ďťż

Pracujesz? To nie ochroni cię przed biedą

Pracują na etacie, mają średnie, często nawet wyższe wykształcenie i rodzinę, ale żadnych perspektyw na wyjście z biedy. Należą do „working poor”, pracujących biedaków, których w Polsce jest już ponad 2,1 mln. Pracujący biedacy to obok rosnącej grupy emerytów kolejna znacząca grupa ludzi ubogich w Polsce. Co szósty zatrudniony w Polsce należy do „working poor”.

iedni to niekoniecznie ludzie bezrobotni, osoby z rodzin patologicznych, niezaradnych życiowo czy bez kwalifikacji. Coraz częściej do grona biedaków zaliczani są ludzie pracujący, w dodatku oficjalnie zatrudnieni. W Polsce ponad 2,1 mln ludzi określanych jest jako „working poor”, czyli pracujący na etacie biedacy (CBOS, Badanie: „Pracujący biedni”, grudzień 2008). Wbrew pozorom nie są zatrudnieni na stanowiskach niewymagających kwalifikacji, „working poor” to także pracownicy umysłowi czy młodzi nauczyciele. Bieda kojarzy się z pracami „śmieciowymi” (ang. junk jobs) i tzw. Mcpracami, czyli zajęciami niskopłatnymi, odtwórczymi i zamykającymi drogę awansu, tymczasem w Polsce to właśnie absolwenci, młode małżeństwa, rodziny wielodzietne, a także osoby spłacające duże kredyty zaliczają się do grupy „pracujących biednych”. Z biedą borykają się także inwalidzi oraz osoby z małych miejscowości i małych miasteczek, gdzie zamknięcie zakładu pracy lub zwolnienie oznacza wielomiesięczne bezrobocie, a często zerowe szanse na znalezienie kolejnej pracy.

Anna ma 28 lat, oboje z mężem mają w sumie 3,5 tys. zł na rękę. Wychowują trójkę dzieci. 1600 zł płacą za wynajem mieszkania, 200 złotych miesięcznie wydają na dojazdy do pracy; opłaty i jedzenie to kolejny 1-1,2 tys.zł (skromnie licząc). Dzieci szybko rosną, więc ubrania, buty i pieluchy dla najmłodszego pochłaniają pozostałą część zarobków. Pomoc społeczna im nie przysługuje, bo zarabiają za dużo. Nie mają oszczędności i pewnie długo nie będą ich mieć. Agnieszka jest nauczycielką w zerówce, jej mąż pracuje jako przedstawiciel handlowy. – Gdyby nie babcia, która zajmuje się dziećmi, nie mogłabym wrócić do pracy. Na opiekunkę za 1,5-2 tys. miesięcznie po prostu mnie nie stać, a do państwowego przedszkola udało nam się zapisać tylko starszą córkę – mówi Anna – o prywatnym przedszkolu czy żłobku możemy tylko pomarzyć. Polska to bardzo drogi kraj dla osób wychowujących dzieci – dodaje.

Jakie zarobki oznaczają przynależność do „working poor”? Według klasyfikacji Europejskiego Urzędu Statystycznego (Eurostatu) to „osoby mające stałą pracę zarobkową w pełnym lub niepełnym wymiarze czasu, których zrównoważony rozporządzalny dochód netto per capita w gospodarstwie domowym sytuuje się poniżej 60% mediany dochodu całej analizowanej populacji”. Średni miesięczny dochód z pracy, jaki uzyskuje pracujący biedny w Polsce, to około 750 zł netto w przeliczeniu na osobę w gospodarstwie domowym.

Tyle zarabia Agnieszka (36), która pracuje w barze na pół etatu. Dodatkowo sprząta biura, ale dorywczo. Dwa lata temu skończyła zaocznie szkołę średnią, licząc że po zdaniu matury będzie lepiej zarabiać. Niestety średnie wykształcenie nie pomogło przy szukaniu lepszej pracy. Agnieszka jest po rozwodzie, musiała wyprowadzić się z mieszkania męża. Teraz wynajmuje pokój w Warszawie (400 zł miesięcznie), a resztę dochodu przeznacza na jedzenie i dojazdy. Nie ma oszczędności. – Jest ciężko, ale nie wrócę do rodziców - rencistów mieszkających w małym mieście, gdzie nie ma pracy – tłumaczy. – Ostatnio dużym problemem są dla mnie koszty u lekarza. Niby wszystko jest u nas za darmo, ale musiałam się zadłużyć, żeby wyleczyć zęby - opowiada.

Przebadani przez CBOS pracujący biedni Polacy nie mają dużych wymagań (Badanie „Pracujący biedni”, grudzień 2008). Deklarują, że potrzebują 431 zł dochodu netto na osobę, aby zaspokoić podstawowe potrzeby, 693 zł, aby żyć na średnim poziomie i 1069, żeby żyć dostatnio. Co ciekawe „pracujący biedni” mają mniejsze wymagania niż „niepracujący biedni”. Ci ostatni deklarują, że potrzebują 510 zł na rękę na osobę w rodzinie, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby, 789 zł, aby żyć na średnim poziomie, 1215 zł oznacza dla nich dostatek.



Rozstrzał między najwięcej i najmniej zarabiającymi w Polsce jest coraz większy. 20 proc. najbogatszych Polaków osiąga około 1950 zł dochodu na jedną osobę w gospodarstwie i jest 6 razy wyższy niż ten, który osiąga 20 proc. najbiedniejszych z nas.

Kim są pracujący biedni w Polsce? W gronie „working poor” jest więcej mężczyzn (53,5 proc.) niż kobiet (46,5 proc.). Ponad połowę pracujących biednych (55,1 proc.) stanowią osoby mające co najmniej 40 lat. Z problemem pracy i biedy borykają się przede wszystkim ci, którzy mają od 40 do 49 lat; 35,6 proc. pracujących biednych to osoby w tym wieku. Ogólnie rzecz biorąc, bieda najczęściej dotyka Polaków w średnim wieku. Najwięcej pracujących biednych mieszka w województwach lubelskim i podkarpackim, najmniej w zachodniopomorskim i śląskim.

Zagrożone ubóstwem są rodziny wielodzietne. Według danych GUS (2009), poniżej relatywnej linii ubóstwa w 2008 r. znajdowało się 17,6 proc. Polaków. W tej grupie najbardziej zagrożone były rodziny wielodzietne z co najmniej 4 lub 3 dzieci (odpowiednio 45proc. i 28 proc. wszystkich takich rodzin żyje w ubóstwie). Reszta ubogich to osoby utrzymujące się z innych niezarobkowych źródeł, m.in. transferów społecznych własnych i członków rodziny (37,8 proc. ) oraz renciści i rolnicy (28,7 proc. i 26,8 proc.). Relatywne ubóstwo osób starszych dotyczyło jedynie 13 proc. populacji emerytów, czyli znacznie mniej niż np. samotnych rodziców (21,6 proc.).

Fenomen „working poor” dobrze znany jest w USA. Niemal 30 proc. rodzin amerykańskich określanych jest właśnie jako “working poor”, mimo że jedno, a nawet dwie osoby w gospodarstwie domowym mają stałe zatrudnienie. Od 2002 roku liczba takich rodzin znacząco wzrosła; w latach 2002-2008 o 350 tys. Prawie 21 mln dzieci żyje w rodzinach „pracujących biednych”, a w ciągu najbliższych 4 lat ich liczba wzrośnie o kolejne 800 tys. – szacują eksperci. W USA 4-osobowa rodzina jest określana jako „biedna”, gdy jej łączny dochód nie przekracza 20 tys. dolarów rocznie. Tyle wynosi tzw. federalna linia ubóstwa. Około 29 mln zatrudnionych pracuje poniżej kwoty określanej jako minimalna, tzn. 9,91 dolara za godzinę. Kwota dotyczy osób ze stałym zatrudnieniem.

Kim jest pracujący biedny w USA? Według Katherine S. Newman, profesor socjologii na uniwersytecie w Princeton wysokie pensje i prestiż społeczny to domena osób wykształconych, wysoko wykwalifikowanych. W ciągu ostatnich 30 lat rozwijającej się gospodarki oni zyskali najwięcej. W dole, na drugim biegunie tej polaryzacji są ludzie, którzy na ogół pracują ciężko, ale ich pensje pozostają bardzo niskie. Na rozwoju gospodarczym nie zyskali prawie nic. Łatwo ich zastąpić innymi pracownikami, bo mają niskie kwalifikacje. Są to osoby zatrudnione w sektorze usług na najniższych stanowiskach, np.: pracownik fast foodu lub szpitala, którego kadra nie zrzeszyła się w związku zawodowym. Kasjer, salowa, sprzątacz to ludzie, których wynagrodzenie nie przekroczą płacy minimalnej. Pracujących biednych nie spotkamy wśród niebieskich kołnierzyków czy w sektorze produkcyjnym.

Analizy raportu “Working Poor Families Project” realizowanego w 2008 pokazują, że pracujący biedacy nie posiadają oszczędności, a prawie całą pensję przeznaczają na opłatę rachunków i jedzenie. 60 proc dochodów przeznaczają na życie, a reszta to koszty ubezpieczenia społecznego, leków, edukacji dzieci.

Polska czy kraje dawnego bloku wschodniego różnią się od USA, gdzie osoba wykształcona, absolwent dobrej uczelni zwykle nie staje się „biednym pracującym”. W Polsce wykształcenie coraz częściej nie gwarantuje lepszego statusu materialnego. Stosunkowo dużo pracujących biednych legitymuje się u nas wyższym wykształceniem (niezależnie od tego, czy z magisterium czy bez – w sumie 8,7 proc.). Wykształcenie średnie ma 28 proc. w tej grupie, a zasadnicze zawodowe ponad 45 proc. Jeśli chodzi o wykonywane zawody, to największą grupę pracujących biednych stanowią robotnicy. Na drugimi trzecim miejscu znajdują się rolnicy oraz pracownicy fizyczno-umysłowi, a na czwartym –pracownicy umysłowi. Sporo pracujących biednych (4,3 proc.) zaliczyło się do pracowników umysłowych wyższego i średniego szczebla (ankiety CBOS).

Przy wzrastającej liczbie pracujących biednych, pojawia się pytanie, jak zapobiec tej tendencji. Amerykańską propozycją jest Kredytowany Zwrot Podatku Dochodowego (Earned Income Tax Credit). Jeśli masz dzieci, pracujesz, ale żyjesz na krawędzi ubóstwa, to dzięki EITC dostajesz zwrot tych pieniędzy, które byłyby odjęte od pensji, aby opłacić podatki. Oczywiście, nie dostajesz zwrotu całego podatku, to jest stopniowalna skala. EITC został wprowadzony jakieś 35-40 lat temu i jest popularnym narzędziem polityki społecznej, sposobem na przeciwdziałanie biedzie. Co prawda, nie wpływa radykalnie na zmianę pozycji pracujących biednych, ale sprawia, że mają trochę więcej pieniędzy.



Zjawisko ubóstwa wśród osób pracujących w UE nie dotyczy tylko Polski – według statystyk Komisji Europejskiej (2008). około 8 proc. pracujących w UE uzyskiwało dochody poniżej 60% mediany dochodów ekwiwalentnych (netto na członka rodziny lub gospodarstwa domowego). Przy czym najniższy wskaźnik zanotowano w Czechach (3 proc.) i Belgii (4 proc.), a najwyższy w Polsce (13 proc.) i Grecji (14 proc.). Według Eurostatu co piaty pracujący w wieku 18-64 lata jest zagrożony ubóstwem.

Katarzyna Gontarczyk


Polska Tuskowa to kraj coraz to większej dysproporcji płac.

Dużo ludzi ciężko pracuje i klepie biedę.

Tusku! zostaw Polskę i Polaków w spokoju.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Pracujesz? To nie ochroni cię przed biedą
singulair.serwis