|
Gramofony
singulair.serwis |
Ma ktoś z Was pojęcie o gramofonach?
Chciałbym w końcu jakiś sobie sprawić, ale nie za bardzo się na tym znam. Pamiętam gramofon Unitry, który miała moja Mama 25 lat temu i który się rozpadł w pył dawno temu i nie wiem czy on był dobry i czy to jest technologia której powinienem poszukiwać, czy wręcz przeciwnie. Myślę, że mógłbym wydać na gramofon + głośniki do 2000 zł, ale też nie chciałbym wykładać kasy na droższy sprzęt, który nie jest mi potrzebny, a jego cena wynika z bajerów przydatnych DJ'om w klubach, nie komuś takiemu jak ja.
Co w ogóle wybrać? Zwykłe pudełko z patykiem i igłą, takie samo jak kiedyś jest w porządku, czy lepiej kupić jakieś dziwo? Firmy jak Sony, albo Pionier, które są okej w wypadku innych technologii produkują w porządku gramofony, czy lepiej kupić coś innej, specyficznej dla tego segmentu marki? Czy mogę kupić jakiekolwiek głośniki, czy kierować się przy ich wyborze jakimiś szczególnymi kryteriami? Czy jest coś, o czym nawet nie wspomniałem, bo nic na ten temat nie wiem, a wiedzieć powinienem? Hm?
Stare Unitry raczej odpadają, a to z prostego powodu: nawet jeżeli nie grają do dupy (czego nie wiem), to chyba dostępność igieł i kartridży, a także ryzyko zakupu babola. Przy gramofonie jest przecież ten problem, że możemy płytę przefrezować na nowo i skutecznie rozpeirdolić.
Z tego co wiem (a wiem mało na ten temat, bo winyl jest jednak fanaberią, a nie fajnym nośnikiem) to Technicsy cieszą się dobrą reputacją.
Nie wiem czy im ufać, ale linkuję
http://www.winyl.net/viewforum.php?f=46&sid=20a77fe707d9d17013706b512fc3081d
Mam gramofon, ale podczas zakupu miałem o wiele mniejszy budżet, więc i wymagania inne.
Mam gramofon Pioneera, który jest deckiem. Do niego mam amplituner Technicsa. Sprzęt stary jak świat, bo zapewne z lat '80, ale ja jestem zadowolony. Do tego mam głośniki, kupione gdzieś z odzysku. Za całość dałem około 300zł. Słuchanie muzyki sprawia dużo przyjemności i jest na satysfakcjonującym mnie poziomie, ale szczerze mówiąc nie mam porównania ze sprzętem z wyższej półki.
Największą robotę robią chyba jednak głośniki w całym zestawie. No i amplituner. Tutaj masz go albo wbudowanego, albo osobny, tak jak ja. Kupowanie osobnego moim zdaniem jest lepszym rozwiązaniem, bo może być uniwersalny - zarówno do CD, jak i analogów. Wystarczy tylko przełożyć kable.
No i stare konstrukcje są sprawdzone, dlatego kupno jakiegoś oryginalnego japończyka nawet za 500zł może się okazać lepszym wyborem niż nówka takiego Denona za 1500zł.
Kupowanie osobnego moim zdaniem jest lepszym rozwiązaniem, bo może być uniwersalny - zarówno do CD, jak i analogów. Wystarczy tylko przełożyć kable. No i stare konstrukcje są sprawdzone, dlatego kupno jakiegoś oryginalnego japończyka nawet za 500zł może się okazać lepszym wyborem niż nówka takiego Denona za 1500zł.
Są sprawdzone ogólnie, jako marka, ale konkretny zestaw, który kupiłbym na allegro już sprawdzony nie jest. Nie mam pojęcia o technice, nie poznam od razu, że coś jest zjebane, więc boję się ryzykować. Wolę iść do Saturna, zapłacić 1300 za nowego Denona (właśnie coś takiego chodzi mi po głowie), dostać 24 miechy gwarancji i mieć spokój. Jeżeli kiedyś będę miał ochotę na mega sprzęt to będę oszczędzał przez rok i kupię jakieś cudo w cenie używanego samochodu, bo w sumie po chuja mi samochód, skoro mogę kupić adapter za 7000 Nie, w tej chwili interesuje mnie coś, co nadaje się dla kompletnego amatora, ale nie brzmi jak gówno, nie zeżre mi płyt i nie rozpadnie się po miesiącu.
Polecałbym poszukać po forach ofert sprzedaży od użytkowników, którzy wydają się mieć pojęcie, bo wtedy kupisz taniej i prawdopodobnie lepszy sprzęt, niż w tej samej cenie kupiłbyś nowy. Najlepsze, co można zrobić, to zaryzykować te ileś pieniędzy, żeby się nauczyć na lepszym sprzęcie obsługi i konserwacji - najwyżej spalisz ileś grosza i potem kupisz następny, a przy zupełnej amatorce jesteś uwięziony.
dnia Nie 16:26, 27 Marzec 2016, w całości zmieniany 1 raz
No, może. Kurde, tylko jak myślę o tym, że ten gramofon miałby do mnie iść pocztą...
No, może. Kurde, tylko jak myślę o tym, że ten gramofon miałby do mnie iść pocztą...
Ja kupiłem w Szczecinie w sklepie muzycznym, gdzie gość sprzedaje winyle. Myślę, że w Krakowie tym bardziej taki sklep się znajdzie, albo ktoś Ci fachową pomoc udzieli.
Poczytałem trochę o gramofonach przy okazji zakupu swojego. Ci co się znają odradzają marki typu Technics. Ja kupiłem Dual 505 (albo 505-2, nie pamiętam). Jest to gramofon paskowy z lat 80-tych bodajże, czyli z okresu kiedy nie robiło się sprzętu elektronicznego byle jak (tak mi się wydaje). Kupiłem przez allegro za 350 zł od kolesia, który się tym trudni zawodowo (albo z pasji). Odnawia starsze gramofony i sprzedaje, czyli stan był baaardzo fajny. Zapakowany był niezwykle starannie, także kupując od takiego typa masz pewność, że nie wysyła pierwszy raz gramofonu pocztą i wie jak to zrobić. Generalnie zadowolony jestem z niego. Jeśli chodzi o brzmienie, to najważniejsze są tu głośniki i wzmacniacz. Ja audiofilem nie jestem, więc nie mam jakichś wielkich wymagań. Kupiłem Grundigi za 330 zł chyba (też z lat 80-tych chyba) i wzmacniacz i equalizer Technicsa (z lat 90-tych, ale one akurat nie cieszą się zbytnio uznaniem). Generalnie poczytaj na forum jakimś. Tam sporo się dowiesz. Jeśli chodzi o sam gramofon, to tego Duala mogę polecić. Ale jest to mój pierwszy, więc nie mam porównania. Na forach specjaliści polecają je.
Ej, a kupowałeś to u kogoś z Krakowa? Bo gdyby się dało ominąć kurierów mógłbym faktycznie tak postąpić jak mówicie.
Z tego co wiem (a wiem mało na ten temat, bo winyl jest jednak fanaberią, a nie fajnym nośnikiem) Chyba Cię popierdoliło za przeproszeniem  Muzyka z winyla brzmi bardzo fajnie i inaczej niż z CD, czy mp3. I nie chodzi mi tu o trzaski, tylko o samo brzmienie. Nie znam się na tym, ani nie jestem audiofilem, więc nie będę operował specjalistycznym językiem. Po prostu mi się to brzmienie podoba 
Ej, a kupowałeś to u kogoś z Krakowa? Bo gdyby się dało ominąć kurierów mógłbym faktycznie tak postąpić jak mówicie. Nie, gdzieś z daleka, nie pamiętam skąd. 9 kwietnia w knajpie Artefakt (na ul. Dajwór) jest giełda winyli (cykliczna swoją drogą...). Jest tam też stoisko z gramofonami. Nie wiem, czy na sprzedaż, czy na pokaz, ale polecam podejść i pogadać z nimi. Przy okazji możesz zakupić pierwsze płyty. Ja zanim stałem się posiadaczem gramofonu miałem już kilkanaście płyt 
Z tego co wiem (a wiem mało na ten temat, bo winyl jest jednak fanaberią, a nie fajnym nośnikiem) Chyba Cię popierdoliło za przeproszeniem  Muzyka z winyla brzmi bardzo fajnie i inaczej niż z CD, czy mp3. I nie chodzi mi tu o trzaski, tylko o samo brzmienie. Nie znam się na tym, ani nie jestem audiofilem, więc nie będę operował specjalistycznym językiem. Po prostu mi się to brzmienie podoba 
Tu nie trzeba być audiofilem, bo sprawa jest banalnie prosta do wytłumaczenia. Winyle, o ile są takie jak trzeba nagrane są w technologii analogowej. Jej minusem jest to, że jak ktoś nie mieszka w studiu nagraniowym to nie jest w stanie usłyszeć każdej ścieżki z osobna tak wyraźnie jak w nagraniach cyfrowych. Natomiast ogromnym plusem jest to, że ten dźwięk jest zapisany jako "linia", podczas gdy w nagraniach cyfrowych używa się małych "kropek", które nasz mózg musi sobie składać. Dzięki temu słuchając muzyki zapisanej analogowo nasz mózg nie męczy się, stąd to uczucie przyjemniejszego odbioru. Czytałem tez o jakichś innych rodzajach fali dźwiękowej, ale nie pamiętam dokładnie o co w tym chodziło, więc nie powiem.
Naturalnie, płyty z muzyką nagraną już cyfrowo, które wytłoczono na winylach to faktycznie fanaberia (powiedziałbym "gadżeciarstwo" ), ale te, które zawierają oryginalną, analogową ścieżkę to po prostu fajniej nagrana muzyka do słuchania w domu. Wiem co mówię, całe lata słuchałem muzyki z winyli i te kilka albumów z kolekcji mojej mamy, których dziś słucham (powiedzmy płyty Talking Heads) na winylu z całą pewnością brzmiały znacznie lepiej niż w wersji cyfrowej na CD.
dnia Nie 18:59, 27 Marzec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Współczuję Twojemu domowemu budżetowi. Znając Twoje zamiłowanie do muzyki, nie skończy się na paru płytach, ani na kilkudziesięciu...
Kup dobrego CDka 
Dla mnie największa różnica między analogiem a nagraniem cyfrowym to prędkość nagrania. Płyta winylowa nigdy nie będzie odtwarzana z tą samą prędkością i w tym wypadku, jakby nie było, każdy odsłuch jest unikalny.
Wystarczy puścić w tym samym czasie płytę CD i winyla. Ja tak zrobiłem z Close to the Edge. Nagrania zaczęły się rozjeżdżać już około 30 sekundy.
(...a może mam po prostu zjebany sprzęt)
Współczuję Twojemu domowemu budżetowi. Znając Twoje zamiłowanie do muzyki, nie skończy się na paru płytach, ani na kilkudziesięciu...
Nieee Może za Bóg wie ile lat będę miał szafę pełną winyli.
Póki co mam niewiele ponad 200 CDków, a kupuję je od co najmniej 15 lat. I okej, przynajmniej połowę kompaktów kupiłem w przeciągu ostatnich kilku lat, odkąd zarabiam pieniądze, ale winyle są dwukrotnie droższe, więc do dwustu sztuk będę dobijał po dziesięciu latach...
Współczuję Twojemu domowemu budżetowi. Znając Twoje zamiłowanie do muzyki, nie skończy się na paru płytach, ani na kilkudziesięciu...
Nieee Może za Bóg wie ile lat będę miał szafę pełną winyli.
Póki co mam niewiele ponad 200 CDków, a kupuję je od co najmniej 15 lat. I okej, przynajmniej połowę kompaktów kupiłem w przeciągu ostatnich kilku lat, odkąd zarabiam pieniądze, ale winyle są dwukrotnie droższe, więc do dwustu sztuk będę dobijał po dziesięciu latach...
Ja swoje 66 uzbierałem dokładnie w rok. Na początku nie mogłem się oprzeć jak przeglądałem allegro, teraz już wyhamowałem 
Ja swoje 66 uzbierałem dokładnie w rok. Na początku nie mogłem się oprzeć jak przeglądałem allegro, teraz już wyhamowałem
Kupuję raczej oryginalne płyty. Nawet bez raczej - nie mam ani jednego używanego CDka na półce. Jest tak po części dlatego, że kompakty są tanie - ale nie wszystkie: box z 10 legendarnymi wykonaniami Święta Wiosny na stulecie pierwszego wykonania kosztował mnie dwie i pół stówy - , ale również z tego, że muzyki mogę posłuchać z mp3, zaś w posiadaniu nośnika fajne jest rozrywanie folii i takie tam elementy. Dlatego wolę wydać więcej, albo poczekać na promocję niż kupić taniej na allegro, chyba, żeby mieli tam rzeczy zupełnie nieużywane.
Ja swoje 66 uzbierałem dokładnie w rok. Na początku nie mogłem się oprzeć jak przeglądałem allegro, teraz już wyhamowałem
Kupuję raczej oryginalne płyty. Nawet bez raczej - nie mam ani jednego używanego CDka na półce. Jest tak po części dlatego, że kompakty są tanie - ale nie wszystkie: box z 10 legendarnymi wykonaniami Święta Wiosny na stulecie pierwszego wykonania kosztował mnie dwie i pół stówy - , ale również z tego, że muzyki mogę posłuchać z mp3, zaś w posiadaniu nośnika fajne jest rozrywanie folii i takie tam elementy. Dlatego wolę wydać więcej, albo poczekać na promocję niż kupić taniej na allegro, chyba, żeby mieli tam rzeczy zupełnie nieużywane. Ale winyli chyba nie zamierzasz kupować nowych?
Zamierzam. Są w Saturnie, są w Music Cornerze. Niektóre nawet poniżej 60 złotych.
Dzięki temu słuchając muzyki zapisanej analogowo nasz mózg nie męczy się, stąd to uczucie przyjemniejszego odbioru.
Jakieś badania to potwierdziły, czy to tylko taka anegdotka winylowych fetyszystów? 
Nie wiem i nie chce mi się szukać. Ale różnica dźwięku jest tak duża, że może i potwierdziły. Nie wiem czemu tak Cię to dziwi. Słuchałeś w ogóle kiedyś czegoś z winyla? Ale wiesz, w skupieniu, nie na imprezie po trzech piwach w towarzystwie dwudziestu drących mordy osób? Bo jeśli tak i uważasz, że nie ma żadnej różnicy to chyba powinieneś udać się do laryngologa.
dnia Nie 22:10, 27 Marzec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Zamierzam. Są w Saturnie, są w Music Cornerze. Niektóre nawet poniżej 60 złotych. Ale to bezsensu wg mnie. Po pierwsze- czytałem, że obecnie tłoczone winyle są robione z gorszego materiału niż stare. Po drugie- warto je traktować również jako przedmiot kolekcjonerski (kto wie ile będą warte za kilkadziesiąt lat... ), a tu wiadomo, że najbardziej cenione są pierwsze wydania. Ja staram się kupować pierwsze, oryginalne wydania, ewentualnie CBS, czyli europejskie (UK, Holandia lub Niemcy) wydania wytwórni Atlantic.
Ja staram się kupować pierwsze, oryginalne wydania, ewentualnie CBS (czyli europejskie wydania wytwórni Atlantic).
Ale czy one przypadkiem nie chodzą po kilkaset złotych?
Nie. Wklejam (a co, pochwalę się! ) listę moich płyt. Na końcu wiersza jest cena zakupu wraz z kosztem wysyłki.
Amatorskie Zespoły Związku Zawodowego Metalowców Rytmy metalowców 1971 - PN Poland - ZL 539 (Polska) 32,5 Andrzej Kurylewicz Muzyka Kameralna 1987 - Poljazz - PSJ-167 (Polska) 40 Andrzej Kurylewicz Muzyka Kameralna II 1989 - Poljazz - PSJ 255 (Polska) 45 Art Blakey's Jazz Messengers Olympia Concert Mercury - 6444 700 (Holandia) 31 Art Ensemble Of Chicago, The Full Force 1980 - ECM Records - ECM 1167 (Niemcy) 58,5 Barre Phillips Mountainscapes 1976 - ECM Records - ECM 1076 (Niemcy) 34 Barry Altschul Another Time / Another Place 1978 - Muse Records - MR 5176 (US) 33 Beatles, The Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band 1967 - Parlophone - PMC 7027 (UK) 70 Beatles, The Revolver 1969 - HÖR ZU - SHZE 186 (Niemcy) 45 Billy Cobham Shabazz 1975 - Atlantic - SD 18139 (US) 56 Birth Control Hoodoo Man 1972 - CBS - 32294 (Holandia) 40,5 Brand X Livestock 1977 - Charisma - 9124017-5015 (Niemcy) 34,5 Captain Beefheart & His Magic Band Mirror Man 1971 - Buddah Records - 2365 002 (UK) 55 Chick Corea Return To Forever 1972 - ECM Records - ECM 1022 ST (Niemcy) 60 Circle Paris - Concert 1972 - ECM Records - ECM 1018/19 ST (Niemcy) 86 Dave Brubeck Quartet, The Time Out 1959 - CBS - BPG 62068 (UK) 70 David Liebman Sweet Hands 1975 - Horizon - SP-702 (US) 59 Frank Zappa Studio Tan 1978 - Reprise Records - LP-S-68-16 (Portugaila) 50 Frank Zappa Joe's Garage Act I 1979 - Zappa Records - SRZ-1-1603 (US) 62,5 Frank Zappa Hot Rats 1971 - Reprise Records - 44 078 (Niemcy) 85 Frank Zappa Joe's Garage Acts II & III 1979 - CBS - CBS 88475 (Holandia) 44,5 Gong You 1974 - Virgin V2019 (UK) 50 Herbie Hancock Crossings 1972 - Warner Bros. Records - K 46164 (UK) 60 Herbie Hancock Sextant 1973 - CBS - S 65582 (Holandia) 72 Herbie Mann Memphis Underground 1969 - Atlantic - SD 1522 (Niemcy) 44 James Brown Sex Machine 1970 - Polydor - 2612 013 (Niemcy) 60 Jan Ptaszyn Wróblewski Towarzystwo Nostalgiczne Swingulans 1984 - Polskie Nagrania Muza - SX 2218 (Polska) 19 John Coltrane Impressions 1980 - Impulse! - AS-42 (Niemcy) 73 John McLaughlin Extrapolation 1969 - Polydor - 2310 018 (Niemcy) 49 John Surman Upon Reflection 1979 - ECM Records - ECM 1148 (Niemcy) 52,5 John Tchicai & Strange Brothers Darktown Highlights 1977 - Storyville - SLP 1015 (UK) 40 Johnny Cash Rockabilly Blues 1980 - CBS 84607 (Holandia) 28,5 Johnny Cash Orange Blossom Special 1965 - Columbia - CL 2309 (US) 70 Johnny Cash & The Tennessee Two Get Rhythm 1969 - Sun International Corporation - SUN 105 (US) 17 King Crimson Lizard 1970 - Island Records - ILPS 9141 (UK) 139,5 King Crimson Red 2015 - Island Records - 88 345 XOT (UK) 60 King Crimson Discipline 1981 - EG - 2302 112 (Niemcy) 40,5 Kraan Live 1977 - Spiegelei - 180.600 (Niemcy) 55 Larry Coryell Barefoot Boy 1975 - Flying Dutchman - FD-10139 (Włochy) 53 Madonna True Blue 1988 - Polskie Nagrania Muza - SX 2689 0 Mahavishnu Orchestra, The The Inner Mounting Flame 1971 - CBS - S 64717 (Holandia) 49 Marty Robbins The Drifter 1966 - CBS - SBPG 62782 (UK) 15 Mezz Mezzrow Clarinet Marmalade 1978 - Jazz Legacy - JL-15 (Francja) 15 Miles Davis Miles Davis In Europe Columbia - PC 8983 (US) 48 Mothers, The Over-Nite Sensation 1973 - Discreet - MS 2149 (US) 56 Nagasaki Ondekoza Melkweg Live 1984 - 08-023166-2 (Holandia) 61 Orkiestra Dnia Ósmego At the last Gate 1984 - Savitor - SVT 007 (Polska) 10 Orkiestra Dnia Ósmego Muzyka na koniec 1984 - Savitor – SVT 014 (Polska) 35,5 Ornette Coleman Free Jazz 1976 - Atlantic - ATL 50240 (Niemcy) 55 Osjan Roots 1982 - Pronit - M-0017 (Polska) 20 Pink Floyd Ummagumma 1969 - Harvest - SHDW 1/2 (UK) 80 Pink Floyd The Dark Side Of The Moon 1973 - Harvest - LQEMI 73009 (Q4SHVL 804) (Jugosławia) 64 Pink Floyd Meddle 1971 - Harvest - 1C 062-04 917 (Niemcy) 71,5 Rip Rig + Panic God Virgin - OVED 118 (UK) 37 Santana Abraxas 1970 - CBS - S 64087 (UK) 20 Soft Machine The Third 1970 - Columbia - G 30339 (US) 70 String Trio Of New York Natural Balance 1987 - Black Saint - BSR 0098 (Włochy) 57 Tom Waits Rain Dogs 1985 - Island Records - 207 085 (Niemcy) 58 Tom Waits Swordfishtrombones Island Records - 205 774 48 Various Greenpeace Rainbow Warriors 1989(?) - SX-T 187 (Polska) 0 Vistula River Brass Band Entertainer 1977 - Polskie Nagrania Muza - SX 1479 (Polska) 30,5 Wayne Shorter Moto Grosso Feio 1974 - Blue Note - BN-LA014-G (US) 58 Weather Report Black Market 1976 - CBS - 32226 (Holandia) 45 Weather Report I Sing the Body Electric 1972 - CBS - S 64943 (Holandia) 40 Yes Relayer 1974 - Atlantic - K 50096 (US) 32
Nie wiem i nie chce mi się szukać.
Czyli jednak to tylko anegdotka winylowych fetyszystów Nie pisałem nic o różnicy w dźwięku tylko o rzekomym wywoływaniu zmęczenia przez dźwięk cyfrowy.
Dla mnie największa różnica między analogiem a nagraniem cyfrowym to prędkość nagrania. Płyta winylowa nigdy nie będzie odtwarzana z tą samą prędkością i w tym wypadku, jakby nie było, każdy odsłuch jest unikalny.
Wystarczy puścić w tym samym czasie płytę CD i winyla. Ja tak zrobiłem z Close to the Edge. Nagrania zaczęły się rozjeżdżać już około 30 sekundy.
(...a może mam po prostu zjebany sprzęt)
Tu nie trzeba być audiofilem, bo sprawa jest banalnie prosta do wytłumaczenia. Winyle, o ile są takie jak trzeba nagrane są w technologii analogowej. Jej minusem jest to, że jak ktoś nie mieszka w studiu nagraniowym to nie jest w stanie usłyszeć każdej ścieżki z osobna tak wyraźnie jak w nagraniach cyfrowych. Natomiast ogromnym plusem jest to, że ten dźwięk jest zapisany jako "linia", podczas gdy w nagraniach cyfrowych używa się małych "kropek", które nasz mózg musi sobie składać. Dzięki temu słuchając muzyki zapisanej analogowo nasz mózg nie męczy się, stąd to uczucie przyjemniejszego odbioru. Czytałem tez o jakichś innych rodzajach fali dźwiękowej, ale nie pamiętam dokładnie o co w tym chodziło, więc nie powiem.
Naturalnie, płyty z muzyką nagraną już cyfrowo, które wytłoczono na winylach to faktycznie fanaberia (powiedziałbym "gadżeciarstwo" ), ale te, które zawierają oryginalną, analogową ścieżkę to po prostu fajniej nagrana muzyka do słuchania w domu. Wiem co mówię, całe lata słuchałem muzyki z winyli i te kilka albumów z kolekcji mojej mamy, których dziś słucham (powiedzmy płyty Talking Heads) na winylu z całą pewnością brzmiały znacznie lepiej niż w wersji cyfrowej na CD.
tl;dr - winyle są fajne, ale technicznie są chujowe do kwadratu, albo nawet sześcianu. Nawet taśmy magnetofonowe są lepszej jakości i na dodatek tańsze. A kto chce niech czyta dalej.
ZA TO polecam każdemu z was (a w tym sobie, bo nie mam) zakup dobrej pary kolumn - większość albumów jest nagrywana pod kolumny (bo więcej ludzi je ma) - z racji istnienia czegoś takiego jak crosstalk. Można to symulować pluginami na słuchawkach i zachęcam się tym pobawić, gdy kogoś męczy normalne słuchanie na nagłownych głośnikach. W skrócie chodzi o to, że do lewego ucha dociera sygnał z lewej kolumny i "trochę" sygnału z prawej i odwrotnie. Kto nie porównywał "sceny" (czyli postrzeganego stereo) na słuchawkach z crossfeedem i bez, ten się mocno zdziwi, gdy to zrobi. Polecam najmocniej!
A co do lepszości winyla - bzdury straszne.
Po pierwsze we współczesnej technice (przy najprostszym CD, nie wspominająć o DVD-A/SACD - a nie ma odczuwalnej poprawy dźwięku w ślepych próbach!) mamy do czynienia z próbkami w szesnastu bitach - daje to 65536 możliwych poziomów "głośności", czytaj stanów, które są potem przez przetwornik przetwarzane na napięcie używane do poruszenia cewki i tym samym wprawienia w ruch membrany. ~65000 stanów to naprawdę niemało. A te 65535 stanów jest możliwe dla każdego próbki w ciągu sekundy. Czyli dla... 44100 próbek, w każdej sekundzie! Jest to naprawdę dużo. A więc to nie jest już "łączenie kropek" - tym zajmuje się przetwornik D/A i kablem do słuchawek/głośników idzie już sygnał czysto analogowy.
Druga podstawowa sprawa: narzekanie na technikę cyfrową dla sygnałów tak niskiej częstotliwości, jak przy zapisie w zakresie słyszalnym (~20-20000Hz), podczas gdy jesteśmy w stanie z b.dużym stopniem wierności mierzyć sygnały rzędu gigaherców i wyższych, jest zupełnie nie na miejscu.
Trzecia sprawa - przypisywanie winylowi lepszego brzmienia. Kiedyś winyle przerabiało się przy użyciu tzw. krzywej RIAA, która dosyć mocno korygowała brzmienie, ponieważ trzeba było obejść pewne specyficzne cechy technologii czysto analogowej. Skutkuje to tym "fajniejszym brzmieniem" - po prostu zakresy niskie były mocno podbijane, wysokie częściowo ściszane, gramofon bądź amplituner wykonywały korekcję RIAA po swojej stronie - cofały ten proces. A przynajmniej częściowo. Ślepe próby wykazały kiedyś, że mózg z automatu "lubi" sygnał głośniejszy, a więc do porównania jakości CD i winyla musielibyśmy wyrównać poziomy głośności do około 0,5dB, albo troszkę bardziej, bo z grubsza taka jest rozdzielczość ludzkiego słuchu. Smutna sprawa.
Kolejna kwestia: winyl jako-taki nie może być nagrany z przesadną dynamiką. Dlaczego? Prosta sprawa: gdybyśmy przesadzili z głośnością, to przebilibyśmy dziurę na drugą stronę płyty, biorąc pod uwagę to, jak tłoczy się winyle. Po prostu się nie da. Winyl miał dynamikę ograniczoną do 50dB - zaznaczę w tym miejscu, że to jedynie ciekawostka, bowiem taki zakres dynamiczny zupełnie wystarczy do zapisania zdecydowanej większości wydanej kiedyś i w przyszłości.
Co dalej... pozostają klasyczne problemy z bujaniem się płyty i trzaskami, technicznie są to jedynie wady, ale można je sobie traktować jako urok winyla. To akurat już bardzo względna kwestia. Ja tam nie lubię. Albo inaczej - trzaski są okej, ale wow i flutter to już dwie rzeczy obiektywnie złe i niepożądane. Tak jakby nałożyć phaser na muzykę. Fuj.
Ostatnia sprawa: obecnie próbuje się robić winylowi reklamę w ten sposób, że na CD wrzucamy master b.mocno skompresowany dynamicznie, a na winyla dajemy nagranie z lepszą dynamiką. Bardzo brzydka praktyka i wytwórnie powinny się jej wstydzić.
Co do męczenia: wydaje mi się, że to może być kwestia tej wspomnianej wyżej krzywej RIAA - po prostu mniejsza ilość wysokich tonów mniej męczy i kropka, tak to już działa. Serio, nie żartuję, to takie proste.
Są typy takie jak Steve Albini, które otwarcie mówią o korzystaniu z analoga, Kevin Shields też tak robi. Niemniej sam Albini powiedział też, że dla niego taśma magnetofonowa jest po prostu nośnikiem, który zapewnia to charakterystyczne brzmienie, które lubi, a które musiałby w innym wypadku symulować komputerowo. Ustawianie tego wkurwiałoby nieziemsko, więc woli magnetofony.
Podsumowując: winyl to technicznie bardzo kiepskie, teoretycznie "mniej podatne na uszkodzenia" medium (ale płyta CD ma kody korekcyjne, więc w zasadzie więcej zniesie), ale fajne.
Chętnie wychowałbym małą rodzinkę winyli, niemniej nie pierdolmy bzdur o tym, że winyl jest dobry. Jest fajny, ale nie dobry.
polecam poczytać, b. dobra wiki
Dwa bardzo mocno przybliżone fragmenty "Larks' Tongues in Aspic" w wydaniu z 2013 roku: https://i.imgur.com/ZIzdbeE.png https://i.imgur.com/WLrwI59.png Gdzie są te słynne kropki? Dyskretyzacja to jedno, ale potem to i tak jest obrabiane przed odtwarzaniem.
dnia Nie 23:17, 27 Marzec 2016, w całości zmieniany 8 razy
Ale czy one przypadkiem nie chodzą po kilkaset złotych?
Che wstawił tutaj listę, a ja się pochwalę tym, że kupiłem pierwsze tłoczenie "Benefit" Jethro Tull, wydanie UK za...25zł. Z tego co wiem, to wcale nie rzadkość dorwać pierwsze tłoczenia w cenach do 100zł.
No i też słyszałem, że nowsze winyle są skopane i po kilku przesłuchaniach jest zauważalny spadek jakości.
@Filas
Dla jednego może to być powód żeby nośnik umarł, a dla wielu to będzie zaleta. Czy wszystko musi być idealne i bezbłędne?
Dla jednego może to być powód żeby nośnik umarł, a dla wielu to będzie zaleta. Czy wszystko musi być idealne i bezbłędne?
Jeżeli ktoś sobie lubi słuchać nośnika, to niech sobie słucha, ale mnie to naprawdę gówno obchodzi. Skoro komuś nie chodzi o słuchanie muzyki, tylko nośników, to to się chyba mija z celem. Interesuje mnie to, co artysta zamierzał nagrać, a nie to, co sprzęt zarejestrował. Im bliżej zamiarowi do tego reprezentacji na nośniku, tym lepiej.
dnia Pon 00:25, 28 Marzec 2016, w całości zmieniany 2 razy
Filas, Ty to wszystko wypisujesz na podstawie tego co przeczytałeś, czy na podstawie tego co przesłuchałeś?
A co konkretnie masz na myśli?
Z punktu technologicznego nie trzeba słuchać, ale miałem do czynienia z nagraniami przełożonymi bardzo wiernie z winyla (ripy 24/192kHz) na postać cyfrową, więc na pewno w kwestii "lepszości" samych nagrań na winylu mogę się wypowiadać - nie uważam, że sam fakt "pełnej trasy analogowej" cokolwiek poprawia, a wręcz przeciwnie - trasa czysto analogowa jest dużo bardziej podatna na zakłócenia i inne dziwne zjawiska. A jak wiadomo z podwójnie ślepych testów - gdy audiofilom nie powiemy, czy słuchają sprzętu za 1k czy za 50k to nie odróżniają jednego od drugiego, oczywiście przyjmując podobne parametry techniczne. Uważam, że identycznie byłoby z winylem, oczywiście po wyeliminowaniu wowu i flutteru, które w ciągu - tak podejrzewam - nastu sekund pozwoliłyby wyczuć nośnik.
Po prostu technika nie pozstawia suchej nitki na płycie winylowej.
Spotkałem się z kilkoma ripami brzmiącymi o niebo lepiej od płyty CD, tylko powód był zawsze taki, że to płytę CD ktoś okrutnie spierdolił.
dnia Pon 00:58, 28 Marzec 2016, w całości zmieniany 2 razy
Czyżby Che sugerował, że o technice powinno się dyskutować wyłącznie na podstawie tego co sami usłyszymy? Prosta droga do autosugestii i złotych kabli na podstawkach z kości słoniowej, podłączonych do sprzętu za 12798718937zł z tłumiącymi drgania specjalnymi gałkami potencjometrów.
Czyżby Che sugerował, że o technice powinno się dyskutować wyłącznie na podstawie tego co sami usłyszymy? Prosta droga do autosugestii i złotych kabli na podstawkach z kości słoniowej, podłączonych do sprzętu za 12798718937zł z tłumiącymi drgania specjalnymi gałkami potencjometrów.
Nie. Sugeruję żeby posłuchać muzyki z winyla i wtedy oceniać. Ja tu nie mówię o krystalicznie czystych dźwiękach i nie wiadomo jakich jeszcze parametrach. Po prostu inaczej to brzmi i mi się to brzmienie bardziej podoba. Mimo, że pewnie nie jest tak technicznie doskonałe jak te, o których mówi Filas... Sama radość słuchać se Bitelsów i innych gadów na takim nośniku. Serio.
Ale nawet jakby przesłuchał 8210938091803801 płyt z winyla to i tak przecież nie zmieni to tego co napisał, bo on się nie odnosił do odczuć, tylko do technicznych aspektów nośnika, jednocześnie obalając niektóre bzdury na temat jego zajebistości (jak ten o braku ciągłości w sygnale cyfrowym).
Na rzecz winyli przemawia tylko i wyłącznie to, że fajnie to wygląda i ma oldskulowe (co wcale nie oznacza dobre) brzmienie, to wyłącznie autosugestia.
Poszedłem spać wieczorem, wstałem rano, czytam i już nie wiem o czym jest dyskusja 
Wracając do wątku
Spoko temat
dnia Pon 12:26, 28 Marzec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Na rzecz winyli przemawia tylko i wyłącznie to, że fajnie to wygląda i ma oldskulowe (co wcale nie oznacza dobre) brzmienie, to wyłącznie autosugestia.
Aha, czyli brzmi oldskulowo, ale tak naprawdę nie, bo to nam się tak tylko wydaje? 
Kurde, winyl brzmi inaczej i do tego już doszliśmy. Jest mniej doskonałym nośnikiem pod względem technicznym, ale...co z tego? Nie zawsze musi znaczyć to, że jest to wada. Dla przykładu wielu posiadaczy starych aut ceni sobie to, że nie ma w nich elektroniki, tych wszystkich bajerów i dla nich to pierwszorzędna zaleta. Jeżeli powiesz mu, że ma wiele bajerów, które sugerują, że nowe auto jest lepsze, to i tak go nie przekonasz, bo ludzie tę prostotę i techniczne niedoskonałości sobie cenią.
Na rzecz winyli przemawia tylko i wyłącznie to, że fajnie to wygląda i ma oldskulowe (co wcale nie oznacza dobre) brzmienie, to wyłącznie autosugestia.
Aha, czyli brzmi oldskulowo, ale tak naprawdę nie, bo to nam się tak tylko wydaje? 
Kurde, winyl brzmi inaczej i do tego już doszliśmy. Jest mniej doskonałym nośnikiem pod względem technicznym, ale...co z tego? Nie zawsze musi znaczyć to, że jest to wada. Dla przykładu wielu posiadaczy starych aut ceni sobie to, że nie ma w nich elektroniki, tych wszystkich bajerów i dla nich to pierwszorzędna zaleta. Jeżeli powiesz mu, że ma wiele bajerów, które sugerują, że nowe auto jest lepsze, to i tak go nie przekonasz, bo ludzie tę prostotę i techniczne niedoskonałości sobie cenią.
Sama radość słuchać se Bitelsów i innych gadów na takim nośniku. Serio.
W tym momencie wchodzimy już w zupełnie co innego, niż dyskusja o nośniku i gramofonach.
dnia Pon 14:08, 28 Marzec 2016, w całości zmieniany 3 razy
Co nadal nie znaczy, że ktokolwiek musi się godzić na gadanie, że te 'techniczne niedoskonałości i prostota' są na plus. Akurat tutaj porównania do pojazdów opartych na mechanice są nie na miejscu - ani gramofonu ani CeDeka nie naprawisz młotkiem, nie ruszysz ich też 'na popych' jak coś się spierdzieli.
No nie wiem. W gramofonach najczęściej psuje się igła i pasek od talerza, raczej elektronika tam nie siada. W sprzęcie do odtwarzania CD z tego co wiem najczęściej siada laser. Tak jak igłę czy pasek wymienisz sam, tak z laserem jest już gorzej i jeżeli sprzęt nie jest na gwarancji, to musisz srogo zabulić i czekać. W gramofonach sprawa jest o wiele prostsza.
Aha, żeby nie było, to nie stawiam winyli nad CDki czy coś w tym rodzaju. Po prostu zauważam różnicę i potrafię je docenić.
No nie wiem. W gramofonach najczęściej psuje się igła i pasek od talerza, raczej elektronika tam nie siada. W sprzęcie do odtwarzania CD z tego co wiem najczęściej siada laser. Tak jak igłę czy pasek wymienisz sam, tak z laserem jest już gorzej i jeżeli sprzęt nie jest na gwarancji, to musisz srogo zabulić i czekać. W gramofonach sprawa jest o wiele prostsza.
Chodzi mi o to, że twierdzenie, że gramofon jest mechaniczny to spore nadużycie.
Nie otwierałem cedeków do tej pory, muszę się przyznać, ale niech tam - podejrzewam, że wymiana lasera to też nie są miliony.
No i jak to wymiana paska, skoro poleca się mocno gramofony z napędem bezpośrednim? Igła też nie kosztuje dwadzieścia złotych...
dnia Pon 15:40, 28 Marzec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Na rzecz winyli przemawia tylko i wyłącznie to, że fajnie to wygląda i ma oldskulowe (co wcale nie oznacza dobre) brzmienie, to wyłącznie autosugestia.
Aha, czyli brzmi oldskulowo, ale tak naprawdę nie, bo to nam się tak tylko wydaje? 
Kurde, winyl brzmi inaczej i do tego już doszliśmy. Jest mniej doskonałym nośnikiem pod względem technicznym, ale...co z tego? Nie zawsze musi znaczyć to, że jest to wada. Dla przykładu wielu posiadaczy starych aut ceni sobie to, że nie ma w nich elektroniki, tych wszystkich bajerów i dla nich to pierwszorzędna zaleta. Jeżeli powiesz mu, że ma wiele bajerów, które sugerują, że nowe auto jest lepsze, to i tak go nie przekonasz, bo ludzie tę prostotę i techniczne niedoskonałości sobie cenią. Aha, czyli brzmi oldskulowo, ale tak naprawdę nie, bo to nam się tak tylko wydaje?
Brzmi oldskulowo, ale to że to jest brzmienie lepsze od CD to wyłącznie autosugestia.
No widzisz panie, ale CD nie jest lepsze od winyla bo ma bajery, tylko jest po prostu lepsze. Panie, w czym jest lepsze? Powoli dochodzę do wniosku, że ta dyskusja kompletnie nie ma sensu, bo zdaje się, że najwięksi oponenci winyli na tym forum nigdy ich nie słuchali 
No widzisz panie, ale CD nie jest lepsze od winyla bo ma bajery, tylko jest po prostu lepsze. Panie, w czym jest lepsze? Powoli dochodzę do wniosku, że ta dyskusja kompletnie nie ma sensu, bo zdaje się, że najwięksi oponenci winyli na tym forum nigdy ich nie słuchali 
Oponenci nie słuchali, bo ich nie ma Ja tylko staram się rzucić trochę światła na winylowe mity. Kto powiedział, że czyni to ze mnie wroga czarnej płyty.
A najwięksi propagatorzy kabli za 50tyś zł. nie potrafią ich rozpoznać gdy nikt im nie powie, czego tak naprawdę słuchają.
Dla nich to biznes, oni sprzedają towar, ja nie mam niczego do sprzedania.
Słuchałem raptem paru winyli domowych z bardzo prymitywnej domowej Unitry z kiepskimi kolumnami (a może nie kiepskimi, w sumie i tak były przez mego ojca przerabiane, czyli takie kiepskie być nie mogą, ufam, że wiedział, co robi), słuchałem z tych samych kolumn wielu kompaktów i nagrań cyfrowych i zdecydowanie daleki jestem od twierdzenia, że winyl coś wnosi "przy słuchaniu" (oczywiście poza swoimi własnymi zniekształceniami i wadami konkretnego gramofonu). Ale za to doceniam rytuał słuchania winyli - ma swoją specyficzną, sympatyczną, aurę.
Chciałbym zwrócić w tym miejscu uwagę na jedną bardzo ważną rzecz - było o tym wcześniej, ale chyba mało zauważone: "mniejsze zmęczenie", "cieplejsze brzmienie" lub "lepiej buja" to są rzeczy nie wynikające bezpośrednio z nośnika, którym jest winyl, tudzież z gramofonu, tylko z procesów, którymi przygotowywano materiał do przegrania na winyl. Korekcja, kompresja i podobne techniki. ZARĘCZAM, że można podrobić "winylowe brzmienie" korektorem wielopasmowym. Sam robiłem podobne rzeczy wiele razy i to naprawdę są gigantyczne zmiany, gdy dobierzemy je prawidłowo do posiadanego sprzętu odsłuchowego. Nie przypuszczam, jestem tego pewien. Skoro lampę elektronową można podrobić, to dlaczego nie winyl, który sam nie wnosi tak naprawdę nic konkretnego do brzmienia?
Poza tym analogowość winyla nie pozwala na odtwarzanie z płaską charakterystyką. Wtedy do problemów z potencjalną nieliniowością wzmacniacza i baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo dalekimi od płaskich przebiegów odpowiedzi częstotliwościowej głośników dodajemy kolejny czynnik, który w ogóle robi burdel. Nie przekonacie mnie, że zakłamywanie dźwięku przez sprzęt jest pozytywne. Przestajemy mieć do czynienia z wizją artysty i zaczynam pracować z wizją naszego sprzętu. Co może mieć kolosalne znaczenie...
Che, doceniam fenomenalne ad hominem Ale raczej nie chciałbym, żeby rozmowa szła w kierunku erystyki.
Umiesz wykazać wyższość winyla z którejkolwiek strony, poza potencjalną "lepszością przy słuchaniu", czy nie umiesz? Krótka piłka. Możemy równie dobrze zostać w tym miejscu, ja po prostu przestanę pisać swoje i tak to się skończy. Nic strasznego tak w zasadzie.
Ja nikogo nie będę zniechęcał do słuchania winyli i posiadania gramofonu, w żadnym razie. Tak samo jak fajnie byłoby mieć szpulaka ze spoko nagraniami.
Technika cyfrowa w ten sposób góruje nad analogową, że jest w baaaaaaardzo dużym stopniu określona i opanowana, a co za tym idzie - bardzo wiele zjawisk udało się zlikwidować albo znegować w takim stopniu, że nie przeszkadzają. Przy technice analogowej próbowano, ale bywa z tym różnie.
dnia Wto 02:23, 29 Marzec 2016, w całości zmieniany 11 razy
Umiesz wykazać wyższość winyla z którejkolwiek strony, poza potencjalną "lepszością przy słuchaniu", czy nie umiesz? Krótka piłka. Możemy równie dobrze zostać w tym miejscu, ja po prostu przestanę pisać swoje i tak to się skończy. Nic strasznego tak w zasadzie.
Nie umiem. Pisałem już przecież, że się na tym nie znam, ani też nie jestem audiofilem żeby zwracać uwagę szczegółowo na smaczki dotyczące brzmienia. Ja tylko mówię, że mi się bardziej podoba brzmienie winyla (a to nie jest tylko moje zdanie- jest nas więcej do chuja!). Zacząłem je również zbierać ze względów kolekcjonerskich. Także rozmawiamy trochę o różnych sprawach 
A gdzie ja twierdziłem, że nie słuchałem? Twierdziłem, że nie jest to konieczne. Jest lepszy, bo precyzyjniej oddaje dźwięk który miał zostać przekazany, proste.
BTW skoro brzmienie winyla można osiągnąć sprzętem z płyty CD to oznacza, że to wcale nie winyl atak brzmi.
Każdy mówi, że winyl jest spoko, fajny i fajnie wygląda, ale jednocześnie ma wady, które powodują, że jest gorszym nośnikiem od CD, jakby był lepszy, to by go nie zastąpili.
A gdzie ja twierdziłem, że nie słuchałem? Twierdziłem, że nie jest to konieczne. Jest lepszy, bo precyzyjniej oddaje dźwięk który miał zostać przekazany, proste.
BTW skoro brzmienie winyla można osiągnąć sprzętem z płyty CD to oznacza, że to wcale nie winyl atak brzmi.
Każdy mówi, że winyl jest spoko, fajny i fajnie wygląda, ale jednocześnie ma wady, które powodują, że jest gorszym nośnikiem od CD, jakby był lepszy, to by go nie zastąpili. Idąc Twoim tokiem rozumowania można powiedzieć, że mp3 jest lepsze, bo wyparło CD.
Wyparło? To CD wyszło z użycia? Był taki czas, że winyl wyszedł w ogóle z użycia przecież, dopiero w ostatnich latach wrócono do produkcji płyt winylowych, bo się moda zrobiła na stare płyty. A mp3 nigdy ostatecznie nie wyparło tradycyjnej płyty, właśnie dlatego, że ma ograniczenia co do jakości, chociaż w przypadku dobrego mp3 i typowego domowego sprzętu te różnice nie są aż tak znaczące, nie wspominając o sprzęcie przenośnym i słuchaniem muzyki przy "zanieczyszczeniu dźwiękowym" (na mieście itd), wtedy format mp3 daje to samo co każdy inny, bo więcej i tak nie jesteś w stanie usłyszeć, dlatego do pewnych zastosowań mp3 faktycznie sprawdza się tak samo. Płytę CD czy winyla słuchasz zwykle w tych samych warunkach (czy ktoś korzysta dziś z discmana? Nie sądzę, to w ogóle był średni wynalazek) i tutaj porównywanie jest bardzo bezpośrednie.
Poza tym formaty elektroniczne (niekoniecznie mp3) wcale od CD nie są gorsze przecież, szczególnie jak teraz są coraz większe dyski i coraz szybsze łącza internetowe, więc można mieć pliki bezstratne wysokiej jakości i one będą praktycznie w 100% odpowiadały temu co było na nośniku. Być może formaty czysto elektroniczne wyprą fizyczne nośniki w przyszłości, ale to jest gdybanie, na razie CD ciągle jest podstawowym nośnikiem na którym wydaje się albumy muzyczne, chociaż równolegle można je kupić w formatach elektronicznych.
Wyparło? To CD wyszło z użycia? Ja nie używam CD od lat, bo nie widzę różnicy między CD, mp3 320 kb i FLAC-iem. Więc używam zwykle 2 ostatnich. Ewentualnie winyla, bo różnicę widzę (in plus).
Wyparło? To CD wyszło z użycia? nie używam CD od lat, bo nie widzę różnicy między CD... i FLAC-iem.
Akurat taka różnica nie istnieje. FLAC to tylko skompresowany WAV, który z kolei jest zapisem tego, co udało się zripować z płyty. Jeżeli istniałaby różnica między FLACiem (ripem) płyty i jej wersją CD, to świadczyłoby o złym przygotowaniu ripa.
Ergo skoro używasz FLACa, to korzystasz najprawdopodobniej z CD, a konkretniej ze standardu Redbook - 2 kanały, 16bit/44.1kHz. CD-Audio to tylko sposób zapisu i odtwarzania danych.
Niezła dyskusja pokazująca doskonale, na czym polega bzdurzenie na temat jakości zapisu cyfrowego i analogowego.
1. Wyższości winyli nad CD, opierając się o argument z odsłuchu, broni gość, który przyznaje się, że nie odróżnia jakości flac od mp3. 2. Gdy mu się próbuje wytłumaczyć, że to złudzenie, że winyl brzmi niby lepiej bo ma np. obcięte tony, które samemu można by było sobie przy odrobinie pracy przy ustawieniu sprzętu wyciąć, brnie dalej w zaparte.
Ponadto padają teorie punktowość vs. linearność, które chyba się niczym pod względem naukowości nie różnią od przepowiedni wróżbity Macieja.
Podziwiam Filasa za cierpliwość.
Niezła dyskusja pokazująca doskonale, na czym polega bzdurzenie na temat jakości zapisu cyfrowego i analogowego.
1. Wyższości winyli nad CD, opierając się o argument z odsłuchu, broni gość, który przyznaje się, że nie odróżnia jakości flac od mp3. 2. Gdy mu się próbuje wytłumaczyć, że to złudzenie, że winyl brzmi niby lepiej bo ma np. obcięte tony, które samemu można by było sobie przy odrobinie pracy przy ustawieniu sprzętu wyciąć, brnie dalej w zaparte.
Ponadto padają teorie punktowość vs. linearność, które chyba się niczym pod względem naukowości nie różnią od przepowiedni wróżbity Macieja.
Podziwiam Filasa za cierpliwość. Umiesz czytać ze zrozumieniem? Pokaż mi, w którym miejscu piszę, że winyl brzmi lepiej. Z tego co pamiętam piszę cały czas o tym, że inaczej i to brzmienie mi się podoba (chyba ma prawo mi się podobać, nie?). Nie wiem, czy da się samemu takie brzmienie ustawić przy pomocy korektorów i innych cudów techniki i kompletnie mnie to nie interesuje skoro mogę je osiągnąć wrzucając winyla na talerz (tzn teraz już wiem, że się da). O tym też już pisałem, że się na tym nie znam. Także darujcie sobie te swoje zarozumiałe wypociny, bo nie o tym tak naprawdę jest ten temat.
Temat jest o winylach i gramofonach, a forum jest dynamiczne i jądro tematu się przesuwa, tak działa wolny rynek.
Ja nie wiem Che, jak ktokolwiek powie ci, że nie masz racji, to zaraz walisz tekstami atakującymi dyskutantów, implikujesz im intencje ("zarozumiałe wypowiedzi") itd. To nie uchodzi.
Temat jest o winylach i gramofonach, a forum jest dynamiczne i jądro tematu się przesuwa, tak działa wolny rynek.
Ja nie wiem Che, jak ktokolwiek powie ci, że nie masz racji, to zaraz walisz tekstami atakującymi dyskutantów, implikujesz im intencje ("zarozumiałe wypowiedzi") itd. To nie uchodzi. Ale w czym nie mam racji? W tym, że MI się bardziej podoba brzmienie winyla od CD?
Ale che ma w tym wypadku rację. Przez większość czasu po prostu sugerował, że brzmienie z winyli bardziej mu odpowiada. Jak chcecie z tym dyskutować?
Chyba Cię popierdoliło za przeproszeniem Wink Muzyka z winyla brzmi bardzo fajnie i inaczej niż z CD, czy mp3. I nie chodzi mi tu o trzaski, tylko o samo brzmienie.
Tak więc stwierdziłem, że napiszę, co o tym sądzę. Tylko tyle i aż tyle. Nawet przez chwilę nie odnosiłem się do upodobań.
To po co ripostowałeś na posty które opisywały techniczne aspekty i dotyczyły technicznej wyższości CD na winylem? Wyraźnie się z nimi nie zgadzałeś (np twierdząc, że to nieprawda, ze CD jest lepszy), a to że z braku argumentów musiałeś uciekać się do żałosnych tekstów typu "a bo wy nie słuchaliście muzy z winyli, to się nie znacie" to była inna sprawa.
Wygląda na to, że che obrywa za bzdury, których sam nie napisał. To że komuś podoba się brzmienie winyli to przecież nic złego. Gorzej, jak ktoś usiłuje twierdzić, że jego subiektywne upodobanie wynika z jakiejś obiektywnej wyższości tego brzmienia i tonem znawcy prezentuje brednie o wpływie kropek na zmęczenie mózgu i przyjemność, naprawdę niczym się to od audiofilstwa nie różni. Przesłuchanie nawet tysięcy winyli nie uczyni nikogo autorytetem w dziedzinie psychoakustyki. Choć to w sumie zrozumiałe, jak ma się zamiar wyrzucić kupę forsy w błoto to trzeba to jakoś przed samym sobą zracjonalizować 
Ale che ma w tym wypadku rację. Przez większość czasu po prostu sugerował, że brzmienie z winyli bardziej mu odpowiada. Jak chcecie z tym dyskutować? Padło twierdzenie, że winyle brzmią lepiej niż CD.
Filas mówi, że to nie jest kwestia nośnika, jedynie ustawień samego dźwięku. Na to adwersarz odpowiada sugestią, że nikt poza nim nie słuchał winyli, więc nikt poza nim nie wie, o czym mowa. Jest to po pierwsze, argument nie na temat, po drugie wygląda na stawianie własnej wrażliwości ponad obiektywną prawdę.
Na sam koniec przyznaje się, że nie odróżnia jakości mocno skompresowanego i obciętego pliku mp3, od skompresowanego bezstratnie, więc dodatkowo podkopuje swój autorytet jako odsłuchującego wrażliwego na różnicę brzmienia.
Więc pytam, w czym Che ma rację?
---------------
Warto też wspomnieć, że był taki czas, gdy prawa producenta chronione były w PL tylko przez 25 lat i było parę takich firm, które wymyśliły sobie patent na zgrywanie materiału z winyli, oczyszczaniu go z szumów i trzasków i publikację na cd wraz z czasopismem. Muzyka ta zachowała "ciepłe brzmienie" charakterystyczne dla winyli. Kupiłem kiedyś Black Sabbath z takiej kolekcji i do tej pory jakoś bardziej mi się podoba to brzmienie od współczesnych remasterów. Naprawdę, poszerzenie wysokich tonów akurat tej muzyce wcale nie służy. Z tej serii mam jeszcze wiele albumów - The Doors, Deep Purple, Jefferson Airplane, Pink Floyd, Santanę, Colosseum, The Rolling Stones, Led Zeppelin i choć nie porównywałem tego z remasterami nie odczuwam na razie potrzeby, by te płyty wymieniać. Kupiłem kiedyś w antykwariacie parę płyt cd King Crimson wydane przez EG (jedno z pierwszych wydań tego materiału na CD). Dźwięk jest tak skopany, że słucha się tego bez szczególnej przyjemności.
Czy to jest jednak jakikolwiek argument za tym, że zgrywanie z winyli na CD to wspaniała technika poprawiająca jakość dźwięku i przyjemność odsłuchu? Oczywiście, że nie.
Zrobiłem wczoraj z ciekawości eksperyment. Przesłuchałem sobie winyla (Hancock - Sextant), po czym odpaliłem tą samą płytę z mp3 (320 kb), próbując pobawić się equalizerem zarówno w winampie, jak i korektorem podpiętym do wzmacniacza (a więc domowe, najprostsze metody zabawy z brzmieniem). Nie udało mi się uzyskać choćby zbliżonego brzmienia do winyla. Rozumiem, że są na pewno odpowiedniejsze sprzęty, czy programy do tego... ale jednak nie jest to takie hop-siup. No i powiecie, że mp3 to format stratny, ale czy flac mi na to rzeczywiście pozwoli?
Jeszcze słówko odnośnie wrażliwości mojego ucha, bo widzę, że też niezwykle ważne to się stało. Wyraźnie napisałem, że nie widzę różnicy między CD, FLAC i mp3 320kb. Między 320, a 192 już widzę... a w zasadzie słyszę.
Trudno, żeby bawiąc się na pałę ci się udało, ale myślę, że znalezienie tego jakie częstotliwości należy przyciąć i o ile wymaga jakichś 3 minut w internecie.
W winampie... Taaak...
Jak chcesz rzeczywiście poeksperymentować, to proponuję przekształcić plik wav zgrany z płyty w Audacity. Tam masz wybór korekcji odpowiednio do wytwórni. Potem dogrywasz sobie trzaski i możesz wtedy porównywać z winylem.
Swoją drogą ciekaw jestem czy audiofile rozróżniliby np. cyfrową i analogową wersję płyt np. Portishead, które nie dość, że ustawia dźwięk tak, aby brzmiał jak z winyla, to jeszcze często właśnie dogrywa trzaski.
http://zakamarkiaudio.pl/2013/01/jakosc-cyfrowego-dzwieku-cz-2.html
Padło twierdzenie, że winyle brzmią lepiej niż CD. Filas mówi, że to nie jest kwestia nośnika, jedynie ustawień samego dźwięku. Na to adwersarz odpowiada sugestią, że nikt poza nim nie słuchał winyli, więc nikt poza nim nie wie, o czym mowa. Jest to po pierwsze, argument nie na temat, po drugie wygląda na stawianie własnej wrażliwości ponad obiektywną prawdę. Na sam koniec przyznaje się, że nie odróżnia jakości mocno skompresowanego i obciętego pliku mp3, od skompresowanego bezstratnie, więc dodatkowo podkopuje swój autorytet jako odsłuchującego wrażliwego na różnicę brzmienia.
Jeśli różnica między CD i winylem a MP3 320 kbps i FLAC-iem nie jest taka sama bądź bardzo podobna (a zakładam, że raczej nie jest), to ten argument nie ma sensu.
Poszedłem spać wieczorem, wstałem rano, czytam i już nie wiem o czym jest dyskusja
Pomogę: głupota, którą napisałeś, została rzeczowo obnażona. Nie pomoże żadne udawanie, że hehe nie wiem o co be.

Filas mówi, że to nie jest kwestia nośnika, jedynie ustawień samego dźwięku. Na to adwersarz odpowiada sugestią, że nikt poza nim nie słuchał winyli, więc nikt poza nim nie wie, o czym mowa. Jest to po pierwsze, argument nie na temat, po drugie wygląda na stawianie własnej wrażliwości ponad obiektywną prawdę.
Zgodzę się co do argumentu nie na temat. Z praktycznego punktu widzenia jednak nie widzę niczego złego w stawianiu własnej wrażliwości ponad obiektywną prawdę. Po co ma słuchać CD, skoro lepiej bawi się przy winylach? Gdyby rozmowa była na temat gustów i co kogo bardziej bawi, to byłoby ok. Bo w dyskusji na temat, co kto bardziej lubi, prawda jest zawsze subiektywna, albo mówiąc inaczej: prawda obiektywna jest tożsama z subiektywną opinią. Natomiast akurat w tym wypadku mowa była o obiektywnych walorach dźwięku i jego nośników. Zatem gdy dyskutant w sposób napastliwy zarzuca innym ignorancję, bo on się nasłuchał tylu winyli i wie lepiej, to jest to nieuprawnione, bo oparte na założeniu (jak ustaliliśmy fałszywym), że jego subiektywne poczucie ma cokolwiek do rzeczy w dyskusji na temat, gdzie jednak istnieje prawda obiektywna różna od subiektywnej opinii.
|
|