|
HMS Dreadnought 1/700 Trumpeter
singulair.serwis |
HMS Dreadnought, ten okręt znają chyba wszyscy modelarze szkutniczy. Nazwa ta jest synonimem rewolucji w budownictwie okrętowym początku XX wieku, a teraz moim zdaniem symbolem nadejścia nowego w modelach Trumpetera. W mocnym, prawie „pancernym” pudełku znajdujemy 7 ramek z częściami, kadłub w dwóch częściach dzielony wzdłuż linii wodnej, oraz pokład „główny” i „górny” zwany z angielska flying deck. Wisienką na torcie są dwie blaszki i kalkomania z banderami i nazwą okrętu. W modelu brak jest części imitującej linię wodną. Modelarze budujący modele do linii wodnej muszą wykonać ją we własnym zakresie.
 Na kadłubie pasy pancerza zaznaczone są liniami wypukłymi. Głębokie otwory iluminatorów, wypukłe „drzwi” na burtach, kluzy kotwiczne i miejsca montażu wytyków dla sieci przeciwtorpedowych powodują, że burty nie są „puste”. Jedyny feler, jaki zauważyłem to jamka skurczowa na dziobie i brak ławki, na której spoczywały sieci przeciwtorpedowe(to trzeba dorobić we własnym zakresie). Pokłady pasują prawie idealnie i przy odrobinie wprawy i pomocy rzadkiego kleju Gunze lub Tamiya można je zamontować bez grama szpachli. Część wyposażenia pokładów odlano razem z pokładem(bębny, falochron na dziobie). Deski pokładów nie mają długości 100m, tylko są podzielone na krótkie odcinki. To i zaznaczone otwory do bunkrowania węgla ładnie uplastyczniają pokład. Elegancko wyglądają pokrywy skajlajtów z odwzorowanymi zawiasami. Uważam, że przy zastosowaniu blaszek można by się pokusić o pokazanie ich w pozycji otwartej. Kabestany w „standardzie” też nie wyglądają źle. Oczywiście trzeba usunąć tę marną imitację łańcucha kotwicznego.



 Pokład”górny”, czyli flying deck posiada ładnie odwzorowane drzwi, a w tylnej części pokładu ściany osłaniające stanowiska armat 76mm nie mają grubości „dwóch rzędów pustaków”, co nie znaczy, że nie można ich zastąpić blaszką. Podstawy, na których składowane były łodzie wykonane są z blaszki

 Metalowy pomost wraz z plastikowymi deskowanymi pokładami wykonany jest bardzo ładnie, choć po ostatnich dokonaniach Blacmana pokłady wykonane z blachy fototrawionej były by jeszcze lepsze.

 Wieże artyleryjskie wykonane są ładnie. Jedyne, co mnie się nie podoba to boczne pomosty dla obsługi dział 76mm, które wykonano jako część wieży. Lufy armat takie sobie i tylko trzeba czasu jak dostaniemy do dyspozycji metalowe zamienniki. Armaty 76mm są wykonane ładnie i odzwierciedlają prawidłowy kształt podstawy.

 Łodzie i pisany parowe wykonane są bardzo szczegółowo. Zaznaczono w nich deskowanie pokładów, iluminatory i dulki na wiosła.  Maszty są delikatne i cienkie, ale przy wykonaniu „sznurkologii” są podatne na odkształcenie lub połamanie.
 A teraz kilka słów o blaszkach dołączonych do modelu. Moim zdaniem jest to słuszna tendencja producenta i powinna być rozwijana. Blaszki zawierają trapy, „grille” do kominów, podstawy pomostów i legarów łodziowych, ścianki sterówki i flagsztoki, dziobowy i rufowy. A teraz ciekawostka. Na pudełku widnieje zdjęcie jednej blaszki, a w modelu są dwie.

 Ten model jest dobrą podstawą do wykonania modeli pancerników typu Bellerophon, które były poprawioną wersją Dreadnoughta.
A teraz kilka słów podsumowania. W mojej ocenie model Dreadnoughta może nie jest idealny, ale jest naprawdę bardzo dobry. Na początku napisałem że jest on symbolem nadejścia nowego. Każdy z Was miał w rękach modele Trumpetera i wie jak są zrobione. Wg mnie te ramki z częściami „Dredzia” to nowa jakość. Japończycy muszą już czuć oddech na plecach. Kto rozważał zakup tego modelu, niech się spieszy.
PS. Nie mam żadnych konszachtów z Trumpeterem i nikt mi nie zapłacił za moje wypociny. 
Rzeczywiście na zdjęciach wygląda bardzo fajowo... No i relacja będzie pewnie też fajowa niedługo.... 
No i relacja będzie pewnie też fajowa niedługo.... Nie jestem taki pewny. Najpierw trzeba dokończyć stare projekty.
Spit5, dziękuję Ci bardzo za tego IN BOXA "dredzia", bardzo byłem ciekaw jak on wygląda. Widzę jednak, że rzeczywiście Trumpek poszedł nieco do przodu. Jednak jeszcze chyba muszą popracować, aby dogonić Fujimi na przykład. Deskowanie niby ładne, ale na zdjęciach dostrzegam jakiś dziwny błąd w dzieleniu poprzecznym desek. Fragment jest dzielony dość gęsto, dalej jakaś dłuższa przerwa i znowu gęsto. Linie na burtach niby pancerza mogli sobie odpuścić, bo nie bardzo mają się do rzeczywistości. Chociaż ja mam chyba trochę skrzywione spojrzenie na "Dredzia", bo mam doskonały moim zdaniem model żywiczny Kombriga 1:700.
chyba muszą popracować, aby dogonić Fujimi Deskowanie niby ładne, ale na zdjęciach dostrzegam jakiś dziwny błąd w dzieleniu poprzecznym desek. Fragment jest dzielony dość gęsto, dalej jakaś dłuższa przerwa i znowu gęsto. Nie wiem jak było w oryginale i czy deski układane na pokładzie miały taką samą długość. Trumpek uznał, że deski są równe i tak je przedstawił. Wiadomo, skala 1/700 rządzi się swoimi prawami, niektóre elementy są pomijane, a inne uwypuklane.
W oryginale jak było, to się już pewnie nigdy nie dowiemy, chodziło mi o to, że jakby forma im się przycięła, nie mam zastrzeżeń do długości desek, ale do takiego jakby cyklicznego powtarzania ich podziału - widać to na zdjęciach.
A co do ograniczeń i uproszczeń w skali 1:700, to sprawa oczywista. Raz, że ograniczenia wynikają z technologii wtryskowej, a dwa, że producenci blach i zestawów uzupełniających nie mieliby co robić
dnia Pon 9:53, 15 Gru 2014, w całości zmieniany 1 raz
- singulair.serwis
- ORP Błyskawica, ORP Wicher 1:700, Niko
- [R/Spr]MINI MARUS 1/700-LOOSE CANNON,czyli wariacja na temat
- USS Portland "Sweet Pea" CA 33 1/700 Niko Model +
- USS FORREST SHERMAN DDG-98 Arleigh Burke-Class 1/700
- [R/G] USS Rhode Island BB-17, 1922, skala 1/700
- [G] U-Boat type VII c w skali 1:700 Hobby boss`a "śmier
- [R/G] niszczyciel Z-37 - stłuczka 30.01.1944, 1/700
- USS Cromwell (DE 1014), nieszczyciel eskortowy, Niko 1/700
- [R/G] CSS Baltic 1863, CT Ertz, skala 1/700
- Okręty 1/700, samoloty 1/72, pancerka 1/35 Unikaty!!
|
|