ďťż

No to ruszamy z kolejną budową.
Będzie to... no właśnie: zgadnijcie, co. Jak zgadniecie, zmienię nazwę wątku na właściwą.

Stępkę położyłam w niedzielę; w zasadzie "stępkę" to nadużycie, raczej wodnicę:


Po paru godzinach pracy Psuj wyglądał tak:


Projekt Psuja nie przewidywał m.in. schodni wpuszczanych w pokład - zrobiłam je na własną rękę:


Szlachetne Psujowe en face:


Dzisiaj Psuj dorobił się kilku pudełeczek na górnym pokładzie:


Zaś docelowo Psuj będzie wyglądał mniej więcej tak:
dnia Pon 8:37, 13 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz


Czyżby to był HMS "Camperdown", który zatopił "Victorię"? dnia Wto 11:19, 24 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Próbuj dalej
HMS Devastation. Moim zdaniem oczywiście. Okręt który wyprzedzał swoją epokę. Ale żeby psuj? Może raczej HMS Rozpierducha


Psuj brzmi nieco eleganciej
Wygrałeś kartonik maślanki
Dziewczyno, masz u mnie za dobór tematów i konsekwencję dwa kartoniki maślanki z wymianą na dowolne inne płyny w proporcji 1:2.

O Devastation wspomniałaś już gdzieś mimym chodem więc wiedziałem że będzie i cieszę się że jest.

Następna relacja do skrupulatnego śledzenia...

PS. Słodkości też mogą być jakby maślanki nie dowieźli ?
Ja KOCHAM maślankę, a jak napisał piotter, temat faktycznie świetny!
Piotter - a bo okręty z tamtej epoki są takie kochane. Wszystkie niby takie same, a każdy inny.
Słodkości? też. Byle nie chałwa i nie orzechy, bo nie lubię

Ruderigo - mądry człowiek jesteś! Maślanka jest the best!

Zaś Psuj był dzisiaj przeze mnie psuty. Obejrzałam go sobie wczoraj i stwierdziłam, że zestaw kolorów na nim - brudnożółty, brudnoszary, brudnopomarańczowy - przyprawia mnie o hercklekoty. To wina mojej drukarki, owszem - ale trzeba coś z tym zrobić.
Główną cechą okrętów wiktoriańskich była ich elegancja. Rzadko brały udział w prawdziwych wojnach (jeśli w ogóle...), ćwiczenia artyleryjskie urządzano niechętnie i oszczędnie, więc głównym zajęciem marynarzy było nieustanne pucowanie pokładów (sławny brytyjski holystoning) i malowanie nadbudówek. Oficerowie potrafili wydawać potworne pieniądze na farbę, tym bardziej, że po kilku dniach w morzu okręt zaczynał wyglądać na zaniedbany, a wchodząc do portu musiał wszak błyszczeć i lśnić. Tak więc postanowiłam: z mojego Psuja zrobię typową wiktoriańską zabaweczkę, co oznacza, że kolory muszą być czyste, wyraźne, ostre.
Schemat kolorystyczny przyjęłam następujący: czarne burty, białe nadbudówki i wieże, żółte kominy. Postanowiłam też część domków na pokładzie łodziowym zachować w naturalnym, eleganckim kolorze mahoniu, w ten sam sposób przemalowałam również schody na pokład dziobowy.
Po dwugodzinnym malowaniu Psuj wygląda dzisiaj tak:


Z elementów konstrukcyjnych przybyły jedynie kominy.
Zamocowałam dziś odciągi do w/w kominów i kilka głupotek, typu klapki na burtach (wywietrzniki czy tam okiennice, jak sądzę), postawiłam też kolumnę masztu.

No to stanęły wieże...
i Stary Psujek na moment nabrał wyglądu Prawie-Normalnego-Pancernika-Wieżowego.
Ale poczekajcie na łodzie! Żurawiki na Psujku są niemal tak pomysłowe, jak na niektórych francuzach!

Przez weekend niemal się Psujkiem nie zajmowałam, tyle co relingi mu poustawiałam. I mars ze stengą na maszcie.


To były czasy- każdy okręt miał to "coś", co sprawiało że był niepowtarzalny.
Psujek to krzyżówka pancernika z Titanikiem- te wspaniałe schody aż proszą się o jakieś fantazyjnie fikuśne balustrady niczym w Grand Hotelu.
Piękny model, wykonanie będzie pewnie na najwyższym poziomie. Jak zawsze zresztą.
Jest zdjęcie, na którym stadko marynarzy siedzi na schodach tego "Casino de Paris". Mam wrażenie, że taka właśnie była ich główna funkcja

Bawiłam się dziś stawianiem głupizn na pokładach dziobowym i rufowym, pachołki, żurawiki, fajeczki, takie tam. Oraz zaczęłam układać wodę.


Dziś dramatycznie nie chciało mi się budować szalupek, więc wzięłam się za sznurki.
Zrobiłam większość olinowania, tzn. tę większość, którą miałam podaną na tacy na rysunkach. Nie zrobiłam jeszcze olinowania bomu łodziowego i gafla, nie ma też pert pod rejami (będą). Jutro-pojutrze usiądę nad zdjęciami i będę szukać dodatkowych sznurków, zrobię też stelaż do tentów na pokładzie rufowym i dziobowym. Uwielbiam stelaże do tentów.


Przyjrzyjcie się tej grafice, zwłaszcza górnemu obrazkowi:


Ładnie pokazuje ona charakterystyczną cechę pancerniko-monitorów tamtej epoki: z powodu bardzo niskiej wolnej burty na dziobie nawet podczas marszu z małą, kilkuwęzłową prędkością, i nawet na spokojnym morzu, fordek był zawsze zalewany przez fale. Postanowiłam odtworzyć to na moim Psujku i dzisiaj, zrobiwszy kotwice wraz z łańcuchami, zabrałam się za robienie bałwanów w okolicy dziobu.


To zdjęcie robiłam mniej więcej z takiej perspektywy, z jakiej rysowana była grafika:


Powstały też śmieszne legary pod łodzie w kształcie zaokrąglonej litery "U" na spardeku:


oraz żurawiki, nadające Psujkowi wygląd wkurzonego nietoperza:

Nietoperz będzie bardziej wkurzony, gdy dojdzie olinowanie żurawików.

Następny raport w poniedziałek, jutro biorę urlop dla poratowania zdrowia.
Świetny ten Psujek
Zdrówka
Kasiu, gdzie jesteś!?
Od kilku dni straciłem sens życia, nie mogąc oglądać Twoich dzieł.
Nawet straciłem zainteresowanie tworzonym aktualnie s/s "Californian", znanym ze sprawy "Titanica".
P.S.
Dla niewtajemniczonych. Załoga "Californiana", widząc race świetlne wysyłane przez "Titanica", popłynęła sobie dalej.
Ujj... nie zaktualizowałam wątku... PRZEPRASZAM!!!

Psujo ma się nieźle, o ile nie pokona mnie lenistwo, to na poniedziałek powinnam dać galerię końcową. O ile.

Dziś powstały drablinki. Ręcznie, nie na szablonie, nie dałabym rady wepchać się z nimi między rozciągnięte już olinowanie. Zostały do zrobienia perty oraz rener... aha, i światła pozycyjne na nadburciach pokładu łodziowego, o mały włos byłabym o nich zapomniała. Potem już tylko orkiestra, załoga, gala flagowa i KOT
Aha, zaczęłam malować wodę. Pianę znaczy się.


Dziś zajmowałam się głupotami: podmalowałam tent, zrobiłam światła pozycyjne, część renera na bomie (jeszcze bez haka), perty na rejach. Miniporadnik wykonywania pert zamieściłam TUTAJ .



Wykopałam tez z głębin magazynku blaszki, które posłużą mi jako dawcy załogantów, sc. orkiestry okrętowej oraz oficjalnej delegacji wizytującej Psuja:

Ciekawe te blaszki, wykonane z mosiądzu, a instrumenty dęte na nich malowane na żółto
Kasiu
Zaqłoga jest A gdzie KOT
Uprzejmie donoszę, że zaokrętowałam orkiestrę, kilkunastu marynarzyków, fotografa oraz paradę rejową. Jak również oficjeli, w tym jedną żonę, jedną damę do towarzystwa i jedną progeniturę. KOT, jako najwyższy rangą, zaokrętuje się ostatni.
W poniedziałek, mam nadzieję, galeria końcowa Psuja.

I bierzemy się za... za... a, nie powiem na razie, za co.



Pozamiatane.

Okrętowy KOT, wzorowany na moim nieodżałowanej pamięci Kocie Bucjuszu:


Reszta okrętu:






Więcej zdjęć TUTAJ .
Niestety kota nie znalazłem, ale podejrzewam, że to epitafium dla tego kota, który mnie okupował w wakacje. dnia Pon 18:02, 13 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Witam!
Kasiu, gratuluję kolejnego okrętu do floty.

Pozdrawiam.
Heh... żebym ja jeszcze pamiętała, który z moich mruczków okupował Cię w wakacje...
Cóż. Poziom jak zwykle Dobra robota Kasiu



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R/G] HMS Stary Psuj, 1876, 1/400
singulair.serwis