ďťż

One Hour Space Rock wyjebana sprawa; ostani numer cos wspanialego.
http://www.youtube.com/watch?v=eHW1QfyGzMM
Reszte sobie posluchajcie sami


UFO - brytyjski zespół rockowy, powstały w 1969 roku i grający muzykę będącą połączeniem hard rocka w stylu Led Zeppelin i Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu. Jego twórczość wpłynęła na wiele zespołów i muzyków heavymetalowych lat 80.

Pierwsze dwie płyty (zwłaszcza dwójka) super, późniejszy hard rock/heavy metal raczej mnie nie bawi. Chciałbym kiedyś usłyszeć ten koncert (Live - 1972) z Mickiem Boltonem w składzie.
Flying naprawdę ciekawe przedsięwzięcie, bardzo dobre na popołudniowy chillout
Niewykonalne. Niestety. Nie te lata, nie to pierdolniecie. Sluchalem sobie Colosseum live z 94 i jest dramat w porownaniu z 74r Ale plyty sa, lubie sobei taki Flying puscic na noc i odleciec w sen.


Nareszcie dobrałem się do UFO Live, czyli ostatniej progresywnej ich płyty. I z żalem muszę przyznać, że zawodzi. Naprawdę, jak Kosmity z Schenkerem mnie śmieszą, tak Strangers in the Night jest bardzo dobrą koncertówką, natomiast Live brzmi zdecydowanie gorzej niż płyty studyjne z Boltonem.

To po prostu niezłe wydawnictwo koncertowe, jakich wyszły setki. W dodatku brzmi jak 68, a jest z 72. I tak mi się to podoba, ale jestem zawiedziony, bo spodziewałem się jednak czegoś tak genialnego jak Dwójka, w dodatku z koncertowym kopem... dnia Sob 14:49, 24 Grudzień 2011, w całości zmieniany 1 raz
No to jak to jest z tym UFO? Znajomy mi bardzo to zachwala i mówi żebym słuchał, a ja się zastanawiam, czy warto, czy to aby nie krok w tył jest? Mają oni w sobie coś charakterystycznego, godnego uwagi, wyraźnie odcinającego się od takiej mieszanki jak LZ, DP, Rush, BS?
Posłuchaj Flying a usłyszysz różnicę!
UFO z pierwszych dwóch płyt to dobry, oryginalny zespół. Najpierw psychodeliczny, potem progresywny. Świetny, chociaż instrumentalnie pewnie nie największy. Natomiast późniejsze, hard rockowe płyty z Schenkerem to druga liga. Czasem jest tam coś fajnego, ale zasadniczo wystarczy z tego wszystkiego znać trójkę i koncert.

UFO z pierwszych dwóch płyt to dobry, oryginalny zespół. Najpierw psychodeliczny, potem progresywny. Świetny, chociaż instrumentalnie pewnie nie największy. Natomiast późniejsze, hard rockowe płyty z Schenkerem to druga liga. Czasem jest tam coś fajnego, ale zasadniczo wystarczy z tego wszystkiego znać trójkę i koncert.

Stuprocentowo sie z tobą zgodzę! Płyty z Schenkerem to już kompletnie nie to samo. Aż głupio porównywać. Pierwsze dwie płyty to sprawa cudowna. Cały ten późniejszy hard rock w ich wykonaniu to dla mnie jakaś totalna pomyłka. Po prostu zupełnie inny zespół
Zupełnie inny, a co gorsza niedorastający do pięt nie tylko potęgom hard rocka typu Purple, czy Zeppelin, ale nawet Uriah Heep i Thin Lizzy. Zrobiła się z nich grupa w zasadzie wyłącznie dla maniaków hard rocka i w sumie dla nikogo więcej.
Nie zapominajmy o Strangers In The Night.
Jak dla mnie jedynie "Flying" jest świetne. Reszta to już niezbyt...
A Jedyneczka?
Ja generalnie nie przepadam za UFO jak i w ogóle za gitarowym space-rockiem. Kiedyś jeden z moich znajomych powiedział, że utwór "Flying" przypomina mu granie nastolatka, który ma pierwszy raz gitarę elektryczną w ręce i się na niej wyżywa. Ja nie jestem aż tak krytyczny wobec dokonań grupy, ale przyznać muszę, że coś jest na rzeczy w tej opinii. Muzyka Iron Butterfly, UFO czy momentami również wczesnego Hawkwind jest zwyczajnie prymitywna. Nijak to się ma jak dla mnie do kosmicznych dźwięków wydawanych przez wczesne Pink Floyd czy Gong z okresu świetności. Również znacznie niżej to cenię, niż dokonania psychodelików w stylu Jefferson Airplane czy Grateful Dead.

Muzyka Iron Butterfly, UFO czy momentami również wczesnego Hawkwind jest zwyczajnie prymitywna.

W zasadzie tak. Trudno równać ją do Tangerine Dream z pierwszych płyt. Ale z drugiej strony jest w tym na tyle dużo naturalności, że potrafię puścić wszelkie niedostatki mimo uszu.

A Jedyneczka?

Niezła, ale bez spustu w kalesony Taki jeden z wielu umiarkowanie przyjemnych albumów rockowych. Nic więcej.

Od "Phenomenona" i następnych płyt, to już mnie odrzuca....
Szkoda, że takie opinie panują na temat tego zespołu. Ufo był pierwszym rockowym zespołem, jakiego zaczęłam słuchać. Strangers In The Night to moim zdaniem wspaniała koncertówka. Co do space rocka, jeżeli ktoś lub te dwie pierwsze płyty, to trudno aby lubił kolejne.
Cenię sobie ich całą dyskografię. Włącznie z pierwszą i drugą płytą. Płyta Obsession, pomimo tego, że jest tak bardzo inna, jest jednak bardzo dobra i lubię jej posłuchać.


Cenię sobie ich całą dyskografię. Włącznie z pierwszą i drugą płytą.


Ja Cenię tylko dwa pierwsze albumy. Wszystko co UFO nagrało po Flying jest już niestety tylko ,,zwykłym" hard rockiem. I to nawet nie z wysokiej półki a ze średniej. Zaznaczam, że ja hard rock lubię ale UFO po Flying to zwyczajna średniawka jakiej można wynaleźć tysiące w tamtym okresie.
Kto był na ich ostatnim koncercie w Wawie?
Ja byłam z teściami, było super. Phil Mogg chyba jak zwykle pod wpływem, ale grali naprawdę pięknie, chociaż mój teściu wspominał że to i tak nie to co na pierwszym ich koncercie w PL..

Kto był na ich ostatnim koncercie w Wawie?
Ja byłam z teściami


A ja ze świekrą, dwiema zełwami i szurzynem.
To jakieś magiczne przyrządy do gry w LOLa? xD



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  UFO
singulair.serwis