ďťż

Pewno dla takich wyjadaczy jak wy minimalizm nie jest wam obcy hm ?

Moondog - księżycowy pies który upodobał sobie ujadanie na 52nd Street w Nowym Yorku. Uwielbiam jego płyty, prawdziwy geniusz objawiony. Komponował piękne proste melodie w genialnych aranżach, często jazzowych. Uch, cóż bym dał za posiedzenie przy nim tam, na żywo...
Moondog - Moondog 2 to jego w mojej opinii najlepsza płyta (najbardziej chyba minimalistyczna).
Minimalizm głównie kojarzyć się może Reichem albo Riley, ale Moondog to też mocny zawodnik tego nurtu. Warto znać.
https://www.youtube.com/watch?v=CSb1kP9slm8


Moondoga uwielbiam, jest przewspaniały. Prawdziwy czarodziej. Żadnych innych minimalistów nie znam. Coś tam Reicha słuchałem na jutubie i wydawało się w porządku, ale nie zwaliło mnie z nóg, więc nie zagłębiałem się w to bardziej.
Moondog spoko, minimalizm już nie zawsze.

O Philipie Glassie już było tu mówione, ale się można trochę powtórzyć. Moim zdaniem jest to elevator music, poza Koyaanisqatsi, które nawet jeżeli jest windowe, to jest bardzo przyjemne przy tym i nie nudzi. Glass jest nieciekawy.

Podobno Górecki to minimalizm, ale ja tego nie słyszę. Okej, może jakieś elementy u niego są, ale nie mam wrażenia, żeby były w tym wszystkim najistotniejsze.

Steve Reich może być być może, ta cała jego Muzyka dla dwunastu pawianów jest okejka, mogę sobie posłuchać jak szoruję podłogi.

Terry Riley niby jest fajny i brzmi jak Soft Machine i A Rainbow in Curved Air super granie, ale na dłuższą metę typ nudzi jak nie wiem. Ileż można grać jeden motyw. I po co. To przede wszystkim - po co?

Arvo Pärt podobno dodaje minimalizmu do swoich potraw. I takie coś lubię, muzyka Pärta jest cudowna, przypomina z ducha chorały. Jeżeli to jest minimalizm to jestem za. Arvo Pärt i Moondog mejk ma dej.

Czego to ja jeszcze nie znam? La Monte Young! Nuda jak nie wiem. Jeden akord przez godzinę. Kurde, po co tego w ogóle słuchać? Jest taka płyta takiego gościa - Midnight: Raga Malkauns (2003) Pandita Pran Natha i tam grają na hinduskich instrumentach Terry Riley i La Monte Young i grają tam hinduską muzykę, ale grają w sumie swoje, bo przez godzinę to samo i ten Pakistańczyk jęczy i świetne to jest. W takiej muzyce koncepcje minimalistów się sprawdzają, brzmią naturalnie i wydają się zasadne. W rocku w sumie też. Ale w Zachodniej muzyce poważnej już nie. dnia Nie 08:49, 10 Sierpień 2014, w całości zmieniany 2 razy
A słyszałeś Steve Reich - Kronos Quartet / Pat Metheny ‎– Different Trains / Electric Counterpoint ?
https://www.youtube.com/watch?v=e4JVz5dsHpY&feature=share
Ja tam lubię Reicha, zwłaszcza za tą płytę wymienioną wyżej.


Słyszałem, całkiem to fajne, ale też nic wielkiego.
Minimalizm w muzyce sam w sobie nie jest żadnym fenomenalnym objawieniem, ale dla Moondoga czy niektórych płyt Reicha warto w te wody się często zapuszczać
A teraz z innej beczki. Poszukuję podobnych wykonawców do Neya Rosauro czy Evelyn Glennie. Znacie ? Możecie coś polecić w tym stylu ?
1. https://www.youtube.com/watch?v=J7GaLp2QHIk&list=RDJ7GaLp2QHIk#t=329

2. https://www.youtube.com/watch?v=CrFpUNhb8Eo
Steve Reich - City Life https://www.youtube.com/watch?v=dMcz4jhDWMI
Kiedyś trochę tego słuchałem. Miło się słucha.
Mam jeszcze Louisa Andriessena - Workers Union i Ganna - Sunken City... może potem o tym napiszę, bo nic z tego nie pamiętam.
Nie interesuje mnie jak na razie taka muzyka, wiec wiele powiedziec nie moge. Ale jak dotad, poza paroma wyjatkami, minimalizm wydaje mi sie byc muzyka nudziarzy dla nudziarzy. Czyli super, sa artysci majacy swych odbiorcow i tak dalej, ale mnie tam nie ma i koniec kropka.
Ej, a czym się w ogóle objawia ten minimalizm w muzyce? Graniem jednego akordu przez godzinę czy co?
To tak jakbym napisał, a po co nam ten blues, przeca tam nudzą te murzyny tą śmieszną triadą i pentatoniką. I śpiewają o tym bimbrze i innych takich ? Komu to potrzebne hm ?
Przecież jakby się tak głębiej zastanowić to Miles Davis też był minimalistą jeśli chodzi o oszczędność gry na trąbce. Wielu jazzmanów stosuje zabiegi minimalistyczne uproszczając swoje harmonie.
Owszem jest to muzyka nie wymagająca aktywnego skupienia, dobra dla tła, nastroju. Ale czy wszystko musi być skomplikowane byśmy "my" krytyczni słuchacze w ogóle rzucili na to okiem ?
Sam Glass napisał że cechą charakterystyczną wyróżniającą minimalizm jest rozwijanie utworu za pomocą mikrozmian i to słychać u Reicha np. Do tego dochodzi zabawa kontrapunktem czy uwarstwiania melodii polifonią. Nic odkrywczego, ale też nie kiczowatego. Na dłuższą metę fakt faktem minimaliści męczą bułę, oprócz Moondoga w sumie. Ja uważam że warto znać paru, jako samą ciekawostkę choćby, jeżeli kogoś to interesuje.

Ej, a czym się w ogóle objawia ten minimalizm w muzyce? Graniem jednego akordu przez godzinę czy co?

Patrząc na La Monte Younga chyba tak, ale z drugiej strony to wtedy to jest drone. Diabli wiedzą o co tu chodzi.

Owszem jest to muzyka nie wymagająca aktywnego skupienia, dobra dla tła, nastroju. Ale czy wszystko musi być skomplikowane byśmy "my" krytyczni słuchacze w ogóle rzucili na to okiem ?

Tylko, że minimalizm jest jednak, mimo wszystko odmianą muzyki klasycznej, więc trudno mieć pretensje o to, że ktoś go z muzyką klasyczną zestawia.

Owszem jest to muzyka nie wymagająca aktywnego skupienia, dobra dla tła, nastroju. Ale czy wszystko musi być skomplikowane byśmy "my" krytyczni słuchacze w ogóle rzucili na to okiem ?

Czy cały ten minimalizm to nie jest po prostu rozwinięcie pomysłu Satiego? Taki muzak?
Nie znam Satiego.
Ja pretensji nie mam dla mnie minimalizm to ciekawostka. Do Moondoga wracam jak mam nastroje na jego muzę. Nie doszukuję się tu żadnej finezji w całym tym minimalistycznym przedsięwzięciu. Po prostu chciałem podyskutować o owej ciekawostce.
ps. jedyne co mi się kojarzy ze słowem Sati to hinduska ceremonia pogrzebowa.


ps. jedyne co mi się kojarzy ze słowem Sati to hinduska ceremonia pogrzebowa.


Chodziło mi o Erika Satiego. Zdaje się, że to on wykoncypował coś takiego jak muzyka tła.



Nie znam Satiego.

Oczywiście, że znasz:

https://www.youtube.com/watch?v=0koaxjHP5Q8

A jeżeli chodzi o zestawianie minimalizmu z czym tam kto chce, to gdyby nie wiszący nad nim cień Bacha i Prokofiewa zbierałby z pewnością lepsze recenzje. Dla mnie to na ogół miła muzyka tła.
Lino "Capra" Vaccina - Antico Adagio

To jest bardzo ładny minimalizm, grany na etnicznych instrumentach (marimby, gongi, table itp.). Takie brzmienia świetnie do tej muzyki pasują, tworzą bardzo spokojny, new-age'owy nastrój.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Minimalizm i nie tylko
singulair.serwis