ďťż

Po krótkiej przerwie wakacyjnej która upłynęła pod znakiem urlopu i przeprowadzki powoli zacząłem dojrzewać do kolejnego projektu.Ku mojemu zdziwieniu "wzięło" mnie na woła roboczego Kriegsmarine czyli tytułowego Scharnhorsta.
Nie będę tutaj przybliżał jego sylwetki ani bogatej historii bo ma to być relacja z budowy modelu.Znawcy tematu i tak okręt znają na wylot a mniej obeznani muszą zasięgnąć języka u wujka Google

Tak czy owak zaskoczony jestem sam wyborem tematu bo od dawna raczej mój wzrok na dłużej nie zatrzymywał się na szwabskich łajbach.
Model nie będzie modelem z tzw pudła.Postaram się troszkę tu i ówdzie dodać trochę biżuteri. Do wykonania modelu wykorzystam mało znany zestaw waloryzujący z Blue Star Admiral oraz tego producenta pokład drewniany. Samym fundamentem będzie starszy od węgla model Tamiya w jedynej słusznej skali 1/700. Dość gadania czas na wizję :

Główny bohater jeszcze w czasach pokoju prezentował się tak



Wizjonerzy z Tamiya widzieli to tak :



Tu rzut oka na całość aktualnie posiadanych dodatków....oczywiście jeszcze kilka zakupów w tym temacie się szykuje



Jako,że to ma być relacja to także dwa zdjęcia z procesu szpachlowania kadłuba





Na dziś to mniej więcej wszystko mam nadzieję ,że projekcik zrealizujemy szybko i bezboleśnie.


Uohohooooo Scharnhorst faktycznie starszy od węgla! Aż się palę żeby zobaczyć, co z tego modelu wyciśniesz. O tym zestawie waloryzującym faktycznie nic nie wiedziałem, czytając "+ biżuteria" byłem pewien że będziesz pracował na zestawie Flyhawk. No w każdym razie jednego kibica już masz
Pozdrawiam!
Pytanie z rodzaju banalnych: jakiej szpachlówki używasz? Pytam, bo szukam jakiegoś zamiennika dla tego kruchego "szajsu", którego do tej pory używam...

Pytanie z rodzaju banalnych: jakiej szpachlówki używasz? Pytam, bo szukam jakiegoś zamiennika dla tego kruchego "szajsu", którego do tej pory używam...

W 700-tce w zasadzie używam tylko i wyłącznie szpachlówki w płynie czyli
Mr.Hobby Dissolved Putty


Na razie nudy czyli szpachlowanko na przemian ze szlifowaniem :









Ciąg dalszy szlifowania i szpachlowania.Aktualnie zabawa trwa z półkluzami które w modelu są za duże.






Ja też podglądam, choć też nie lubię niemczyzny.
Już dawno nie miałem w rękach tak kiepsko spasowanego modelu.Szpachlowanie i szlifowanie śni mi się już po nocach Aktualnie zabrałem się za nadbudówkę dziobową którą dodatkowo muszę "okroić" ze zbędnych fragmentów plastykowych które zastąpi blaszana biżuteria.







Tu jeszcze zabawa z półkluzami


"Uwielbiam" pisać do siebie pod swoimi postami ale co mi tam.....
Trwa zabawa z kadłubem i doposażaniem burt :




Odbojnica jakby nie z zestawu Dużo będzie takich "innych" elementów?

Odbojnica jakby nie z zestawu Dużo będzie takich "innych" elementów?

Hmmm czy aby to na pewno odbojnica ....Nie mam pojęcia czy to odbojnica czy coś jeszcze innego.Elementów takich nie z zestawu będzie troszkę
Chyba przez etap szpachlowania i szlifowania udało się przejść bez dużych urazów na psychice Teraz kolejny etap malowania kadłuba czyli nie równa walka z aerografem







To lecimy dalej.Przykleiłem pokład.Kadłub wyglądać zaczyna tak jak powinien teraz czas na nadbudówkę.






Witam,podglądam uważnie ,dedykowany pokład wygląda pięknie , zamówiłem w JSC Gneisenau w 400 ce ,wszak to blizniaki ,bryły miały takie same więc materiał poglądowy się przyda, choć przy takich dodatkach można by się było pokusić o 700 kę ,obaczy się,pozdrawiam Marek dnia Nie 22:46, 23 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Zabawa z blaszkami rozpoczęta.Nie ukrywam,że handreling doprowadził mnie skraj rozpaczy








Cześć!
Zapowiada się pięknie! Mnie tylko nie do końca podoba się ten drewniany pokład, ale może to po prostu kwestia zdjęć.. Na żywo zapewne wygląda dużo bardziej realistycznie.
Wracając jednak do samego modelu... FAJOSKO Ci to idzie! Zdziwiłem się jedynie gdy napisałeś, że model jest kiepsko spasowany. Wydawało mi się, że ta stara Tamiya to szczyt spasowania
W każdym razie dobra robota i tak trzymać. Efektu końcowego jestem ciekaw jak jasny gwint!
Pozdrawiam!

Cześć!
Zapowiada się pięknie! Mnie tylko nie do końca podoba się ten drewniany pokład, ale może to po prostu kwestia zdjęć.. Na żywo zapewne wygląda dużo bardziej realistycznie.
Wracając jednak do samego modelu... FAJOSKO Ci to idzie! Zdziwiłem się jedynie gdy napisałeś, że model jest kiepsko spasowany. Wydawało mi się, że ta stara Tamiya to szczyt spasowania
W każdym razie dobra robota i tak trzymać. Efektu końcowego jestem ciekaw jak jasny gwint!
Pozdrawiam!


Cześć ,
Akurat ten pokład na zywo wygląda najbardziej realistycznie z wszystkich które do tej pory widziałem Zdjęcia są skopane .....Co do końcowego efektu to trzymaj kciuki, przyda się
Cześć.
Fajnie Ci idzie praca i co najważniejsze szybko. Jaka jest grubość drewnianego pokładu?
Dzięki Panowie za słowa uznania.Staram się jak mogę ale też nie chcę popaść w jakąś benedyktyńską przesadę i jest jak jest.Ostatnie dwa tygodnie niestety prace się nie posuwały w odpowiednim tempie z winy pracodawcy.Dziś troszkę podgoniłem i efekt jest taki jak niżej, czyli szału nie ma :










Cóż znowu trzeba bazgrać pod swoim postem

Dziś czasu starczyło tylko na jedno piętro nadbudówki.W zasadzie z plastiku niewiele pozostało.Dość niewdzięczny był to element do wykonania.Mało tego sam producent nie ustrzegł się błędu.Wymiana jednego pomostu na "blaszkowy" o innym kształcie natomiast pokład na ten fragment jest w kształcie pomostu plastikowego który został usunięty.nadmienię tylko,że pokład i zestaw blach jest tego samego producenta.Cóż na tym pomoście trzeba będzie sztukować pokład








Bambaryła rośnie, rośnie, rośnie...
Fajnie wygląda!
Oj fajnie fajnie, szczególnie, że Niemcy mieli na prawde ładne kompleksy nadbudówek na swoich ciężkich okrętach.

Oj fajnie fajnie, szczególnie, że Niemcy mieli na prawde ładne kompleksy nadbudówek na swoich ciężkich okrętach.

Ładne to mieli Japończycy Scharnhorsta dłubię nie za wygląd a za jego dokonania
Mnie się niestety sushi przejadło
W przeciwieństwie do Ciebie dłubałem ostatnio tylko przy japońszczyźnie. Ostatnio Shinano, Teruzuki, Ashigara, Kongo, Jintsu (33), Hayate, Akikaze i Akagi. Teraz dłubię przy takao, a rozgrzebane mam Kaga, Taiho i Yaeyama... Tak więc jestem pewien, że mój następny model NIE będzie japoński

Tak poza tym moja miłość do okrętów zaczęła się od obrazu z Grafem Spee znalezionym w katalogu Italieri... potem był Bismarck, Gneisenau itd. Dopiero później wzięło mnie na Kraj Kwitnącej Wiśni

Dla mnie szkoda, że tak mało jest modeli brytyjskich okrętów. Ale Trumpeter napełnia mnie nadzieją...

Pozdrawiam ( i przepraszam za OT)

Mnie się niestety sushi przejadło
Teraz dłubię przy takao,
Pozdrawiam ( i przepraszam za OT)


Nie przepraszaj bo nie masz za co lepiej pokazuj te Takao ja do tego tematu dopiero dorastam i nie ukrywam,że to mój święty gral.Choć na przekór wszystkim nie będzie to Takao na 44 rok a Chokai na 38 rok
Nie ma co pokazywać... Sam kadłub na razie. Dłubę coś przy pokładzie dla wodnosamolotów. Tory wklejam... (nano-blaszki ). Zresztą nie mam sprzętu, żeby zdjęcia porobić, a poza tym to ja się waloryzacji dopiero uczę. Przy Was wszystkich, to ja jestem marna imitacja modelarza . A co do okresu wojny, to ja też wolę 42. Wtedy jeszcze okręty Cesarskiej Floty walczyły, a nie robiły za tarcze strzelnicze...
Witek, żeby nie było, że piszesz do siebie - to zapewniam, że jestem tu, patrzę i śledzę postępy. I podziwiam, że chciało Ci się zainwestować kasę w dodatki i czas na tak stareńki model Tamiya - który rzeczywiście spasowany jest zarąbiście... Ja tam za szkopskimi okrętami nie przepadam, ale kilka klasyków też mam i się nie oprę w przyszłości. Inna sprawa to fakt, że czas by już było, aby jakiś Dragon czy inny Trumpeter wydał nowego SCHARNHORSTA czy GNEISENAUA.

Witek, żeby nie było, że piszesz do siebie - to zapewniam, że jestem tu, patrzę i śledzę postępy. I podziwiam, że chciało Ci się zainwestować kasę w dodatki i czas na tak stareńki model Tamiya - który rzeczywiście spasowany jest zarąbiście... Ja tam za szkopskimi okrętami nie przepadam, ale kilka klasyków też mam i się nie oprę w przyszłości. Inna sprawa to fakt, że czas by już było, aby jakiś Dragon czy inny Trumpeter wydał nowego SCHARNHORSTA czy GNEISENAUA.

MacGregor Ciesze się,że tu zaglądasz i śledzisz moje poczynania z materią.
Czy mi się chciało zainwestować kasę w stary zestaw....tak mnie naszło i już tego nie cofnę.mało tego to nie żałuję wyboru następny na tapecie też będzie staroć z tamiya.
Mnie też "szkopy" nie kręcą ale decyzja w braniu się za Scharnhorsta była troszkę decyzją impulsową Niżej mały apgrejd.mały bo od ponad 6 tygodni szukałem zadbanego auta do kupienia i każda wolną chwilę temat motoryzacji spędzał mi sen z powiek.






lecimy dalej z relacją :








Ładnie, równiutko i czyściutko. Podglądamy dalej
No to kolejny apdejcik :








Teraz to już model ten przestaje przypominac staruszka Tamiyowskiego
Witek - świetna robota!

Teraz to już model ten przestaje przypominac staruszka Tamiyowskiego
Witek - świetna robota!


Najważniejsze,że ilość kominów się zgadza A tak serio już chyba właśnie w takie stare,proste zestawy ma sens ładowanie takich zestawów blaszek.
Po za tym bez tego zestawu Scharnhorst tylko z grubsza przypominał Scharnhorsta.Szkoda,że żaden producent nie wypuścił takich zestawów do wszystkich staruszków tamiya....było by w czym wybierać
Opóźnienie w stosunku do harmonogramu spore a następny projekt już puka do bram stoczni.Mały apdejcik z prac :







ostatnia nadbudówka....później drobnica uzbrojenie i finisz



Drobnica :





Oraz zdjęcie z orginalnym elementem z zestawu


Witek, tak patrząc na konstrukcję masztu oraz w ogóle na to, ile blachy idzie w tego "Scharnhorsta", to mi się nasuwa taka myśl, że nasze mikromodelarstwo okrętowe powinno się chyba nazywać "modelarstwo blaszane"

Oczywiście żartuję, ale mimo wszystko zastanawia mnie jak daleko poszły dziś firmy produkujące dodatki i akcesoria modelarskie i jak daleko w pewnym stopniu odebrały nam coś, co się kiedyś nazywało inwencją twórczą własną...

Nie chcę być źle zrozumiany, bo nie chodzi o krytykę Twojej pracy, chodzi mi o takie ogólne zastanowienie się nad tym, dokąd nasze modelarstwo zmierza. Dla mnie i zapewne dla Ciebie te wszystkie zestawy waloryzujące pozwalają na spore oszczędności czasowe. Ile bowiem czasu zajęłoby wykonanie we własnym zakresie takiego masztu? Głowa boli! A w naszym wieku, w czasach, kiedy wolnego czasu mamy jak na lekarstwo, to byłoby coś wręcz niemożliwego...

Ech... Gdzie te czasy, kiedy na wszystko był czas.

Witek,
Nie chcę być źle zrozumiany, bo nie chodzi o krytykę Twojej pracy, chodzi mi o takie ogólne zastanowienie się nad tym, dokąd nasze modelarstwo zmierza. Dla mnie i zapewne dla Ciebie te wszystkie zestawy waloryzujące pozwalają na spore oszczędności czasowe. Ile bowiem czasu zajęłoby wykonanie we własnym zakresie takiego masztu? Głowa boli! A w naszym wieku, w czasach, kiedy wolnego czasu mamy jak na lekarstwo, to byłoby coś wręcz niemożliwego...

Ech... Gdzie te czasy, kiedy na wszystko był czas.


MacGregor kogo jak kogo ale Ciebie nie odebrałem jeszcze źle i chyba nigdy to nie nastąpi.Sporo racji w tym co piszesz.Współczesne modelarstwo okrętowe w 1/700 to bardziej modelarstwo blaszane.Niestety jesteśmy wygodniccy coraz bardziej i jak mamy do wyboru gotową blaszkę nota bene świetnie wykonaną to wybieramy właśnie takie rozwiązanie.Własnoręcznie dłubanie nie zawsze przynosi takie efekt jak świetnie wykonana blaszka a na dodatek pożera zbyt dużo czasu.

W moim przypadku jest na dodatek tak,że dla mnie celem jest uzyskanie naprawdę dobrze zdetalizowanego modelu.Efekt taki, z racji braku czasu i umiejętności jest do uzyskania tylko przy korzystaniu z dobrodziejstw współczesnego modelarstwa blaszanego Dopóki sprawia mi to frajdę to będę z premedytacją używał blachy na skalę przemysłową
No właśnie ten czas.....kiedyś taki model już bym dawno zbudował a teraz meczę się już któryś miesiąc i wiecznie mam wrażenie,że roboty stoją w miejscu
Witek, no właśnie, jest tak jak piszesz. Ręcznie nie damy rady wielu rzeczy wykonać tak doskonale, jak można to zrobić metodą fototrawioną z blaszki, a szczególnie w przypadku elementów powtarzalnych, których trzeba wykonac ileś tam sztuk na modelu. Idę dokładnie tym samym tropem co Ty, kiedy buduję swoje modele, choć ostatnio staram się jednak nakładać na siebie pewne ograniczenia w szaleństwie blaszanym i kiedy budowałem swojego KONGO, wykorzystałem tylko podstawowe elementy fototrawione, zrezygnowałem z pełnego zestawu waloryzacyjnego. Model naturalnie nie jest tak doskonały, jakby mógł być z tym zestawem, ale w końcu dotarło do mnie, że nie mam dość samozaparcia, aby model pancernika w 1:700 budować 2-3 lata. KONGO powstał w czasie ok. 3 miesięcy a i tak jeszcze nie jest skończony, bo czeka mnie samolot i olinowanie. Ja po prostu chciałbym skleić jeszcze trochę z tych modeli, które spoczywają w pudełkach w równych rządkach na regałach w liczbie ok. 400 okrętów 1:700...

Już nie dążę do doskonałości, do osiągnięcia mistrzostwa, chcę mieć po prostu frajdę z budowy, sklejania i cieszyć się tym, że przy tym odpoczywam, odstresowuję się i mogę popatrzeć sobie na okręciki, które siedzą w mojej świadomości od tak wielu lat... Gdzieś już pisałem na forum, że dostrzegam u siebie nie symptomy rozwoju, ale czegoś przeciwnego. I patrząc w metrykę dochodzę do wniosku, że czas się pogodzić z mijając ym czasem, z wiekiem i tym, że z czasem na przykład ze wzrokiem będzie coraz gorzej a i łapy nie zawsze będą tak sprawne...
Hm, wtrącę swoje trzy grosze; a czy to ważne z czego budujemy ?? Nie wydaje mi się by taka detalizację można było uzyskać inaczej niż poprzez blaszki. dzwig jest powalający, a co można by zrobić ręcznie ? I po co ??
Dokładnie, mamy mało czasu, a chcemy cieszyc oczy sklejonymi modelami
Modelik bardzo się podoba
pzdr
Dla mnie w modelarstwie najważniejsze jest pytanie nie "z czego?" tylko "po co?"

MacGregor chce mieć frajdę z budowania, wielu z nas też, ja oczywiście również. Tyle że dla mnie stany ekstatyczne zaczynają się właśnie przy detalach, w okolicach tych wszystkich ażurowych konstrukcji, które tak cudownie wyglądają.

Mam 45 lat a jak małe dziecko ślinię się na widok ażurowych dźwigów, masztów, kratownic itp. ustrojstw. Kadłub? - pies drapał kadłub, ażurki! ażurki są najważniejsze!!

Dlatego ja zawsze dokupuję blaszki, ile się da, a potem jeszcze dokładam detale na własną rękę, i olinowanie, i ile dam radę. I mam dziki fun, gdy siedzę wiążąc nitki, których niemal nie widzę

Przepraszam za OT, ale tak jakoś na filozofowanie się mnie zabrało.
Witam,podglądam ,pozdrawiam Marek dnia Wto 10:24, 08 Sty 2013, w całości zmieniany 1 raz

(...) Kadłub? - pies drapał kadłub, ażurki! ażurki są najważniejsze!!(...)

Najwazniejszy jest "kumin" a jeszcze lepiej jak sa dwa.
Kumin owszem, koniecznie z ażurowym grillem na górze.
Mogą być dwa, a nawet sześć. Mnie to za jedno
Ażurki,kominy etc wsio co lubimy aaa bym zapomniał jeszcze pagody Tak czy owak jedni mnie drudzy więcej dążą do obwieszania naszych modeli biżuterią. W zasadzie można zaryzykować tezę,że bez użycia blaszek nie ma modelu.
Taaaa, kumin, ażurki, blachy... Pewnie, że dziś bez blacharstwa nie ma modelarstwa, szczególnie naszego mikro:-)

A ja to najbardziej lubię kałuby, te kształty, smukłe, zgrabne, czy mniej zgrabne, ech... Tylko bez domysłów!

Mam bzika właśnie na punkcie prawidłowych kadłubów i kiedy model ma zrąbany kadłub, to już mnie nerwy biorą...

Kasiu - Nobel za przyznanie się do wieku - która kobieta to potrafi!!!
To tak se myślę, że my ten sam rocznik są
A można Grzechu wiedzieć coś więcej o prawidłowym kadłubie? Na czym ten bzik polega konkretnie? Na detalach, kształcie, czy czymś innym?
Witos, kadłub jak kobieta, musi mieć TO COŚ

A poważnie - ważne są kształty, proporcje, bez ściemy w stylu rządka otworków, bo tam były iluminatory - czyli bez zastanowienia, że ich układ miał jakiś sens i coś odzwierciedlał, albo kiedy ich nie powinno być a są, albo deskowania pokładów, cześci ryflowane, metalowe - gdzie był taki,a taki pokład, jak daleko sięgał, jak się ma model do zdjęć, które pokazują prawdziwy okręt itp. Kształt dziobu, rufy, pasy pancerza, a jak się da to i pasy poszycia burt i poprawnośc ich podziałów - to dla mnie poezja. To jest ten mój bzik. Dla mnie dobry kadłub to połowa sukcesu modelu. Ale to - powtarzam - moje zboczenie


A ja to najbardziej lubię kałuby, te kształty, smukłe, zgrabne, czy mniej zgrabne, ech... Tylko bez domysłów!


Ta i żeby jeszcze dwa długie zgrabne stery miały
Witek - idziesz właściwym tokiem rozumowania hahaha

Oj, dobrze, że moja żonka tu nie zagląda, bo pewnie już chodziłbym o białej lasce... dnia Wto 15:10, 08 Sty 2013, w całości zmieniany 1 raz
Doskonale rozumiem te Wasze doznania estetyczne, choć nie do końca je podzielam. W sumie chyba dobrze, że nie pociągają mnie smukłe a zgrabne krągłości kadłubów, co nie?

Rok 1968 to był bardzo dobry rok, zgadzam się z Tobą, Grześku.



A ja to najbardziej lubię kałuby, te kształty, smukłe, zgrabne, czy mniej zgrabne, ech... Tylko bez domysłów!


Ta i żeby jeszcze dwa długie zgrabne stery miały

No to proponuje skonczyc zanim napiszecie z czego miedzy sterami wal srubowy wychodzi
No jak z czego? ze stępki!
(przeciwprzechyłowej)
To byla uwaga do panow, panie powinny udawac, ze tego nie czytaly.
Gdy padnie pytanie "z czego", niezależnie od tematu i kontekstu, mój dobry kolega przybiera złośliwy uśmiech i mówi cichutko: "z dupy"
To był cytat, tak więc spoko, jak by co.
Eee... a co to, panie nie znają się na anatomii okrętowej?

Panowie...
Ladniutki...
a dyskusja tez ciekawa
Prace powoli posuwają się do przodu.kilka migawek z walki z drobnicą :





Pierwsza próba wykonania fartucha,wymaga jeszcze drobnych korekt nożykiem i powinno być ok.

Anteny radarów......oj kosztowały mnie zdrowia....



Tu w ekstremalnym powiększeniu które pokazuje mi jak je mało precyzyjnie wykonałem.



żywiczny zestaw z Niko plus genialne lufy z MM.
Uff, nieźle.
Ciąg dalszy telenoweli spod połamanego krzyża
Dla porównanie działko p.lot made in tamiya



Tutaj nieśmiertelne ujecie z groszem :


Dziś pobawiłem się psikawką.Oto efekt w zasadzie już z górki robota poleci.





Pięknie się prezentuje. Sznureczki będą?

Pięknie się prezentuje. Sznureczki będą?

Obowiązkowo
Piekny.... bardzo ladny
drzewniany dziubek mu sie nieco uniosł ....
A podstawka? będzie?

A podstawka? będzie?

No będzie, przecież tu jeszcze kupa roboty do wykonania.

Piekny.... bardzo ladny
drzewniany dziubek mu sie nieco uniosł ....


Zadek drewniany też się nieco unosi.Trzeba będzie podklejać. Coś ten pokładowy klej mało skuteczny
Glutem go! Superglutem!!
Obserwuje z uwaga... Stocznia na pierwszym pietrze we Wroclawiu zabudzetowala budowe takiej jednostki.... Wkrotce prace rusza pewnie....
Powodzenia!

Obserwuje z uwaga... Stocznia na pierwszym pietrze we Wroclawiu zabudzetowala budowe takiej jednostki.... Wkrotce prace rusza pewnie....
Powodzenia!


Stocznia we Wrocku pokazała już wyjątkowy talent do japońszczyzny i powinna podążać tą drogą .... ))
To lecimy dalej.Dziś zakończyłem kładzenie parkietu na wyższych piętrach. Łatwo nie było bo pokład kształtem dopasowany do wyrobu Tamiya a nie do zestawu blaszek modyfikujących Tamiye. Żeby było śmieszniej pokład i zestaw blach tego samego producenta.



Na śródokręciu spoczywały przeciwlotnicze 105 mm gdzie ich podstawy były częściowo deskowane.Niestety w zestawie z pokładem drewnianym do zestawu zapomniano o tym elemencie.W takim układzie nie pozostało nic innego jak pomalować owe podstawy i maksymalnie upodobnić je do drewnianego pokładu.Czy się udało ocencie sami



I na koniec widok ogólny stan na dziś wieczór.Powolutku finiszujemy


My tu gadu, gadu, a "Niemiaszek" po cichutku w korsarski rejs rusza Śliczny jest
udało się, oj udało... super wygląda...!
Witam,pieknie patrząc na pokłady i precyzję wykonania mam wrażenie,że oglądam model w większej skali,pozdrawiam Marek
Ładniuchny.
Ciąg dalszy zmagań.Bez zbędnych komentarzy.Niech obraz obroni się sam :












Prezentuje się znakomicie. Balchy jednak dodają wyglądu
Ba... I ze starej Tamiyi można cuda zrobić, ale pod dwoma warunkami:
1. Ma się stosowne akcesoria
2. Jest się Witkiem


zapałeczka a la' Skulski?

Ba... I ze starej Tamiyi można cuda zrobić, ale pod dwoma warunkami:
1. Ma się stosowne akcesoria
2. Jest się Witkiem



Ze starej Tamiyi owszem można zrobić cuda ,ale do tego nie jestem potrzebny. Wystarczy blaszka samozaparcie i stek przekleństw na końcu języka

zapałeczka a la' Skulski?

No pewnie ,że a la` Skulski. Marynistycznie wychowałem się na Skulskim.Po za tym jak czerpać to od najlepszych
Lecimy dalej z niemiecką telenowelą . Dziś skończę szalupy i Arado :




Az musialem popatrzec na tytul jaka to skala.
No comments

Az musialem popatrzec na tytul jaka to skala.
No comments


oj tam oj tam

Masz to w takim razie :




To juz jest kopanie lezacego
łóooooł nieżle nieżle. Ale tego się spodziewałem .
pzdr
CD telenoweli spod znaku hakenkrojca ))







Az musialem popatrzec na tytul jaka to skala.
No comments


oj tam oj tam

Masz to w takim razie :

Używasz jakiegoś urządzenia do zmniejszania czy jak?


Używasz jakiegoś urządzenia do zmniejszania czy jak?


Nie używam...mało tego nie używam lupy czy innych szkieł


Używasz jakiegoś urządzenia do zmniejszania czy jak?


Nie używam...mało tego nie używam lupy czy innych szkieł

Po prostu Witek sie zmniejsza, robi swoje i wraca do nas....
"... bo wszystkie Witki to fajne chłopaki." Doszliśmy do takiego wniosku z moim kolegą, również Witkiem.
A pamiętacie "Litery" z pierwszej klasy podstawówki?
"Witek to tylko taki psotnik", "Dorotka broni Witka"

"... bo wszystkie Witki to fajne chłopaki." Doszliśmy do takiego wniosku z moim kolegą, również Witkiem.
A pamiętacie "Litery" z pierwszej klasy podstawówki?
"Witek to tylko taki psotnik", "Dorotka broni Witka"


Co racja to racja
Tymczasem wyposażyłem pokład i dozbroiłem szwaba








Ale to czerwone na pokładzie wali po gałach, uuuuh!
Generalnie ta czerwień jest przygaszona.Ja w trakcie obróbki zdjęć podbiłem kolory
Wszystko OK, bo mi nie chodziło o odcień czerwieni na zdjęciu, tylko o "tą" czerwień, do spółki z ta reszta która tam jest - na niemieckim forum ten numer by nie przeszedł , tacy się prawomyślni zrobili...
pięknie się dziś prezentuje
no bo co ja tu więcej mogę powiedzieć?
cierpliwie poczekam na finał - o efekt jestem spokojny:)
Mały apdejcik wraz z dwoma fotografiami poglądowymi




Czyżby nieznane, latające Wunderwaffe?
A to dopiero odkrycie....
Zanecona slodkim, tylko ogluszona, czy juz



Zanecona slodkim, tylko ogluszona, czy juz



Niestety przeżyła spotkanie z Scharnhorstem
Niewielkie postępy w pracy.Dokleiłem część tratw i wykorzystałem ładną pogodę na retusze i sesję zdjęciową










Witam,Można zaryzykować stwierdzenie,że to finisz.Do zrobienia pozostało olinowanie.






i podstawka;) nie po to swoją robię trzeci już raz!
załoganci, fajnie
3mam kciuki na ostatniej prostej
Piękna robota Podziwiam. Choć kraj okrętu jak dla mnie "nie ten"
ludziki + podstawka, to jest to

Piękna robota Podziwiam. Choć kraj okrętu jak dla mnie "nie ten"
ludziki + podstawka, to jest to


Podstawka będzie,spokojnie.Kraj natomiast też dla mnie nie teges ale jak już mnie kiedyś na niego wzięło to już tego szkopa dokończę
fiu, fiu . Nie ocenisz takiego modelu dopóki nie zobaczysz zapałki Super

fiu, fiu . Nie ocenisz takiego modelu dopóki nie zobaczysz zapałki Super

Z zapałką lub innymi duperelami foty będą ale na zakończenie w galerii.
Nić Caenis 20 D nie chce ze mną współpracować.Na razie zawisło kilka linek w czasie w którym kiedyś obwiesił bym cały model. Niestety aby naprężyć nić trzeba ją naciągać a to grozi zazwyczaj zerwaniem i zwichrowaniem np. elementu fototrawionego.Owszem nić jest cienka i wygląda genialnie ale już komfort jej wieszania na modelu jest zerowy.W dodatku gdybym jej nie pomalował to mój wzrok już by nie ogarnął. Tak czy owak zalet wyciąganej ramki nad świecą owa nić nie posiada.Posiada owszem inne zalety ale czy aż atak istotne przy tym co dziś doświadczyłem ?? tego nie wiem.Może jeszcze się dotrzemy w pracy.Może któryś z kolegów podpowie jak się obchodzić z tą nicią.
Niżej to co udało mi się zrobić :




hej Witek
nie naciągaj jej, nie polecam. delikatnie, tylko tyle by była prosta - wyczujesz. mi też szybko zaczął się robić łuk do tyłu na rejce z cieniutkiej blaszki (podobnej do twojej) i musiałem popuścić w paru miejscach.
można ją też gdzieś delikatnie załamać/zgiąć by jeszcze ładniej się ułożyła.

powodzenia

pozdr
Po rozwinięciu ze szpulki dobrze jest wyprostować nić, aby łatwiej się układała. Ważna jest również kolejność klejenia. Spróbuj najpierw przykleić nitkę do nadbudówki, a później połóż ją na reję.

Po rozwinięciu ze szpulki dobrze jest wyprostować nić, aby łatwiej się układała. Ważna jest również kolejność klejenia. Spróbuj najpierw przykleić nitkę do nadbudówki, a później połóż ją na reję.

Rozwinięta i naciągnięta na ramce była kilka dni.Każdy wariant przyklejania już przerabiałem.Chyba po prostu do siebie nie pasujemy.

Chyba po prostu do siebie nie pasujemy.
Zdarza się.
Żeby nie wyszło że uczę ojca dzieci robić, ale ja bym jeszcze spróbował tak.:
Witku, może dwie pincetki gęsty CA, tak jak koledzy wspomnieli od największej powierzchni styku (pokład czy coś takiego) do masztu fura cierpliwości i wszystko będzie dobrze .
Piękny model ci wychodzi, jestem pod mega wrażeniem włożonej pracy czasu i pieniędzy
Trzymam kciuki za powodzenie olinowania.
Pozdrawiam.
A to jestem "letko" zdziwiony. Moje kłopoty z tą nicią wynikają z, nazwijmy to delikatnie, fizjologii przynależnej wiekowi (mojemu, nie nici), natomiast nie miałem kłopotów z uzyskaniem właściwego, za przeproszeniem, zwisu, albo jego braku. Kleiłem ją bez uprzednich kilkudniowych przygotowań, po prostu z marszu. Odcinałem ze szpulki odcinek z naddatkami technologicznymi (czasami było to +/-100% ) i przed montażem przeciągałem ją kilkakrotnie po krawędzi biurka. Uzyskiwała wtedy takie właściwości, ze ani się nie skręcała ani nie była sztywna jak przysłowiowy koci ogon. Po zamocowaniu jednego końca delikatnie naciągałem, tak jak napisał mirekw i mocowałem drugi koniec - było gucio . Jak nie dasz rady, no to vis major, z piasku bicza nie ukręcisz i trzeba się rozejrzeć za jakąś inna technologią. Dla mnie, pomimo wielokrotnych prób, wyciąganie nici z polistyrenowej ramki pozostanie abstrakcją.
No i olinowanie powstało metodą tradycyjną.owszem wygląda gorzej niż wykonane sławną nicią ale ta nie zechciała współpracować.model gotowy.W tygodniu machniemy kawał morza






Hej Witek,
Model fantastyczny. Widac ogrom pracy i swietnie wykonane detale.Olinowanie bym jednak sprobowal poprawic.... Psuje ono nieco odbior naprawde ladnej miniatury
Pozdrawiam!
Witam,model prześliczny,olinowanie bym tylko poszarzył aby się nie wycinało,pozdrawiam Marek
Mogę sobie tylko pogwizdać z podziwu pod nosem.
Wiem że gentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, ale tak z czystej ciekawości laika plastikowego - taki model z blachami to +/- jaki koszt ?
Bo jak widzę to bez blach chyba nie bardzo jest po co podchodzić do tej skali
Pzdr

Witam,model prześliczny,olinowanie bym tylko poszarzył aby się nie wycinało,pozdrawiam Marek

olinowanie "rozświetliło' się w świetle latarki smartfona.Na żywo nie razi tak bardzo.

Hej Witek,
Model fantastyczny. Widac ogrom pracy i swietnie wykonane detale.Olinowanie bym jednak sprobowal poprawic.... Psuje ono nieco odbior naprawde ladnej miniatury
Pozdrawiam!


Blacman paskudo nie napieraj bo olinowania nie poprawię .słynna nić nie chciała współpracować więc użyłem wyciąganych ramek.Owszem użyłem nowej ramki do wyciągania niż kiedyś i ten materiał nieco gorzej reagował no obróbkę plastyczną.jest jak jest.nażywo nie odbiega to od moich poprzednich modeli.obiecuję,że przy następnym modelu jeszcze raz spróbuję nici.
Mała zajawka galerii. Podstawka w wersji 3 i ostatecznej z której nie jestem zadowolony.Niestety wody to ja nie potrafię robić choć delikatne postępy są.







 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R] Scharnhorst 1/700 Tamiya + dodatki
singulair.serwis