ďťż

Creedence Clearwater Revival (CCR) – amerykańska grupa rockowa powstała w 1967. Reprezentowała i była prekursorem stylu rock and roll revival.
W czasie, gdy rock stawał się coraz bardziej złożony i wyrafinowany, gdy na scenie królował psychodeliczny rock i na powierzchnię zaczęły przebijać się grupy grające rocka progresywnego, w tym samym czasie CCR zdecydowało się wykonać krok wstecz, w kierunku odrodzenia rock and rolla, czystego tak od komercyjnych naleciałości, jak i awangardowych ciągot. Muzyka grupy oparta na grze akustycznych i elektrycznych gitar, prosta i przejrzysta, wiele czerpała także z folku. W rzewnym nastroju zbliżała się także do południowego rocka. Sygnaturą grupy był nosowy śpiew jej lidera Johna Fogerty.
Piosenki zespołu często przybierały postać protest songów.
W 1969 grupa wystąpiła na festiwalu w Woodstock. Grupa, wobec wewnętrznych tarć personalnych, rozwiązała się w 1972 roku.
Muzyka CCR w dalszym ciągu często pojawia się w mediach publicznych zarówno w Ameryce jak i na świecie. W 1993 roku grupa została wprowadzona do Rock and Roll Hall of Fame.

Dyskografia;

Creedence Clearwater Revival
Bayou Country
Green River
Willy and the Poor Boys
Cosmo's Factory
Pendulum
Mardi Gras
Live in Europe

Kilka ich hitów, które każdy zna, ale niekoniecznie kojarzy je właśnie z tym zespołem;
http://www.youtube.com/watch?v=ec0XKhAHR5I
http://www.youtube.com/watch?v=TS9_ipu9GKw
http://www.youtube.com/watch?v=gq1roSoMS84

W Wietnamie jak się strzelało do żółtków to wybrzmiwało Fortunate Son, co powiecie o tym zespole? Jakieś płyty do polecenia?


Słuchałem dwóch płyt ich - Green River i Cosmo's Factory. Oba dosyć fajne, chociaż jajec nie urywają. No spoksik kapelka, w sam raz dla amerykańskich farmerów z słomianych kapeluszach i z portkami na szelkach, którzy siedzą na werandzie, żują tytoń i wołają, że dwa murzyny są warte tyle co jedna krowa. Na maksa amerykańskie granie : )
Kiedyś katowałem jakąś ich kasetę. Chyba to była składanka. Największe wrażenie robiło na mnie to:
http://www.youtube.com/watch?v=4R6nmKjcSeU&feature=related
(cover, o nieco mrocznym, nieczęsto chyba spotykanym u tej kapeli klimacie)
oraz to:
http://www.youtube.com/watch?v=_J6PFxJXYJs&feature=related

Oczywiście w tamtych czasach niewiele miałem pojęcia o bluesie i pokrewnych. Ale wciąż wydaje mi się, że oba wykonania nieźle się bronią.

Dziś chyba jednak nie chciałoby mi się przekopywać przez ich dyskografie. Za dużo tu jednak słomianych kapeluszy, krów i klimatów, do których średnio mnie ciągnie.


Dziś chyba jednak nie chciałoby mi się przekopywać przez ich dyskografie. Za dużo tu jednak słomianych kapeluszy, krów i klimatów, do których średnio mnie ciągnie.


Wbrew pozorom to są bardzo zacne klimaty Kobaianie. Może akurat CCR nie jest najwybitniejszym takiego grania przedstawicielem, ale twórczość The Band, The Byrds czy Dylana w swej krowięco-słomianej stylistyce broni się nie gorzej niż awangardowe narracje Henry Cow w stylistyce przeciwstawnej.


Ostatnio słuchałem na przemian niemieckiej elektroniki i jakichś kowbojów. Akurat postanowiłem popróbować ich twórczości. To co dalej napiszę to będzie taka dosyć świeża opinia, więc weźcie na to poprawkę. Płyty, które warto wg mnie obczaić to

- Debiut
- Cosmo's Factory
- Pendulum

Debiut to dosyć fajne bluesrockowanie oraz psychodela spod znaku kwasowego rocka. W szczególności kawałek Gloomy, który zaczyna się jak przeróbka Spoonful, ale potem się rozwija w stronę kwasu
http://www.youtube.com/watch?v=70Leie_oS3U
jeszcze jest "Suzie Q"
http://www.youtube.com/watch?v=ftpcE4x7Nn0 (w oryginale to ma 8 minut, wersja kobaiana jest skrócona) i "Walking on the Water".

Wyróżnia się jeszcze album "Pendulum". Najbardziej urozmaicony pod względem stylów muzycznych i aranżacji. Dopiero dzięki niemu się przekonałem do CCR. Poza standardowymi dla nich elementami bluesa, contry, folku i rock n rolla są tu też fajne kawałki... soulowe czy coś w tym stylu, np.
Chameleon http://www.youtube.com/watch?v=1IUr_GQ_NSk
Born to Move http://www.youtube.com/watch?v=TowlnVBErcw

Płyta, która wyróżnia się może nie tyle na tle ich muzyki pod względem stylu co jakości, to Cosmo's Factory. Prezentuje kwintesencję tego, co grali przez większość kariery. Prosty rock z elementami bluesa, contry i rock n rolla. Pozostałe płyty "Bayou Country", "Green River", "Willy and the Poor Boys". Są mniej więcej na podobnym, nieco niższym poziomie niż Cosmo. Poza tym są bardziej wieśniackie. Tzn. więcej na nich country. Ja wiem... dla mnie Cosmo jest dobrze zbalansowane stylistycznie, a na pozostałych jak na mój gust za dużo spoconego tyłka kierowcy ciężarówki. :0 Chociaż to są takie wstępne wrażenia. Poza tym album ma średnią na RYM lekko ponad 4 (gwiazdki na pięć), co się rzadko zdarza, a też nie jest to zespół szczególnie znany, żeby takie oceny wystawiali zupełnie przypadkowi nosale.
Nie należy jednak oczekiwać nie wiadomo czego od nich. To prosta, rozrywkowa muzyka. Taka do potańczenia z odkurzaczem. Albo potupania nóżką podczas spotkania przy piwie. Zwłaszcza mam na myśli Pendulum i Cosmo. Debiutu słucha się trochę inaczej, bo nie wszyscy znajomi czają psychodelę albo czują bluesa.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Creedence Clearwater Revival
singulair.serwis