osobiście nie przepadam za Schubertem i jak na razie nie spotkałem się u niego z niczym ciekawym. Do tej pory powodował u mnie tylko niechęć do muzyki poważnej. Budowanie emocji w jego pracach nie jest na najwyższym poziomie (ekspertem nie jestem, może słyszałem nieodpowiednie dzieła). Sprawdzę jeszcze wieczorem tę Śmierć i Dziewczynę, może zaskoczy.
Plyta z ariami Verdiego ma szanse ukazac nowicjuszowi potege muzycznej ekspresji, natomiast skoczne melodyjki Vivaldiego i nieco lepsze Bacha czesto utwierdzaja ludzi w blednym przekonaniu: ze muzyka powazna to ladne nudy. Masz absolutną rację. Na składance z wybranymi fragmentami Verdiego nowicjusz sobie posłucha przykładów potęgi muzycznej ekspresji, np: https://www.youtube.com/watch?v=8A3zetSuYRg https://www.youtube.com/watch?v=uDo8Iz8LzW4 *
Słuchając całości "Cztrerech pór roku" w wykonaniu Biondiego, czeka go nuda przy skocznych, niemalże popowych, melodyjkach: https://www.youtube.com/watch?v=mU9rn3vX0Mk Podobnież przy Bachu: https://www.youtube.com/watch?v=oN_pooWIheA
Masz również absolutną rację, że dzieła Vivaldiego i Bacha plasują się znacznie bliżej muzyki pop niż wybrane arie z oper Verdiego. Zakończmy więc naszą dyskusję ustaleniem, że wszyscy kochają Verdiego, bo Verdi wielkim kompozytorem był. I nic tak dobrze o tym nie świadczy, jak najpopularniejsze arie z jego oper.
* Żeby była jasność to są przykłady z dwóch najwybitniejszych oper tego kompozytora, które nie są wcale tak potworne, jak sugerowałyby te "wybrane arie".
Osobiście nie przepadam za Schubertem i jak na razie nie spotkałem się u niego z niczym ciekawym. Do tej pory powodował u mnie tylko niechęć do muzyki poważnej. Budowanie emocji w jego pracach nie jest na najwyższym poziomie (ekspertem nie jestem, może słyszałem nieodpowiednie dzieła). Sprawdzę jeszcze wieczorem tę Śmierć i Dziewczynę, może zaskoczy.
Szubert był dla mnie ucieleśnieniem mojego wyobrażenia o muzyce romantyzmu jako o czymś dość koszmarnym. Do momentu w którym usłyszałem Pannę i Śmierć. To jest akurat arcydzieło.
Ja z Schuberta wysoko cenie Symfonie nr 8 "niedokonczona"
Masz absolutną rację. Na składance z wybranymi fragmentami Verdiego nowicjusz sobie posłucha przykładów potęgi muzycznej ekspresji, np: https://www.youtube.com/watch?v=8A3zetSuYRg https://www.youtube.com/watch?v=uDo8Iz8LzW4 * (...) Zakończmy więc naszą dyskusję ustaleniem, że wszyscy kochają Verdiego, bo Verdi wielkim kompozytorem był. I nic tak dobrze o tym nie świadczy, jak najpopularniejsze arie z jego oper.
Nie no, wiadomo ze wielki nie byl, bo... napisal la donne i brindisi, a to w koncu caly jego oeuvre. I wszystkie plyty z ariami Verdiego skladaja sie wlasnie z tych dwoch arii... w dodatku wszystkie spiewa Pavarotti, tylko raz stoi a raz siedzi itp. Kobiece arie tez, tylko ze ich nie ma bo jest tylko la donna. I w ogole warto sluchac kobaiana w tej dziedzinie, bo na pewno duzo takich plyt przewalkowal, o czym swiadczy jego stosunek do nich i to, co wygaduje. Naprawde madre slowa panie kobaian, jak zwykle zreszta, gdy mowa o czyms, na czym sie wspaniale znasz.
"Concierto de Aranjuez" Rodriga. 
Nie no, wiadomo ze wielki nie byl, bo... napisal la donne i brindisi, I wszystkie plyty z ariami Verdiego skladaja sie wlasnie z tych dwoch arii... w dodatku wszystkie spiewa Pavarotti, tylko raz stoi a raz siedzi itp. Nie wiem z czego się składają, bo dla mnie przesłuchiwanie płyt "The golden hits of Verdi" czy "of Ktokolwiek Inny" nie ma żadnego sensu. Verdi komponował rzeczy banalne, ale również wzniosłe, bo taką miał wizję świata. Jak dies irae, to deus ex machina ciska gromy w przerażony lud niewierny, każdy podrywacz musi być kogucikiem, jak przedstawia się Babilon, to tylko jako cyrk na kółkach, a jak baba cierpi, to ściany w operze muszą pękać od jej lamentów. Niektórzy uważają to za potęgę muzycznej ekspresji, ja akurat uznaję to za iście komiksowy sposób obrazowania rzeczywistości.
Ale mówiąc o Verdim zbaczamy z wątku głównego. Mianowicie Nie widzę powodu, aby do muzyki poważnej mieć mniej poważne podejście, niż do albumów rockowych, czy jazzowych, które oceniam zawsze jako całość. Tak samo jeżeli chodzi o opery. Lepiej posłuchać jednej porządnie, niż jedynie wybranych arii z setek.
A swoją drogą ciekawi mnie ten Pavarotti? Twierdzisz, że w wykonaniu kogoś innego zaprezentowana popelina, stanowiąca jakże wyrazisty kontrast dla melodyjek Vivaldiego, brzmiałaby znacznie lepiej?
Najlepiej obaj dajcie se siana i posłuchajcie Wagnera 
Najlepiej obaj dajcie se siana i posłuchajcie Wagnera
Ściągnąłem 15-płytowe wydanie Pierścienia Nibelungów w wykonaniu Karajana. Zbieram siły, by się z tym zmierzyć, jakbym zabierał się za wspinaczkę na sięgający bezkresnych niebios groźny szczyt. Bardzo faustowsko!
Nie rozumiem, jak może przeszkadzać kilka chwytliwych tematów na cały cykl koncertów Vivaldiego komuś, kto sam poleca składankę hiciorów Verdiego jako wstęp do poznawania muzyki poważnej. Nie wiem z czego się składają, bo dla mnie przesłuchiwanie płyt "The golden hits of Verdi" czy "of Ktokolwiek Inny" nie ma żadnego sensu. Ale mówiąc o Verdim zbaczamy z wątku głównego. Mianowicie Nie widzę powodu, aby do muzyki poważnej mieć mniej poważne podejście, niż do albumów rockowych, czy jazzowych, które oceniam zawsze jako całość. Tak samo jeżeli chodzi o opery. Lepiej posłuchać jednej porządnie, niż jedynie wybranych arii z setek.
A swoją drogą ciekawi mnie ten Pavarotti? Twierdzisz, że w wykonaniu kogoś innego zaprezentowana popelina, stanowiąca jakże wyrazisty kontrast dla melodyjek Vivaldiego, brzmiałaby znacznie lepiej?
Wyobraz sobie, ze uwielbiam Monteverdiego; jest to jeden z moich ulubionych kompozytorow ze wszystkich, jakich znam. Kto wie, czy nie postawilbym go na miejscu pierwszym, gdyby jakis bolszewik przystawil mi nagana do skroni, mowiac 'podawaj swa liste top klas kompozers'. Tak bardzo tego mistrza lubie, ze przewalkowalem przez kilkanascie miesiecy 9 ksiag jego madrygalow, nie liczac obfitosci innych jego dziel. Ale Monteverdi zyl dawno temu i dzisiaj jego muzyke mozna jedynie odtwarzac, zreszta robia to rozni ludzie - jednych lubie bardziej od drugich i tak dalej. Jednak 9 ksiag wyklepalem jak w morde strzelil. A tu masz, Rene Jacobs (kolo wysokiej klasy) wydaje plyte z wyborem madrygalow, niektore z ksiegi piatej, inne siodmej i osmej itd. Nigdy jego wykonania nie slyszalem. Ja poslucham tego grejtest hits of Monteverdi z mila checia, ale kobaian jest tak swiatly, ze az nie umie odroznic tej sprawy od rocka. Bedzie mi mowil, jak nalezy poznawac muzyke powazna, chociaz sam Monteverdiego nie zna prawie wcale, tylko po ukonczeniu trzydziestki tkwi w jakis syfiastych prog rockach. Tak trzymac panie kobaian. 
Najlepiej obaj dajcie se siana i posłuchajcie Wagnera
Ściągnąłem 15-płytowe wydanie Pierścienia Nibelungów w wykonaniu Karajana. Zbieram siły, by się z tym zmierzyć, jakbym zabierał się za wspinaczkę na sięgający bezkresnych niebios groźny szczyt. Bardzo faustowsko!
Świetny jest Pierścień, nie tylko w wersji Karajana, ale także Wilhelma Furtwänglera i Georga Soltiego. To są, jak sądzę trzy najsłynniejsze adaptacja. A sama muzyka wcale nie jest aż tak męcząca. Wagner był w gruncie rzeczy bardziej intelektualny niż emocjonalny i jego muzyka często więcej ma wspólnego z tym, co tworzono później, niż z romantyzmem. Jedyne, co może tutaj zmęczyć jest ilość tej muzyki.
tylko po ukonczeniu trzydziestki tkwi w jakis syfiastych prog rockach. Tak trzymac panie kobaian. Nigdy jego wykonania nie slyszalem. Ja poslucham tego grejtest hits of Monteverdi z mila checia, ale kobaian jest tak swiatly, Monteverdi zyl dawno temu i dzisiaj jego muzyke mozna jedynie odtwarzac, zreszta robia to rozni ludzie - jednych lubie bardziej od drugich i tak dalej. Jednak 9 ksiag wyklepalem jak w morde strzelil. A tu masz, Rene Jacobs (kolo wysokiej klasy) wydaje plyte z wyborem madrygalow, niektore z ksiegi piatej, inne siodmej i osmej itd kolejnego tworcy popeliny, ktorego grejtest hits w postaci Requiem sam polecasz jako wstep do muzyki powaznej. A wspomniales dlatego, ze gdzies komus kiedys napisalem, ze moze rzucic okiem na arie z oper Mozarta, Wspomniałem, gdyż sam zacząłeś wylewać jakieś żale, jak bardzo kiedyś Cię krytykowałem za polecanie nowicjuszom popeliny. Więc w tym kontekście przypominam sobie tylko próbę wepchnięcia komuś "wybranych arii operowych". To że Mozarta pomyliłem z Verdim wynika zapewne z faktu, że równolegle w tym samym czasie zapodawałeś linki do fragmentów włoskich oper i wypisywałeś pełne zachwytu komentarze. Pamięć moja niestety nie jest niezawodna i płata mi również figle. Natomiast sam pogląd o przeszacowaniu wartości włoskiej XIX-wiecznej opery oraz o tym, że oper należy słuchać w całości, przynajmniej na początku przygody z nimi, podtrzymuję w całej rozciągłości.
nie czuję się w specjalnym obowiązku tłumaczyć się przed Tobą z mojego żywota. dyskutowaliśmy o tym, co polecić nowicjuszowi pojedynczy madrygał jest w tym wypadku właściwym dziełem, a "księgi", to przecież tylko takie jakby katalogi tych pojedynczych dzieł. W związku z tym inny, stworzony wedle innych kryteriów zbiór tych dzieł nie jest od razu "Greatest Hits". Zawiłości tego toku myślenia w ogóle nie jestem w stanie zrozumieć.
To byl skrot myslowy. Requiem jest chyba najczesciej polecanym nowicjuszom dzielem Mozarta, mimo ze nie jest to przeciez jakies szczytowe osiagniecie tego tworcy. W samej muzyce sakralnej tego kompozytora mozna znalezc dziela ciekawsze. Podobnie rzecz ma sie z Vivaldim: Pory Roku moga zainteresowac chyba tylko jakiegos gitarowego wymiatacza, marzacego by zostac drugim Angelo Batio, tymczasem pierwsze z brzegu oratorium o Judycie jest przeciez ciekawsze w kazdej sekundzie.
Monteverdi wydawal owe ksiegi przez cale zycie a ich styl ewoluowal wraz z wiekiem kompozytora i ogolnym rozwojem muzy; madrygaly z ksiegi I znacznie roznia sie od tych na ksiedze V, a one jeszcze bardziej roznia sie od ksiegi VIII. W tym ujeciu te katalogi sa jednak calkiem spojne. Requiem jest chyba najczesciej polecanym nowicjuszom dzielem Mozarta, mimo ze nie jest to przeciez jakies szczytowe osiagniecie tego tworcy. W samej muzyce sakralnej tego kompozytora mozna znalezc dziela ciekawsze. Requiem jest dziełem znanym i dobrym. Może nie najlepszym, ale głównie decyduje o tym nie tyle jego popularność i nośność, jak żeś zasugerował, ile to, że nie zostało dokończone przez samego twórcę i przez to momentami wydaje się trochę na siłę posklejane, powtarzają się motywy. Natomiast niewątpliwie, jak ktoś nie zna, to poznać powinien. Bo nie poznanie tego jest niczym życie w rzeczywistości alternatywnej. 
Natomiast co do Vivaldiego - 4 pory mają ogromny walor edukacyjny. Po pierwsze, zmuszają człowieka do posłuchania utworu, znanego mu z różnych radiowych sygnałów itp. w inny sposób niż dotychczas. Taka zmiana nastawienia słuchacza, nawet do rzeczy znanych, wydaje mi się dość ważnym etapem w poznawaniu muzyki poważnej.
Po tym, jak kiedyś wpadłem na pomysł, by ściągnąć z sieci wszystkie kantaty Bacha i po czwartej, czy piątej płycie miałem tego wszystkiego zdecydowanie dosyć nie poznanie tego jest niczym życie w rzeczywistości alternatywnej. Taka zmiana nastawienia słuchacza, nawet do rzeczy znanych, wydaje mi się dość ważnym etapem w poznawaniu muzyki poważnej. W sumie racja, ale ja bym sie wstydzil to polecac.
Zabieram się od dawna, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć. Słuchałem oczywiście już sporo muzyki tego typu Bach, Vivaldi, Chopin, Mozart, Beethoven, Wagner, Arvo Part, Moondog, Debussy, Steve Reich itp. , ale były to raczej randomowe rzeczy z jutjuba, no może oprócz Tabula Rasa Arvo Parta. Ściągnąłem również Pasję Mateusza Bacha (Philippe Herreweghe, Howard Crook) z rutrackera i tu pytanie, jak wielka rolę odgrywają nazwiska dyrygentów i odtwórców danego dzieła? Różni się to od siebie znacząco jakością? Czy zamiast wersji Philippe'a Herreweghe'a powinienem ściągnąć jakąś inną?
Zabieram się od dawna, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć. Słuchałem oczywiście już sporo muzyki tego typu Bach, Vivaldi, Chopin, Mozart, Beethoven, Wagner, Arvo Part, Moondog, Debussy, Steve Reich itp. , ale były to raczej randomowe rzeczy z jutjuba, no może oprócz Tabula Rasa Arvo Parta. Ściągnąłem również Pasję Mateusza Bacha (Philippe Herreweghe, Howard Crook) z rutrackera i tu pytanie, jak wielka rolę odgrywają nazwiska dyrygentów i odtwórców danego dzieła? Różni się to od siebie znacząco jakością? Czy zamiast wersji Philippe'a Herreweghe'a powinienem ściągnąć jakąś inną? Najważniejsza wydaje się różnica między autentystami i pozostałymi. Albo ktoś studiuje muzykę danej epoki i stara się oddać brzmienie dawnych instrumentów i stosowane wówczas środki wyrazu, albo ma to gdzieś i idzie za obecnymi modami czy też robi po prostu wszystko po swojemu. Herreweghe jest autentystą, w dodatku nagrywał płyty ze znakomitymi wykonawcami dopieszczone pod właściwie każdym względem. Jego płyty to znakomity wybór do zapoznawania się z dziełami z dawnych epok.
Ok, thx za odpowiedź. Z tego co zdążyłem zauważyć, jest tu dość sporo ekspertów w tej dziedzinie (m.in. dlatego założyłem konto). Będę więc się radził doświadczonych użytkowników tego forum. Takie zapytania mogę kierować w wątkach dla poszczególnych artystów? Nie będzie to traktowane jako spam? (Chodzi mi o porady dotyczące odtwórców itp.)
Takie zapytania mogę kierować w wątkach dla poszczególnych artystów? Nie będzie to traktowane jako spam? (Chodzi mi o porady dotyczące odtwórców itp.)
Nie. Będzie to ciekawsze niż 99% tego co dzieje się na forum.
Pisz, jak coś spoko znajdziesz, to się podziel. ; )
|
|