ďťż

W niedzielę w południe dopadł mnie kryzys wieku średniego.

Kryzysy wieku średniego cechują się tym, że aby je przezwyciężyć, koniecznie trzeba coś zmienić w swoim życiu. Można przemeblować mieszkanie, wyjechać do Afryki jako wolontariusz Amnesty International albo zrobić coś równie drastycznego.

Ja sobie z moim kryzysem posiedziałam, a po jakimś kwadransie kryzysowania postanowiłam zacząć kolejny okręt. Duży okręt. Brzydki okręt.

Wręgi Komuny Paryskiej z BM miałam zatekturkowane już od dawna, od tak dawna, że zdążyłam je podtopić w kawie i brudnej wodzie od mycia pędzli. Oczywiście wręgi i całą resztę zmniejszoną do 1/400 i ograniczoną do części nadwodnej. Nie lubię budować kadłubów i tego mój kryzys wieku średniego póki co nie zmienił.

Pływające ossuarium, czyli złożone szkielecisko:


Z naklejonym pokładem:


Wstępne ustawienie koncepcji dioramki. Ten mały robal w prawym dolnym rogu to kuter MO-4, również 1/400 i również póki co w fazie szkieletowej.


Kilka zdjęć, które pokazują, o jaki klimat całości mi chodzi: wystające żurawiki, dźwigi, katapulty, rozkraczone w niebo lufy. Rosochaty bajzel, mówiąc krótko.



Obecny
inni też obserwują, tylko się tak tym nie chwalą...

Chwila, moment - trzeba rozroznic pomiedzy chwaleniem sie a sprawdzeniem listy obecnosci . Poza tym nie kazdy ma te mozliwosci zeby Szefowej przez ramie na warsztat zagladac .


Oj będę patrzył z zaciekawieniem, dawno temu popełniłem Oktiabrską Rewolucije z MM, pamiętam, że sprzedałem owo dzieło. Moja ulubiona skala 1/400. A tak przy okazji dzisiaj dostałem paczkę z dioramą Puck 1925 .
A gdzie Ci się ją udało dorwać?
w którym sklepie?
Wybrudzić, wyciaptać, podrdzewić, upaskudzić...
Nie lubię czystych okrętów.

Z "Sewastopolami" jest tak, że jak było ich trzy (skanibalizowanej na pochylni Połtawy/Frunzego nie liczę), tak każdy wyglądał inaczej i każdy miał swoje smaczki. Komuna urzeka kopniętym kominem i sporymi dźwigami, i tą prawie że japońską nadbudówką dziobową. Komuna ma, moim zdaniem, ogólnie największą pokraczność z całej trójki.

Na razie moja Komuna weszła w fazę brzydką, czyli poszyłam jej burty i zaszpachlowałam.


Wykonałam auto da fe w szafce i znalazłam miejsce dla smoczastej podstawki pod Komunę.

Czy ja wieki temu, plejstocen lub około, nie widziałem takiego czegoś pod szyldem chyba MIRAGE'a? Z taką planszą wakuformy(woda + miejsce na kilka okrętów)?
chodzi o Puck oczywiscie... dnia Śro 8:21, 23 Sty 2013, w całości zmieniany 1 raz
słusznie prawisz. Waku + 4 okręciki + samolot. Luzem nie idzie tego dostać, dlatego tak się napalam.
Namierzylem toto tu: http://polish-made.com/PUCK_1925_1400-834.html i nie ma napisane, ze nie ma .
dziękuję.
Ja kupuję w tym sklepie:
http://www.mojehobby.pl/products/Puck-1925.html
O nie!!!Zrobili promocję po moim zakupie, łobuzy.
Przepraszam bardzo nasza Wielce Czcigodna Modowa za kontynuowanie off-a (chyba najlepiej wywalic te posty do Inboxow do nowego watku) ale stawiam b.duze piwo (ew. b. wielka maslanke ) temu, kto oswieci mnie jaka jednostka - ta wchodzaca do portu - jest pokazana jako czwarta na obrazku pudelka. W pudle sa trzy okrety a nie cztery .
Szlifowanie z grubsza zakończone. Armaty w kazamatach zamontowane, ale same kazamaty jeszcze nie wykończone.

Te zielone pasemka we włosach to miejsca, gdzie jeszcze trochę podszlifuję burty. Czarny pas na linii wodnej będzie miał od dołu ok. 1-mm czerwony (miniowy) pasek, pomiędzy czarnym a szarym jest cieniutki biały, w tej chwili zamaskowany tasmą.

Przykleiłam okręt do podstawki, teraz do poniedziałku zostawiam go do wyschnięcia.

Malujemy, szlifujemy, malujemy...
nuuuuudy, aż gwiżdże.


Z rzeczy istotnych, choć niewidocznych, przybyly "owiewki" do dział kazamatowych. Teraz przeszlifować, przemalować...


i może za parę dni zabiorę się w końcu za drabinki na burtach.
Pokrak, ale fajny. Czekam na sznurkologię.
Obserwuję
Jeszcze trochę do sznurków, jeszcze trochę...

Znudziło mnie to szlifowanie i malowanie, mnie i Maleństwo zresztą też. Wzięlim dziś na warsztat środkową część okrętu, znaczy prosty komin. Ten o urodzie stempla z archaiczną tuszową poduszką - pamiętacie jeszcze takie?



Nie ma jeszcze ramek do siatek nawiewników (siatki już są - z siateczki herbacianej), klapek i dekielków na poduszce do stempli, oraz rur parowych. Aha, nie ma też takiego słodkiego drucianego pierścienia na nóżkach, który będzie otaczał okap komina. I nie ma grilla na w/w okapie.

Poniżej stempel jedynie ustawiony na pokładzie, jeszcze nie przyklejony.


Dokończylim komin:


Zawashowałam go, ale widzę, że zbyt delikatnie, poprawię.

Jutro chyba zabiorę się za komin nr 1, ten "kuśnięty".
Ładne cacko, pierwszy komin to wyzwanie. Poza tym coś w sekcji artyleryjskiej drgnęło.
Tylko barbety przykleiłam. Ale same harmaty będę robić na końcu, po nadbudówkach. Chyba.

Nie ma jeszcze ramek do siatek nawiewników (siatki już są - z siateczki herbacianej)

W kwestii terminologii (ja nie krytykuje, ja opowiadam ) - nawiewniki ta sa faje sterczace na pokladzie, a toto z z herbaciana siateczka (pomysl jest extra!) ta sa czerpnie powietrza; w realu w srodku sa "wontylatorki". Funkcjonalnie to jest to samo, z tym, ze w nawiewniku przeplyw powietrza jest naturalny.
No to ja juz dzisiaj nie wystepuje i podgladam dalej .
O. Bardzo słuszna uwaga. Dziękuję.
No dobra, krzywy komin stoi.


zaczęłam go malować, ale syrena odtrąbiła koniec szychty (znaczy 5.30) i nie zdążyłam dokończyć.

Jutro też jest dzień.

Ale paskud...Się pomaluje, dołoży SD i będzie git.
Mam wrażenie,że jeden z kominów jest strasznie krzywy
Opór powierza robi swoje, mechaniki nie oszukasz
Wydaje się Wam. Komin jest prosty, to Wy krzywo patrzycie

Zaczęłam budować nadbudówkę dziobową - popatrzcie na nią: czyż nie wygląda jak socrealistyczny blok z balkonami? a jak dojdą relingi, będzie jeszcze lepiej!


Wszystkie elementy nadbudówki są spasowane na bardzo ciasny wcisk. Element nadbudówki póki co jedynie ustawiłam na pokładzie, trzeba ją będzie starannie dopasować do komina.

Niech się mury pną do góry...


jeszcze kilka pięter przede mną.

Przymiar do zagospodarowania podstawki.


Tankowiec będzie na pewno, użyję w tym celu SS Ben Reada z Papershipwrightu. To typowy mały frachtowiec z lat 20.-tych. Zmienię mu banderę i nazwę - o coś jak na tym zdjęciu (z monografii Sewastopoli, Okręty Świata Nr 15):


Z Taszkientem może być problem. W skali jego wymiary to 35 x 3,4 cm, na podstawce położyłam linijkę długości 31 cm i szerokości ok. 2 cm. Trochę to wielkie... Oczywiscie tankowiec można by przestawić na druga burtę, ale niewiele to zmienia, niestety.

Chyba zatem pozostanę przy MO-4, barkach węglowych itp. drobnym śmieciu portowym.

(...) To typowy mały frachtowiec z lat 20.-tych. Zmienię mu banderę i nazwę - o coś jak na tym zdjęciu (z monografii Sewastopoli, Okręty Świata Nr 15):


Taki maly off jako ciekawostka przyrodnicza: widoczny na zdjeciu Metallist zostal przez sowiecka propagande "zatopiony" po ucieczce Orła z Tallina co bylo dodatkowym argumentem dla tow.Skriabina (ksywy "Mołotow" lub "tawariszcz "niet") do roztoczenia "opieki" nad Estonia przez Sowietow.
No patrz pani, co za ludzie podstępne, no...
Kasia sprawdź pocztę.
sprawdziłam, dziękuję, analizą źródłoznawczą zajmę się za chwilę
Spit = dzięki, coś na pewno wykorzystam.

Mury nadal się pną. Powstaje coś na kształt Pałacu Kultury...


Ustawienie wciąż na sucho na pokładzie:


Myślę, że jutro już zamocuję nadbudówkę na stałe, oczywiście po dopasowaniu do komina itd. Pozwoli mi to zacząć stawiać relingi, schodki z pokładu na dolne piętro nadbudówki i inną wyposażeniową drobnicę.
A te sliczne gretingi to from?
From wycinanka. Nie ruszałam ich, takie byli narysowane, takie mnie wydrukowała drukarka. Nawet na zmniejszeniu nie stracili.
Fakt, na focie wygladaja jak trojwymiarowe, dlatego mnie to zastanowilo.
Nadbudówka umocowana. Spasowana z kominem bardzo ładnie, na wcisk, nic nie musiałam podcinać.
A potem wraz z panią inżynier...


...wzięliśmy się za relingi.


W zasadzie udało nam się uzbroić całą nadbudówkę, zostały do zrobienia jakieś małe schodki, no i wyposażeniówka - działka, dalmierze, reflektorki.

Ale to już po weekendzie.
Niech się mury pną do góry...Bardzo ładnie sie paskud wkomponował w SD.
Wczoraj łupnęła mnie ciężka głupawka: zmiana koncepcji dioramy. Mianowicie:
przez środek deski, wzdłuż, puszczamy cienki pirs. Do pirsu z jednej strony cumuje Komuna, z drugiej Krasnyj Kawkaz, ustrojstwo wyglądające jak młodszy brat bliźniak Komuny. Dwa potwory w jednym miejscu, no...!

Na razie walczę, żeby się tej głupawce nie poddać. Studium wykonalności deski dało wynik negatywny - jest o jakieś 15 cm za krótka. Ale deska, no deska rzecz nabyta przecież...

Ratunku.

(...)Na razie walczę, żeby się tej głupawce nie poddać. (...) Ale deska, no deska rzecz nabyta przecież....
Ratunku - ni ma zmiluj sie, wszystkie sily na innych frontach, trza sie poddac
To dwa razy więcej pracy będzie.
Bronię się w zasadzie z dwóch powodów:
1. uparłam się skończyć Komunę do Inowrocławia (26-27 kwietnia). Jest to wyobrażalne, jeśli nie będę się lenić, ale z Kawkazem do pary - na pewno nie.
2. nie jestem pewna, czy będzie mi się chciało robić pod rząd dwa (prawie) takie same pokraki.

Recepta na to: póki co robić Komunę, a decyzję co do Kawkaza podjąć, gdy KOmuna będzie już gotowa.
Walczę
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/f0/KrasnyyKavkaz%26ParizhskayaKommuna1930s.jpg/800px-KrasnyyKavkaz%26ParizhskayaKommuna1930s.jpg - pokraka pokrakowi nierowna
(excuse moi, ze tylko "sznurek" ale stad nie moge wstawiac zdjec )
Owszem nierówna, lecz ontologia, że się tak wyrazę, pokraczności - zbliżona.

Chyba muszę się zacząć rozglądać za większą deską. Na tej, co mam, Komuna z Kawkazem się nie zmieszczą.

(...)ontologia, że się tak wyrazę, pokraczności(...).
(...) Chyba muszę się zacząć rozglądać za większą deską. - chyba...

(...)ontologia, że się tak wyrazę, pokraczności(...). - nie obrazilas nikogo?

jej, starałam się...!

I znów się mury pną do góry - ruszyła nadbudówka rufowa:


na wysokość to ok. połowa całości, na rozłożystość - jakaś 1/4.

Ustawione na sucho na pokładzie:


I czujne oko Inspektora Nadzoru:

Dziś Komuna niewiele się wspięła do góry - zabraliśmy się bowiem za dłubanie relingów.


Tyleśmy wydłubali:


Jutro chciałabym przykleić rufową nadbudówkę do pokładu i zacząć montować maszt. Na maszcie zaś kolejne piętra pomostów i podestów.
Dziś na warsztacie nuda, panie, nuda...

Malowanie, mocowanie nadbudówki na pokładzie, kolumna masztu, kilka drobiazgów przedtem zapomnianych albo odłożonych na zaś.



Nuda, nuda, nuda...


Dziś na warsztacie nuda, panie, nuda...
(...)
Nuda, nuda, nuda...


No to ja sie chyba w tej stoczni zatrudnie...
Będziesz musiał jeść whiskas i spać w pudełku na szafie. Proszę bardzo, zapraszam.
Dziś niewiele przybyło - dłubałam relingi, schodki, zmontowałam jeden pomost na maszcie. Pomost ma od spodu gęste ażurowe żebrowanie, którego oczywiście nie widać.



Pomost ma od spodu gęste ażurowe żebrowanie, którego oczywiście nie widać.

Widac, widac i to bardzo dobrze.
Pytanie techniczne: jaka jest wysokosc zebra, jaka srednica otworkow w tychze zeberkach i jak je wydziergalas? Przypuszczam, ze jest to zaglutowany karton (?)
Wysokość żebra - max. ok. 1,2 mm. Ale przeważnie ok. 1 mm. Dziurki wycięte igłą i dziurkaczem z igły lekarskiej. Karton zwykły, nie zaglutowany.

Do zrobienia mam jeszcze jeden podobny pomościk, tuż nad tym, co dzisiaj zrobiłam.

Wysokość żebra - max. ok. 1,2 mm. Ale przeważnie ok. 1 mm.

no comments
e, panie, to je wielki kawał kartona...
No pewnie,1mm to baaardzo dużo , jakieś 40cm. Podoba mi się i mobilizuje do pracy nad swoimi słabościami.
Powstało kilka kolejnych pomościków oraz stenga masztu rufowego:


Po weekendzie zabieram się za armatki plot umieszczone wysoko na nadbudówkach. 6 sztuk. Już się cieszę.

I ostatnie zdjęcie - ciut nie na temat, ale co tam. Jeśli myślicie, że Kot Amluś ma jakiś problem z faktem, że większa jego część wystaje poza pudełko...


...to jesteście w błędzie.
Amluś problemów nie ma. Nigdy. Z niczym.
Dziś Młoda zabrała się za budowę dział plot:


Wyszło jej tak:


Nie są jeszcze wycieniowane, ale to jutro.

Zamontowane wysoko na pomostach:


A mozna poprosic o fotke dziala od d... strony, czyli ze wzgladem pod maske - taki maly masochizm... (jak juz dzis za pozno, to jutro na "dzien dobry" poprosze)
na jutro spróbuję zrobić.
I patrz, i zapomniałam sfotografować wnętrza działek... wstydzę się. Może na jutro...

Nie chciało mi się dziś robić reflektorków (części 81), to się zabrałam za Big Guny.


Jak widać nie skończyłam. Jestem mniej więcej w połowie.

Postawione na barbetach:


I patrz, i zapomniałam sfotografować wnętrza działek...

W takich okolicznosciach moja pracowa kolezanka, ciut starsza ode mnie, mawiala "nie przejmuj sie, bedzie ci sie to coraz czesciej zdarzalo" - ale to chodzilo o mnie
porada uniwersalna
Młoda nie miała dziś humoru do roboty, nie, mój sssssssskarbie, ani trochę nie...


Młodej się chciało ganiać papierki, wyciągać z szaf folię bąbelkową i polować na ogony starszych kotów - więc dałam jej dzień urlopu, a do roboty zagoniłam Czarną Teklę:


Tekla prawie dokończyła wieże na Komunie, ale pojawił się mały zonk: po zamontowaniu dalmierzy na tyłeczkach wież wszystkie cztery wieże zrobiły się za długie. Nie chcą wchodzić pod nadbudówki, nie i już, i koniec słupa.


Na zdjęciach wieże jedynie bałaganiarsko leżą na barbetach, nie włożyłam ich porządnie w gniazda. Niemniej problem zbyt tłustych tyłków z dalmierzami pozostaje - zajmę się nim jutro. Może jakoś uda się wpasować wieże na wcisk... jak nie, po prostu obrócę je lufami na burtę, i cześć.

Poniżej kilka zdjęć wnętrz pelotek na nadbudówkach:



I zdjęcie całości:

Cosik te dalmierze nie teges - wcisk pod bude wciskiem, ale jak patrze na foty (chyba, ze to skrot optyczny) to jakos nie widzi mi sie obrot srodkowych wiez, jak nie kumin to kolumna rufowego masztu.
No własnie, tyłki (dalmierze) za grube.
Też nie wiem.
Popatrzę na zdjęcia, podumam, może co wymyślę.
Inzynierow do raportu - w dwuszeregu zbiorka i whiskas pod klucz, o samym mleczku do czasu rozwiazania problemu
O samym mleczku?!
nie ma takiej opcji!!

głodny inżynier = niepracujący inżynier.
I co wtedy?
To juz wybor szefa, albo biznes albo uczucia. Jedna z glownych (nieformalnych) zasad w kierowaniu zespolami: chcesz miec miekkie serce to musisz miec twarda d.... Sam to przerabialem na wlasnej, no niech bedzie skorze. Dixi.

No OK, offy z Modem rzecz mila ale gdzies tam Admin czuwa .
Admin tez człowiek...
mimo wszystko
Okręt pełną gębą, się robi.
Melduję: wieże nr 3 i 4 dały się wcisnąć jak trzeba na miejsce (do pozycji na baczność), 1 i 2 odmawiają współpracy. O ile 1 może jeszcze jakoś wmanewruję pod nadbudówkę, o tyle 2 ni dudu. Za gruba w tyłku, za długa w lufach. Może, gdybym lufy uniosła o kilkanaście stopni do góry, może wtedy by wlazła (jak nr 3) - ale nie zależy mi na tym, część wież i tak zamierzam zamontować na modelu w pozycji na burtę.

Tak wyglądają 1 i 2 na zbliżeniach:


Z roboty stricte modelarskiej zrobiłam dziś niewiele - dokleiłam pancerne kołnierze przy lufach. Resztę dniówki zajęło malowanie i washowanie Komuny.


Washa użyłam w brzydkim, brudnym kolorze Wash for Kriegsmarine Ships, z AK-Interactive.

Po weekendzie zaczynamy budowac dalmierze. Póki co towarzystwo poszło spać.


Póki co towarzystwo poszło spać.


Taka inzynierska robota to mnie sie podoba...
Wiesz, możliwe że gdybym mocniej ścisnęła dalmierze, znaczy mocniej przycisnęła je do tyłków wież, to by weszły między kominy.
Coś się też mogło merdnąć przy zmniejszaniu wycinanki.
Mogłam ciut za długo wkleić lufy.

Nawet jeśli to błędy rzędu 0,5 mm, to wystarczyło.
Też właśnie tak pomyślałem, że to może być wina przeskalowania.
Jezeli sie skaluje to efekt skalowania jest w tych samych proporcjach, no chyba, ze xero nadaje sie na zlom, ale to juz inna bajka. Jak byla szczelina 4mm to po zmniejszeniu 2x bedzie 2mm, ale bedzie. Bardziej prawdopodobne jest wklejenie luf za wystajaco, ale umowmy sie: nasza Kasia nie popelnia takich bledow, jest to po prostu z definicji niemozliwe. Pozostaje blad projektanta, taka wersje przyjmujemy i tego sie trzymamy : .
Dixi

Jezeli sie skaluje to efekt skalowania jest w tych samych proporcjach, no chyba, ze xero nadaje sie na zlom, ale to juz inna bajka. Jak byla szczelina 4mm to po zmniejszeniu 2x bedzie 2mm, ale bedzie. Bardziej prawdopodobne jest wklejenie luf za wystajaco, ale umowmy sie: nasza Kasia nie popelnia takich bledow, jest to po prostu z definicji niemozliwe. Pozostaje blad projektanta, taka wersje przyjmujemy i tego sie trzymamy : .
Dixi

Lufy lufami, środek działa i barbety się nie zmienił więc po okręgu powinno się mieścić, a nie mieszczą się dalmierze, więc pewnie, trza by je trochę podpiłować.
Mnie się kiedyś na Piotrku WIelkim przy kserowaniu zrobiły cuda - na długość model zmniejszył się do 102% pożądanej wielkości, a na szerokość do 98% (cyfry podaję z pamięci, ale chodzi o zasadę). Wychwyciłam to dopiero w trakcie klejenia, nijak nie mogąc czegoś tam wcisnąć a czegoś naciągnąć. Wot i zonk.
Co nie zmienia faktu, że lufy faktycznie mogłam wkleić za długo. Wystarczy 0,5 mm i nieszczęście gotowe.

Lufy lufami, środek działa i barbety się nie zmienił więc po okręgu powinno się mieścić, a nie mieszczą się dalmierze, więc pewnie, trza by je trochę podpiłować.

I tu jest swieta racja, nie od tej strony wiezy problem.
BTW, przynajmniej to potwierdza, ze Szefowa przy klejeniu sie nie myli, tyle wyszlo na moje... .
Pozdrowka
To było kserowanie przez skanowanie. Ale i tak podejrzewam, że to bardziej moja wina niż maszynowa.

Dziś miałam w stoczni taki dzień, że oraty. Popatrzcie na tę niewinną mordeczkę...


Młodą tak rozpierała energia, że udało mi się zrobić jedynie cztery dalmierze i musiałam schować Komunę do szafki. Rozgrzebałam dzięki temu inny szkielet, ale to może w innej relacji.


(...) Rozgrzebałam dzięki temu inny szkielet, ale to może w innej relacji.

A juz chyba wiem jaki...
a jaki?
co myślisz?
Ja nie musze myslec - glupi "fotobukiet" pokazuje wszystko do 7 pokolenia wstecz i jak byk stoi tam rozgrzebany Dragon.
nieee... to zdjęcia "recenzyjne", z soboty.
Dragona nie mam jeszcze zmniejszonego.

Insidioso, malutki torpedowiec. Relaksacyjny modelik
A ja nie widzę tam rozgrzebanego Dragona, tylko przegląd zakupów. Ciekawe co z tego wyniknie?
Będziem kleić...
To ten z 12 roku, z trzema kuminami?
tak, ten.
Słodziak malutki
Nie bawię się w taką tematykę i nie znam się na okrętach, ale od dawna podziwiam poczynania Viltianus, nie tylko zresztą na tym forum. Nawet bardziej niż konkretne poczynania, niszczy mój umysł Twoja niesamowita wyobraźnia twórcza - która dobitnie udowadnia, że na modelarskim poletku trzeba się po prostu dobrze bawić i pozwalać na wyrażanie tego co się ma w głowie - jest czego pozazdrościć, bo wiele Twoich modeli czy dioramek to już po prostu sztuka i klasa sama w sobie Szczególnie "Stranger in strange land" i pan sternik pod żaglem - okropnie wręcz inspirujące!

W każdym bądź razie ja tu nie chciałem niczego komentować, pomóc też, nie pomogę bo za cienki w uszach jestem - ale wiedz, że na pewno masz rzeszę cichych fanów
Pomijając uszy...
właśnie rejestruję moje 1567 modeli do Bytomia.
Będziesz?
ile??
Tylko kilka słów w sprawie drukowania. Ja skanuję w 600 dpi, a następnie wydruk w irfanview. Wielkość wydruku kontroluję do czwartego miejsca po przecinku w pionie i poziomie. Zawsze mam wydruk jaki chcę.
A "paryżanka" jest zajefajna.
Walbe - no dobra. Po selekcji, godnej rekrutacji do Gromu, zostały 1522. Reszta odpadła niestety.

Dzisiejszy odcinek będzie głównie relacją z moich bojów z w/w Niewinną Mordeczką.

Mordeczka ma 8 miesięcy, jest kochana, mądra, etc. - ale jest też normalnym zdrowym kociakiem. Więc...

Najpierw spała mi na kolanach jak skórka z kota ponad 2 godziny:


Zdążyłam w tym czasie zrobić tyle:


Następnie mordeczka podniosła łepek, zagruchała i dostała demona ruchu:


Polowanie na papierki, skoki wprost z podłogi na kominy Komuny, itd. Galopem przyklejałam reflektorki i dalmierze na miejsce - ledwie zdążyłam schować okręt do szafki a małe z hukiem i łomotem zwaliło sobie na łeb teczkę z arkuszami wycinanki.

No.



[

Jak Swiatowid albo i inny Tryglaw .
W/w Niewinna Mordeczka znowu miała demona ruchu...


W sumie to moja wina - po co wyciągałam na wierzch całą wiązkę kiwających się i szeleszczących evergreenów? Powinnam się cieszyć, że Mordeczka nie zjadła np. nożyka albo nie napiła się supergluta.

Mimo Mordeczki udało mi się zrobić trochę drobiazgów:


I zamontować je na pomostach:


I na tym koniec.
A te taki z przezroczystymi kuleczkami na czubku, to co one sa? I z czego te kuleczki?
one wyglądają jak małe naktuziki, ale stoją w głupich miejscach (boczne skrzydła pomostów), więc nie wiem.
Kuleczki są z papierowych woreczków z pochłaniaczami wilgoci, dołączanych do butów.
Pięknie, podoba się!
Kontynuując podwątek koci - oto Maleństwo alias Niewinna Mordeczka, złapane w trakcie mordowania pluszowego kurczaka:


Dziubałam dziś 12 szt. karabinów maszynowych (albo działek 20 mm, nie wiem, co one dokładnie są):


Pomalowane:


Zamontowane na pomostach:


3 godziny roboty, a efektów nie widać.
Wot.

Kontynuując podwątek koci - oto Maleństwo alias Niewinna Mordeczka, złapane w trakcie mordowania pluszowego kurczaka.
3 godziny roboty, a efektów nie widać.
To chyba czas zmienic okulary, ja tam widze
Bo Maleństwo, na moje szczęście, nie jest łysym/krótkowłosym pieskiem.
Inna sprawa, że psiaki ubrane we wdzianka w militarne wzory wyglądają rozczulająco śmiesznie. Zwłaszcza takie małe yorki w kamuflażu Pustynna Pantera albo marpat.
Dziś oszczędzę Wam kocich fotorelacji. Maleństwo kotłowało się z ukochanym rudym ślepym dziadkiem, zmęczyło się i poszło spać. I dzięki temu mogłam znowu zrobić trochę śmieciuszków:


Pomalować, zamontować na okręcie.


Po weekendzie startujemy z dźwigami.
No dobra, lenistwo rzecz fajna, ale czasem trzeba też coś zrobić...

Dziś zrobiły się dźwigi.


Potem się zamontowały:



Kilka słów wyjaśnienia co do ustawienia dźwigów: docelowo Komuna będzie stała lewą burtą przycumowana do wąskiego pirsu, po drugiej stronie tegoż pirsu - krążownik Krasnyj Kawkaz (jeszcze go nie zaczęłam robić). Oba okręty w lustrzanym odbiciu (o ile się da oczywiście). Prawy dźwig Komuny rozkraczony nad wodę, na dźwigu zawiśnie samolot. Lewy w pozycji spoczynkowej.

Muszę jeszcze dołożyć olinowanie, oczywiście, ale to po pomalowaniu dźwigu.

W kolejnym etapie zamierzam założyć relingi wokół pokładu głównego, bo takie łyse plaskate żelazko, jak mam teraz, zaczyna mnie wnerwiać.
No i fajnie, przy okazji artyleria się widzę poprawiła, bo już się mieści, i nic nie przeszkadza.
Artyleria się tylko przestawiła, wcisnęłam wieże pod innym kątem, nic nie poprawiałam.
Ostatnie zdjęcie jak dla mnie bomba, bynajmniej nie z Ju-87
Ono pokazuje punkt widzenia od "frontowej ściany" dioramy. Dwa takie kraczate, rosochate smoki - Komuna i Kawkaz - rozkraczone na wszystkie strony... mmm...
Dobra, dobra... do samolotu mam jeszcze trochę czasu. Pewnie będzie to KOR-1.

Dzisiejsze zdjęcie wstawiam jedynie z tzw. przyzwoitości narracyjnej - żeby nie było, że nic nie robię.

Przeniosłam Komunę na podstawkę docelową (mam nadzieję...). Liniał i stary czerwony pędzel sygnalizują, jak będą biegły pirsy. Pirs wzdłuż burty Komuny będzie bardzo wąski, po jego drugiej stronie stanie Krasnyj Kawkaz (jeszcze go nie zaczęłam), za rufami obu okrętów - klasyczny portowy ażurowy dźwig.


Samej Komunie jedynie dokleiłam reje/wytyki na dziobowym maszcie (na tym zdjęciu jeszcze ich nie ma), jutro zamierzam się wziąć za relingi.

--
Dziś udało mi się ustawić większość relingów - większość, czyli całą lewą burtę i ok. połowę prawej.



Charakterystyczne, że - choć pokład nad sponsonami jest jak należy zaoblony, to relingi biegną w tych miejscach po prostych załamaniach.

I widok całego okrętu. Podstawkę wykleiłam białą taśmą, żeby pamiętać, gdzie mam zrobić pirs.

No, relingi skończone.


Poza tym zaczęłam robić różne drobne głupotki wyposażenia pokładowego. Na razie stoi 6 szt. pachołów cumowniczych.
Żeby nie było, że piszesz dla siebie. Podglądam.
To juz jest nas conajmniej dwoch. Tylko, ze dame podgladac...

Jakby dama była goła, znaczy miała zdjęte okulary, to byłby wstyd.
Ale że dama okulary zdejmuje tylko do spania, więc spoko.
Patrzymy
Damie pod okulary?
Fuj!

Zaczyna robić się pikantnie więc też nie omieszkam podpatrywać

Od jutra zakładam przeciwsłoneczne.
I figę zobaczycie.
O.
To ja może rozładuję napięcie na tej stronie narosłe:
"Zyskaj Więcej z T-Mobile
Wybierz ofertę z elastycznym pakietem wartościowym"
W przeciwsłonecznych to się źle skleja, nie radzę.
A u mnie głupoty, głupoty, głupoty... drobna pokładówka znaczy się.


A Gdańsku napadało śniegu (fuj!) i mój Naczelny Stoczniowiec uznał, że chromoli robotę i wlazł pod kocyk.



A Gdańsku napadało śniegu

A gdzie nie napadalo?
W Gdyni prawie nie napadało.
16 km różnicy, 5 cm świństwa na ziemi mniej.
Ja rozumiem, ze w Meridianii moga nie lubic sniegu (Boreal to co innego) ale co z tymi poreczami???
poręczami,... eee... jakimi?
A np. przy schodach z pokladu glownego na dziobowke, albo na srodkowym zdjeciu na platforme pokladowki, chyba, ze nie widze co widze
Te z fordeku na główny nie mają porączek (w wycinance nie mają). Te na platformę (środkowe zdjęcie) już są oporęczowane, na fotce nie widać, bo pod głupim kątem zrobiona.

Większość luków w pokładzie - tych, co teraz są kwadratowymi dziurami - będzie też miała relingi. Bezrelingowe są jedynie dwa, które znajdują się pod nawisami wież.
OK, przyjalem do wiadomosci ale teraz zrobie tak jak ojciec ktory leje w tylek swoja pocieche i mowi, ze to dla jej dobra .
Robisz model sliczny, bardzo detaliczny i pewnie pewnego pieknego poranka wezmiesz go pod pache i pojedziesz na konkurs. Trafi sie up...wy sedzia (tak jak ja teraz ) i powie: poreczy brak, co z tego ze nie ma w wycinance, schody z wiecej niz trzema stopniami musza miec porecze, czyli minus ujemny trawestujac znana osobe. Nie wiem czy tak moze byc bo na konkursach sie nie wystawiam i wystawiac nie bede i na ile to moze zawazyc na ocenie modelu ale zeby potem nie bylo, ze wiedzialem a nie powiedzialem.
Dixi,
zycze przyjemnego weekendu
nie bij, nie bij, ja te poręcze zrobie!!

(nie bij, bo oddam...)
)
Damow raczej nie bijam....
ja nie dama, ja bulterier obronny

(sorki, mam szalejąca głupawkę w tej chwili)

(sorki, mam szalejąca głupawkę w tej chwili)
To sie wytarzaj w tym swiezo spadlym sniegu i Ci przejdzie .

Dobra, ja juz dzisiaj nie wystepuje bo tolerancja Admina ma pewnie swoje granice .
Kolejne głupoty dziś robiłam...



...i jeszcze trochę ta faza głupotna potrwa, obawiam się.
Dziś osiągnęłam arcymistrzostwo w głupotologii stosowanej.

Albowiem Komuna dostała młodzieńczego trądziku.

Trądzik to ponad 100 małych wywietrzniczków na pokładzie i ok. 50 nieco większych, ale też małych. Składają się każdy z 4 naklejanych na siebie kółeczek:


"159" to te małe, "158" - duże.
Nie używałam wycinankowych - zabiłabym się retuszując - wycinałam je igłami lekarskimi z barwionego kartonu, szarego i czarnego.



Ok. 1/3 całości ma już "wągry" w trądziku, czyli wierzchnie czarne czapeczki na kapelusikach. Resztę dokończę jutro.



Zrobiłam też fikuśnie powyginany falochron na dziobie - część nr 127. Jeszcze nie pomalowany.


Trądzik dokończony.

Tu widać go ciut lepiej:


Poza tym zabrałam się za włazy w pokładzie i jakieś zapomniane polery:


Większość prac wykonało dziś Maleństwo:


z drobnym udziałem Babci Glajdy:

Dzisiejsze prace ograniczyły się głównie do druciczkologii. Powstały barierki wokół luków w pokładzie, podpórki do tych, które zostawiłam otwarte...


...kilka zapomnianych porączek trapów...



...antenka radionamiernika...



...oraz zaczęły się legary pod łodzie.



Po weekendzie ciąg dalszy.
Dziś mieliśmy w stoczni Dzień Dźwiga.

Dźwigi zrobiliśmy z blaszki, lekko większej niż by się kanonicznie należało.

Nie podobał mi się wycinankowy rysunek dźwigów, jakieś takie proste-płaskie-brzydkie były. Więc wzięłam blaszkę.

Zamocowałam na pokładzie:


Zaczęłam się też bawić z płóciennymi osłonami na lufach artylerii głównej. Oczywiście nie zostawię ich tak wściekle białych, przyszarzę i stonuję.


I rzut oka na całą bryłę - bambaryłę:

Gdzies tam w tyle glowy mam zakodowane, ze masz na stanie marynarzykow w 1:400. Jakbys tak jednego wsadzila do luku z otwartym wlazem ???
postaram się nie zapomnieć na jutro.
to tylko taka moja luzna sugestia gwoli upiekszenia okreciku, wcale nie mam zamiaru dowalac Ci roboty.
Patrzymy...i się nie nudzi
Jeeeeeeeeeny, jak ja nie lubię robić łódek...!!!

No ale same się nie zrobią...


Na Komunie jest ich w sumie 10. 4 małe wiszą na żurawikach na dziobie, 6 stoi na legarach pod dźwigami. Dziś powstał jeden z dwóch kutrów parowych i 2 małe robocze "wiszące".


Z tymi małymi bezpawężowymi jest w wycinance zonk - popatrzcie na zdjęcie:


Rysunek zestawieniowy łódek oraz siatka poszycia pokazują łódeczki z "oboma ostrymi" końcami, siatka ławeczek jest a) za krótka, b) tak jakby pawężowa.

Poradziłam sobie banalnie prosto, wycinając zamiast pawęży spiczastą pupkę. Pupkę potem domaluję na drewniano.

I kuter na legarach:



Pupkę potem domaluję na drewniano.

Nooo nieeee
Nooo coooo...?
O miedzianym czole slyszalem, o zelaznej rece tyz, ale o drewnianej... Chociaz...

Drewniane nogi występowały jak najbardziej.
Z czego wyrasta noga?

...

C.B.D.U.


Z czego wyrasta noga?

Z Pinokia
Dobra już będę grzeczny.
A Pinokio z czego?
Z chorej imaginacji.
Ależ... czemuż chorej?
No, dziecko z drewna?
No tak, z drewna. Całe. Włącznie z gretingiem.
No i ten feler, że jak "się mija z prawdą" to mu grotmaszt rośnie
Bukszpryt, obawiam się.
Miło było pogaworzyć, ale muszę lecieć. Nazrazie.
Do następnej głupawki

Drewniane nogi występowały jak najbardziej.
Z czego wyrasta noga?


Byl juz taki post ze stosowna gotowa gustowna odpowiedzia ale nie moge go znalezc. Mam wrazenie, ze czesc watkow zniknela. Generalnie jakies dziwaczne rzeczy dzieja sie w moim komputerze.
Patrz, a ja myślałam, że to tylko w mojej głowie...

Dziś zmajstrowałam 4 wielkie wiosłowe łodzie.


O, tak sobie stoją piętrowo.

"Admiralski" (czy raczej "komisarski") kuter parowy zostawiłam na jutro.
Zrobił się kuter komisarza:


I się postawił na legarach:


Docelowo się oczywiście pomaluje.

Poza tym zmajstrowałam parę głupot typu trapy, żurawiki, kotwice, dodałam trochę masy na podgardla fartuchów luf:



Bajzel na poniższym zdjęciu jest bajzlem poglądowym: tyle i tylko tyle elementów zostało mi z wycinanki. Plus banderki.

No nieźle...stocznia nawet przed Świętami nie próżnuje. To jeszcze dwa trzy dni i koniec:)
Raczej tydzień. Jeszcze sporo głupot zostało, brudzing, załoga, sznurki...
Wonderfull ship!

Marco
Thanks, Marco

Tak specjalnie, to ja się nie mam czym pochwalić.

A nie mam, bo...


...stoczniowcy zajęli pochylnię, dla mnie zostawiając jedynie kawalątek nabrzeża wyposażeniowego.

Jak tak, to zrobiłam trały:


i takie jakieś, jakby małe dalmierzyki na wieże.


i wsadziłam je do pudełka - strajk stoczniowców na pochylni trwał. Może jutro uda mi się je przykleić.
No i sukces: stoczniowcy oddali mi dziś pochylnię!


Z czego ja skwapliwie skorzystałam i poskładałam 6 sztuk malutkich działek na wieżach nr 1 i nr 4:


A potem już banał: przykleić, umocować żurawiki do łódek roboczych, bomy łodziowe. Jeden bom - ten od strony pirsu - jest w pozycji spoczynkowej, drugi - roboczej.


Łódki na razie wciąż leżą na pokładzie, podwieszę je może jutro.

Pomału trzeba się brać za domalowanie całości, dorobienie ostatnich detali - trapów i olinowania - potem lekki rdzawing oraz brudzing i zabieramy się za budowę pirsu.
Kocham moich stoczniowców... czasem tak słodko śpią i dają pracować...


Podorabiałam dziś praktycznie całą resztę detali, za wyjątkiem kół ratunkowych - już je mam, tylko czekają na przyklejenie. Przykleję je na koniec, po malowaniu i brudzeniu, tuż przed banderkami.




Widok ogólny smoka - jeszcze bez olinowania, będzie lepiej:


I genialny pomysł, który podrzucił mi dziś Mariaszek (dzięki!!):

"A zrobisz może jakichś agitatorów? - wiesz jeden taki agitator stałby na jakiejś skrzynce i wymachiwał jak Lenin na archiwalnych filmach, a wokół niego stałaby gromada słuchaczy z jakimiś czerwonymi transparentami i napisami: MIR i takie takie tam.
A dyskretnie w cieniu za słuchaczami, NKWD z karabinami"

Pomysł łyknęłam jak gęś kluski.
Dziś rano Maleństwo przypomniało mi, że przecież obiecałam zrobić samolot!



Zrobiłam go z wycinanki JSC, troszkę wzbogaciłam drucikami, i mam.


Na razie tylko z grubsza go wyretuszowałam, domaluję później.

Już wisi na dźwigu:


Chyba przesunę hak nieco bliżej osi okrętu, bo tak jak jest teraz, to końcówki płatów prawie wystają poza podstawkę. Trochę ryzykowne.

Z rzeczy nie bezpośrednio związanych z modelem - przyszły wczoraj figurki załogantów:


Nie zamierzam się stresować faktem, że a) są w skali 1/350, i b) że są opisane jako Amerykanie.

Psiknęłam je jasnoszarym podkładem - chłopaki będą mieli białe mundury:


Ci będą pracować, ładować zaopatrzenie, a część załogi zostanie spędzona na wiec. Figurki wiecujących widać w tyle zdjęcia:


Wszystko to North Star Models, żywica, druk 3D. Jedna wada - pieruniście drogie. Ale co tam. Czego się nie robi dla socjalistycznej ojczyzny proletariatu.
Komuna dorobiła się tzw. ogólnego syfu na burtach i reszcie anatomii - pierwszej warstwy syfu - oraz zaczątków pirsu. Pirs zrobiłam ze styroduru o grubości 8 mm.
Zdjęcia bałaganiarskie, przepraszam.



Pytanie do znawców: pod koniec lat 30-tych na Morzu Czarnym pirsy były już betonowe czy jeszcze nie?

I Inspektor Nadzoru przy pracy:

No niezły koszt tych matrosów, ale wartość okrętu wzrośnie

No niezły koszt tych matrosów, ale wartość okrętu wzrośnie

Dajcie dobrzy ludzie namiar na te figurki bo szukalem na stronie North Star Models ale nie znalazem
http://www.saharahobby.pl/201_noth-star-models



Komuna nie ma zbyt wielu sznurków, ale ma je - pardon - upierdliwe. Robię je od wczoraj, pewnie ze dwa dni mi jeszcze zejdzie.



Dosyć kontrastowo wygląda ten brudzing, lineczki, jak ja nie cierpię.
Viltianus, very good work! I like your job!

Marco
Wczoraj prawie udało mi się skończyć okręt - prawie, bo podczas nanoszenia syfu na kominy Maleństwo (kot 9-miesięczny) uznało, że reling prawej burty jednak powinnam poprawić. Opinię swą wyraziło... o tak:


No więc dziś poprawiłam, zmieniłam ustawienie dźwigu - teraz wisi nad nabrzeżem, będzie brał ładunek.


Wykombinowałam też, że bryłę okrętu ładnie mi domknie gala flagowa. No i zaczęłam ją robić.


Podmalowałam pirs, zaczęłam ciapać wodę:


Po drugiej stronie pirsu stanie Krasnyj Kawkaz, ale trochę się boję, czy wyrobię się z nim do WSMK.

Teraz czas na wyposażanie pirsu.


(...)Wykombinowałam też, że bryłę okrętu ładnie mi domknie gala flagowa. No i zaczęłam ją robić.


wg Wiki :wersja druga (występuje w źródłach polskich: podręcznikach żeglarskich, Regulaminie Służby Okrętowej Marynarki Wojennej RP):
AB1, CD2, EF3, GH4, IJ5, KL6, MN7, OP8, QR9, ST0(zero), UW pierwsza zastępcza, VX druga zastępcza, YZ trzecia zastępcza.

Zgadza sie
(mialem chwile wolnego )
Przyjęłam założenie, że nawet Krasnyj Fłot stosuje międzynarodowe burżuazyjno-imperialistyczne zasady porozumiewania się na morzu... i założyłam kod uniwersalny

Na razie wisi pierwszy komplet alfabetu, pewnie jeszcze ze dwa będę musiała dowiesić.
Nooo, jak burzuazyjno-imperialistyczne i byc moze jeszcze faszystowsko-reakcyjne, to powinno byc to:
wersja pierwsza (zapewniająca równomierne rozłożenie barw, występuje w źródłach anglojęzycznych):
AB2, UJ1, KE3, GH6, IV5, FL4, DM7, PO trzecia zastępcza, RN pierwsza zastępcza, ST0(zero), CX9, WQ8, ZY druga zastępcza.

Obysmy zdrowi byli.
Napijmy sie.
Herbatki Malina & Zurawina
no w sumie...
ale nie chce mi się zmieniać.

ale nie chce mi się zmieniać.

i tak trzymac; luzik Madame
ja leniwa jak smok jestem, przecież wiesz.
Bardzo fajnie, tylko taka mnie dygresja naszła, jak gala to święto jakieś musi być, albo okazja jaka, a jak święto to raczej się nie pracowało, bo wszystko gotowe być powinno do wystawienia gali. Ale że to ruskie więc i różnie bywało, Miałem okazję pracować na rosyjskich okrętach więc wszystko się zdarzyć może albo morze.
Umówmy się, że gala jest z okazji wiecu, a wiec z okazji, eee, 1 maja albo co, ale że okręt ma wkrótce wyjść w morze, więc załadować to i owo trzeba.
Tak troszkę ideologię dorabiam, wiem
To może było tak, że w czasie wykonywania prac, załadunku, nagle przyjechał komandir garnizona na ispekcije, i trzeba było szybko galę rozwiesić.
O. Na przykład. Dziękuję
Zagoniłam do pracy moją brygadę pracy socjalistycznej:


Zmotywowana brygada dokończyła wieszać galę flagową:


Następnie brygada zabrała się za wycinanie elementów dźwigu, który będzie stał na nabrzeżu za rufą Komuny:


Wycięła na razie tyle:


Dźwig pochodzi z jakiegoś niemieckiego darmowego wydawnictwa, przeskalowałam go z 1/250 do 1/400. Wydrukowałam na zwykłym papierze drukarkowym (80 g), zaimpregnowałam superglutem, powstał laminat, no i teraz sobie pomaleńku dziubię.
Oczywiście po sklejeniu dołożę jeszcze nitki, druciki itd. miłe sercu drobiazgi, żeby ażurek wyglądał naprawdę ażurkowo.

Zagoniłam do pracy moją brygadę pracy socjalistycznej:


Brygada chyba na dluuuugo przed motywacja bo wyglada raczej luzacko (a co mi tu majster bedzie podskakiwal...)
No w sumie tak...
ale zagoniłam, sam widzisz
Dzień z kategorii mało efektownych. Wycinałam kolejne elementy dźwigu.


Mój poglądowy wzornik dźwigu reprodukuję poniżej. Jest konstrukcyjnie ciut inny niż ten, który wycinam, ale dobrze widać wszystkie te słodkie ażurki.


Pod dźwigiem zamierzam położyć tory, a na torach - może - ustawić ze dwa wagoniki. Myślę nad tym.

Ponieważ nie chciało mi się dalej wycinać siatek "korpusu" dźwigu, więc z lenistwa skleiłam szkielet podstawy:


Podstawę zaczęłam wzbogacać evergreenami. Jeszcze trochę drucików i sznurków tam upcham, ale to już jutro.

I poglądowe zdjęcia, jak dźwig będzie ustawiony. Zdjęcia robione w szafie, stąd bajzel za Komuną. Przepraszam. I z lampą błyskową. Tez przepraszam.


Dziubdziania dzień kolejny.

Stoczniowcy przy pracy:


Co ja dzisiaj wydziubdziałam...? Aha. Resztę korpusu (szyjki) dźwigu, wnętrza ażurków we łbie dźwigu, spodni ażurek do podstawy dźwigu (ten narysowałam sobie sama, w wycinance go nie było, a uważam, że w tego rodzaju konstrukcjach każdy ażurek na wagę złota jest).


Złożyłam szkielet szyjki, złożyłam "domek", czyli sterownię dźwigu. Bez kołowrotów i dachu, i bez szyb w oknach. Ale coś już jest.


I biedni zmęczeni stoczniowcy po pracy:




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R] Pariżskaja Kommuna, 1/400 waterline
singulair.serwis