ďťż

Przerażające krzyki z kabiny. Nowe fakty

Najwcześniej w czwartek zostaną ujawnione zapisy z dwóch czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem.

Nie ma co liczyć na dźwięk z kabiny – będą opublikowane tylko stenogramy rozmów pilotów. Wiadomo już, że załoga wiedziała na kilka sekund przed katastrofą, że nie da rady uratować samolotu. – Słychać ich dramatyczne krzyki – mówi Faktowi osoba zbliżona do śledztwa. Zaprzecza pogłoskom, że na taśmach są zarejestrowane odgłosy z kabiny pasażerskiej. Polska wystąpiła już do strony rosyjskiej o przekazanie nam kopii zapisów z czarnych skrzynek, które w Moskwie odczytywali polscy i rosyjscy specjaliści – poinformował Fakt pułkownik Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który sam uczestniczył w badaniach rejestratorów prezydenckiego tupolewa. Razem z Naczelnym Prokuratorem Wojskowym pułkownikiem Krzysztofem Parulskim (53 l.) są nadal w Moskwie, ale jak Rosjanie oficjalnie przekażą im wszystkie dowody, wrócą do Polski.

– Prokuratorzy wrócą w środę, jeśli pozwolą im na to warunki atmosferyczne – zapowiedział w tvn24.pl Prokurator Generalny Andrzej Seremet (51 r.). Jeśli tak się stanie, dzień później, w czwartek, zapisy zostaną ujawnione. – Nie będziemy utajniać niczego, co byłoby podstawą do jakichkolwiek podejrzeń – zapewnia prokurator Seremet.

W mediach pojawiły się też pogłoski, że skrzynki zarejestrowały krzyki pasażerów. Według specjalistów, to niemożliwe.

– Kabina pilota wyposażona jest w 3 lub 4 mikrofony. 2 albo 3 są umieszczone w panelu nad głowami pilotów, a ostatni na panelu technika. Dźwięki przycisków pilotów różnią się bowiem od tych technika, dlatego łatwiej jest je wtedy rozpoznać. Nie jest możliwe, żeby mikrofony zebrały dźwięk z przedziału pasażerskiego, bo kabinę pilotów oddzielają od pierwszej salonki drzwi, toaleta, i szatnia – wyjaśnia pułkownik Tomasz Pietrzak, były dowódca 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

Z pierwszych ustaleń śledztwa wiadomo też, że bezpośrednią przyczyną katastrofy było uderzenie samolotu w drzewo. Maszyna straciła część skrzydła, zmieniła kierunek lotu i dużym łukiem wbiła się w ziemię. Piloci starali się wznieść samolot, ale był on już bezwładny. Maszyna była sprawna technicznie, a na pokładzie nie wybuchła bomba czy pożar.

Zagadką pozostaje, dlaczego piloci zeszli tak nisko na ponad kilometr przed lotniskiem. Wprawdzie była tam wtedy duża mgła, ale na pokładzie są urządzenia, które pokazują dokładnie wysokość, niezależnie od pogody. Czemu pilot nie wziął tego pod uwagę? I dlaczego próbował lądować, choć kontrolerzy z wieży ostrzegali, że warunki są złe? Na te pytania wciąż nie ma odpowiedzi.


Mam pytanie????

Dlaczego nasze skrzynki bada się w Rosji a nie w Polsce?????

Znów podejrzane sprawy............
Ruskie znów coś nakombinowali

Na prawdę poczekamy parę pokoleń.
Powoli ludzie zaczynają rozumieć że to było po prostu zabójstwo.
Ale wszystko wymaga czasu........



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Przerażające krzyki z kabiny. Nowe fakty
singulair.serwis