|
Muza ma
singulair.serwis |
zapodaje jom żeby oceniły różne bartosze o komentarze poproszę jest to muza metalowa marze by być spoko metalowym gwizdorem
http://soundcloud.com/aramistm/to-zr-b-herbat-i-potem-si-o
jak z fajnal fantazy rób sołndtrak do fajnal fantazy:

http://www.youtube.com/watch?v=EFA77aGU3MM&feature=related
boss battle spoko muza jak nawalasz se bosy to daje kopa do walki
ogólnie spoczko muza w ff-kach, uematsu dosyć dobrze potrafił wyważyć, chociaż momentami zbyt cukrzył, ale do chamskiego kiczu mu daleko, taki Morricone muzy gierkowych.
ha! w ogóle muza gierkowa to trochę inny fach, bo musi się chamsko zapętlać, stworzyć 1-5minutową kompozycję, która będzie przygrywała godzinę-10-20-100godzin (czasem japońskie rpg-i są na 200-300godzin grania) to też niełatwa sprawa. momentami to ona jest na I planie, bo w filmach, to generalnie walone są fragmenty kompozycji i w tle (zależy). no w każdym bądź nieźli są też kompozytorzy gierkowi, bo i często dawniej ostro ograniczeni byli możliwościami konsoli i z takich pierdu-pierdu musieli stworzyć coś fajnego i dawali radę
http://www.youtube.com/watch?v=lViSeukzQOQ&feature=related 
miałem kumpla szaleńca co tworzył tez takie melodyjki na miarę możliwości konsolki nes i dawał radę
co do morricone, on jest niezły spoko lubię go czasem daje ostro, chodzi o to, że czasem tworzył muzę do takich arcydzieł, że nawet jakby gównianą stworzył, to i tak by zapadła w pamięć bo wespół z mega-filmem idzie, kto oglądał np. pewnego razu na dzikim zachodzie to na pewno przepada za tym:
http://www.youtube.com/watch?v=M3N08c5E2Mc&feature=related bowiem ponieważ gdyż no pieknie sie laczy z obrazem, a obraz powala
 albo to juz w ogole jak de niro sie zjaral na koniec filmu i sie usmiecha bo jednak nie zjebal zycia kumplowi, hohoo wielkie dzielo, prawdziwie madre i wspaniale
http://www.youtube.com/watch?v=snr8fLYWAwQ nie ma zmiłuj, ah jakze ja uwielbiam takie filmy wspaniale ciche wyciszone budujace klimat tutututu niesamowite jak najwspanialsze ksiazki czy obrazyjak fotografia prababki co dawala lody w prezencie wnukom, ktore w fatuchu caly letni dzien nosila i kapaly i wspomnienia sie uruchamiaja bo to smieszna kobieta byla
OK TYLKO CZEMU PISZESZ O MUZACH Z GJER JAKICHŚ I O DE NIRO W TEMACIE TYM O MUZIE MEJ
ODBIJ ZIOMEX PISZ NA TEMAT JEŚLI JUŻ
ALBO O TYM http://www.youtube.com/watch?v=Z0PMq4XGtZ4
W moim przekonaniu w tej muzyce jest za mało dobrze rozpisanych na wiele nut öööööööööööööö. Powiem wprost - dobrze rozpisane öööööööööööööööö to podstawa dobrej muzy. Bierz przykład: http://www.youtube.com/watch?v=Cchf2QH63bI&feature=related
Właśnie jest więcej öööööööööööööö niż dobrze pod nimi rozpisanych wielu nut
nie podobają mi się wasze komentarze
ale dam ciąk dalszy
http://soundcloud.com/aramistm/wielce-szanowny-dyrektorze
Mafler dla ubogich
polecam akord na 1:30
szczytowe osiągnięcie harmonii XXI wieku
Mafler dla ubogich
polecam akord na 1:30
szczytowe osiągnięcie harmonii XXI wieku Od 1:30 niezłe. Tylko po co to smęcenie przed tym wiekopomnym akordem?
Od 1:30 niezłe. Tylko po co to smęcenie przed tym wiekopomnym akordem?
Po to żeby muzyka była pełna zmian nastrojów, od melancholii do histerycznych wybuchów i oddawała skomplikowane wnętrze artysty ukształtowane przez tragiczne doświadczenia rodzinne, konflikty z otoczeniem oraz życiowe niepowodzenia.
Od 1:30 niezłe. Tylko po co to smęcenie przed tym wiekopomnym akordem?
Po to żeby muzyka była pełna zmian nastrojów, od melancholii do histerycznych wybuchów i oddawała skomplikowane wnętrze artysty ukształtowane przez tragiczne doświadczenia rodzinne, konflikty z otoczeniem oraz życiowe niepowodzenia. Od reumatyzmu zawsze odstręczał mnie stereotyp tej muzyki, która wędruje sobie od takiego rozlazło-sentymentalnego smęcenia na smyki do śpiewnych temacików dla gawiedzi, po drodze zaliczając kilka łupnięć. A ja wolałem jakoś zawsze kompozycje zwarte, gdzie zmiany nastroju dokonują się powoli i subtelnie.
Słyszałem od pewnej miłośniczki oper, że Pavarotti, w przeciwieństwie do pozostałych członków wielkiej trójki, lekko nie stroi... Oczywiście bardzo czuły słuch jest potrzebny, żeby to wyłapać.
Śpiewne tematy nie są dla gawiedzi, są dla dusz subtelnych i wrażliwych na piękno czyli dla ludzi noszących kapelusze systemu naleśnik.
Co do Pavarottiego to nie wiem, ani nie mam aż tak wyczulonego na minimalne niedoskonałości słuchu ani też nie słucham go zbyt często. Mam z nim problem, otusz słysząc jego głos nie mogę przypisać go postaci którą odgrywa. Odpalam sobie Purytanów Belliniego, wchodzi postać o imieniu Arturo i zaczyna śpiewać a mi zamiast angielskiego szlachcica z czasów Cromwella staje na myśli morda Pavarottiego we fraku i wiem że to nie żaden Arturo tylko Pavarotti i ani rusz nie mogę wyrzucić z głowy tej myśli.
Niewyraźny ten motyw jest jakiś. Podoba mi się 1:40 - 2:10 mniej więcej.
Ale ogółem nie składa się to jakby w jakiś konkret. To jakby mieszanina motywów.
Ale niektóre fragmenty przypominają mi melodie które układałem w programie Acoustica Mixcraft - lubiłem stosować dźwięki dętych instrumentów.
Do tego co drugie dałeś piszę.
http://soundcloud.com/aramistm/giszmol-1 PATRZCIE MŁODZI, JAM MOŻE OSTATNI CO TAK POLONEZA WODZI!
Jak dla mnie porządny polonez powinien brzmieć mniej więcej tak: http://www.youtube.com/watch?v=AV8A09fa9I4&feature=related
|
|