ďťż



REGGAE
styl we współczesnej muzyce rozrywkowej wywodzący się z Jamajki. Niezwykły rozwój przeżył pod koniec lat 50., a także od momentu uzyskania przez Jamajkę niepodległości w 1962. Stanowi najbardziej charakterystyczny gatunek muzyki jamajskiej.

Reggae jest popularne w środowisku ruchu Rastafari. Jej historia sięga ponad 400 lat wstecz do wczesnych czasów afrykańskiego niewolnictwa. Na muzykę reggae wpływ miała tradycja nyabinghi oraz gatunki muzyczne takie jak: calypso, blues, mento, liczne rytmy afrykańskie, indyjskie raga, soca, ju-ju, salsa, muzyka Indian Południowej Ameryki, ska, rumba, cumina-burru, samba i inn. Ewolucja muzyki reggae prowadziła przez szereg różnych gatunków: mento, ska, bluebeat, rocksteady. Po raz pierwszy terminu "reggae" użył w 1967 Toots Hibbert. Istnieje kilka hipotez co do pochodzenia tego terminu. Jedna z nich mówi że pochodzi ono od słowa Regga, nazwy plemienia mieszkającego nad jeziorem Tanganika. Bob Marley twierdził że słowo to ma pochodzenie hiszpańskie i oznacza "króla muzyki". Z kolei Hux Brown, weteran jamajskich studiów nagraniowych podaje wersję według której jest to po prostu opis rytmu, dowcipne słowo które oznacza nierówny rytm i zmysłowe brzmienie

Pokrewne : ska, dancehall

Co sądzicie o tym gatunku muzyki? Słuchacie?

Zapraszam do dyskusji.


Ja powiem szczerze, że nigdy nie przepadałam za tym rodzajem muzyki.
Słyszeć słyszałam ale nigdy nie słuchałam Nie w moim guście ...
Moja przyjaciółka tego słuchała, męczyła mnie tymi całymi ,,Natural Dread Killaz'', Mariką, Bobem Marleyem... Dlatego zawsze zabierałam ze sobą słuchawki do szkoły, bo jak wracałyśmy to puszczała na głośnik, więc zakładałam słuchawki i ona coś tam nawijała o Reggae, a ja się uśmiechałam i przytakiwałam Niestety, nie dało się jej nawrócić na Michaela, więc nawróciłam ją na Rock. Słucha teraz Guns N' Roses, Led Zeppelin i The Runaways
Ja nie przepadam za tym gatunkiem muzyki. Jakoś.. hmm nie dla mnie. Ale jest mi obojętny ten gatunek, każdy ma inny gust
Pozdr.
Tak ja też nigdy nie przepadałam za tym rodzajem muzyki..lubię parę kawałków czasami posłuchać ale nie przekonuje mnie Reggae do siebie:)


Ja ostatnio [przy okazji Bednarkowego szału D ] postanowiłam trochę poznać ten gatunek muzyki. Prawdę mówiąc, lubię inność. Nie lubie monotonii.
Dobrze jest się 'otworzyć' na różne style muzyki - czasem można dostrzeć perełki, tylko trzeba dobrze poszukać ) [nie mam na mysli disco-polo czy techna ].
W każdym razie zaczęłam [i jak narazie skończyłam] na Bobie Marley'u. KOMPLETNIE nie mam pojęcia za co się wziąć.
Więc jakby ktoś tu na tym forum interesował się reggae, poprosze o kilka tytułów
Dodam, że nie lubie polskiej muzyki..
Reaggae jest sympatyczne, i takie nastrojowe, ale jednak wiąże się z takim jaraniem maryśki itp. i lazy stylem życia. Co jakoś mi jako potencjalnemu słuchaczowi kłóci się z moją naturą, i piosenek jakoś nie chcę mi się poznawać.Nie trafia do mnie.Wolę z takich spokojniejszych gatunków soul.i pobujać ramionami w jego rytmie a nie reggae .

btw:Bednarek, nie rozumiem fenomenu, przecież on zamordował duszę piosenki Tears in Heaven...on wogóle wiedział o czym śpiewał?
Wiesz Man ..wydaje mi się,że nie wiedział o czym śpiewa;/ Mi Kamil Bednarek jakoś nie przypadł do gustu..
Faktycznie reaggae jest sympatyczne,luzackie ale nic poza tym
Jaranie nie jest złe hahaha

Wiecie, nie trzeba palić maryśki i olać wszystkiego z góry na dół żeby słuchać reggae. Do mnie np. nie trafia Rock czy Metal jednak myślę że kiedyś i te gatunki poznam [w jakimś tam stopniu, niestety życie jest za krótkie..]

Głos Bednarka jest.. specyficzny i taki głęboki. Nie jestem jego fanką , nie latam za nim. Jednak podoba mi sie A wykonanie Tears In Heaven wcale nie było takie złe.. może właśnie tak brzmi 'smutne reggae'? Jedyne co mnie rozczarowało to finałowe wykonanie Is This Love

A wykonanie Tears In Heaven wcale nie było takie złe.. może właśnie tak brzmi 'smutne reggae'?

Czy ja wiem, miał banana twarzy, i widać było, żen nie wie o czym śpiewa.

A wykonanie Tears In Heaven wcale nie było takie złe.. może właśnie tak brzmi 'smutne reggae'?

Czy ja wiem, miał banana twarzy, i widać było, żen nie wie o czym śpiewa.

widocznie był zjarany
Pewnie przed występem sztachnął się marihuaną
Szczerze mówiąc nie wiem co ci Rasta widzą w jaraniu tego zioła. Przecież to narkotyk i szkodzi nie tylko zdrowiu ale i życiu. Ale im nie przemówisz do rozumu bo są na chilloucie.
Bednarek od samego początku nie przypadł mi do gustu. Po prostu dobierał sobie piosenki i śpiewał, nawet nie racząc (przy angielskich) przeczytać tłumaczenia by wiedzieć o czym śpiewa. To takie trudne? Heh. W ogóle moja przyjaciółka mnie nim męczyła... Albo siedzę przed komputerem a ona wysyła do mnie SMSa ,,Bednarek scial dredy!jak mogl??'' Moja reakcja :
Jedyne co mam do reggae to to zioło. A tak to nawet spoko gatunek muzyczny, ale nie dla mnie.
Nie rozumiem czemu w temacie reggae głównym tematem jest Bednarek ? Tylko on wam sie kojarzy z reggae ? Pozatym gdyby nie wiedział o czym śpiewa to nie wybierałby pewnie akurad z repertuaru Boba Marleya, dla mnie Bednarek to najbardziej dojżały i niezwykły głos ze wszystkich edycji mam talentu , gdy sie go słucha człowiek sie czuje bezproblemowo ... a co do jarania to własnie bez tego nie byłoby tego klimatu (jarania nie popieram) ale co poradzic nie można tak całkiem czuc sie bezproblemowo jeżeli sie nie wezmie jakiejs używki, zauważcie że we wszystkich buntowniczych subkulturach często dominują używki nie tylko rastafarianie jarają ale też hipisi , punki,w ogóle ludzie sięgający często po używki są bezsilni np. wobec systemu, są wrażliwi, chcą mieć wesołe spojrzenie na świat ale rzeczywistosc jest o wiele gorsza więc jaranie czy picie alkoholu odmienia jakby spojrzenie na świat. W muzyce reggae chodzi głównie o pokazywanie radości z życia ale też będącej rodzajem maifestu, dobrym zespołem reggae jest polski zespół Izrael więc jesli ktos chce zrozumiec te subkulture to może niech posłucha. Reggae to nie mój klimat , ale jest mi bliski w jakims sensie.



Uploaded with ImageShack.us


Pozatym gdyby nie wiedział o czym śpiewa to nie wybierałby pewnie akurad z repertuaru Boba Marleya


a co do jarania to własnie bez tego nie byłoby tego klimatu (jarania nie popieram) ale co poradzic nie można tak całkiem czuc sie bezproblemowo jeżeli sie nie wezmie jakiejs używki, zauważcie że we wszystkich buntowniczych subkulturach często dominują używki nie tylko rastafarianie jarają ale też hipisi , punki,w ogóle ludzie sięgający często po używki są bezsilni np. wobec systemu, są wrażliwi, chcą mieć wesołe spojrzenie na świat ale rzeczywistosc jest o wiele gorsza więc jaranie czy picie alkoholu odmienia jakby spojrzenie na świat.


Z tym się poniekąd zgadzam. Nie rozumiem dlaczego ludzie tak sie oburzają kiedy mówią o jaraniu. Przecież to nic złego.. Nikt nikogo do tego nie namawia, jak ktoś chce to pali, jeśli nie - cóż, jego sprawa.
Bo może nie chcą sie przyznac do swoich słabosci bo zdają sobie sprawe że to cos złego ?

Bo może nie chcą sie przyznac do swoich słabosci bo zdają sobie sprawe że to cos złego ?

tylko, że tu nawet nie ma gdzie pokazać swoich słabości
Ada jestes pewna ???
No raczej tak. Co może być właściwie tutaj słabością?
Co własciwie jest słaboscią?
No to co pisałam powyżej, bo ty piszesz że nie wiesz czemu ludzie sie denerwują kiedy mówią o jaraniu rozumiem że chodzi ci o tych jarających. No więc dajmy na to na twoim przykładzie(nie wiem czy jarasz czy nie) ale dajmy na to że jarasz ok? Jesteś począdkująca w te klocki więc uważasz to za cos w miare dobrego po prostu myslisz tak jak wyżej pisałas że kto chce to jara a kto nie chce to nie, ale jesli robisz to zbyt często i zaczynasz sie przyzwyczajac ,wkońcu wpadasz w nałóg i jest to twoja słabosc , nie wyobrażasz sobie imprez bez jarania a po pewnym czasie nie wyobrażasz sobie każdego dnia bez jarania , jestes w nałogu inni naciskają na ciebie żebys rzuciła to świnstwo ale ty nie potrafisz , otaczający cie ludzie nie pochwalają twojego palenia i dlatego sie denerwujesz bo wiesz że nie masz nad tym już takiej kontroli jak na począdku że nie jest ci tak łatwo zrezygnować z jarania , stajesz sie bezsilna wobec swojego nałogu. Niektóży ludzie czasem nawet po kryjomu przed innymi biorą narkotyki czy piją alkohol.
Wiem co mówie bo ja np. wczesnie zaczełam pić, potem szybko sie przyzwyczajiłam na każdej imprezie było piwko za piwkiem a byłam jeszcze bardzo młoda i inni nie pochwalali tego że już piję chociaż dla mnie własnie był to taki pełen luzik "chce i piję" miałam nad tym kontrole, ale po pewnym czasie zorientowałam sie że przeginam byłam wtedy już starsza . Mówie ci Adula ludzie coraz bardziej pogrążający sie w swoim nałogu , stają sie bezsilni to jest własnie słabośc nie potrafią tak po prostu z tego zrezygnować. A w ogóle to na czyjim przykładzie wywnioskowałas że ludzie sie denerwują kiedy mówią o jaraniu bo ja sądze że chodzi już o nałogowców.
A że o to Ci chodziło
Teraz rozumiem
Ja przede wszystkim miałam na myśli ludzi, którzy z ziołem nigdy nie mieli do czynienia. Mówią, jakie to złe, jak tak w ogóle można.. a tak na prawdę nie mają o tym bladego pojęcia. Są bardzo przeciwni legalizacji, chociaż nawet nie próbują dowiedzieć się więcej o tym itd.
Głupi przykład : czytałam wiele opinii na forach odnośnie występów Bednarka i muszę przyznać, że odniosłam nieodparte wrażenie, że ludzie wypominają mu wręcz że przed występem w MT sobie zajarał [ na co nie ma niezbitych dowodów, że tak powiem ]. Ja też napisałam to kilka postów wyżej, ale akurat to nie było serio. A ci ludzie właśnie robią z igły widły
Twój opis wpadania w nałóg jest bardzo konkretny, przyznam. Nie każdy wie, kiedy powiedzieć 'dość' i bardzo często źle się to kończy.. Ale dobrze, że Ty w porę dostrzegłaś swój problem i się go pozbyłaś

Boże, Agrafka, na jaki my temat weszłyśmy
Spokojnie , każdy temat dla ludzi
Nie zrozumiałyśmy sie po prostu, byłam pewna że chodzi ci o nałogowców



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Reggae
singulair.serwis