ďťż

Witam forumowiczow w poniedzialkowy poranek 20 lutego 2012, na termometrach mam tu jeden stopien powyzej zera, jest slonecznie, choc chmurki kraza tu i tam.
A leb napierdala.

Jaki jest wasz stosunek do alkoholu? Pijecie? Chlejecie?

A moze jest tutaj jakis abstynent?

Jaki jest wasz ulubiony trunek? Lubicie slabsze napoje czy od 40 stopni w gore?

Wypowiem sie pozniej.


Abstynentem nie jestem, ale jestem jednych z tych, którzy jak nie mają ochoty to żadne "ze mną się nie napijesz?" nic nie zdziała. A ostatnio generalnie nie mam ochoty, nie mam smutków do topienia.

Lubię czerwone wino Brasco do spaghetti.
Tez duzo razy odmawialem chlania.

Dzeneralnie alkoholu nienawidze jak diabla.

Bardzo nie podoba mi sie jego popularnosc, wlasciwie nie jestem w stanie spotkac sie z ziomami tak, zeby nie postawili zaraz flachy czy puszek na stole, badz nie wyciagneli ich z kieszeni czy rekawow.
Poza tym gardze zachowaniem wiekszosci upitych osobnikow, swoim tez, choc dzis znacznie rzadziej zdarza mi sie swirowac niz chocby w czasach szkolnych. Nie znosze tego 'przyzwolenia' na robienie lajdactw nieprzystojnych po wodce, wybaczania wszystkiego, co tylko ktos zrobil, i to jeszcze w ten arcy wkurwiajacy sposob: 'przeciez byl tylko pijany'.
Poza tym juz tyle sie napatrzylem na lapiacych 'zgona' typexow i panienek, ze naprawde!

Poza tym wodka zabija strasznie duzo ludzi, chyba zaden narkotyk nie rowna sie jej. Jesli cos powinno byc zakazane, to predzej alkohol niz chocby amfetamina.

A jesli chodzi o moje osobiste gusta to lubie czerwone wina i porty. Wodki pije znacznie mniej niz w latach szkolnych, chetniej siegam na popijawach po piwa, lubie Kasztelana. Uwielbiam miod pitny, choc nie zdarzylo mi sie jeszcze wypic jakiegos naprawde wysokiej klasy.

Nie znosze tego 'przyzwolenia' na robienie lajdactw nieprzystojnych po wodce, wybaczania wszystkiego, co tylko ktos zrobil, i to jeszcze w ten arcy wkurwiajacy sposob: 'przeciez byl tylko pijany'.
Poza tym juz tyle sie napatrzylem na lapiacych 'zgona' typexow i panienek, ze naprawde!


Wiem o czym mówisz. Człowiek pijany traci superego i robi co mu się podoba. Ja się zawsze starałem kontrolować ale zdarzały się jakieś wpadki... Ostatni raz kiedy mi się coś takiego przytrafiło to na wakacje podczas świętowania zwycięstwa jakiegoś festiwalu kiedy wdrapałem się po rynnie na dach byłej przychodni i oddałem zeń mocz na sąsiedni dom weselny. W sumie to śmieję się z tego do dziś ale wstyd jest.

Nawet na spotkaniach z ziomkami nie ciągnie mnie do piwa i już przestali mnie męczyć z tego powodu. Trzeba być asertywnym Jeanie.


lubię alkohol. nigdy jeszcze nie musiałem wstydzić się za to, co po pijaku robiłem, nie zgonowałem, nie rzygałem, zatem nie mam powodu, żeby nie lubić albo odmawiać. wręcz przeciwnie
ja na ogół piję raz w miesiącu trunki wysokoprocentowe, najlepiej Rudą Żołądkową, a tak to przez cały miesiąc jestem asertywny co do alkoholu. i nienawidze piwa.
Generalnie nie przepadam za alkoholem. Spożywam tylko dla towarzystwa, czyli nie zdarza mi się np. pić przed monitorem sam ze sobą. Czasami w większych, czasami w mniejszych ilościach... nie ma reguły. Jak dla mnie mogłoby go nie być wcale, jakby w sklepach były alternatywne środki "odprężające".
Nie powiem, że nie piję, jak piję.
Zdarzało się pić do monitora, aczkolwiek najczęściej piję ze znajomymi w pubach lub samochodzie/plenerze (zależy od pory roku).
Zgonów w życiu zaliczyłem może ze dwa lub trzy, nic na szczęście wówczas bóg wie jak strasznego nie odwalałem, poza zachowywaniem się jak ostatni lamus.
Win nie pijam, wódkę - rzadko, nie ciągnie mnie do tego trunku, a zielona żubrówka to paskudztwo. Najbardziej lubię piwa, ale nie mam ulubionej marki, z przyzwyczajenia ze znajomymi biorę Zywca bądź Lecha, często też chodzę do takiego spox sklepu na Węgłowej, gdzie są sprowadzane różne regionalne trunki z niekomercyjnych browarów.
No, tak by to w skrócie wyglądało.
może jestem dziwny, ale bardziej smakuje mi wino marki Wino niż jakieś normalne
- na samą myśl o tanim winie
Nie piję wcale. Ja pierdolę...
Ja stosunkowo dużo wypijam (nie mam problemów z alkoholizmem). Podczas weekendu, od paru miesięcy zawsze. Przeważnie piwo w piątek, ,w sobotę wódkę bądź w niedziele, jeśli w sobotę nie mam siły się z nią zmagać. Wybryki, no jak każdemu się zdarzały. W życiu zgona zaliczyłem jednego, w tym jak i w powszednim roku jakoś piję bardziej z głową.

Ogólnie nie pijam win choć ostatnio mam zajawkę z kumpelą na szampany ruskie, a osobiście preferuję wódkę. Do whisky mnie nikt nie przekona. Śmierdzi starą babą.
Pijam piwo, najchętniej pszeniczne. Zwykłym jasnym pełnym (Perła, Kasztelan etc) też nie pogardzę. Traktuję je jak coś w rodzaju deseru po obiedzie lub ciężkim dniu pracy.
Lubię wino wytrawne czerwone. Kiedyś lubiłem wina węgierskie - dobry smak w przystępnej cenie. Z białych win lubię słodkiego Tokaja. Szkoda, że nie kosztuje on u nas tyle samo, co u naszych bratanków.
Lubię miód pitny od czasu do czasu sobie łyknąć. Taki nasz polski odpowiednik słodkiego wina.
Nie lubię wódki. Kiedyś jakoś tolerowałem jeszcze gorzką żołądkową.
Smakowały mi swego czasu likiery ziołowe w stylu Beherovki albo Jaegermeistera. Ale dawno nie kosztowałem.
Pijam wytrawne i półwytrawne wina, raczej czerwone, bądź różowe, za białymi nie przepadając. Uwielbiam piwa ale wyłącznie zagraniczne, bądź z małych browarów. Polski masowy syf z proszku jest nie do wypicia. Chętnie pijam whisky (z colą) i koniak (z mirindą). Zdarza mi się pić jakieś wymyślniejsze drinki, ale rzadko.

Nienawidzę wódki (chyba że są do niej naprawdę wyjątkowo dobre ogórki kiszone), win słodkich i półsłodkich nie tykam gdyż już po kilku łykach robi mi się niedobrze., o jabolach nawet nie wspominam. Nie pijam także słabej jakości piwa, ale o tym już pisałem. dnia Pon 20:06, 20 Luty 2012, w całości zmieniany 1 raz
ktoś kiedyś napisał, że prawdziwy facet przynajmniej raz w życiu pił jabola
http://www.youtube.com/watch?v=aiPmA2cle40

ktoś kiedyś napisał, że prawdziwy facet przynajmniej raz w życiu pił jabola

Ten ktoś był jak widać strasznym prymitywem.

Swoją droga miałem nieprzyjemność pić kiedyś tanie "wino" i na podstawie tego doświadczenia wnioskuję, że jest to napój zarezerwowany dla degeneratów, bądź gówniarzy w wieku licealnym, którym się wydaje, że picie alkoholu czyni człowieka jeżeli nie dorosłym, to przynajmniej fajnym.

Picie jaboli to żenada.
Ditto, raz taki syf piłem, bo kolega mówił CHO SPROBÓJ DOBRE JEST. Pierwszy łyk był nawet w porządku, ale po wypiciu dwóch czułem się jak po wysłuchaniu 2 płyt Within Temptation pod rząd.
Ohyda, nigdy więcej.
Eeee, przesadzasz Kpt. Też czasami mi się zdarzyło delektować tanim pociskiem i nie uważam tego za żenujące. Nie mówię, że było to pyszne, ale nie o to chodzi w piciu alkoholu. Oczywiście lepiej jest pić coś lepszego i droższego zarazem, ale nie zawsze finanse na to pozwalają
Tylko po co pić chujowe tanie wino, skoro za taką cenę można nabyć spoko piwo?
niektórzy nie lubią piwa (np. ja). ja w sumie 4 razy w życiu piłem jabola i doszedłem do wniosku że do 3/4 butelki jest nawet pitne, ale na dole już się osadza gówno nie do wypicia.
ponoć prawdziwy jabol robi się 8 godzin i temu właśnie pomaga owy tlenek siarki :-D

Tylko po co pić chujowe tanie wino, skoro za taką cenę można nabyć spoko piwo?
Zależy po co chcesz pić alkohol i ile chcesz na to przeznaczyć kasy. Jeśli chcesz mieć jakąś tam fazę za 5 zł, to winiacz będzie lepszy (w sensie skuteczniejszy) niż 2 browary. Ja już wyrosłem z picia po to tylko żeby się spić, więc już tego nie piję.
Sęk w tym, że ja po piwach mam taką "fazę". W sensie, ze nie jestem najebany, tylko taki ni to trzeźwy, ni to pijany, a po winiaczach napierdala mnie łeb i w ogóle niespoko.

Nie mówię, że było to pyszne, ale nie o to chodzi w piciu alkoholu.

Przeciwnie - dokładnie o to w nim chodzi. Nie tylko, ale w znacznym stopniu.
ja okres tanich win mam już za sobą - wypiłem w życiu dwa komandosy i nie tęsknię. wyrosłem

co do picia do monitora, to moim zdaniem nie jest złe, tylko zależy co się pije i w jakich ilościach, tudzież kto jakie do napitku ma podejście, no i jak często to robi. jedno piwko, dwie szklanki whisky, kieliszek wina - wypite w samotności raczej nie świadczą o dziwnych skłonnościach. jakiś drink z wódką - to samo, ale picie czystej samemu zbliża do pewnej granicy.
Jak dla mnie piwo ma 2 zasadnicze wady jest niesmaczne i trzeba po nim często odwiedzać toaletę. Lubię tylko niepasteryzowane, czasem zdarza mi się też wypić tzw. bezalkoholowe. W najbliższej przyszłości planuję skusić się na niefiltrowane, jeszcze jakoś nie miałam okazji.
Na winie się nie znam, bo nie mam koleżanek, z którymi mogłaby się umówić na wieczór z tym trunkiem i komedią romantyczną, a nawet jakbym miała, to chyba i tak nie miałbym na to ochoty, na kolacje przy świecach też nie chodzę.
Jak piję wódkę, to muszę ciągle oszukiwać, ale wszyscy już wiedzą, że to robię i jakoś nie mają mi tego za złe. Wóda też jest nie dobra i chyba pije się ją tylko po to, żeby nie wstydzić się potańczyć. Chociaż jest jedna, która była całkiem całkiem, jakaś orzechowa, chyba Soplica, ale nie jestem pewna.
Dlatego najbardziej lubię smaczne drinki.

Nie mówię, że było to pyszne, ale nie o to chodzi w piciu alkoholu.

Przeciwnie - dokładnie o to w nim chodzi. Nie tylko, ale w znacznym stopniu.

Jak mam ochotę się napić czegoś dobrego, to kupuję sok

Na winie się nie znam, bo nie mam koleżanek,

AHAHAHAHAHAHAHAHA(...)HAHAHA
Od taniego wina zaczynalem alkoholizowanie sie, ale kupowalismy Kniaziowskie i mieszalismy je z cola, nie smakowalo tak ohydnie wtedy.

Za ktoryms razem zwymiotowalem po tym, no i odstawilem ten syf na wieki.



Jak mam ochotę się napić czegoś dobrego, to kupuję sok


Mi bardziej smakuje porządne ciemne piwo, wino półwytrawne różowe, albo Ballentine's.
Nie stać mnie na drogi alkohol, więc piję tak jak wcześniej pisałem tylko w celach towarzyskich. Jak będę miał kasę to sobie będę smakował różne wynalazki.

Nie stać mnie na drogi alkohol, więc piję tak jak wcześniej pisałem tylko w celach towarzyskich. Jak będę miał kasę to sobie będę smakował różne wynalazki.

Ja też nie mam, dlatego piję raz na miesiąc. A na łiskacze składam się z kumplami
Ja whisky nie lubie.
ja lubię Johny Walker Black Label. Pijam łyskacza w specjalnych pucharkach, bez żadnych dodatków.

ja lubię Johny Walker Black Label. Pijam łyskacza w specjalnych pucharkach, bez żadnych dodatków.

Też lubię samego, choć akurat Jasio Wędrowniczek to raczej dolna półka.
Lubię mocne alkohole- może oprócz niektórych wódek, których odmawiam bo nie mogę ich przełknąć, np Żołądkowa Gorzka (biała)- nie mogę tego pić, za to Lubelska cytrynówka to takie cudo że nawet zapijać nie trzeba. Whisky bardzo lubię, chociaż oczywiście często się nie pije, ale udało mi się skosztować raczej większości najpopularniejszych marek, zwykle do spółki z ojcem, jednakowoż uważam że mieszanie tego trunku z czymkolwiek jest profanacją i powinno się za to obcinać palce u stóp. Lubię dobry bimber, to naprawdę dobry trunek jeżeli jest dobrze zrobiony, bo jakiś pędzony na karbidzie to wiadomo że doprowadzi tylko do rzygania dalej niż się widzi.

Na winie się nie znam za bardzo, jedne mi smakują inne nie, ostatnio piłem niezłe Niemieckie, ale teraz już nawet nie pamiętam co to było, jakbym zobaczył butelkę to pewnie bym sobie przypomniał, ale ładnie pachniało i było smaczne.

Z piwa- w celach towarzysko-najebkowych Żubra i Kasztelana zwykle, dla smaku- Guinnessa- niestety drogi jak 5 nieszczęść, więc bardzo rzadko, z bardziej przystępnych Żywiecki Porter to całkiem w porządku rzecz.

Obrzygałem się raz- ale to była przegięta impreza po maturze- wódka, piwo, trawa- takie tam, po za tym zdarzyło mi się najebać i śpiewać z "ziomem" piosenki na przystanku w Warszawie dość głośno, ale raczej większej wiochy nie robiłem. Pierwszy raz najebałem się gdzieś w wieku 15 lat, w sylwestra "nalewką miodową"- która za krótko leżała i w gruncie rzeczy był to prawie czysty spirytus, ale co ciekawe rok starszego kolegę musiałem kryć, bo się najebał, a ja byłem pijany, ale nie było po mnie widać.
Żołądkowa De Luxe też mi przez gardło nie przechodzi... jak pojawiła się pierwszy raz w sklepach to była dobra, nie wiem co teraz z nią zrobili


Też lubię samego, choć akurat Jasio Wędrowniczek to raczej dolna półka.


Red Label tak, to sierściuch, ale od Black wzwyż to już inna bajka.


Też lubię samego, choć akurat Jasio Wędrowniczek to raczej dolna półka.


Red Label tak, to sierściuch, ale od Black wzwyż to już inna bajka.

Piłem raz czarną i była ok, ale i tak bardziej mi smakują inne marki.

dla smaku- Guinnessa-

A, prawda, zapomnialem o Guinnessie. Bardzo lubie.

Uwielbiam piwa ale wyłącznie zagraniczne, bądź z małych browarów.
W tej chwili sytuacja na rynku jest bardzo korzystna. Jeszcze parę lat temu nie można było nic kupić poza Tyskim i podobnymi masowo produkowanymi sikaczami. W tej chwili w prawie każdym sklepie można dostać piwo z browarów niewykupionych przez korporacje (Ciechanów, Lublin, Olsztyn etc.). Więc ja przestałem narzekać na polskie piwa.
Swoją drogą pamiętam jeszcze czasy, gdy popularne dziś marki były naprawdę ok, zanim jeszcze te wszystkie Heinekeny i Carlsbergi (tfu!) wykupiły większe browary i zepsuły rynek.

Kiedyś najbardziej lubiłem piwa czeskie. Smakują mi prawie wszystkie z tych, które miałem okazję skosztować. Namiętnie kupowałem też ukraińskie piwo Oboloń Niefiltrowane.
Potwierdzam zdanie, że nasze piwa to syf z proszku. No niestety, ogólnie nasze piwa i wódki krajowej produkcji w większości są podłej jakości. Znakomite wódki są np. na Ukrainie. W sklepie to kupuję Finlandię albo tańszą odmianę, Maximusa. Jak już ktoś chce polskie, to najlepiej spirytus kupić i rozrobić. Piwo gorsze niż u nas to chyba tylko na Chorwacji spotkałem Wyjątkiem jest Łomża.

Powiem jak felkurat Katz na kacu; picie alkoholu to zgubny materializm

Piwo gorsze niż u nas to chyba tylko na Chorwacji spotkałem Wyjątkiem jest Łomża. a Perła, Ciechan, Kasztelan, Żywe, Koźlak, Bosman (genialne piwo!)?
Perła juz się popsuła, Żywe ciężkie jak kloc, Kasztelan to syf, w Ciechanie nie dostrzegam nic nadzwyczajnego. Bosmana pijam jak jestem nad morzem i rzeczywiście niezłe, przyznaję.

Koźlaka nie kojarzę. Ogólnie nie lubie piw ciężkich, a u nas takie przeważają. A tak teraz modne niepasteryzowane mają często gęsto pow. 6%.
Koźlak to bock, ciemne piwo, w Polsce mało popularne (ostatnio Żywiec wypuścił limitowaną serię swojego bocka, ale kiepski był).
Koźlak jest bardzo dobry.

Ale i tak najbardziej (z piw poniżej 10 złotych) lubię Obolony. W zasadzie wszystkie, chociaż "Aksamitne" to w ogóle moje ulubione piwo.
mi kiedyś na Pomorzu bardzo smakował Specjal i Brock Export, szczególnie Brock


Ten?
zjebałem, miało być Brok
http://ocen-piwo.pl/upload/brok_export.png taki

np Żołądkowa Gorzka (biała)- nie mogę tego pić, za to Lubelska cytrynówka to takie cudo że nawet zapijać nie trzeba.
W sklepie to kupuję Finlandię albo tańszą odmianę, Maximusa.
Finlandia czysta to nic innego jak Sobieski puszczony pod innym szyldem, a Maximus.. ta wódka mnie rozczarowuje. Od paru miesięcy tak się zepsuła, że szkoda mi na nią pieniędzy. Już lepiej wyposażyć się w stocka, który jako jedyna wódka na rynku coraz bardziej się rozwija i co idzie w parze ze smakiem.
Jakieś ze 3 lata temu to Żołądkową piłem i było dobrze, ale od pewnego czasu to jest gówno straszne, a ten "posmak" to pewnie karbid albo metalnol, bo wstrętne to, co z tego że zostawia inny posmak jak jest on gorszy, to tak jakbyś chwalił Najtłisza za to że jest inny od dobrej muzyki.
A wódek smakowych się nie zapija jak są sensowne, ale w Polsce to różnie bywa.

A Stock to faktycznie dobra wódka.

Ale i tak najbardziej (z piw poniżej 10 złotych) lubię Obolony. W zasadzie wszystkie, chociaż "Aksamitne" to w ogóle moje ulubione piwo.

Faktycznie, także ukraińskie piwa przewyższają polskie. Nie tylko Obolon, ale np. Lwiwskie, Czedrnihowskie, Sarmata. A wódki to inny świat, pamiętam z wypadów tam, że jak ktoś wyjął polską wódę celem polania to od razu wiedziałem, że będzie siara. Ogólnie na Ukrainie poziom gastronomii widzi mi się wyżej rozwiniety niż u nas.

Piwo gorsze niż u nas to chyba tylko na Chorwacji spotkałem
Najohydniejsze piwo jakie piłem pochodziło z Belgii i smakiem przypominało wywar z trampka. Przez przypadek kupiłem je w Budapeszcie, bo się nie mogłem zorientować w tych węgierskich butelkach.
http://www.youtube.com/watch?v=UbxGgCY9PKw
Najgorszy browar jaki piłem to Karpackie Mocne (ok 10 V jeśli dobrze pamiętam). Po jednym brało mnie na wymioty, dlatego od tamtej poru mam uraz do mocnych piw.

Najgorszy browar jaki piłem to Karpackie Mocne (ok 10 V jeśli dobrze pamiętam). Po jednym brało mnie na wymioty, dlatego od tamtej poru mam uraz do mocnych piw.
O tak, największa trauma mojego gówniarskiego popijania

Najgorszy browar jaki piłem to Karpackie Mocne (ok 10 V jeśli dobrze pamiętam). Po jednym brało mnie na wymioty, dlatego od tamtej poru mam uraz do mocnych piw.
O tak, największa trauma mojego gówniarskiego popijania
Piwa mocne to pomyłka. Piwa niemieckie czy czeskie mają tradycyjnie 4,5-5%. Piwa 7% nie mają goryczki, lekko zalatują spirytusem i picie ich nie sprawia mi żadnej przyjemności.
Szkoci i chyba Holendrzy robią jakieś 40% piwa, tylko zastanawia mnie ile to coś ma w ogóle wspólnego z piwem.
z mocnych piw najbardziej smakuje mi Żywiec Porter, super piwo.
a najgorsze hm. w niemczech piłem jakiegoś sikacza, nawet nazwy nie pamiętam, jedynie cene 30eurocentów. Polskie najgorsze to albo książ 9% albo ten wojak 9%, również te biedronkowe wynalazki ;f
Z biedronki całkiem mi Leżajsk niepasteryzowany smakuje. Na pewno lepsze to od tych wszystkich Tyskich.
A portery kiedyś były jedynymi dostępnymi piwami ciemnymi w kraju. Gdy kiedyś za granicą posmakowałem prawdziwego ciemnego piwa, zdziwiłem się, że nie jest ani mocne, ani słodkie.

z mocnych piw najbardziej smakuje mi Żywiec Porter, super piwo.
a najgorsze hm. w niemczech piłem jakiegoś sikacza

Niemcy mają mnóstwo świetnych piw. Dobre piwa są najczęściej warzone w południowych landach. Lubię Paulanera, niestety u nas ma zawyżoną cenę. Z tańszych piw Oettinger dawał radę. Naprawdę najlepsze tanie piwo, jakie kiedykolwiek piłem.
najgorsze piwo jakie piłem to Faxe - razem z kumplem tuż po skończeniu 18 lat zaczęliśmy eksplorować półki z piwami w Almie i trafiliśmy na litrowe puszki tego specjału. nie polecam.
w Berlinie w pizzerii piłem piwo o nazwie Berliner Pilsner, nie polecam również, bardzo jasne i bardzo bez smaku.
Gdzieś słyszałem taki żart: Koń pije piwo*, a sika Faxe'm. No i coś w tym jest. To jest piwo kukurydziane, a to z założenia żal i ból, Amerykanie lubią te siki, jedyną zaletą tych piw jest to że można je przechowywać w "białym" szkle, bo inne piwa się psują, a kukurydziane nie.

*tutaj była jakaś ichniejsza marka, ale nie pamiętam jaka
a i jeszcze Królewskiego nie lubię. nie tylko dlatego, że jest słabe, ale i dlatego, że to ulubione piwo każdego, kurwa, fana Legii

najgorsze piwo jakie piłem to Faxe - razem z kumplem tuż po skończeniu 18 lat zaczęliśmy eksplorować półki z piwami w Almie i trafiliśmy na litrowe puszki tego specjału. nie polecam.
w Berlinie w pizzerii piłem piwo o nazwie Berliner Pilsner, nie polecam również, bardzo jasne i bardzo bez smaku.

Berlin leży za bardzo na północ. Tak jak mówiłem, w Niemczech najlepiej kupować piwo warzona na południu, np. w Bawarii albo w Badenii. Tam jest dobrych piw od groma i trochę. Właściwie w każdym ważniejszym mieście jest browar.
Ale już np. piwa z Zagłębia Rury bywają naprawdę cienkie.

a i jeszcze Królewskiego nie lubię. nie tylko dlatego, że jest słabe, ale i dlatego, że to ulubione piwo każdego, kurwa, fana Legii

Znani mi fani Legii (niektórzy to spoko ludzie) nie wszyscy lubią królewskie, więc przesadzasz tak w skrócie. A że ten browar sponsorował/sponsoruje Legie to inna sprawa.
Królewskie było kiedyś warzone w Warszawie. Było to tanie i tandetne piwo warzone na wodzie z Wisły (ten smak, ten aromat ). W tej chwili jest to zwykła polska masówka, ważona bodajże w Warce, o ile mnie pamięć nie myli. Lubię używać to piwo, gdy robię grzańca w zimie.
Nie w Warce, nie pamiętam dokładnie gdzie, ale na 90% nie w Warce.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Królewskie_(piwo)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kr
ólewskie_(piwo)
Pijak pijący piwo z kryptonem będzie świecił w ciemnościach po podłączeniu do prądu.
A ten pijący piwo z kryptonitem będzie odporny na Supermana.

a i jeszcze Królewskiego nie lubię. nie tylko dlatego, że jest słabe, ale i dlatego, że to ulubione piwo każdego, kurwa, fana Legii

Znani mi fani Legii (niektórzy to spoko ludzie) nie wszyscy lubią królewskie, więc przesadzasz tak w skrócie. A że ten browar sponsorował/sponsoruje Legie to inna sprawa.
a są z Warszawy?
i wcale nie przesadzam z tym piciem Królewskiego przez fanów Legii. poznałem takich kilkunastu w liceum + wiele razy pijących legionistów widziałem i w 99% przypadków pili własnie królewszczaka.
jeden nie, ale reszta z Warszawy... dziwnych ludzi znałeś.

Ale już np. piwa z Zagłębia Rury bywają naprawdę cienkie. potwierdzam. Jak to w Niemczech - mają swoje małe browary, czasem większe. Przypuszczam, że przyada ich ze 30 na Land i po prostu z Zagłębia Ruhry piwo jest niedobre. Będąc w niemczech piłem właśnie regionalne piwa z tamtego Landu i nie, nie przekonają mnie do siebie.
Nie wiem jak dla Was,ale większość czeskich piw to siki
A to takie paplanie. Jakby takiemu przecietnemu smakoszowi zawiazac oczy i nalac byle sikacza do dwoch szklanek i powiedziec WYBIERASZ MIEDZY KOZLAKIEM A KASZTELANEM to na 97% by nie skumal ze to to samo piwo nalane, za to by ciamkal i mlaskal sto razy i wyglaszal na slepo madre teorie.

Nie wiem co powoduje predyspozycjami smakoszy, nazwa, kraj pochodzenia, marketning, ale na pewno bardzo rzadko jest to sam smak. Duzo daly mi do myslenia slowa thona, ze wyciagnac gdzies tam polska wodke to wstyd. Wlasnie tutaj gdzies jest pies pogrzebany. Cos sie przyjelo pieprzyc i zostalo, ale na slepo i spragnieni piliby polska myslac ze to przywieziona z kosmosu wodka ksiezycowa.

To moja osobista obserwacja, o tym co Wy na to chce mi sie gadac najmniej na swiecie, bo alkohol to i tak swinstwo.
Bruce Willis reklamuje Sobieskiego, więc nie ma siary.
Sobieski - wielki szyld powieszony przed wejściem do nowojorskiego metra. Jeśli się dobrze przyjrzymy to żytnia znajduje się w połowie filmów z lat 1985-2000. Trzeba dobrze wyłapać sceny.
a ja uwielbiam wódkę, czystą wódkę bez popit zagrych i innych badziewi, piję dość często ale nie zawsze budżet starczy na coś dobrego i pojawia się taka amarena o smaku wiśni za 3.99 z biedronki tanie i no w miare dobre ...jeśli chodzi o piwo to dobre jest gdy się nim zapija wódkę, oczywiście warka strong...noo i często nie znam umiaru w tym piciu skutkiem czego jest często dość duży zanik pamięci i ostatnio rozwalony nos...
A co na to rodzice?

A co na to rodzice?

Zabierają kabel od internetów oraz kieszonkowe.

CHUJ:
-kurwom z ameryki
-moherom z ojcem dyrektorem na czele
-naszym bohaterom narodowym z ryżym chujem na czele

oraz innym szmatom a nie ludziom wyżej nie wymienionym, niech bóg wam błogosławi

Niezagryzanie czystej wódki to błąd w sztuce, spytaj mieszkańców byłego ZSRR.
A wszystko to tylko na pokaz.

A wszystko to tylko na pokaz.

Jak to na pokaz? Przecież to wszystko naturalne. Naturalny i fajowy styl bycia, sposób wyrażenia swojej alternatywności.
Właśnie nawaliłem się bimbrem, w połowie produkcji mojego dziadka, a w połowie produkcji ojca szwagra, zacne trunki, naprawdę, nie ma jak dobry bimber.
a ja dziś piłem likier kajmakowy produkcji mojego wujka. dobra rzecz, choć nie przepadam za likierami.
bimber jest kozacki, jak jest dobrze zrobiony to spróbuj podpalony wypić. Jeśli będziesz trzeźwy to się nie poparzysz.

Likiery dobre są na początek imprezy.
czy to na pokaz...wątpię...wiele ludzi neguje to co robię, nie zagryzam ponieważ po prostu nie lubię tego ja, oraz mój żołądek, który po pierwszym i ostatnim razie gdy zagryzałam oliwkami zwrócił całą swą zawartość. "Niezagryzanie czystej wódki to błąd w sztuce, spytaj mieszkańców byłego ZSRR." - całkowicie się z Tobą zgadzam i owszem picie to sztuka, lecz wątpię, że picie w mym wieku ma coś wspólnego ze sztuką
Masz czas pomiędzy libacjami, żeby się uczyć do testów gimnazjalnych? Ponoć całki będą w tym roku.
naukę...cóż, na razie trochę zlewam...poza tym nie chleję cały czas

naukę...cóż, na razie trochę zlewam...poza tym nie chleję cały czas

To niedobrze i dobrze ; )
całka-srałka. Nic nie przebije radioaktywnych biedronek z mojego rocznika!
radioaktywne biedronki ?
Też chyba jestem z tego rocznika, wydaje mi się, że miałam te radioaktywne biedrony, ale nie jestem pewna, może tylko o nich słyszałam.
Chyba co roku na wszystkich możliwych testach i maturach wyskakują takie kwiatki. Nie ma się czym jarać. Za moich czasów, na teście gimnazjalnym musiałem napisać wiersz oraz rozwiązywać równania różniczkowe cząstkowe i jakoś było. Po Egzaminie szliśmy z kolegami na piwo i piliśmy wódkę.
Akurat dla Ciebie napisanie wiersza chyba nie było problemem
Właśnie było problemem ponieważ wtedy były mi tylko panienki (i alkohol) w głowie a nie akrobacje językowe i przestrzenie n-wymiarowe.
e to i tak dobrze. znam ludzi co odwrotnie postanowili testy zorganizować. Najpierw wóda, potem testy. No niestety, wszyscy w zawodówie.
To, że są w zawodówach nie oznacza, że są w czymkolwiek gorsi. Znam takich, którzy po zawodówie wiedzą więcej i są bardziej ogarnięci niż 90% magistrów.

Swoją drogą, gdybym miał kiedyś zapał studiowania np. bibliotekarstwa i pokrewnych to w międzyczasie wolałbym iść do zawodówy na jakiegoś spawacza, żeby mieć za co jeść.
oj ta zawodówa to taki symbol aby.
Nie wypiłem przez święta ani kropli. Trenowałem ciało i ducha na zaśnieżonych szczytach południa.

Nie wypiłem przez święta ani kropli. Trenowałem ciało i ducha na zaśnieżonych szczytach południa.

Słusznie. Zdecydowanie lepsze to niż gnicie przy stole.
http://www.youtube.com/watch?v=DOk6l5iGpIE

Najchętniej pijam piwo, bo można wypić 2-4 i nie jest z tobą źle. Pół roku nie piłem wódy, bo jakoś nie miałem głowy, poza tym jak chcesz być większy, to nie pij. A ostatnio pijam wojaki mocne, lechy pilsy, żywce, tyskie i heinekeny. Wina nie lubię.

A ostatnio pijam wojaki mocne, lechy pilsy, żywce, tyskie i heinekeny. Wina nie lubię.
http://www.youtube.com/watch?v=oHwORSHSlVA
No bes kitu.
Upadek polskich browarów zaczął się Heineken do spółki z Carlsbergiem (tfu!) zaczęły przejmować najlepsze marki. Kto dziś pamięta te czasy, gdy Okocim albo Żywiec to były naprawdę niezłe piwa?
Chyba nieletni bylem.

Chyba nieletni bylem.
Ja właściwie też, ale miałem kolegów, którzy mieli bardzo "dorosły" wygląd. Więc pamiętam różnicę.
Okocim niebieski był wtedy jednym z najczęściej kupowanych przeze mnie piw. Po przejęciu browaru przez Carlsberga - były to siki nie do przełknięcia. Okocim to był największy upadek obok Tyskiego. Dwie marki były naprawdę na poziomie przed przejęciem przez korporacje. A Żywiec to było wtedy najbardziej ekskluzywne polskie piwo robione także na eksport.
Odnośnie wspomnień po tych utraconych czasach... Ostatnio znalazłem w Carrefourze piwo "Belfast". To był pierwszy polski stout a zarazem jedyne pitne piwo robione przez browar Jabłonowo. (Browar specjalizujący się w tanich piwach wysokoprocentowych w sam raz dla ciężko uzależnionych.)

Upadek polskich browarów zaczął się Heineken do spółki z Carlsbergiem (tfu!) zaczęły przejmować najlepsze marki. Kto dziś pamięta te czasy, gdy Okocim albo Żywiec to były naprawdę niezłe piwa?
Ja pamiętam te czasy, ale byłem za młody żeby potrafić docenić ten smak. Miałem może z 10 lat kiedy chodziłem z ojcem pooglądać jak gra w siatkę i po meczu spożywał właśnie Żywca. Oczywiście zawsze mnie poczęstował... Była to uznawana przez zdecydowaną większość najlepsza marka polskiego piwa... teraz to wykorzystują sprzedając taki sobie browar za wysoką cenę.
U mnie w głośniku Tim Buckley Blue Afternoon, a w szklance najpierw Ciechan Wyborne, a teraz Lwówek Książęcy. W sumie mógłbym umieścić ten post równie dobrze w wątku "Czego słucham" oraz "Radości życia codziennego".
Hmmm, nie pamiętam kiedy ostatnio piłem jakiś alkohol. Za bardzo lubię swoje życie, żeby go potrzebować.

O, pamiętam. Pół piwa u Chińczyka na początku kwietnia.

Chociaż po tej sobocie miałem ochotę się utopić w zapomnieniu po tym, jak mi w budce nagłośnieniowca wszystko szlag trafił i sztuka miała udźwiękowienie awangardowe.

Hmmm, nie pamiętam kiedy ostatnio piłem jakiś alkohol. Za bardzo lubię swoje życie, żeby go potrzebować.
Ale piwo, to jak sama nazwa wskazuje, jest odpowiednikiem jadła, tyle że w płynie. Osobiście nie myślę o tym jako o napoju służącym zmianie stanu świadomości. Po prostu dobre piwo pije się dla smaku i dla ugaszenia pragnienia.

Spójrzmy na to inaczej: kto by wlał w siebie pół litra kawy, albo herbaty? A piwo - bez trudu...
Pół litra herbaty? Żaden problem. Robię sobie takie garnki do nocnych tłumaczeń.
Też mi się zdarzało, ale trzeba zastosować dzbanek i podgrzewacz.

W każdym razie ja osobiście traktuję upojenie w wypadku piwa, jako efekt uboczny. Z resztą jest on dużo bardziej przykry, niż w wypadku mocniejszych alkoholi, którymi można się upić bardziej z mniejszymi konsekwencjami po fakcie.
Generalnie każdy alkohol oprócz czystej wódy i tego typu ekstremum, można pić dla smaku, szczególnie jeżeli pijemy coś lepszego, bo w celach "najebkowych" to można czymkolwiek się sprać w świnię.

Generalnie każdy alkohol oprócz czystej wódy i tego typu ekstremum, można pić dla smaku, szczególnie jeżeli pijemy coś lepszego, bo w celach "najebkowych" to można czymkolwiek się sprać w świnię.
No nie wiem. Polskie wina ze złocistych stoków Tarnobrzegu nie są ekstremum, jeżeli chodzi o procenty, a dla smaku pić się nie da....
Dla odmiany, śliwowicę, która jest mega-ekstremum, można stosować z powodzeniem po jedzeniu dla utrwalenia smaku potraw.

Natomiast z mojego doświadczenia wynika, że upijanie się słabszymi trunkami powoduje gorsze konsekwencje potem - dłużej schodzi...

Wódy nie tykam, bo od zapachu czystego alkoholu mnie zwyczajnie odrzuca. Wynika to z tego, że przez pewien czas mieszkałem z Ukraińcami pod jednym dachem...
Ostatnio posmakowal mi jack daniel's, po prostu miodzio
moutain dew przestalem kupowac, poniewaz lepiej smakuje z wodka niz samo
a z piw to w sumie wszystko, oprocz ruskiego
No... to wygórowany gust... browar Jabłonowo...
Drugi raz piję Piwo Orkiszowe, browaru Kormoran, Olsztyn i jestem zachwycony. Chyba najlepsze polskie piwo. Zupełnie nieporównywalne do tych sikaczy z koncernowych browarów. Brawo!
moje dziewczę chciało jakoś uczcić wyniki matur, a ponieważ jedzie na antybiotyku, zanabyła sobie Lecha Free. smakuje gorzej niż najgorsze "procentowe" piwo.
Lech i "free" - to nie mogło wyjść dobrze. Lepiej już sobie w takiej sytuacji wypić podpiwek.
Kiedyś sam robiłem metodą domową. Litr kawy, dużo cukru i odrobina drożdży (kulka ok 5mm). Kawę osłodzić, ostudzić, wrzucić drożdże, zamknąć w butelce i odczekać dwa dni. Od proporcji między drożdżami a cukrem zależy, czy napój wyjdzie bardziej goryczkowy, czy słodkawy.

Mamy smaczny gazowany napój bezalkoholowy.
A butelkę do lodówki przez te 2 dni czy nie?

A butelkę do lodówki przez te 2 dni czy nie?

Drożdże dodaję do w miarę ciepłej jeszcze, ale już nie gorącej kawy - chodzi o to, by wrzątek nie zabił drożdży, natomiast ciepło stymuluje ich rozwój. Kilka godzin stoi butelka jeszcze na zewnątrz, natomiast potem wkładam do lodówki.

Problemem są proporcje cukru, w które niełatwo utrafić. Zarówno przesłodzenie jak i niedosłodzenie skutkują, że napój staje się ohydny. Dosładzanie tego napoju post factum nie daje dobrych efektów.

Trzeba uważać też przy otwieraniu - przygotować garnek, bo napój strasznie pieni się i piana strzela po całej kuchni.
To jakie proporcje cukru do cieczy stosujesz?

To jakie proporcje cukru do cieczy stosujesz?
Cztery czubate łyżki stołowe na litr to minimum. Do tego dosładzałem łyżką miodu, oraz odrobinę cynamonu albo gałki muszkatołowej dla aromatu. Zawsze stosowałem na smak. Głównie dlatego, że kawa kawie nie równa. Lepiej, aby nie była zbyt mocna, bo potem ta kofeina bardzo pobudza, mocniej niż zwykła kawa. Można więc zmieszać prawdziwą ze zbożową, albo kupić mieszankę w stylu Ricore. Generalnie słodycz ma nie odrzucać po pierwszym łyku, ale kawa ma być wyczuwalnie przesłodzona.
Poza tym dużo zależy od temperatury i tego ile tego cukru drożdże zeżrą. Mnie nigdy nie wyszedł dwa razy taki sam smak. Ale to już urok tego napoju.

Zasada jest taka - gdy dasz więcej cukru - wyjdzie Ci coś bliżej karmi. Jak dasz mniej, będzie mocniej wyczuwalna gorycz i smak będzie bardziej przypominał piwo. Trzeba samemu ustalić, co komu bardziej odpowiada.
Ok, dzięki za poradnik. Gdy coś stworzę, to napiszę co mi z tego wyszło
Też jestem ciekaw i też spróbuję. Zastanawiam się jakby ten trunek smakował jakby dolać do niego później troszkę rumu...
W Lidlu Paulaner Hefe-Weissbier stoi za 3.99. Kto zna to cudo, nie będzie zadawał pytań, tylko pobiegnie do Lidla zanim inni wykupią całą partię.
Somersby ostatnio rządzi w Warszawie. Smakuje jak lift jabłkowy, ma 4,5%, a pije się go lekko. Nie lubiłam i nie lubię piw smakowych, a to jest świetne ^^
Próbowaliście?
Tak, nie smakowało mi. Sikacz jak każde inne smakowe piwo.

Lepiej, aby nie była zbyt mocna, bo potem ta kofeina bardzo pobudza, mocniej niż zwykła kawa. Można więc zmieszać prawdziwą ze zbożową, albo kupić mieszankę w stylu Ricore.

No wlasnie, jak to jest z ta kofeina? Nie byloby lepiej z sama zbozowa?
Chyba nie mialbym ochoty poic sie czyms takim, od czego caly bede pulsowal.

Somersby ostatnio rządzi w Warszawie. Smakuje jak lift jabłkowy, ma 4,5%, a pije się go lekko. Nie lubiłam i nie lubię piw smakowych, a to jest świetne ^^
Próbowaliście?

Tak, jest dużo smaczniejsze niż zielony redd's.
A na mnie kofeina w ogóle nie działa
na mnie też. co do Sommersby, oranżadka jak każde perfumowane "piwo", nic szczególnego. ale Perła ze swoim smakowym piwem to mnie wkurwiła.
Mnie z oranżadek całkiem miło zaskoczył Gniewosz Grapefruit. Zaskakująco dobre połączenie dwóch rodzajów goryczki - piwnej i grapefruitowej.

Lepiej, aby nie była zbyt mocna, bo potem ta kofeina bardzo pobudza, mocniej niż zwykła kawa. Można więc zmieszać prawdziwą ze zbożową, albo kupić mieszankę w stylu Ricore.

No wlasnie, jak to jest z ta kofeina? Nie byloby lepiej z sama zbozowa?
Chyba nie mialbym ochoty poic sie czyms takim, od czego caly bede pulsowal.
Nie próbowałem robić z samej zbożowej. Sądzę jednak, że powinno wyjść, choć osobiście dodałbym wtedy odrobinę prawdziwej dla aromatu. Choćby i tylko łyżeczkę, ale jednak.

Nie próbowałem robić z samej zbożowej. Sądzę jednak, że powinno wyjść, choć osobiście dodałbym wtedy odrobinę prawdziwej dla aromatu. Choćby i tylko łyżeczkę, ale jednak.

Mhm, rozumiem. A jakiej uzywales prawdziwej? Gotowej, czy sam mieliles ziarna? No i najwazniejsze: co z fusami? Plywaja sobie normalnie w napoju?

Nie próbowałem robić z samej zbożowej. Sądzę jednak, że powinno wyjść, choć osobiście dodałbym wtedy odrobinę prawdziwej dla aromatu. Choćby i tylko łyżeczkę, ale jednak.

Mhm, rozumiem. A jakiej uzywales prawdziwej? Gotowej, czy sam mieliles ziarna? No i najwazniejsze: co z fusami? Plywaja sobie normalnie w napoju?
Używałem rozpuszczalnej. Jeśli dodawałem prawdziwej, to tylko odrobinę. Poza tym fusy można odcedzić przed zalaniem do butelki.
Używałem jakiejś taniej mieszanki z Biedronki (zwykła ze zbożową) "Kawa o Poranku", którą doprawiałem zwykłą rozpuszczalną, lub prawdziwą z fusami, które odcedzałem.
Generalnie nie piję na co dzień. Od czasu do czasu. Lubię różne rodzaje piw. Taki smakosz ze mnie bardziej niż pijak. Od czasu do czasu lubię grubsze imprezki. Najczęściej latem, pod namiotem nad jeziorem. Chodzi mi o takie meetingi alkoholowe no wiesz o co chodzi. Spotykasz się z przyjaciółmi grillujesz, pijesz, bawisz się a jak już nie możesz to idziesz pospać i tak przez kilka dni. Później powrót do wstrzemięźliwości. Czystą nie pogardzę choć wole białe wytrawne wino.
Ostatnio miałem w knajpie do wyboru jedynie Warkę Radlera i Tyskie. Wybrałem Radlera, bo w końcu lepszy chyba napój zawierający 40% piwa niż 100% wyrobu piwopodobnego.
Skądinąd nie mogę zrozumieć, dlaczego w kraju, gdzie ostatnio tyle niezłych piw pojawiło się na rynku taki pseudopiwny śmieć jest tak bardzo popularny.
Nienawidzę Warki Radlera, miałam ją raz w ręce i nigdy więcej nie wezmę! Na domiar złego ma taki paskudny kolor.
Mnie znowu odrzuciło i nie mam ochoty na nic alkoholowego. Na ostatniej imprezie tylko jeden raz się napiłem, bo głupio było nie pić za to 'żeby Ola zostawiła wreszcie ten telefon z Facebookiem".

Mnie znowu odrzuciło i nie mam ochoty na nic alkoholowego. Na ostatniej imprezie tylko jeden raz się napiłem, bo głupio było nie pić za to 'żeby Ola zostawiła wreszcie ten telefon z Facebookiem".
Ja już nie piję 17 dni. Po drodze kilka imprez
Ja też ostatnio mało pijam, miałbym 10 dni bez alkoholu, ale w tą sobotę ni z dupy zlecieli się znajomi brata i wypiłem jedno piwo. :O

Nienawidzę Warki Radlera, miałam ją raz w ręce i nigdy więcej nie wezmę! Na domiar złego ma taki paskudny kolor.
Ale to jest lemoniada z dodatkiem piwa.
Trzeba lubić lemoniadę. I jak ma lemoniadę jest dobra.
Jak ktoś się spodziewa smaku piwa, to się zawiedzie...

Tyskie natomiast, to pseudo-piwo poniżej wszelkiego poziomu. Jest beznadziejne nawet na tle pozostałych piw koncernowych. Z dwojga złego lepszy Radler.

Swoją drogą teraz popijam Namysłów Niepasteryzowane. Spodziewałem się czegoś gorszego, a jednak jest naprawdę niezłe.

Namysłów Niepasteryzowane. Spodziewałem się czegoś gorszego, a jednak jest naprawdę niezłe.
Jak siedziałem w Namysłowie parę dni w delegacji to raczyłem się ich wyrobami. Niepasteryzowane właśnie oraz Zamkowe. Też mi smakowały.
Ostatnimi czasy smakuje win wszelakich, od winiarzy malych, choc z tradycjami.

Polecam wina hiszpanskie, z winogron Tempranillo, moj ulubiony winiarz Rodolfo Bastida robi doskonale wina!

Chwala mu.
Podobno Chinole mocno wkraczają na rynek win. Mimo, że nie mają dobrych ziem do winnic, to mają spore ambicje. Zaczęli nawet startować w prestiżowych konkursach...
Kwestia czasu, a będziemy pić wina "made in china".
Made in Czina? To brzmi exotic
W tą sobotę mam własne wesele więc pewnie się zwłóczę, a cąły tydzień po weselu na pewno będę się włóczył piwem i słuchał muzyczki
Żona ci nie pozwoli.
O piwa bym się nie martwił, gorzej z muzyką. Bo moja jest na razie na takim etapie że nie wchodzi jej nawet Deep Purple a co dopiero jakieś King Crimson albo jakiś Zappa czy jazzik. A ile można słuchać na słuchawkach
To żeś se słabą żonę znalazł, jeszcze nie jest za późno, jeszcze możesz zmienić.
No co ty bardzo dobra jest Artystka jest ale bardziej grafika malarstwo niż muzyka
jacyś sami abstynenci na tym forum czy co, zwykle te tematy mają miliard stron, jak ktoś lubi smakowe wódki to polecam lubelską antonówkę, chociaż to pewnie bardziej babski trunek

jacyś sami abstynenci na tym forum czy co, zwykle te tematy mają miliard stron, jak ktoś lubi smakowe wódki to polecam lubelską antonówkę, chociaż to pewnie bardziej babski trunek

Polecam King Crimson
Bo na innych forumach siedzą zbuntowane nastolatki które rozpisują się na 20 stron czy lepszy jest Komandos z zieloną nalepą, czy Kawalier mocny i gdzie można kupić piwo i alpagi bez pokazywania dowodu. Do tego manifestują swoją dorosłość wypisując zmyślone historyjki o tym jak się upili wódką słuchając Iron Maiden z koleżanką i później się okazało, że koleżanka była kolegą, więc się stykali siusiakami po pijaku.
Wszystko jest teraz odwrotnie, ja okazuję swój bunt przez to, że nie piję.
Właśnie, ja też.
No no a tutaj siedzą sami mocno podstarzali panowie i panie którym wątroba nie wytrzymuje i główka już nie ta i wmawiają sobie i innym że na stare lata dojrzeli do decyzji o abstynencji prawda?
Nie, ale tutaj siedzą ludzie którzy nie muszą o tym pisać. Tutaj nie chodzi o picie, tylko o manifestowanie tego, ze się pije, jakim to się jest ą ę, bo się pije komandosy w parku, tutaj pijemy, ale o tym nie piszemy.
Gadanie o alkoholu jest nudne, lepsze jest spożywanie

No no a tutaj siedzą sami mocno podstarzali panowie i panie którym wątroba nie wytrzymuje i główka już nie ta i wmawiają sobie i innym że na stare lata dojrzeli do decyzji o abstynencji prawda?
Bo nie macie z kim pić.
Tak by było łatwiej, ale nie, mnóstwo razy byłem usilnie namawiany, włącznie z tradycyjnym "ze mną się nie napijesz?" . Nie rozumiem dlaczego niektórzy za punkt honoru przyjmują przekonanie każdego dookoła żeby się napił, o chuj im chodzi
hmm czyli ja tu bardziej uchodzę za podstarzałą panią...
Trzecia technikum a ja nadal nie dorosłem do picia ;_:
Hm, zawsze możemy porozmawiać o czymś innym. Pijecie zieloną herbatę?

Zresztą zamiast robić jakieś awantury, powiedz czy i jakie lubisz piwa, Minewro z Bogdańca.
Picie alkoholu jest spoko. Znaczy, poza wódką, winem i 70% piw. Ale od czasu do czasu nie zaszkodzi, tylko trzeba znać granice swe.
ja piję mleko, 12 litrów tygodniowo
to ja mam dzięki wam rozrywkę a nie wy dzięki mnie z tego co widzę
Mintaj, co masz do wina, hultaju?
Tak, górujesz nad nami, manipulujesz nami. Wkrótce nas skłócisz i się wyzabijamy nawzajem. A ty przejmiesz to forum i skasujesz wszystkie nasze posty.
Zawsze po nim mi słabo i rzygam jak kot albo inny gołąb.

ja piję mleko, 12 litrów tygodniowo

Będziesz jak Lełon Zawodowiec.

Tak, górujesz nad nami, manipulujesz nami. Wkrótce nas skłócisz i się wyzabijamy nawzajem. A ty przejmiesz to forum i skasujesz wszystkie nasze posty.
I nadejdzie Trzecia Era Forum.
Trochę regres, to tak jakby po wojnie atomowej, przetrwały tylko karaluchy i zmutowane szczury.
Jednak tacy jak my powstają samoistnie, więc prędzej czy później przyszedłby tu jakiś brodacz i rozpędził nosali, niczym Jezus kupców ze świątyni.

Zawsze po nim mi słabo i rzygam jak kot albo inny gołąb.

No bo wino w sumie nie sluzy do upijania sie. Ktos, kto najebie sie winem i rzyga jak kot, jest osobnikiem bez krzty kultury.
Ja lubię taką piosenkę

"Alkohole, alkohole
Znowu się dzisiaj kurwa napierdolę
Alkohole, alkohole
Znowu się dzisiaj kurwa rozpierdolę"

https://www.youtube.com/watch?v=IIapPZk5bZA
To lepsze:
http://www.youtube.com/watch?v=TsLYGw5izhc
Ale twoje niezłe.
Dobre, muszę poznać inne albumy poza "Bratem Juzefem" i "Hip hop giwery i bullterriery".
Ja nie znam żadnych albumów, ale "słońce, plaża, kolorowe drinki" przypadkiem stało się hymnem moich tegorocznych wakacji u przyjaciół w górach, śpiewaliśmy to jak siedzieliśmy na łące i piliśmy piwo.
Nie ma to nic wspólnego z tym co mówicie ale przypomniała mi się najbardziej zajebista reklama w historii świata: http://www.youtube.com/watch?v=xV3WPX5aIJI
Fajnych masz znajomych. Lubię Spawaczy, zawsze mi poprawiają humor.
Jeden z nich kiedyś balował gdzieś w akademiku i pod nimi mieszkały murzynki, więc śpiewał to na balkonie... no i tak to sobie przyszło.

A reklama genialna- "może pójdziemy na plażę... postrzelać" i murzyny w 1.30 niszczą.
a potem... może... popływamy? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dziś patriotycznie Lwówek Belg. Polski browar uwarzył piwo wedle belgijskiej receptury i wyszedł jeden z najlepszych smaków na naszym rynku. Tylko cena mogłaby być odrobinę niższa...
Pincet złotych.
Ja właśnie wrócił z wycieczki do Ostrawy i przywiózł 2 reklamówki trunków. Szkoda tylko, że jutro do roboty na 5:30...
Szkoda to jest jak świnia w kartofle wlezie.

. Szkoda tylko, że jutro do roboty na 5:30...

Kto zaczyna robote o tej godzinie? Pilot mysliwca w razie alarmu?
Ja lubię w sumie chyba każdego rodzaju alkohole Ale tanie wino to jest to!

Ja lubię w sumie chyba każdego rodzaju alkohole Ale tanie wino to jest to!

Twoj nick (rzygol) mowi sam za siebie, ty brudna swinio zasmarkana.
wlasnie tez wole dobre piwo od taniego wina. wczoraj pierwszy raz pilem zwierzyńca pils i jest niezły
Jak bedziecie w Almie, czy jak tam sie nazywaja te sklepy (nie wiem bo jestem zagranico) to rozgladajcie sie za gruzinskim winem Pirosmani. Niedrogie a naprawde dobre.
Jutro będę pierwszy raz pił miód pitny typu dwójniak.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=O-HaM-KAJLE#t=238
Trójniak kiedyś piłem, ale nie wspominam zbyt miło..

Ta liczba w nazwie oznacza stosunkową zawartość miodu. Trójniak to 1/3, dwójniak 1/2 itd..

PS Polecam cały odcinek.

Ta liczba w nazwie oznacza stosunkową zawartość miodu. Trójniak to 1/3, dwójniak 1/2 itd..

Ej, naprawde?

Trójniak kiedyś piłem, ale nie wspominam zbyt miło..

Ja pijałem same trójniaki (chyba, że w jakimś lokalu mi dwójniaka zaserwowano, w co akurat wątpię) i wspominam akurat bardzo miło. Grzany miód to wspaniała sprawa. W dodatku, zdaniem mojego znajomego, który nie przepuści żadnej okazji, by nie spróbować nieznanej wcześnie marki, polskie miody są zdecydowanie najlepsze. Dla mnie są rewelacyjną alternatywą dla win słodkich.

Ej, naprawde? Ej, ja wiem, że Herakles jako półbóg ma wiedzę wrodzoną, m.in. na temat trunków, ale zwykli śmiertelnicy tak nie mają.

Coś dla was: mocno narodowa promocja Ciechana w Newsweeku:
http://biznes.newsweek.onet.pl/marek-jakubiak-wlasciciel-browaru-ciechan-sylwetka-na-newsweek-pl,artykuly,281781,1.html
No wlasnie, gdzie w Polsce mozna kupic Ciechana?
Ciechan jest dość popularnym piwem, sam go odkryłem już w zamierzchłych czasach liceum. Obecnie można go dostać prawie w każdym supermarkecie, niektórych mniejszych sklepach i sklepach ze zdrową żywnością.
Dobra, bede mial po Wielkanocy tydzien na znalezienie.

A gdzie zaopatrujecie sie w pitne miody? Ja do tej pory pilem tylko kilka, bardzo mi smakuja ale w tej zasciankowej szkockiej ziemi ciezko o takie rzeczy. W sklepie z polskimi produktami znalazlem kiedys Trojniak Kresowy - smakowal mi, ale pilem tak niewiele miodow ze nie mam skali porownawczej.

W sklepie z polskimi produktami znalazlem kiedys Trojniak Kresowy - smakowal mi, ale pilem tak niewiele miodow ze nie mam skali porownawczej.
Kiedyś nawet w Biedronce bywał, ale teraz niestety Biedronki przestawiły się na wina z półwyspu Iberyjskiego. Ostatni miód piłem w knajpie, więc nie szczerze mówiąc nie wiem nawet, czy w pobliskich sklepach go mają, ale obstawiam, że tak. Nie kupuję, bo taki trunek trzeba pić w towarzystwie, które również lubi. A kolega od miodów jest z Rybnika, więc nie mamy szczególnie często okazji degustować.
Teraz dekantuje sie u mnie BORDEAUX Superieur, z winogron Merlot i Cabernet Sauvignon.
Panie i panowie, najlepsze ciemne piwo jakie piłem w życiu:


Ciemne, słodkawe z lekkim jakby owocowym posmakiem, naprawdę fantastyczne, nie wiem gdzie je można dostać poza sklepem u Litwina w Legionowie (nawet nie wiem gdzie to w tym mieście, bo koleżanka mi kupiła, ona tam mieszka), ale kosztuje 4,50 za butelkę (albo 9zł za lane z beczki do litrowej plastikowej, ale akurat nie było z beczki) więc nawet tanio jak za manufakturowe piwo, polecam mocno, jakby co to mogę załatwić od października, jak się będę z koleżanką na wykładach widywał.
Najczęściej pije Ciechana.
https://www.youtube.com/watch?v=HZIw318EAWg
Hahaha! To pewnie harcerze
https://www.youtube.com/watch?v=TpH3nK6yIao

O 7.55 pięknie przemawia wujek Parol
Ale zjeb rudy z tego Parola
Z brodą było Ci ładnie.
Z Wiewióra to kakowiec jakiś czy coś.
Tak. Codziennie. Nocami zaś zamieniam się w palmę kokosową.
Masz dużo z kakaowca, nie oszukuj kolegów
Np. daję serduszka przy najkijowszych piosenkach depeszy.
I ruchasz w dupy małych chłopców.

I ruchasz w dupy małych chłopców.

Zdecydowanie nie.
Tak mówią na mieście, nic nie poradzę.

Tak mówią na mieście, nic nie poradzę.

Potwierdzone info.
Zostałem zaorany po ciężkiej kakaowej walce.
Piwko Komes - OBJAWIENIE tego roku Mowa tu o Komesie niebieskim - podwójnie ciemnym. Bardzo bogaty smak zboźowo-owocowy z dopełnieniem lekkiej goryczki. Polecam też Komes potrójny złoty.
Komes faktycznie jest całkiem niezły. Przyłączam się do polecenia.

Ze swojej strony zachęcam też do spróbowania Opata.
Nie znacie się. To jest najlepsze:


Tesco - piwo z chuja

Tylko gdzie ja znajdę Komesa? Spróbowałem ostatnio w końcu Lwówka nieutrwalonego, dobry był!
Kumpel trzyma cztery czy pięć różnych Komesów od kilku miesięcy, dojrzewają, przed konsumpcją ma zamiar kupić również tyle samo świeżych butelek i porównać smak. Mam nadzieję, że mnie zaprosi na degustację, bo to rzeczywiście gratka.

Tesco - piwo z chuja

Tylko gdzie ja znajdę Komesa? Spróbowałem ostatnio w końcu Lwówka nieutrwalonego, dobry był!

Z Lwówków najlepszy jest mym skromnym zdaniem Belg. Jest to w ogóle jedno z moich ulubionych piw warzonych w Polsce, które miałem okazję pić. (Oczywiście nie licząc tych z browarów restauracyjnych). Browar ten używa do swoich wyrobów jakiejś specyficznej wody mineralnej, przez co jego wyroby smakują, jakby były przechowywane w drewnianych beczkach w jakiejś zawilgotniałej piwnicy. Dzięki temu nawet najcieńsze i najtańsze Wrocławskie potrafi smakować wybornie. Lwówek to dla mnie najlepszy wyrób Jakubiaka, lepszy od flagowego Ciechana.


Lwówek to dla mnie najlepszy wyrób Jakubiaka, lepszy od flagowego Ciechana.


Zdecydowanie, to w ogóle piwo wyższej klasy niż Ciechan. Mój ulubiony to Jankes, ale następnym razem wezmę Belga, skoro polecasz.
A gdzie Wy kupujecie te piwa? Zawsze jade do Polski z zamiarem sprobowania tych piw, o ktorych piszecie i nigdzie ich znalezc nie moge.
Są w różnych "piwach świata" a i w Carefourze bywają.
Nawet u mnie na wsi w monopolowym sprzedają różne takie piwa, choć oczywiście nie ma aż takiego wyboru jak w specjalistycznych sklepach.
Sąte bimbeer albo Tekila albo inne chuje muje światy alkocholi czy nawet w skurwiałym tesko jest w czym wybierać, nie wspominając o wymarłym realu.
Kupiłem tego Belga. Dobre to, ale ma taki specyficzny posmak, który odbieram jako nieprzyjemny. Kolega przypomniał mi, że kiedyś już dawał mi to piwo do spróbowania i na to samo narzekałem, więc jednak zostanę przy Jankesach (co wyjdzie na dobre, bo są chyba o złotówkę tańsze ).
A Kormorana ktoś pił? ;
Jezeli masz na mysli ten olsztynski browar, to ja bardzo lubie
Wczoraj piłem całkiem przyzwoite piwo "Pan tu nie stał" z radomskiego browaru Czarny Kot. Cena detaliczna, to około 5,5 pln za butelkę.

Wczoraj piłem całkiem przyzwoite piwo "Pan tu nie stał" z radomskiego browaru Czarny Kot. Cena detaliczna, to około 5,5 pln za butelkę.
Czarny kot to bardzo przyzwoity browar, ale właśnie - bardzo przyzwoity. Tego piwa akurat nie znam, ale te "Koty", które piłem były ok. Jednak zaprawdę nie warte 5,5 zł. Mam wrażenie, że jak na razie, jeśli chodzi o stosunek jakość/cena to Jakubiak (Ciechan, Lwówek, Bojan) nie mają na razie dobrej konkurencji. No może jeszcze jeszcze Cornelius ma najlepszy stosunek jakość/cena wśród pszeniczniaków. O reszcie powiem - powariowali z tymi cenami.
To samo powiem o cydrze. Fajna sprawa czasem coś takiego wypić, ale litości, wszędzie gdzie się to produkuje jest to tani napój, a u nas, ze względu na ceny, zrobił się burżuazyjno-hipsterski.
Bo Cydr ma naliczaną akcyzę jak za alkohol wysokoprocentowy...
Ostatnio zacząłem pogłębiać się w świecie piw. Zaczynam poznawać różne style - na razie wybiórczo, żeby trafić na to co mi będzie odpowiadać najbardziej Na dziś sobie kupiłem Kormorana ciemnego oraz Porter Bałtycki z Lwówka. Jeżeli chodzi o Portery to moja pierwsza styczność z nimi.

Ktoś pił te trunki?
Ja nie piłem Portera z Lwówka. Dla mnie polskie portery były za mocne i za słodkie. Pierwszy łyk nawet smakuje, ale 0,5 litra dopijało mi się do końca już bez przyjemności. Przy czym ja znam smak Żywca Portera i Heveliusa Portera (nie wiem, czy to piwo jeszcze istnieje). Generalnie opinia moja jest taka, że gatunek porter bałtycki jest dobry do tego, żeby dalej rzygać w czasie sztormu. Innego zastosowania nie kojarzę.

Z ciemnych piw najbardziej smakują mi stouty, z czego spośród piw sprzedawanych w naszych sklepach najlepiej przypadł mi do gustu Guinness, ale i tak nic nie przebije świeżych stoutów z browarów restauracyjnych. Lubię je, bo mają fajną goryczkę i zapach kawy. Natomiast nie zmienia to faktu, że jednak preferuję piwa jasne, najlepiej weizeny albo belgijski ale (może być też ale niebelgijski).

Ciekaw natomiast jestem, czy ktoś pił kiedyś portera niebałtyckiego? Jak to smakuje, wygląda i czy można gdzieś kupić?

Ja nie piłem Portera z Lwówka. Dla mnie polskie portery były za mocne i za słodkie. Pierwszy łyk nawet smakuje, ale 0,5 litra dopijało mi się do końca już bez przyjemności. Przy czym ja znam smak Żywca Portera i Heveliusa Portera (nie wiem, czy to piwo jeszcze istnieje). Generalnie opinia moja jest taka, że gatunek porter bałtycki jest dobry do tego, żeby dalej rzygać w czasie sztormu. Innego zastosowania nie kojarzę.

Daj znać jak będziesz w Krakowie to może uda mi się odmienić Twój pogląd

Niestety nie pamiętam nazw dobrych, polskich porterów bałtyckich, bo z reguły w kanapie biorę portera jako czwarte piwo i po prostu nie jestem w stanie zapamiętać jego nazwy Ale piłem ze dwa - trzy krajowe portery, które były wytrawne, kawowe i nic chciało się po nich rzygać. Ale absolutnie nie był to Żywiec ani Heweliusz

EDIT: wydaje mi się, choć nie jestem tego pewien, że najlepsze, zupełnie nie słodkie i nie rzygliwe portery, które od czasu do czasu pijam to Grand Imperial Porter (niemal na pewno) i, być może, Kormoran (nie jestem pewien, a może to był Komes?). dnia Czw 10:43, 04 Czerwiec 2015, w całości zmieniany 4 razy
Polecam tego Portera, bo był smaczny, a do tego miał bardzo przyjemny zapach palonej kawy, która po pewnym czasie przeszła w zapach wiśniowy. W smaku też nie było najgorzej, ale nie mam porównania. Mi smakowało.

Choć zgodzę się w jednej kwestii z kobaianem, że wypicie 0,5l tego trunku z nieustanną przyjemnością jest dla mnie ciężkie. Wypiłem z połowę, po czym zrezygnowałem, bo czułem się po prostu zmęczony tym smakiem.



Daj znać jak będziesz w Krakowie to może uda mi się odmienić Twój pogląd


Ja bardzo chętnie wpadnę do Kraka na piwko, ale nie na portery:D

Polecam tego Portera, bo był smaczny, a do tego miał bardzo przyjemny zapach palonej kawy, która po pewnym czasie przeszła w zapach wiśniowy. W smaku też nie było najgorzej, ale nie mam porównania. Mi smakowało.

Choć zgodzę się w jednej kwestii z kobaianem, że wypicie 0,5l tego trunku z nieustanną przyjemnością jest dla mnie ciężkie. Wypiłem z połowę, po czym zrezygnowałem, bo czułem się po prostu zmęczony tym smakiem.

Mi właśnie o to chodziło. Dla mnie Żywiec Porter nie był rzygliwy na tej samej zasadzie, jak jest rzygliwych parę innych produktów tej marki (nota bene robione jest ponoć w Cieszynie, tam gdzie Brackie - więc jest to produkt z wyższej półki niż to do czego Żywiec nas przyzwyczaił), tylko ze względu na zmęczenie słodkim smakiem i procentami, które pojawia się mniej więcej po wypiciu połowy butelki.

W ogóle mam kłopot z polskimi piwami ciemnymi, bo nie piłem jeszcze niczego, co by mnie w pełni zadowoliło, chyba że w jakimś browarze restauracyjnym. No może poza "Karmi z procentami", czyli Książęcym Ciemnym Łagodnym, które jest ok właśnie ze względu na lekkość i łagodny smak i można je pić jak oranżadę albo podpiwek.



Daj znać jak będziesz w Krakowie to może uda mi się odmienić Twój pogląd


Ja bardzo chętnie wpadnę do Kraka na piwko, ale nie na portery:D

Jasne, w ogóle ktokolwiek będzie w Krakowie niech się odzywa. Jest tu kilka fajnych piwiarni



Daj znać jak będziesz w Krakowie to może uda mi się odmienić Twój pogląd


Ja bardzo chętnie wpadnę do Kraka na piwko, ale nie na portery:D

Jasne, w ogóle ktokolwiek będzie w Krakowie niech się odzywa. Jest tu kilka fajnych piwiarni
Kiedyś był pamiętam browar restauracyjny, jeden z pierwszych w Polsce. Ale nie wiem, czy jeszcze jest i czy wciąż warto do niego zaglądać... Pamiętam, że kiedyś lali dobre rzeczy.



Daj znać jak będziesz w Krakowie to może uda mi się odmienić Twój pogląd


Ja bardzo chętnie wpadnę do Kraka na piwko, ale nie na portery:D

Jasne, w ogóle ktokolwiek będzie w Krakowie niech się odzywa. Jest tu kilka fajnych piwiarni
Polecam Tea Time (obok mostu Grunwaldzkiego). Mają kilkanaście piw własnej produkcji. Byłeś?
Nie. Z reguły chadzam do House of Beer, albo do belgijskiego pubu gdzieś na rogu Tomasza i Krzyża. dnia Czw 14:50, 04 Czerwiec 2015, w całości zmieniany 2 razy

Nie. Z reguły chadzam do House of Beer, albo do belgijskiego pubu gdzieś na rogu Tomasza i Krzyża.

O tak House of Beer albo Pinta w tych dwóch zdarza mi się bywać, a na chlanie mniej smaczne do Starego Portu bywa ktoś?
Spróbowałem właśnie piwa Biedronka Premium, czyli Cechowe Pszeniczne i Cechowe Stout. Generalnie gdyby nie fakt, że nie kosztowały mało i byłby jakikolwiek inny wybór, uznałbym to za stratę pieniędzy. A tak... Kiepski pszeniczniak od Van Pura i tak lepszy od Tyskiego, porównywalny nieco z Książęcym Złotym Pseudopszenicznym, a może i nawet trochę lepszy. A ten Stout to sam nie wiem. Piwa w smaku nie przypomina. Właściwie niczego nie przypomina, w związku z tym nie jest ani zły, ani dobry. Dziwoląg jakiś.

Spróbowałem właśnie piwa Biedronka Premium, czyli Cechowe Pszeniczne i Cechowe Stout. Generalnie gdyby nie fakt, że nie kosztowały mało i byłby jakikolwiek inny wybór, uznałbym to za stratę pieniędzy. A tak... Kiepski pszeniczniak od Van Pura i tak lepszy od Tyskiego, porównywalny nieco z Książęcym Złotym Pseudopszenicznym, a może i nawet trochę lepszy. A ten Stout to sam nie wiem. Piwa w smaku nie przypomina. Właściwie niczego nie przypomina, w związku z tym nie jest ani zły, ani dobry. Dziwoląg jakiś.

Ja dziś piłem Ciechowe Ciemne i było mega wodniste. Co do reszty już chyba nie mam ochoty próbować...

Spróbowałem właśnie piwa Biedronka Premium, czyli Cechowe Pszeniczne i Cechowe Stout. Generalnie gdyby nie fakt, że nie kosztowały mało i byłby jakikolwiek inny wybór, uznałbym to za stratę pieniędzy. A tak... Kiepski pszeniczniak od Van Pura i tak lepszy od Tyskiego, porównywalny nieco z Książęcym Złotym Pseudopszenicznym, a może i nawet trochę lepszy. A ten Stout to sam nie wiem. Piwa w smaku nie przypomina. Właściwie niczego nie przypomina, w związku z tym nie jest ani zły, ani dobry. Dziwoląg jakiś.

Ja dziś piłem Ciechowe Ciemne i było mega wodniste. Co do reszty już chyba nie mam ochoty próbować...
Pod względem piwnym Biedronka jest 100 lat za Lidlem. Tam jest spory segment całkiem pitnych tanich piw o przyzwoitej jakości, na czele z Perlenbacherem.
Pogięło Was? Po chuj pijecie piwa z Biedronki?

Pogięło Was? Po chuj pijecie piwa z Biedronki?
Bo robiłem zakupy w Biedronce i chciałem dorzucić piwo. W niektórych Biedronkach jest Pilzner, ale w tej akurat nie było. Jak widzę coś czego nie piłem a etykieta sugeruje klasę premium, to próbuję.

Van Pur zresztą ma różne wytwory. Większość to wybitny syf, ale taki Razowy kwas chlebowy jest jednym z moich ulubionych napojów orzeźwiających. Myślałem, że skoro browar się w tym segmencie postarał, to może i piwa robi też lepsze, na zasadzie dualizmu Jabłonowo/Manufaktura Piwna.
A propos piw:

"Najlepsze piwo to Lubelski Full gul gul gul. Lubelski Fuuuull! Gul, gul!!! Takiego piwa nie pił nawet król, gul gul gul,gul, gul, gul. Nie pił król!"

słowa: zespół Primo
muzyka: zasłyszana

https://www.youtube.com/watch?v=JN6nf_ssnuo


W Biedrze to ostatnio były Okocimie O.K. w puszkach z podpisami pracowników z okazji 170 lecia browaru. Kupiłem se czteropaka, bo był autograf mojego taty.
O.K. zwykle piję jako zwykłe piwo, które jest pijalne i jako tako smakuje. Chociaż po tych czterech (pitych w odstępach kilkudniowych) to już mi trochę zbrzydło.
Byłem wczoraj na otwarciu browaru w Tenczynku i piłem tenczyńskie lager i marcowe. Jakoś wole lagera, ale oba takie średnie w sumie.
Korwa na przyszłość mówcie jak odwiedzacie moją wieś, to Was jakoś podejmę

Byłem wczoraj na otwarciu browaru w Tenczynku i piłem tenczyńskie lager i marcowe. Jakoś wole lagera, ale oba takie średnie w sumie.
Marcowe to w ogóle dziwoląg jest. Nie piłem żadnego, które by mi jakoś bardzo zasmakowało.

Natomiast ja robię sobie podpiwki z kawy zbożowej. W 4 dni robi się gotowy przyjemny, orzeźwiający napój. Dla porównania kupiłem Podpiwek Lubuski. Kosztuje to ponad 3 zł i nadaje się jedynie do wylania do zlewu. Nie polecam. "Jędrzej" od Van Pura jest dużo lepszy.
Piłem niedawno przepyszną wódkę- Chłopska Pędzona, o smaku czarnego bzu. Ma delikatnie słodkawy posmak (ale nie za bardzo) i ogólnie jest wyborna. Grzechem byłoby ją przepijać (ja piłem nawet dosyć ciepłą i w niczym to nie przeszkadzało). Tania nie jest, bo kosztuje ok 37-39 zł za 0,5 i w dodatku ciężko ją dostać, ale jeśli będziecie mieli okazję, to polecam. Lepszej wódki chyba jeszcze nie piłem (ale raczej pospolite piję )
Jeżeli chodzi o wódkę, to mam ten problem, że zbiera mi się na rzyganie już od samego zapachu.

Odkryłem przyjemne tanie piwa. Namysłów Zamkowe jest jednym z najlepszych polskich piw, które można nabyć poniżej 2,50 zł. Zdecydowanie lepsze od wszelkich innych koncerniaków. Żabkowe piwo Kaltenbacher Weizen to najtańsze znane mi pitne piwo pszeniczne. Kasztelan Specjały Chmielowe to fajne goryczkowe względnie tanie piwo - rzadkość w kraju, gdzie przeważają piwa słodkawe lub wodniste.

Namysłów Zamkowe jest jednym z najlepszych polskich piw, które można nabyć poniżej 2,50 zł. Zdecydowanie lepsze od wszelkich innych koncerniaków.
To prawda. "Odkryłem" je kilka lat temu, jak byłem w delegacji w... Namysłowie
Co do wódki- ta, o której mówię smakuje zupełnie inaczej niż czyste, ale też inaczej niż te smakowe Soplice (które w sumie są spoko), itp. Także jeśli masz wstręt do wódki, to może akurat ta Ci "siądzie".
Ktoś idzie na piwo w okolicach starego miasta w Kraku w przyszłą sobote około 16?

Piłem niedawno przepyszną wódkę- Chłopska Pędzona, o smaku czarnego bzu. Ma delikatnie słodkawy posmak (ale nie za bardzo) i ogólnie jest wyborna. Grzechem byłoby ją przepijać (ja piłem nawet dosyć ciepłą i w niczym to nie przeszkadzało). Tania nie jest, bo kosztuje ok 37-39 zł za 0,5 i w dodatku ciężko ją dostać, ale jeśli będziecie mieli okazję, to polecam. Lepszej wódki chyba jeszcze nie piłem (ale raczej pospolite piję )

Z wysokoprocentowych napojów polecę Śliwowicę Łącką, za pół litra dałem 80 zł, ale naprawdę coś niesamowitego. Oczywiście znajdziesz też marne podróby w sklepach, ale to nawet nie jest połowa tej jakości.
Nie piłem jeszcze żadnej śliwowicy...
A skoro już przytoczyłeś moją wypowiedź, to ją sprostuję- ta Chłopska słodsza jest niż mi się wydawało za pierwszym razem (pijany byłem ), ale i tak spoko wódeczka.
mój ulubiony trunek to whiskey z colą i lodem
śliwowicę próbowalem i jakos mi nie smakuje
Nie polecam śliwowicy.

Nie polecam śliwowicy.

Byle nie łącka. Inne da się wypić.

Polecam za to piwko Crazy Mike z Pinty w Krakowie wypiłem ostatnio cztery 9% takie dobre i nie czuć alkoholu za to czuc potem efekty...

Nie polecam śliwowicy.

Byle nie łącka. Inne da się wypić.

Polecam za to piwko Crazy Mike z Pinty w Krakowie wypiłem ostatnio cztery 9% takie dobre i nie czuć alkoholu za to czuc potem efekty...

Nie polecam picia śliwowicy w Serbii wraz z lokalnymi koneserami wysokoprocentowych alkoholi Smakowo nie mam nic do zarzucenia, natomiast jest to bardzo złudny trunek, bardziej niż wódka, i damy mogą się nie zachowywać jak damy.
Ja tam nie piję alkoholu w ogóle i jestem zadowolony.
No i bardzo dobre podejście kolega wyżej ma. Alkohol nikomu nie potrzebny jest..



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Alkohol
singulair.serwis