ďťż

Niemal rok temu strzeliła mnie głupawka, ani pierwsza, ani pewnie ostatnia w moim długim i bogatym życiu. Wpadła mi mianowicie była w łapy wycinanka Betexy, przedstawiająca radziecki przedwojenny kuterek rzeczny (zwany w wycinance kanonierką) BK-2.

Modelik w skali 1/32, taki bardziej dla dzieci... popatrzyłam na niego, podumałam, i właśnie wtedy dostałam głupawki: a jakby to zrobić w 1/400? Jako samodzielny, poważny model?
Wydrukowałam malucha we właściwej skali:

Kształtu części trzeba się było momentami domyślac, ale co tam. Damy radę.
Znalazłam trochę zdjęć i informacji o kuterku:

i planik załączony do wycinanki:

Ale najbardziej i tak urzekło mnie to zdjęcie:

Maleństwo pruje wodę, a dodatkowo na maleństwie ustawiono aż dwa maszty z pełnym olinowaniem!

Jak widać na rysunkach i fotkach, praktycznie każdy egzemplarz miał inną konfigurację wyposażenia; niektóre były budowane na kadłubach płaskonosych rzecznych kryp, inne na normalnych łódkach ze stewą dziobową. Elementem stałym była chyba jedynie wieżyczka z działkiem i opancerzenie śródokręcia.

Złozyłam kadłubek:

Krzywo? Oczywiście.
Zamocowałam go na podstawce - prostokątnej "konnej" podstawce z Warhammera. A potem trzepnęłam maluchem w głab szuflady i niemal na rok o nim zapomniałam.
Mniej więcej tydzień temu, szukając czegoś w papierzyskach na biurku, znalazłam koszulkę z napoczętą wycinanką. Zajrzałam do szuflady - jest i maluszek! Trzeba go albo skończyć, albo w pieruny wywalić, pomyślałam. Skończyć chyba łatwiej, doszłam po chwili do wniosku. No to skończyłam...



Jak widać, całość jest mniej kartonowa, a bardziej przypomina radosną twórczość plastikowo-drucianą, ale co tam: kadłubek wciąż pozostaje kartonowy, nieprawdaż?
Doprowadzenie malucha do stanu jak na zdjęciach powyżej zajęło mi ok. 3 godzin. Następnie zabrałam się za robienie wody - mini tutorial jest tutaj:
woda rzeczno-szuwarowa

Zaokrętowałam trzyosobową załogę (jak na zdjęciu), pomalowałam malca, zawiesiłam banderę.
I mam kolejny Wielki Model w mojej kolekcji






Potwór straszny … tylko go trochę szuwary przerosły
Szuwary są OK. To okręcik taki maleńki
Witam!
Pewnie gdy się mocniej kichnęło na tym "okręcie" to wpadał w niebezpieczne przechyły.
Bez lupy na zlocie to sie nie obejdzie.
Kasiu, tak sobie myślę, że Jacek ma rację i szuwary rzeczywiście chyba są ciut za wysokie. Patrząc na figurke marynarza to tak wyglądaja mi na 4-5m. No chyba, że to bambus wtedy ok.
Tak czy siak modelik mi się podoba. Jak to mówią: Gud łork!

Pozdrawiam.


Oczywiście, że Jacek ma rację. Szuwary są ogromne, iście czarnobylskie, ale na Czarnobyl zwalić ich się nie da, bo okręcik jest duuuuużo wcześniejszy.
Zrobiłam je takie trochę specjalnie, tzn. chciałam, żeby były wielkie, coby przez kontrast pokazywały maleńkość łódeczki. Wyszły ciupkę za duże i chyba będę musiała je przystrzyc.
Miałam jeszcze pomysł, żeby dodać startującego z wody jakiegoś dużego ptaszora... ale największy chyba i tak byłby łabędź, czyli mimo wszystko za mały.
Ech, te ograniczenia skali...
Radziecki "łabądź" na pewno większy jest - taki "balszoj", no może nie taki jak te szuwary, ale zawsze
Szuwary są całkiem OK - okręcik również OK. To nie pomyłka - to KINGSIZE

Swoją drogą przyjemny przyjemniaczek z tego okręcika
Tak właściwie to zastanawiam się co taki "potężny okręt" mógłby zwojować. Przecież byle "handgranatte" rzucony z nabrzeżnych chaszczy posłałby go chyba na dno.
Nie zmienia to jednak faktu, że dioramka jest fajowa, a te nadbrzeżne szuwary, mimo że przewymiarowane, podkreślają jaka maleńka była ta (dumnie zwana) kanonierka.
Jak dla mnie super
Pozdrawiam.
Tomek



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R/G] BK-2 czyli coś maleńkiego - Betexa, 1/400
singulair.serwis