ďťż

Sobota, 16:30, Felińskiego

Ale to chyba tak jednorazowo ze względu na przeciwnika, a nie jakaś nowa świecka tradycja


A ja po cichutku otwieram temat linii bocznych, których nie widać.
Sławku, boki zrywać, jaki jesteś dowcipny. Wpisałem i pogrubiłem termin i miejsce, żeby ludzie się nie pomylili. Nie każdy wchodzi regularnie na stronę ligi. Ja zobaczyłem to wczoraj w nocy zupełnie przez przypadek, bo normalnie zaglądam tam dzień przed meczem, albo wręcz w dniu meczu żeby sprawdzić tylko godzinę. Natomiast moje pytanie ma dla mnie zasadnicze znaczenie, bo jak chyba można się domyślić muszę sobie jakoś zaplanować czas z rodziną.

Natomiast co do linii, to powinienem już to przemilczeć, ale z drugiej strony byłoby to nieuprzejme, bo osobom w pewnym wieku te same sprawy trzeba po prostu cierpliwie powtarzać I chociaż o tych liniach to już tylko Ty ciągle nawijasz jak zacięta płyta i nie ma to żadnego związku z moim powyższym wpisem, powtórzę po raz kolejny: owszem, widocznie w przeciwieństwie do Ciebie, ja je ciągle mylę. Dowodem na to niech będzie wykonywany tam przeze mnie ostatnio rożny, który sędzia kazał powtarzać, bo wybijałem go metr od linii końcowej. I o ile dobrze pamiętam to akurat Ty najbardziej na tym ucierpiałeś, bo mało co wtedy nie strzeliłeś, o czym biadoliłeś nam jeszcze przez następne parę godzin. Tak więc mam nadzieję, że po raz kolejny wszystko Ci wyjaśniłem, a jeśli nie czujesz się usatysfakcjonowany to zawsze jestem gotowy powtórzyć to wszystko jeszcze raz, chociaż robi się to już trochę nudne. No ale czego się nie robi dla kolegi.
oezu, jaki długi tekst. rozbiję go sobie na raty

nie zrywaj boków, bo to nieestetyczne!


Spoko. Tekst rozbiłem na akapity, żeby było łatwiej czytać. Do tego dłuższego możesz przysiąść w weekend.
ufff. trwało to trochę, ale udało się. Jakkolwiek nie jest to może "Pieśń Ognia i Lodu", ale obfitowało w zwroty akcji. Niestety, było i trochę gadżeciarstwa. A fe. Nie przystoi.

no tak tak, pamiętam, że nieumiejętność zauważenia na ziemi linii przez Ciebie, co w konsekwencji pociągnęło za sobą dramat niestrzelenia bramki, zdominowała późniejszą kilkugodzinną rozmowę.

piękny paradoks - malarz, który ma problem z linią. to jakaś artystyczna bulimia!

no nie nie. na weekend czekam na coś świeżego od Ciebie
Cieszę się, że wszystko przetrawiłeś i że Twój delikatny organizm nie dostał niestrawności z powodu mało wysublimowanej formy. Niemniej mam nadzieję, że mimo gadżeciarstwa, bulimii, paradoksów, nieświeżości i innych spraw, które zaprzątają Ci teraz głowę, a od których można wręcz osiwieć, ogarnąłeś również co nieco z treści Jeśli nie, to specjalnie dla Ciebie pogrubię słowa kluczowe:

Sławku, boki zrywać, jaki jesteś dowcipny. Wpisałem i pogrubiłem termin i miejsce, żeby ludzie się nie pomylili. Nie każdy wchodzi regularnie na stronę ligi. Ja zobaczyłem to wczoraj w nocy zupełnie przez przypadek, bo normalnie zaglądam tam dzień przed meczem, albo wręcz w dniu meczu żeby sprawdzić tylko godzinę. Natomiast moje pytanie ma dla mnie zasadnicze znaczenie, bo jak chyba można się domyślić muszę sobie jakoś zaplanować czas z rodziną.

Natomiast co do linii, to powinienem już to przemilczeć, ale z drugiej strony byłoby to nieuprzejme, bo osobom w pewnym wieku te same sprawy trzeba po prostu cierpliwie powtarzać I chociaż o tych liniach to już tylko Ty ciągle nawijasz jak zacięta płyta i nie ma to żadnego związku z moim powyższym wpisem, powtórzę po raz kolejny: owszem, widocznie w przeciwieństwie do Ciebie, ja je ciągle mylę. Dowodem na to niech będzie wykonywany tam przeze mnie ostatnio rożny, który sędzia kazał powtarzać, bo wybijałem go metr od linii końcowej. I o ile dobrze pamiętam to akurat Ty najbardziej na tym ucierpiałeś, bo mało co wtedy nie strzeliłeś, o czym biadoliłeś nam jeszcze przez następne parę godzin. Tak więc mam nadzieję, że po raz kolejny wszystko Ci wyjaśniłem, a jeśli nie czujesz się usatysfakcjonowany to zawsze jestem gotowy powtórzyć to wszystko jeszcze raz, chociaż robi się to już trochę nudne. No ale czego się nie robi dla kolegi.
Macie zdrowie

Cieszę się, że wszystko przetrawiłeś i że Twój delikatny organizm nie dostał niestrawności z powodu mało wysublimowanej formy.

Nic bardziej mylnego. Nadal przeżuwam. Wiesz przecież sam, jak trudno jest strawić takiego suchara!
Zamiast truć dupsko wystaw mi jutro lepiej jakiegoś czyściocha, tylko nie przy linii
Aż nie wiem czy wypada przeszkadzać w tak fascynującej dyspucie, ale organizator przesłał wiadomość, to się nią podzielę:

Parking w tym tygodniu dostępny z tyłu hali na Felińskiego
Nie no, muszę to wbić, bo ta sytuacja długo nie potrwa (pewnie do pierwszego meczu w grupie). Jestem liderem asyst http://www.halowaliga.pl/index.html?mr=Asysty&mt=0&li=141
ło matko!
jedyny taki mecz w sezonie a ja akurat kontuzjowany!
Stary, to była najsłabsza drużyna (drużyna?), z jaką kiedykolwiek graliśmy. Ja jeden miałem sytuacji na przynajmniej 10 bramek, a spokojnie powinienem zmieścić z 8 i to bez przesady. Dwa razy obiłem słupki, ze 4 razy z bliska trafiłem w bramkarza, a i tak te 6 zmieściłem. Jedną bramkę strzeliłem głową z rożnego, Doktór też strzelił jedną główką... Komedia.
3 bramki w plecy to też tylko dlatego, że Tomek postanowił dostosować swoją skuteczność do naszej i wpuścił dwa gole-kuriozum: jedna lekka piłka, chyba nawet nie strzał tylko podanie, podskoczyła mu na nodze, a przy strzale z połowy boiska zamiast łapać cofnął ręce. No ale to i tak wszystko przy naszej dużej przewadze, więc bez nerwów. Generalnie siedzieliśmy na nich od początku do końca i powinniśmy wygrać z 15:0.
ale i tak mają więcej punktów od nas
Ponoć jest to drużyna z 3 ligi, która zastąpiła w naszej grupie relegowaną Mechaniczną Pomarańczę. Bardziej zadziwia, że tydzień temu IL wygrali z KFC Rurabomber, którzy z kolei teraz wygrali wysoko z FC Bez Atu. My za to tydzień temu byliśmy o włos od urwania punktów liderowi, który wcale nie zachwycał swoją grą. Bez jaj, w tej grupie wszyscy są nie tyle w naszym zasięgu, co po prostu do ogrania.
to ja też się pochwalę: http://www.halowaliga.pl/index.html?mr=Bramkarze&mt=0&li=141
pogratulował
huhu. brawo.
gdybyśmy ich nie dopuszczali do strzałów, dostałbyś pewnie marną piątkę
Gdyby była taka możliwość, to za ostatni mecz należała się siódemka



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  International Level
singulair.serwis