ďťż



http://pl.wikipedia.org/wiki/Lou_Reed

1972: Lou Reed
1972: Transformer
1973: Berlin
1974: Sally Can't Dance
1975: Metal Machine Music
1976: Coney Island Baby
1976: Rock and Roll Heart
1978: Street Hassle
1979: The Bells
1980: Growing Up in Public
1982: The Blue Mask
1983: Legendary Hearts
1984: New Sensations
1986: Mistrial
1989: New York
1990: Songs for Drella
1992: Magic and Loss
1996: Set the Twilight Reeling
2000: Ecstasy
2003: The Raven
2007: Hudson River Wind Meditations
2008: The Creation of the Universe
2011: Lulu

Spoko kolo, chociaż najbardziej lubiłem go w The Velvet Underground. Solowo nagrał trochę fajnych rzeczy, zwłaszcza myślę tu o Berlin, Transformer, New York i Lulu. Trochę tych płyt natrzaskał i większości nadal nie słyszałem, ale temat założyć warto. Pewnie za dwa lata tutaj zerknę i dopiszę co mi się najbardziej podoba w chwili, gdy znam jego dyskografie na wyrywki


Słuchałem Transformera i Berlina. Bardzo przyjemne płyty, nie jest to nic wybitnego i też wolę go w VU. Śpiewak jak wielu.
Wolicie Bowiego czy Reeda?

Wolicie Bowiego czy Reeda?

Reeda. Był przystojniejszy



Wolicie Bowiego czy Reeda?

Bowie, ale mam do typa mega sentyment i szacun, bo gdyby nie on, to bym się pewnie muzyką nie zainteresował.
Bowie.
Zależy. Bowie nagrał pod własnym nazwiskiem znacznie więcej miłej mi muzyki niż Reed, ale z drugiej strony wizerunek sceniczny tego drugiego podoba mi się dużo bardziej. Poza tym styl i klimat muzyki Reeda, choć często w sumie gorszej, jest jednak znacznie bardziej intrygujący niż u Bowiego.
Obaj slabi ale Bowie chyba madrzejszy.
Wolę Reeda w Velvet Underground. Bowie jest przy nim słabszy.

Zależy. Bowie nagrał pod własnym nazwiskiem znacznie więcej miłej mi muzyki niż Reed, ale z drugiej strony wizerunek sceniczny tego drugiego podoba mi się dużo bardziej. Poza tym styl i klimat muzyki Reeda, choć często w sumie gorszej, jest jednak znacznie bardziej intrygujący niż u Bowiego.

Trudno mówić o wizerunku scenicznym Bowiego, zmieniał się dość często.
Ale te wszystkie jego wizerunki mają ze sobą coś wspólnego, czuć od razu, ze to Bowie, nikt inny.
W sumie i Bowie i Reed lecieli na podobnym "glamowym" wizerunku, kreowali swoje postacie, ale grali zupełnie inną muzykę.
Posłuchałem sobie tego "super-kontrowersyjnego" Lulu, no i w sumie spox, szczególnie druga płyta, fanom Metalliki to nie podejdzie, bo ta za mało uporządkowane, więc pewnie dlatego takie skrajne opinie. Ale i tak to chyba najlepsze co Metallica nagrała od ...AJFA. Swoją drogą to nawet szacun dla Metalików, że taki sobie niemainstreamowy album strzeliła, trochę poeksperymentowała i coś z tego wyszło, zamiast kolejnego mega-nudnego gniota pokroju "Death Magnetic", ci kolesie chyba od czasu do czasu mają jednak jakieś ambicje muzyczne. Wiadomo, nic wybitnego to to nie jest, ale też nie jest to gniot, taka ot miła płyta.
http://www.rollingstone.com/music/news/lou-reed-velvet-underground-leader-and-rock-pioneer-dead-at-71-20131027
Aż mnie zatkało...
Wow...
Naprawdę zrobiło mi się smutno, kurewsko smutno, nawet mimo tego, że jak na człowieka który pół życia ćpał i chlał, czasem w ilościach przemysłowych, to i tak żył dość długo. Mam ochotę się schlać.
Ja jebie...
A jeszcze w kwietniu mu wątrobę wymieniali, bo akurat czytałem. dnia Pon 01:00, 28 Październik 2013, w całości zmieniany 1 raz

Słuchałem Transformera i Berlina. Bardzo przyjemne płyty, nie jest to nic wybitnego i też wolę go w VU. Śpiewak jak wielu.
Podpisuję się pod tym.
Łoł. Wejście z kopa.
Kolejny jakiś ziomek który chce sobie nabijać posty, a później założy temat "paczcie jaką mam fajno kapelę".
Z całym szacunkiem dla zmarłego artysty, ale ludzie, Lulu jest tragiczne. W życiu nie przesłuchałem nic bardziej fatalnego.

Z całym szacunkiem dla zmarłego artysty, ale ludzie, Lulu jest tragiczne. W życiu nie przesłuchałem nic bardziej fatalnego.

Ciężko załapać ten album, zwłaszcza jeśli ktoś nie jest fanem eksperymantalnego rocka (i to takiego o niekoniecznie progowej proweniencji). Lulu bardzo mi się podoba, nawet ją sobie kupiłem, ale też wiem, że jest to muzyka dość specyficzna.

Jak Ci się nie podoba to zostaw ją sobie na przyszłość nieokreśloną a póki co przesłuchuj inne rzeczy. Może 2 pierwsze płyty Velvet Underground?
Znam dwie pierwsze płyty The Velvet Underground. Banan jest po prostu wspaniały. Właściwie to wszedłem tutaj, żeby ogarnąć coś solowego Lou Reed'a i mam dylemat czy zasysać cokolwiek skoro bardziej chwalicie jego w The Velvet Underground. A co do Lulu to nie wiem. Jakby połączyć płatki kukurydziane ze smażonym bekonem.
Posłuchaj Berlin i Transformer. Tylko więcej niż dwa razy podczas mycia podłóg.

PS: W San Francisco sprzedaje się pączki z bekonem dnia Pią 13:43, 28 Luty 2014, w całości zmieniany 1 raz

PS: W San Francisco sprzedaje się pączki z bekonem

Pewnie są ohydne, ale Amerykanom na pewno smakują.
ODPALIŁEM SE METAL MASZINE MUZIK I DZWONI MI W USZACH GITARA TYLE FIDBAKU. Nie no kurwa, ale jaja XD
Metal Maszin nie da się słuchać. Zabawny pomysł wypuścić taką płytę, ale to raczej nie jest muzyka.
Nie miałem nawet zamiaru pisać, że tak jest. Ale jaja nieziemskie. Jakby tak posłuchać to miejscami brzmi to nawet ciekawie, w sensie miejscami to nawet brzmi jak muzyka. A potem dalej jest hałas. dnia Pią 20:39, 07 Marzec 2014, w całości zmieniany 2 razy
Mi się wydaje jednak, że ta płyta dla noise jako gatunku jakieś znaczenie mogła mieć.

Mi się wydaje jednak, że ta płyta dla noise jako gatunku jakieś znaczenie mogła mieć.


Mnie dobija to, że po jego śmeirci wiele osób zaczyna mówić jaki to z niego wielki artysta, ale nazwisko kojarzą tylko z Lulu.
Nie wiem, kurwa, gdzie tak mówią. Lou Reed umarł, nawet nie wspomnieli o tym w telewizji, on był jednak dość niszowym ziomem, nie widziałem nigdzie tego typu zachwytów w necie.
Jedyne co widzialem o nim w necie zarowno przed jak i po jego smierci to wycieranie sobie nim pyska za Lulu przez gowniarzerie znajaca 6 kapel.
Thats right.

Jedyne co widzialem o nim w necie zarowno przed jak i po jego smierci to wycieranie sobie nim pyska za Lulu przez gowniarzerie znajaca 6 kapel.

Zaproszenie przez Reeda Metalliki żeby mu przygrywała i zabawna reakcja fanów tego zespołu na Lulu przypomina mi trochę jedną z dawnych wypowiedzi Rafała, którą postaram się zacytować z pamięci: nic dziwnego, że świnie kwiczą jak Pan Dziedzic wszedł do chlewa. Bardzo a propos. dnia Pon 20:21, 17 Marzec 2014, w całości zmieniany 1 raz
Nie wiedzialem ze takie poetyckie sentencje mam na swym koncie.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Lou Reed
singulair.serwis