|
Gra o Tron
singulair.serwis |
Tutaj wklejam dyskusję z zupełnie innego działu, bo myślę sobie, że może ktoś zechce się dołączyć.
Gra o Tron to dopiero telenowele
No, słabe to że heeej.
Ej ale od Gry o Tron to ten, odczepta się.
Gra o tron to niestety jedna wielka paplanina bez wiekszej tresci, zwlaszcza sezon 3 mi to uzmyslowil, w ktorym to nie wydarzylo sie absolutnie nic ciekawego, ale wszyscy klaszcza bo byla rzez w przedostatnim odcinku. Niby fajne bylo to, ze autor nie piesci sie z bohatyrami i jeden po drugim padaja, ale jak teraz widze trailer do IV sezonu i tam juz jakies nowe typy wskakuja w miejsce starych i cala zaleta ma polegac na nieprzewidywalnych smierciach to wutkam kurwa chyba obejrze sobie dla odmiany Zbuntowanego Aniola.
Gdyby w trzecim sezonie zekranizowali cały trzeci tom sagi to byś z kolei musiał narzekać, że dzieje się za dużo, a treść jest spłycona 
Aha, czyli teraz powtorka z rozrywki?
Ej no, ale bez jajów. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że to jest słaba rzecz, przecież nawet jeśli chodzi o efekty spec. jest słabo, bo nie mają funduszy. Po prostu to jest klasik zapchajdziura czasu dla studenciaków co nie chcą się uczyć. Ot typowy serial akcji w medieval fantasy osadzony + sex i krew. A książkę nawet mam, przeczytałem pierwsze 30 stron i podziękowałem, tak mnie styl wymęczył.
Nie czytalem ksiazki i nie zamierzam. Ale te serialowe marsowe miny w polaczeniu z gadaniem o kurwach i waleniu w dupe i w ogole z waleniem sie w dupe przez facetow (postep! jeszcze niedawno tegom widziec nie musial) robi kiepskie wrazenie i chyba faktycznie tylko rozdziabione studenckie gemby lubia ten serial.
Gra o Tron to dopiero telenowela
Mówiłem Ci to ze dwa lata temu, jak jeszcze miałeś co do tego wątpliwości 
Gra o Tron to typowa telenowela 100% tasiemiec. Powiem Wam, że w odróżnieniu od wielkiej rzeszy "fanów Jurka Martina" próbowałem przeczytać jego pisaninę i błyskawicznie doszedłem do wniosku, że jest to gówno bez ambicji. Za granico, zwłaszcza w USAch i Skandynawii pisarzy lansuje się jak gwiazdy pop i robi to w zasadzie ten sam "wielki przemysł" dla wielkich baranów. Zasada takiej pisaniny opiera się na wartkiej akcji, "szybkim", wyrobionym języku i banalnej fabule, zrozumiałej dla każdego debila, któremu ojciec umiejętność czytania wbił kijem do dupy.
Martin pisze tak - najpierw tworzy jakąś ciekawą sytuację - np. jest mur z lodu ogromny, za nim czai się boruta i hula wiatr - opisuje jakiś drobniuteńki jej wycinek i przenosi się do innej, a potem jeszcze do innej, żeby do tej pierwszej wrócić po stu stronach z kolejnym okruchem akcji. W efekcie tego po chyba siedmiu tomach (motyw za muru prześledziłem do końca) w każdym z tych wątków wydarzyło się tyle, że można by napisać niezłą nowelę - cztery razy krótszą od tego, co napisał i porozrywał na sztuki autor.
Kolejną, typowo telenowelową cechą Gry o Tron jest skupienie się bardziej na bohaterach niż na akcji (że o głębszych przemyśleniach nie wspomnę). Zauważmy tutaj, że mówimy o bohaterach przerysowanych i trywialnych, których jedynym zajęciem jest zagrywanie się na śmierć w spiskach, ewentualnie bycie owych spisków ofiarą. Czym różni się to od Mody na Sukces? Ja żadnych różnic nie dostrzegam.
I ostatnia sprawa - oglądając serial, będący bardzo wierną adaptacją Martinowskiego harlekina nie trudno zauważyć, że za trzy sezony wydarzyło się w nim mniej niż od początku Władcy Pierścieni do przybycia Froda do Rivendell. W filmowej adaptacji Władcy fragment ten trwał może 70 minut. Gry o Tron nakręcono jakieś 14 godzin. To typowa cecha telenoweli: Mario kocha Luizę, ale prababka swata go z Izabelą, która knuje przeciwko niemu z Fernandem, akcja posuwa się w żółwim tempie, z odcinka na odcinek widzowie są świadkami takich wydarzeń jak to, że Izabela rozbiła flakon w pokoju swej wujenki, albo Luiza była bliska złapania Maria za rękaw, ale akurat przyjechał szofer i powiedział, że musi jechać kupić bakłażana. I Gra jest identyczna, po prostu scenerię latynoamerykańską zamieniono na krainę królów, smoków i rycerzy. I to wszystko.
dnia Czw 16:17, 27 Marzec 2014, w całości zmieniany 6 razy
A co kapitano sądzisz o Sapkowskim?
Sapkowski spoko gość. Jak na literaturę rozrywkową ma bardzo dobry język, stara się uciec od totalnego banału (w sumie to "starał", bo już się nie stara), widać, że jest pisarzem myślącym i nawet jeżeli jego główną motywacją są pieniądze to w swych najlepszych czasach pt. stare Wiedźminy, trylogia husycka chciał zadowolić rzeczywiście jak najszerszą grupę czytelniczą, podczas gdy Martinowi zależy tylko na tej najmniej wymagającej.
U Sapkowskiego była jakaś akcja, były odniesienia do legend, do mitologii, były, zwłaszcza w książkach o husytyzmie motywy, które wymagały od czytelnika poszerzenia wiedzy własnej etc. Ziemkiewicz kiedyś napisał, że Sapkowski to człowiek piszący jak Sienkiewicz, ale bez idei Sienkiewicza (czy innej, równie ważnej) i w zasadzie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Można Sapkowi zarzucać, że pisze bajki dla (w najlepszym razie) dorosłych, ale są to naprawdę nieźle napisane bajki.
Niezly wybor dzialu. 
No wiem, ale tu chyba pasuje najbardziej.
Jak Wy możecie mi to robić ;_;
To ktores z naszych dan narodowych po przezuciu, polknieciu i zwroceniu przez psa, czy tylko posilek w szpitalu?
>posiłek w szpitalu

KURWA, KIEŁBASA. NA BOGATO.
I to jaki kawał duży, mój padre jak był ostatnio dostał dwie kromki chleba, tyle masła co na zdjęciu plus pół plastra wędliny.
Ja pierdzielę, odkąd nie mam roboty jem tyle przez jeden dzień. No dobra, więcej bo zapycham chlebem.
No to jak Ty chcesz zbudowac mase? Postaraj sie tam, krolestwo Cie potrzebuje.
Podobno w śmietnikach jest dużo jedzenia, nawet możesz wyjść na nowoczesnego zioma, bo to modne na zachodzie jest trochę, freeganizm czy coś w tym stylu.
Tak jest, wieprzowina smietnikowa zawsze smaczna i zdrowa.
Science fiction>horror>fantasy, a i tak warto pewnie przeczytać po 2-3 autorów dwóch pierwszych i może Tolkiena za dzieciaka z fantasy.
Natomiast poświęcenie ze 20 godzin na przeczytanie 600 stronicowego tomu Gry o Tron to dla mnie wywalanie czasu w błoto, tych tomów jest chyba z 7, więc przez ten czas można by przyswoić pewnie z 200-300 lat najwybitniejszego literackiego dziedzictwa europejskiej kultury ile bardziej wartościowa byłaby to rozrywka, a i "ubawił" bym się na pewno lepiej.
U Sapkowskiego była jakaś akcja, były odniesienia do legend, do mitologii, były, zwłaszcza w książkach o husytyzmie motywy, które wymagały od czytelnika poszerzenia wiedzy własnej etc. Ziemkiewicz kiedyś napisał, że Sapkowski to człowiek piszący jak Sienkiewicz, ale bez idei Sienkiewicza (czy innej, równie ważnej) i w zasadzie się z tym stwierdzeniem zgadzam. Można Sapkowi zarzucać, że pisze bajki dla (w najlepszym razie) dorosłych, ale są to naprawdę nieźle napisane bajki.
Nie czytałem Trylogii Husyckiej ale co do Wieśka to słabe były te odniesienia. Zresztą, porównywanie Sapkowskiego do Sienkiewicza nie jest bynajmniej lekką przesadą? Daleko mu do Sienkiewicza. Mój znajomy kiedyś powiedział, że Wiedźmin to dobra lektura dla gimnazjalisty, który aspiruje do czytania czegoś naprawdę dobrego w przyszłości. To dobra lektura na początek. Czytając Sagę dużo rzeczy mnie gryzło, szczególnie mieszanie słowiańszczyzny z celtyckim folklorem i trochę nieudolne próby intelektualizowania, ale rzeczywiście, Wiedźmin nie jest zły. Tak czy siak, osobiście cenię sobie Tolkiena ponad całą literaturę fantastyczną.
Dlaczego wcześniej ten^ post był przed moim, a teraz jest za moim? Weź, nieładnie tak.
Może dlatego, że usunąłem go bo wolałem się jednak nie odzywać, ale w każdym razie nie dawało mi to spokoju. Co do Twojego wcześniejszego posta, to wydaje mi się, że są chyba dwa rodzaje rozrywki. Można iść się najebać z kumplami, pośmiać i pogadać o niczym, ale też można wyjść z dziewczyną do kina albo na spacer. Junoł, i tak fajnie, i tak. Czasem dobrze jest się odmóżdżyć troszkę, czy nie? http://www.youtube.com/watch?v=N02amlMkVJw buehhueheuheueheuh
Tylko no właśnie jak się mam "odmóżdżyć" to wolę "iść się najebać z kumplami, pośmiać i pogadać o niczym" albo obejrzeć jakąś durną komedię typu filmów Mela Brooksa, niż odmóżdżać się przez X godzin, szczególnie, że X>10 i nie bardzo miałbym rozrywkę z czytania gniota. Zresztą poza archeologicznymi imprezami (picie w lesie), ostatnio nawet "najebanie się z kumplami" trafia mi się dość wartościowe intelektualnie.
ostatnio nawet "najebanie się z kumplami" trafia mi się dość wartościowe intelektualnie. Pijesz z Mateuszem? :v
Piłem, ale też z Kobaianem, albo doktorantami filozofii z UW.
Świetny kanał z tymi psami. Naprawdę super sposób na wykazanie, że słaba muza jest słaba.
Nie piłeś ze mną, gdybyś pił ze mną to byś się wzniósł na metafizyczny poziom post-ironii znany tylko nielicznym
Kurcze, miałem raczej na myśli oglądanie Gry o Tron, niż czytanie. Czytanie tego jest rzeczywiście zupełnym marnotrawstwem czasu i energii. Jeszcze godzinę tygodniowo mógłbym poświęcić na taką "rozrywkę"...
Czytając Sagę dużo rzeczy mnie gryzło, szczególnie mieszanie słowiańszczyzny z celtyckim folklorem i trochę nieudolne próby intelektualizowania, ale rzeczywiście, Wiedźmin nie jest zły. Tak czy siak, osobiście cenię sobie Tolkiena ponad całą literaturę fantastyczną
U mnie na pierwszym miejscu jest jednak Ursula Le Guin, choć też nie bez zastrzeżeń.
U mnie na pierwszym miejscu jest jednak Ursula Le Guin, choć też nie bez zastrzeżeń.
O! Zainteresuję się nią! Skoro cenisz ją sobie wyżej od Tolkiena, jak mniemam. Nie mogłem się przekonać do żadnej innej fantastyki poza tą tolkienowską, odkąd się w niej zaszyłem.
No to jak Ty chcesz zbudowac mase? Postaraj sie tam, krolestwo Cie potrzebuje.
Powoli wychodzę na prostą Tak że niedługo wrócę do wędzonej makreli i boczku 
Fajna dieta, tylko droga.
U mnie na pierwszym miejscu jest jednak Ursula Le Guin, choć też nie bez zastrzeżeń.
O! Zainteresuję się nią! Skoro cenisz ją sobie wyżej od Tolkiena, jak mniemam. Nie mogłem się przekonać do żadnej innej fantastyki poza tą tolkienowską, odkąd się w niej zaszyłem.
To nieco inny rodzaj literatury, ale moim zdaniem często lepszy, bo pozbawiony tego absurdalnego monumentalizmu.
Polecam zacząć od książki Czarnoksiężnik z Archipelagu. A potem pamiętać, żeby czytać cykl Ziemiomorza we właściwej kolejności (patrz Wiki). jak już się skończy, czyli po przeczytaniu szóstego tomu (tak naprawdę są 4 normalne tomy + 2 suplementy) całość okazuje się jeszcze lepsza, niż wydaje się w trakcie czytania 
Ależ ja lubię ten absurdalny monumentalizm. ^^ Jest wspaniały! Właśnie szykowałem się, żeby wypytać Cię od czego zacząć ale fajnie, że mnie ubiegłeś i dałeś wskazówkę. Zatem muszę pokombinować tę książkę!
Fajna dieta, tylko droga.
Jeśli chcę przestać wyglądać jak kurczak wyścigowy, to obawiam się że nie mam wyjścia.
Zresztą, porównywanie Sapkowskiego do Sienkiewicza nie jest bynajmniej lekką przesadą? Daleko mu do Sienkiewicza. Mój znajomy kiedyś powiedział, że Wiedźmin to dobra lektura dla gimnazjalisty, który aspiruje do czytania czegoś naprawdę dobrego w przyszłości. To dobra lektura na początek. A Sienkiewicz to niby lektura dla kogo? Dla dojrzałych bibliofili?
Serial taki sobie. Jak sama konwencja fantasy zresztą. Bohaterowie tak średni, że w sumie konsekwentne ubijanie ich co drugi odcinek to zaleta (jakaś odautorska autoironia?).
Co do Sapka, to Gombro powiedział kiedyś o wspomnianym Sienkiewiczu, że jest pierwszorzędnym pisarzem drugorzędnym, z kolei Sapek - wielki yntelektualista, który wyjeżdżając niegdyś na Zachód podpatrzył tam, jak pisać bestsellery - mógłby co najwyżej o takim mianie pomarzyć, mając za to - jak widać - niezłą żyłkę do interesów.
Zresztą, porównywanie Sapkowskiego do Sienkiewicza nie jest bynajmniej lekką przesadą? Daleko mu do Sienkiewicza. Mój znajomy kiedyś powiedział, że Wiedźmin to dobra lektura dla gimnazjalisty, który aspiruje do czytania czegoś naprawdę dobrego w przyszłości. To dobra lektura na początek. A Sienkiewicz to niby lektura dla kogo? Dla dojrzałych bibliofili?
Zapytaj przeciętnego gimnazjalisty albo licealisty w jaki sposób przemawia do nich Ogniem i Mieczem, Potop albo Pan Wołodyjowski.
Zapytaj przeciętnego gimnazjalisty albo licealisty w jaki sposób przemawia do nich Ogniem i Mieczem, Potop albo Pan Wołodyjowski.
W społeczeństwach cywilizowanych rolą ludzi przeciętnych jest odśnieżanie dachów, nie odpowiadanie na pytania dotyczące literatury.
A nie zgodzę się. Rolą człowieka przeciętnego powinno być np. siedzenie na kasie w sklepie.
Odśnieżać dach z powodzeniem mogą matoły.
Tzw. łopatolodzy.
Hehehe... kiedyś jakiś Tomasz spełni swoje groźby i naśle na rockmetalforum internetową policję i wszyscy jak jeden mąż pójdziecie siedzieć za te gadki o przeciętnych ludziach.
Jak to jest, że jest napisane, że przeczytałem dwa tematy, a przeczytałem ich dużo więcej. :/
Klikaj w sam temat, a nie jego ostatnią stronę 
Bo to sie kasuje po pewnym okresie (miesiąc?).
Hehehe... kiedyś jakiś Tomasz spełni swoje groźby i naśle na rockmetalforum internetową policję i wszyscy jak jeden mąż pójdziecie siedzieć za te gadki o przeciętnych ludziach.
Ty też, za współudział
lomyrin, czyli przeczytałeś 239 tematów w ciągu ostatniego miesiąca, jo? :F
Ja tam nie wiem jak to działa, ale polecam mieć to w dupie.
Nie, kliknąłem w 240 tematów w ciągu miesiąca. Chciałem rozdzielać metal od rocka w tym dziale zbiorczym, ale to istna stajnia augiasza i się poddałem.
Zaiste, w chędożonej rzyci. 
Klikaj w sam temat, a nie jego ostatnią stronę Wink
Vilver chcesz żebym Ci teraz odpisał czy niekoniecznie?
Za to ja wiem i powtarzam:
Klikaj w sam temat, a nie jego ostatnią stronę Wink
Fucktycznie, zgadza się. Udowodnione naukowo przez amerykańskich naukowców.
Zapytaj przeciętnego gimnazjalisty albo licealisty w jaki sposób przemawia do nich Ogniem i Mieczem, Potop albo Pan Wołodyjowski. Może dlatego, że jest to w gruncie rzeczy nudne pitolenie, które ani nie przemówi do gimnazjalisty, ani do miłośnika prozy Tomasza Manna?
Do mnie wciąż mało to przemawia, mimo iż gimnazjum mam dawno za sobą. To jest literatura idealna na to, aby przerobić ją na scenariusz do filmu z Danielem Olbrychskim w roli głównej.
Wtedy wychodzi dobre Rambo, nie ma co, to nawet jest materiał na jakiś artykuł "Kmicic jako archetyp Rambo".
"Trylogia" to przecież ewidentnie dobra iteratura klasy B z pewnymi ambicjami, by dokształcać czytelnika z zakresu historii Polski. "Krzyżacy" to nawet spartolona literatura klasy B z ambicjami, tak naiwna, że nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać gdy się pomyśli o wykreowanych przez autora postaciach. Sienkiewicz dostał co prawda nobla za "Quo Vadis", ale nie oszukujmy się, przecież to wciąż takie dobrze napisane czytadło, które nie wytrzymuje zestawienia nie tylko z Mannem czy Dostojewskim, ale nawet z "Chłopami" Reymonta, nota bene też noblisty.
to istna stajnia augiasza i się poddałem.
HMMMMMMMMMMMMM
Ba... Sienkiewicz nie wytrzymuje zderzenia nawet z Prusem, bo zarówno Lalka, jak i Faraon, są od Sienkiewicza lepsze. Szczególnie Faraon, jak niepoprawny historycznie by nie był.
A mi się krzyżaki kurde podobały ej ://
Czarek, o ile jeszcze Trylogia to pół bidy, o tyle Krzyżacy to tak zjebana rzecz, ze aż szkoda gadać...
Nie odkryję Ameryki gdy napiszę, że "Zbrodnia i kara" spowodowała, że chyba będę próbował w przyszłości innych dzieł Dostoja.
Polecam "Biesy" i "Bracia Karamazow". Wraz ze "Zbrodnią" to taka wielka trójca.
Ej, a warto sobie kiedyś w międzyczasie przeczytać tego Wiedźmina jeżeli nie czytało się go w wieku gimnazjalnym i generalnie wyrosło się już z fantasy?
Ej, a warto sobie kiedyś w międzyczasie przeczytać tego Wiedźmina jeżeli nie czytało się go w wieku gimnazjalnym i generalnie wyrosło się już z fantasy?
Nie sądzę.
Ej, a warto sobie kiedyś w międzyczasie przeczytać tego Wiedźmina jeżeli nie czytało się go w wieku gimnazjalnym i generalnie wyrosło się już z fantasy?
Jeśli Ci się nudzi i chcesz niezobowiązującą lekturę, którą się szybko czyta, z ciekawą w sumie historią to można. Z drugiej strony wolisz ten czas przeznaczyć na coś innego. Pytanie typu "Czy warto poczytać Harrego Pottera w wieku +20?" - warto, nie warto, umrzeć od tego nie umrzesz.
Ja bym umarł, w wieku 13 lat próbowałem czytać Pottera, to prawie umarłem, Żeromskiego mi się lepiej czytało.
Pewnie próbowałeś latać na miotle i spadłeś z balkonu. 
Nie, próbowałem się nie zrzygać i się prawie udławiłem.
Heri Pota - http://www.youtube.com/watch?v=-dKD65mLn9k Nigdy tego nie czytałem, ani nie oglądałem na TVN
O kurde, te cztery strony tematu Gra o Tron w dziale Inne dziedziny sztuki wygladaja tak ze az mnie w trzewiach sciska...
Mnie do siebie Martin nie przekonał. Przemęczyłem się przez pierwszy tom i dałem sobie spokój i nie chodzi tu o wielowątkowość. O wiele lepiej mi się czytało Drogę Królów Sandersona (czekam z niecierpliwością na kolejne części) czy Pana Lodowego Ogrodu Grzędowicza. O serialu się nie będę wypowiadał.
Ej, a dałbyś radę założyć sensowny temat o książkach fantasy i s/f? Może bym co ciekawego złowił od Ciebie?
Polecam "Biesy" i "Bracia Karamazow". Wraz ze "Zbrodnią" to taka wielka trójca.
Od siebie polecam "Notatki z podziemia". Bardzo mi się podobały. Do dzisiaj pamiętam jak żywe pierwsze zdanie: "Jestem człowiekiem chorym... człowiekiem złym". Zaledwie 150 stron (około), a tyle treści.
Wracając do tematu Martina - podjęłam próbę przeczytania pierwszego tomu, co spowodowane było oczywiście serialem. No i nie dałam rady. Sama nie wiem, skąd ta kapitulacja, chyba miałam zastrzeżenia co do stylu, choć trudno mi teraz to skonkretyzować. Myślę, że jeszcze podejmę kiedyś próbę, ale nieprędko.
podjęłam próbę przeczytania pierwszego tomu, co spowodowane było oczywiście serialem.
To znaczy podobal Ci sie?
|
|