|
Classic Rock Magazine
singulair.serwis |
Ciekawy artykuł się u nich pojawił: http://www.classicrockmagazine.com/blog/is-this-the-end-of-rock/
Zgadzacie się?
Wszyscy na tym forum (tak sądzę) są zdania, że muzyka rockowa ostatecznie skończyła się dawno temu. Obiektywnie gdzieś w połowie lat 90', choć myślę, że dla wielu rock (a przynajmniej ich zainteresowanie tym gatunkiem) umarł w latach 70' i to niekoniecznie późnych.
Aby udowodnić stanowisko, które nazwałem przed chwilą obiektywnym wystarczy porównać stylistykę albumów z roku np. 1997 ze stylistyka dominującą obecnie. Jest łudząco podobna, niemal taka sama. Nagrana grubo ponad 15 lat temu muzyka Radiohead, Spiritualized, Godspeed You Black Emperor!, Bjork, Portishead czy Kobonga równie dobrze mogłaby wyjść tydzień temu i nikomu nie przyszłoby do głowy uznać ją za przestarzałą, przeciwnie wiele z tamtych albumów uznano by dzisiaj wręcz za "eksperymentalne".
Minęło circa 17 lat. No to, dla porównania popatrzmy jak wyglądałaby - nie, nie tak wielka, ponad 4 razy mniejsza różnica dawniej. 4 lata, rok 1968 i 1971:
68
The Beatles - White Album The Jimi Hendrix Experience - Electric Ladyland The Kinks - Are the Village Green Preservation Society The Rolling Stones - Beggars Banquet Van Morrison - Astral Weeks The Band - Music From Big Pink The Pretty Things - S.F. Sorrow The Byrds - The Notorious Byrd Brothers Dr. John - Gris-Gris The United States of America - The United States of America
i 71
Led Zeppelin - IV Black Sabbath - Master of Reality The Rolling Stones - Sticky Fingers David Bowie - Hunky Dory Can - Tago Mago Pink Floyd - Meddle Jethro Tull - Aqualung Yes - Fragile The Doors - L.A.Woman Van der Graaf Generator - Pawn Hearts
W wypadku każdej z tych płyt, może poza kończącymi się Doorsami i przerastającymi swój czas The USA przełożenie z jednego koszyka do drugiego byłoby nie do pomyślenia. Różnica między tymi dwoma rocznikami jest ogromna. Wtedy, ponad 40 (już prawie 50) lat temu rock był muzyką bardzo żywotną, gnającą do przodu, w której kotłowało się od inwencji. Dzisiaj tak nie jest i to od prawie dwudziestu lat. Dlatego takie zastanawianie się w roku 2014 czy może czas rocka już się nie skończył ma tyle sensu, co dociekania, czy aby nie padło właśnie Bizancjum.
Ty, ale Hendrixa jakby przenieść to wcale by taki przestarzały nie był, bo Hendrix jakby nie patrzeć trochę nowatorski był i takie LZ to pełnymi garściami od niego brało rozwiązania różne.
Przestarzały to niewłaściwy wyraz - byłby po prostu inny. W 71 prawie nikt takiej muzyki już nie grał, Electric Ladyland to czyste flower power - nie ta epoka.
dnia Wto 23:28, 28 Styczeń 2014, w całości zmieniany 1 raz
Patrząc na rym, to musiałbym powiedzieć, że rock przestał być szybko rozwijającym i zmieniającym się gatunkiem w roku 1981. I chyba będzie to słuszne stwierdzenie. Albumy Moving Pictures Rush oraz Discipline King Crimson jako ostatnie wyczerpały w całości formułę rocka jaka tworzyła się od połowy lat 60 do połowy/końca lat 70. Po 81 roku tylko sporadycznie (porównując do okresu wcześniejszego) ukazywały się albumy, które były kamieniami milowymi, albo które znacznie odróżniały się na tle całości muzyki rakowej.
Zgodzę się, że muzyka rockowa przestała się rozwijać i powtarzane są stare utarte schematy, zakrawające czasem o parodie (Steel Panther, Reckless Love), ale nie zgadzam się z opinią, że rok 81 był "początkiem końca". Moim zdaniem dużą rolę nie tylko w samej muzyce, ale też ogólnej kulturze odegrał grunge. Sama nie jestem fanką tego typu muzyki, ale trzeba przyznać, że Nirvana zrobiła swoje.
Tylko czekaj, co nowego grunge wniósł do muzyki? Przecież cały ten nurt od początku do końca kopiował stare wzorce i utarte schematy.
Mam wrażenie (wnioskując również na podstawie naszej dyskusji w innym wątku), że Twoim zdaniem mało kto coś wniósł do muzyki 
W kulturze może i swego czasu odegrał, ale czy w muzyce? Co takiego zrobiła dla muzyki Nirvana? Chyba nie za dużo bo wszyscy jej fani nie widzą innych zespołów poza nią. Grunge, podobnie jak i thrash metal był chyba największym zrywem muzyki rockowej od 81 roku, ale i tak jakby zebrać wszystkie b. dobre albumy grunge'owe to przed 81 w jednym roczniku wychodziło więcej lepszych płyt.
ale nie zgadzam się z opinią, że rok 81 był "początkiem końca" If you would like to look like they did in the 80's, here you go some tips:
- wear as much hair as you can (or make it look like it's ten time more than normally). Tease, tease, tease it. And you should also wear a very specific hair colour - either blond or total black. And wear a head-scarf
- if you're a girl, you should wear as much make-up as it's possible. The more the better. But if you're a boy...well, it's up to you 
- studs, studs, studs
- wear 3 belts at one time and use it also as necklaces and bracelets. Studded belts of course.
- wear torn jeans and printed tank tops with low neckline you can wear pink
- wear jeans or leather waistcoats. If you don't have any, cut of sleeves from your old jeans jacket
And remember: in this case word EXCESS doesn't exist.
A takie rzeczy jak noise rock? Kurdencja no. Nie twierdzę, że to jakieś super-odkrywcze gatunki, ale przynajmniej na zasadzie łączenia staroci powstały jakieś nowsze rzeczy.
dnia Śro 13:44, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 1 raz
Noise rocki i takie rzeczy to jest przecież margines i underground, (zresztą wywodzący się z post-punka i industrialu, czyli z lat 70' jeszcze) a o tym raczej nie mówimy, spójrz na post kapitana na początku, tam ewentualnie Can mogło być dość niszowe, reszta wpisywała się circa w mainstreamową stylistykę, nawet taki USA grało bardzo psychodelicznie, a przecież psychodelia to był wtedy mainstream. Nawet VDGG grało mainstramową muzykę, tylko w tamtych czasach taki był spox główny nurt po prostu. A teraz główny nurt lat 80'- pudle, pedały, modern talking, zespoły z lat 70' nagrywające albumy których powinni się wstydzić, troch niezłego popu, trochę rapu, Metallica i co bardziej nośne post-punki, ale chyba jednak post-punk to już była scena alternatywna i przecież główny nurt post-punka z lat 80' powstał na przełomie lat 70 i 80 i się wcale prawie nie zmieniał, powstawały ewentualnie bardziej undergroundowe odmiany (noisy, no-wavy), ale to też tak naprawdę jest wytwór jeszcze lat 70' bo to w prostej linii industrial w stylu TG.
No tak, w sumie popełniłem znaczącą gafę.
Moim zdaniem dużą rolę nie tylko w samej muzyce, ale też ogólnej kulturze odegrał grunge. Sama nie jestem fanką tego typu muzyki, ale trzeba przyznać, że Nirvana zrobiła swoje.
Lubię grunge i w ogóle mainstream pierwszej połowy lat 90', co nie odwodzi mnie od spostrzeżenia, że bliżej temu było do grania retro niż do nowatorstwa. Nirvana jest tego wręcz symbolem, przecież to tak naprawdę mieszanka Black Sabbath, The Pixies, Sonic Youth i jeszcze paru zespołów, których fanem był Kurt Cobain. Zero oryginalności. I tak jest właściwie z każdym większym zespołem tamtych czasów, nie tylko zresztą grungeowym. Czego byś nie wymieniła było totalnie wtórne.
We wczesnych latach 90' powstało wiele chwytliwych melodii i pewnie dlatego łatwo dać się oszukać i uznać tamtą muzykę za oryginalną. Ale gdybyś miała wymienić jakąkolwiek, jedną choć jej cechę, która byłaby nowa szybko wywiesiłabyś białą flagę.
Zresztą muzyka nie musi być nowatorska, żeby być żywotną i grunge jest tego znamienitym przykłądem. Nowości w kontekście rocka kończą się, jak już wcześniej wspomniano z początkiem lat 80' - nie będę rozstrzygał czy był to rok 81, 82 czy jeszcze inny, ale generalnie w tamtym okresie koło się zamknęło. Zaczęło się zamykać jeszcze wcześniej, bo w połowie lat 70', kiedy to nastąpił nawrót do etsetyki o dekadę wcześniejszej, przy czym był to nawrót bardzo (jeszcze) kreatywny.
Tylko, że - wybacz przydługą dygresję - właściwie nie w tym rzecz. Problem polega na tym, że od nastu lat w rocku nie dzieję się prawie nic. Pełna stagnacja. Współczesne mainstreamowe gwiazdy w kiepski sposób kopiuja alternatywę z lat 80'. Nie potrafią napisać nawet jednego, prostego, melodyjnego kawałka. Nikt z całego tego towarzystwa nie próbuje zagrać czegoś choć trochę innego. I w tym właśnie widać, że koniec rocka nastąpił już lata temu. W tym, nie w samym braku oryginalności.
dnia Śro 14:55, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 4 razy
Zgadzam się i nigdzie nie napisałam, że z ogólnym przesłaniem artykułu mam jakiś problem. Uważam jednak że conieco się pojawiało po 81 roku. Fajnie, że podajecie przykłady, niektórych nie znałam więc dziękuję za uświadomienie A np. taki Rammstein. Wiadomo - Black Sabbath i inni prekursorzy ciężkiego grania byli dla nich inspiracją, ale jednak grają inaczej, oryginalnie i są rozpoznawalni od pierwszych dźwięków. Znacie zespoły, które grały podobnie wcześniej?
Znacie zespoły, które grały podobnie wcześniej?
Ministry, Godflesh, nawet Nine Inch Nails, o pionierach industrialu i industrial rocka już nie wspominając.
No ok, jest podobnie, ale o ile Rammstein uwielbiam, to do tych zespołów raczej bym nie wróciła. Jakieś takie mało melodyjne w porównaniu do Rammstein 
Koledzy, zespół King Crimson znam bardzo dobrze i nie musicie mnie edukować w tym zakresie. Rammstein uwielbiam Cos chyba jednak nie tak z ta znajomoscia King Crimson, polecam zaczac od poczatku poznawanie Karmazynowego Krola.
Sugerujesz, że pierwowzorem Rammstein jest King Crimson?
Uważam jednak że conieco się pojawiało po 81 roku. A np. taki Rammstein. Wiadomo - Black Sabbath i inni prekursorzy ciężkiego grania byli dla nich inspiracją, ale jednak grają inaczej, oryginalnie i są rozpoznawalni od pierwszych dźwięków.
Rammstein obchodzi właśnie dwudzieste urodziny. To nie jest nowy zespół. Poza tym metal industrialny od nich się nie zaczyna, wcześniej byli Godflesh, Ministry i jeszcze paru innych.
Warto zastanowić się, co rozumiesz pod pojęciem oryginalności. To, że ktoś ma swój, charakterystyczny styl, czy może to, że styl owy coś nowego ze sobą przynosi. Rammstein faktycznie jest dość charakterystyczny, ale żadnych nowych elementów u nich nie znajduję.
dnia Śro 16:05, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 2 razy
Tak, chyba masz rację. Ja szukam oryginalności i rozpoznawalności "od pierwszego dźwięku", a większość wypowiedzi tutaj nawiązuje do zupełnie nowatorskich odkryć. Ale idąc tym tropem można było stwierdzić dawno temu, że literatura się kończy. Nie jestem jakimś ekspertem w tej dziedzinie, ale kiedy ostatnio powstała jakaś nowa forma literacka? A jednak powieści powstają cały czas i czasem nawet bardzo dobre Nie wiem, czy dobrze zobrazowałam to porównanie, ale może to, że nie ma nowych gatunków rocka nie oznacza wcale, że ten gatunek skazany jest na zapomnienie.
Tak, chyba masz rację. Ja szukam oryginalności i rozpoznawalności "od pierwszego dźwięku", a większość wypowiedzi tutaj nawiązuje do zupełnie nowatorskich odkryć. Ale idąc tym tropem można było stwierdzić dawno temu, że literatura się kończy. Nie jestem jakimś ekspertem w tej dziedzinie, ale kiedy ostatnio powstała jakaś nowa forma literacka? A jednak powieści powstają cały czas i czasem nawet bardzo dobre Nie wiem, czy dobrze zobrazowałam to porównanie, ale może to, że nie ma nowych gatunków rocka nie oznacza wcale, że ten gatunek skazany jest na zapomnienie.
Mówisz o wielu rzeczach naraz.
Nie znam się na literaturze. Ale jeżeli nawet nie powstają w niej nowe formy, nowe sposoby komunikacji, czy nowe symbole, to jednak musi kryć się w niej nowa treść. Literatura opisuje współczesność, która, nawet jeśli łatwo znaleść do niej analogie z minionymi czasy jest rzeczywistością nową. Dlatego jeśli napisałbym poemat romantyczny pełen odniesień do antyku to jednak byłby on czymś nowym, bo odnoszącym się do współczesności, w której żyję i którą jestem związany.
Muzyka, jako jedyna ze sztuk jest czystą formą. Niczego nie przedstawia, o niczym nie opowiada - można przypisać do niej treść, dołożyc do niej tekst, albo użyć jej do zilustrowania opowieści, ale i tak żyć będzie w świecie formy, zupełnie nieprzekładalnym na intelektualną refleksję. Muzyka, w odróżnianiu od literatury nie posiada treści, która byłaby zdolna wynagrodzić odbiorcy oklepaną konwencję.
Można natomiast zatrzymać słuchacza poruszającą estetyką utworu - pięknym brzmieniem, ciekawą aranżacją, czy charakterystyczną melodią. Robili to rockmani na początku lat 90' i robią współczesne zespoły retro rockowe (Garveyard, Wobbler - to moje ulubione, ale jest ich o wiele więcej). Kłopot w tym, że współczesne retro w sposób znaczący ustępuje muzyce, do której się odnosi. Jaki jest sens słuchać dobrych (ale tylko dobrych) zespołów współczesnych, kopiujących rock progresywny sprzed czterdziestu lat, skoro przed czterdziestu laty grało kilkuset wykonawców ewidentnie lepszych? Problemem współczensego rocka, o czym już wcześniej pisałem, jest nie tyle wtórność jako taka, ale niska jakość.
Odnośnie "skazania na zapomnienie" - współczesny rock z całą pewnośccią będzie zapomniany. Nie ma w nim bowiem niczego, co byłoby zapamiętania godne. Natomiast dawni twórcy cały czass będą znajdowali słuchaczy. No bo co to dla Ciebie za różnica, czy płyta, której słuchasz powstała przed miesiącem, czy przed piędziesięciu laty? Jeżeli poznałaś ją przedwczoraj, to jest dla Ciebie nowa. Jeżeli Ci się podoba będziesz słuchała jej często. I ją zapamiętasz, tak samo jak ja dzisiaj pamiętam o twórcach komponujących w XIV czy XV wieku. Natomiast sensownych kontynuatorów rockowej tradycji praktycznie dzisiaj nie ma. Za trzysta lat zapewne muzyka rockowa znajdzie swych amatorów, wątpię jednak, żeby wybierali oni rock nam współczesny.
dnia Śro 16:44, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 2 razy
ale szanuj Ziołka, co brał ziółka.
dnia Śro 18:48, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 1 raz
*Ziołka
Sugerujesz, że pierwowzorem Rammstein jest King Crimson? To Ty sugerujesz, ze dobrze znasz King Crimson. Jakby tak rzeczywiscie bylo, to bys nie zawracala sobie glowy takimi zespolami jak Rammstein
Bez przesady Baraku, od czegoś trzeba zacząć. Ramsztajn to raczej kiepska muza, ale nie każdy jest przyzwyczajony relaksować się przy Magmie.
*Jakuba
Inna sprawa że w sumie koncertowo to przy takim Ramsztejnie da się nieźle uśmiać, jeżeli komuś odpowiada taka stylistyka. W sumie czysto rozrywkowo (w sensie wyskacz zdrovje i wykrzycz morde) to jest dobre.
dnia Śro 18:49, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 1 raz
No ok, jest podobnie, ale o ile Rammstein uwielbiam, to do tych zespołów raczej bym nie wróciła. Jakieś takie mało melodyjne w porównaniu do Rammstein
Industrial- melodyjny... co? Ale jak, skąd, po co, dlaczego, w jaki sposób? Ja wiem, że Rammstein gra disco a nie industrial z prawdziwego zdarzenia, ale jak można się czepiać zespołów industrialnych że nie są melodyjne, czep się jeszcze, że w muzyce elektronicznej nie ma gitar.
Ok, trochę nie rozumiem tego, że to czego słucha większość udzielających się tu jest dobrą muzyką, a to czego słucham ja jest złą. Widocznie trafiłam pod zły adres... Mimo wszystko dzięki za kilka nowych pozycji muzycznych, które tu poznałam.
LOL...
Ok, trochę nie rozumiem tego, że to czego słucha większość udzielających się tu jest dobrą muzyką, a to czego słucham ja jest złą. Widocznie trafiłam pod zły adres... Mimo wszystko dzięki za kilka nowych pozycji muzycznych, które tu poznałam. Co? Przecież ot tego są takie fora, żeby takie dysputy prowadzić 
Ok, trochę nie rozumiem tego, że to czego słucha większość udzielających się tu jest dobrą muzyką, a to czego słucham ja jest złą.
W inny sposób - Ty, podobnie jak wiele innych interesujących się muzyką osób nazbierałaś do swojego koszyka masę przypadkowych grzybów. Nie zrobiłaś tego ani dlatego, że uwielbiasz hubę z drzew, ani dlatego, że jesteś głupia - poprostu ciężko jest się w tym wszystkim rozeznać.
Nasze forum może dać Ci trochę rozeznania, możesz poznać tutaj nie tylko nazwy zespołów i tytuły płyt, ale i dowiedzieć się o co w niestandardowej muzyce chodzi. Nie jesteśmy tu szczególnie mili (przeczytaj regulamin), jesteśmy nietolerancyjni - osobiście uważam tolerancję za przejaw zbiorowego zidiocenia - i rozumiem, że nie każdemu taki styl odpowiada. Niemniej jeśli masz ochotę dyskutować o czymś, a nie wymieniać gładkie zdania i czytać komunały musisz się do tego przyzwyczaić.
Nie no ok, rozumiem wszystko, czytałam regulamin jak mi na samym początku polecono (i słusznie). Ale nie rozumiem stwierdzeń typu "Rammstein to kiepski zespół". Powiedział kto przepraszam? Roger Waters? Czy Robert Fripp może? Ja uważam, że Rammstein to dobry zespół i jest w mojej opinii lepszy niż podani wcześniej prekursorzy, bo najzwyczejniej w świecie bardziej trafia w mój gust. Ma świetne melodyjne wstawki, idealnie pasuje do tej muzyki język, którym się posługują oraz, co najważniejsze - nie męczą mnie i nie nudzą po tylu latach słuchania. I nie mówię, że to najlepszy zespół świata, ale zespół dobry. Gdyby taki nie był, nie obchodziłby pewnie swojego dwudziestolecia. Nie oczekuję głaskania się po główkach i wazeliny bo wierzcie mi, to zupełnie nie w moim stylu, ale nie odpowiada mi sposób dyskusji sprowadzający się do tego, że garstka osób wie co to dobra muzyka, a reszta nie ma o tym pojęcia.
Nie no ok, rozumiem wszystko, czytałam regulamin jak mi na samym początku polecono (i słusznie). Ale nie rozumiem stwierdzeń typu "Rammstein to kiepski zespół". Powiedział kto przepraszam? Roger Waters? Czy Robert Fripp może? Ja uważam, że Rammstein to dobry zespół i jest w mojej opinii lepszy niż podani wcześniej prekursorzy, bo najzwyczejniej w świecie bardziej trafia w mój gust. Nie oczekuję głaskania się po główkach i wazeliny bo wierzcie mi, to zupełnie nie w moim stylu, ale nie odpowiada mi sposób dyskusji sprowadzający się do tego, że garstka osób wie co to dobra muzyka, a reszta nie ma o tym pojęcia.
W regulaminie napisane jest - nie tymi słowami, ale sens jest właśnie taki - jak Ci kto przywali to mu oddaj. Broń swojego Rammsteina, z chęcią przeczytam.
Ramsztajn to raczej kiepska muza, ale nie każdy jest przyzwyczajony relaksować się przy Magmie.
No jednak napisałeś, że Rammstein jest kiepski. Z Bachem miałam do czynienia jeszcze parę lat temu, więc też bliżej mi do niego niż do Dody. I będę bronić Rammstein jak będzie trzeba, ale nie zamierzam odpowiadać na zarzuty typu "skoro słuchasz Rammstein, nie możesz słuchać King Crimson". Zaręczam, że mogę.
No jednak napisałeś, że Rammstein jest kiepski. Z Bachem miałam do czynienia jeszcze parę lat temu, więc też bliżej mi do niego niż do Dody
To, że nie słuchasz Dody nie oznacza, że nie może być ona Twym punktem odniesienia. Bardzo często myśląc o muzyce spoglądamy w dół, nie w górę, porównujemy nie z Bachem, lecz właśnie z Dodą, nawet jeśli jej nie słuchamy. Przyszło mi na myśl, że może być tak również w Twoim wypadku. Pomyslałem tak pewnie dlatego, że nie umiem wyobrazić sobie, iż można uznać zespół, grający banalnie prostą, toporną, czysto rozrywkową muzykę za dobry konfrontując go z muzyką mistrzowską.
dnia Śro 20:29, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 1 raz
Jak widzisz można. Zależy też co dla Ciebie oznacza dobra muzyka. Ja lubię się "delektować" muzyką i jakkolwiek niedorzecznie to dla Ciebie brzmi, potrafi mnie zadowolić w tej kwestii nawet Rammstein. Znajduję utwory lub fragmenty utworów, które wywołują u mnie ciarki na plecach i potrafię rozkładać je na części pierwsze, zachwycać się tym jak została zagrana partia basu, czy jak niesamowite przejścia serwuje nam perkusista. Nie ograniczam się tu do pięknych rockowych suit typu Stairway to Heaven, bo czasem sam tekst piosenki przy bardzo prostej muzyce potrafi mnie zachwycić. I wierzę (albo chcę wierzyć), że jeszcze wiele "perełek" jak to mówi P. Kaczkowski, na mnie czeka. Po to m.in. zajrzałam na to właśnie forum.
pięknych rockowych suit typu Stairway to Heaven
Po to m.in. zajrzałam na to właśnie forum. pięknych rockowych suit typu Stairway to Heaven
No, to chyba faktycznie raczej ballada, nie suita. Ale ładna, mimo że oklepana.
dnia Śro 20:52, 29 Styczeń 2014, w całości zmieniany 1 raz
Może, choć znam Rammstein od pierwszej płyty (no, od drugiej, pierwszą przesłuchałam zaraz potem) i nawet nie chcę, żeby znikali z mojej listy "naj". A Comy nie lubię, jak zresztą całej polskiej muzyki. Tak wiem wiem, pewnie nie trafiłam na nic jeszcze i zaraz zostanę uświadomiona. Dawno temu zachwycałam się SBB ale jakoś mi przeszło. Z Mini Maxu wybieram to co do mnie trafia, a nie wszystko jak leci 
Spoko, ja też kiedyś nie wyobrażałem sobie życia bez Budki Suflera, Anathemy i Porcupine Tree i uważałem Stairway to heaven za piękną, rockową suitę 
Niemen + SBB to były kól goście, ale co ja tam wiem.
A Comy nie lubię, jak zresztą całej polskiej muzyki. Tak wiem wiem, pewnie nie trafiłam na nic jeszcze i zaraz zostanę uświadomiona. Dawno temu zachwycałam się SBB ale jakoś mi przeszło.
SBB nagrało dużo płyt w wielu różnych stylach. Ich prog rockowe hity nie wzbudzają we mnie entuzjazmu, natomiast jak grają bardziej jazzowo, czy bardziej psychodelicznie są fantastyczni.
Poza tym polska muzyka to nie tylko rock, warto o tym pamiętać, zwłaszcza, że właśnie poza rockiem (nielicząc Niemena i SBB) szzukać należy tego, co w tej muzyce najciekawsze.
Tej czyli polskiej? Dla mnie chyba tylko Chopin, chociaż i tak wolę Beethovena 
Polecam Posłuchać Ziołka
A może Pixies?
Lepiej Pixies niż Ziołka.
KÓRWA, BARTOSZ, POWIEDZ, ŻE PIXIES TO KURWA PRZECHUJOWA A ALAMEDA I STARA RZEKA TO SPOX MUZA.
Może, choć znam Rammstein od pierwszej płyty (no, od drugiej, pierwszą przesłuchałam zaraz potem) i nawet nie chcę, żeby znikali z mojej listy "naj".
Też tak miałem kiedyś, z jeszcze chujowszymi zespołami, a teraz mogę jechać po nich jak po burej suce, to nie kwestia chęci, tylko tego, że w pewnym momencie odpalasz sobie jakiś krążek który się lubiło rok temu i się mówi "ło jakie to chujowe" i się wyłącza, kwestia wiedzy i osłuchania.
Nie mówię, że tak nie będzie, ale chyba za stara już na to jestem 
KÓRWA, BARTOSZ, POWIEDZ, ŻE PIXIES TO KURWA PRZECHUJOWA A ALAMEDA I STARA RZEKA TO SPOX MUZA.
Pixies ma lepsze oceny u Scaruffiego - #REKT.
>sugeruj się scaruffim lol
Nie mówię, że tak nie będzie, ale chyba za stara już na to jestem Wiek nie ma znaczenia. Całe życie człowiek się zmienia, łącznie z gustem. Na przejście na ciemną stronę mocy wystarczy kilka dni. Jeśli nie jesteś aż tak stara, to powinnaś zdążyć.
Tej czyli polskiej? Dla mnie chyba tylko Chopin, chociaż i tak wolę Beethovena Wink KÓRWA, BARTOSZ, POWIEDZ, ŻE PIXIES TO KURWA PRZECHUJOWA A ALAMEDA I STARA RZEKA TO SPOX MUZA.
Nie powiem.
Nie lubisz Alamedy, czy może nie twierdzisz że Pixies ssie?
Wydaje mi się, że po prostu nie przyznaje mi racji, bo nie chce cię zmasakrować, cebulaczku :/
Lubię każdy z wymienionych zespołów. Żaden nie budzi mej namiętności, ale słuchać mogę każdego z nich.
Nawet pixies ;
Nawet. Kapela daje radę, na dłuższą metę jest trochę nudna, ale też nie słucham jej na dłuższą metę.
CZAREK ZOSTAŁ FINALNIE ZAORANY.
Odwieczny spór zażegnany. Pokój i dobrobyt wróciły do naszego czata dzięki iście salomonowej mądrości Bartosza.
To tylko chwilowy spokój i dobrobyt. Jak w Imperium Rzymskim czasów Dioklecjana i tetrarchii.
Kurdę, idę sobie, jak na tym forumie już nawet pixies wszyscy lubią, a na proga szczają :/
Wolę proga niż Pixies. Nawet ELP. Serio.
A ja nie lubię Pixes, a proga lubię jak dobry.
Wolę proga niż Pixies. Nawet ELP. Serio. !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I CO TERAZ MINTAJ NO NO NO NO NO NO CO????
http://www.youtube.com/watch?v=1kMjxRU7Hng
http://www.youtube.com/watch?v=D1kibMCLEzU
Znam "Surfer Rosa" i "Dr Doolitle" i uważam, że Pixies jest fajne.
"Dr Doolitle"

Nie no, ale Pixies to bardzo spoko rzecz. Na pewno lepsze to niż jakieś Smithsy.
Lubię Pixies, ale nigdy nie uważałem ich za najlepszy zespół w kosmosie, wbrew temu co sugeruje Cizar.
A Smithsi mieli jedną bardzo fajną płytę
A sorry, miało być Dr Oetker
Zamiast gadać o pierdołach, lepiej posłuchajcie tego: http://www.youtube.com/watch?v=mf-Hldxqy6Y
KAWAŁ PORZĄDNEGO POGAŃSKIEGO FOLKMETALOWEGO GRANIA
Piosenka opowiada o woju, który nie zna, co to słabość, i który stworzon, by w pyle wojny śmierć zadawać.
NEWSWEEK POLECA, KURWY !!!!111!!!1!!!111oneone
Tak sobie myślę, może chciałoby Ci się po prostu posłuchać paru płyt?
Chętnie. Zacznę od Niemena.
SBB - Karlstad Live Czesław Niemen - Marionetki Krzysztof Komeda - Astigmatic
Oj, lubisz jazz.
Lubię. Rocka lubię coraz mniej, a takiego "typowego" prawie wcale. Na szczęście "nietypowego" jest na tyle dużo, że mam czego słuchać.
Zamiast gadać o pierdołach, lepiej posłuchajcie tego: http://www.youtube.com/watch?v=mf-Hldxqy6Y
KAWAŁ PORZĄDNEGO POGAŃSKIEGO FOLKMETALOWEGO GRANIA
Piosenka opowiada o woju, który nie zna, co to słabość, i który stworzon, by w pyle wojny śmierć zadawać.
NEWSWEEK POLECA, KURWY !!!!111!!!1!!!111oneone
Lepsze niż Rammstein i Pixies razem wzięte!
Lubię. Rocka lubię coraz mniej, a takiego "typowego" prawie wcale. Na szczęście "nietypowego" jest na tyle dużo, że mam czego słuchać.
Nietypowego czyli jakiego? (przykłady mile widziane) Jazz do mnie nie trafia, ale może kiedyś zacznie 
Nietypowego czyli jakiego? (przykłady mile widziane
No, na przykład:
Captain Beefheart, Henry Cow, Soft Machine, Magma, Gong, Can, Niemen.
Natomiast konwencja "typowego" rocka, pokroju Guns'n'Roses, AD/DC, Scorpions i Motley Crue nie różni się dla mnie niczym szczególnym od Fasolek, albo młodej Natalii Kukulskiej. Jak ktoś chce to niech sobie słucha, niech sobie chwali, ale niech się nie wygłupia i nie mówi, że to są "wielkie zespoły", "wspaniała muzyka" i sztuka nieśmiertelna, bo to nie tyle nie ten kaliber, co w ogóle inna materia. To jak porównywać etykietę proszku do prania z dziełami Verrocchia (a przynajmniej Boznańskiej).
dnia Czw 14:57, 30 Styczeń 2014, w całości zmieniany 2 razy
Spokojnie A mogę zapytać co dla Ciebie jest definicją dobrej muzyki? Ciekawi mnie co Cię fascynuje w muzyce i jakim kluczem posługujesz się wynajdując utwory godne polecenia Twoim zdaniem.
tylko Chopin, chociaż i tak wolę Beethovena
Po pierwsze to ty chuja wiesz o muzyce, babsztylu od gara oderwany. Dopiero tu chwalilas Rammsteina ze dobry 'bo lubisz' a teraz uwazasz sie za kompetentna do wywyzszania jednego kompozytora ponad drugiego? Tupet zaslugujacy na oberwanie maczuga Heraklesa.
 Tak się składa, że przez kilka lat miałam styczność tego typu muzyką codziennie, więc moja opinia nie jest bezpodstawna. Ale to moje zdanie, nie musisz się z nim zgadzać.
Herkulesie, proszę dziewczyna się stara i rokuje Nie zniechęcaj jej. Poza tym to kobieta.
Herkulesie, proszę dziewczyna się stara i rokuje Nie zniechęcaj jej. Poza tym to kobieta.
Tak się składa, że przez kilka lat miałam styczność tego typu muzyką codziennie
No i co z tego? Masz prymitywna wrazliwosc baby z targowiska i kolejne 20 lat stycznosci z Chopinem ci nie pomoga.
Załóż się.
A mogę zapytać co dla Ciebie jest definicją dobrej muzyki?
Nie wydaje mi się, żeby dobra muzyka była w ogóle definiowalna. To, czy umiemy odróżnić ją od przeciętności wynika z osłuchania, wiedzy i wrażliwości, którą w sobie ukształtowaliśmy - lub braku każdej z nich. Rozwijając się, nie poprzestając na tym co łatwe, nie ufając ani w subiektywizm oceny, ani w nieomylność własnego gustu można dowiedzieć się co jest w muzyce Wielkie, co dobre, a co może być tylko miłym akompaniamentem do mycia podłóg.
Plątające się po sieci sformułowanie "gust jest jak dupa - każdy ma własny" jest niemądre i bałamutne. Gusta nie są nam dane raz na zawsze, możemy sami je kształtować, trzeba się po prostu wysilić. Nie ma definicji dobrej muzyki, ale to nie oznacza, że dobrej muzyki też nie ma. Jest, tylko jej pojęcie jest nieuchwytne.
Zgadzam się w 100%. Różni nas myślę jednak to, że mi wszystko jedno czego słuchają przeciętni nieświadomi odbiorcy i nie mam zamiaru nikogo "nawracać". Spojrzę z politowaniem i tyle. Ty chyba jednak masz w sobie coś z... "misjonarza" muzycznego To nie jest absolutnie żaden zarzut, po to właśnie tu zajrzałam. Wiem gdzie szukać gorszej muzyki niż ta, której słucham (gdyby była mi nagle potrzebna...). Nie wiem natomiast gdzie szukać lepszej. Odnośnie wrażliwości nie uważam się za eksperta, jednak mam za sobą kilka lat edukacji muzycznej, która jakoś mnie ukształtowała w tym względzie.
mi wszystko jedno czego słuchają przeciętni nieświadomi odbiorcy i nie mam zamiaru nikogo "nawracać". Spojrzę z politowaniem i tyle.

Różni nas myślę jednak to, że mi wszystko jedno czego słuchają przeciętni nieświadomi odbiorcy i nie mam zamiaru nikogo "nawracać". Odnośnie wrażliwości nie uważam się za eksperta, jednak mam za sobą kilka lat edukacji muzycznej, która jakoś mnie ukształtowała w tym względzie.
Bardzo w to wątpię. Nie żebym z góry zakładał, że brak Ci czegoś na tym polu. Zbyt słabo Cię znam, mam małe podstawy by tak twierdzić. Wiem za to, co szkoły muzyczne robią z ludźmi: otóż, nic nie robią. Jakim tam wejdziesz, takim wyjdziesz. Nauczysz się grać na skrzypcach, poznasz misterium teorii muzyki, dowiesz się kto to Rossini, a po lekcjach wrócisz do domu i włączysz sobie Radio Zet. Szkoły muzyczne uczą wrażliwości w takim stopniu, w jakim szkolnictwo powszechne uczy myślenia - absolutnie żadnym.
dnia Czw 16:11, 30 Styczeń 2014, w całości zmieniany 2 razy
Wiem za to, co szkoły muzyczne robią z ludźmi: otóż, nic nie robią. Jakim tam wejdziesz, takim wyjdziesz. Nauczysz się grać na skrzypcach, poznasz misterium teorii muzyki, dowiesz się kto to Rossini, a po lekcjach wrócisz do domu i włączysz sobie Radio Zet. Szkoły muzyczne uczą wrażliwości w takim stopniu, w jakim szkolnictwo powszechne uczy myślenia - absolutnie żadnym. Błąd, bo nie zawsze. Mam spox kolegę w wieku filasa, który chodzi do szkoły muzycznej. Słucha awangardy klasycznej, jak i tej rockowej, a nawet elektronicznej. W dodatku komponuje (a przynajmniej próbuje) własne utwory. Wszystko zależy od człowieka. Niektórzy poznają w szkole muzycznej skale e-moll i od razu się zastanawiają, "kurde, przecież ta skala bardzo znajomo brzmi... tak! ona jest używana w każdym heavy-metalowym graniu! ergo jebać metal :/". Inni poznają skalę dodekafoniczną i powiedzą "A chuj jakiś schonberg, co to jest w ogóle, idę posłuchać ramsztajna. I CO Z TEGO, ŻE SOM DWA AKORDY, PRZECIEŻ MUZYKA TO KWESTIA GUSTU" - I wtedy rzeczywiście taka szkoła wypuszcza potworków, którzy niby umieją grać, ale grają gówno.
Nie wiem, mi się wydaje że ton wypowiedzi był taki "Jak masz wrażliwość to szkoła muzyczna i tak tego nie zmieni, jak jej nie masz to i tak jej nie dostaniesz".
Wszystko zależy od człowieka. Niektórzy poznają w szkole muzycznej skale e-moll i od razu się zastanawiają, "kurde, przecież ta skala bardzo znajomo brzmi... tak! ona jest używana w każdym heavy-metalowym graniu! ergo jebać metal :/". Inni poznają skalę dodekafoniczną i powiedzą "A chuj jakiś schonberg, co to jest w ogóle, idę posłuchać ramsztajna. I CO Z TEGO, ŻE SOM DWA AKORDY, PRZECIEŻ MUZYKA TO KWESTIA GUSTU" - I wtedy rzeczywiście taka szkoła wypuszcza potworków, którzy niby umieją grać, ale grają gówno.
Właśnie o tym mówię. Ci, którzy i tak prędzej czy później zainteresowaliby się Schonbergiem zainteresowali się nim w szkole muzycznej. Ci, którzy i tak słuchaliby Lady Gagi słuchają jej pomimo gruntownej edukacji. Piotr Rubik ukończył jedno z lepszych (najlepsze?) konserwatoriów w Polsce, a poczucia smaku nie nabył.
Piotr Rubik ukończył jedno z lepszych (najlepsze?) konserwatoriów w Polsce, a poczucia smaku nie nabył. Istnieje też opcja, że wcale nie brak mu poczucia smaku, tylko po prostu wie, że największe pieniądze zarobi na komercyjnym gównie. W dodatku udającym "muzykę poważną" - bo takie skojarzenie ma przeciętny człowiek, gdy widzi orkiestrę, a przed nią gościa machającego jakimś patykiem. Wtedy słuchaczowi nie tylko przyjemnie się słucha, ale jest też dowartościowany, myśląc że właśnie kontempluje arcydzieło muzyki poważnej. Zapewne również religijna tematyka tekstów tych piosenek ma w oczach ćwierćinteligentnego odbiorcy nadawać owej muzyce taki szlachetny ton.
Ja jednak przychylam się do opinii, że szkoła muzyczna generalnie jakoś tam pomaga odróżnić rzeczy odkrywcze i ambitne od tych schematycznych, prostackich - przynajmniej pod względem technicznym, a to już coś. Wrażliwość to inna kwestia, bardziej duchowa, indywidualna i autonomiczna. Ale jeśli poznasz od strony teoretycznej różne muzyczne konwencje, zasady rządzące kompozycjami itp., to będziesz prawdopodobnie w stanie zauważyć jakieś oryginalne rozwiązania w utworach, albo dostrzec, że coś jest oklepane. Przeciętny słuchacz, bez wykształcenia muzycznego, może czasem nie odróżnić inteligentnego zaburzenia kompozycyjnych konwenansów od byle jakiego hałasu lub pomyłki wykonawcy. Myślę, że jakaś wiedza teoretyczna wzbogaciłaby również nasze rozmowy na tym forum. Podniecamy się, że Soft Machine tworzyli muzykę brzmiącą oryginalnie i na swoje czasy bardzo nowocześnie, ale nie potrafimy rozłożyć tego na czynniki pierwsze, opisać szczegółowo, co dokładnie było takie nowatorskie. Bardzo mi brakuje tej umiejętności. Był tu użytkownik, który dysponował wiedzą, o jakiej mówię - miał ksywę "mahavishnu". Pamiętacie go? Mając wykształcenie muzyczne, można by się przynajmniej trochę zbliżyć do takiego poziomu.
Piotr Rubik ukończył jedno z lepszych (najlepsze?) konserwatoriów w Polsce, a poczucia smaku nie nabył. Istnieje też opcja, że wcale nie brak mu poczucia smaku, tylko po prostu wie, że największe pieniądze zarobi na komercyjnym gównie. Ja jednak przychylam się do opinii, że szkoła muzyczna generalnie jakoś tam pomaga odróżnić rzeczy odkrywcze i ambitne od tych schematycznych, prostackich - przynajmniej pod względem technicznym, a to już coś. Podniecamy się, że Soft Machine tworzyli muzykę brzmiącą oryginalnie i na swoje czasy bardzo nowocześnie, ale nie potrafimy rozłożyć tego na czynniki pierwsze, opisać szczegółowo, co dokładnie było takie nowatorskie. Bardzo mi brakuje tej umiejętności.
W rozważaniach o sztuce wiedza i wrażliwość się uzupełniają. Oczywiście, wiedza muzyczna nie kończy się na znajomości teorii kompozycji, niemniej jest to ważna jej część i podobnie jak Ty chętnie bym tej wiedzy nabył. Ale bez wrażliwości sama wiedza nic by Ci nie dała. Potrafiłbyś rozpisać na papierze co się dzieje w Moon in June, ale słuchałbyś Vanessy Mae.
dnia Czw 19:23, 30 Styczeń 2014, w całości zmieniany 4 razy
Gdyby miał poczucie smaku wolałby zarobić mniej, a komponować piękniej. A może na muzykę piękniejszą nie byłoby popytu? Przynajmniej na taką, którą Rubik, nie będący przecież drugim Pendereckim, mógłby skomponować, gdyby chciał?
Muzyków też niestety obowiązują prawa popytu i podaży. A one są bezlitosne. Albo wypłyniesz jako wybitny kompozytor, albo staniesz się chałturnikiem, albo zginiesz z głodu. Sądzę, że los jest najmniej łaskawy dla kompozytorów przyzwoitych, ale przeciętnych. Być może, Rubik mógłby takim być, gdyby wybrał inną drogę kariery.
ednak mam za sobą kilka lat edukacji muzycznej, która jakoś mnie ukształtowała
Kilka stron temu nazwalas Stairway to Heaven suita. 
^zaorane. A te suity wiolonczelowe Bacha co mi polecałeś, bardzo fajne.
|
|