ďťż


NIEBIESKA WIODĄCA MOC - MEHISTO 5:0 (0:0) - dobry, wyrównany mecz. Aż trudno uwierzyć w końcowy rezultat. Do 37 minuty był bezbramkowy remis. Obie drużyny dobrze grały, stwarzały akcje podbramkowe, ale równie dobrze spisywały się w obronie. Nic nie zapowiadało takiego zakończenia. Po stracie bramki MEHISTO rzuciło się do odrabiania strat. Z jakim skutkiem widać w pomeczowym protokole. Nadziewało się na kontry i musiało kilkukrotnie wciągać piłkę z siatki.

A ja myślałem, że widziałem ten mecz...

Szczególnie podoba mi się fragment o stwarzaniu sobie sytuacji przez obie drużyny

Widać biegaliśmy tak szybko, że nikt się nie zorientował, że nie mamy zmian


No mieliśmy tych sytuacji... Ho ho! Ale pomijając ten drobny szczegół przynajmniej komentarz jakoś oddaje to co się działo na boisku.
Głownie minuta, do której utrzymywał się remis się zgadza

Ale na miejscu rywala obraziłbym się za wyrównane spotkanie, to była zmasowana obrona Częstochowy.

Choć faktem jest, że koło 35 minuty Knedlu jako Kmicić wspiąłeś się na kolubrynę i kiszkę z prochem jej w pysk zadałeś, ale niestety, lont zamókł i dupa
No tak, ale przyjemnie było wreszcie przeczytać, że zagraliśmy przyzwoicie, dobrze w obronie, a 5:0 to konsekwencja naszego zrywu w ostatnich minutach, bo tak to rzeczywiście wyglądało. Wyrównane nie było, ale trzeba przyznać, że broniliśmy się z głową i nie było to też jakieś strasznie fartowne 0:0. Po prostu tamci utrzymywali się przy piłce, ale poza kilkoma sytuacjami nic specjalnego z tego nie wynikało. Prawda jest taka, że gdyby nie było nas tak niewielu, to moglibyśmy grać z nimi otwartą piłkę i spokojnie można byłoby walczyć o 3 pkt.

Nie będę się usprawiedliwiał, ale być może gdyby Kmicic nie zapierdalał wcześniej przez bite 30-kilka minut, to może Matka Boska Częstochowska dopomogłaby i lont by nie zamókł... Najlepsze, że po meczu miałem jazdy, a nogi jak z waty, rwała mi ta Fabia jak głupia



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  czytaliście Newslettera???
singulair.serwis