|
Kansas
singulair.serwis |
Kansas - amerykańska progresywna grupa rockowa powstała w 1970 r. w mieście Topeka, stan Kansas.
Dla rocka amerykańskiego Kansas jest tym czym dla brytyjskiego były grupy Genesis, ELP lub Yes. Kansas była jedną z niewielu grup amerykańskich, które włączyły się w nurt progresywnego rocka. Charakterystycznym dla grupy było bogate brzmienie oparte na obecności w składzie skrzypiec, dwóch gitar prowadzących, symfonicznego brzmienia instrumentów klawiszowych, łagodnie brzmiącego i silnego śpiewu oraz na rozbudowanej ornamentyce. Dołączyć do tego należy interesujące liryczno-filozoficzne teksty.
* 1974 Kansas * 1974 Song for America * 1975 Masque * 1976 Leftoverture * 1977 Point of Know Return * 1979 Monolith * 1980 Audio-Visions * 1982 Vinyl Confessions * 1983 Drastic Measures * 1986 Power * 1988 In the Spirit of Things * 1992 Live at the Whisky * 1995 Freaks of Nature * 1998 Always Never the Same * 2000 Somewhere to Elsewhere * 2002 Early Recordings from Kansas 1971-1973
Piszac posta o Wishbone Ash przypomnialem sobie jeszcze o tych waflach i jak to kiedys zalozylem o nich temat piejac z zachwytu co to za mega kapela. Siara na 100%.
Koszmarny zespol.
Dużo bardziej lubię, jak autor wątku napisze coś od siebie, niż tylko przeklei tekst z Wikipedii, ale naprawdę, da się zrobić i jedno i drugie. Trwa to nie więcej niż dwie minuty 
~Kapitan
No, straszny. Podchodziłem do nich chyba ze sto razy, słuchałem najważniejszych płyt i dla mnie to jest nie do wytrzymania. To znaczy, jak są momenty instrumentalne to mi się one podobają, nie brak im też ciekawych tematów, tylko że jak wchodzi wokal całość zamienia się w zestaw hitów do karaoke.
Kiedyś słuchałem. Mają parę momentów godnych zapamiętania, kilka znakomitych riffów, instrumenty brzmią ok, na partie wokalne - pomysłu generalnie brak. Nie nazwałbym kapeli koszmarną, ale na pewno zbyt ciekawa nie jest.
"Dust in the Wind" to jeden z przebojów, na którym uczyłem się brzdąkać na gitarze. Co świadczy skądinąd, jak bardzo "progresywna" jest ta kapela.
Lubię ich albumy z lat 74 - 79. Muzyka strawna i dosyć przyjemna. Powiedziałbym nawet rekreacyjna. Na dłuższą metę jednak strasznie nudzą...
Aha, bo te dziadki z Facebooka się jarają i się zastanawiałem co to. Mimo zniechęcających opinii może spróbuję jednego albumu.
Nie ma potrzeby. Naprawdę.
Ok.
Przesłuchałem debiutu (w znacznym stopniu go przeklikałem, bo nie da się tego znieść), skojarzyłem fakty i już wiem skąd wziął się Dream Theater. To jest dokładnie to! Hard rockowe gitarowe riffy wsparte organami, wirtuozerskie popisy, wielka, syntezatorowa pompa, a potem ciulowa pop-ballada przy której Last Christmas wydaje się nie mniej męskie niż Król Stefan Batory. To wszystko tutaj jest.
No rzeczywiscie.
całkiem ciekawy AOR-prog, znam tylko trzy płyty z lat 1975-1977...
i najbardziej sobie cenię album Masque, jest tam taki fajny utwór o tytule Child of Innocence, zawsze jak go słucham, to sobie wyobrażam, że tak mógłby brzmieć idealny Perfect... 
|
|