|
Ocalić od zapomnienia - 2011
singulair.serwis |
Rock 2011 dobiega końca.... Ciekaw jestem jakie ciekawe płyty wg was powstały w kończącym się rocku bo przyznam, ze słabo śledziłem nowość...
Nie wiele straciłeś. Oto baaaardzo skromna lista moich tegorocznych odkryć:
Kate Bush - 50 Words For Snow - Kaśka w bardzo dobrej formie. Zimne, nastrojowe granie, trochę pod jakiś ambient pop.
Discipline - To Shatter All Accord - bardzo fajny retro art rock.
Graveyard - Hisingen Blues - bardzo fajny retro hard rock.
Jakszyk, Fripp & Collins - A scarity Of Miracles - prawie bardzo fajny spophisti pop (rock)
Light Corporation - Rare Dialect - bardzo dobry debiut nadzei polskiego avant -proga.
Lou Reed & Metallica - Lulu - bardzo dobry album Reeda i wielki honor dla Metalliki.
Tom Waits - Bad As Me - Waits w wielkiej formie, choć trochę nie równej. Ale wielkiej!
Wobbler - Rites At Dawn - wybitny retro art rock. Jak zwykle w wypadku tej kapeli...
Dosłuchuję jeszcze kilku albumów, może wyłowię jeszcze coś naprawdę b. dobrego to napiszę. Jak będzie tylko dobre, nie napiszę.
dnia Czw 18:37, 22 Grudzień 2011, w całości zmieniany 2 razy
Kaśka nowa bardzo fajna rzeczywiście, choć trochę monotonna. Nie wiedziałem, że Wobbler coś nagrał.
Kaśka nowa bardzo fajna rzeczywiście, choć trochę monotonna. Nie wiedziałem, że Wobbler coś nagrał.
No, nagrał - kolejny album Yes z pierwszej połowy lat 70tych Ale super im wyszło, Yes już by tak nie zagrali...
u mnie dużo dobroci, głównie: Blood Ceremony - Living with the Ancients Gentlemans Pistols - At Her Majesty's Pleasure Tom Waits - Bad As Me Graveyard - Hisingen Blues Elder - Dead Roots Stirring
trochę mniej: Red Fang - Murder the Mountains Turbowolf - Turbowolf The Atomic Bitchwax - The Local Fuzz Arkham Witch - On Crom's Mountain Hell - Human Remains Uncle Acid and the Deadbeats - Blood Lust Thorr-Axe - Wall of Spears Black Pyramid - II Radio Moscow - The Great Escape of Leslie Magnafuzz Orchid - Capricorn Pentagram - Last Rites Mastodon - The Hunter Mars Red Sky - Mars Red Sky The Head Cat - Walk the Walk... Talk the Talk The Grand Astoria - Omnipresence Autopsy - Macabre Eternal
no ni cholery nie potrafię ułożyć top 10
Posprawdzam co nie znam, bo kilku tytułów nie słyszałem ale pozostałe są też u mnie w czołówce wiec rokowania są dobre.
Ale póki co Discipline, Wobbler i nowy Van Der Graaf Generator u mnie rządzą znienacka. Do tego mniej znienacka Spirits Of The Dead, Anna Calvi a Graveyard z miejsca pierwszego o mało co nie wypadl z pierwszej dziesiątki po bezpośredniej konfrontacji... Echoes i Elder też bardzo dobre. No i The Devil's Blood. Przejrzyście się określę jak uporządkuję.
Sprawdź se jeszcze Phideaux - Snowtorch. Powinien Ci się spodobać, chociaż to nie jest najlepszy jego album. To taki prog, z nowoczesnym, trochę cukierkowym brzmieniem, ale w duchu lat 70tych. Fajny album, nawet taki wróg progowych nowości jak ja go lubi, więc chyba warto 
A to już dawno słuchałem i właśnie zupełnie mi się nie spodobało... Stwierdziłem, że strasznie pretensjonalne i na siłę. Wobbler też niby jest taki bogaty i rozdmuchany ale jednak czuć ogromną różnice poziomu.
No, zgadzam się, że Wobbler jest dużo lepszy, ale za to Phideaux jest mniej retro 
Nowy Van Der Graaf Generator te jest niczego sobie. Słuchałeś Kapitanie?
Nowy Van Der Graaf Generator te jest niczego sobie. Słuchałeś Kapitanie?
Tak. To ex equo z Trisectorem najsłabszy ich album. Generalnie daje radę, ale zważywszy co to za zespół, trochę zawodzi.
A i właśnie!
Nowy Molvaer (Nils Petter Molvær - Baboon Moon) jest kapitalny! To jego najlepszy album od czasów legendarnego debiutu. Nie tylko dla fanów jazzu. Polecam
dnia Śro 21:07, 04 Styczeń 2012, w całości zmieniany 1 raz
A, no i jeszcze
Tim Hecker - Ravedeath, 1972
Bardzo dobry album, słychać, że gościu jest w formie. To niby elektronika i ambient i noise, ale bardzo urokliwy (tym razem ). Jedna z tych płyt, która może podobać się prawie każdemu.
Tenhi - Saivo
Coś dla fanów skandynawskiego chłodu i DCD. Więcej przeczytajcie w recenzji mej bo nie chce mi się pisać dwa razy tego samego - http://www.progrock.org.pl/content/view/8295/56/
PS: Zapoznałem się z Blood Ceremony - Living with the Ancients. W porządku album, taki w starym (nawet bardzo starym) stylu. Tylko trochę się zdziwiłem, że ludzie na RYM otagowali to jako Traditional Doom Metal. Widocznie metylowcom, nawet tym od stoneru lata 60te są niemal zupełnie obce...
dnia Czw 13:06, 05 Styczeń 2012, w całości zmieniany 1 raz
Może to zaprzeszłość po debiucie, bo tam było znacznie ciężej, mniej folku i takie tam.
PS: Zapoznałem się z Blood Ceremony - Living with the Ancients. W porządku album, taki w starym (nawet bardzo starym) stylu. Tylko trochę się zdziwiłem, że ludzie na RYM otagowali to jako Traditional Doom Metal. Widocznie metylowcom, nawet tym od stoneru lata 60te są niemal zupełnie obce... w seconday genres to może jeszcze by przeszło. co śmieszniejsze, pierwsza płyta, na której właśnie więcej jest doomu, ma traditional doom w secondary ; )
To może i ja napisze o tym co mi się w tym roku spodobało, kolejność przypadkowa 40 Watt Sun - Fajny doom grający w stylu Warning (wokalista jest stamtąd bodajże) Anathema - Falling Deeper - stare doomowe utwory w nowych symfonicznych aranżacjach, można posluchać) Draconian - A Rose for the Apocalypse - fajny klimat Jakszyk, Fripp and Collins - Scarcity of Miracles Kate Bush - 50 Words For Snow Kauan - Kuu... - trochę słabiej i lżej niż na poprzednich płytach ale przyjemne dla ucha Lunatic Soul - Impressions - ostatnia chyba płyta tego projektu, ale trzyma poziom wcześniejszych Mournful Congregation - The Book of Kings - znakomity mocniejszy doom, chyba najlepsze co im wyszło Steven Wilson - Grace for Drowning - takie fajne plumkanie Tenhi - Saivo nie spieszyli się z ta płytą ale wyszlo nawet wporzadku Orne - The Tree of Life - calkiem fajny prog z miejscami doomowymi zacięciami Rome - Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit - znakomity album. 3 płyty neofolku i martial industrialu w najlepszym wydaniu The Wounded Kings -In the Chapel of the Black Hand - fajne doomowanie z kobietą na wokalu My Dying Bride - The Barghest O' WhitbyEP - jeden 28minutowy utwór w starym dorym wydaniu MDB My Dying Bride - Evinta - mix starych utworów MDB w nowych darkwave'owych aranżacjach, niby najsłabiej oceniana płyta ale to pewno przez jakichś true metaluchów VDGG - Grounding in Numbers Scherzoo - 01 i Ske - 1000 Autunni - może w takich avant-progowych klimatach siedze od niedawna ale te płyty przypadły mi do gustu Thy Catafalque - Rengeteg - takie fajne mocniejsze klimaty
To Orne w końcu się wydało?!
|
|