|
[R/G] Tankowiec Szeksna na rzece Wołdze - 1/400
singulair.serwis |
Tej relacji winien jest tylko i wyłącznie ZbiGu. A czemu? a już mówię.
Jakiś czas temu weszłam w posiadanie pięknego, żywicznego korzenia - czy to sama gdzieś go znalazłam, czy ktoś mi podarował - nie pamiętam. Dość, że od razu uznałam go za idealnie podstawkowy, tylko nie wiedziałam jeszcze, pod co pójdzie. Potem kupiłam sobie Szeksnę, zmniejszyłam ją, i zobaczyłam, że ołówkowaty, chudy tankowiec doskonale będzie pasował do korzenia - zaś korzeń zaimituje rzekę Wołgę, po której te tankowce pływały. Tylko przeciąć korzeń trzeba, żeby stał, a nie chybotał się na wszystkie strony... Gdybym cięła ręcznie, zajęłoby mi to miesiąc. Na szczęście ZbiGu, kochany człowiek, w sobotę przerżnął mi korzeń na tarczówce. Popatrzyłam, kwiknęłam, przyleciałam do domu, nakleiłam wręgi na podwójny arkusz brystolu:

W niedzielę rano zaczęłam kleić. Model zaprojektowany był "po Bożemu", z częścią podwodną, bez wodnicy, w pudełkowaty sposób. Do swoich celów musiałam go trochę przeprojektować - narysować wodnicę, rozrzedzić wręgi na dziobie, itd. Bez problemów się dało.
  
Pierwsze ustawienie na korzeniu:

Z boku rzecznego nurtu, w zakolu, leżeć będzie stareńki, na śmierć zardzewiały holownik. Do tego zdjęcia rolę holownika pełni kadłubek kutra rybackiego:

Dalej dziubiemy Szeksnę:
 
Ustawienie na korzeniu. Dziurę pod kadłubem wypchałam folią spożywczą:
 
A następnie zapaćkałam Heavy Gelem Vallejo z nieznacznym dodatkiem zielonego tuszu:
  
Póki Szeksna schnie, zabrałam się za holownik. Znalazłam w wycinance PaperShipwrightu bodaj - "Monitor Lehigh patrolling" - jakieś takie coś z lat 60-tych XIX wieku. Ponieważ moja Szeksna pochodzi z lat 1918/20, więc holowniczek będzie idealny:
  
Ustawienie holowniczka względem tankowca na korzeniu:
 
Klimat holowniczka ma być z grubsza taki:

Holowniczek nie ma części podwodnej. Dorobiłam z balsowego klocka.

Póki schło, wróciłam do Szeksny. Dodałam kolejną warstwę wody. Nie zamierzam wyrównywać powierzchni rzeki do poziomu, zostawię taką szorstką fakturę słojów, doskonale, moim zdaniem, imitującą płynącą leniwie rzekę.

Szeksna nie ma być wrakiem, ale nie wyobrażam sobie lśniącego bielą nadbudówek roboczego tankowca. Wstępnie zapaćkałam mu burty:
 
Podwodną część kadłubka holownika obrobiłam papierem ściernym. Nie chodziło mi o idealną wierność stoczniowym liniom teoretycznym, a o ogóle podobieństwo kształtu kadłuba. Holowniczek umocowałam na korzeniu.
  
Rdzewienie. Do trzeciego rdzewienia dodałam suchego pigmentu w kolorze rdzawym, żeby uzyskać gruboziarnistą fakturę.:
 
Następnie zbudowałam do końca holowniczek. Część drzwi powyłamywana, część ukradziona, wyposażenie poniszczone albo rozkradzione:
 
 
Na tym zakończyłam prace w niedzielę. Dziś rano zabrałam się za rurociąg na Szeksnie. Ma on na rurach kołnierze w okolicach, gdzie rury są ze sobą skręcane - same rury zrobiłam z evergreenów, kołnierze z nawiniętego na nie ciasno drucika:

Rurociąg ułożony:
 
I wygląd końcowy z dzisiejszego poranka. W miejscu, gdzie sterczy gumka z konikiem morskim, zamierzam postawić domek na kurzej łapce, może chatkę Baby Jagi albo coś w tym stylu. Dojdą też chaszcze, zarośla, drzewa i kąpiące się dzieciaki.

dnia Wto 7:58, 15 Maj 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zdazylem wlaczyc opcje "Śledź odpowiedzi w tym temacie" . Na wylotach rur poprosze zaworki - nie ma zmiluj sie, jak sa takie pierdolki jak kolnierze na rurociagach to "qnsekwentnie" zawor na wylocie tez powinien byc . Przez grzecznosc nie wspomne o podporach rurociagu (to taki zarcik ) Sledze dalej.
Jak wyglądają zaworki...? dobra, ustalę, zrobię. Podpory już są. Musisz mi uwierzyć na słowo. Dziś dokończyłam rurociąg, pomalowałam go, postawiłam na słupkach kładkę łączącą fordek z achterdekiem oraz komin. I większość relingów. Jutro może już maszcik...?
   
Wspominałam wczoraj o chatce na kurzych łapkach, prawda? No więc znalazłam w magazynku w/w kurze łapki. A skoro kurze łapki, to i reszta Babojagowych utensyliów w postaci Wielkiego Czarnego Kocura oraz plantacji dorodnych muchomorków.

Chatkę zbuduję. Z czegoś. Jak już sama ze sobą ustalę jej wygląd.
Jakiej srednicy sa rurki, to podpowiem jak zrobic prosto zaworek.
Ok. 0,8-0,9 mm.
Kolejny evergreen o srednicy 1-1,2 mm i dlugosci 2-2,5mm moze robic za korpus zaworu, w tenze korupus nalezy wbic/wkleic szpindelek o srednicy 0,3-0,5mm i dlugosci ok.2mm i na ten szpindelek nasadzic krazek najcienszy jaki moze byc o srednicy ok.2mm ktory bedzie biegal za pokretlo zaworu. Calosc przykleic do koncow rury, po LB i PB (niestety trza zrobic 2 szt. ), pokretlem do gory. Dlubactwo straszne ale nie takie cuda robilas. Dobrze, ze nie robisz zbiornikowca z trzema manifoldami po 3 rury w kazdym x2 na kazda burte . Jest to szczegol ale jak mawiaja nad Sekwana diabel tkwi w szczegolach. Powodzenia
Dziękuję, zrobię 
Tender - zrobiłam. Tyle że użyłam nie kółeczek wyciętych igłą, a jakichś takich... okrągłych, perforowanych... pozostałych mi po budowie Viribuska.
 Zrobiłam ich w sumie 8 - 6 (2x3) w okolicach komór/cystern na pokładzie, 1 na wylocie całej instalacji, 1 w okolicach jej wejścia w pokład. Z pacynką dla porównania wyglądają o tak:
 Ustawiłam je pokrętłami do góry, bo uznałam, że w ten sposób pacynce najłatwiej byłoby nimi kręcić. Tak w ogóle, to dzięki, że użyłeś w poście dziwnego słowa "manifoldy", bo dzięki niemu wyguglałam sobie wygląd podobnych instalacji 
Potem bawiłam się wyposażaniem Szeksny. Powstała sterówka, reszta relingów, kabestany, nawiewniki (ustawione śmiesznie, wylotami w kierunku rufy). Z patyczków posklejałam coś, co wygląda jak kratka do hodowli pnących baobabów, a co może być stelażem pod tent:

Maszcik wytoczyłam, ale jeszcze go nie osadziłam na stałe.

I stan prac po dzisiejszym poranku:
  
 
Zrobiłam ich w sumie 8 - 6 (2x3) w okolicach komór/cystern na pokładzie, . Jak juz sie bawimy w fachowcow to na calego - te komory/cysterny na pokladzie nazywaja sie fachowo szyby nadmiarowe lub, bardziej slangowo, szyby rozszerzalne. Rezerwa objetosci zbiornika jak sie wiezione paliwko czy inne cus rozedmie pod wplywem ciepla.
I bardzo słusznie, że gonisz 
Ja bym pokręteł sama nie zrobiła, bo nie pomyślałam, że się należą do kompletu z rurami. Choć to oczywiste niby.
Szyby nadmiarowe... aha. Zapamiętać-zapamiętać 
Dziękować.
Powstała sterówka, reszta relingów, kabestany, nawiewniki (ustawione śmiesznie, wylotami w kierunku rufy).
Wcale nie smiesznie bo nawiewniki byly obrotowe i, szczegolnie na srodladziu, obracano je w ta strone z ktorej wieje wiatr zeby ja najwiecej "frisze luftu" do maszynowni czy innych pomieszczen wlecialo. Nalezy zalozyc, ze w tym przypadku nie wieje tzw. wmordewind, tylko wrecz przeciwnie .
A. To wazne ze wzgledu na ustawienie żagli 
BTW, z tym wiatrem to nie takie smichy chichy, tyle, ze nie ta skala (przedsiewziecia oczywoscie, nie modelu). http://en.wikipedia.org/wiki/MS_Beluga_Skysails
Taki maly off, jako ciekawostka przyrodnicza 
Nie no, wiem że nie żarty. Bywały statki i okręty z pomocniczym napędem żaglowym, i fajnie wyglądały. Szeksna urzekła mnie m.in. ze względu na te żagielki właśnie.
Dziś trochę podziubałam przy stateczku - jakieś głupoty pokładowe, pierwszy żagielek, reszta świetlików, hak holowniczy:
 
...ale generalnie to mi się nie chciało, więc wzięłam się za lepienie chatki na kurzych nóżkach.
Chatka powstała z dwuskładnikowej masy Tamiyi oraz kawałka tekturki. Użyte narzędzia: pęseta oraz igła. Założenie: chatka jest chatką Baby Jagi, lekko krzywą, kuśniętą oraz absolutnie nie trzymającą pionów i poziomów.
Tekturkowa podstawa chatki:

Masę podzieliłam na dwie części. Z jednej ulepiłam sześcianik, czyli samą chałupkę, drugą zostawiłam na dach:

Jest i dach... uformowany, jako i domek, w paluchach:

Formujemy okapy, igłą zaznaczamy drzwi i okienka:

Dachówki wyciskam zewnętrzną stroną ostrza pęsety:

Wytrasowane igłą deski:

Z patyczka o kwadratowym przekroju porobiłam szachulce, framugi etc. Z resztki masy dolepiłam komin (jeszcze bez okapu):

Pod tekturką dolepiłam kurze udka, wcisnęłam w nie kurze łapki:

Umocowałam całość na moim rzecznym korzeniu:

Chałupka nie jest jeszcze wykończona - nie ma wszystkich framug, progu startowego dla Baby Jagi, parapetów, kamiennej podmuróweczki, itd. Dolepię je jutro, jak masa ostatecznie stwardnieje. Ucywilizuję też oplatające chałupkę gałęzie - w tej chwili drzwi by się nie mogły otworzyć.
  
I wygląd całego obejścia:

Dojdzie płotek, muchomorki, kocur, i co mi tam jeszcze do łba strzeli.
Chatka jest poza zasiegiem moich zainteresowan ale hak holowniczy ma wszystkie haki pod soba . BTW, wcielo moj ostatni wczorajszy post w ktorym napisalem, ze z tymi zaglami to wyszlo male qui pro quo. Dopiero wczoraj przeczytalem i obejrzalem recenzje modelu na pewnym blogu skad dowiedzialem sie, ze ten statek mial pomocnicze ozaglowanie. Teraz uwaga o kierunku wiatru ma dla mnie sens. Jak wieje od rufy to zagle "na motyla" i wio! 
Chatka jest poza zasiegiem moich zainteresowan
Seksista.
Chatka jest poza zasiegiem moich zainteresowan
Seksista.
Nie, okretowiec a nie architekt 
No dobra, to czemu się mówi o "architekturze okrętowej"?

Dziś "zużyłam" resztę części do Szeksny, za wyjątkiem bandery...
  
 
Oczywiście muszę całość pomalować, zrobić olinowanie, wanty, etc. Ale to już kosmetyka.
Chatka dorobiła się pokładu startowego, framug, podmurówki, okapu komina, kołatki etc.
  
Przez weekend zamierzam porządnie pobawić się malowaniem całości.
No dobra, to czemu się mówi o "architekturze okrętowej"?
Wlezlibysmy w leksykalne dyskusje a to nie ten dzial forum. Ja ogladam model .
Dobra, dobra, odzajączkowuję się.
Alez naprawde nie musisz. Regulamin forum jest mi znany. 1. Admin/Mod (niepotrzebne skreslic) ma zawsze racje. 2. Jezeli Admin/Mod (niepotrzebne skreslic) nie ma racji patrz p.1

Wiesz: ja cierpię na chroniczną przypadłość pt. Radosne Głupawkowanie. I podobnie głupkowate teksty, jak ten o architekturze okrętowej oraz jej związkach z seksizmem, mogę ciągnąć 24/h. A powinnam papiery na sesję składać, wot...
Nie jest mi to obce chociaz inaczej sie to nazywa ( u nas sie na to zyc mowi, ale to tez jest piyknie - powiedzial goral do cepra) . Dobra konczymy te offy, bo Mod Modem ale jeszcze Admin nad wszystkim czuwa .
Burtowe lampy pozycyjne dostana kolorki?
Oczywiście, że dostaną. W weekend, mam nadzieję.
No i lampy pokolorowane. Zrobiłam też wanty...
 Resztę olinowania zresztą też. Wszystko resztę zrobiłam, nawet banderę już podniosłam, tylko załogi jeszcze nie ma. Załogą zajmę się jutro.
Wczoraj obsadziłam korzeń chabaziami, pomalowałam większość tego, co miało być pomalowane. Nie wycieniowałam jeszcze kota Baby Jagi, nie do końca dokończyłam wodę, nie ma ludzi. Na pomoście będzie siedział rybak i gawędził z wielkim szczupakiem, wystawiającym łeb z wody. A co. Jak bajka, to bajka.
  
   
  
Jutro-pojutrze galeria końcowa. Mam nadzieję.
Naprawdę bajkowo to wygląda 
No... pozamiatane.
Dorobiłam szczupaczka (rozmiarów dużego słonia), który wystawia mordę z wody i z którym gada rybak. Odłożywszy wędkę rzecz jasna. Do załogi Szeksny macha z brzegu Baba Jaga, opatulona w zaklęcie Piękna-I-Młoda (i w czerwoną mini). Obejścia pilnuje jej Czarny Kot, rozmiarów małego słonia. Na wraku holownika rozrabiają dwa gówniarze. Na dziobie Szeksny stoi kucharz z patelnią w garści, rozmarzonym wzrokiem zapatrzony w szczupaczka. Nieco bliżej rufy, ale też na dziobówce, kapitan + 2 zalogantów przeżywają ostre zdumienie roztaczającym się przed nimi widokiem na Chatkę na Kurzych Łapkach - aż tyle wczoraj nie pili, żeby takie rzeczy widzieć, co jest?! Po pokładzie niezobowiązująco snuje się paru załogantów, cisza, senny spokój, Wołga bezszelestnie płynie w głąb baśni.
Specjalne podziękowania dla ZbiGa, który przerżnął korzeń we właściwy sposób i który wczoraj wypatrzył, że źle zawiesiłam foka (przewiesiłam), oraz dla Andrzeja, który współpracował przy wypracowywaniu co szaleńszych pomysłów.
   
   
   
   
   
   
   
   
   
   
Nie wiem dlaczego tak dziwnie patrza na mnie, ze siedze przed monitorem i klaszcze - Wolgi nie widzieli, czy co? (drogie Radio Erewan, czy w Zwiazku Sowieckim kazdy moze miec wolge? Moze, tylko na cholere komu taka duza rzeka...) Chapeaux bas,
No... ludzie bywają czasem dziwne... Miny robią, jakby jednorożca w życiu nie widzieli, czy co...

I jeszcze do tego ciagle brudzo te ludzie... No dobrze, ja juz dzisiaj nie wystepuje . Jeszcze raz (kolejny) moj podziw dla mistrzowskiej reki i bajkowego konceptu, no i czekam na nastepne danie.
Brak mi już słów, aby pogratulować Ci po raz kolejny pomysłowości. Kawałek drewna, który stał się nagle fragmentem potężnej rzeki... Wspaniałe!!! No i to "kocie" poczucie humoru 
No i model znalazł się na fotce w Modelarzu wrześniowym - moje gratulacje Kasiu
- singulair.serwis
- [R] USS ,,Belleau Wood" Mały Modelarz 11-12/92 1:400.
- [R/G] ORP Orzeł - Wojna Obronna 1939r. , Mirage Hobby 1:400
- [R] Lekki krążowni De Ruyter JSC Nr. 22 1:400
- [R/G] The Floating Iron: duński pancernik Skjold,1896, 1/400
- [R] USS North Carolina, JSC 12, skala 1:400.
- [R/G] Gloria victis - zatopiony ORP "Gryf", 1/400
- [R/G] Chanzy: gorące popołudnie w Tulonie, 1899, 1/400
- [Relacja] HMS King George V 1:400 JSC
- [R] HMS Victorious, JSC 27, skala 1:400.
- [G] [technika] kuter ORP Batory, 1939, 1/400
|
|