|
HMS "BARHAM" - Trumpeter 1:700 pancernik brytyjski
singulair.serwis |
Ponieważ obiecałem relację In Box w innym wątku modelu, który "dopłynął" do mnie kilka dni temu, przystępuję niniejszym do realizacji obietnicy 
Zapowiedź sprzed kilku miesięcy tego modelu w skali 1:700, według stanu na 1941 rok zelektryzowała chyba wszystkich mikromodelarzy budujących repliki okrętów z okresu II wojny światowej. Kiedy pojawił się pierwszy zestaw z HMS "QUEEN ELIZABETH" 1918 a następnie HMS "WARSPITE" także w pierwotnej wersji, wydawało się już tylko kwestią czasu to, że pojawią się kolejne modele pancerników typu "Queen Elizabeth". Poza zapowiedzią "BARHAMA" pojawiła się też zapowiedź "WARSPITE" 1942 i model ten także się już ukazał, choć jeszcze niełatwo go kupić. Czy będą pozostałe? Analizując układ wyprasek w "Barhamie" dochodzę do wniosku, że chyba Trumpeter za jakiś czas zaoferuje nam "MALAYA".
Ale do rzeczy. Model pancernika "BARHAM" do tej pory dostępny był wyłącznie w postaci zestawów żywicznych. Niestety dość drogich, jak na nasze polskie kieszenie.
Bardzo ładna grafika ozdabia niezbyt duże jak na model pancernika pudełko.

Instrukcja standardowa dla modeli Trumpetera zawiera bardzo ładnie opracowane grafiki aksonometryczne obrazujące kolejne etapy budowy modelu.

Do tego oczywiście plansza barwna z kamuflażem "BARHAMA" na 1941 rok.

Ciąg dalszy nastąpi 
Kadłub modelu jak to u Trumpetera składa się z oddzielonych części nadwodnej i podwodnej. Ta ostatnia jak zwykle w kolorze bordowym, czyli w jakimś stopniu ułatwiająca pokrycie właściwym kolorem dna pancernika. Wszystko powyżej linii wodnej to już jasnoszare tworzywo. Spasowanie jest na przyzwoitym poziomie, choć na zdjęciu poniżej wygląda jakby nie było - proszę pamiętać, że to tylko takie "zetknięcie" na sucho do zdjęcia obu części kadłuba.


Oczywiście kadłub "BARHAMA" w 1941 bardzo różnił się od kadłuba każdego z pięciu okrętów typu "Queen Elizabeth" z czasów I wojny. Najbardziej widoczną różnica było oczywiście dobudowanie bąbli przeciwtorpedowych. I te w modelu "BARHAMA" z 1941 roku zostały oddane bardzo dobrze.

Niestety kadłub nie jest bezbłędny. Już w modelu pancernika "QUEEN ELIZABETH" 1918 ze smutkiem stwierdziłem zbyt "tępy" dziób pancernika na obrysie linii wodnej. Po prostu gdzieś umknęła smukłość dziobu. Wystarczy przestudiować rysunki przekrojów na linii wodnej na planach dowolnego pancernika tego typu, aby wychwycić wdzięczną smukłość kształtu jaka powinna być, a jakiej nie ma w modelach Trumpetera. I niestety jest to o tyle poważny błąd, że jego naprawienie - jeśli komuś na tym będzie zależało - nastręczy powaznych problemów. W modelu "BARHAMA" jest podobnie, choć tu akuart częściowo sytuację ratują własnie bąble, dzięki którym smukłość nieco znika optycznie.

Błąd jest też w kałubie na wysokości śródokręcia, gdzie wolna burta pancernika jest gładką ścianą, a tak nie było w rzeczywistości, bowiem burta posiadała załamanie, czyli ściana burty nie była pionową, gładką "ścianą" - była to ściana po prostu pod dwoma kątami. Tak jest w modelu:


A jak być powinno widać na zdjęciu "BARHAMA" zamieszczonym poniżej.

Na rufie zadbano o usinięciu niemal całego dolnego rzędu bulai, pozostawiając jedynie dwa.

Pokład modelu nie jest może szokująco zdetalizowany, ale poprawny, więc nie ma się czego czepiać. Deskowanie w standadowy już sposób dla Trumperera pokrywa pokłady na szczęście równomiernie, chodzi o szerokość desek i podziałów, bo na przykład w modelu "HOODA" deskowanie ma inną szerokość desek na pokładach dziobowym i śródokręcia a inne szerokości desek na pokładzie rufowym, co jest niestety bardzo widoczne.



Oczywiście najważniejszą różnicą między modelami "QUEEN ELIZABETH" 1918 a "BARHAM" 1941 jest bardzo charakterystyczny komin w kształcie "kalosza", czyli w istocie dwa kominy połączone w jeden. W modelu wszystko jest ok, choć pewnie zaawansowani modelarze będą chcieli o wiele bardziej zwaloryzować chociażby układ przewodów przykominowych. Dobrze, że kratownica komina nie jest odlewem plastiku, a znajduje się jako dodatkowy element z blaszki fototrawionej znajdującej się w zestawie.


Nadbudówki są zasadniczo poprawne, choć w pewnym stopniu uproszczone i będą wymagały sporej ingerencji a także uzupełnienia w drobiazgi.


Po obu stronach komina na "BARHAMa" po modernizacji zainstalowano dwa sponsony dla artylerii plot kal. 40 mm (Pom-Pom). Niestety, sponsony te w modelu Trumpetera są symboliczne i dość toporne. Trzeba będzie posiłkować się planami i wykonać wsporniki oraz osłony własnoręcznie.

W stosunku do modelu "QUEEN ELIZABETH" 1918 zmianie uległo stanowisko obserwacyjne na maszcie dziobowym - po modernziacji z lat dwudziestych zwiększyło ono swoje rozmiary i zmieniło kształt. W modelu jest poprawnie, choć nie doskonale.

Artyleria główna posiada niemal identyczne wypraski, jak w modelu "QUEEN ELIZABETH", jednak na szczęście uwzględniono modyfikację wież polegającą na zwiększeniu kąta podniesienia luf armat kal. 381 mm. Widać to wyraźnie na zdjęciu poniżej, gdzie otwory dla luf zostały lekko podwyższone.


Same lufy armat są ok poza drobiazgiem, czyli zakończeniem lufy. To, co jest na końcu luf wprawiło mnie po prostu w rozbawienie - co tu komentować  Trzeba będzie koniecznie wstawić metalowe lufy (choćby Model Master - lufy od "HOODA")

"BARHAM" posiadał na uzbrojeniu cztery zdwojone stanowiska uniwersalnych armat kal. 102 mm. Na wypraskach znajdziemy jednak aż 6 zestawów, co chyba jest ewidentnym dowodem na to, że Trumpeter zaplanował wydanie modelu pancernika "MALAYA", który miał na uzbojeniu właśnie 6 takich zestawów. Trzeba przyznać, że mając opracowanego "BARHAMA" na 1941 aż prosi się o wydanie "MALAYA" na 1943-45, choćby z tego powodu, że kadłub byłby ten sam, część wyprasek (komin, artyleria, wyposażenie w łodzie czy tratwy) także, więc niewielkim nakładem pracy byłby w ofercie kolejny okręt typu "QUEEN ELIZABETH".



Podsumowując należy stwierdzić, że model z pewnością należy do udanych, choć nie doskonałych i niestety daleko mu do jakości najnowszych wyrobów Fujimi. Ale ze strony Fujimi raczej chyba nie mamy się co spodziewać modeli okrętów Royal Navy, więc cieszmy się "BARHAMEM" takim, jaki jest. Jeśli pojawi się odpowiedni zestaw blach, a zapewne już ktoś nad tym pracuje, to z tego zestawu można bedzie zbudować naprawdę niezłej jakości replikę 1:700 jednego z najbardziej znanych pancerników II wojny światowej.
Słowo jeszcze o kamuflażu. O ile dobór kolorów nie powinien sprawiać kłopotów, to pewien problem jest z ustaleniem malowania czarnego pasa na linii wodnej. We wszystkich znanych mi publikacjach pokazano ten czarny pas jakby za nisko wobec stanu rzeczywistego. W 1941 roku, kiedy "BARHAM" operował na Morzu Śródziemnym, gdzie zresztą dopełnił swojego morskiego "żywota", był dość mocno obciążony uzbrojeniem i zapasami, przez co jego zanurzenie znacznie się powiększyło w stosunku do stanu z końca lat trzydziestych. A właśnie z tego okresu pochodzi najwięsza znana ilość zdjęć. Zdjęć z 1941 roku jest bardzo niewiele, ale chociażby to jedno zamieszczone poniżej pokazuje, jak głęboko w wodzie "osadzony" był "BARHAM" w końcowym okresie swojej służby. Analiza tej fotografi pokazuje wyraźnie, że pas linii wodnej został podniesiony w taki sposób, że zakrywał niemal w całości bąble przeciwtorpedowe. I dlatego warto o tym pamiętać przystępując do budowy modelu z Trumpetera i studiując instrukcję malowania pancernika. Wielu modelarzy prezentujących zdjęcia swoich "BARHAMÓW" w Internecie popełniło ten błąd.

I to by było na tyle. 
Zapomniałem dodać, że w zestawie jest jeszcze ramka z przezroczystego tworzywa zawierajaca części dla dwóch łodzi latających typu "Walrus" oraz arkusik kalkomanii z oznakowaniem dla nich. Całe szczęście, że katapulta umieszczona na wieży nr 3 jest z blaszki:-)
I jeszcze pomoc naukowa. Poniżej aksonometryczny widok "BARHAMA" wykonany przez mojego kolegę, który od zawsze miał obsesję na punkcie tego okrętu i po wielu weryfikacjach stworzył własną wersję. Ten rysunek NIGDY i NIGDZIE nie był dotąd publikowany, wobec czego mam nadzieję pomoże co nieco modelarzom. Niestety straciłem kontakt z kolegą - autorem tego rysunku i choć nie mogłem zapytać go o zgodę na publikację, to jestem przekonany, że nie miałby nic przeciwko temu, a wręcz przeciwnie - ucieszyłby się z tego, że jego praca nie poszła na marne.

Wzorcowy in box. Dziękuję. Brak smukłości dziobowej części kadłuba i załamania burty na śródokręciu po zbudowaniu i poprawnym malowaniu nie będzie aż tak widoczne. Poprawienie tych "niedoróbek" jest możliwe, ale czy włożony wysiłek się opłaci? Zauważą to tylko "zboczeńcy".  Lepiej popracować nad detalami, olinowaniem i malowaniem, bo większość ludzi ocenia modele wzrokowo(podoba się, lub nie) Jednak wybór należy do wykonawcy. Wypada się cieszyć, że Trumpeter daje nam ciekawy(choć nie bez błędów) model za rozsądne pieniądze. Oby tak dalej. MacGregor kiedy start z budową?
Oczywiście, że wspomniane błędy a raczej ich likwidowanie to zabawa dla nielicznych i bardzo "zaciętych" modelarzy. O ile załamanie na burcie da się dość łatwo wyprowadzić szlifowaniem, o tyle smukłość dziobowej części nie jest już taka prosta do uzyskania. Ja na pewno tego robił nie będę, podobnie jak nie robiłem przy HMS "QUEEN ELIZABETH" 1918. Życia za mało, aby zbudować wszystko, co bym chciał, przez co siłą rzeczy muszę sam sobie narzucić jakieś ograniczenia i rezygnację z dłubaniny, która zabierze mi cenny czas.
Na razie nie będzie startu z budową "BARHAMA", choć najchętniej to zacząłbym już wczoraj Ostatnio prowadzę życie "na walizkach", przygotowuję się do przeprowadzki i już po troszku się przeprowadzam, a ponieważ zmieniam miejsce zamieszkania o ponad 300 km to jest z tym nieco problemów. Poza tym w kwietniu spodziewana jest córka MacGregora, więc czasu będzie baaaaardzo malutko, oj bardzo...
Z powodu przeprowadzki współczuję. Ludzie mówią, że trzecia przeprowadzka równa się pożarowi (sam jestem po pięciu). Z powodu córki gratuluję. "Ciężkie" czasy dla Ciebie nadchodzą.  Dzieci to są nasze najlepsze "modele". 
Dzięki:-) Nie wiem, czy ciężkie czasy, czy lekkie - czas pokaże. Martwi mnie nieco to, żeby mi na spacerku ludzie nie mówili: "o jaka sliczna wnuczka!"
Bo tak bywa, kiedy w wieku "dziadowskim" zostaje się ojcem...
Dzięki:-) Martwi mnie nieco to, żeby mi na spacerku ludzie nie mówili: "o jaka sliczna wnuczka!" Bo tak bywa, kiedy w wieku "dziadowskim" zostaje się ojcem... Znam ten ból, sam jestem w takiej sytuacji. 
Mam pytanie do rysunku Barhama. W jakim okresie on tak wyglądał?
O ile wiem, to chyba w ostatnim orkesie, czyli tuż przed zatopieniem 25 listopada 1941 roku.
To jeszcze jedno ładne zdjęcie "BARHAMA" z końcowego okresu służby:
dnia Czw 18:15, 12 Gru 2013, w całości zmieniany 1 raz
Taki sam splot okoliczności wykluczył mnie modelarsko na 6 mcy. Ale tak czy siak takie wydarzenia cieszą bardzo  A juz miałem pytać czy nie planujesz czegoś takiego (Warspite, Barham) w kartonie  Pzdr
dokker, planuje planuję Najchętniej to porwałbym się na całą piątkę typu "Queen Elizabeth" bo od lat uwielbiam te okręty. Pytanie, czy sił wystarczy, życia i... Wydawców.
Czy Barham miał na pewno zwiększony kąt podniesienia dział? On był najmniej zmodernizowanym z "Elżbiet". Na większości zdjęć, jeśli widać, to widać raczej, że fartuchy przy działach kończą się równo z krawędzią dachu wieży, czyli nie zwiększono kąta  np. http://tsushima.su/uploads/photoarhiv/ships/gb/epoch_dred/linkor/barham/photo/01.jpg (tsushima.su) Ale nie dam głowy sobie uciąć 
Taisho - MASZ RACJĘ!!! Ale numer. Nie przyjrzałem się dokładnie zdjęciom i sam wypisuję głupoty. Barham nie miał zmodernizowanych wież! Wygląda więc na to, że Trumpeter "przedobrzył" model dodając ramki z wieżami od... "Warspite", który wypuścił niemal równolegle. "Warspite" miał powiększony kąt podniesienia armat - i stąd pewnie pomyłka. No to trzeba będzie poprawiać, albo użyć wież od modelu "QE" 1918.
Tak marzę sobie, że skoro już Trumpeter wypuścił Warspite, ma ramki z uzbrojeniem, to może jednak "Queen Elizabeth" i "Valiant" po modernziacji wypuszczą 1:700?
dnia Pon 8:16, 16 Gru 2013, w całości zmieniany 1 raz
McGregor siłami to ty sie nie przejmuj, bo niedługo dostaniesz taakiego "kopa" do pracy że hej !! Wiem co piszę  Jejciu aż mi się wierzyć nie chce by się nie znalazł wydawca na takie cudo jak Barham w tym kamo z pudełka. pzdr
doker, myślę, że wydawca się znajdzie. Tylko taki "BARHAM" 1:200 1941 w kamo to jakiś rok projektowania, sklejania testowego i robienia rysunków... Ja niestety nie korzystam z Rhino, tradycjonalista jestem i pozostanę, więc pewnie dlatego tyle czasu byłoby trzeba. Z pancernikami typu "QE" jest ten plus, że każdego można opracować i wydać w kartonie 1:200, bo nie dość, że wszystkie sławne, to jeszcze można "złapać" takie wersje, że będą się różnić od siebie jak okręty zupełnie innych typów. Może własnie dlatego to taki smakowity kąsek dla modelarzy?
A co do sił i "kopa", to właśnie tego się dokładnie spodziewam. W tej chwili pracuję zawodowo, ale jeszcze tlko przez 3 miesące. od kwietnia 2014 będę na bezrobociu... Dziwne to będzie uczucie, być po nieprzerwanych 26 latach pracy zawodowej bezrobotnym, ale cóż, bywa 
To fajnie, że się wyjaśniło Dla mnie te wieże najfajniej wyglądają w wersji przed zwiększeniem kątów, więc zdziwiło mnie, że Trumpek zrobił coś takiego  ooo, taki Barham w 200 to byłoby coś  Powodzenia we wszystkim  Pozdrawiam
- singulair.serwis
- ORP Błyskawica, ORP Wicher 1:700, Niko
- [R/Spr]MINI MARUS 1/700-LOOSE CANNON,czyli wariacja na temat
- USS Portland "Sweet Pea" CA 33 1/700 Niko Model +
- USS FORREST SHERMAN DDG-98 Arleigh Burke-Class 1/700
- [R/G] USS Rhode Island BB-17, 1922, skala 1/700
- [G] U-Boat type VII c w skali 1:700 Hobby boss`a "śmier
- [R/G] niszczyciel Z-37 - stłuczka 30.01.1944, 1/700
- USS Cromwell (DE 1014), nieszczyciel eskortowy, Niko 1/700
- [R/G] CSS Baltic 1863, CT Ertz, skala 1/700
- [G] USS Portland "Sweet Pea" CA 33 1/700
|
|