|
Powieści historyczne
singulair.serwis |
Zakładam ten wątek nie po to, aby coś polecać, bo w tej materii wyznaje się słabo, jeno w nadziei, że znajomością gatunku wykażą się inni, na czym i ja skorzystać mogę.
O i ja się może załapię na coś dobrego. Chociaż bardziej bym poczytał jakiś reportaż z linii frontu np.
O i ja się może załapię na coś dobrego. Chociaż bardziej bym poczytał jakiś reportaż z linii frontu np.
Reportazy nie znam, ale na lini frontu (w okopach) odbywa sie prawie cala akcja powiesci Na Zachodzie bez zmian Ericha Marii Remarque'a. Nie jest to dlugie, ale nawet ciekawe. Autor skupil sie na brudnej i przyziemnej stronie wojny, nie ma tam zadnej chwaly tylko syf i strach. Poza tym jest to dosc znane i zdziwilbym sie, gdybys tego nie znal.
Moze Cie tez zainteresowac Izaak Babel i jego Armia Konna, czyli opowiadania o wojnie polsko-bolszewickiej, w ktorej autor bral udzial. Jest to dosc mocne.
Dzięki za rekomendację.
O i ja się może załapię na coś dobrego. Chociaż bardziej bym poczytał jakiś reportaż z linii frontu np.
z linni frontu to też radziecka, mogę odkopać kilka tytułów  a co do powieści historycznych to może Karol Bunsch i cykl piastowski ? obok fabuły i postaci fikcyjnych pojawiają się tam daty, miejsca historyczne i niektóre postacie autentyczne.
Ja natomiast NIE POLECĘ trylogii Świętego Graala pióra Bernarda Cornwella. Akcja dzieje się w czasach wojny stuletniej, podczas której główny bohater poszukuje wyżej wymienionego kielicha (jakby inaczej). Unikajcie tych książek, strata czasu!
A że jak- nudne?
Nudne? Chujowe? Nudne i chujowe?
Cholernie nudne, olej to.
Edit: teraz widzę, że Herakles napisał.
Temat kielicha był często poruszany no i wiadomo, że wywołuje zaciekawienie. Natomiast Cornwell napisał strasznego gniota. Jakieś rozważania o życiu, które są kompletnie z dupy. Opisy bitew są tak skonstruowane, że nie wiem, kto się z kim bije. Może to też wina tłumaczenia. Konstrukcja psychologiczna postaci leży i kwiczy. Ogólnie odradzam.
No szczerze mowiac to nawet nie mialem w najsmielszych planach sie za to brac.
A moglbys, zamiast odradzac, sprobowac cos doradzic?
Pomyślę i coś podrzucę. To mi tak na świeżo przyszło do głowy, bo ostatnio próbowałem przez to przebrnąć. Musiałem ostrzec.
O i ja się może załapię na coś dobrego. Chociaż bardziej bym poczytał jakiś reportaż z linii frontu np.
Znam trochę wspomnień frontowych z II WŚ. Polecam;
- "Samuraj" - wspomnienia japońskiego asa lotnictwa mysliwskiego, Saburo Sakai. Wstrząsająca brutalnością relacja prawdziwego wojownika z egzotycznego frontu. Autor przezył m.in. wielogodzinny samotnyu lot do bazy z wystrzelonym okiem i ... atak Kamikaze. . Dziwne, że nikt tego jeszcze nie sfilmowal 
Poza tym polecam wpomnienia polskich pilotów - W. Króla, Urbanowicza, Zumbacha (choć jego wspomnienia to w zasadzie powieść awanturnicza, ale czyta się rewelacyjnie ). Znakomite, bardzo rzeczowe i wyważone są wspomnienia płk Tadeusza Rolskiego "Uwaga, Wszystkie Samoloty".
Z wojsk lądowych:
- Pierwsza Pancerna, gen. Franciszek Skibiński. Epopeja 10 Bryg S. Maczka od tragicznego Września 39 do zajęcia Wilhelmshaven w 45, spisana, paradoksalnie - lekkim piórem i z humorem. Czyta się niemal jak powieść przygodową 
- "Na Imię Jej Było Lily" , Bohdan Tyminiecki. Autor - arystokrata, ekscentryk, trochę "wariat", a jednocześnie Pies Wojny. Maniak wyszkolenia bojowego, perfekcjonista. W czsie wojny dowódca czołgu - w Afryce i we Włoszech. Spisał swe wpomnienia też jak przygode życia, ze swada i pasją. Opis jego pojedynku z Sdkfz V "Panther" to majstersztyk relacji wojennych. Lektura obowiązkowa każdego czołgisty! 
- "Tankista" Jewgienij Biesonow. Jest powiedzenie "PRZEJEBANE JAK W RUSKIM CZOŁGU). Tu jednak tytuł jest źle tłumaczony, bo autor nie był czołgistą, ale Fizylierem - tzn siedział NA czolgu, a nie W nim - przez co miał jeszcze bardziej przejebane ... ). Wstrząsająca, dość brutalna (choć chyba jednak trochę "niedopowiedziana" w pewnych kwestiach, hm hm), relacja sowieckiego szczęściarza, który przeżył 2 lata wojny jako wspomniany fizylier.
- "Zapomniany Żołnierz" Guy Sajer - mocno antywojenna, niekiedy szokująca relacja rzekomego francuskiego ochotnika, walczącego na Ost Front w PanzerGrenadier Div "Grossdeutschland" Poraża realizmem, do tego stopnia, że zaczynamyu się zastanawiać, CZY TO ABY NA PEWNO PRAWDA Niemniej, czyta się z zapartym tchem.
Świetne są tez wspomnienia J. Piłsudskiego "Moje Pierwsze Boje", o chaosie pierwszych bitew Legionów, przez które przebija optymizm Marszałak i ogromna siła woli.
Z walki podziemnej - "Ankieta Cichociemnego" Alfreda Paczkowskiego.
W niewoli u Japończyków - Król Szczurów Jamesa Clavella. REWELACJA. Piekło tropikalnej niewoli i skomplikowane, nieraz absurdalne relacje między uwięzionymi. Lektura obowiązkowa.
Z morza:
"OKRĘT" - Lothar Günther Buchheim, wręcz benedyktyński w szczegółach zapis rejsu UBoota podczas wojny na Atlantyku. Brutalne, momentami wulgarne - a jednak , nomen omen , głebokie 
"Okrutne Morze" Nicholas Monsarrat - A tu z drugiej strony, Alianći w bezsilnej rozpaczy usiłują topić podwodne szakala, który sieją śmierć i zniuszczenie wśród bezbronnej floty handlowej. Równie mocne i wciągające, choć troche jakby mniej realistyczne.
PS to tak na gorąco, znam jeszcze trochę książek o ww tematyce - jakby ktoś był zainteresowany, to mogę coś dodać.
Git majonez, dzieki za propozycje. A czytales Sergiusza Piaseckiego?
Wiek XX. zawsze mierził mnie przeokrutnie. Czerwony bolszewizm, brunatny bolszewizm, demoliberalny bolszewizm, stal, beton etc. etc. Świat kończy się na 1918 roku.
Wiek XX. zawsze mierził mnie przeokrutnie. Czerwony bolszewizm, brunatny bolszewizm, demoliberalny bolszewizm, stal, beton etc. etc. Świat kończy się na 1918 roku.
Albo na La valse Maurycego Ravela.
Ja natomiast NIE POLECĘ trylogii Świętego Graala pióra Bernarda Cornwella.
Czytałem jakieś jego coś o najeździe Duńczyków na Brytanię, bo mnie tematyka interesowała i pod względem literackim te powieści są fatalne. Kicz do potęgi entej, sztampa, chaos, miejscami wręcz nieudolność.
Generalnie powieści historyczne, jeżeli są pisanie nie przez autentycznych literatów, ale przez "pasjonatów" są jednymi z najgorszych na księgarnianych półkach. Próbowałem ostatnio czytać coś, co zwało się Korona śniegu i krwi i opowiadało o pierwszych Piastach (znowu - bardzo ciekawa tematyka), ale nie byłem zdolny do przebrnięcia nawet przez kilkadziesiąt stron. Gdyby nie istniał termin "grafomania" to trzeba by go było wymyślić.
Niezłe powieści historyczne to z reguły te najbardziej klasyczne - Trylogia Sienkiewicza, Królowie przeklęci Maurice'a Druona, Trylogia Husycka Sapkowskiego, Rodzina Borgiów Mario Puzo, powieści Umberto Eco (Baudolino powinien przeczytać każdy, kto interesuje się średniowieczem).
Kiedyś tam zacząłem czytać Krzyżowców Zofii Kossak-Szczuckiej i przyznać muszę, że bogactwo języka jest naprawdę imponujące. Na pewno do tego jeszcze wrócę, bo robiło znakomite wrażenie.
BTW: A jeżeli koniecznie chcecie przeczytać coś, co jest naprawdę dobrą powieścią i całkiem poważnym opracowaniem historycznym polecam kolejną legendę - Roberta Gravesa i jego dylogię Ja, Klaudiusz oraz Klaudiusz i Messalina.
dnia Sob 15:55, 14 Luty 2015, w całości zmieniany 2 razy
Kiedyś tam zacząłem czytać Krzyżowców Zofii Kossak-Szczuckiej i przyznać muszę, że bogactwo języka jest naprawdę imponujące. na pewno do tego jeszcze wrócę, bo robiło znakomite wrażenie. BTW: A jeżeli koniecznie chcecie przeczytać coś, co jest naprawdę dobrą powieścią i całkiem poważnym opracowaniem historycznym polecam kolejną legendę - Roberta Gravesa i jego dylogię Ja, Klaudiusz oraz Klaudiusz i Messalina.
To tez mam i tez czeka na swa kolej.
A co myslicie o Krawczuku? Kiedys przeczytalam Nerona i pamietam ze mi sie bardzo podobal.
Poczytajka do poduszki miła. Ale warsztat wysoce kijowy.
Wspanialy za to byl Jozef Mackiewicz; jego trzy ksiazki: Sprawa Pulkownika Miasojedowa, Droga donikad oraz Nie trzeba glosno mowic to sa rzeczy wyborne. To polecam.
Kapitan wspomniał o U. Eco. Pewnie każdy z was widział film, ale może nie każdy czytał "Imię róży". Cholernie dobra i wciągająca rzecz. Film jest niesamowicie spłycony, w porównaniu z knigą, ale to chyba nie jest nowość.
Tego autora mogę też polecić "Wyspę dnia poprzedniego". Zdecydowanie gorsza rzecz od "Imienia róży", lecz dalej bardzo ciekawa. Tutaj macie z Wikipedii o czym jest:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyspa_dnia_poprzedniego
Git majonez, dzieki za propozycje. A czytales Sergiusza Piaseckiego?
Tylko "Zapiski oficera Armii Czerwonej". Przerysowane i groteskowe, ale chyba jednak dobrze oddające zderzenie 2 kompletnie różnych cywilizacji. Całość po prostu miażdży. Conieco słyszałem od starszych ludzi o nadejściu ACz w 1939r. i w zasadzie te wpomnienia przypominały świat z "Zapisków.. " Niby śmieszne, gdyby nie było to tak tragiczne...
Co jeszcze od Sergiusza polecisz?
PS Szczera, zwięzła relacja z odyseji autora po CCCP w latach wojny, okraszona specyficznym humorem - książeczka "Raz Dwa Wziali!" Adama Ochockiego.
Co jeszcze od Sergiusza polecisz?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kochanek_Wielkiej_Niedźwiedzicy
To je arcydzielo.
Kapitan wspomniał o U. Eco. Pewnie każdy z was widział film, ale może nie każdy czytał "Imię róży". Cholernie dobra i wciągająca rzecz. Film jest niesamowicie spłycony, w porównaniu z knigą, ale to chyba nie jest nowość.
Tego autora mogę też polecić "Wyspę dnia poprzedniego". Zdecydowanie gorsza rzecz od "Imienia róży", lecz dalej bardzo ciekawa. Tutaj macie z Wikipedii o czym jest:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyspa_dnia_poprzedniego
A nie jest przypadkiem tak, że Imię Róży to kłamliwy pamflet na sądy inkwizycyjne? Generalnie nie czytałem, ale właśnie dlatego, że słyszałem taką opinię od mediewistów.
Nie czytalem Imienia Rozy, ale film to dla mnie jakas totalna pomylka.
Książka godna uwagi z uwagi na pieczołowicie przedstawiony obraz Średniowiecza i życia klasztoru z epoki - czy wiarygodny, to pytanie do historyków zawodowych, ale Eco raczej dbał o szczegóły i wierny kontekst historyczny.
Panowie, to jest powieść, nie naukowa dysertacja! Owszem, wielki inkwizytor, Bernard z Gui jest tam przedstawiony jako widzący wszędzie herezję. Najchętniej to by palił na stosie. Stereotypowe przedstawienie działalności inkwizytorów. Jednak powtórzę po raz kolejny - to w filmie jest tak przedstawiony. Przecież nie przedstawią na ekranie uczonych dysput, bo to nie jest aż tak ciekawe jak zakonnik posuwający w kuchni wieśniaczkę. Swoją drogą uczucia Adsa z Melku do wspomnianej wieśniaczki stanowią istotną część książki i są motorem wielu ciekawych rozważań między nim, a jego mistrzem.
A nie jest przypadkiem tak, że Imię Róży to kłamliwy pamflet na sądy inkwizycyjne? Generalnie nie czytałem, ale właśnie dlatego, że słyszałem taką opinię od mediewistów.
Nie do końca, po prostu Inkwizycji dorwało się rykoszetem. Co do Inkwizycji, wygląda to tam tak, że ten cały Bernard Gui jest niesamowitym sadystą i gdyby film albo książkę uwspółcześniono, to pewnie zapalałbym papierosy od płonących stosów. Tak czy inaczej, był to człowiek, który przy podejrzeniu o chorobę psychiczną zwalniał oskarżonego i oczyszczał go z zarzutów.
Na około 1000 wyroków, tylko około 40 to były wyroki śmierci.
Generalnie, jeśli przyjrzeć się historii istnienia Inkwizycji, to trzeba się przyszykować na niezły szok po tych rewelacjach, jakie przez wieki serwowali nam protestanci i ludzie "nieprzychylni" kościołowi. Podobnie z Krucjatami itp. itd.
Co do Piaseckiego, nie czytałam "Wielkiej Niedźwiedzicy". Wstyd się przyznać, ale znam tylko "7 Pigółek Lucyfera" i jest na prawdę świetna. Czyta się bardzo szybko, zawiera wiele ciekawych smaczków. Choćby gdy diabeł chce załatwić sobie legalne papiery na Ziemi. Ale więcej nie powiem 
Czytanie jakichś 3 ligowych cebulowych powieści historycznych zawsze wydawało mi się piekielną stratą czasu i energii, tak jak czytanie książek fantasy czy jakichś cegłowatych kryminałów, podczas gdy kryminał powinien być gówno-czytadłem do pociągu na 100 stron A5.
Bardzo dużo lektur w LO to ogromna strata czasu... 
PS Co dla Ciebie jest 1 ligowe?
Czytanie jakichś 3 ligowych cebulowych powieści historycznych zawsze wydawało mi się piekielną stratą czasu i energii, tak jak czytanie książek fantasy czy jakichś cegłowatych kryminałów, podczas gdy kryminał powinien być gówno-czytadłem do pociągu na 100 stron A5. Piszesz o konkretnych dziełach czy o całym gatunku?
Bo mnie się jak na razie cały gatunek "powieść historyczna" zdaje 3 ligą literatury. Przyznam się, że mam mało czasu na literaturę i na czytanie rzeczy poniżej poziomu Lema czy Dostojewskiego zwyczajnie szkoda mi czasu. A pisarzy powieści historycznych osiągający choćby tylko w wybranych momentach poziom tych wymienionych raczej nie kojarzę.
Jeśli chodzi o "Imię róży", wydaje mi się, że to nie jest typowa powieść historyczna, tylko powieść dość uniwersalna poruszająca zagadnienia ponadczasowe, jedynie osadzona w średniowiecznych realiach i odwołująca się do pewnych postaci historycznych. Ale może się mylę...
Cały gatunek wydaję mi się raczej dosyć nudny i niezbyt ambitny, ale powiedzmy, że pewnie są ludziki które pisały na tyle sprawnie, że dałoby się ich czytać jako prostą rozrywkę (z tym, że ja wolę dla rozrywki czytać zupełnie inne rzeczy po prostu), o tyle czytanie ludzików którzy w tym gatunku nie są absolutną czołówka uważam już za zwyczajną głupotę.
|
|