|
Nie ma na tym forum niczego o czarnym, klasycznym hip-hopie?
singulair.serwis |
Echh...no nic, trudno.
Nie. Ale jak dobrze poszperasz to coś znajdziesz o czarnym, klasycznym bebopie. Prawie to samo.
kto nas odwiedził
Ano wpadłam z wizytą. Nawet do rzeczy to forum.
To zarzuć czarnym hip-hopem. Kumpel słucha Jazz Liberatorz i Erykę Badu, ale nie wiem czy to jest klasyka.
Jazz Liberatorz jest dobre, podobnie jak Digable Planets, A Tribe Called Quest, Nasy itp. Chciałam wiedzę poszerzyć odnośnie całego nurtu. Jakieś dokumenty muzyczne sobie łyknę na dobranoc. Ale dzięki za próbę pomocy.
Swoją drogą od kiedy to niewiasty popierają JKM-a? Nie wiesz, że jak on dojdzie do władzy to pozabiera Wam prawa i nie będziecie wychodziły z kuchni do końca życia?
A mogę siedzieć w tej kuchni Tylko czasem niech mi zdejmą te kajdany i odepną kulę u nogi, co bym mogła trochę się rozruszać i odkamienić czajnik, umyć podłogę itp. sprawy 
Właściwe myślenie kluczem do sukcesu. 
Trochę znam, ale na tyle mało, że jestem skory bardziej czytać niż pisać...
Ale na czym dyskusja w tym temacie ma konkretnie polegać? Tu hip hopu raczej niewiele osób słucha.
Wu tang clan, Public enemy, NWA to spox rzeczy  Btw. skąd wiecie, że to korwinistka?
Wyczuwam takie węchem.
Cizar, z lasta albo Dywan na mnie nakapował 
To jakiś spisek ;_;?
Dywany mają uszy...
i palce, mogą pisać na klawie
Moja kobieca, opiekuńcza strona się włącza. Cizar nie płacz 
Płaczę nad losem twym, jak można popierać korwina ;__;
Wyczuwam trockizm.
Korwina można popierać, w Polsce, bo i tak jest najlepszą opcją. A czarne rapy spox.
Ja ostatnio słuchałem Kendricka Lamara i nawet spoko jest ten gościu kurde. Ale fenomenu takiego Kanye Westa to za chuj nie ogarniam
Jezus od Kanye jest spoko. A co do złego - po pierwsze - nie uważam tak po drugie - dosyć głupi argument :<
Jeszcze do niedawna też nie rozumiałem fenomenu Kanye, ale parę dni temu wszystko się zmieniło.
http://www.youtube.com/watch?v=BBAtAM7vtgc
#YeezyTaughtMe
Ten utwór jest spox nawet
Jak to odpaliłem to mi java klękła. Ostrożnie z takimi rzeczami.
Ten utwór jest spox nawet w którym miejscu
Wpada w ucho ;x I ogólnie najlepszy z jezusa
Kendricka uwielbiałam "Bitch, Don't Kill My Vibe" Fajny kawałek... Z najnowszych czarnych r&b-owatych, hip-hopowych podszedł też mi Frank Ocean i "Pyramids"Zresztą ten cały jego album "Channel Orange" został świetnie odebrany. I ja go lubuję, mimo, że czasami Frank brzmi trochę jak taki Timberlake momentami... W hip-hopie nowszym się teraz sporo dzieje. Death Grips (taki eksperymentalny rap) i kawałek "The Fever (Aye Aye)" rozwala Kombinuje się czasami aż za bardzo ale wtedy wraca się klasyki i starych brzmieni public enemyowych.
Ale Justina to Ty szanuj (serio, 20/20 to bardzo spoko pop, przynajmniej pierwsza część).
Nowy Kendrick taki se, z nowości najlepsze są dwa albumy El-P z Killer Mike'iem (R.A.P. Music i Run The Jewels) i ostatni album Shabazz Palaces.
http://www.youtube.com/watch?v=67cx9M2c51M http://www.youtube.com/watch?v=42GTZYaCz0A
Gripsy nawet ciekawe, chociaż The Money Store jakoś mi nie wchodzi. Ostatniego nie słyszałem.
Znam jeden album Cypress Hill a tam jest murzyn i latynos i w ogóle trochę mało ciekawe to jest. Odświeżyłem se też Eminema Madafakę "Marshall Matters LP". Ostatnio słuchałem tego w gimnazjum, ale przypomniała mi się taka piosenka, gdzie refren się kończy "suck my dick". Ale co zwróciło moja uwagę to kawałek "Remember me?". Kurde fajny jest. Jest psychodeliczny podkład i pierwszą zwrotkę nawija dosyć maniakalnie jakiś murzyn z potężnym głosem jak Howlin' Wolf
http://www.youtube.com/watch?v=KsZXrveL3sU
Najlepsze lata dla hip hopu to 1993-1996. Jako ruch muzyczny hip hop zawsze był dla mnie takim przedłużeniem punk rocka, ze swoją garażowością, "do_it_yourself attitude" i silnym kontekstem społecznym w tle. W sumie skończył też trochę jak punk rock.
Najlepsze lata dla hip hopu to 1993-1996. Jako ruch muzyczny hip hop zawsze był dla mnie takim przedłużeniem punk rocka, ze swoją garażowością, "do_it_yourself attitude" i silnym kontekstem społecznym w tle. W sumie skończył też trochę jak punk rock.
Może się mylę, ale "DIY" to była raczej domena noise rocka.
DIY to była domena punka zanim noise rock istniał, więc nie.
Noise rocka też, ale punk rock był pierwszy (no chyba żeby rzeczy typu The Velvet Underground podciągać pod noise rocka). Zresztą mniejsza o etykietki, miałem na myśli fakt, że po koncertach Sex Pistols czy Black Flag ludzie kupowali gitary, robili miejsce w garażu i zaczynali grać (co miało swoje pozytywne i negatywne konsekwencje). Trochę podobnie było z hip hopem, całkowicie spontaniczna i oddolna inicjatywa.
edit: widzę że ktoś mnie uprzedził. Tak czy owak, Ol' Dirty Bastard był pieprzonym geniuszem i jedną z ostatnich prawdziwych muzycznych osobowości. 
DIY to była domena punka zanim noise rock istniał, więc nie.
I onanizmu zanim zaistniał punk.
To ci się udało, śmiechłem.
Znam jeden album Cypress Hill a tam jest murzyn i latynos i w ogóle trochę mało ciekawe to jest. Odświeżyłem se też Eminema Madafakę "Marshall Matters LP".
John: Cypress jest spoko, miłe są te mehico rytmy. Eminema "Marshall" jest jeszcze w miarę ale tak poza tym Em jest teraz komercyjnym pop hip-hopem, na ktory > aktualnie sika werbanie. Obadaj sobie "Piniata" Freddiego Gibbs'a i Madliba. Miodzio, a te klimy. Dobre na odprężenie.
DIY to już John Fahey uprawiał, w 1959.
Ja za Cypressami nie przepadam, za Eminemem w sumie też nie ale warsztatu odmówić mu nie sposób. Tegoroczna Pinata bardzo ok, zresztą Madlib raczej nie wydaje mielizn, polecam jego side project Quasimoto.
Znam, Bardzo spoko klimaty. A lubisz Eksperymentalny hip-hop?Coś typu Death Grips, Shabazz Palaces, Clipping? Co o tym myślisz, bo ludzie na to robią kopę i krytykują za elektronikę w hip-hopie. Bo widzę, że się trochę znasz na rzeczy.
Pewnie że lubię. Uwielbiam Dälek i to głównie ta nazwa mi przychodzi na myśl, kiedy ktoś pyta o nieco mniej konwencjonalny hh. Ja na to prywatnie mówię 'shoegaze rap' ale z tego co widzę nie jest to zbyt popularny 'tag', hehe. Death Grips to śliski temat. Z jednej strony doceniam punkową energię i nihilistyczny feeling (pod tym względem DG to takie rapowe The Stooges), z drugiej mam wrażenie że ludziom trochę odjebało na punkcie tego zespołu i obecnie cieszy się on sławą niewspółmiernie dużą do aktualnych osiągnięć. Shabazz nie znam (jeszcze) co jest w sumie trochę dziwne, bo dwa razy miałem okazję zobaczyć ich na żywo ale jakoś się z nimi rozminąłem. Clipping to trochę wyziewy z popularności Death Grips, normalne zjawisko w takich przypadkach. Tak na szybko mogę Ci polecić Deltron 3030, o ile już nie znasz. Taki trochę cyberpunkowy klimat, no i jak zwykle robotę robi mega charakterystyczny flow Del the Funky Homosapiena.
Danke, muszę sprawdzić.
Przypominam jedyną słuszną opinię na temat Death Grips 

A ja tam lubię Czarnuchów na Księżycu.
Byliśmy ze złym na Księżycu i nie było tam żadnych czarnuchów, ale w sumie było dość ciemno, więc może się jakiś ukrywał w tłumie.
Patrzyli, ale nie widzieli.
Wydaję mi się, że widziałem jednego Murzyna... Azjatę na pewno, ale Murzyna chyba też.
Z klasycznego hip hopu polecam płytę Future Shock Herbie'go Hancocka 
To elektro jest, a nie hip-hop.
To elektro jest, a nie hip-hop.
W tamtych czasach to było praktycznie to samo.
No niekoniecznie, znaczy to było powiązane i nawet są jakieś występy Hancocka z raperami w internetach, ale jednak jak nie ma rapera to jest co innego.
ale jednak jak nie ma rapera to jest co innego.
No, hip hop.
Przeca to były pierwsze bity i sample hip hopowe, więc muzyka stricte hip hopowa 
No nie, przecież Future Shock było kilka lat po tym jak zaczęły pojawiać się bity i sample.
No, ale Herbie nagrał ja już z myślą o samplach i bitach.
Polecam klasykę przełomu lat 80. i 90. Preferuję East Coast. Debiut EMPD - pokazuję, że wokół perkusji i dwóch sampli można budować doskonałe i niepowtarzalne bity. Public Enemy - posiadam "Fear..." i "Apocalypse 91" i zdecydowanie wolę tą drugą. Od wejścia "Lost at birth" do samego końca "zgarnia" całą uwagę słuchacza. Polecam szczególnie "By the Time I Get to Arizona" - poezja liryczno/muzyczna. Mobb Deep - najbardziej znany album "The Infamous" - bardzo przyjemny, jednak im więcej razy go słucham, tym bardziej czekam na "Shook Ones pt. II". O Cypress Hill i Wu-Tang Clan nie będę pisał - to wszyscy znają.
Na marginesie dodam, że uwielbiam białe oblicze rapu, szczególnie: niepowtarzalnych Beastie Boys, Jedi Mind Tricks oraz AOTP (choć tu skład mieszany). Pozdrawiam 
Eart Sweatshirt jest spox. Mac Miller też całkiem całkiem. https://www.youtube.com/watch?v=wrLvox86mMA
Akurat dla mnie za bardzo chillowy, dzisiaj do mnie bardziej przemawia jazzowe "I don't giva a fuck" https://www.youtube.com/watch?v=XRvpGGc9Jv8 Motto dnia 
Luuźne. https://www.youtube.com/watch?v=vSJbM5HLQ24 https://www.youtube.com/watch?v=hftiekFZWKc Tutaj coś Sweatshirta. Może się nie spodobać, ja dość długo nie przekonywałem się do rapu, ale takie coś mi się bardzo podoba. Może nie jakoś wyjątkowo, ale można się wyluzować, dobra muzyka w tle.
Hmm, czuję się po części wywołana do tablicy. Proszę nie wklejajcie tu Lamarów, Eminemów i Kayne Westów bo ktoś pomyśli że to na serio i jeszcze w to kliknie.
Właściwie słuchałam większości hh w czasach kiedy to się pojawiało i było świetne. Parę tygodni temu odświeżyłam sobie rzeczy z Gang Starr Foundation, bo Afu- Ra miał koncert we Wrocławiu (oczywiście zobaczyłam plakat pół godziny przed koncertem, my luck.)
(to co wklejam poniżej to już właściwie końcówka dobrego klasycznego hh, IMO... )
https://www.youtube.com/watch?v=dMVVie9uX8I
Widzę, że o ATCQ i Homosapiensie już pisaliście.
Pamiętam, że ten album mi się podobał. Ghostface Killah - "Ironman" (w linku poniżej jest całość, produkcja RZA, beaty nawiązują do klasyki czarnej muzyki, przez co to się naprawdę nadaje do słuchania i kiwania głową. Flow jest dobry. Poza Ghostface, śpiewają Cappadonna i Raekwon Jak zawsze przy produkcjach hh denerwują mnie gadki pomiędzy utworami)
https://www.youtube.com/watch?v=rKXfWUZm4V8
A to pamiętacie? Fugees z pierwszej płyty "Blunted on Reality". No nie wierzę, że to ma na RYM taką niską ocenę - 3,02 (oprócz tego, że trochę przesadzili z długością). Pewnie powodem jest ogólny hejt na Wycleffa Jeana i gwiazdorstwo Lauryn. Wolę ich pierwszą płytę od drugiej, jest bardziej oldskulowa.
Ten singiel ma 3,57 na RYM. Podoba mi się 
https://www.youtube.com/watch?v=s8sNnNRhQ2g
No i wreszcie coś, co wpadło mi w ręce gdy byłam młodym dziewczęciem (a nie był to problem, bo Flip Fantasia leciała po prostu wszędzie) i jeśli chodzi o jazz to skaziło mój umysł, bo nigdy nie przeszłam klasycznej drogi od starych nagrań do ery elektrycznej, tylko zawsze reagowałam lepiej na elektryczne jazzowe płyty.
US 3 - "Hand on Torch"
Na RYM to ma ocenę 3,39 i nie jestem w stanie tego zrozumieć. Podobnie jak moja ulubiona francuska komedia "Goście goście" ma niską ocenę na iMDB bo Amerykanom się nie podoba że "trzeba czytać napisy", chyba coś w tym samym stylu jest z US 3. To jest brytyjski skład i ludziom się nie podoba brytyjski styl prowadzenia rapu (charakterystyczny zresztą nie tylko dla US 3). Oprócz tego fani jazzu burzą się na profanację jazzu (pokłóciłam się o to dość ostro z przyjacielem z Indii rok temu...) a fani hip hopu, że tam nie ma wystarczającej ilości hip hopu. Mimo wszystko uważam, że jeśli macie znajomych nosali słuchających hh, może by ich to zainteresowało?
Przy produkcji tej płyty muzycy mieli dostęp do archiwum Blue Note. W linku jest cały album.
https://www.youtube.com/watch?v=LelWSJdH5Lg
Dziesięć lat później do Blue Note Records dorwał się niejaki Madlib i nagrał "Shades of blue". Mniej to lubię, ale też lubię . Ocena RYM: 3,66
Na YT jest playlista: https://www.youtube.com/watch?v=WY0Sap4Q0sg&list=PLcxmmGC6Lv9youEshjI5K7UQOZydxKzOn
Ale akurat Lemur jest naprawdę spoko (Kanye najgorszy też nie jest). Z łutangowych rzeczy spoko jest też debiut ODB, album tak murzyński i pojebany, że miejscami zahacza wręcz o awangardę (na bitach oczywiście RZA).
https://www.youtube.com/watch?v=VYnbcibUwHc
W ogóle to witaj na forum 
Proszę nie wklejajcie tu Lamarów [...] bo ktoś pomyśli że to na serio i jeszcze w to kliknie.
Proszę, nie wklejaj tu swoich wypocin o hip hopie, bo jeszcze ktoś pomyśli, że to na serio.
babe_insane 
Meh to już ten Asap Rocky jest lepszy od Lemura. No i D'Angelo. W ogóle D'Angelo to dla mnie re-discovery ostatnich miesięcy. Zapamiętałam go jako znacznie słabszego (nie wiem czemu).
Od Kayne'a wolę Nasa, jak już coś muszę Dat flow. https://www.youtube.com/watch?v=tWIO_oeuFPU
Zgadzam się co do ODB, debiut jest mega. Dla mnie to było za trudne na początku. Mogłam ogarnąć dopiero po kilku latach. Mam wrażenie, że nawet mój kuzyn, który miał wszystkie możliwe kasety hh, słuchał tego bardziej dla lansu niż dla przyjemności. (będąc w ogóle o 3 lata młodszy ode mnie - jakaś totalna masakra, no ale on tworzył podwaliny swojej kolekcji randomowo wyciągając tacie kasety z samochodu, więc miał nade mną tę przewagę).
Proszę nie wklejajcie tu Lamarów [...] bo ktoś pomyśli że to na serio i jeszcze w to kliknie.
Proszę, nie wklejaj tu swoich wypocin o hip hopie, bo jeszcze ktoś pomyśli, że to na serio. Nie uważasz jego autotune'ów za pretensjonalne? 
Fajne do posłuchania w pracy, natomiast nie jest to złota era hip-hopu IMO 
Nie uważasz jego autotune'ów za pretensjonalne? 
Fajne do posłuchania w pracy, natomiast nie jest to złota era hip-hopu IMO
Słuchałaś ostatniego albumu?
Nie uważasz jego autotune'ów za pretensjonalne? 
Fajne do posłuchania w pracy, natomiast nie jest to złota era hip-hopu IMO
Słuchałaś ostatniego albumu? Tak.
Fajne podkłady, fajny rap. I ten autotune, który otwiera mi nóż w kieszeni. Po co mu to w ogóle? Żeby w radiu zagrali między Guettą a Nicki Minaj?
Nie mam jakichś zapędów ewangelizacyjnych, skoro dla kogoś to jest hh idealny to niech słucha, ale ja bym mimo wszystko zachowała analogię do zachwytów nad *Zespół ten jest tak potworny, że jego nazwa została ocenzurowana* w temacie o najlepszym progu. Zwłaszcza, że sam wspomniałeś debiut ODB, więc na pewno widzisz różnicę między tymi nagraniami, albowiem pokładam nieograniczoną ufność w Twój intelekt.
Nie uważasz jego autotune'ów za pretensjonalne? 
Fajne do posłuchania w pracy, natomiast nie jest to złota era hip-hopu IMO
Słuchałaś ostatniego albumu? Tak.
Fajne podkłady, fajny rap. I ten autotune, który otwiera mi nóż w kieszeni. Po co mu to w ogóle? Żeby w radiu zagrali między Guettą a Nicki Minaj?
Nie mam jakichś zapędów ewangelizacyjnych, skoro dla kogoś to jest hh idealny to niech słucha, ale ja bym mimo wszystko zachowała analogię do zachwytów nad *Zespół ten jest tak potworny, że jego nazwa została ocenzurowana* w temacie o najlepszym progu. Zwłaszcza, że sam wspomniałeś debiut ODB, więc na pewno widzisz różnicę między tymi nagraniami, albowiem pokładam nieograniczoną ufność w Twój intelekt.
Na pewno mówimy o tym samym albumie? Ostatni raz słuchałem go już dość dawno, ale żadnego autotune sobie nie przypominam. Zresztą, autotune sam w sobie nie musi być zły, James Blake też często używa, a muzę robi generalnie całkiem spox. A To Pimp A Butterfly to jak na współczesny hip hop prawie arcydzieło, samą różnorodnością beatów i flow Lemura niszczy 99% konkurencji. Różnicy jakości między tym a debiutem ODB specjalnej nie widzę, a jeśli już to może nawet na korzyść Kendricka.
Nie uważasz jego autotune'ów za pretensjonalne? 
Fajne do posłuchania w pracy, natomiast nie jest to złota era hip-hopu IMO
Słuchałaś ostatniego albumu? Tak.
Fajne podkłady, fajny rap. I ten autotune, który otwiera mi nóż w kieszeni. Po co mu to w ogóle? Żeby w radiu zagrali między Guettą a Nicki Minaj?
Nie mam jakichś zapędów ewangelizacyjnych, skoro dla kogoś to jest hh idealny to niech słucha, ale ja bym mimo wszystko zachowała analogię do zachwytów nad *Zespół ten jest tak potworny, że jego nazwa została ocenzurowana* w temacie o najlepszym progu. Zwłaszcza, że sam wspomniałeś debiut ODB, więc na pewno widzisz różnicę między tymi nagraniami, albowiem pokładam nieograniczoną ufność w Twój intelekt.
Na pewno mówimy o tym samym albumie? Ostatni raz słuchałem go już dość dawno, ale żadnego autotune sobie nie przypominam. Zresztą, autotune sam w sobie nie musi być zły, James Blake też często używa, a muzę robi generalnie całkiem spox. A To Pimp A Butterfly to jak na współczesny hip hop prawie arcydzieło, samą różnorodnością beatów i flow Lemura niszczy 99% konkurencji. Różnicy jakości między tym a debiutem ODB specjalnej nie widzę, a jeśli już to może nawet na korzyść Kendricka.
Od mniej więcej 1.35 takie cudo. Po co? Psuje świetną piosenkę IMO. https://www.youtube.com/watch?v=hRK7PVJFbS8
W kilku innych też to jest, ale mój mąż puszcza tu Paula van Dyka na cały regulator i nie dam rady z tym walczyć na słuchawkach .
Klimatem zresztą przypomina (świetne) "Gravel Pit" WTC (z ich bodajże najsłabiej ocenianej płyty?)
https://www.youtube.com/watch?v=i8d7noYAbxU
Wiem że mamy trochę odmienne zdania w kwestii nowej muzyki, co jest spox muzą a co nie (bo dla mnie większość nie jest) . Myślę że to moja wina, bo w pewnym momencie wypadłam z tym z obiegu i już się tym po prostu nie jaram jak kiedyś. W latach 90. strasznie się podniecałam skreczami, takie to było dla mnie kul, a kogoś starszego może to wkurzało.
Nie uważasz jego autotune'ów za pretensjonalne? 
Fajne do posłuchania w pracy, natomiast nie jest to złota era hip-hopu IMO
Słuchałaś ostatniego albumu? Tak.
Fajne podkłady, fajny rap. I ten autotune, który otwiera mi nóż w kieszeni. Po co mu to w ogóle? Żeby w radiu zagrali między Guettą a Nicki Minaj?
Nie mam jakichś zapędów ewangelizacyjnych, skoro dla kogoś to jest hh idealny to niech słucha, ale ja bym mimo wszystko zachowała analogię do zachwytów nad *Zespół ten jest tak potworny, że jego nazwa została ocenzurowana* w temacie o najlepszym progu. Zwłaszcza, że sam wspomniałeś debiut ODB, więc na pewno widzisz różnicę między tymi nagraniami, albowiem pokładam nieograniczoną ufność w Twój intelekt.
Na pewno mówimy o tym samym albumie? Ostatni raz słuchałem go już dość dawno, ale żadnego autotune sobie nie przypominam. Zresztą, autotune sam w sobie nie musi być zły, James Blake też często używa, a muzę robi generalnie całkiem spox. A To Pimp A Butterfly to jak na współczesny hip hop prawie arcydzieło, samą różnorodnością beatów i flow Lemura niszczy 99% konkurencji. Różnicy jakości między tym a debiutem ODB specjalnej nie widzę, a jeśli już to może nawet na korzyść Kendricka.
Od mniej więcej 1.35 takie cudo. Po co? Psuje świetną piosenkę IMO. https://www.youtube.com/watch?v=hRK7PVJFbS8
W kilku innych też to jest, ale mój mąż puszcza tu Paula van Dyka na cały regulator i nie dam rady z tym walczyć na słuchawkach .
Klimatem zresztą przypomina (świetne) "Gravel Pit" WTC (z ich bodajże najsłabiej ocenianej płyty?)
https://www.youtube.com/watch?v=i8d7noYAbxU
Wiem że mamy trochę odmienne zdania w kwestii nowej muzyki, co jest spox muzą a co nie (bo dla mnie większość nie jest) . Myślę że to moja wina, bo w pewnym momencie wypadłam z tym z obiegu i już się tym po prostu nie jaram jak kiedyś. W latach 90. strasznie się podniecałam skreczami, takie to było dla mnie kul, a kogoś starszego może to wkurzało.
Za taką pierdołę skreślać cały album to chyba trochę autyzm 
Hmm, no nie wiem. Na przykład lubię tę piosenkę Kendricka (w radiu Ram tym masakrują ), wszystko jest na miejscu, produkcja dopieszczona (naprawdę nie jestem w stanie przyczepić się do bitów, które czerpią nie tylko z jazzu ale i z rocka, merengue, elektroniki), a jednak jakieś za grzeczne to muzycznie dla mnie, jakby ktoś wypolerował papierem ściernym żeby wszędzie pasowało. Taki lepszy Nelly.
https://www.youtube.com/watch?v=jltN3fLFmTQ
To może dla równowagi coś co rozważałam do "groovy theme" w BSG. Nie stricte hip hop, ale jak najbardziej czarne. No i hip hop z takich rzeczy się urodził.
Art Ensemble of Chicago - "Theme de yoyo" https://www.youtube.com/watch?v=perVFDDy_xg
Taki lepszy Nelly. Art Ensemble of Chicago - "Theme de yoyo" https://www.youtube.com/watch?v=perVFDDy_xg
Klazyg, wiadomo. Będzie się bić o podium w niedzielę 
Wow, myślisz, że mają szansę? Podobno na tym forum to tylko Magma. Przeczytałam zasady tego konkursu, hmmmm ciekawe czy mogłabym zagłosować na 1971? Z tego co patrzę na listę polecanych płyt z 1970 to na oko połowę słyszałam (dwóch bardzo znanych nie słyszałam, ale nie pochwalę się których ci wykonawcy mnie nie ruszają i nigdy nie chciało mi się grzebać w ich dyskografiach).
Ale gdybym miała zrobić listę, która jest dla mnie uczciwa, to i tak musiałabym przesłuchać wszystkich płyt - i to pod kątem konkursu, bo wyjątków "na to na pewno głosować nie będę" w tym pysznym towarzystwie aż tak dużo nie ma. A te nieznane, które mnie zaciekawią, to pewnie ze dwa razy. Z kolei nie mam aż tak dużo czasu na słuchanie... O teraz na przykład jak mój mąż śpi, mogę sobie odpalić do kawy poranną Magmę na jego słuchawkach. Ale spróbuję, bo podoba mi się ten konkurs. Tak do 1975r. to znam sporo rzeczy, potem IMO muzyka się zbiesiła, ale może na tym forum zmienię zdanie 
Wow, myślisz, że mają szansę? Podobno na tym forum to tylko Magma. Z tego co patrzę na listę polecanych płyt z 1970 to na oko połowę słyszałam (dwóch bardzo znanych nie słyszałam, ale nie pochwalę się których ci wykonawcy mnie nie ruszają i nigdy nie chciało mi się grzebać w ich dyskografiach). Tak do 1975r. to znam sporo rzeczy, potem IMO muzyka się zbiesiła, ale może na tym forum zmienię zdanie
Nie sądzę 
Tak do 1975r. to znam sporo rzeczy, potem IMO muzyka się zbiesiła, ale może na tym forum zmienię zdanie
Nie sądzę 
Nie sądź po pozorach 
Po 75 roku powstało mnóstwo świetnych płyt. Oczywiście, z każdym rokiem powstawało ich coraz mniej, były mniej odkrywcze i w ogóle, a przy tym mniej znane, bo faktycznie im później, tym mniej ciekawej muzyki jest w przyrodzie, ale to i tak jest pewnie kilka tysięcy płyt, których warto posłuchać. Post-punki to jest jedno, stare kapele undergroundowe to drugie, archiwalne materiały z np. koncertami sprzed 75 roku to kolejna rzecz, która jest naprawdę świetna, poza tym w tym całkiem głównym nurcie też się trafiała dobra muzyka vide Jane's Addiction, Faith no More, czy Alice in Chains. Sam od pewnego czasu eksploruję jazz powstały po 1980' roku i jest tego nieprawdopodobna ilość, w dodatku to wcale nie jest muzyka, która by bezpośrednio kopiowała to, co starsze. Tak naprawdę najszybciej i najbardziej spektakularnie wypalił się mainstream - tu rzeczywiście od połowy lat 70' jest coraz mniej sensownych rzeczy, a od połowy lat 90' właściwie nie ma ich wcale.
dnia Sob 14:32, 04 Lipiec 2015, w całości zmieniany 1 raz
Sam od pewnego czasu eksploruję jazz powstały po 1980' roku i jest tego nieprawdopodobna ilość, w dodatku to wcale nie jest muzyka, która by bezpośrednio kopiowała to, co starsze.
O, a co byś polecił? Z tego wszystkiego znam chyba tylko "Song X" Colemana i bardzo mi się to podoba, więc jeśli jest tam coś jeszcze na podobnym poziomie to chętnie bym posłuchał.
Jak będę się na tym znał to polecę hurtem. Ogólnie polecam takie nazwiska jak:
Tim Berne Anthony Davis David Murray William Parker Henry Threadgill David Torn David S. Ware
Ale też sporo innych. RYM [tak ogólny, jak i mój osobisty] niech Ci dopowie resztę
dnia Sob 15:01, 04 Lipiec 2015, w całości zmieniany 1 raz
Nie no, jazzy chyba jednak stoją trochę wyżej. Tak, myślę, że ma szansę. Na pewno nie na pierwsze miejsce, bo zwycięzca jaki będzie każdy wie (ale nikt głośno nie powie ), ale podium jest w zasięgu. Zagrozić mogą mu chyba tylko King Crimson i Soft Machine, tak mi się wydaje.
The Doors i Pink Floyd?
Wiem, że moje sekrety są z Tobą bezpieczne, ale nie wiem do jakiej głębokości sekretu... 
Tak do 1975r. to znam sporo rzeczy, potem IMO muzyka się zbiesiła, ale może na tym forum zmienię zdanie
Nie sądzę 
Nie sądź po pozorach 
Po 75 roku powstało mnóstwo świetnych płyt. Oczywiście, z każdym rokiem powstawało ich coraz mniej, były mniej odkrywcze i w ogóle, a przy tym mniej znane, bo faktycznie im później, tym mniej ciekawej muzyki jest w przyrodzie, ale to i tak jest pewnie kilka tysięcy płyt, których warto posłuchać. Post-punki to jest jedno, stare kapele undergroundowe to drugie, archiwalne materiały z np. koncertami sprzed 75 roku to kolejna rzecz, która jest naprawdę świetna, poza tym w tym całkiem głównym nurcie też się trafiała dobra muzyka vide Jane's Addiction, Faith no More, czy Alice in Chains. Sam od pewnego czasu eksploruję jazz powstały po 1980' roku i jest tego nieprawdopodobna ilość, w dodatku to wcale nie jest muzyka, która by bezpośrednio kopiowała to, co starsze. Tak naprawdę najszybciej i najbardziej spektakularnie wypalił się mainstream - tu rzeczywiście od połowy lat 70' jest coraz mniej sensownych rzeczy, a od połowy lat 90' właściwie nie ma ich wcale.
Sam od pewnego czasu eksploruję jazz powstały po 1980' roku i jest tego nieprawdopodobna ilość, w dodatku to wcale nie jest muzyka, która by bezpośrednio kopiowała to, co starsze.
O, a co byś polecił? Z tego wszystkiego znam chyba tylko "Song X" Colemana i bardzo mi się to podoba, więc jeśli jest tam coś jeszcze na podobnym poziomie to chętnie bym posłuchał.
Wprawdzie to ok 1980 a nie po 1980, ale powalone strasznie. Może Ci się spodoba: http://rateyourmusic.com/release/album/aqsak_maboul/un_peu_de_lame_des_bandits/
Wprawdzie to ok 1980 a nie po 1980, ale powalone strasznie. Może Ci się spodoba: http://rateyourmusic.com/release/album/aqsak_maboul/un_peu_de_lame_des_bandits/
Super album, ale citizen chciał jazzy, a nie avant-progi.
A Perrey jest fantastyczny, niestety nie udało mi się go wcisnąć na listę 
Jak będę się na tym znał to polecę hurtem. Ogólnie polecam takie nazwiska jak:
Tim Berne Anthony Davis David Murray William Parker Henry Threadgill David Torn David S. Ware
Ale też sporo innych. RYM [tak ogólny, jak i mój osobisty] niech Ci dopowie resztę
Wprawdzie to ok 1980 a nie po 1980, ale powalone strasznie. Może Ci się spodoba: http://rateyourmusic.com/release/album/aqsak_maboul/un_peu_de_lame_des_bandits/
Super album, ale citizen chciał jazzy, a nie avant-progi.
A Perrey jest fantastyczny, niestety nie udało mi się go wcisnąć na listę
Co za okropni ludzie!!! 
Uważasz, że "E.V.A." można podciągnąć (chociażby i dźwigiem) pod synthpop? RYM mówi że to space pop... Odkąd nauczyłam się korzystać z RYMu, odkrywam nomenklaturalne istnienie gatunków o których istnieniu nie miałam pojęcia Cóż to u licha space pop? 
PS. Znów przepraszam za offtop, ale gdzieś wpadło mi w oko, że nie wolno spamić tylko w wątku o Gongu, tak więc... 
C_i, lubisz avant-progi? 
Tak i na pewno ten album sprawdzę, dzięki .
A offtopem się nie przejmuj, przynajmniej nie piszesz pierdół, a hip hop zbyt dużym zainteresowaniem i tak się tutaj nie cieszy.
A Perrey jest fantastyczny, niestety nie udało mi się go wcisnąć na listę
Co za okropni ludzie!!! 
Uważasz, że "E.V.A." można podciągnąć (chociażby i dźwigiem) pod synthpop? RYM mówi że to space pop...
Raczej nie można, niby jest tu synth i jest pop, ale synthpop to jednak co innego, na przykład Strawberry Switchblade! https://www.youtube.com/watch?v=2Pyno8syWig
A Space Age Pop to, zdaje się, różne takie kosmiczne rzeczy z lat '50.
Threadgill to z Air Z Norwegii chyba najfajniejszy (?) jest Terje Rypdal, można spokojnie to obczajać, nagrywał też po 1980. nu-jazz tutaj i zobaczenia że to bardziej coś jak Jaga Jazzist
Jaga dla mnie to jakiś jest nu-jazz-rock Gdybym miał wskazać esencjonalny nu jazz wskazałbym chyba na Molvaera i Aarseta. Albo na Rypdala, gdybym akurat chciał pośmiać się z przedrostka nu 
A offtopem się nie przejmuj, przynajmniej nie piszesz pierdół a hip hop zbyt dużym zainteresowaniem i tak się tutaj nie cieszy.
Raczej nie można, niby jest tu synth i jest pop, ale synthpop to jednak co innego, na przykład Strawberry Switchblade! https://www.youtube.com/watch?v=2Pyno8syWig
A Space Age Pop to, zdaje się, różne takie kosmiczne rzeczy z lat '50.
Ale solowo gra lepiej niż w Air. Potem już tak fajnie nie było. nu-jazz tutaj i zobaczenia że to bardziej coś jak Jaga Jazzist
Jaga dla mnie to jakiś jest nu-jazz-rock Gdybym miał wskazać esencjonalny nu jazz wskazałbym chyba na Molvaera i Aarseta. Albo na Rypdala, gdybym akurat chciał pośmiać się z przedrostka nu [/quote]
A jak nazywasz rzeczy, gdzie jest jazzowy klimat ale wszystko to praktycznie elektronika i sample? Prawdę mówiąc teraz sprawdziłam sobie cosik na RYMie i to jest nazwane "instrumental hip-hop". Okaaay człowiek się uczy całe życie Ja to wszystko wrzucałam do nu jazzu.
C_i, lubisz avant-progi? 
Tak i na pewno ten album sprawdzę, dzięki .
A offtopem się nie przejmuj, przynajmniej nie piszesz pierdół, a hip hop zbyt dużym zainteresowaniem i tak się tutaj nie cieszy. OK to skoro tamto Ci się podobało, to może polecę jeszcze coś z 1986  https://rateyourmusic.com/release/album/shub_niggurath/les_morts_vont_vite/
Myślę że ocena RYM za surowa dla tej płyty, zwłaszcza w komentarzach po tym jadą, a IMO niesłusznie. 
C_i, lubisz avant-progi? 
Tak i na pewno ten album sprawdzę, dzięki .
A offtopem się nie przejmuj, przynajmniej nie piszesz pierdół, a hip hop zbyt dużym zainteresowaniem i tak się tutaj nie cieszy. OK to skoro tamto Ci się podobało, to może polecę jeszcze coś z 1986  https://rateyourmusic.com/release/album/shub_niggurath/les_morts_vont_vite/
Myślę że ocena RYM za surowa dla tej płyty, zwłaszcza w komentarzach po tym jadą, a IMO niesłusznie. 
http://forum.metal.pl/viewtopic.php?t=7667&start=0 
Jak kiedyś w życiu dojdę tam do rocznika 86 Shub-Niggurath będzie gwiazdą wieczoru.
C_i, lubisz avant-progi? 
Tak i na pewno ten album sprawdzę, dzięki .
A offtopem się nie przejmuj, przynajmniej nie piszesz pierdół, a hip hop zbyt dużym zainteresowaniem i tak się tutaj nie cieszy. OK to skoro tamto Ci się podobało, to może polecę jeszcze coś z 1986  https://rateyourmusic.com/release/album/shub_niggurath/les_morts_vont_vite/
Myślę że ocena RYM za surowa dla tej płyty, zwłaszcza w komentarzach po tym jadą, a IMO niesłusznie. 
http://forum.metal.pl/viewtopic.php?t=7667&start=0 
Jak kiedyś w życiu dojdę tam do rocznika 86 Shub-Niggurath będzie gwiazdą wieczoru.
Sweetnighter z Planety Gong 
Przerzuciłam ten wątek, polecasz im całą masę fajnych rzeczy (nawet ten Maboul się załapał)! Któż by pomyślał że na prawdziwym forum o metalu ludzie są tym autentycznie zainteresowani!
Któż by pomyślał że na prawdziwym forum o metalu ludzie są tym autentycznie zainteresowani!
No, też byłem zaskoczony kiedy znalazłem to forum, ale potem okazało się, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Przeglądałem kilka forów metalowych i poza tymi przeznaczonymi dla gimnazjalistów wszędzie ludzie interesują się ciekawą, ambitną muzyką, czasami nawet mając o niej pewne pojęcie.
Starzy metalowcy to wdzięczni czytelnicy, bo bardzo często są to ludzie, którzy mają świadomość, że te wszystkie Irony Maideny i Slayery to po prostu muzyka rozrywkowa, a co za tym idzie są skorzy przyjąć, że istnieją rzeczy bardziej wyszukane. Co więcej, wielu z nich jest zainteresowana ambitniejszą muzyką, zarówno awangardowym rockiem, jazzem, jak i klasyką, ale często brakuje im do niej klucza, nie wiedzą za bardzo po co sięgnąć, ani gdzie szukać wartościowych informacji. Dlatego rożne moje [i nie tylko moje] pisaniny spotykają się wśród nich z zainteresowaniem.
Na przeciwległym biegunie leży grupa, od której zaczynałem, czyli progowcy. Kilka lat temu dość aktywnie działałem na portalu Progrock.Org, pisałem tam recenzje, artykuły itd i miałem wrażenie, że poza kilkoma osobami z redakcji i jakąś bardzo wąską grupą czytelników nikogo to co piszę nie interesuje. Zresztą z czasem rock coraz mniej mnie zajmował i nasze drogi [moja i Progrocka] się rozeszły. Ale, przechodząc do sedna, progowcy są grupą, w której dominują osoby słuchające swoich rzeczy, bardzo często ultra gównianych [neo prog, nowy prog, prog metal] w przeświadczeniu, że to szczyt wyrafinowania, ambicji i dobrego smaku, w związku z czym odrzucają praktycznie wszystko, co odbiega od znanych im wzorców. A skoro najambitniejsza, najbardziej awangardowa muzyka jakiej słuchają to King Crimson [w najlepszym razie, bo często i to jest chaotyczne i zbyt udziwnione] to odrzucają niemal wszystko. Mentalność tych ludzi naprawdę nie odbiega od toposu fana Trójki zamkniętego w jakimś dziwnym kręgu Bon Jovi - Dream Theater -Iron Maiden - Marillion - Katie Melua, który ze łzami w oczach słucha rożnych Abraxasów i Riversidów, jednocześnie gardząc np. My Bloody Valentine, bo to taka barbarzyńska muzyka
dnia Pią 07:49, 10 Lipiec 2015, w całości zmieniany 1 raz
Co więcej, wielu z nich jest zainteresowana ambitniejszą muzyką, zarówno awangardowym rockiem, jazzem, jak i klasyką, ale często brakuje im do niej klucza, nie wiedzą za bardzo po co sięgnąć, ani gdzie szukać wartościowych informacji.
Nigdy nie rozumiałem tej wymówki: żeby w erze internetu nie potrafić znaleźć sobie dobrej muzyki do słuchania 
Starzy metalowcy to wdzięczni czytelnicy, bo bardzo często są to ludzie, którzy mają świadomość, że te wszystkie Irony Maideny i Slayery to po prostu muzyka rozrywkowa, a co za tym idzie są skorzy przyjąć, że istnieją rzeczy bardziej wyszukane. Co więcej, wielu z nich jest zainteresowana ambitniejszą muzyką, zarówno awangardowym rockiem, jazzem, jak i klasyką, ale często brakuje im do niej klucza, nie wiedzą za bardzo po co sięgnąć, ani gdzie szukać wartościowych informacji. Dlatego rożne moje [i nie tylko moje] pisaniny spotykają się wśród nich z zainteresowaniem.
Czuję się doceniony 
jednocześnie gardząc np. My Bloody Valentine, bo to taka barbarzyńska muzyka
Akurat MBV to jest straszna chujnia dla alternatywnych licealistek i chyba tylko jakaś zbiorowa psychoza nie pozwala wam tego dostrzec.
Niezależnie od tego, czy masz rację, czy jej nie masz, to jednak z perspektywy Marillion i Bon Jovi MBV to zespół co najmniej niezły 
Akurat MBV to jest straszna chujnia dla alternatywnych licealistek i chyba tylko jakaś zbiorowa psychoza nie pozwala wam tego dostrzec. Co więcej, wielu z nich jest zainteresowana ambitniejszą muzyką, zarówno awangardowym rockiem, jazzem, jak i klasyką, ale często brakuje im do niej klucza, nie wiedzą za bardzo po co sięgnąć, ani gdzie szukać wartościowych informacji.
Nigdy nie rozumiałem tej wymówki: żeby w erze internetu nie potrafić znaleźć sobie dobrej muzyki do słuchania 
Żeby pójść do biblioteki i coś wypożyczyć, trzeba najpierw wiedzieć, że takowa istnieje, i gdzie ona jest.
dnia Pią 16:30, 10 Lipiec 2015, w całości zmieniany 6 razy
Pamiętajcie, jeżeli ktoś korzysta z popowych struktur i repetycji, jednocześnie nie dekonstruując natury muzyki i nie wrzucając eksperymentów sonorystycznych, to jest chujem. Zresztą, najwidoczniej nie tylko dla alternatywnych licealistek. Mi to nie przeszkadza, że im też może się podobać. Może przestańmy słuchać tego, co poleca X (tu wstaw nielubianego ziomsa który akurat słucha jakiejs dobrej muzy), przecież on też jest chujem? Śmieszna wymówka. A może strach przed posłuchaniem czegoś - o zgrozo - normalnego w kwestiach budowy?
Nie słuchasz Rihanny/Rubika/Iron Maiden, bo boisz się muzyki normalnej w kwestiach budowy. :^)
A chujowe jest, to tylko nudny pop i nie ma co wmawiać sobie, że to jakaś mega ambitna, radykalna muzyka - bo jest mniej więcej tak ambitne i radykalne, co Muse i Arcade Fire (od tego drugiego chyba nawet słabsze ). Ja rozumiem, że można lubić słaby pop, sam czasem lubię, ale po co się tak oszukiwać?
Nie słuchasz Rihanny/Rubika/Iron Maiden, bo boisz się muzyki normalnej w kwestiach budowy. :^) Heh. Prawie się nabrałem :^)
dnia Pią 18:34, 10 Lipiec 2015, w całości zmieniany 3 razy
W końcu jeżeli wykreślimy cały pomysł Kevina Shieldsa z ładowaniem efektów w różne sposoby, to dojdziemy do wniosku, że to przecież pop jak każdy inny. Oczywiście efekty i pomysłowe ich wykorzystanie to nie jest żaden, najmniejszy wpływ od artysty i nie jest to w żaden sposób różnicujące. Przecież on tylko wciskał pedały nogami! A muzyka elektroniczna to w ogóle chuj, bo przecież wciskasz play i ona sama się robi! Radykalną lewicę też wolisz od mniej radykalnej?

Żeby pójść do biblioteki i coś wypożyczyć, trzeba najpierw wiedzieć, że takowa istnieje, i gdzie ona jest.
Tylko, że w tym konkretnym przykładzie Kaptejn mówił o osobach chcących poznać jazz lub awangardę - więc to nie jest tak, że oni nie wiedzą czego chcą A znaleźć info o płytach dobrej muzy to kwestia paru kliknięć.
Czy to dobry rap? https://www.youtube.com/watch?v=tsfnuyyjaB0
Czy to dobry rap? https://www.youtube.com/watch?v=tsfnuyyjaB0

Kilka moich ulubionych albumów w kolejności losowej: >Deltron 3030 - Deltron 3030; w teorii hip hop przyszłości. Świetne bity, futurystyczne teksty i dość niekonwencjonalne podejście. >The Roots - Things Fall Apart >Kendrick Lamar - To Pimp a Butterfly; Hype wokół tej płyty jest należyty. >Run the Jewels - Run the Jewels 2; Jak wyżej >Death Grips - The Money Store >Dälek - Absence; Noise hip hop podobny do clliping, a raczej na odwrót :3 + ciekawostka dla tutejszych userów - nagrali jakiś album z Faust. > Nas - Illmatic
BTW. Czemu BBCode z automata jest tylko przy edytowaniu posta? ;P
BTW. Czemu BBCode z automata jest tylko przy edytowaniu posta? ;P
Forum jest na prastarym silniku, a adiministracja popi---- szanownego fora.pl nie chce udostępniać baz danych, tak to byśmy może się przenieśli na coś nowszego. A, no i nie można go modyfikować, bo nie ma dostępu do FTP.
dnia Pon 18:00, 05 Październik 2015, w całości zmieniany 1 raz
Deltron 3030 - Deltron 3030; w teorii hip hop przyszłości. Świetne bity, futurystyczne teksty i dość niekonwencjonalne podejście. Dälek - Absence; Noise hip hop podobny do clliping, a raczej na odwrót :3 + ciekawostka dla tutejszych userów - nagrali jakiś album z Faust.
Tej wspólnej płyty z Faustem jeszcze nie słuchałem, ale zacząłem poznawanie grupy Dälek właśnie od "Absence" i całkiem przypadło mi do gustu, szczególnie druga połowa płyty.
stary rap bardzo cenię, bo większośc raperów miała swój niepowtarzalny styl..., a poza tym wówczas ten gatunek był bardziej autentyczny 
jak miałbym wybrać ulubione albumy, na ten moment, to na pewno :
A Tribe Called Quest - People's Instinctive Travels and the Paths of Rhythm De La Soul - De La Soul Is Dead Organized Konfusion - Organized Konfusion - jeden z najlepszych niedocenionych #1 Black Moon - Enta da Stage Wu-Tang Clan - Enter the Wu-Tang (36 Chambers) Nas - Illmatic - absolutne arcydzieło!!! z kultowym Life's A Bitch na czele Beastie Boys - Ill Communication - najdoskonalszy krązek beastiesów The Beatnuts - The Beatnuts Organized Konfusion - Stress: The Extinction Agenda jeden z najlepszych niedocenionych #2 Kool G Rap - 4, 5, 6 Aceyalone - All Balls Don't Bounce - świetne oryginalne flow rapera!!! też niedoceniana pozycja rapowa #3 Cypress Hill - III (Temples of Boom - najciekawsze płyta w ich dorobku, mroczny w chuj album!!! Dr. Octagon - Dr. Octagonecologyst - tzw avant rap hehehe! Ras Kass - Soul on Ice - najlepszy niedoceniany klasyk!!! przekozacka płyta, klimatyczne bity... niepowtrzalna atmosfera Mobb Deep - Hell on Earth - arcydzieło gangsta rapu!!! Company Flow - Funcrusher Plus - tutaj zaczynał EL-P!!! artystyczny rap na propsie!!! The Roots - Things Fall Apart
|
|