ďťż

cos z inside
http://www.youtube.com/watch?v=Q8YIfrhEZjI Cała płytą świetna.
floating następna bardzo fajna
http://www.youtube.com/watch?v=BQEU_sc8ngI
Oczywiscie te 2 pøytki na dzien dobry bo zajebiste.


Kurde, ale napisz coś więcej. Chociaż walnij z Wiki, jak Ci się nie chce bardzo

Eloy - niemiecka grupa rocka progresywnego powstała w 1969. Nazwa zespołu zaczerpnięta jest z książki H.G. Wellsa Wehikuł czasu. Grupa przeszła przez szereg zmian personalnych, a jedynym jej stałym członkiem i zarazem liderem był grający na gitarze Frank Bornemann. Eloy nie podążyła, za typowym dla niemieckiej muzyki progresywnej rockiem elektronicznym , lecz wzorowała się na takich brytyjskich grupach art rockowych jak Pink Floyd i Genesis

1971 Eloy
1973 Inside
1974 Floating
1975 Power and the Passion
1976 Dawn
1977 Wings of Vision
1977 Ocean
1978 Silent Cries and Mighty Echoes
1978 Live
1980 Colours
1982 Planets
1983 Time to Turn
1983 Performance
1984 Metromania
1985 Codename Wildgeese
1988 Ra
1992 Destination
1994 The Tides Return Forever
1998 Ocean 2
2009 Visionary

Nie lubię. Co najwyżej Ocean czasem zapuszczę (kiedyś także Power and the Passion, ale już raczej nie), ale generalnie uważam, że to jeden z najbardziej przereklamowanych bandów w klasycznym progresie. Frank Bornemann to najgorszy wokalista w dziejach muzyki. Nie do zniesienia jest! Poza tym to ich literalne zrzynanie z Floydów też jest męczące. Późniejsze płyty, z lat 80ych znam słabo, zdaje się, że zatrzymałem się na Time to Turn. Ale też nie robią na mnie wrażenia.

Zasadniczo jestem bardziej na nie, niż na mam wyjebane. Na tak wiele lat temu, jak znałem ich z dwóch kawałków i nie zdawałem sobie sprawy jak nieciekawe na dłuższą mete jest to granie.
Zartujesz chyba? Pomijajac fakt, ze w duzej mierze ich gra opiera sie o kibordy to z Floydami nie maja nic wspolnego. Moze to, ze ponoc to ten sam w chuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj szeroki gatunek.

Co najwyżej Ocean czasem zapuszczę
zdaje się, że zatrzymałem się na Time to Turn. Chyba każdy zna zajebisty cover Time to turn Budki Suflera pod nazwą Noc komety, rzadko się zdarza, by cover był lepszy od oryginału. Tutaj mamy wyjątek, potwierdzający chyba to, że Eloy nie był zbyt dobrym zespołem ;P


Chyba kpisz.

To wszystko brzmi jak połączenie Echoes z Shine on You Crazy Diamond. Pamiętam, że jak pierwszy raz słuchałem Power and the Passion byłem wręcz zażenowany kiedy rozpoznawałem te wszystkie Floydowskie patenty i zgadywałem, co się zdarzy za chwilę. dnia Śro 00:08, 18 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz

Chyba każdy zna zajebisty cover Time to turn Budki Suflera pod nazwą Noc komety, rzadko się zdarza, by cover był lepszy od oryginału. Tutaj mamy wyjątek, potwierdzający chyba to, że Eloy nie był zbyt dobrym zespołem ;P
To wszystko brzmi jak połączenie Echoes z Shine on You Crazy Diamond. Pamiętam, że jak pierwszy raz słuchałem Power and the Passion byłem wręcz zażenowany kiedy rozpoznawałem te wszystkie Floydowskie patenty i zgadywałem, co się zdarzy za chwilę. No to sie powinienes cieszyc; 2 z 3 najlepszych numerów Floydów razem.
Swoja droga kazda z tych prog rockowych kapel ( poza KC ) jest do siebie podobna. Nie moja to wina a niemcy nagrywali ronorzednie wiec nie posadzam ich o plagiat ( inside 73 ) meddle i wish u 71 i 75.

No to sie powinienes cieszyc; 2 z 3 najlepszych numerów Floydów razem.

Ale ileż można? Przecież prawie całe lata 70te, poza może dwiema pierwszymi płytami to w wykonaniu Eloy niemal cały czas to samo.

PS: Floydów zdecydowanie wolę z lat 60ych. Echa i Shine to rzeczywiście jedne z najlepszych ich numerów progresywnych, ale osobiście przedkładam nad nie okres psychodeliczny. dnia Śro 00:25, 18 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Ja tam dużo tych 2 numerów słuchałem, 13 i 23 min więc się szybko nie nudzą.
A mi sie psychodela specjalnei nie podobala. Wole nieco bardziej uporzadkowanie granie.

No ale od Budki to w chuj lepszym, z reszta nie rozumiem wyjezdzania z tymi smieciami; odkad Cugowski przyszedl to nie nagrali dobrej plyty wiec sie musieli przypierdolic do jakiejs zasluzonej kapeli. No jak sie nie ma swojego to trzeba ukrasc; jakei to polskie.
Jakie to polskie mówić o czymś, o czym się nie ma pojęcia Sam krytykujesz takich ludzi, po czym robisz to samo. Po pierwsze od kiedy cover to kradzież, chętnie się dowiem. Po drugie Eloy to nie jest zasłużona kapela, nagrali 2 dobre albumy. Uważam, że niekoniecznie można by uznać Eloy za lepszym, po pierwsze Budka nagrała jeden z najbardziej przełomowych(obok SBB czy Niemena) albumów dla polskiej muzyki rockowej. Eloy nic takiego nie zrobił. A co tu do rozumienia - czytaj ze zrozumieniem, to przyjmniesz jak rzyka. p.s. Cugowski był pierwszym wokalistą tego zjebanego zespołu ;

Po drugie Eloy to nie jest zasłużona kapela, nagrali 2 dobre albumy.
Jakie to polskie mówić o czymś, o czym się nie ma pojęcia
Sam krytykujesz takich ludzi, po czym robisz to samo.
Uważam, że niekoniecznie można by uznać Eloy za lepszym
po pierwsze Budka nagrała jeden z najbardziej przełomowych(obok SBB czy Niemena) albumów dla polskiej muzyki rockowej
Eloy nic takiego nie zrobił
A co tu do rozumienia - czytaj ze zrozumieniem też posłuchaj najpierw, dopiero później się pisz o zespole, którego zupełnie nie znasz bo przesłuchanie 2 albumów to trochę mało. Ja przynajmniej 5 budki słuchałem, by dojść do tego, że sa chujowi.

Po drugie Eloy to nie jest zasłużona kapela, nagrali 2 dobre albumy.

Guns'n'Roses nagrali jeden dobry, a są zasłużeni.

Generalnie Eloy to dla mnie, co już chyba pisałem, przereklamowany zespół, ale nie można odmówić im miejsca w historii. W latach 70ych to była jedna ze słynniejszych niebrytyjskich kapel rockowych. Od prawie czterdziestu lat są punktem odniesienia dla nowych bandów. Można dyskutować, czy ich wpływ na rocka była pozytywny, czy negatywny, ale o tym że był dyskutować nie ma sensu.
Właśnie. Tego samego jakoś nie mogę powiedzieć o Budce.


A budka tylko dla ciebie i innych jej fanów jest zajebista; pogódź się z tym, że jest chujowa w najlepszym wypadku przecietna. za ostatni grosz jedyny ich dorby album.


I drugie przegięcie

Pierwsze dwa albumy Budki Suflera to legendy polskiego proga. Nie cierpię tych płyt i co do oceny ich wartości z łatwością mogą się z Tobą zgodzić, ale to naprawdę nie jest granie, które zachwyca tylko fanów zespołu, bo to niebywale ważne dla rodzimego rocka wydawnictwa.
Raczej pierwsza płyta; 2 jest niezła ale bez przesadyzmu. Co nie zmienia faktu, że dalej to jest chujnia i o to mi chodziło.
Zgadzam się, że chujnia. Ale nie taka, która podoba się wyłącznie ludziom z plakatem Romualda Lipko na łóżkiem. To jest klasyka (nie tylko debiut, dwójka również), a to, że i Tobie i mnie się po prostu nie podoba to inna rzecz.
No ale uważam, że my się troche na muzie rockowej znamy ( przynajmniej ja ) więc ni chuja kurwa nie moge ich uznać za dobry zespół - po prostu. Wiadomo, najlepsze numery + 2 płytki można przesłucąć ale nic poza tym.
Wartość muzyki sprzed lat w dzisiejszych czasach często określa się na nowo. Jednak, żeby pojąć skąd wzięła się pozycja takiej a takiej płyty trzeba znać kontekst w jakim się ukazała. Progresywna Budka była jednym z dosyć nielicznych w latach 70ych zespołów progowych w Polsce. W komunie, jak wszyscy przecież wiemy, trudno było zdobyć płyty z zachodu. A już dostanie się do tych mniej znanych, czy spoza mainstreamu było sporym wyczynem.

Gdyby Budka Suflera funkcjonowała w Anglii, albo w Niemczech i w drugiej połowie lat 70ych nagrałaby płyty z taką muzyką (spóźnioną o jakieś 5 lat) i na takim (ledwo średnim) poziomie zapewne kompletnie nikt nie zwróciłby na nich uwagi. Natomiast w Polsce był ogromny niedosyt takiego grania. Polacy nie mogli iść na koncert Yes, Caravan, czy Uriah Heep. Mogli za to pójść posłuchać Budki Suflera.

To oczywiście nie sprawia, że ta muzyka jest lepsza niż jest. Pokazuje za to, dlaczego Budka ma swoje miejsce w historii polskiego rocka i skąd ono wynika.
Przecież to wszystko wiem. Nie zmienia to faktu, że w w zestawieniu muzyki z gatunku progrocka wypadają chujowo choć ja muzykę z gatunku progrocka jako zjawisko ogólne traktuję.
Też się zgodze, że być może dla polskiej sceny - która mnie zupełnie nie interesuje jest zasłużona bo i za wiele tych kapel nie ma, jednak fakty są jednoznaczne; jeśli chodzi o całość to nie jest dobry zespół. Eloy miał to szczęście, że tworzył w RFNie

Bo tylko tyle śłyszałeś
Akurat wiekszość ich rzeczy słuchałem i była chujowa wię o co ci chodzi?
A Eloy nagrał jeden z bardziej przełomowych albumów dla niemieckiej muzyki; sam fakt, że jest znany jako progrockowy zespół powszechnie już o czyms świadczy.
A budka tylko dla ciebie i innych jej fanów jest zajebista; pogódź się z tym, że jest chujowa w najlepszym wypadku przecietna. za ostatni grosz jedyny ich dorby album.
Właśnie. Tego samego jakoś nie mogę powiedzieć o Budce.
Co nie zmienia faktu, że dalej to jest chujnia i o to mi chodziło.
To jest klasyka (nie tylko debiut, dwójka również), a to, że i Tobie i mnie się po prostu nie podoba to inna rzecz.
Nie zmienia to faktu, że w w zestawieniu muzyki z gatunku progrocka wypadają chujowo
Eloy miał to szczęście, że tworzył w RFNie
Gdyby Budka Suflera funkcjonowała w Anglii, albo w Niemczech i w drugiej połowie lat 70ych nagrałaby płyty z taką muzyką (spóźnioną o jakieś 5 lat) i na takim (ledwo średnim) poziomie zapewne kompletnie nikt nie zwróciłby na nich uwagi. Uważam, że nie nagraliby spóźnionej muzyki, bo tworzyli by w zupełnie innej rzeczywistości.

Kiedy, gdzie i jak słuchałeś? Bo z tego co pamiętam to jak o nich wspomniałem to mówiłeś, że słuchałeś tylko ich hitów
To znaczy, że nie interesujesz się polską muzyką.
potem jak ktoś napisze to co ja staram Ci się uzmysłowić, ze 2 ich albumy to klasyka polskiej muzyki to nagle zmieniasz formę.
Zastanów się czy chcesz uprawiać konstruktywną krytykę, czy dojebać zespołowi bo go po prostu nie lubisz.
Nikt Ci nie karze ich lubić, ale demagogii nienawidzę. Nie no jasne. Nie komentuje rzeczy, których nie słuchałem albo co do których nei mam zdania - po chuj sie kłócić. Różnica jest taka, że to nie ja się wpierdoliłem do tematu Budki tylko ty do Eloya z durnym wpisem, że Budka jest od nich lepsza a tego już nie mogłem zdzierżyć.

Zgadnij. Dobrowolnie bym ich nie posłuchał a jak puszczałeś z kompa to trochę ich posłuchałem.
Interesuję się polskim jazzem i kompozytorami polskimi, też pianistami polskiego pochodzenia, więc trochę sie interesuję
Po prostu nie chciało mi się gadać o Budce w temacie o Eloyu
Dojebać im też lubię prawie tak samo jak Genesis.
tylko ty do Eloya z durnym wpisem, że Budka jest od nich lepsza a tego już nie mogłem zdzierżyć. Ja tylko stwierdziłem; lepiej wykonali Time to turn, mają ważne miejsce w rozwoju polskiej muzyki z 2 znaczącymi wiele dla polskiego rocka płytami.
Skąd wyście się w ogóle wzięli?

Skąd wyście się w ogóle wzięli? Very Happy Z Mordoru ;d;d
A, to masz stancję na Czechowie?

A, to masz stancję na Czechowie? haha, nie na LSM, widzę że znajomek się trafił ;d Z jakiej dzielni jesteś? Przynajmniej rozruszaliśmy trochę forum ;d
E toż LSM to bardzo miła dzielnica. Ja z Wieniawy jestem a że rozruszacie to bardzo pochwalam. W sumie nie pamiętam kiedy tu było takie poruszenie ostatnio

Ja z Wieniawy jestem a że rozruszacie to bardzo pochwalam. W sumie nie pamiętam kiedy tu było takie poruszenie ostatnio Laughing E za taką wypowiedź to piwo masz u mnie ;P a tak na poważnie to się człowiek czegoś dowie zawsze od innych przynajmniej To wypadało by się ustawić na jakąś dyskusję o muzyce przy Perle ;d
Żaden z was przypadkiem nie jest perkusistą?

Żaden z was przypadkiem nie jest perkusistą? Laughing Nie, dlaczego?
Bo brakuje tylko jednej osoby aby progresywny potwór zaczął zjadać Lubelską scenę muzyczną a wszyscy perkusiści jacy są dostępni to się zupełnie do takich klimatów nie nadają.
A Ty na czym śmigasz?
Na instrumentach klawiszowych, gumowej kaczce oraz w sumie po trochu na wszystkim innym...

Na instrumentach klawiszowych, gumowej kaczce oraz w sumie po trochu na wszystkim innym... A matka wie, że ćpiesz?
Oj, jaja sobie robię, na gumowej kaczce wokalista będzie grać.

To nie żart.
Idziesz może na Pilichowskiego, Radulego 19 do Chatki Żaka? Gitarowy jazz rock w wykonaniu głównych gitarzystów RP ;d
Nawet nie miałem pojęcia, że coś takiego tam jest. Jak dzisiaj w nocy przyjmę odpowiednią dawkę natchnienia i dopiszę tę nieszczęsną pracę to jutro będę mógł się gdzieś ruszyć.
A co to za misterne prace po nocach piszesz? ;d Ja idę obowiązkowo, bo Raduli grał w tym wieśniackim zespole BS, to trzeba zdobyć autografy jakieś ;d

Raduli grał w tym wieśniackim zespole BS, to trzeba zdobyć autografy jakieś ;d

Nie tylko tam. Ostatnio pogrywał z Laboratorium.

Nie tylko tam. Ostatnio pogrywał z Laboratorium. no wiem, wiem. Pier też, nawet coś tam nagrali. Ale nie słuchałem tego, dobre to to? Tak samo solowej jego płyty Meksykański symbol szczęścia bodajże też nei słuchałem, a Ty? No na początku to on w Bajmie grał - hahaha
Śmichy chichy z tego kto gdzie grał a jak usłyszałem gitarzystę Brathanków w rockowym materiale na żywo to mało z butów mnie nie wyrwało. dnia Śro 16:57, 18 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
Nowy album Laborek znam z tych kilku kawałków co je grali na koncercie i absolutnie nie radzę od tego zaczynać przygody z kapelą. Dobre rzeczy nagrywali w latach 70ych, później już niekoniecznie. Chociaż też prawda jest taka, że chociaż Quasimodo czy Modern Pentathlon to są dobre płyty, to jednak słuchanie ich bez znajomości choćby podstawowych zachodnich płyt i wykonawców fusion to trochę jak oglądać Władcę Pierścieni bez uprzedniego przeczytania książek. Czyli raczej kiepski pomysł.

Śmichy chichy z tego kto gdzie grał a jak usłyszałem gitarzystę Brathanków w rockowym materiale na żywo to mało z butów mnie nie wyrwało. No racja, Królik zajebisty gitarzysta. Problemem naszej muzyki nie są instrumentaliści, tylko zespoły, które są chujowe. Raduli - Bajm, Budka Suflera, Borysewicz - Budka Suflera, Lady Pank, Królik - Brathanki, Hołdys - Perfect Jurecki - Tercet egzotyczny, Budka Suflera, Stachursky Skawiński - Kombi, ONA, Kombii. I tak można by jeszcze długo wymieniać. Jakoś mi to nie pasuje, to jakie składy te zespoły miały, a jaką tworzyły muzykę. Każdy poszedł na łatwiznę.

Hołdys - Perfect

Ale także Morawski Waglewski Nowicki Hołdys, czyli jedna z ciekawszych płyt Polskiego podziemia lat 80ych. Ale generalnie rzeczywiście jest jak mówisz. Niestety Polska sena muzyczna jest w chuj mała i żeby wyżyć z muzy trzeba grać chałturkę.

żeby wyżyć z muzy trzeba grać chałturkę. I dlatego szanuję takiego K. Cugowskiego, który nie oszukuje, tylko sam przyznaje, że fajnie nagrali 2 płytki, a potem to już trzeba jakoś utrzymać rodzinę jak się nie robi nic innego oprócz grania. A co z tego wychodzi to już inna kwestia ;d
Skończcie pierdolić nie na temat Chuj mnei to obchodzi; to temat o Eloy, nie robić bajzlu!
Eloy jest ok. Praktycznie od debiutu do Time to Turn nagrywali same przyzwoite płyty. Niektóre do bólu wtórne (Silent cries and mighty echoes), jednak wszystkie mają klimat. Niestety oprócz pierwszej, wszystkie zaśpiewane są paskudnie.
Czy ktoś mi może wyjaśnić fenomen tego zespołu?
Wprawdzie znam tylko jeden album - Ocean, ale jest on uznawany za szczytowe osiągnięcie zespołu.
I jeśli to jest najlepsze co zrobili, to reszta mnie nie interesuje.

Cztery nudne ciągnące się utwory, kiepska rytmika i strasznie słaby wokal. muzyka jednostajna, uproszczona, pozbawiona jakichś smaczków, masło maślane z dużą dawką cholesterolu.

A może ja jestem głuchy?

znam tylko jeden album - Ocean, ale jest on uznawany za szczytowe osiągnięcie zespołu.
I jeśli to jest najlepsze co zrobili, to reszta mnie nie interesuje.


Zdaje się, że nie mieli nic lepszego, a słuchałem jeszcze kilku albumów. Wszędzie jest to samo - wyjątkowo okropny wokal, zrzynanie z kilku utworów Pink Floyd na zmianę, klepanie cały czas tych samych motywów i wszechobecny kicz. Ocean, jeśli się go więcej razy posłucha okazuje się albumem całkiem przyjemnym, ale tandetnym.

znam tylko jeden album - Ocean, ale jest on uznawany za szczytowe osiągnięcie zespołu.
I jeśli to jest najlepsze co zrobili, to reszta mnie nie interesuje.


Zdaje się, że nie mieli nic lepszego, a słuchałem jeszcze kilku albumów. Wszędzie jest to samo - wyjątkowo okropny wokal, zrzynanie z kilku utworów Pink Floyd na zmianę, klepanie cały czas tych samych motywów i wszechobecny kicz. Ocean, jeśli się go więcej razy posłucha okazuje się albumem całkiem przyjemnym, ale tandetnym.

No to mnie przekonałeś do nie słuchania. Na Ocean faktycznie czasami fajne melodie, ale muzyka i klimat jakiś sztuczny.

W kolejce przede mną tyle płyt że chyba za lat 20 posłucham sobie ich następny album.
Jezu... Właśnie patrzę na swojego Ryma i widzę, że przesłuchałem 7 ich płyt. Z czego 2 nie uznałem za zupełnie nudne. Byłem w jakiejś manii, albo co? dnia Wto 19:41, 30 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Może za dużo tego słuchałeś w przerwach Festiwalu Sopot i Opole.
A ja Ci mówię - zerknij na 3 pierwsze albumy (eloy, inside, floating). Cuda to nie są ale miło jest posłuchać. No i w porównaniu z późniejszymi mają troszkę pazura.
Tylko po co słuchać 3 pierwszych albumów Eloy, skoro można posłuchać dowolnej, ważniejszej kapeli krautrockowej żeby usłyszeć muzykę sto razy bardziej konkretną i znacznie lepszej klasy?
Heh właśnie.

Ja osobiście mam w kolejce: dwie Magmy, dwa Gongi, dwa giganty do tego Robert Wyatt, Anglagard , no i muszę w końcu na dłużej przysiąść przy maszynie.
Eloy musi poczekac.

aha i nowa płyta Dream Theater na jesień !!!

aha i nowa płyta Dream Theater na jesień !!!


Wyczuwam post-ironię, chyba że to meta-sarkazm ;s
Po co słuchać Eloy, skoro można wstawić nowe Magmy?
Ej, weźcie coś zróbcie z tymi magmami, bo On się chyba zesra ;___;
Dokładnie. Fundujecie mi, kurczę, czyste majtki. dnia Wto 22:58, 30 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz

Tylko po co słuchać 3 pierwszych albumów Eloy, skoro można posłuchać dowolnej, ważniejszej kapeli krautrockowej żeby usłyszeć muzykę sto razy bardziej konkretną i znacznie lepszej klasy?

Można posłuchać tego i tego. Na tle płyt przeciętnych te lepsze mogą tylko zyskać.
Zresztą to zawsze trochę szersze spectrum

Na tle płyt przeciętnych te lepsze mogą tylko zyskać.
)


Jest to jakiś argument...

Tylko po co słuchać 3 pierwszych albumów Eloy, skoro można posłuchać dowolnej, ważniejszej kapeli krautrockowej żeby usłyszeć muzykę sto razy bardziej konkretną i znacznie lepszej klasy?

Można posłuchać tego i tego. Na tle płyt przeciętnych te lepsze mogą tylko zyskać.
Zresztą to zawsze trochę szersze spectrum

I dlatego ich nie skreślam. Ale bądź co bądź nawet DT pod każdym względem ich przewyższa. I teraz mówię na serio. Choć to inny gatunek.
Dream Theatre dopiero muszę posłuchać. Dawno dawno temu przesłuchałem debiut i skutecznie mnie odrzucił, więc niestety nie mogę się ustosunkować.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Eloy
singulair.serwis