|
Popol Vuh
singulair.serwis |

Jak już pisać o mniej znanych gigantach progresu, to czemu nie wspomnieć o tej wybitnej grupie?
Popol Vuh to z całą pewnością jeden z tych zespołów progresywnych, które zbliżyły się w swej twórczości do muzyki poważnej w żaden sposób jej nie parodiując. Grupa została założona w 1969 r. przez Floriana Fricke. W pierwszym okresie zespół należał do czołówki niemieckiego rocka eksperymentalnego. Intrygujące rytmy, eksperymenty z instrumentami elektronicznymi powodowały, że Popol Vuh wpisywał się znakomicie w stylistykę krautrocka.
Później jednak nastąpił ważny zwrot w życiu wewnętrznym lidera grupy, który zaowocował zmianą stylistyczną. Fricke odrzucił elektronikę i zwrócił się ku muzyce etnicznej, głównie dalekiego wschodu. Stworzył własny, bardzo charakterystyczny styl, mieszczący się gdzieś pomiędzy ambientem, new-age, world-music i poważną muzyką sakralną.
Muzyka Popol Vuh to coś więcej, niż tylko kolejna odmiana rocka. To znakomite świadectwo sytuacji duchowej epoki, nadziei i religijnych poszukiwań tamtego pokolenia. W tej muzyce zawarta jest bowiem idea tolerancji religijnej, pluralizmu kulturowego, wiara iż religie są tylko różnymi drogami docierania człowieka do tajemnicy istnienia. Tradycja judeo-chrześcijańska miesza się tu z medytacyjnym charakterem buddyzmu i innych religii wschodu. Niesamowite jest to stopienie się muzyki etnicznej, dawnej muzyki sakralnej i nowych prądów w muzyce XX wieku, które dokonuje się na ich płytach.
Popol Vuh tworzył również muzykę do filmów Wernera Herzoga, pozostając w stworzonej przez siebie stylistyce. Na szczególną uwagę zasługują ścieżki dźwiękowe do filmów Aguirre - Gniew Boży oraz Nosferatu. Są one dowodem niesamowitej muzycznej wyobraźni i umiejętności muzycznego obrazowania pana Fricke.
Dyskografia:
1970 Affenstunde 1971 In den Gärten Pharaos* 1972 Hosianna Mantra 1973 Seligpreisung 1974 Aguirre 1974 Einsjäger & Siebenjäger 1975 Das Hohelied Salomos 1976 Letzte Tage - Letzte Nächte 1976 Herz Aus Glas - Coeur De Verre 1978 Nosferatu 1979 Die Nacht Der Seele - Tantric Songs 1981 Sei Still, Wisse Ich Bin 1982 Agape – Agape 1982 Fitzcarraldo 1985 Spirit Of Peace 1987 Cobra Verde 1991 For you & me 1995 City Raga 1997 Shepherd's Symphony 1998 Messa di Orfeo
* Wyróżniłem te płyty, które są moim zdaniem warte poznania w pierwszej kolejności.
Przykłady: Eksperymentalne początki: http://www.youtube.com/watch?v=DPBZyYWuRSI&feature=related
Okres "mistyczny": http://www.youtube.com/watch?v=9q19C220Vvo&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=-EEXQ3CXV6s
i bardziej rockowo ale wciąż w mistycznej atmosferze: http://www.youtube.com/watch?v=DJhCJ09aQlM&feature=related
Popol Vuh tak zbliżył się do muzyki poważnej, że właściwie przestał grać rocka. Z pożytkiem dla siebie (i dla słuchacza), niemniej każdemu, kto po muzykę Floriana Fricke zamierza sięgnąć po raz pierwszy trzeba jasno powiedzieć - to nie jest rock.
A co to jest? Bardzo specyficzna swoja własna odmiana ambientu. Nazwałbym go ambientem akustycznym. Czyli zasadniczo chodzi o to samo co u Eno, Schulze czy nawet Autechre. Ale po pierwsze instrumentarium to głównie pianino, sitar, perkusjonalia, czasem krautrockowa gitara elektryczna, ale stosowana jako dodatek, pozostająca na dalszym planie. Po drugie zaś atmosfera zbudowana przez Popol Vuh jest medytacyjno-mistyczna i jest jednak czymś więcej niż tylko tłem.
No i trzecia różnica - albumy Popol Vuh nie są pozbawione melodii. Może nie jest ona w tej muzyce najważniejsza, ale się pojawia, co jeszcze bardziej odróżnia ją od ambientowego standardu.
Wszystkim zainteresowanym polecam w pierwszej kolejności album Hosianna Mantra, będącym jednym z największych arcydzieł lat 70ych. 
Kobaian napisał kiedyś bardzo dobrą recenzję tej płyty, polecam przeczytać: http://www.progrock.org.pl/content/view/1067/44/
dnia Pią 10:33, 17 Czerwiec 2011, w całości zmieniany 2 razy
Ale się drodzy kamraci rozpędzacie! Niedługo będzie temat o Nektarze i Maneige ok!
Jak pisałem gdzieś - słuchałem debiutu, wyciszające, intrygujące, ale nie porwało mnie. Warto poznać to pewne, ale zasłuchiwać się chyba nie ma czym. To taki zupełnie nowy rodzaj kamienia do wyrzeźbienia, ciekawy a jakże, ale nieociosany, to nie ma co oglądać za długo. Że tak powiem 
Ale się drodzy kamraci rozpędzacie! Niedługo będzie temat o Nektarze i Maneige ok! Jak pisałem gdzieś - słuchałem debiutu, wyciszające, intrygujące, ale nie porwało mnie.
Bo nie jest to porywająca muzyka. Posłuchaj Hosianna Mantra, bo naprawdę nie ma na co czekać...
Nie porywająca, ale chyba przełomowa? Czytałem, że to I album ambientowy? Nikt nigdy ponoć wcześniej tak nie grał, więc jeśli to prawda to warto poznać chociażby dla tego faktu.
Posłucham jak tylko wrócę z domu do miasta studiów, tutaj nie ma koniunktury ku temu.
Nie porywająca, ale chyba przełomowa? Czytałem, że to I album ambientowy? Nikt nigdy ponoć wcześniej tak nie grał, więc jeśli to prawda to warto poznać chociażby dla tego faktu.
Oczywiście, że warto. Natomiast znajomość Popol Vuh jedynie z Affenstunde to jak znajomość Kraftwerk z debiutu. Czyli w efekcie brak rozeznania w stylu, który jest kojarzony z tym zespołem.
No ale chłopaki nie posądzacie mnie chyba o to, że nie będę sięgał po kolejne dokonania Popo Vuh?
Oczywiście, że będę, ale spokojnie, bo się rozerwę.
Wczoraj jak 4 godzinki pedałując rowerkiem spędziłem to wziąłem na odtwarzacz Beat i Discipline i sobie słuchałem i dopiero doceniać naprawdę zaczynam tę trylogię.
Wczoraj jak 4 godzinki pedałując rowerkiem spędziłem to wziąłem na odtwarzacz Beat i Discipline i sobie słuchałem i dopiero doceniać naprawdę zaczynam tę trylogię.
Dobrze, słuchaj, będzie Ci łatwiej z post-punkiem Jeszcze do kompletu załatw sobie coś dobrego Velvet Underground, Can i Fausta to będziesz miał solidne postawy.
Zaś wracając do Popol Vuh, to te trzy albumy pisane przez Kobaiana pogrubioną czcionką powinny zrobić nie liche wrażenie na Tobie. I na innych zresztą też.
Podpiąłem przykłady, żeby było jasne, o co w ogóle chodzi.
Czyli zasadniczo chodzi o to samo co u Eno, Schulze czy nawet Autechre.
Warto odnotować, że w ostatnim okresie twórczości Popol Vuh tworzył coś w stylu I.D.M. To co słyszałem nie zachwyciło mnie jednak i wstrzymuję się z dalszym wgłębianiem się w tę muzykę. Popol Vuh w rytmach techno jakoś nie szczególnie mnie przekonuje.
Fausta znam z IV i to jest HOHOHOOO! do poznawania jeszcze.
Velveta męczyłem banana i trochę za miękkie dla mnie .
FAUST i CAN jeszcze przede mną. Szczególnie, że ci I będą zgrywać się we wrocławiu w październiku (?) - może pojadę. Nigdy nie byłem na dużym koncercie, a może ten zespół zasłuży sobie?
Magma jakaś grać nie będzie w Polsce? No chłopaki, jaki twardy progres będzie grał w Polsce albo jakiś odjazd jazzowy? Poradźcie coś.

Czemu, czemu.... ????

Taką wspaniałą muzykę mi pokazujecie

Nie wiem za co się chwytać za wiele tego za dużo...
Te próbki Kobaiańskie bardzo zafascynowały, a ja mam z miljon czy miljard jeszcze płyt w kolejce do sprawdzenia innych kapel, a tu Popol Vuh, który teoretycznie na chwilę "odfajkowałem" żeby poznać za jakiś czas znowu wraca na górę listy oczekujących.
Nienawidzę was

Jeden z zespołów, który najbardziej mnie urzekł. Nosferatu i Hosianna mantra to podstawa, ale warto się zagłębić w ich twórczość, bo wiele tam pięknej muzyki można znaleźć.
Znalazlem dwie wersje Nosferatu z 1978r. , Nosferatu: Brüder des Schattens - Söhne des Lichts i Nosferatu (On the Way to a Little Way). Czyms one sie roznia, czy to jest to samo?
To samo. W 78 to było trochę co innego, bo kilka kawałków tam było innych, ale teraz raczej wydaje się to łącznie.
Muzyka Popol vuh idealna jest na leniwe, zimne popołudnie. Położyć się, zamknąć oczy i odpłynąć do innego świata...
jest jeszcze norweski Popol Vuh. Właśnie zapoznaję tę płyte
http://avaxhome.ws/music/rock/progressive_rock/Popol_Vuh_Popol_Ace_Popol_Vuh_1972_Reissue_2011.html
Przypadkiem natrafiłem (bo szukałem tego niemieckiego). Da się słuchać.
Nektar do całkiem znany zespół. nawet Iron Maiden zrobił ich cover Można wiedzieć, jaki to kawałek? Kiedyś uwielbiałem Nektara i jestem ciekaw, co mogli Maideni ich skowerować i przede wszystkim - jak to zabrzmiało...
Przepadam za Hosianna Mantra.(...) Ale problem polega na tym, że inne płyty Popol Vuh zupełnie mnie nie przekonują.
Nektar do całkiem znany zespół. nawet Iron Maiden zrobił ich cover Można wiedzieć, jaki to kawałek? Kiedyś uwielbiałem Nektara i jestem ciekaw, co mogli Maideni ich skowerować i przede wszystkim - jak to zabrzmiało...
King of Twilight. To jest na jakichś singlach - znajdziesz na Youtubie.
Ale problem polega na tym, że inne płyty Popol Vuh zupełnie mnie nie przekonują. Hosianna Mantra zachwycała tą niezwykłą aurą, a takie np. Seligpreisung czy też Einsjäger & Siebenjäger są tak beztroskie i pogodne, że dla mnie mdłe i nudne. Jeśli chodzi o dwa pierwsze albumy zespołu, to można powiedzieć, że taki dość "typowy" krautrock. Zdecydowanie nie można tak powiedzieć. Krautrockowe płyty są dla mnie zdecydowanie lepsze od np. pierwszych krautowych podrygów Tangerine Dream czy Kraftwerk. Słychać tu wyraźnie wizję artysty i jest to mam wrażenie wizja zupełnie inna niż u kolegów z Berlina czy z Dusseldorfu. Ogrody Faraona są świetnym przykładem porządnej, przemyślanej a zarazem treściwej płyty z muzyką elektroniczną. Nie pozostawia wątpliwości, że gdyby Fricke nie przeszedł duchowej przemiany, byłby znakomitym kompozytorem muzyki elektronicznej.
Zdecydowanie nie można tak powiedzieć. Krautrockowe płyty są dla mnie zdecydowanie lepsze od np. pierwszych krautowych podrygów Tangerine Dream czy Kraftwerk. Ogrody Faraona są świetnym przykładem porządnej, przemyślanej a zarazem treściwej płyty z muzyką elektroniczną. Nie pozostawia wątpliwości, że gdyby Fricke nie przeszedł duchowej przemiany, byłby znakomitym kompozytorem muzyki elektronicznej. King of Twilight. To jest na jakichś singlach - znajdziesz na Youtubie. Dzięki, posłuchałem. Miałem nadzieję, że troszkę ciekawiej to wyszło, ale nie bardzo.
Zdecydowanie nie można tak powiedzieć. Krautrockowe płyty są dla mnie zdecydowanie lepsze od np. pierwszych krautowych podrygów Tangerine Dream czy Kraftwerk. Troszkę się nie zrozumieliśmy. Używając określenia "typowy krautrock", nie mówiłem absolutnie o jego poziomie, tylko o stylu.
Ale ja nie bardzo wiem, co to jest ten "typowy Krautrock". Krautrock to konglomerat różnych stylów, który ma pewne elementy wspólne, ale jednak cechuje go duży rozrzut stylistyczny. Wystarczy wspomnieć Can, Faust, Ash Ra Tempel, wczesne Tangerine Dream, Neu i Kraan. Która z tych kapel grała typowego, a która nietypowego krautrocka? Bo rozrzut stylistyczny wydaje się tu całkiem spory.
Krautrock to dla mnie jeden z najciekawszych, obok Canterbury i Zeuhl, nurt rocka lat 70'. Jest tu wiele świetnej i dość różnorodnej muzyki. Średnio zdecydowanie lepszej niż Epica czy The Who.
Podejrzewam, że 'typowy krautrock' to taka wypadkowa jamowania w stylu początków Ash Ra, Amon Duuli i innych tego typu 'ćpunjamów'.
Podejrzewam, że 'typowy krautrock' to taka wypadkowa jamowania w stylu początków Ash Ra, Amon Duuli i innych tego typu 'ćpunjamów'. No ale wówczas co to ma wspólnego ze wczesnym Popol Vuh? Czy PV przypomina choć trochę AD?
Affenstunde jeszcze nie słuchałem, ale nawet po "Ogrodach Faraona" jestem raczej zdania, że PV jest stosunkowo mocno wyciszone, a już na pewno przy tych hałaśliwcach z rozmaitych początków sceny krautrockowej.
Bo "Ogrody faraona" to jest już muzyka mistyczna, tylko że Fricke użył innego instrumentarium niż potem. I właśnie dlatego nie ma to prawie nic wspólnego z Amon Duullami.
Ale ja nie bardzo wiem, co to jest ten "typowy Krautrock". Krautrock to konglomerat różnych stylów, który ma pewne elementy wspólne, ale jednak cechuje go duży rozrzut stylistyczny. Wystarczy wspomnieć Can, Faust, Ash Ra Tempel, wczesne Tangerine Dream, Neu i Kraan. Która z tych kapel grała typowego, a która nietypowego krautrocka? Bo rozrzut stylistyczny wydaje się tu całkiem spory. Krautrock to dla mnie jeden z najciekawszych, obok Canterbury i Zeuhl, nurt rocka lat 70'. Jest tu wiele świetnej i dość różnorodnej muzyki. Średnio zdecydowanie lepszej niż Epica czy The Who. Widzę, że moje określenie "typowy krautrock" dość mocno podziałało na Twoją wyobraźnię i odebrałeś to trochę, jakbym deprecjonował ten gatunek muzyczny. Nic bardziej mylnego - posłużyłem się takim sformułowaniem jako pewnym uproszczeniem, próbując wyjaśnić, dlaczego wyżej cenię Hosianna Mantra niż wcześniejsze krążki Popola. Myślę, że doszło do lekkiej nadinterpretacji z Twojej strony.
A spytam się jeszcze, znasz może Kraan? Dwie pierwsze płyty, zwłaszcza Wintrup, to znakomity przykład krautrocka, który nie jest jakimś ćpuńskim brudem, albo mega-awangardą, tylko spoko-rockiem, ale pomysłowym, lekko zakręconym i zagranym w dodatku na najwyższym poziomie. Jeśli nie znasz - zachęcam.
A spytam się jeszcze, znasz może Kraan? Dwie pierwsze płyty, zwłaszcza Wintrup, to znakomity przykład krautrocka, który nie jest jakimś ćpuńskim brudem, albo mega-awangardą, tylko spoko-rockiem, ale pomysłowym, lekko zakręconym i zagranym w dodatku na najwyższym poziomie. Jeśli nie znasz - zachęcam.
Kraan to kraut-jazz-rock, czyli jeszcze insza inszość. Świetny nurt w obrębie krautrocka swoją drogą. Niezwykle bogaty.
A spytam się jeszcze, znasz może Kraan? Dwie pierwsze płyty, zwłaszcza Wintrup, to znakomity przykład krautrocka, który nie jest jakimś ćpuńskim brudem, albo mega-awangardą, tylko spoko-rockiem, ale pomysłowym, lekko zakręconym i zagranym w dodatku na najwyższym poziomie. Jeśli nie znasz - zachęcam.
Kraan to kraut-jazz-rock, czyli jeszcze insza inszość. Świetny nurt w obrębie krautrocka swoją drogą. Niezwykle bogaty. Owszem. Tyle że Wintrup jest zdecydowanie bardziej rockiem niż jazzem. W dodatku wydaje mi się, że muzyka Kraan nie jest jakoś szalenie wymagająca od słuchacza, na pewno wydaje się taka w zestawieniu z tymi wszystkimi krautowymi awangardami.
No tak, jest łatwiejsza. Przy czym jest tak samo "typowy krautrock", jak dwie pierwsze płyty Popol Vuh 
A spytam się jeszcze, znasz może Kraan? Dwie pierwsze płyty, zwłaszcza Wintrup, to znakomity przykład krautrocka, który nie jest jakimś ćpuńskim brudem, albo mega-awangardą, tylko spoko-rockiem, ale pomysłowym, lekko zakręconym i zagranym w dodatku na najwyższym poziomie. Jeśli nie znasz - zachęcam. Ok, chętnie się zapoznam. Ogólnie nie jestem w temacie krautrocka jakąś alfą i omegą - może stąd te, dla Was zapewne ignoranckie, określenia w stylu "typowy krautrock", z których tak się podśmiewacie Ogólnie, tak bliżej znam tylko Can, Fausta, Amon Duul 2, Neu! i Popol Vuh. Słuchałem różnych innych rzeczy, ale bez wielkiego zaangażowania i nie pamiętam ich dobrze, dlatego część z nich w swoim umyśle niedbale wrzuciłem do szuflady z podpisem "typowy krautrock". Za to wymienione zespoły bardzo lubię, zaś Amon Duul 2 wprost uwielbiam.
Witam.. Może bluźnię, ale kompletnie nie podoba mi się ,,Hosanna''. Bynajmniej, nie jest to przez kompozycje! W cholerę drażni mnie chyba dla niektórych największy plus, czyli wokal. Moim zdaniem, o wiele lepiej w tej roli sprawdził by się chór, bądź inny wokalista. Za to Seligpreisung bardzo mi się podoba.. No i mam takie pytanie - jakie albumy tego zespołu są naprawdę godne polecenia & nie posiadają w swym ,,zestawieniu dźwięków'' śpiewaczki z HM? pozdrawiam
No przyznam, że nie potrafię zrozumieć jak ktoś narzeka na Hosianne. Zrozumiem jak jakiś nosal powie, że to smęty, ale nie jak człowiek jako tako osłuchany będzie się tu czepiał wokalu. Aż sobie posłucham jeszcze raz.
..........................
No wiadomo, że kompozycje są tu najważniejsze, a wokal jest tu pewnym tłem, no ale dla mnie to dalej jest bardzo ważna część całości i mimo, że wolę np. taką Emmę Kirkby czy Tereskę z Madredeus to i tak bym tej pani (Djong Yun) co na Mantrze śpiewa nie zamienił.
Sprawdź sobie jeszcze ich debiut, 2 soundtracki do Nosferatu i serce ze szkła.
No dobra! Z tym ,,kompletnie mi się nie podoba'', że tak powiem, ,,kompletnie przesadziłem''. Muzyka jest piękna, tylko drażni mnie wokal. Głos jest momentami dla mnie straszliwie słaby i bezbarwny... dobra, chyba już nie będę się dłużej pogrążał.
Głos jest taki, jak w filharmonii, może jesteś po prostu nieprzyzwyczajony. Posłuchaj trochę muzyki klasycznej to Ci przejdzie.
Popol Vuh dobre jest niemal wszystko z lat 70', więc możesz lecieć po kolei. Szczególnie zwróć uwagę na soundtrack do Nosferatu.
Ciekawe są też Ogrody Faraona i Aguirre. Wszystko co słyszałem do Agape-Agape włącznie jest dobre. Może trochę nudzić fakt, że niektóre płyty są do siebie podobne, albo zawierają wręcz te same kompozycje na nowo wykonane.
Ostatnimi czasy w ogóle doszedłem do wniosku, że to, co wyczynia gitarzysta podkradziony z Gili to już po prostu jest hardkor nad hardkory. Ta lekkość w grze...
dnia Nie 17:43, 01 Grudzień 2013, w całości zmieniany 1 raz
lol
piosenki tego typu jak Panic I write sins not tragiedies
Ciekawe czy jesteś jedyna osobą na forum, której nazwa to cokolwiek mówi
Mnie już niestety mówi, bo sprawdziłem.
A hałasu proszę mi nie obrażać. Hałas w muzyce rockowej znajdziemy od bidy u Bauhaus albo Swans. Natomiast tam gra się sztampowe akordy, tyle że z lekka przesterowane.
Kapitanie, ja też o tym zespole prawie nic nie wiem. To był po prostu przykład tego, o czym mówię. A że nie mogę wysyłać linków, bo jestem cyborgiem... Kobaian, mi chodzi głównie o te ,,gitarkach w ruchu'', podczas refrenu. To bardzo popularny zabieg w nowoczesnych kapelach...
A że nie mogę wysyłać linków
Zdaje się, że za kilka postów będziesz już mógł, o ile wręcz nie możesz własnie teraz.
a gitara nie robi swoje bo nudzi <ok>?
Johanan weź ogarnij te cudzysłowy bo nie mogę na to patrzeć xD Używaj górnych, albo alt+0132 ale nie po dwa przecinki 
dobra ;'<
Przypominam sobie po paru latach album Herz aus Glas (1977) będącą ścieżką dźwiękową do wspaniałego swoją drogą filmu Herzoga. Znakomity, popolowy krautrock. Jak na ten zespół jest bardzo rockowo, bardziej nawet niż na Einsjäger & Siebenjäger. Jeżeli ktoś tego nie zna to polecam. To prawda, że zespół nigdy nie przeskoczył Hosianna Mantry, ale to nie znaczy, że nic dobrego prócz niej nie nagrał.
Właśnie słucham Hossianna Mantra, a tak właściwie to Tantric Songs/Hosianna Mantra i do diabła, nie wiem jak wyrazić w słowach mój zachwyt. Toż to Meisterwerk jest. Muszę się przyznać, że przeraziłem się trochę jak zobaczyłem okładkę tej płyty. Mimowolnie wyobraziłem sobie w głowie jakieś chórki kościelne i organy... Tak bardzo byłem w błędzie. :s
Hehe, słucham "Nosferatu" i "Through pain to Heaven" zostało w całości wykorzystane później przez blackowców z Funeral Mist w utworze "Jesus Saves!" z płyty "Maranatha". Ot, taka ciekawostka 
Masz szczęście, ja im dłużej próbuję się w to wczuć, tym bardziej jest mi niedobrze. Trawię tylko faraona i affenstunde.
Mi Faraon mniej podszedł, ale muszę przesłuchać jeszcze raz czy dwa. Nosferatu jeszcze nie słuchałem, ale Hosianna Mantra to totalny odjazd dla mnie. Słuchałem wcześniej trochę psybientów i tego typu cyców i jest taka fajna płyta o Yeti, która podobnie jak Hosianna jest czymś w rodzaju, jak to Kobaian ujął, "docierania człowieka do tajemnicy istnienia," w sensie, też jest taka mantryczna, są orientalne instrumenty, też jest elektronicznie ambientowo + są dźwięki otoczenia, niezła płyta (jak ktoś lubi psybient, psytrance, albo słuchał Shpongle to jak najbardziej), ale Hosianna Mantra kładzie na cyce wszystko co do tej pory słuchałem w tych klimatach. Poza tym, wydanie Tantric Songs/Hosianna Mantra jest zajebiste.
ale Hosianna Mantra kładzie na cyce wszystko co do tej pory słuchałem w tych klimatach. Poza tym, wydanie Tantric Songs/Hosianna Mantra jest zajebiste.
Zgadzam się z tym Panem
Mi Faraon mniej podszedł, Nosferatu jeszcze nie słuchałem wydanie Tantric Songs/Hosianna Mantra jest zajebiste.
Tam znajdują się również przetworzone motywy z Nosferatu choćby Brothers of Darkness-Sons of Light, który jest głównym tematem muzycznym do filmu Herzoga.
Mi Faraon mniej podszedł, Pomaga bardzo uświadomienie sobie, że tylko dwa pierwsze utwory stanowią oryginalny materiał, a reszta to bonus. W związku z tym album jest dość krótki i całkiem treściwy.
Suita Kha-White Structures to jeden z najlepszych bonusów w historii bonusów.
Mi Faraon mniej podszedł, Pomaga bardzo uświadomienie sobie, że tylko dwa pierwsze utwory stanowią oryginalny materiał, a reszta to bonus. W związku z tym album jest dość krótki i całkiem treściwy.
Suita Kha-White Structures to jeden z najlepszych bonusów w historii bonusów. Tyle że jest trochę z innej bajki niż oryginalny materiał i jak komuś nie wchodzi, to dobrym pomysłem jest podzielić sobie odsłuch na dwa razy. Zwłaszcza że oryginał Faraona stanowi jedną spójną całość a bonusy - drugą.
Mi Faraon mniej podszedł, Nosferatu jeszcze nie słuchałem wydanie Tantric Songs/Hosianna Mantra jest zajebiste.
Tam znajdują się również przetworzone motywy z Nosferatu choćby Brothers of Darkness-Sons of Light, który jest głównym tematem muzycznym do filmu Herzoga.
Zgadza się. Posłuchałem dzisiaj i sam się o tym przekonałem. A Faraon w sumie wszedł. Świetna muzyka. Z czym jeszcze warto się zapoznać? Myślałem o debiucie i o kilku pierwszych płytach, bo z reguły zawsze wychodzi tak, że to co najlepsze to pierwsze wydania.
Popol Vuh to nie jest typowy zespół albumowy, w tym sensie, że wydawał te same rzeczy na różnych płytach. Nawet Nosferatu występuje w dwóch wersjach plus jeszcze we fragmentach Tantric Songs. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że wszystko co słyszałem do Agape-Agape włącznie było na niezłym poziomie. Szczególną przyjemność natomiast mi sprawiła ścieżka dźwiękowa do Aguirre oraz Seiligpreisung. Tak w ogóle filmy Aguirre i Nosferatu warto zobaczyć.
Wiecie o co chodzi z Yogą? Podobno nie jest to pełnoprawny ichni album
However, Florian Fricke revealed in an interview to Eurock.com that: "this is an unauthorized release. Some Indian musicians visited me in my studio, and somebody else took the tapes and sold them under the name of Popol Vuh, but it had nothing to do with Popol Vuh, really. I'm playing harmonium and organ. I think it was released in Italy."
|
|