ďťż

No nie wiem co się dzieje tematy o takich "tuzach" panka jak Piżama porno czy Fraben Lhere a nie ma tematu o chyba najważniejszym (a przynajmniej jednym z najważniejszych) zespole jaki w tym gatunku istniał, albowiem o amerykańskim Dead Kennedys, ludzi których wpływ słychać zarówno w zespołach punkowych powstałych po nich jak i np w thrash metalu.
Istnieli bardzo krótko bo zaledwie około 7-8 lat, jednak zostawili po sobie spustoszenie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dead_Kennedys

Debiutancki "Fresh Fruit for Rotting Vegetables" to album który na zawsze zapisał się w kanonach muzyki rockowej, reszta może była już nie tak szokująca ale cała krótka działalność tego zespołu była genialna, mocne ironiczne teksty, potrafiący posługiwać się swoim charakterystycznym głosem Biafra i punk rock na najwyższym poziomie.

Zespół jakiś czas temu się "reaktywował" jednak bez Biafry, a od początku był on tego zespołu największą siłą, więc jedyne co robią to profanują legendę i zbijają na niej kasę, czyli coś co pasuje do tego zespołu jak gówno do buta.

http://www.youtube.com/watch?v=UW8UlY8eXCk
http://www.youtube.com/watch?v=-KTsXHXMkJA
http://www.youtube.com/watch?v=B_ExP4JpLvM



No nie wiem co się dzieje tematy o takich "tuzach" panka jak Piżama porno czy Fraben Lhere a nie ma tematu o chyba najważniejszym (a przynajmniej jednym z najważniejszych) zespole jaki w tym gatunku istniał, albowiem o amerykańskim Dead Kennedys

Bo tak ze 4 lata temu na tym forum harcował rój małych dzieci, które zakładały tematy o jakichś swoich fasolkach, a potem przejęli je progowcy, którzy punka z zasady nienawidzą.

Jako progowiec (w jak najszerszym tego słowa rozumieniu), też nie cierpię takiego czystego punka, ale akurat debiut Dead Kennedys jest jednym z nielicznych od tego wyjątków. Fajna, energetyczna muzyka, może nie zawsze ma to sens, ale zawsze ma jaja Muszę jeszcze kiedyś posłuchać dwójki, bo to też legendarny album, może mi się spodoba.
Nie jestem progowcem i nie lubię punka. Czy to oznacza że jestem alternatywny?
To znaczy, że klaszczesz u Rubika.


Nic mi o tym nie wiadomo zatem zaprzeczyć muszę :X
Skoro oklaskujesz panią Simone, to na jedno wychodzi
Ty se możesz zaprzeczać albo nie, ale na Sylwestrze z Polsatem było cię widać jak klaskałeś.

W sumie to też punka słucham mało, po za debiutem Ramonsów, Dead Kennedysami to tylko dla zgrywy jakieś popierdoleńce pokroju TPN25, chociaż pamiętam że jak miałem ze 12 lat to jarałem się "Sedesem" i takim gównem, wiem wstyd.
Tak się składa, że nie miałem sposobności uczestniczyć lokalnie ani zdalnie w sylwestrze z polsatem a skoro Ty wiesz lepiej że jednak tam byłem... Każdy spędza wolny czas i świętuje jak może : )

Wierzę jednak z całego mojego nędznego serca w to że to o czym tu rozprawiacie jest warte tego.
Z czystego punka to z przyjemnością odsłuchuję debiut Sex Pistols i Fun house'a The Stooges - genialny klimat takiego obszczanego i zarzyganego kibla, w którym kabina obok pieprzą się nawaleni punkowcy. Myślę, że kto nigdy w młodości nie był chociaż na jednej takiej imprezie sporo stracił Poza tym jest w tym moc i jednocześnie lekkość i swego rodzaju bezmyślność w kompozycji i wykonaniu co nadaje swoisty urok. Na studenckie imprezy muzyka jak znalazł Stety czy niestety...

chociaż pamiętam że jak miałem ze 12 lat to jarałem się "Sedesem" i takim gównem

Podniecały cię toalety i kupy?
BRONSON
Bez sensu. Chciałem pochwalić post powyżej a muszę podawać powód. Przecież powód jest oczywisty.
To napisz tak.

A by nie było, to całkiem lubię The Clash.
Nie wiem, czy Patti Smith i Iggy Pop z okresu współpracy z Bowiem to też jeszcze punk, ale jak się zalicza to też.
No. I tyle.
Wniosek, że progowcy nie mają czego szukać w czystym punku jednak ;d


Podniecały cię toalety i kupy?


Obsrane kible są fajne. Kojarzą mi się z „Trainspotting”
A jeśli Polska to właśnie ta ojszczana klapa?
Domestos




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Dead Kennedys
singulair.serwis