|
[R/G] Make-Love-Not-War, 1/700
singulair.serwis |
Cuś mnie ostatnio wzięło na sprawdzenie, jak mi pójdzie budowa modeli w 1/700, i do tego żywicznych. Kupiłam sobie już "Scharfschutza", ostatnio zaś doszedł pewien piękny pancernik z Niko Model (za parę dni zrobię mu recenzję) oraz dwa monitorki z Modelkraka - USS Monitor vs CSS Merrimac.
Monitor z Merrimacem w marcu 1862 stoczyły słynną bitwę pod Hampton Roads . W realu nawet się nie dotknęły, choć krążyły wokół siebie niemal na wyciagnięcie ręki. Ja postanowiłam trochę pogłupkować i... zrobić scenę miłosną z udziałem dwóch monitorów. Zatytułowaną jak w tytule wątku.
Wczoraj wieczorem "prostowałam banany", czyli podgrzałam oba kadłubki w mikrofalówce i prostowałam je, potem zeszlifowałam giga-nadlewki pod kadłubem i ustawiłam oba na dioramce.
  
Nie jest to, jak widzicie, hard porno, co najwyżej wymiana całusów. No i tyle na dziś.
dnia Śro 7:18, 11 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Kasiu, Wszeszcie tworzysz coś z mojej działki. Za to należą Ci się o...gromne całuski. Mam zrobioną taką dioramę (postaram się wkleić zdjęcia). Obejrzyj sobie film Ironclads (polski tytuł: Morze wojny, worze miłości). W scenie walki pokazano, jak Virginia próbuje staranować Monitora i jedynie ociera się o jego rufę. Nawet jeśli tak nie było, to taka scena będzie chyba bardziej realistyczna niż uderzenie w sektory dziobowe. Monitor był dużo mniejszy i zwrotniejszy i mógł uchylić się od taranującego uderzenia. Druga sprawa jest jeszcze ważniejsza. Oba okręty zostały odlane przez Modelkraka na podstawie planów Stanisława Katzera zamieszczonych w Mikroflocie lub Mikromodelach. Virginia jest całkowicie skopana! Praktycznie ma niewiele wspólnego z oryginałem. Inaczej wygląda rufa, kazamata i kształt dzibowego nadburcia. Ja zauważylem to dopiero po fakcie i z czystego lenistwa nie chciało mi się już poprawiać. Ale Ty przecież potrafisz zdziałać cuda i zrobisz dzieło sztuki... Pozdrawiam. Tomek P.S. W razie czego służę kopią rzeczonego filmu oraz w miarę przydatnymi planami.
dnia Czw 13:19, 05 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Tomek - plany poproszę, jeśli możesz, film też. Ja nie do końca robię ścisłą rekonstrukcję Hampton Road, bardziej jajco pt. całujące się okręciki.
O ile się nie przeprowadziłaś, plany wyślę jutro w formie płytowej (razem z filmem) za pośrednictwem szacownej poczty. Mam go w formacie DVD i nie bardzo mam czas i ochotę przerabiać go na zdatny do wysyłki e-mailem. Chyba, że chcesz plany już teraz mailem - w takim razie wieczorem.
DZIĘKUJĘ!
Plany mogę chcieć mailem, żeby je jutro mieć. I dalej robić okręciki. Nie przeprowadziłam się.
ledwo się zalogowałem a tu taki temat, i jak tu siedzieć cicho.WOW powiem a co mi tam Zasiadam, i przyglądam sie rozwojowi wypadków  Zawsze ruszała mnie prostota i jednocześnie urok sylwetki USS Monitor. pomarudzę i dodam że skala taka jakaś...jak dla mnie równie dobrze można by robić operacje pchle na otwartym sercu  szkoda ze nikt nie zrobił tego cuda w innej skali .
a tak jeszcze spojrzałem, czy monitor w takiej sytuacji niepowinien mieć wieży skierowanej w kierunku Merrimac? 
Pozdrawiam Jacek
dnia Czw 13:58, 05 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Hej, witaj 
Wieża w stronę Merrimaca? Oczywiście. Tyle że mnie się takie ustawienie nie podobało. Ja nie robię modeli redukcyjnych, ja robię modelarskie opowieści. I zdarza mi się naginać fakty do potrzeb narracji. Tutaj celowo obróciłam wieżę do przodu, żeby Monitor "patrzył" przed siebie, a nie dziobał całującego go Merrimaca.
Skala jest dobra, bo nie zagraca mieszkania (38 m kw., dwa dorosłe człowieki, 5 kotów, 1 pies). Ta scenka mieści się na dłoni, a widać będzie wszystko, co ważne.
Monitora w 1/250 wydał (w kartonie) PaperShipwright, są też jakieś modele w skalach calowych, czyli 1/144 czy 1/192.
No to do roboty.
Na pierwszy ogień poszedł Monitor, jako łatwiejszy i mniej dyskusyjny. Najpierw postanowiłam wymienić mu lufki - te, które dał Modelkrak, ani trochę mi się nie podobały. Znalazłam w swoim arsenale coś o odpowiedniej średnicy, urżnęłam, mam.

Potem igłą wydziobałam wzdłużne linie łączenia blach na pokładzie - forma naniosła jedynie poprzeczne.

No a potem już poleciała radosna twórczość wedle zdjęć i wycinanki PaperShipwrighta:
 
Na mojej dioramce Monitor będzie "samiczką", samiczki zaś z reguły są mniejsze i mniej efektownie ubarwione od samców, nie mają też ozdób typu grzebienie, pióropusze, wąsy etc. Z tego względu zrezygnowałam z postawieniu na okręcie wysokiego komina (pojawił się pod koniec życia Monitora), zostawiłam dwie niewysokie, kwadratowe "rury wydechowe". Na własny rozsądek dostawiłam też szalupkę i żurawik, choć na zdjęciach i rysunkach z okresu Hampton Road nic takiego nie ma.
Co do kolorystyki okrętu, to miałam do wyboru wersję szarą albo czarną. Czarna bardziej mi się podoba, ale szara jest bardziej "samicza", taka nieefektowna właśnie. Pomalowałam zatem Monitora na szaro, dobierając odcień tak, żeby mi się podobał i żeby był nieefektowny; docelowo będzie on jaśniejszy, na dzisiejszych zdjęciach dodatkowo przyciemnił go delikatny czarny wash. Ale to już jutro.
  
Muszę jeszcze dorobić tent nad wieżą, olinować żurawiki, etc. I bierzemy się za Merrimaca.
(W tym momencie WIELKIE PODZIEKOWANIA dla retopy za materiały o monitorkach)
Nie za maco. Listonosz wraz z załogantami jest już w drodze. Załoganci zostali przeniesieni służbowo dożywornio bez prawa powrotu. Podziękowania może mi złożyć kaper w lipcu. Wiem, że diorama będzie swobodną wizją aktu miłosnego, ale dla potomnych muszę dodać, że Monitor podczas walki nie miał ani relingów na pokładzie, ani namiotu na wieżyczce. Prawdopodobnie nie posiadał nawet kominów, tylko dwa otwory wydechowe w pokładzie. Wszystko jest ładnie pokazane w filnie, który niebawem posiądziesz. Tomek P.S. Nie bądź taka staroświecka! Nie pisz, że monitor jest samiczką. W dzisiejszych czasach należy wyraźnie podać, że w dioramie występują dwa OKRĘTY, czy samce. Należy iść z duchem UE.
dnia Pią 9:41, 06 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Ja przepraszam, ale ja mimo wszystko jestem staroświecka i preferuję związki heteroseksualne.
Wiem, że pod Hampton Monitor był golusieńki, tyle że mnie się taki nie podobał. Kobieta bez korali? Bez kolczyków, pierścionków, makijażu? No co Ty... 
Wiem, że pod Hampton Monitor był golusieńki, tyle że mnie się taki nie podobał. Kobieta bez korali? Bez kolczyków, pierścionków, makijażu? No co Ty...
to i dostanie czepek, nawet pasuje ale widzę że panna Monitor jednak rzuci zalotne spojrzenie swoimi posępnymi oczkami w kierunku zalotnika 
lufy, a właściwie lufki bomba hie hie
Oj rzuci, rzuci. Po namyśle uznałam, że miłosna relacja domaga się jednak wymiany spojrzeń.
No miało być pozamiatane a tu takie brewerie przed samymi Świętami .
Pozamiatane będzie. Za parę dni.
Święta minęły nam pracowicie. Po skonfrontowaniu Merrimaka z otrzymanymi od retopy (dziękuję!) materiałami doszłam do wniosku, że w zasadzie to by trzeba wyonacyć cały okręcik - o czym zresztą Tomek lojalnie mnie ostrzegał.
Obejrzałam kadłubek i uznałam, że kazamaty przebudowywać nie będę, postanowiłam jedynie dorobić Merrimakowi słodki, bobrowy ogonek. Ucięłam mu rufkę:
 Sam ogonek narysowałam przy linijce na kawałku brystolu, linie podziału blach wytrasowałam igłą, przykleiłam, mam. Pod spodem umocowałam fragment płetewki sterowej, zaraza wie po co, i tak nie będzie jej widać:
  
Lufki powstały... z czegoś. Byle średnicę miało dobrą.

No a potem już radosna druciano- papierowo-evergreenowa twórczość z wyposażaniem kadłubka:
  
  Z odciągów to ja, proszę Państwa, jestem dumna. Bałam się, że ich nie zamocuję... jakoś się udało.
Merrimac na zdjęciach ma stelaż do tenta biegnący w osi okrętu. Tent... No przecież wiecie, że na słowo "tent" reaguję jak kot na walerianę. Zrobienie "wałeczka" w mój normalny dla 1/400 sposób - czyli z namoczonej chusteczki - nie wchodziło w rachubę, posłużyłam się GreenStuffem w płynie, nakładanym za pomocą pędzelka:

Plastelinowe fale - nie żeby okręcikami miotał atlantycki sztorm, ale...

Całość pomalowałam jakimś szaroniebieskim odcieniem, za pomocą pędzla typu kapeć nałożyłam warstwę wody (Vallejo Heavy Gel), potem drugą, żeby fale były drobniejsze:

No a potem już tylko malowanie. Akryle, preparaty AK-Interactive i MiGa, na koniec suche pigmenty.
  
  Zostało zaokrętowanie marynarzyków, domalowanie piany wokół kadłubków, wydrukowanie podpisu.
I tyle było tej roboty...
No i pozamiatane...
Wracając wczoraj z pracy wyrwałam listonoszowi z ręki przesyłkę od Tomka (DZIĘKUJĘ!), zawierającą m.in. marynarzyki - jeszcze na dwa pancerniki zostało... - i dziś rano przystąpiłam do okrętowania załogi. Ponieważ okręty mocno się kołyszą, więc przebywanie na pokładzie nie byłoby zbyt zdrowe - na zewnątrz wylazło 4 na Monitorze i 2 na Merrimaku. Ubrani są niejednolicie, część w białe, część w granatowe bluzy, zgodnie ze zdjęciami z epoki. Kota nie ma, tzn. jest, ale pod pokładem. Szkoda stworzenia na zatratę na takich rozkolibanych okręcikach.
Piana zrobiona, podpis przyklejony. Chyba sobie teraz kupię Keokuka, jest tak szkaradny, że aż pysk mi się do niego śmieje.
   
   
   
   
  
Ja nie robię modeli redukcyjnych, ja robię modelarskie opowieści.
to nie pozostaje nic innego jak tylko wyciągać z kieszeni chusteczkę, rozłożyć na podłożu żeby się spodenki na kolanie nie uwalały i tak trwać w kontemplacji .  Total szacun ale dla mnie cały czas tempo produkcji jest nie-praw-do-po-dob-ne 
Kasiu, Zawsze podziwiałem Twoją twórczość marynistyczną, ale teraz, gdy weszłaś w 700-kę, to chyba Cię znienawidzę. Zwłaszcza po tym, gdy ogłosiłaś, że przymierzasz się do Keokuka. Toż to jawne wyzwanie! Chyba muszę jak najszybciej zamieścić zdjęcia swoich ironcladów, bo potem (po Twoich relacjach) już nikt ich nie zauważy. Aby poprawić sobie humor, zapytam: dlaczego szalupa w Monitorze jest taka pusta? Poza tym powoli zaczynam żałować odkomenderowania matrosów do służby u Ciebie. A tak na poważnie: piękna robota! Cieszę się, że zainteresowałaś się taką wspaniałą skalą. Świadomość posiadania konkurencji wśród najbliższych znajomych zmotywuje mnie (...może...) do jeszcze intensywniejszej pracy dla dobra i szczęścia ogółu. P.S. Jeśli jeszcze nie nabyłaś Keokuka, polecam zakup pancernych kanonierek z Mississippi Benton lub Cairo (są śliczne - boczno lub tylnokołowe i można je znacznie wzbogacić o dodatkowe dziabongi).
dnia Śro 8:47, 11 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
O wypełnieniu szalupy w Monitorze po prostu zapomniałam tak samo jak zapomniałam o wydrapaniu linii podziału blach pancernych na burtach kazamaty. No zapomniałam, no...!
Z tych dwóch ironcladów, co wymieniłeś, Benton podoba mi się bardziej. Te wysokie maszty, no a poza tym słynne zdjęcie Bentona z gaciami rozwieszonymi nad pokładem...
W najbliższej przyszłości chcę sobie kupić Keokuka, Bentona i Albatrossa w wersji z 1939 r. A w kolejce czeka Rhode Island (już go mam) i Scharfschutze.
700 jest lepsza od 400 o tyle, że daje rozmiarowo mniejsze modele i winietki - a przy mojej skłonności do epickich dioram zaczyna to mieć istotne znaczenie 
Tomek - to może w końcu daj parę zdjęć, co? Fajne było to, coś pokazał nam z Andrzejem w lipcu!
Cieszę się, że zainteresowałaś się taką wspaniałą skalą.
Ty się Przyjacielu nie ciesz... Katarzyna najpierw zmiażdżyła "400-kę" a teraz pozamiata po "700-ce"... W efekcie nic tu po nas 
Kasiu! Trzymam kciuki!!!
- singulair.serwis
- ORP Błyskawica, ORP Wicher 1:700, Niko
- [R/Spr]MINI MARUS 1/700-LOOSE CANNON,czyli wariacja na temat
- USS Portland "Sweet Pea" CA 33 1/700 Niko Model +
- USS FORREST SHERMAN DDG-98 Arleigh Burke-Class 1/700
- [R/G] USS Rhode Island BB-17, 1922, skala 1/700
- [G] U-Boat type VII c w skali 1:700 Hobby boss`a "śmier
- [Spr.] Trawler typu Military HMS Fusilier (HP 1/700)
- [R/G] niszczyciel Z-37 - stłuczka 30.01.1944, 1/700
- [G] HMS Daring, Dogger Bank 1940, Niko 1/700
- USS Cromwell (DE 1014), nieszczyciel eskortowy, Niko 1/700
|
|