ďťż

Analogicznie do dzialu Jazz, jazz-rock, gdzie w temacie Ostatnio przesluchane jazzz plyty dzielimy sie swoimi ostatnimi przygodami z jazzem, tak tutej proponuje taki temat o muzyce klasycznej miec.

Prosze przykleic temat.


To może ja inaczej się wypowiem : muzyka z dekadę na dekadę była poddawana pewnym próbą,kiedyś Hendrix był idolem,dziś słuchają go nieliczni a jeszcze inni twierdzą że jest przereklamowany

Alessandro Scarlatti - St. John Passion
Rene Jacobs

Piekna rzecz
Od jakiegoś czasu poznaję przede wszystkim muzykę poważną, ale nie będę tu pisał codziennie. Zasygnalizuję tylko kilka, powiedzmy - albumów, których nie sygnalizowano dotąd w okolicznych tematach, a które pasują do tego.

Toru Takemitsu - In an Autumn Garden (For Gagaku Orchestra) (1983)

Zdumiewające połączenie klasycznej muzyki chińskiej i dwudziestowiecznej awangardy europejskiej. O ile rozumiem idea tego połączenia bazuje na pokrewieństwu tych dwóch nurtów odległych w czasie, przestrzeni i kulturze. Muzyka intrygująca i piękna, ale od europejskich kanonów daleka, z wyraźnym przeznaczeniem dla uszu awangardowych.

Hector Berlioz - New York Philharmonic / Leonard Bernstein - Symphonie fantastique (1964)

Zdaniem Bernsteina jest to pierwszy przykład muzyki psychodelicznej. Jest to muzyczna podróż, epizod z życia artysty i takie tam różne. Coś jak rock progresywny (nie w każdym sensie rzecz jasna), tylko, że profesjonalnie skomponowane.

Felix Mendelssohn - The String Quartets (Melos Quartett) (1987)

Bardzo ładne, choć bardzo zwykłe. Niedawno polecił mi to Rafał, przesłuchałem i od tego czasu kiedy mam ochotę na coś dostojnego, a nie zobowiązującego wybieram stringi Feliksa. Dobra rzecz!

George Gershwin - Rhapsody in Blue; An American in Paris (New York Philharmonic; The Columbia Symphony/Leonard Bernstein) (1959)

Błękitną Rapsodię znam od dziecka, moja mama bardzo ją lubi, więc słyszałem ją w domu od zawsze i dosyć często. Świadomie przesłuchałem jej po raz pierwszy trzy tygodnie temu i muszę przyznać, że jest, podobnie zresztą jak Amerykanin w Paryżu, arcydziełem - platformą na której budowali niemal wszyscy, którzy tworzyli po Gershwinie.

Czytałem kiedyś wynurzenia jakiegoś dziennikarza muzycznego, chyba dość poważnego, który twierdził, że miejsce Zappy jest nie koło muzyków rockowych, lecz między Strawińskim i Gershwinem. Czytając te słowa nie znałem ani Gershwina, ani Strawińskiego. Dziś znam ich raczej powierzchownie, ale wiem, że dziennikarz pierdolił głupoty. dnia Nie 15:18, 30 Marzec 2014, w całości zmieniany 2 razy

kiedy mam ochotę na coś dostojnego, a nie zobowiązującego wybieram stringi Feliksa.

Ja preferuję Chanel.




Hector Berlioz - New York Philharmonic / Leonard Bernstein - Symphonie fantastique (1964)

Zdaniem Bernsteina jest to pierwszy przykład muzyki psychodelicznej. Jest to muzyczna podróż, epizod z życia artysty i takie tam różne. Coś jak rock progresywny (nie w każdym sensie rzecz jasna), tylko, że profesjonalnie skomponowane.


Też mi się podoba, zróżnicowane motzno i ciekawe.[/list
Odswiezalem sobie jedna z moich ulubionych symfonii w ogole, ktora zreszta mialem przyjemnosc uslyszec na zywo:

Robert Schumann, Symfonia no 4 D moll - Wilhelm Furtwängler, Deutsche Grammophon, 1953

Moge z calego serca polecic kazdemu kto kocha pieukno.
Kiedyś na Festiwalu Chopinowskim w Dusznikach Zdroju Schumann wydał mi się kimś w rodzaju Haydna romantyzmu. Czyli kompozytorem historycznie bardzo ważnym, ale kompletnie nieciekawym. Ale skoro Herakles poleca, może warto zweryfikować tę opinię.
No w sumie ja jakos dziwnie mam z Szumanem; niby to taki fortepianowy gosc i majster, ale jakos najbardziej mnie zachwycaja jego dziela z udzialem orkiestry. Symfonie I i IV czy koncert fortepianowy A moll, to dla mnie bes kitu prawdziwe skarby muzyczne.
Gregorio Allegri - Miserere; Messe; Motets (A Sei Voci) (1994)

To absolutnie nie jest ani najlepsza Msza, ani największe dzieło renesansu jakie znam, ale ma w sobie coś niezwykle Wielkanocnego.
Heniek Purcell - Dydona i Eneasz

Calkiem klawe choc w fotello mnie nie wcisnello.
Za to dzisiaj sluchalem Isaaca Albeniza:

Koncertu fortepianowego op. 78

oraz

Suity fortepianowej Iberia

Nawet zaskoczylo mnie, jakie to niezle bylo.
Albo dzis odswiezalem sobie szumanowska Kreislerianę, Op. 16 w wykonaniu Heleny Grimaud. Bardzo ladne i wery emouszynal, powinni w opisach mowic o tym: dys seksi solo pianou mjuzik ken emejz jang pipol.
Notker Balbulus - Sequenzen, Tropen & Gregorianischer Choral aus dem Kloster St. Gallen (Ordo Virtutum/ Stefan Morent) (2011)

250 lat przed Hildegardą i bardzo to słychać. Generalnie bardzo ciekawa rzecz, miejscami również bardzo ładna.
Zabieram sie teraz powaznie za ulubienca Zydow -Handla. Wodne suity i ogniowe + jakies tam koncerty, a to wszystko od Hogwooda.

Zabieram sie teraz powaznie za ulubienca Zydow -Handla. Wodne suity i ogniowe + jakies tam koncerty, a to wszystko od Hogwooda.

Jakie koncerty? Op. 6?
Concerti a due Cori, HWV 332-334
I dobry ten Hogwood?
Dobry, chociaz nie mam jakiejs mega kolekcji jego nagran. Specjalizuje sie w muzie barokowej i wykonastwie historycznym.


Hector Berlioz - New York Philharmonic / Leonard Bernstein - Symphonie fantastique (1964)

Zdaniem Bernsteina jest to pierwszy przykład muzyki psychodelicznej. Jest to muzyczna podróż, epizod z życia artysty i takie tam różne. Coś jak rock progresywny (nie w każdym sensie rzecz jasna), tylko, że profesjonalnie skomponowane.


Też mi się podoba, zróżnicowane motzno i ciekawe.[/list]

Jak tak Ci sie podoba to posluchaj sobie jeszcze Harolda w Italii op. 16.

I dobry ten Hogwood?
Ja bardzo chwalę jego 'Requiem' i Mszę C-moll Mozarta. Innych rzeczy nie znam. Uważam natomiast, że zdecydowanie lepiej brzmi Mozart w jego wydaniu niż w wydaniu Herreweghe.

Jeśli chodzi o barok na razie moimi ulubieńcami są Herreweghe i Gardiner.

I dobry ten Hogwood?
Ja bardzo chwalę jego 'Requiem' i Mszę C-moll Mozarta. Innych rzeczy nie znam. Uważam natomiast, że zdecydowanie lepiej brzmi Mozart w jego wydaniu niż w wydaniu Herreweghe.

Jeśli chodzi o barok na razie moimi ulubieńcami są Herreweghe i Gardiner.
Kiedyś słuchałem sobie próbek różnych wykonań Requiem żeby odnaleźć najlepsze i faktycznie najbardziej przypadło mi do gustu wykonanie Hogwooda - od tamtego czasu jeżeli słucham Requiem Mozarta to właśnie tego.
Ostatnio miałem okazję usłyszeć na żywo Preludium Jana Podbielskiego. Piękne, z tym że podobno to fałszywka i utwór pochodzi z okresu znacznie późniejszego niż XVII wiek, a żadnego Podbielskiego nigdy nie było
Ignacy Jan Paderewski - Symfonia H-moll, Op. 24 'Polonia'

Kazdy forumowicz powinien to uslyszec. Polecam goraco.
Francis Poulenc - 2 Sonatas; Trio; Sextet; Elegie (Ensemble Wien-Berlin/James Levine) (1989)

Ciężko mi to dobrze opisać, powiem tylko, że jest to muzyka z jednej strony bardzo bliska jakiemuś neoklasycyzmowi, z drugiej pełnogębna awangarda. Niezwykłość tej muzyki polega chyba na delikatnym rozwijaniu standardowych dla naszych uszu harmonii w niby podobne, ale już niestandardowe.
Maurycy Ravel - Szeherezada, Anne Sofie von Otter/Pierre Boulez

Bardzo ladne to.
Joseph Haydn Stabat Mater (English Consort & Choir/Trevor Pinnock)

Slabo znam tworczosc Joseph'a, ale to bardzo fajne mi sie wydaje
Tak. Trevor Pinnock to rowny kolo. Mam jego rzeczy handlowe i mnie one satysfakcjonujo.
Ja za to odswiezylem sobie 36 symfonie 'Linz' Mozarta. Na to jest piekno, aby zachwycalo, a zatem Wolfi zachwyca niemalo.

Tutaj macie mojego bohatera, Carlosa Kleibera:

http://www.youtube.com/watch?v=vPNDjiem27M
Christoph Willibald Gluck - Orfeo & Euridice - Bernarda Fink / Freiburger Barockorchester / RIAS Kammerchor / René Jacobs (2001)

Dzieło mniej znanego (z perspektywy takiego laika jak ja) kompozytora klasycystycznego. Świetne
A ja polecam oto o sobie sprawic:

http://www.amazon.com/Faur%C3%A9-M%C3%A9lodies-Gabriel/dp/B000002S30

Sporych rozmiarow porcja swietnej muzyki wytwornej na dlugie wieczory w klawym wykonaniu.
Koncert skrzypcowy, Czajkowski, Fiszer. Kurde, słuchałem to jakiś czas temu już. Ale nadal zaskakujące, piękne... jeden z bardziej interesujących utworów klasycznych jakie słuchałem.
https://www.youtube.com/watch?v=7bcnu4du3oY
Właśnie wróciłem z opery "Makbet", Giuseppe Verdiego, pięknego widowiska w Hali Stulecia. Bardzo gotycka interpretacja (tańce czarownic...), bardzo miło się oglądało. Acz Makbet trochę odstawał (skandal!). Nawet gwizdali, gdy za długo sobie śpiewał...
Per Nørgård - Works for Harp and Ensemble (Esbjerg Ensemble/Kaisa Roose; Tine Rehling, harp) (2006)

Kolejne piękne dzieło Norgarda. Po pierwszym jego odsłuchu mam wrażenie, że nie jest to aż tak wspaniała muzyka jak Seadrift, niemniej mogę jeszcze zmienić zdanie. Sprawdźcie sobie, zamiast słuchać jakichś chujków alternatywnych. dnia Czw 11:01, 19 Czerwiec 2014, w całości zmieniany 1 raz
Jerzy Fryderyk Handel - Ariodante


Alessandro Scarlatti - Dixit Dominus / Trevor Pinnock

Po Passio Secundum Ioannem jest to dla mnie kolejne zaskakujaco dobre dzielo tego kompozytora.
Erik Satie - Socrate (Drame symphonique avec voix), Kathrin Graf/Werner Bärtschi.

Moja ulubiona kompozycja Satiego na ten moment.

Erik Satie - Socrate (Drame symphonique avec voix), Kathrin Graf/Werner Bärtschi.

Moja ulubiona kompozycja Satiego na ten moment.


Moja chyba nie. Taka calkiem soczysta muza dla gimbusow, co to juz przerobili Purcupine Tree i stali sie znawcami muzyki powaznej.


Moja chyba nie. Taka calkiem soczysta muza dla gimbusow, co to juz przerobili Purcupine Tree i stali sie znawcami muzyki powaznej.


Dlaczego?
Dlaczego co?

Dlaczego nie moja ulubiona? Nie mam ulubionej kompozycji Satiego, bo znam tylko Gymnopedie i nokturny, ktore mnie niestety niczym nie zachwycily.

A dlaczego zjebana mlodziez slucha Satiego a zwykle nie zna Monteverdiego, Beethovena, Rossiniego? Nie mam pojecia, ale moze dowiesz sie na konfie fejsbukowej.
Dlaczego to soczysta muza dla gimbusów. Myślałem, że mówisz konkretnie o tej kompozycji.

Widocznie Satie jest przystępniejszy niż Monteverdi, Beethoven i Rossini.

Dlaczego to soczysta muza dla gimbusów.

Widocznie Satie jest przystępniejszy


Nie chce wyjsc na jakiegos Bartosza albo kobaiana i znajac ulamek dorobku kompozytora wystawiac skrajne oceny, jak to czynia czasami ci dwaj zacni mezowie (patrz: Haendel), ale w przypadku Satiego sam nie wiem, skad ta jego popularnosc, bo jego gymnopedia na przyklad mnie w ogole nie rusza, a wlasciwie mnie nudzi. Proscizna jakich malo. Jak porownasz Satiego do Ravela to z jednej strony masz Maurycego i bogactwo barw, bogactwo3000 jak pisal poeta, a u Satiego masz czarna nedze. Jakims sposobem kazdy progowiec szybko trafia na Satiego i ma do niego wielki szacun, a do Ravela nie moze sie przekonac nawet bity kijem po dupie i 'woli Debussyego' znajac ledwie Bolero i Pawane (he).
Dla mnie muzyka Satiego świetnie się sprawdza gdy jestem w specyficznym nastroju, najczęściej gdy jestem zmęczony i mam ochotę posłuchać czegoś jak najmniej hałaśliwego, nie wymagającego specjalnego zaangażowania lecz przykuwającego uwagę. Nie znam w sumie zbyt wiele jego muzy i jakoś nie palę się do poznawania więcej ale to co znam słucham z przyjemnością. Jego utworów nie określiłbym mianem "genialnych" ani "wielkich", ale "bardzo ładnych".

PS Od Gymnopedii wolę Gnossiennes.

Jak porownasz Satiego do Ravela to z jednej strony masz Maurycego i bogactwo barw, bogactwo3000 jak pisal poeta, a u Satiego masz czarna nedze.

Ravel był wielkim miłośnikiem Satiego, wymieniał go jako jedną ze swoich głównych inspiracji, nazwał się nawet jego uczniem.
Wlasnie dlatego wzialem go za przyklad.

Jakims sposobem kazdy progowiec szybko trafia na Satiego i ma do niego wielki szacun, a do Ravela nie moze sie przekonac nawet bity kijem po dupie i 'woli Debussyego' znajac ledwie Bolero i Pawane (he).

Może po prostu nie poświęca temu czasu i ma w dupie temat? Przez nieznajomość może się nie przekonać.

Swoją drogą niezłe atakowanie kukieł, ja sobie praw nie roszczę do znajomości muzyki poważnej, Dziobak raczej też nie.

A w tych kilku rzeczach (naprawdę tylko kilku, bo tyle znam) Satiego które mi się podobają widać swojego rodzaju wyrafinowanie w prostych środkach - brak tam jakiejś skomplikowanej i bogatej ornamentacji, całość jest minimalistyczna i prosta, w sumie nawet miejscami bardziej skupiona na wybrzmieniach niż czystych dźwiękach. dnia Czw 13:35, 21 Sierpień 2014, w całości zmieniany 3 razy
Co do Satiego, to kojarzę jego Gymnopedie. Miłe, ładne i nic poza tym. Strasznie powierzchownie traktuję jego muzyki. A poznałam, poznaję i będę poznawać Per Nørgårda. Jak na razie to mój mistrz. Żalęctwo mą duszkę ściska, że do tej pory nie zapoznałam się z jego twórczością.

Per Nørgård - Symfonia 3

Długaśna, acz piękniuchna. Niektórzy kręcą nosem na chór ale mi odpowiada. Jest klimat, jest warsztat. Wszystkie dźwięki są super wyważone. Dla mnie majstersztyk. Zapewne coś jeszcze w przyszłości może to przebić bo dopiero zaczynam poznawać twórczość tego kompozytora, ale na teraz się nie rozczarowuję i polecam. Poza tym kontempluję jeszcze przystępniejszą Lunę maestra:

Per Nørgård - Luna

Przystępniejsze, bardziej melodyjne jak dla mnie. Cuda, cudeńka. Taka drobna rzecz a cieszy w deszczowy dzień. Ta luna mogłaby być po mojemu nawet jakimś soundtrackiem. Okropnie obrazowo-nastrojowa muzyka.
Hej, wiecie co, głupia sprawa... Chciałem sobie zassać jakieś dzieła Chopina, Mozarta i Bacha, ale nie wiem pod jakimi tytułami szukać ich na soulseek. Mógłby ktoś mi pomóc? Edit: na Beethovenie też by mi zależało w sumie.

Hej, wiecie co, głupia sprawa... Chciałem sobie zassać jakieś dzieła Chopina, Mozarta i Bacha, ale nie wiem pod jakimi tytułami szukać ich na soulseek. Mógłby ktoś mi pomóc? Edit: na Beethovenie też by mi zależało w sumie.

Radzilbym poczytac rozne tematy w tym dziale. O Beethovenie temat juz jest przeciez.

Ludwig van Beethoven

Symfonie:
Symphony no III 'Eroica' in E flat major, op. 55
Symphony no V in C minor, op. 67
Symphony no VII in A major, op. 92
Symphony no IX 'Choral' in D minor, op. 125

Koncerty fortepianowe:
Piano Concerto No. 3 in C Minor, Op. 37
Piano Concerto No. 4 in G Major, Op. 58
Piano Concerto No. 5 in E Flat Major, Op. 73

Sonaty fortepianowe:
Piano Sonata No.14 in C sharp minor, op.27 no.2 "Moonlight"
Piano Sonata No. 17 in D minor op. 31 No. 2 'Tempest'
Piano Sonata No. 21 C-dur op. 53 'Waldstein-Sonate'
Piano Sonata No. 23 f-moll op. 57 'Appassionata'
Piano Sonata No. 26 Es-dur op. 81a 'Les Adieux
Piano Sonata No. 29 B-dur op. 106 'Große Sonate für das Hammerklavier'

Kwartety Smyczkowe:
String Quartet No. 12 in E-flat major, Op. 127
String Quartet No. 14 in C-sharp minor, Op. 131
String Quartet No. 15 in A minor, Op. 132
String Quartet No. 16 in F major, Op. 135
Große Fuge, Op. 133

Koncert skrzypcowy - Violin concerto in D minor, Op. 61

Fryderyk Chopin

Sonaty fortepianowe:
Piano Sonata No. 1 in C minor Op.4
Piano Sonata No. 2 in B flat minor Op. 35
Piano Sonata No. 3 in B minor Op. 58

Ballady:
Ballade #1 In G Minor, Op. 23
Ballade #2 In F, Op. 38
Ballade #3 In A Flat, Op. 47
Ballade #4 In F Minor, Op. 52

Koncerty fortepianowe:
Piano concerto No. 1 in E minor, Op. 11
Piano Concerto No. 2 in F minor, Op. 21

Polonezy:
Polonaise No.3 Op.40 No.1 in A major 'Military'
Polonaise No.6 Op.53 in A flat major 'Heroic'
Polonaise No.7 Op.61 in A flat major 'Polonaise-Fantaisie'

Wolfgang Amadeusz Mozart

Le Nozze di Figaro
Don Giovanni
Die Zauberflote
Cosi fan Tutte
Symphony No. 36 in C major "Linz", K. 425
Piano Concerto No. 9 "Jeunehomme" in E flat major, K. 271
Violin Concerto No. 5 in A major, K219
Sinfonia concertante in E-flat major, K.364
Coronation Mass, K. 317
Quintet for Clarinet and Strings, K. 581
String Quintet In G Minor, K 516
Flute and Harp Concerto, K. 299

Johann Sebastian Bach

St. Matthew Passion BWV 244
St. John Passion BWV 245
Mass in B minor BWV 232
Brandenburg Concertos BWV 1046–1051
Goldberg Variations BWV 988
Kunst der Fuge BWV 1080
The Well-Tempered Clavier BWV 846–893
Magnificat BWV 243 & 80
Cantatas BWV 021, 106, 131, 196

Radzilbym poczytac rozne tematy w tym dziale. O Beethovenie temat juz jest przeciez.

Owszem, rzuciłem na niego okiem... Nie potrzebnie dodałem ten edit. W każdym razie dziękuję za wyczerpującą odpowiedź!
Jeżeli szukasz informacji o wykonaniach (bardzo przydatna to wiedza) poprzeglądaj wątki, np ten - http://www.metalrockforum.fora.pl/muzyka-klasyczna,56/snobowanie-sie-poprzez-nie-pierdzenie-przy-ludziach,3627-40.html
Muzio Clementi - Piano Sonatas (Nikolai Demidenko) (2006)

Drugi raz w życiu sięgnąłem po dzieła kompozytora klasycystycznego spoza Wielkiej Trójki i ponownie trafiłem w dziesiątkę. Zachęcam wszystkich, zwłaszcza Herkulesa!
Poznane już dawno temu. Kuzyn mojego kumpla uwielbiał: http://www.youtube.com/watch?v=8tIgN7eICn4
Jakie polecacie wykonania Jeziora Łabędziego i Dziadka Do Orzechów?
Chyba za wiele nie pomogę, ale na pewno szukałabym rosyjskich nagrań. Zawsze to będzie inny, bardziej autentyczny tkz. "feeling" klimatu. Czajkowskiego dobrze grają, czują Rosjanie bo Piotr bawił się w swojej muzyce odrobinę folklorem rosyjskim itp.

Nie to, że dyskryminuję inne nacje, bo może się pojawić świetnie techniczny Pan Czo Si San ale preferuję autentyzm, toteż zwracam się w graniu Czajkowskiego z uwagą w stronę naszych wilece miłujących nas przyjaciół Moskali, którzy nas wyzywają od sabaków, sprzedanych Amerykanom za tri dolara BTW, mają racje
Polecam wszystkim składankę pt. "Warsaw Autumn". 10 płytowa edycja z różnymi ciekawymi muzyczkami z epok festiwalu. Myślę, że można tam znaleźć dużo ciekawej awangardy.
https://www.youtube.com/watch?v=HKsvclIzeDg : genialny kawałek z jednej z płyt (Intonations) z Warsaw Autumn. Anenaiki autorstwa Augustyna Blocha. Może kogoś to zachęci do zapoznania?
Kwartet 14, czyli Śmierć i Panna Franciszka Szuberta to chyba najbardziej niesamowita muzyka na smykach jaką słyszałem. Jedno z najciekawszych dzieł romantycznych w obrębie sztuk wszelakich, z jakim się zetknąłem.
Jakież wykonanie polecasz?
https://rateyourmusic.com/release/album/franz_schubert/string_quartets__no__14_der_tod_und_das_madchen__no__13_rosamunde__alban_berg_quartett_/

Trzynastka (Rozamunda) też jest fajna.
Arthur Honegger - Jeanne d'Arc au bûcher [Marthe Keller - Georges Wilson - Chœur de Radio France, Orchestre National de France / Seiji Ozawa] (1989)

Bardzo to jest ładne. Trochę za dużo gadają, ale w paru miejscach brzmi jak Magma (jak Magma w tych mniej transowych, bardziej chóralnych momentach).
Shostakovich : From Jewish Poetry, op. 79 dyr. Haitink Decca
Coś pięknego, klimat jak w Sanatorium pod Klepsydrą.

Shostakovich : From Jewish Poetry, op. 79 dyr. Haitink Decca
Coś pięknego, klimat jak w Sanatorium pod Klepsydrą.


Zachęciłeś mnie porównaniem do Sanatorium. Rzeczywiście, klawa rzecz.
Nicolò Paganini: Violin Concertos 1&2 - Massimo Quarta
Bardzo ladne to
Jospeh Haydn - Missa in Angustiis, Te Deum - The English Concert, Trevor Pinnock

Drugi raz siegnelem po przypadkowe dzielo Haydn'a i drugi raz sie nie zawiodlem
Franz Liszt - Klavierkonzerte Nos. 1 & 2; Totentanz (Boston Symphony Orchestra/Seiji Ozawa; Krystian Zimerman) (1988)

Nie wiem dlaczego, ale Liszt kojarzył mi się zawsze z muzyką zupełnie nieciekawą, z waleniem w klawiaturę fortepianu na tyle szybko, żeby hrabiom na salonach spadły binokle. Skojarzenia te okazały się absolutnie nietrafne, muzyka Liszta okazała się genialna, wizjonerska, cudownie ekspresyjna i piękna.

Zwłaszcza Totentanz zrobił na mnie ogromne wrażenie, koncerty, pomimo wielu wspaniałych momentów zawierają także element muzyki romantycznej jak z obrazka, który zawsze mnie odstraszał, musiałem nauczyć się jakoś go trawić, ale nie polubię go raczej nigdy. Niemniej saldo jest zdecydowanie na plusie i na pewno będę jeszcze eksplorował muzykę Liszta.
O, miło, Liszt to obiektywnie, moim zdaniem, pół-geniusz, pół-potworek. A subiektywnie geniusz.

Koniecznie popróbuj Węgierskie Rapsody, Rapsod Hiszpański,
-Walc Mefisto,
-Reve d'Amour,
-Fantasie uber ungarische Volksmelodien,
-etiudę Mazeppa
(nie tykaj poematu symfonicznego, przynajmniej mi się nie podobał...). Myślę, że raczej warto unikać wykonań instrumentalnych Rapsodów i innych dzieł. Polecam też:
-La Campanella,
- 1. i 2. Koncert Fortepianowy.

Było tego trochę jeszcze, ale nie pamiętam niestety tytułów. Do tego mam jeszcze wiele do zbadania (mam wersję 25 płytową z jego dziełami).
Symfonie (Dantego i Fausta) są też dość fajne... ale szczerze nie wsłuchiwałem się w nie.

Ciekawa jest też "Festkantate uber Bethoveen Denkmal", czy jakoś tak, ale chyba ciężko dostać i myślę, że może się to niespodobać.

Edycyja: Jednak poematy symfoniczne są spox i warto posłuchać. Do tego Grande Etudes de Paganini.
Fazil Say - Mesopotamia Symphony no.2 (nieważne jakie wykonanie, bo i tak jest tylko jedno - http://naive.fr/en/work/mesopotamia-universe).

Ta kompozycja zainteresowała mnie z racji wykorzystania w niej thereminu (niezawodna Carolina Eyck) i muszę przyznać, że to najlepsze zastosowanie tego instrumentu, jakie słyszałem (bije na głowę koncert na theremin Kaleviego Aho). Mesopotamia przywodzi na myśl Noce Majów Revueltasa, tyle że w tureckim wydaniu (na tureckiej muzyce zupełnie się nie znam, ale domyślam się, że właśnie z niej pochodzą liczne egzotyczne motywy, które można usłyszeć w tym dziele). Nie jest może aż tak dobre, no i oczywiście ciężko mówić o awangardzie biorąc pod uwagę, że to współczesna kompozycja, ale brzmi naprawdę ciekawie.

https://www.youtube.com/watch?v=fjlO5u1nNcM
Przesłuchałem. Ładne, ma świetne momenty, a ogólny nastrój to spory atut całej tej symfonii. Niemniej porównanie do Revueltasa mocno na wyrost. Sensemayá wyrywa z butów, a tutaj, mimo wszystko jest tylko nastrojowa, ładna muzyka - ale szału nie ma.

EDIT: aha, no i miejscami, niestety brzmi to jak muzyczka z Władcy Pierścieni, szczególnie jak zaczyna się robić pompatycznie. Wiadomo, że aż taka bida jak Howard Shore to nigdy nie jest, ale bywa, że zbliża się do tego gówna na niebezpiecznie małą odległość. dnia Sob 18:09, 20 Grudzień 2014, w całości zmieniany 1 raz
Z Revueltasem chodziło mi raczej o, jakby o określić, styl narracji. Bo i tu, i tu jesteśmy przenoszeni w opowieść o innej, dawno zaginionej cywilizacji, wszystko to jest bardzo opisowe. Jakość nie ta, ale wciąż trochę za mało muzyki poważnej znam, żeby robić trafniejsze porównania Słabszych momentów rzeczywiście trochę było, lepszych też, dość niespójna rzecz pod względem poziomu, ale mimo wszystko w żadnym momencie mnie nie drażniło.

Jeśli o muzykę do elfików i krasnoludków chodzi, to niedawno w swoich perskich poszukiwaniach zbłądziłem kompletnie i trafiłem na Persian Trilogy Behzada Ranjbarana. Pomyślałem, że może będzie to jakaś synteza muzyki zachodniej z perską muzyką tradycyjną, nic bardziej mylnego. Straszny kicz, czegoś tak banalnego i beztreściowego w muzyce poważnej nie słyszałem, nawet Howard Shore jest lepszy.

trochę za mało muzyki poważnej znam, żeby robić trafniejsze porównania

Też nie znam jakoś bardzo wiele, ale zauważyłem istnienie pewnej grupy kompozytorów regionalnych, czy narodowych z przełomu wieku XIX i XX, niezbyt awangardowych, ale i niekoniecznie bardzo zachowawczych, którzy pisali różne swoje symfonie, wszystkie w zasadzie fajne i z kilkoma świetnymi momentami, ale zupełnie nie wybitne. Znam tylko paru takich, ale przypuszczam, że musi być ich mnóstwo. Ten Twój Turek świetnie mi pasuje do tego grona
Mieczysława Karłowicza też byś zaliczył do tej grupy, czy może jest on wybitniejszy?
Bardzo słabo go znam. Jakoś mnie nudził i się nie zagłębiałem.
Wolfgang Amadeus Mozart Mass in C minor, K. 427 "Great" Mass (English Baroque Soloists/John Eliot Gardiner)

Wiem, ze Ameryki nie odkrylem, ale znalem ow msze do tej pory z wykonania Herberta von Karajana ktore bylo po prostu dobre. Dopiero, gdy odpalilem wersje Gardinera slysze prawdziwa wielkosc tego dziela.
Wiadomo, Gardiner to tegi ogrodnik.


To wielkie odkrycie. Concerto Soave i pani Kiehr to gwarancja wysokiej klasy, ale ze ten Giovanni Felice Sances takie swietne tworzyl utwory - tego nie wiedzialem.

Plyta jest wspaniala i kazdemu ja polecam, zwlaszcza tym, ktorzy znaja i uwielbiaja poznego Monteverdiego.


Jeśli nie znasz Herkulesie, to gorąco zachęcam Cię do poznania tego pięknego kawałka marmuru muzycznego. Świetne, wyszlifowane kompozycje mieniące się niczym najcenniejsze diamenty.

Polecam po stokroć.
Ostatnio popadłem w szał muzyki poważnej, tak więc do dzieła:
Pewnie powtarzane było to wiele razy, ale Pianto della Madonna Monteverdiego to cudo nad cudami.
Podobnie polecić mogę Cantanty Alessandro Scarlattiego

Ciągle przewijają mi się Arie con variazioni Pachelbela (podoba mi się ten płynący styl i sama barwa organów)
https://www.youtube.com/watch?v=q0PmD-jyj08

Do gustu przypadła mi również płyta Dietrich Buxtehude - Organ Works, wydaje mi się wyższą półką niż Pachelbel

Z Bacha Wielka msza h-moll, mogę polecić ją ze szczerego serca (przewertowałem Koncerty Brandenburskie, trochę fug i jakieś partytury). Utwór Otwierający mszę wgniata w fotel. W tej pozycji zostaje się do samego końca.

Polonezy Chopina, sonata fortepianowa nr 2 i koncert fortepianowy nr 2.

Mam małe pytanie
Czytając książkę wpadłem na nazwisko Jean-François Le Sueur, jednak ciężko jest znaleźć jakieś informacje o tym kompozytorze. Zna ktoś i wypowie się na jego temat?

O dziwo jeszcze nie udało mi się natrafić na nic, co byłoby średnie, albo słabe.
PS. no dobra udało się, ale roboty nie spartolił pan Brahms https://www.youtube.com/watch?v=oBXBUjaC8xk

Pewnie powtarzane było to wiele razy, ale Pianto della Madonna Monteverdiego to cudo nad cudami.

Nie bylo, bo chyba tylko my dwaj tutaj to znamy.

O kompozytorze, o ktorego pytasz, w ogole nie slyszalem.
Byliśmy sobie dzisiaj ze Skrzypłoczem na Festiwalu Waltorni w Krakowie. Ogromne wręcz wrażenie wywarło na nas Lamento d'Orfeo Kirchnera. Waltornista rezonował ze strunami fortepianu, pianistka szarpała owe struny. Pomiędzy utworami nikt chyba nawet nie pomyślał, żeby zburzyć zawieszone emocje oklaskami.

https://www.youtube.com/watch?v=t1V7j9KGylg
Diego Ortiz dziwny kolo.



Zyl sobie od okolo 1510 do okolo 1570 i w sumie niewiele o nim wiadomo, ale poza tym spoko portretem zostala po nim calkiem niezla muza.

Najpierw badalem sobie to:

http://onebitaudio.com/wp-content/uploads/aliavox_diego_ortiz.jpg

I tutaj Jordi Savall sobie gra na wioli da gamba. Nie sa to jednak jakies renesansowe, instrumentalne potworki bez znaczenia, tylko zadziwiajaco ciekawa i mila muza.

A potem sprawdzilem sobie jeszcze to:

http://blogs.qobuz.com/denisgrenier/wp-content/uploads/sites/17/2013/02/MI0001165156.jpg

I to mnie wyrwalo z butow, czegos takiego tom jeszcze nie slyszal. Polecam czem predzej poznac owego Hiszpana temperamentnego.
Co tu duzo gadac? Wspaniala muzyka dwoch wspanialych kompozytorow wloskiego baroku. Polecam serdecznie.


https://youtu.be/PiZRq6sJKeg

Ludwig van Beethoven - String Quartet no. 15 op. 132 - 3. Molto adagio w wykonaniu Tokyo String Quartet.

Inny świat

https://youtu.be/PiZRq6sJKeg

Ludwig van Beethoven - String Quartet no. 15 op. 132 - 3. Molto adagio w wykonaniu Tokyo String Quartet.

Inny świat


Uwielbiam pietnasty kwartet Ludwika, ale czternasty chyba nawet bardziej.
Wczoraj wybralem sie do opery baltyckiej na Czarodziejski Flet Mozarta. Dyrygowal ow dzielo niejaki Noam Zur, izraelski dyrygent, ktory w swoim repertuarze ma glownie dziela symfoniczne i opery. Wczesniej o nim nie slyszalem. Zaslynal z tego, ze byl asystentem i konsultantem Pierre'a Bouleza. Ogolnie odnioslem pozytywne wrazenie. Podobalo mi sie z jaka pasja ow dyrygent prowadzil orkiestre. Niewiele wiecej moge powiedziec, poniewaz byla to moja pierwsza wizyta w operze oraz bylo to moje pierwsze zetkniece z ta opera Mozarta.
Ich hatte viele Bekummerins - J.S. Bach - Suzuki
Jeśli ktoś nie słuchał, to mu zazdroszczę, że będzie mógł poznać.

Ich hatte viele Bekummerins - J.S. Bach - Suzuki
Jeśli ktoś nie słuchał, to mu zazdroszczę, że będzie mógł poznać.


Az takie dobre? Dlaczego?
Bo jest to kantata wyjątkowo uduchowiona i moim zdaniem piękna. Szczególnie pierwsza połowa. Podobnej klasy co ich habe genug, choć moze mniej równa.
Nikolai Rimsky-Korsakov - Scheherazade, Chicago Symphony / Fritz Reiner

Sluchajcie tego, bo to na prawde piekna i subtelna muzyka jest

https://www.youtube.com/watch?v=ByVhN7YGtSw

Nikolai Rimsky-Korsakov - Scheherazade, Chicago Symphony / Fritz Reiner

Sluchajcie tego, bo to na prawde piekna i subtelna muzyka jest

https://www.youtube.com/watch?v=ByVhN7YGtSw


Troche mi sie przejadla, bo za duzo razy ja walkowalem swego czasu, ale rzeczywiscie, zdecydowanie warto poznac Szeherezade. Innym swietnym dzielem Korsakowa, ktore zreszta kilkakrotnie juz polecalem na tym forum, jest symfonia Antar.
Bede mial ja na uwadze w takim razie. Orientujesz sie moze w operach Nikolaia Rimskiego?

Bede mial ja na uwadze w takim razie. Orientujesz sie moze w operach Nikolaia Rimskiego?

Nie.
Poznałem dziś tego typa:



Nie ma co się rozwodzić, widać od razu po brodzie, że to mega kompozytor. Zwie się Charles Koechlin i był uczniem Faurego, co mocno w jego muzyce słychać. Słychać też trochę Satiego, co niezmiernie mi się podoba. Gość podkochiwał się w holiłódzkiej aktorce Lilian Harvey, której poświęcił prześliczną kompozycję L'Album de Lilian, fragment jest na jutubie:
https://www.youtube.com/watch?v=zrFu4dQcUQw
Lilian była jednak głupią cipą i nie odwzajemniła uczuć naszego brodatego autysty, cóż, tak bywa. Jego najsłynniejsze dzieło to poematy symfoniczne oparte na Księdze Dżungli, ich jeszcze w całości nie słuchałem, ale zapowiadają się wyśmienicie:
https://www.youtube.com/watch?v=FADZWRRn4ls&list=PLaFSu39mlJHNusBmgREtYRocuLGbvZEXZ

Poza tym komponował też klawe rzeczy na fale Martenota, czyli takie elektroniczne ustrojstwo podobne nieco do thereminu. Tego już wam nie zaprezentuję. Wpisujcie w solsika "Charles Koechlin Musique de Chambre" i będziecie mieć to co trzeba.
Charles Koechlin - Vers le Soleil (7 monodies pour ondes martenot), Op. 174

Gratka dla fanów elektroniki - ambient z 1939 roku. Bardzo piękna i zwiewna kompozycja, przywodzi na myśl Popol Vuh. Znajdziecie to na albumie, o którym mówię wyżej.
Wrzuciłem Koechlina na dysk forumowy (Koechlin - L'Album de Lilian; Vers le Soleil; Stèle Funéraire), ściągajcie bo to naprawdę złoto jest i dlatego piszę o tym trzeci post z rzędu.


Gdzie ten dysk?
Gdyby ktoś nie słuchał nigdy 1. koncertu fortepianowego Prokofieva (ja słuchałem interpretacji Kirila Kondrashina), to polecam to zmienić.

Gdzie ten dysk?

Podbijam zapytanie.

Wrzuciłem Koechlina na dysk forumowy (Koechlin - L'Album de Lilian; Vers le Soleil; Stèle Funéraire), ściągajcie bo to naprawdę złoto jest i dlatego piszę o tym trzeci post z rzędu.


Nie miałem wcześniej za bardzo czasu do tego przysiąść porządnie, teraz sobie słuchałem i potwierdzam wszystko co mówił pan pan nihil, piękna, lekka muzyka, faktycznie podobna do Satiego, tylko fajniejsza.
Johannes Brahms - Ein deutches Requeim. John Elliot Gardiner, Monteverdi Choir.

Kurde, dobry ten Brahms

Johannes Brahms - Ein deutches Requeim. John Elliot Gardiner, Monteverdi Choir.

Kurde, dobry ten Brahms


Mnie to sie niezbyt podoba. Strasznie to rozwlekle i nadete. W dodatku religijne toto raczej nie jest; mimo zastosowania fragmentow biblijnych brzmi zupelnie swiecko. Ciekawie za to prezentuje sie klasycystyczna stylistyka z fugami w dwoch czesciach.
Brahmsa poznalem jak na razie koncert skrzypcowy, I symfonie i Requeim i to wlasnie Rekwia mnie najbardziej urzekla. Nie nazwalbym jej raczej nadeta i rozwlekla.

https://www.youtube.com/watch?v=VBAtf5o9er8

Nie nazwalbym jej raczej nadeta i rozwlekla.

https://www.youtube.com/watch?v=VBAtf5o9er8


Zestaw to z nieprzystojnym wyciem i wrzaskiem dwoch czesci ostatnich.

Ja wlasnie odwrotnie, wole instrumentalne dziela Brahmsa: koncerty i symfonie, plus kilka rzeczy na fortepian.
Jak pierwszy raz usłyszałem Ein Deutches Requiem pod batutą bodajże Karajana, to uznałem to za jeden z najdobitniejszych dowodów upadku muzyki sakralnej w dobie reumatyzmu. Potem usłyszałem go pod batutą Herreweghe i nawet mi się podobało. Tym niemniej twierdzę, że w stosunku do innych znanych mi Requiów odstaje in minus. Chyba tylko Dworzaka wydawało mi się gorsze. No i oczywiście Verdi jest też na swój sposób straszny, ale to trochę inna bajka.

Tym niemniej twierdzę, że w stosunku do innych znanych mi Requiów odstaje in minus.

Pamietaj, ze Ein Deutsches Requiem nach Worten der Heiligen Schrift to nie jest dzielo liturgiczne, czyli nie jest tradycyjna msza jak znane Requiem Mozarta, Faurego, Berlioza itd. tylko zbiorem utworow do tekstow z Pisma. Stad taka a nie inna nazwa.
Artur Malawski - Wierchy, balet-pantomima (po angielsku to bedzie The Peaks, ballet-pantomime) - 1951

Czapki z glow! Jest to wspanialy utwor w pieciu czesciach na sopran, tenor, baryton, chor mieszany i orkiestre. Obok Harnasiow Karola Szymanowskiego jest to najlepsza rzecz z elementami folkloru podhalanskiego, jaka dane mi bylo uslyszec.
Loris Tjeknavorian - Simorgh i Persian Instrumental Suite. Czegoś takiego od dawna szukałem - fuzja muzyki zachodniej i perskiej. Suity grane na tradycyjnych irańskich instrumentach wykorzystanych w nieortodoksyjny sposób, zdaje się, że to pierwsze kompozycje tego typu. W nagrywaniu uczestniczył Faramarz Payvar i jego muzycy. Bardzo ładne, nastrojowe rzeczy, tylko jakość nagrania nie zachwyca.


Zad Moultaka - Anashid

Znowu zderzenie orientu z okcydentem. Zad Moultaka to libański klasycznie wykształcony kompozytor, czerpiący garściami z rodzimych tradycji. Słychać to nie tylko w doborze instrumentarium, jak jest w przypadku opisanej wyżej suity Simorgh, ale także w śpiewie - a śpiewy na tym albumie są wprost przepiękne, zarówno chóry jak i solistka. W warstwie tekstowej inspiracją jest Pieśń nad Pieśniami i czuć to wyraźnie, mimo że żadnych słów się nie rozumie. Bardzo zmysłowa, uwodzicielska, a jednocześnie uduchowiona muzyka. Fani Dead Can Dance powinni być zachwyceni. Wrzuciłem na drugi dysk.

PS. Gość dyrygujący na tym nagraniu ma na nazwisko Hui!



Zad Moultaka - Anashid

Znowu zderzenie orientu z okcydentem. Zad Moultaka to libański klasycznie wykształcony kompozytor, czerpiący garściami z rodzimych tradycji. Słychać to nie tylko w doborze instrumentarium, jak jest w przypadku opisanej wyżej suity Simorgh, ale także w śpiewie - a śpiewy na tym albumie są wprost przepiękne, zarówno chóry jak i solistka. W warstwie tekstowej inspiracją jest Pieśń nad Pieśniami i czuć to wyraźnie, mimo że żadnych słów się nie rozumie. Bardzo zmysłowa, uwodzicielska, a jednocześnie uduchowiona muzyka. Fani Dead Can Dance powinni być zachwyceni. Wrzuciłem na drugi dysk.

PS. Gość dyrygujący na tym nagraniu ma na nazwisko Hui!


Sama okładka już zwróciła moją uwagę, se przesłucham.
Kantata na 20-lecie Rewolucji Październikowej Prokofjewa - piękna muzyka. Polecam wykonanie Kondrashina.
Charles Koechlin - Le Saxophone Lumineux: Complete Works for Saxophone and Piano (wyk. Federico Mondelci, Kathryn Stott)

Murzyny bardzo fajnie pierdzą w trąbki, ale tak zwiewnie i delikatnie to tylko Biały Człowiek potrafi grać!
Thomas Bloch - Music for Ondes Martenot

Zbiór różnych kompozycji na ten wspaniały instrument, jest tu i Messiaen, i Lindsay Cooper z heńka. Niewiarygodne, jakie rzeczy można z nim wyczyniać, moog się chowa!
Dla mnie mistrzem muzyki klasycznej jest i chyba zostanie Debussy. Może nie poznałam go aż tak ostatnio, jednak jestem nieusatnnie pod jego ogromnym wrażeniem. Córka też się zarazila. Uwielbiamy kącik dziecięcy w całości:)
Skoro lubisz Debussy'ego to koniecznie posłuchaj Koechlina.

https://www.youtube.com/watch?v=zrFu4dQcUQw

https://www.youtube.com/watch?v=55FQqIWZRgM
Atrium Musicae - Musica Iucunda
Bardzo spoko muzyka dawna, w składzie jest Eduardo Paniagua.
Paweł Mykietyn - 3 for 13
Spoko nowoczesna muzyka poważna. Może być też ciekawa o tyle, że gość nadal aktywnie tworzy.
Paweł Szymański - In Paradisum (https://www.youtube.com/watch?v=C7JeLTuRKHU) i A Kaleidoscope for M.C.E. for Cello .
Również bardzo spoko i też nowoczesne.

++
Andrzej Panufnik:
Arbor Cosmica for 12 String Soloists,
Symphony no. 5 'Sinfonia di sfere' for Strings:
kolejny mocny Polak, on z resztą jest chyba dość sławny pewnie go znacie

Luciano Berio - A-Ronne; Cries of London

Bardzo niepoważna muzyka poważna. Chór wyśpiewuje pocięte fragmenty wierszy czy zawołania ulicznych sprzedawców, są tu różne śmiechy, krzyki i piski, nastrój waha się między czymś tajemniczym i niemal mistycznym a kompletnymi wygłupami. Efekt jest zaskakująco przyjemny.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Ostatnio poznane dzieła (i wykonania)
singulair.serwis