ďťż

Kilka dni temu dopłnął szczęśliwie jeden z nowych modeli Trumpetera w skali 1:700, HMS "Warspite". Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszałby o tym zacnym okręcie brytyjskiej Royal Navy znanym z obu wojen światowych, a szczególnie zasłużonym w drugiej z nich. Nie wiem, czy był to najbardziej znany i najsławniejszy brytyjski pancernik, tu można polemizować, ale na pewno był tym, który brał udział w więszości kampanii morskich Royal Navy począwszy od Narviku poprzez Morze Śródziemne aż po Normandię. I co najważniejsze przetrwał wojnę.

Do tej pory model "Warspite" był dostępny jedynie w wykonaniu żywicznym, ale rzecz jasna cena była zaporowa. Długo czekałem na ten temat w 1:700 i w końcu na starość się doczekałem

Czy jestem zadowolony z jakości? Pewnie, że mogłoby być lepiej, ale nie przesadzajmy. To, co zawiera prezentowane poniżej pudełko w zupełności zadowoli każdego, bo przy dzisiejszej technologii blaszanej można będzie z tego zestawu zrobić prawdziwe cacko:-)




Trzeba przyznać, że obraz na pudełku jest bardzo dyanamiczny i naprawdę ładny. Model opracowano według stanu na 1942 rok, chyba najciekawszy w "życiorysie" Warspite. Oczywiście wewnątrz poza cześciami modelu jest wkładka, arkusz pokazujący w kolorze malowanie pancernika w 1942 roku. Można mieć wątpliwości co do podanych kolorów, bo nawet tu, na forum, patrząc na obraz z pudełka i na plansze barwną poniżej widzimy wyraźnie różne odcienie i kolory. temat wart odrębnego przedyskutowania. Tu poprzestańmy na tym, że jest wkładka z układem segmentów kamuflażu.


Czas na prezentację zawartości pudełka. Kadłub jak zwykle podzielono na tę część powyżej KLW i dodano część pdowodną w kolorze bordowym a dla tych, co budują modele jako waterline - bordowa "podłoga". Kadłub jak sami zobaczycie jednak trochę różni się jakością opracowania od prezentowanego niedawno "Barhama". Pomijam różnice w zakresie przebudowy samych okrętów - rzecz jasna, chodzi o sam model, który w cześci dziobowej burt nie ma odwzorowanych pasów poszycia blach, jak jest na "Barhamie". Mamy tu po prostu gładkie burty - myślę sobie, że tak jest lepiej. Gruba imitacja w przypadku "Barhama" chyba była nieco rpzesadzona. A na gładkiej burcie może sobie każdy sam swtorzyć taki układ poszycia, jaki chce.










Pokład "Warspite" jest zbliżony jakością do "Barhama" jak i "Queen Elizabeth" 1918. Deski dość przyzwoicie odwzorowane, detale wyposażenia na nich też wyglądaja ok, wszystko oczywiście jak na miarę modelu wtryskowego. Fujimi to to nie jest, ale jest to naprawdę na przyzwoitym poziomie. Swego czasu martwiłem się, kiedy ukazały się aż dwa modele "Warspite" w skali 1:350 (Academy i Trumpeter) czy gdy pojawi się w końcu model w 1:700 Trumpetera, czy aby nie będzie o wiele słabszy jakościowo. Chyba nie jest - oczywiście uwzględniając skalę.

Część rufowa wygląda tak:









A część dziobowa tak:







I jeszcze śródokręcie.










Myślę, że wielu modelarzy skusi się na wykonanie modelu "Warspite" z pełnym kałubem. Naprawdę dobrze została opracowana część pdowodna modelu, spasowanie na zdjęciach jest oczywiście tylko "na sucho", ale nie powinno być ze spasowaniem żadnych problemów. W pudełku jest jeszcze typowa dla Trumpetera podstawka - darujmy więc sobie jej zdjęcie, bo jest dokładnie taka sama jak we wszystkich innych modelach. Poniżej zreszta cały kadłub poskładany na sucho z podstawką.








Kolej na nadbudówki. Ramki z szarego tworzywa są dość czyste (bo nowe) i dośc przyzwoite. Same elementy nadbudówek dość dobrze przemyślane pod względem konstrukcji. W przeciwieństwie do skomplikowanej konstrukcji wiezy dowodzenia "Barhama" tu na "Warspite" mamy klockowatą nadbudówkę dziobową, która jednak ma swój urok. Wszystkie pomosty i ich osłony może i są nieco za grube, ale to dość powszechna choroba modeli wtryskowych. No i tym samym pole do popisu dla nas modelarzy, czyli dla naszych pomysłów w zakresie waloryzacji.












Po modernizacji "Warspite" miał rozbudowane nadbudówki śródokręcia, gdzie znalazło się miejsce dla hangarów dla dwóch wodnopłatów. Całość obudowana była stanowiskami dla "Pom-Pomów".










Artyleria główna to cztery wieże armat kal. 381 mm. O ile w przypadku "Barhama" błędnie wykonano wieże zmodernizowane (czyli uwzględniające powiększenie kąta podniesienia lufy, którego w istocie na "Barhamie" nie było), o tyle te same ramki z elementami wież dla "Warspite" są jak najbardziej prawidłowe.







Lufy armat kal. 381 mm są w dwóch wersjach - z fartuchami i jako ew. ruchome bez fartuchów. Tu nasuwa się pytanie - dlaczego nie ma w modelu od razu metalowych luf? Ale być może przemawia przeze mnie zwyczajna, modelarska chciwość


Pozostałe ramki z wyposażeniem i uzbrojeniem lekkim są niemal identyczne z wypraskami "Barhama".







W zestawie znajdziemy też maleńką blaszkę z detalami fototrawionymi. Patrząc na nią chce się wręcz krzyczeć: MAŁO, MAŁO MAŁO!!!



Jest też arkusik kalkomanii z banderkami i oznakowaniem dla wodnosamolotów pokładowych.



A tu są same samoloty - ramka standardowa z dwoma "Walrusami".



I żeby nie było wątpliwości, że omawiamy tu "Warspite"


Oczywiście nie pozbyłem się być może dość dziecinnej chęci poskładania więszych elementów "do kupy" na sucho, aby nacieszyć oko całą sylwetką modelu "Warspite". Wygląda to mniej więcej tak:














W modelu oczywiście jest też instrukcja, typowa dla Trumpetera z rysunkami perspektywicznymi pokazującymi kolejne etapy montażu modelu.





Podsumowując należy stwierdzić, że otrzymaliśmy przyzwoitej jakości produkt i jeśli zainwestujemy w blacharkę to efekty mogą być nie mniej imponujące, niż na zdjęciu poniżej. Oczywiście to nie mój model i nawet nie model z tego zestawu, bo to żywica z White Ensign Models. Ale mamy do czego dążyć, prawda?


Dzięki za inboxa.
Schemat malowania faktycznie dość kontrowersyjny. Zwłaszcza białe wieże A i X. Białe topy masztów to znam
tylko ze zdjęć okrętów wielkości niszczyciela i mniejszych, ale może mało widziałem.
Podobnie jak w innych modelach trzeba będzie usunąć "łańcuchy kotwiczne" i falochron na dziobie.
Zaskakuje niekonsekwencja producenta, bo falochrony na poziomie dział 152mm dał z blaszki, a na dziobie
"murek z pustaków". To samo z radarami. Na stanowiskach HACS są, ale na masztach już nie.
Szkoda. Zamiast tych kilku drabinek wolałbym kratownice dźwigów.
Gładki kadłub na dziobie to plus. Oglądając kadłub Barhama zastanawiałem się co z tym fantem zrobić.
Ani to fajne, ani zgodne z rzeczywistością. Oprócz tego rażą mnie te "daszki" nad bulajami.
Po osobnych roletach hangarów wnioskuję, że można je zrobić otwarte.
Nie rozumiem po co Trumpeter dał dwa rodzaje luf. Znam tylko kilka zdjęć tych pancerników z lufami bez
fartuchów. Wszystkie z pobytów w stoczniach.
Miło zaskakuje element z nazwą okrętu.
Aha, ja też lubię złożyć "na sucho" elementy modelu.
No to do dzieła Grzesiu bo jakoś dawno nie widziałem żadnego nowego modelu który byś zlepił. Chociaż podobno niedługo pojawi się nowy model w skali 1:1 Twojego autorstwa.....


Tadziu, ten najnowszy Model (Modelka wlaściwie) w 1:1 jest teraz najważniejszy, bo to już bardzo niedługo:-)
A "Warspite" i "Barham" są na czele listy modeli, za które sie wezmę jak tylko będę mógł. I może uda mi się je skleić, a nie tylko zlepić

A ja pochwalę autora za tak fajnie zrobione in boxy, dla mnie, początkującego w skali 1/700 to kopalnia wiedzy. Dzięki i czekam na kolejne

Pozdrawiam. dnia Pią 21:22, 21 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Dzięki za inbox! Widze że warto się "Starszą Panią" od Chińczyka poważnie zainteresować. Pytanie mam odnośnie luf 381mm. Czy one na prawde były tak mocno zgrubione przy wylotach, czy to trumpek przesadzil?
Ach i powodzenia z modelką Ja ma m w domu dwa takie : Adam i Ewa ( zle mają na imię - powinien byc Pocisk i Torpeda) a czas na sklejanie modeli mam między 23cią a 2gą w nocy, tak więc przygotuj się . Jednak wierzę w Ciebie. Po sklejeniu tylu japońskich okrętów kampanie nocne na pewno nie są Ci obce
Ruderigo, Trumpek zdecydowanie przesadził z tymi lufami, dlatego lepiej wstawić metalowe (Model Master robi kapitalne lufy),
Modelka ma już prawie 8 miesięcy i się zdrowo chowa, ale czasu na zlepianie modelu nie ma. Najlepsze jest to, że ona sobie upodobała mój pokój, czyli moja pracownię modelarską jako najciekawsze miejsce w mieszkaniu, bo dla niej najwięcej tu wizualnych i audiowizualnych atrakcji, wobec czego mam ją tu "pod ręką" niemal non stop. A kiedy przyjdzie 23 wieczorem, to padam na twarz...

"Pocisk" i "Torpeda" - świetne imiona! Moja na razie to "Mina" najeżona kolcami
Ho hoooo!!! Gratulacje zatem. Nieco spóźnione ale szczere! Ne zwróciłem uwagi na daty postów a już dawno nie byłem na forum
Dzięki
A tak a propos WARSPITE i modeli Trumpetera, to już wiemy, że lada moment będzie MALAYA. Niestety, jak do tej pory cisza na temat tego, czy pojawi się kiedykolwiek VALIANT albo QUEEN ELIZABETH - obydwa z lat II wojny, czyli po modernizacjach zmieniających dość poważnie ich sylwetkę. Jeśli się ich nie doczekamy, to można chyba będzie pokusić się o zrobienie VALIANTA czy QE z zestawu WARSPITE - byłoby chyba najmniej przeróbek.

Ponieważ darzę wielką sympatią całą piątkę typu QUEEN ELIZABETH, i to w każdym właściwie okresie, przeto wpadłem na pomysł, że mając dwa modele BARHAMA (bo miała być MALAYA z jednego z nich) chyba jednego wykorzystam na VALIANTA z okresu międzywojennego z kominem "kaloszem", bąblami ale w szarej, pokojowej wersji. W latach 30 miał on nawet na rufie katapultę i samolot, więc może w tej wersji?
Ja też darzę typ Queen Elizabeth a w szczególności Warspite i "Kaloszokominowe" wcielenie okrętów szczególną sympatią, tak więc chętnie zobaczyłbym Twojego Valianta na lata trzydzieste. w przerabianie Warspote na Valiant lub QE bym się nie bawił bo jestem pewien że ukażą się niebawem. Szczególnie że Elżunia w 350 jest. Pamiętaj, że dwa Barhamy kupiłeś bo byłeś pewien że Malaya nie wyjdzie...a wyszła Tak właściwie to od Barhama do reszty przedwojennych QE jest tylko mały kroczek więc kto wie... Ja zacznę od Warspite, potem Barham lub Malaya....a potem czekam na jakiegoś Ramilliesa, Resolution, Revenge lub Royal Sovereign
Nie jestem wcale taki pewien, czy Trumpeter spełni nasze oczekiwania i wyda w 1:700 zarówno "Elżunię" jak i "Valianta", mimo tego, że już mają projekt właściwie gotowy z modelu 1:350. Jakoś nie zawsze robią wszystkie okręty z danego typu. I zastanawiam się dlaczego? Przecież krążowniki amerykańskie typu "New Orleans" poszły wszystkie a "San Francisco" nawet na dwa okresy. Ale już "Admiral Graf Spee” – choć także na dwa okresy – nie doczekał się siostrzanego „Admiral Scheer” czy „Deutschlanda”. Podobnie zaplanowana seria pancerników „Big Five”. Poszły już „Maryland”, „Colorado” i „West Virginia”, zapowiadane są jeszcze „Tennessee” i „California”, ale na Perl Harbor, czyli 1941. A co z tymi modelarzami, którzy marzą po nocach o „Californii” czy „Tennessee” a nawet „West Virginii” po modernizacji? Pewnie nadal pozostaną marzenia…

Dlatego jakoś nie podejrzewam, abyśmy się doczekali dwójki z serii „QE” po modernizacji w 1:700. Ale oczywiście abym się mylił!!!

„Valiant” na lata 30 mi się marzy z uwagi na to, że gdzieś w necie widziałem zdjęcia przepięknie zrobionego modelu w tej wersji z katapulta na rufie. No i ta sylweta z kaloszem-kominem bez kamuflażu, w szarości, ech…

Trzeba tylko poszukać jakieś stosownej blacharki.

A propos marzeń, marzy mi się jeszcze „Rodney” i „Nelson” w nowej edycji, obojętnie jakiego wytwórcy. Bo stara Tamiya to już niestety przeżytek. Co do pancerników typu „R” to mam przyjemność posiadać zestaw „Royal Oak” żywiczny Samka. W budowie.

A propos Samka i jego modeli. Miałem okazję we wrześniu spotkać się z właścicielem firmy Samek podczas pobytu na imprezie modelarskiej na Słowacji. Przemiły człowiek! Sporo sobie pogadaliśmy i mam nadzieję, że ukierunkowałem go na właściwe tematy, bo wydaje mi się, że chyba zaczynał błądzić myśląc o jakichś żywicznych bunkrach, fortyfikacjach itp. Ubolewał, że nie ma nikogo w Polsce, kto zająłby się dystrybucją jego modeli u nas… Szkoda, bo ma wiele świetnych okrętów w ofercie.
Działaj działaj bo ja Valianta Twojego chętnie zobaczę! Rodneya chętnie bym też odświerzył bo moja stara Tamiya na półce stoi już tylko z sentymentu...

Co do Royal Oak to jest on najmniej pożądanym przeze mnie przedstawicielem typu R. pewnie przez swoj niezbyt przyjemny koniec...

A jeśli chodzi o modele żywiczne i ich dystrybuje w polsce to "bida z nendzom". Ani Combriga ani NNT ani...i tak można wymieniać długo. Zostaje Modelkrak (który trzeba mocno kodyfikować) i Niko (rewelacja, ale mnie akurat nie odpowiada dobór tematów)..
Widzę że tworzy się "klub" budowy okrętów typu QE.
Ja do niego też chyba należę, bo mam rozgrzebanego Warspite na 1915 rok( na dniach rozpocznę relację) i w planach Warspite na 1931 rok.

MacGregor, to ten Valiant?

Jeśli tak to masz u mnie jeszcze "duże" zdjęcie od dziobu.

Typ R biorę w ciemno.
A Rodneya to raczej nowego nie zobaczymy. Ja w każdym razie szukam tego modelu w rozsądnej cenie.
Spi5, tak - to właśnie ten VALIANT. Jednak kiedy tak patrzę na to zdjęcie i na katapultę, to zaczynam się zastanawiać, czy to odpowiednia wersja do budowy modelu, chodzi o to, czy ta katapulta i dźwig nie psują harmonijnej sylwetki całego pancernika... Trzeba to będzie przemyśleć na spokojnie. Na razi i tak czasu nie mam na zlepianie, co najwyżej na marzenia - a poza tym HOOD czeka.

Wydaje mi się, że nowy RODNEY czy NELSON to kwestia czasu, podobnie jak niemiecki SCHARNHORST czy GNEISENAU.

Ruderigo - a ja mam tak,że lubię jakoś szczególnie okręty, które zostały utopione. ROYAL OAK mił pecha, ale ładnym okrętem był. No i miał największe bąble p.torp z całej piątki "R". Ale jakby tak Trumpek poszedł za ciosem i puścił calą serię "R" to byłaby wielka radość.

NIKO jest bardzo ostrożne w doborze tematów, bo często mieli już tak, że napracowali sie nad jakims interesującym tematem - a tu łup! I jest ten sam model w innej firmie. Teraz nadszedł czas na brytyjskie niszczyciele, już jest HMS DARING i HMS HARVESTER, będą jeszcze inne. Jak dla mnie to bardo dobre tematy! dnia Wto 8:47, 11 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
No ja już poległem. Starałem się jak mogłem...opierałem się...ale ten przebiegły Warspite jakoś tak sam się zamówił... Wprawdzie mój Warspite się z Waszymi równać nie będzie ale po prostu Muszę ten okręt meć!

Co do tego Valianta to zdjęcie piękne ale moim zdaniem ten cały szmelc od wodnopłatu robi na rufie za duże zamieszanie

A wracając do typu R to Royal Oak nie jest zły, ale pozostałe okręty miały tą fajoską kapę komina ktorej Dąb nie miał a ona dużo uroku dodaje Poza tym nazwa mi nie leży (wieeem wiem, czepiam się )

A! Hood...no właśnie MacGregor DO ROBOTY!
Spit5 czekam na Twoją Starszą Panią za młodu z noecierpliwością!

No ja już poległem. Starałem się jak mogłem...opierałem się...ale ten przebiegły Warspite jakoś tak sam się zamówił...
Wprawdzie mój Warspite się z Waszymi równać nie będzie
Spit5 czekam na Twoją Starszą Panią za młodu z noecierpliwością! No to raczej podlotek był wtedy
No toż nie mówie, że nie pokaże na forum Ale muszę najpierw odebrać model i lufy. Relacji pewnie z braku czasu nie bedzie ale jak skończę to wyświetlę

(...) Niestety, jak do tej pory cisza na temat tego, czy pojawi się kiedykolwiek VALIANT albo QUEEN ELIZABETH - obydwa z lat II wojny, czyli po modernizacjach zmieniających dość poważnie ich sylwetkę.(...)
Czyżbyśmy coś przeoczyli???
http://new2.trumpeter-china.com/Uploads/201502/54d875b96f468.jpg
http://new2.trumpeter-china.com/Uploads/201502/54d875bd8609a.jpg
Niczego nie przeoczyliśmy, kiedy pisałem swoje słowa, jaskółki jeszcze o tym nie ćwierkały o tym, że Trumpeter szykuje VALIANTA a i zacną QUEEN ELIZABETH na 1941 rok także

Ale cieszy fakt, że już mamy komplecik pancerników tego typu i to w wielu wielu wersjach do wyboru do koloru. To teraz czekamy na pancerniki typu "R"



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  HMS "WARSPITE" - Trumpeter 1:700 pancernik brytyjs
singulair.serwis