|
[R/G] Pan Maluśkiewicz i wieloryb (Stiereguszczij, 1/400)
singulair.serwis |
Sama nie wiem, co mnie w piątek naszło, że sobie tę drobinkę rozgrzebałam.
 Drobinka została wydana w skali 1/100, zmniejszyłam ją do 1/400. Raster wyszedł okropny, jakość wydruku gwarantuje sporą przygodę modelarską. No ale. Powalczymy.
Drobinka znajdzie się na wspólnej dioramce z "Wielorybkiem", którego robię w tym wątku: http://www.mikromodele.fora.pl/okrety-ships,9/r-wielorybek-czyli-marynarskie-gacie-biezszumnyj-1-400,2533.htmlf=1&i=182445&t=182445&filtr=0&page=1 Port Artur, początek 1904 roku, oba burta w burtę stoją przy drewnianym pomoście, na Wielorybku suszą się części marynarskiej garderoby.
 
O ile WIelorybek ma urodę rozdeptanego bambosza, to Stereguszczij jest smukłym damskim pantofelkiem na wysokim obcasie. Trochę go przyciemnę - o mniej więcej tak:

Miłe złego początki:
 Okręcik nie jest ani w połowie tak dobrze spasowany, jak Wielorybek. Szlifowałam go cały weekend...

Doprowadziłam go do takiego oto stanu:
  
Na razie opowieść o Stereguszczim pociągnę w oddzielnej relacji, potem połączę oba okręciki na wspólnej dioramce.
dnia Pon 9:27, 07 Mar 2011, w całości zmieniany 3 razy
No to powodzenia! Kolejna ciekawa jednostka.
Zaczęłam wychodzić ponad pokład - postawiłam nadbudówkę działa dziobowego:
  ...oraz ułożyłam tory minowe z drucika. I wstępnie pomalowałam je na ciemnostalowo.

Dziś zrobiłam podstawy pod aparaty torpedowe:
 oraz podstawy pod kominy:
  Denerwuje mnie ten łysy, pociapany farbą pokład, muszę go jak najszybciej zapełnić detalami.
Upewniam się z każdym dniem, że "Stiereguszczij" zaprojektowany został dość topornie, tak trochę w stylu MM z lat 80-tych. W 1/400 wychodzi całkiem fajnie, ale w 1/100 mogłoby być tak, że się człowiek narobi, nahara, a efektu nie będzie. Zwłaszcza gdyby w/w człowiek robił w standardzie. Poustawiałam dziś na pokładzie trochę śmiecia - jakieś klapki, włazy, świetliki maszynowni, pomost rufowego działa. I goły pokład pomału przestaje mnei denerwować 
  
Dziś jedynie ustawiłam na pokładzie kilka fajeczek (z drutu) i zaczęłam je malować. Te "buły" z zagięć oczywiście znikną.

Postawiłam resztę fajek, kominy, wyrzutnie torpedowe, jakieś dziabongi maluśkie.

A tutaj macie dowód, że "Stiereguszczij" potrafił dokonywać skoków nadprzestrzennych. Popatrzcie na tę nadbudóweczkę między kominami:
 Na lewej burcie drzwi, na prawej dwa bulaje. Normalnie. Tyle, że jak się otworzy drzwi i wejdzie do środka, to nie ma tam miejsca na nawet jednego człowieka...
 Wniosek? Drzwi prowadzą w inny wymiar - po ich otwarciu oczom marynarza ukazywała się zapewne zielona łąka albo coś podobnego - a druga ściana z bulajami jest wyłącznie dla zmylenia npla. CBDU 
Człowieki Znające Się Na Rzeczy naprostowały mnie - owa nadbudóweczka to nie brama w nadprzestrzeń, nie karcer okrętowy ani nie zamtuz oficerski - tylko, excusez moi, okrętowa sławojka. Wot... ideał sięgnął muszli... 
Parę zejściówek dziś ustawiłam, jakieś elementy pokładowego wyposażenia. Nothing special.
 
Dziś zmajstrowałam osłony śrub:

Podmalowałam coś mojemu okręcikowi oraz zaczęłam go rozjaśniać - na bazowy ciemnoszary kolor suchym pędzlem ostrożnie zaczęłam nanosić jaśniejsze oliwkowe rozjaśnienia. Na zdjeciu pewnie nic nie widać... 
 
Na zdjeciu pewnie nic nie widać...
Co racja to racja 
Dzisiaj chyba widać już troszku więcej. Armatki Stiereguszczemu zrobiłam. W sumie ma ich cztery sztuki - 1x75 mm na dziobie i 3x47 mm. Sklejały się sympatycznie; troszkę je na własną rękę wzbogaciłam o elementy zamka. Malowanie jutro.
  
 
Pomalowałam wreszcie pokład, zaczęłam na oliwkowo cieniować okręt.
 
Trochę głupot poustawiałam na pokładzie. Podstawy pod koła sterowe i kompasy, legary kotwiczne, rury parowe przy kominach, światła pozycyjne.
   Zamierzam nad okrętem rozciągnąć tent, więc większość tej drobnicy i tak zniknie pod wielkim białym namiotem... 
tylko nie przesadź z tą bielą...
Na zdjęciu Wielki Biały Namiot wygląda tak:
 Zdjęcie pokazuje któregoś z bliźniaków "Stiereguszczego".
Zrobiłam dziś bębny linowe, koła sterowe i pompę, postawiłam maszt, zaczęłam dzwon okrętowy:
   ...i pomalowałam całość.
 
Następny etap to już chyba relingi... a potem Wielki Biały Namiot 
Ustawiłam słupki relingu... i zamontowałam 4 szt. drabinek (z blaszki).
  
Witam! Kasiu, podziwiam Twoją pracę i tempo powstawania nowych jednostek! 
Pozdrawiam.
Nie ma zmiłuj, stoczniowcy muszą zapracować na swoją miseczkę whiskasa. Poza tym na deskach projektowych niecierpliwią się już kolejne projekty - wczoraj na ten przykład opracowywałam plan kolejnej Wielkiej Morskiej Dioramy na 2 okręty, 1 samolot, 1 latarnię morską i stado łodzi, która to diorama będzie miała horrendalne rozmiary 45x20 cm 
Dziś powstały relingi i część stelaża do tenta:
   
Ponieważ przebradziażyłam cały weekend na festiwalu w Bytomiu, to i prace nad Stiereguszczim niemal nie posunęły się do przodu  Ułożyłam tylko Wielki Biały Namiot, czyli tent. Jak Andrzej słusznie zauważył, trzeba go jeszcze przybrudzic, zużyć, mocniej obwisnąć, tu i ówdzie nadedrzeć.
    Aha, zrobiłam tez olinowanie - wszystkie 4 sznurki...
Zmajstrowałam bulaje (drucik, czarna farba, kropelka lakieru błyszczącego - drucik jeszcze pomaluję na złoto), łódź wywieszoną za burtę na żurawikach, koła ratunkowe, jakieś dźwigi pod pomostem głównego działa, ster... a przede wszystkim umieściłam okręcik na jego docelowym miejscu na podstawce. Tuż obok Wielorybka, burta w burtę. Do zrobienia zostały kotwice, dokończenie malowania, obsadzenie okrętu załogą. Na łódce plączącej się przed dziobem Stiereguszczego znajdzie się Pan Fotograf z wielkim aparatem fotograficznym oraz ze dwóch wioślarzy. Woda zaczęta, nie wyschnięta, docelowo będzie przezroczysta, nie niebieska.
   
   
Załamujesz mnie Kasia! Piekne rzeczy tworzysz, na prawdę.
Nie załamuj się, plizzz... Bądź dzielny! Dasz radę!
Zbiesił mi się photobucket, więc wstawiam fotki z fotosika. Dupcierelami się dziś zajmowałam (albo pierdualiami, jak mawia mój przyjaciel Dexter). Kotwice zrobiłam, liny kotwiczne (powinny być łańcuszki, przynajmniej na Stiereguszczim, ale nie umiem takich małych zrobić ), trochę personelu postawiłam na okrętach, uwiązałam Stiereguszczego cumą do nabrzeża, łodzie wyposażyłam we wiosła, rozpaliłam pod kotłami (kominy się zaraz ładnie okopciły) - i powiesiłam na Stiereguszczim banderę 
  
 
Jutro i przez weekend będę się dalej bawić rzeczonymi pierdualiami, powykańczam okręciki, wycieniuję, zaokrętuję resztę załóg oraz psa i kota. A także - mam nadzieję - wymyślę tytuł całości. I wezmę się za kolejną dioramę 
Witam Tempo prac jak i szczegółowość modeli powalająca.
Tempo - a owszem. Jakbyś miał 6 kotów do pomocy i psa (7x4 = 28 dodatkowych łapek), też byś sam za swoją załoga nie nadążał  Szczegółowość - no właśnie to zniechęca mnie do dużych (rozmiarowo) skal: te wielkie, puste przestrzenie burt i pokładów. Staram sie ućpać na modelu wszystko, co występowało w realu, i okropnie rozpaczam nad każdym uproszczeniem, które czasem muszę popełnić. Jak już to wszystko ućpam, wtedy model w moich oczach wygląda dobrze. (Może to skutek tego, że do 24 roku życia mieszkałam w pokoju o powierzchni 4 m kw. i do dziś nie radzę sobie z zagospodarowywaniem dużych przestrzeni?)
Bawiłam się dziś różnymi pierdualiami: postawiłam paru cywilów, co to przyszli sobie do portu na niedzielny spacerek, zrobiłam trapy (ze Stiereguszczego na Wielorybka i z Wielorybka na nabrzeże), podcięłam krawędzie tenta, wyrównałam trochę wodę - takie ot, gry i zabawy ludu polskiego. Na poniedziałek, o ile nie wybuchnie wojna, powinnam całą dioramkę skończyć. Tytuł całości - "W kolejce do pralni". Za tytuł bardzo dziękuję P.T. Ofiarodawcy 
   
  
Skończylim  Tytuł - jak widać na bardzo roboczej "tabliczce" - "WIELKIE PRANIE". Żeby nieco bardziej owo pranie uwiarygodnić, dodałam na śródokręciu Wielorybka dwóch bijących się marynarzy i kilku kibicujących bójce. Na dziobie Wielorybka nastroszył się rudy kot, z dziobu Stiereguszczego odszczekuje mu się pies marki terier. W psa i kota chyba musicie uwierzyc mi na słowo, nie jestem w stanie zogniskować na nich aparatu  W łódce znalazł się Pan Fotograf z wielkim aparatem na trójnogu. W kilku bulajach dodałam miedziane rury, spełniające funkcje nawiewników (wypatrzyłam takie na jednym ze zdjęć).
  
   
   
   

   
    
Próba uchwycenia na zdjęciu psa marki Stroelsch (tak nazywał się terier mojej Mamy, w okolicach 1945 roku) - jak widać próba średnio udana.
 Wzmiankowany Stroelsch stoi obok marynarza w białej bluzie, przednimi łapami wsparty o dolną poprzeczkę relingu, i z całych sił drze dziób na rudego kota z Wielorybka.
- singulair.serwis
- [R] USS ,,Belleau Wood" Mały Modelarz 11-12/92 1:400.
- [R/G] ORP Orzeł - Wojna Obronna 1939r. , Mirage Hobby 1:400
- [R] Lekki krążowni De Ruyter JSC Nr. 22 1:400
- [R/G] The Floating Iron: duński pancernik Skjold,1896, 1/400
- [R] USS North Carolina, JSC 12, skala 1:400.
- [R/G] Gloria victis - zatopiony ORP "Gryf", 1/400
- [R/G] Chanzy: gorące popołudnie w Tulonie, 1899, 1/400
- [Relacja] HMS King George V 1:400 JSC
- [R] HMS Victorious, JSC 27, skala 1:400.
- [G] [technika] kuter ORP Batory, 1939, 1/400
|
|