|
Psychodeliczny trance & chillout, z domieszką world musi
singulair.serwis |
Muzyka elektroniczna fajna rzecz, szczególnie jeśli jest w niej coś z psychodelicznego brzmienia, wtedy niewątpliwie potrafi przenieść słuchacza do innego wymiaru. Właśnie z myślą o tym innym wymiarze zakładam tego posta, żeby wymienić się z wami moimi doświadczeniami, żeby poznać doświadczenia innych, no i ewentualnie zarazić pozytywną wibracją tych, którzy są sceptycznie nastawieni do tego rodzaju muzyki. A o jakim rodzaju mowa? Muzyki elektronicznej jest mnóstwo, tak samo jak rock albo metal, dzieli się ona na mnóstwo gatunków, te z kolei dzielą się na inne, i tak dalej, i tak dalej, i w ogóle... i jak bardzo szeroka ludzka wyobraźnia. Gatunki, które chciałbym wam przedstawić w tym temacie to: psychedelic chillout, psychedelic ambient, psychedelic trance, goa, czasem również zaakompaniowane world music, czyli mam tutaj na myśli różne wstawki muzyki etnicznej, ludowej.
Rock, metal, jazz, i tak dalej, to muzyka bardzo fajna, zarówno z subiektywnego, jak i obiektywnego punktu widzenia, ale nie ważne jak bardzo byłaby genialna, nowatorska, przemyślana czy skomplikowana, to wciąż to nie będzie do końca to. Dlaczego? Aldous Huxley ładnie napisał, że "sztuka jest dla początkujących lub dla tych, którzy zdecydowanie zabrnęli w ślepą uliczkę, którzy postanowili być usatysfakcjonowani ersatzem Istotowości, symbolami raczej niż tym, co oznaczają, elegancko przedstawionym przepisem zamiast prawdziwej kolacji." Mam nadzieję, że przytaczając ten cytat nie uraziłem żadnego pasjonata sztuki i nie brzmię arogancko, czy ignorancko, nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że psychodeliczna muzyka elektroniczna jest również w porządku, jest mniej "logiczna" i myślę, że można ją rozumieć/odbierać w inny sposób niż prawdziwą sztukę. Tak jakby przeżywać bardziej abstrakcyjnie, metafizycznie. Zachęcam do podróży wgłąb swojej świadomości (na trzeźwo lub nietrzeźwo)! Lub zwyczajnie do odprężenia się i odpoczynku, oraz poznania czegoś nowego.
Płytki jakie chciałbym wam polecić: 1200 Micrograms - 1200 Micrograms Asura - Life² Asura - 360 Carbon Based Lifeforms - The Path Carbon Based Lifeforms - World of Sleepers Carbon Based Lifeforms - Interloper Carbon Based Lifeforms - Twentythree Hallucinogen - Twisted Ott - Mir Shpongle - Are You Shpongled? Shpongle - Tales of the Inexpressible Shpongle - Nothing Lasts... But Nothing Is Lost Shpongle - Ineffable Mysteries From Shpongleland Shpongle - Museum Of Consciousness Solar Fields - Movements The Infinity Project - Mystical Experiences The Mystery of The Yeti - The Mystery of The Yeti Vibrasphere - Archipelago Vibrasphere - Selected Downbeats Vol.2 Younger Brother - The Last Days Of Gravity
http://www.youtube.com/watch?v=QvI-ywdjRNo https://www.youtube.com/watch?v=U2MvJ0vp5SU
The Mystery of the Yeti - projekt, za którym stoi Ron Rothfield (znany pod pseudonimem Raja Ram), to album koncepcyjny złożony z czterech długich utworów (The Call; The Journey - Tribal Gathering - The Yeti Revelation; Sacred Communication - A 'Welcome' to All Extraterrestrials), opowiadający o tym czym lub kim jest Yeti, jest to transcendentalna podróż wgłąb ludzkiej świadomości. Album, nagrany w 1996 roku, wywarł ogromny wpływ na psychodeliczny trance. Trzy lata później została wydana druga część - The Mystery of the Yeti, Part 2 - dzięki współpracy artystów, którzy wzięli udział w tworzeniu pierwszej części. Okładka płyty, namalowana przez artystę-wizjonera Brahmę Templemana, jest pełną symboliki wizytówką treści; od nawiązania do hinduskiego boga Śiwy, przez czakry, z czego piąta (kolorowe włosy) symbolizuje uwolnienie od iluzji, po lingę w prawej dłoni i trójząb w lewej.
Czym lub kim jest Yeti? Jest człowiekiem przypominającym zwierze, lub zwierzęciem przypominającym człowieka, w każdym razie to mit, bajka. Raja Ram uczynił z tej bajki mistyczną podróż, dzięki której niektórzy ludzie przy odpowiednim nastrojeniu (i obdarzeni wrażliwością) mogą zawędrować daleko, nawet na antypody własnego umysłu. Może nawet spotkają Yeti? Kto wie.
Dla ciekawskich, opowieść o Yeti: http://www.psydb.net/covers/00/00914005518.jpg
Całą płytę można posłuchać na youtube: http://www.youtube.com/watch?v=U2MvJ0vp5SU tylko pod żadnym pozorem nie słuchać podczas mycia podłóg. 
Konkretnych kawałków elektro nie dam, ale polecam audycje A State Of Trance
szamba
Poda ktoś jakąś dobrą muzykę elektroniczną przy której nie trzeba wytężać mózgu, ale która jest dobra? Coś ambitnego o nie-aż-tak-awangardowej formie... jak np. Xenakis.
Może Żą Miszel z Żar?
https://www.youtube.com/watch?v=v9vOtUm-0so
Może Żą Miszel z Żar? Też tak sądzę. I ogólnie możesz brać się za jakiś ambient, techno, trance, czy jakąś lajtową elektronikę, takiej muzyki jest pełno, można słuchać bez wytężania mózgu. Elektronika to wbrew pozorom nie tylko tangerine dream i klaus schulze 
Mejbi deski z kanady?
Poda ktoś jakąś dobrą muzykę elektroniczną przy której nie trzeba wytężać mózgu, ale która jest dobra? Coś ambitnego o nie-aż-tak-awangardowej formie... jak np. Xenakis.
Bardzo proszę:
Anna Själv Tredje - Tussilago Fanfara (1977) Tim Blake - Crystal Machine (1977) Heldon - Interface (1978) Heldon - Stand By (1979) Jean Michel Jarre - Oxygene (1976) Jean Michel Jarre - Equinoxe (1978) Tangerine Dream - Ricochet (1975)' Tangerine Dream - Stratosfear (1976) Tangerine Dream - Encore (1977) Tangerine Dream - Cyclone (1978) Tangerine Dream - Force Majeure (1979) Vangelis - L'apocalypse des animaux (1973) Vangelis - Blade Runner (1994)
Muzyka ambitna, ale nieawangardowa, melodyjna, klimatyczna, a przy tym blisko spokrewniona z głównym nurtem prog rocka, więc bardzo przystępna dla fanów np. Pink Floyd. Pierwsze dwie płyty są tylko bardzo dobre, potem jest lepiej 
Dziękuję Kapitanie.

http://www.youtube.com/watch?v=umDr0mPuyQc&hd=1
|
|