ďťż

Witam w mojej pierwszej relacji Bez zbędnego gadania przejdźmy do tego z czym zaczynam. O ile dobrze mi wiadomo jest to nowe wydanie Akagi od Hasegawy, zakupione w zagranicznym sklepie: http://www.hobbyeasy.com/en/data/ddgidx7f8synzwtobzpg.html









Do tego blaszki i drewniany pokład od tetra model: http://www.hobbyeasy.com/en/data/lhul8srgzlogzpfsflf0.html











Za przesyłkę płaciłem 29zł i czekałem około miesiąca. W zestawie blaszek nie ma relingów, mimo iż zdjęcia sugerują że są. Postanowiłem dokupić blaszki od eduarda http://www.mojehobby.pl/products/Akagi-HAS.html
Chciałbym żeby na pokładzie kiedyś wylądowali marynarze i tu prosiłbym Was o radę, jakiś konkretny zestaw

Najtrudniejsze wydaje mi się malowanie, brak doświadczenia + brak aerografu. Malowanie pędzlem w tej skali pewnie zepsuje tylko efekt końcowy, wpadłem na farby w aerozolu Tamiya TS-67 IJN Gray, mam nadzieję że to dobry trop.

Z góry muszę przeprosić za nieregularność w prowadzeniu relacji, z wolnym czasem jest różnie, ale mogę zapewnić że to nie jest słomiany zapał

Zdecydowanie jest to skok na głęboką wodę, ale jakoś trzeba się nauczyć pływać


fajny zestaw, co prawda nie moje klimaty ale pocieszę Cię. Jestem początkującym modelarzem i kiedyś popełniłem yamato w 1:700 debiutując z blaszkami i też wtedy nie miałem jeszcze aerografu i wszystko pędzlowałem. Podstawa to dobrze rozcieńczyć farbę i malować cienkimi warstwami. Co do malowania puchą to bym nie polecał ze względu na brak regulacji ciśnienia i ilości farby, ale niech się większe głowy ode mnie wypowiedzą

Co do wątku to będę zaglądał, co prawda przyrzekłem wierność kriegsmarine ale kto wie, jakoś podobają mi się japońskie lotniskowce
Witaj...
Rzuciłeś się naprawdę na trudny okręt. Trudny - jeśli chcesz odtwarzać zawilości kratownic i wsporników pokładu. Ale jeśli to ma być koniecznie Akagi to siadam i kibicuje!

Napiszę - choć są tu na Forum naprawdę mistrzowie malowania pędzlem - Będzie trudno malować to pędzlem. Zwłaszcza układ kratownic. Nawet najtanszy aero za 100 PLN da lepszy efekt. Ważne aby miał regulacje ciśnienia.

powodzenia!
No no, ruszyłeś z kopyta. Zasiadam do oglądania


Ja też maluję tylko pędzlem. Biegacz90 słusznie napisał: cienka warstwa farby i będzie dobrze.
A ja jeszcze zauważyłem, że do malowania pędzel powinien być dopasowany do powierzchni, którą malujemy, nieco szerszy. Wtedy wystarczy jedno pociągnięcie cienką warstwą i gotowe. Najgorsze wałki robią się od dziubania małyn pędzlem, porażka murowana.
No to będę zaglądał

Chciałbym żeby na pokładzie kiedyś wylądowali marynarze i tu prosiłbym Was o radę, jakiś konkretny zestaw
Marynarzy płaskich produkuje Eduard (pomalowani)
http://www.eduard.com/store/Eduard/Photo-etched-parts/Photo-etched-set/Ships/1-700/Naval-Figures-1-700.html
oraz Flyhawk.
http://www.modelshipwrights.com/modules.php?op=modload&name=Reviews&file=index&req=showcontent&id=4515

fajnych też ma OceanSpirit bo mają lotników
http://www.bnamodelworld.com/ocean-spirit/os-h012

trójwymiarowych marynarzy oraz oficerów mam:
https://www.shapeways.com/product/PZW5SJAE9/1-700-sailors-japanese-navy-iiww?li=shop-inventory&optionId=57328731
https://www.shapeways.com/product/WYGNBU3S7/1-700-oficers-japanese-navy-iiww?li=shop-results&optionId=57360916
lotników będę miał wkrótce (ok 2 tygodni)
Wraca człowiek po wakacyjnych wędrówkach do cywilizacji... a tu takie rzeczy... Piękna sprawa IJN to jest to
Firma NorthStar Models produkuje trójwymiarowych marynarzy japońskich drukowanych. Do tej pory produkowali w 1/350, ale teraz robią też 1/700.
Dziękuję za tak miły odzew i przede wszystkim za rady. Zatem w ruch poszedł pędzel, narazie zgromadziłem takie farby


i efekty pierwszego malowania, idealnie nie jest ale efekt w pełni mnie zadowala


Na okręcie trwają prace demontażowe, rozwiercanie bulajów i usuwanie elementów, które będą zastąpione przez blaszki. Co do blaszek, dotarły do mnie blaszki od eduarda: http://www.mojehobby.pl/products/Akagi-HAS.html


Zastanawiałem się nad marynarzami, oferta flayhowka bardzo mi się spodobała, ale ostatecznie wygrało lenistwo i zamówiłem pomalowanych
http://www.mojehobby.pl/products/IJN-Figures-1-700-682693.html


P.S. postaram się popracować nad jakością zdjęć, o ile zdjęcia blaszek są w miare "czytelne" to jeśli chodzi o jakiś zbliżenia czy też pokazanie małych elementów to jest już słabo
zaraz powiedzą żem się mądruję no ale trudno zaryzykuję

1. Tamiya jest trudna do pędzlowania, lepsze efekty pędzlem daje vallejo lub nawet pactra, sam żem się przekonał w mojej krótkiej karierze modelarskiej.

2. Bardzo dobrze że kupiłeś dedykowany X-20A ale... są lepsze. Ludzie leją gunze - ja nie próbowałem ale poszedłem krok dalej. Ja tamiyę rozcieńczam Tamiya Lacquer Thinnerem - dedykowany do nitrocelulozowych, jest jeszcze lepszy niż X-20A, lepiej rozcieńcza, lepsza powłoka i jeszcze mniej go schodzi, bo mniej go potrzeba a cena taka sama. A jak sobie go zmieszasz ze szpachlą tamiyi to otrzymasz płynną szpachlę

Tu sobie go chwalą
http://www.scalewarmachines.com/?q=allcontent/tamiya-lacquer-thinner

ja wyfukałem na tym 2/3 graf spee i nic dziwnego nie zauważyłem, nawet lepsza mgiełka z psikawki leci niż z X-20A
Będziesz odtwarzał łączenia pasów linoleum?
Cieszą mnie wszystkie uwagi pactry używałem już wcześniej, co prawda jako retusz przy modelach kartonowych, ale tamiya maluje mi się póki co dobrze, może nastepnym razem spróbuję tego Thinneremu.
Nie będę odtwarzał łączenia linoleum, gdyby te pokłady były z blaszki to zdrapanie farby z tego łączenia nie był by problemem, ale malowanie tak cienkich pasów bez ubrudzenia reszty to dla mnie zbyt duże wyzwanie
ewentualnie możesz zanabyć w prawie każdym markecie kredki metalizowane... są w różnych kolorach, jest też fantastyczny złoty, który dla mnie wygląda jak mosiężny. I taką mosiężną kredką delikatnie przejechać po listewkach. Jozek tak zrobił w Tone. Efekt jest naprawdę ładny. Po prawdzie to wydaje mi się, że nawet może być lepszy niż drapane pokłady - bo te dają efekt badzo równy - aż za równy...
Stan prac na chwile obecną, kadłub pomalowany i pierwsze uzbrojenie na swoim miejscu





Po pierwszych wygibasach z blaszkami mam do nich pozytywne nastawienie , niestety lepszych zdjęć póki co nie udało mi się uzyskać.


Postanowiłem już się nie bawić z odtwarzaniem łączeń pasów linoleum, ale rade z kredkami metalizowanymi zachowam w pamięci
całkiem smakowo to wygląda tylko pacz gdzie paluchy odbijasz na modelu. Albo niedomyte przed malowaniem albo po malowaniu paluch odbity

4 fotka między pierwszym a drugim... nie wiem jak to się fachowo nazywa, tym odstającym, półokrągłym ze wspornikiem z kadłuba

i przejedź jeszcze kadłub od środka farbą, bo lotniskowiec to nie pancernik i trochę środka będzie widać
To się nazywa sponson. I pomiędzy pierwszym a drugim nie ma odcisków palca....
Odcisków palców nie ma, ale są błędy w malowaniu, postaram się to jeszcze poprawić.
Fajowa satyna lakieru. To często trudna sztuka przy lakierach, a tu jest OK.

Co do odlewów, zawsze rozczulają mnie te wyłupiaste oczka bulajów w siedemsetce
Jak na naukę pływania, to utrzymujesz się całkiem nieźle na wodzie.
Widać że malujesz pędzlem. Jeśli Twoja przygoda ze skalą 1/700 ma trwać dłużej to sugeruję jednak kupno aerografu. Zyskasz więcej czasu i wygody w pracy przy modelu, oraz dużo satysfakcji z osiągniętego efektu.
Jak zwykle kibicuję z końca sali z małym conieco w ręku.
Piękna robota dnia Sob 19:08, 19 Wrz 2015, w całości zmieniany 1 raz
Dobrze Ci idzie, paczym

Pozdrawiam
Witam
Wow... trochę mnie nie było ( i nadal jakiś czas ie będzie) a tu takie cacko ...mmmm Jak zwykle trzymam kciuki... Co do linoleum jednak spróbuj zedrzeć farbę i zostawić w naturalnym mosiądzu. Nie jest to takie trudne. Wystarczy tylko tak dobrać szerokość nożyka aby skrobać minimum dwie listwy. I dosyć ważne... skrobiemy po każdym malowaniu ! Nie zostawiamy tego na koniec kiedy mamy np. 2-3 warstwy farby bo wtedy łatwo o babole. Pędzel czy aerograf. Ja używam i tego i tego. Aerek do malowania dużych elementów jak kadłub, elementy nadbudowek itp. Pędzelek do drobnicy kiedy na mam ochoty na rozkładanie i mycie aerka Najważniejsze jak się pędzelkuje to dość mocno rozcieńczyć farbę i dać 2 nawet 3 warstwy z zachowaniem co najmniej kilkugodzinnej przerwy. Teoretycznie akryl po doch gozinach powinienen być suchy ale jak zwykle diabli nie śpią ,.... No i... czytaj, czytaj, czytaj relacje forumowych mistrzów.. KOPALNIA WSZELAKIEJ WIEDZY MODELARSKIEJ.. Nawet te starsze relacje...
Pozdrawiam
Józek
Dobrze wiedzieć że jednak nie kaleczę tej skali Na linoleum nie ma co drapać bo to plastikowe części i już tak zostanie. Nad kupnem areografu i kompresora zaczynam się zastanawiać, pomalowanie tych blaszek zajęło mi 3 dni

Im dłużej bawię się w tej skali tym bardziej mi się podoba, a w głowie zrodziła się już cała siedemsetkowa flota. Zatem jakie parametry powinien mieć kompresor/aeograf? Jeśli mogę prosić o radę.
Pozdrawiam
malowanie blaszek w blaszce nie jest dobrym rozwiązaniem, bo jak bedziesz to wyginał to farba odejdzie, albo sama z siebie na podtrawionym fragmencie albo od pęsety

podstawa to dobra pompka, aero zawsze potem będzie można zmienić

w kwestii kompresorów to najlepiej z butlą, lepszy komfort pracy

ja mogę od siebie polecić taki, co prawda bardzo podrożał bo pół roku temu dawałem za niego 270, ale zawsze można poszukać gdzieś indziej.

http://www.hobbysta.pl/mini-kompresor-186-zbiornikiem-wentylatorem-aerografu-p-40832.html?osCsid=pnolokv1kd6vakfla992dl55e3

w kwestii psikawki to na początek tani chińczyk w zupełności wystarczy.

I znowu mogę polecić swój sprzęt a w zasadzie to mam takie dwa . W tej cenie nic lepszego nie znajdziesz i od razu masz bogate wyposażenie. Na początek malowanie na dyszy 0,3 a jak dojdziesz do wprawy to sobie wkręcisz 0,2.

http://www.hobbysta.pl/aerograf-130k-double-action-komplet-p-31974.html?osCsid=pnolokv1kd6vakfla992dl55e3

ale to tylko moje rady, ja mam za sobą tylko rok zabawy z plastikiem, więc poczekaj na mądrzejszych . Ja tak z takiego sprzętu jestem zadowolony, aczkolwiek sam się zastanawiam teraz nad zmianą aerka na coś ciut lepszego.

...pomalowanie tych blaszek zajęło mi 3 dni ...

blaszek z założenia NIE maluje się przed montażem:
A - jak pisał biegacz w czasie ich opracowania odejdzie (raczej na pewno) farba.
B - klej gorzej trzyma. CA lepiej klei czyste powierzchnie metalu i tworzywa. Tzn farbę też dobrze klei ale sama farba trzyma gorzej niż klej - więc z definicji osłabiasz spoinę.
C - bo tracisz 3 dni i teraz stracisz kolejne 3 na podmalowania i poprawki. Nie mówiąc o tym jak będziesz przeklinał paprającą się akrylową farbę rozpuszczaną CA w czasie montażu części...

Czasem warto pomalować relingi przed montażem - jeśli instalujesz je na końcu budowy - ale to nieliczny wyjątek...

Aero jest koniecznością. Nie bardzo ma znaczenie jakiej firmy ale bardziej średnica dyszy. Polecam 0,2mm.
O malowaniu aero napisano już kilka grubuchnych ksiąg, z których płynie mikromodelarskie przesłanie: małe ciśnienie, farba o konsystencji mleka, malować nie raz grubo a kilka(naście) cienko. Oraz z niewielkiej odległości.

Wiem - to trzy dni - ale radzę Ci to wszystko zmyć acetonem i montować surowe. A malować później....
Jak nie masz acetonu to użyj x20a. Rozcieńczalniki same w sobie są zmywaczami. Umocz uchogrzeba i delikatnie zmyj farbe z blaszek.
Chronologie malowania blaszek podpatrzyłem na jakiejś relacji z budowy Akagi 1/350. Obawiałem się ze po zagięciu blaszek ciężko będzie pomalować wszystkie zakamarki pędzlem. Liczę się z koniecznością retuszu po ich zaginaniu, ale nie pomyślałem że klej będzie słabo trzymał, narazie spróbuję coś sklecić w tej kolejności. Jeśli będą słabe efekt to się poddam i zmyje farbę.
Co do kompresora, trochę za drogo jak na mój budżet, ale postaram się coś znaleźć.
Dziękuję za wszystkie rady.
Pozdrawiam
Nie kupi sie dobrej pompki poniżej 280-300 PLN. Niby można bez butli ale wg mnie nieoplacalne, wyjdzie tylko jakieś 50 złociszy taniej. Komfort malowania żaden a i skargi domowników i sąsiadów będą.

Alternatywą jest lodówkowiec, a o nich też powstały wielotomowe encyklopedie.

No nic paczym co bedzie dalej.

Zyskasz więcej czasu i wygody w pracy przy modelu, oraz dużo satysfakcji z osiągniętego efektu.
Malowanie aerografem blaszek to 20 min z myciem, 3 dni zaoszczędzone. Przed montażem można malować blaszki , ale tylko te których nie będziesz zaginać.
Co do aerografu. Zamiast kupować to co proponuje biegacz90 spraw sobie lepiej to
http://fachowiec.istore.pl/pl/aerograf-bd180-025mm-8ml-z-2-regulacjami-kit-dysza-03mm-waz.html
Kosztuje więcej, ale to sprzęt wart tej ceny. Miałem go w ręku (kolega kupił). Wyważony, dobrze leży w ręce, jakość wykonania- bardzo dobra, dodatkowa dysza jest zainstalowana w drugiej głowicy(wymieniasz głowicę, a nie samą dyszę-nie ukręcisz gwintu przy wymianie) no i ostatni argument, serwis z dostępem do części zapasowych. I jeszcze taka mała rzecz, śruba regulacji ciśnienia powietrza. Nigdy nie uda się tobie rozcieńczyć farby w tej samej konsystencji. Dzięki temu pokrętłu możesz niwelować tę różnicę ciśnieniem powietrza.
Kompresor to jednostkowo duży wydatek. Można kupić gotowca, ale ma on jedną zasadniczą wadę.
Szybko się grzeje i musisz odczekać aż wystygnie. Przy dłuższej pracy jest to uciążliwe. Ja od zawsze używam "lodówkowca" i szczerze polecam takie rozwiązanie.
Do tej pory udało mi się nie wiele zrobić, a mianowicie
flota łodzi, komin oraz parę dodatkowych elementów na burtach.




Co do tematu areografu, postawiłem na budowę lodówkowca. Jestem jeszcze na etapie gromadzenia części, pochwale się jak skończę.
Mam do tego lotniskowca ogromny sentyment, zawsze go chciałem mieć w swojej kolekcji i się zastanawiam by go sobie kupić w tej skali, co prawda mam go w 1:200 ale mniejszy ładnie by się prezentował w gablocie z modelami. dnia Sob 17:12, 09 Sty 2016, w całości zmieniany 1 raz



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R] IJN Akagai (Hasegawa 1/700)
singulair.serwis