|
[R/Spr] Argentina Maru 1/700 - Fujimi
singulair.serwis |
Żarty się skończyły, trzeba zdać rachunek ze stawiania zasłony dymnej na forum przez dwa miesiące. Z powodów wiadomych jest to Relacja - Sprawozdanie, dlatego takie dziwne literki w tytule (a jak się to Modom nie podoba to niech se zmienią, o! ) Parę lat temu, kiedy modele Argentina Maru i Brasil Maru miały pojawić się, lub właśnie dopiero co pojawiły się na rynku, pewna Bardzo Ważna Osoba z naszego forum odgrażała się, ze jak już będzie miała dość tych szarych wojennych amerykańców i japończyków to sobie sklei Argentinę /Brasil Maru. Lat trochę minęło, ani Argentyny, ani Brazylii na forum nie ma, no to trzeba, jak mawiał jeden z naszych byłych prezydentów "wziąć interes w swoje ręce" i samemu zabrać się za robotę. To tyle podbudowy ideologicznej a teraz trochę podbudowy praktycznej: in boxy (modele Argentiny i Brasil są prawie identyczne - jedyną różnica jaką wypatrzyłem jest inna ilość łodzi ratunkowych) można obejrzeć tutaj i tutaj a gotowe modele którymi pochwalili się światowi wykonawcy KLIK, KLIK (BTW, zdjęcia tutaj są wg. mnie rewelką) i KLIK.
Pewnikiem pokazywaniem tych modeli strzelam sobie w stopę, ale niech tam; najwyżej jak porównanie będzie dla mnie miażdżące to wezmę się za naukę szydełkowania albo będę wyprowadzał psy na spacer, za pieniądze oczywiście . Taki mały uzupełniający inbox-ik w moim wykonaniu

Rzut oka na oryginalne windy ładunkowe i wciągarkę kotwiczna - to taki trochę, szczerze mówiąc, wyrób wciągarko podobny.

Rada Techniczna ustaliła, ze urządzenia proponowane przez producenta zostaną zastąpione importowanymi . Pokład dziobowy został przygotowany do zmiany wciągarki.

Już po rozpoczęciu prac na wydziale wyposażenia, na pochylni nastąpiło uroczyste położenie stępki.
 Jak na razie, w mojej ocenie, był to najefektywniejszy moment budowy modelu .
Rozpoczęły się tez prace malarskie. Wydumałem sobie, że co się da z grubszych rzeczy to pomaluje w ramkach, żeby potem nie świnić detali tłustymi paluchami. Pokłady ślicznie się świecą, jako, że farbą bazową była akrylowa Tan H27 (błyszcząca) od Mr.Hobby. Wybrałem ja świadomie ze względu na najbardziej pokładopodobna barwę z założeniem, ze potem będę ja matowił. Na kolejnym zdjęciu można dopatrzeć się efektów tych ćwiczeń - pokład częściowo niby-zwashowany rozcieńczoną Pactrą A24 Dark Tan z dodatkiem płynu do mycia naczyń.

Ostatni rzut oka na pokład główny na rufie który zostanie przykryty pokładem otwartym.
.
To tyle na pierwsze wejście na antenę - c.d.niebawem.
No to będziem śledzić. Zasiadam jako pierwszy.
No to będziem śledzić. Zasiadam jako pierwszy.
Tylko weź ze sobą kanapki, bo po weekendzie będzie przerwa do Wielkanocy . 
Obiecany ciąg dalszy. Jako jedno z pierwszych uzupełnień wykombinowałem sobie, że dodam wsporniczki burtowe, których w oryginale nie ma, żeby na ile się da zbliżyć wygląd modelu do oryginału. Fachowo nazywa się toto pilersem i w tym konkretnym obszarze służy do podtrzymywania krawędzi pokładów. Wrzuciłem na matę najmniejszego występującego w przyrodzie płaskiego Evergeena 0,25x0,5 mm, przyciąłem od szablonu kilka wsporników i w swoim optymizmie sądziłem, ze będzie je można po kolei wklejać. O! , tyle . W pierwszym podejściu przez pół godziny nie udało mi się wkleić ani jednego wspornika - albo nie wchodził albo przelatywał na druga stronę. Jedyna metoda to indywidualne docinanie z profilu do konkretnego miejsca i wklejanie słupek po słupeczku . Do liniowego ustawienia pilersów na wszystkich pokładach zastosowałem pokazany na focie skomplikowany przyrząd technologiczny 

oraz pierwsza przymiarka "na sucho"części wyższych pokładów.

Jak to zwykle bywa, właściwą technologię montażu pilersów opanowałem pod koniec ich wklejania - może się przyda przy ewentualnym następnym "pasażerze". Ciąg dalszy po zakończeniu bitwy z pilersami to standardowa modelarska dłubanina: dopasowywanie i przyklejanie kolejnych pokładów i czołowych ścian pokładówek z nieodzownym szpachlowaniem i szlifowaniem złączy. W tym przypadku okazało się, ze pomysł z malowaniem elementów w ramkach był dobry ale nie tak całkiem. Trzeba było zostawić niepomalowane paseczki przy tych krawędziach które będą tworzyły styki czołowe. Niemniej jednak malowanie w ramkach ścian nie jest całkiem głupie ponieważ pozwala łatwiej operować elementami w czasie pacykowania okien. BTW, ma ktoś jakiś patent na, w miarę możliwości dokładne, pomalowanie iluminatorów i okien w burtach i na ścianach? Jak na razie jakoś daję sobie radę ale może życie może być łatwiejsze. Projektantowi modelu "zapomniało się", że na prawdziwym statku z pokładu dziobowego na łodziowy, czyli przez dwie kondygnacje można było dostać się schodami zewnętrznymi więc trzeba było zrobić odpowiednie wycięcia. Na drugiej focie próba szczelności basenu 

Tak bez bicia przyznam się, ze basen mnie zachwycił jak oglądałem zdjęcia gotowych modeli i właściwie to była jedna z przyczyn dla których kupiłem ten model. Z kolei jak wydumałem jakim kolorkiem go pomalować to tylko dla tych kilku cm2 zainwestowałem w błyszczący szmaragdowy Revella. Być może ale jak twierdzi nasza Moda, normalsi są nudni. Stan modelu na dzisiaj, pierwszy weekend marca.

Są jeszcze pomalowane na gotowo części w ramkach, czołowa ściana najwyższej pokładówki ma wyposażoną w drzwi wejściówkę/zejściówkę - sam nie wiem jak to właściwie nazwać ale to akurat nie jest bardzo fotogeniczne. Pokład łodziowy nie jest jeszcze przyklejony tylko położony do pamiątkowej fotografii ponieważ relingi na niższym pokładzie muszą być jeszcze pomalowane.
Takie pierwsze impresje po tej części budowy. Może nie każdy to tak odbiera ale oryginał ma w sylwetce to "cuś" co sprawia, że na klasyczne "pasażery" patrzy się z przyjemnością.

Niestety w modelu część tego "cusia" jest utracona. Proszę porównać linię krawędzi burtowych ścian pokładówek na oryginale i na modelu. To niby takie nic ale dużo znaczy. Technologicznie model jest bardzo "gruboskórny" co widać szczególnie przy nadburciach pokładów. Teoretycznie jest możliwe pocienienie tej części odlewów ścian które tworzą nadburcia ale zostawiłem to tak jak jest - nie chcę przecenić swoich możliwości. Na wzorcowych modelach te elementy też nie są ruszone i to był dla mnie jakiś tam argument, żeby je zostawić bez pocieniania. Jak dojrzeję to wykorzystam pomysł z "drzewiannym" obłożeniem krawędzi nadburcia. Jakość spasowania elementów jest umowna, tzn. umówmy się, że to spasowanie jest, od kadłuba począwszy a najwyższych ścianach skończywszy. Oczywiście, ze jest chyba niemożliwe żeby w miarę porządny model powstał bez użycia szpachlówki ale szerokość szczelin które trzeba nią wypełnić to też coś mówi. Tak dla porządku - ja teraz nie narzekam, ja opowiadam . Model kupiłem, obejrzałem, zdecydowałem się na jego sklejenie na oczach mikromodelarskiej - i chyba nie tylko - społeczności to teraz mam zasuwać a nie narzekać. No, może z tym "zasuwaniem" w moim wydaniu to taka licentia poetica ale każdy orze jak może.
To na ten weekend tyle, c.d. mam nadzieję za miesiąc.

Ach ta seledynowa woda w basenie. Co postanowiłeś zrobić z otworami na trapy? Moje zdanie znasz. Lej batem stoczniowców, a winko sam popijaj. 
Ach ta seledynowa woda w basenie.
Nie seledynowa a szmaragdowa. Nie woda a sciany i dno basenu. (Nie w Moskwie na Arbacie a w Leningradzie na Newskim Prospekcie. Nie samochody a rowery. Nie rozdaja a kradna - a poza tym wszystko sie zgadza) . Jak juz mnie publicznie wsypales to musze sie przyznac (a naprawilbym i nikt by sie nie polapal): doznawszy odwrotnosci iluminacji czyli zaciemnienia, otwory na trapy w nadburciu czolowej sciany pokladowki wyrznalem ciut, tak na oko 2x , za szerokie. Trapy w nich wygladaja jak klown w takich cyrkowych portkach. (ale to nie sa skutki uroczystego polozenia stepki, co to to nie, tu sie nie dam wrobic). Na rezanie calego nadburcia nie zdecydowalem sie, wyciecia zmniejsze przez wklejenie wstawek.
No... tutaj też siedzę. Z bojtelkiem mleka acidofilnego w garści.
Korzystając z tego, że rożne dziwne, (ale pozytywne) rzeczy dzieją się z komputerem (nie wiadomo dlaczego i na jak długo) i że opanowałem sposób na wyedytowanie tekstu z polskimi literami oraz mając okazję zaoszczędzenia sobie i rodzinie stresu z powodu przesiadywania przy kompie w świąteczny czas prezentuję teraz swój marcowy „urobek”. Wiele tego nie ma a aktywność odbywała się pod znanym, mile brzmiącym hasłem „niech się mury… itd." . Mury pnąc się napotkały po drodze basen którego otoczenie wg obrazka ze strony www.photoship.co.uk wyglądało tak:

a wg konstrukcji modelu tak

Te dwa pilersy nie występują w modelu, są już wklejone przeze mnie żeby się nie szarpać po przyklejeniu wyższego pokładu. BTW, strona z obrazkami już nie działa z powodu jakichś przepychanek o prawa autorskie. Odłożyłem sobie kopiowanie interesujących mnie fotek na później i tera mogę się cmoknąć .
Jakbym zostawił taka kichę to nie mógłbym spojrzeć Modom w oczy, no i Adminowi oczywiście tyż , więc wydziergałem ścianki pomieszczenia takie jak na obrazku, nakleiłem drzwi do szatni (z jednej strony M, z drugiej Ż, czyli "Madamy" i "Żentelmieny)",
 przykleiłem do owych wystających ogonów, na ściance pokładówki namalowałem "ołtarzyk", szarymi prostokątami zamarkowałem wejścia na "wierandu" no i całość wyglada tak:

Jak już się mury wspięły całkiem do góry to na ich szczycie oprócz oczywiście kumina są jeszcze nawiewniki. Te fabryczne mają czegus takie plaskate dzióbki wiec trzeba było je ździebko uzdatnić.

Zasadnicza konstrukcja jest, jak mawiali podlegli mi dawno temu fachowcy, gotowa, tylko trzeba skończyć. Pozostało jeszcze szlifowanie szpachlowania oraz uzupełnienia malarskie i będzie można zacząć bawić się z wyposażeniem. Stan na przerwę świąteczna ma się tak, oczywiście z uwzględnieniem baboli które będą zlikwidowane no i ustawionego "na sucho", do sesji foto, kumina:

Na ostatniej focie to Argentinka aż się zarumieniła - to przez skromność, ma to po tatusiu 
W tym kawałku to tyle, pozostaje życzyć Wesołych Świąt i do zobaczenia po. 
Witam! Paczam, paczam. Bardzo ładną i egzotyczną (dla nas) jednostkę wziąłeś na warsztat.  No proszę jak to się powodzi: baseny się buduje, zaraz będą jakuzi, sauny, spa... 
Pozdrawiam.
Witam! (...)No proszę jak to się powodzi: baseny się buduje, zaraz będą jakuzi, sauny, spa...
I pewnie jeszcze ruskie nowobogackie z szampanskojem i krasawicami . Nie ta epoka 
Wczoraj próbowałem jeszcze raz wcisnąć się z obiektywem w pobliżu basenu ale to chyba tylko mini kamera ze światłowodem dałaby rade.

Jeszcze dwa widoczki okiem mewy z trochę innego kąta

i to już merytorycznie naprawdę koniec przed Świętami 
no ładnie, ładnie...
Wprawdzie mój modelarski weekend (modelarski – sobotnie popołudnie w pracy ) mija pod hasłem „szpachlówka i szmergiel”, ale co i jak to pokażę później, jak się całość złoży. Na razie, w ramach malej rozgrzewki po świątecznych gnuśnościach efekty działalności w czasie, gdy szpachlówka na kadłubie (gotowy, tylko skończyć... ) spokojnie sobie zasychała. Pod kozik poszedł maszt, śliczny tylko trochę elastyczny. Umyśliłem sobie, ze odetnę od kolumny saling w jednym kawałku, przewiercę w nim otwory i nabije go, niczym Azje Tuchajbejowicza na pal, na metalowa kolumnę, firmy takiej jak widać na zdjęciu. Prawie wyszło tak jak chciałem, z tym, ze zmieniłem pręcik na cieńszy choć dłuższy, bo wyszło mi z obliczeń (a co …) ze wymagany otwór będzie mógł być o 0,1 mm mniejszy – niby nic, ale przy tych wymiarach to już są dziesiątki % grubości . Oczywiście lekkie przesuniecie w centrowaniu otworu spowodowało, ze z jednej strony zastrzały salingu się rozjechały, ale na szczęście ludzkość wymyśliła już „super gluta”. Maszt dziobowy uzdatniony, taki sam los czeka maszt rufowy - to tyle wyposażeniowych konkretów z piątkowego wieczoru.

Działaj, działaj. 
Działaj, działaj.

A tu za oknem sloneczko swieci i cus na ksztalt wiosny sie porobilo

Ciekawe gdzie ta wiosna? No piękny maszcik, na pewno będzie lepiej wyglądał niż oryginał.
Ty się tu nie zasłaniaj słoneczkiem. Wiosna zostanie ogłoszona oficjalnie za tydzień. 
Ciekawe gdzie ta wiosna? (...). Ty się tu nie zasłaniaj słoneczkiem. Wiosna zostanie ogłoszona oficjalnie za tydzień.
No dobra, dobra, bede tyral po nocy... 

Wracając do wątku spod znaku „szpachlówki i szmergla” – nie spodobało mi się to jak wygląda łączenie burt i pokładu. Napatrzyłem się na foty gotowych modeli, o których pisałem w pierwszym odcinku thrillera i podążając tym tropem (-Kaziu jak się nazywa ślad, który zostawia ryba w wodzie? - Ribbentrop ) zakodowałem sobie w głowie pewne rozwiązania, jednak patrząc na to co wyszło w realnym modelu nie miało za bardzo sensu.

Nawet zakładając pewna umowność tego jak model, szczególnie w tej skali, odwzorowuje rzeczywistość, to taka mocnica pokładowa była "czeguś nie teges". Po skonsultowaniu problemu z Kolegą Fachowcem z naszego forum oczywiście (pozdrowienia Romku ), poszła w ruch szpachlówka, szmergielek, pędzelki, farbki - i to nie jeden raz . (Konieczność znaczących zmian w projekcie jest odwrotnie proporcjonalna do czasu pozostającego do oddania tego projektu - to jedno z praw Murphy'ego.) Efekt tych działań wygląda tak:

Po skompletowaniu "pudła" kolej na wyposażenie pokładowe

Wbrew pozorom nie jest to ławeczka tylko pomost do schodów na przedniej ścianie pokładówki, o których to schodach „zapomniało się” projektantowi modelu. Po zamontowaniu na miejscu wygląda to tak:

Kolej na etap w budowie modelu który kochamy bardzo, aczkolwiek miłością trudną, taką jak pani Elizy do pana Sułka , to rozpoczęcie blaszkologii czyli stawianie płotków. Na razie, z wyjątkiem pokładu masztówki i pokładu namiarowego "obskoczyłem" dziób i śródokręcie.

Jak widać, zamontowała się tez winda kotwiczna. W tym odcinku serialu to wszystko, c.d.n.
Znowu miałem czkawkę  Noo, nawet nie spodziewałem się takiego efektu. 
Znowu miałem czkawkę  (...)
bo wypiciu nie nalezy wychodzic na zimne powietrze, wtedy czkawka jest murowana 
Zimne powietrze? Chyba że pójdę na spacer do lodówki 
Trudna miłość jest najcenniejsza. Ne zrażaj się 
PS. U mnie Fujijamy noszą kodową nazwę Kluczewskije Sopki.
Trudna miłość jest najcenniejsza.(...)
Ciiiiiicho, wiem.

żeby nie było, ze Argentina gdzieś rdzewieje w krzakach, taki mini apdejcik – troszkę działalności na rufie. Już nie pada deszcz do wnętrza rufowej pokładówki i postawiły się żurawiki.

Daaaawno w tej relacji nic się nie działo ale „com zaczął, skończyć muszę”. Wprawdzie po tym co się tu powyrabiało za sprawą mojego krajana nic już nie będzie tak jak dawniej i pewnie Krzychu będzie musiał wprowadzić na forum rachubę czasu „przed Blacmanem” (skrót angielski b.B.) i po Blacmanie (a.B.) ale – róbmy swoje. Zawsze można udawać, że to nie tutaj, to u sąsiadów piętro wyżej. Przechodząc „do merituma” to „na wagę” prac zostało niewiele ale za to czasochłonnych i, excusez le mot, upierdliwych, czyli drobne wyposażenie pokładowe i malowanki. Ekipy stoczniowe wyciągnęły Argentinę, nieee, nie z krzaków – co to to nie, z miejsca postojowego gdzie fachowo zabezpieczona oczekiwała zwolnienia stoczniowych mocy przerobowych. Żeby się na starcie nie zagotować, to na „letki” (wychodzi letki z cichej klozetki ) rozruch poszło malowanie wciągarek ładunkowych które zastąpią oryginalne, jak być może P.T. Oglądacze pamietają, za przeproszeniem, zerżnięte z pokładu wyroby wciągarkopodobne.

Występujące w wypraskach poidełka dla albatrosów zostały doprowadzone do standardu,no, powiedzmy, minimum szalupopododnego i ustawione na swoich miejscach.

No i jedziemy od rufy z blaszko- i drutologią.

To tak, z pewna nieśmiałością taką, na dobry początek tego etapu relacji tyle małego apdejciku.
Ładnie, ładnie  a oznaczanie czasu całkiem właściwe  Pozdrawiam
"Poidełka dla albatrosów" wyglądają bardo ładnie. Cieszę się ze wróciłeś do tanga 
Tender, co dalej z ARGENTINA???
Myślę, że "pewna ważna osoba" z tego forum, co to się odgrażała, że jak się jej znudzą szare wojenniaki i Japońce, to sobie popełni Brazil Maru jeszcze się chyba szarością nie znudziła 
Argentina w robocie - nowe foty będą jutro, bo tutaj komputer mam tylko w pracy.
Pomalutku, krok po kroczku... Blacharstwo i druciarstwo zakończone. Żurawiki (oryginalne blaszki z zestawu), relingi (Part) i Edkowe schodnie na swoich miejscach.

No, ale skoro już wysoka "wadza" zainteresowała się postępem prac to ciepło się pod tyłkiem zrobiło . Trza będzie wydłużyć krok 
O kurczaki pieczone! A ja tu prowokacyjnie nieco wzywam, bo myślalem, że nie dzieje się nic w temacie! A tu proszę, jaki piękny statek nam rośnie ku chwale forum i mikromodelarstwa 
A władza musi czuwać wszędzie i zawsze, takie życie 
Władza jak czekista, ufa ale kontroluje  No Krzysiu ładne cacko rośnie. Słowo pisane to nie to samo co obraz. Klątwa gruszki jednak motywuje 
Władza jak czekista, ufa ale kontroluje  (...)
"Kontrola najwyższą forma zaufania", "wolność to uświadomiona konieczność", itd., itp., - znamy, znamy; jako forumowy dinozaur miałem wątpliwą przyjemność przerabianie tego na własnej skórze. Ale nic tak nie motywuje do skończenia modelu jak wystawienie się na widok publiczny 
fajny ten publiczny widok... i taki pokojowy - bez armat 
a łańcuchy kotwiczne to blaszkowe są ....?
(...) a łańcuchy kotwiczne to blaszkowe są ....?
Tak, blaszka od GMM, rozmiar ze środkowego "okienka"

Na wykonanie łańcucha "hand made" w 3D nie porwę się - nie te oczy .
Miało być dobrze a wyszło jak zwykle…  W zasadzie nie ma się czym chwalić, porównując z tempem i jakością prac kolegów „wojenniaków”, ale z kronikarskiego obowiązku wystawiam się. Taki mini apdejcik, czyli prace malarskie. Przygotowanie do malowania i efekt bryzgania burt, jak na razie bez pomalowanych iluminatorów i pasa wodnicowego.

I to by było tyle dobrych(? ) wiadomości. Kolejne są takie, że, mówiąc w krótkich żołnierskich słowach, acz z pewna przesadą, wyglebiłem się na ryja przed metą. Z powodów zdrowotnych muszę zawiesić dłubanie w plastiku/żywicy na czas nieokreślony – mam nadzieję, że tylko zawiesić. Jak się odwieszę to się zamelduję.
No Panieee No ładne cacko rośnie. Krzysiu 3mam kciuki, aby przerwa była jak najkrótsza.
Tender - zdrowie najważniejsze, a żywice i inne plastiki poczekają. My także! Powodzenia!
Czekamy niecierpliwie.... Zdrowia i zdrowia życząc pozdrawiam Grzegorz
Pomalutku, po cichutku, bez fanfar i werbli, bez serpentyn i szampanów, bez ryku okrętowych syren, z pewną nieśmiałością taką rusza Argentina w swój pierwszy próbny rejs

Ufff, (jak gorąco tyż ), a już sie zanosiło, że będę cienko śpiewał "nie czekaj mnie Argentino". Po prawie dwuipółletniej relacji, po rocznej przerwie od ostatniego wpisu bandera ze wschodzącym słońcem powędrowała na rufowy flagsztok. W tym czasie model sześć razy przemierzył w pudełeczku trasę Wrocław-Hamburg w te i nazad, był budowany w trzech miejscach ale nareszcie koniec. Szału nie ma, sam z zachwytu nie wyję, ale z kronikarskiego obowiązku i szacunku dla P.T. Oglądaczy należy odmeldować zakończenie budowy. W sumie zakres prac do zamknięcia budowy był niewielki. Pomalowały się łodzie ratunkowe, zamontowały się windy ładunkowe, pudełkowe bomy ładunkowe typu "wybrakowany harpun" zostały zastąpione przez bomy składane z dwóch rurek 0,6/0,4 mm i mocowane na wcisk w wywiercone otwory, albo w kolumnach masztów ładunkowych albo w uchwytach bomów na masztówkach. Tutaj trochę przekombinowałem bo pomimo, że były mocowane superglutem Loctite 454 który chwyta zanim się jeszcze otworzy do końca tubkę , to zasad fizyki się nie zmieni - odcinek mocowany, wpuszczony w otwór musi mieć jakąś sensowną minimalną długość żeby pewnie trzymać sterczącego z tegoż otworu "patysia". Przy długich bomach musiałem się ratować zaglutowniem złączy i za ślicznie to nie wygląda - tu zaliczam sobie pierwszy "minus ujemny".

Drugi minus to sznurkologia. Tutaj trochę wymiękłem, nie dałem rady fizycznie wykonać tego co sobie wykombinowałem, wystąpił przerost pomysłu nad możliwościami. Jako, że to rejs próbny to po "ułożeniu się" całości może dojdą jakoweś pierdółki, np można dorzucić światło nawigacyjne na maszcie dziobowym. Jeśli szanowna Komisja Odbiorcza będzie miała jakieś uwagi nie powodujące konieczności zdemolowania połowy ani nawet 1/3 statku to chętnie konstruktywnie to przedyskutujemy .

P.S. Po wstawieniu fotek zauważyłem, że flagsztok dziobowy jest jakiś taki "wygły". Na szczęście oryginalnego plastikowego patysia zastąpiłem sztycą z metalowego metalu (przez co podatną na wyginanie) i dzięki temu można było flagsztok wyprostować bez wyrywania z pokładu. Usterka usunięta.
Jednak handlusy też są fajne. Podoba mi się. Rzeczony flagsztok dziobowy to dlaczego taki gruby? Lewa burta na rufie - do poprawki malowanie nadburcia na granicy kolorów. Sznurkologia moim zdaniem może być tylko ten kolor nie teges. Myślałeś o dodaniu delikatnych śladów zużycia np. w okolicach kotwicy, a i holowniki czasami zostawiają swoją "pieczątkę" na burcie. Krzysiu, gratuluję ukończenia modelu. Przyznaję, miałem już zamiar podpytać jak tam postępy a tu proszę jaka niespodzianka.
Makro wyciągnie wszystko a nawet jedną rzecz więcej - jak kobita z portfela . Mocie fater recht - babole som . Flagsztok - oryginalny był o 0,2mm grubszy od tego który wstawiłem a i tak jeszcze konus wyszedł, choć na gołe oko tak nie wali. Chyba go "podszpachlowałem" za gęstą farbą. Przymierzę się czy nie da rady go obciąć i wstawić nowy 0,3mm, ale jest ryzyko, że zdemoluję reling dziobowego nadburcia i odetnę sztagi masztu dziobowego. Drugie wyjście, chyba bezpieczniejsze - paseczkiem szmergielka ryziu, ryziu naobkoło do gołego metalu i jeszcze raz pomalować rzadką farbą. Innych pomysłów na razie nie mam . Rufowe lewoburtowe nadburcie typu ścianka z pustaka jakie jest "każdy qń widzi", a toto jest zachlapane od góry. Przyznaję, że mi umknęło przy naocznej kontroli (stoczniowa ekipa KJ pod ścianę malarni i co dziesiąty dla zdyscyplinowania reszty) . Musi przy bryzganiu burt taśma maskująca się letko poddarła jak sukienka Marylin Monroe . Dyskusji nie ma - pędzelek rozmiaru 00nic w łapę i retuszować. Sznurkologia - tu można wrócić do chodzącego już na ten temat wątku jak również do dyskusji o rozróżnianiu kolorów przez facetów i robić teoretyczne podbudowy na bazie praw optyki, odbioru obrazu gołym okiem a aparatem cyfrowym (a swoją droga jakby to wyszło na zdjeciu analogowym ?), itd, itp. Użyłem wędkarkich UNI thread (BTW, Blacman sprezentował mi próbkę wolframowgo drucika 0,06 mm, ale materia jest oporna względem mojej osoby - może on (drucik, nie Blacman ) nadaje się tylko do wojenniaków i do tego japońskich ) . W moim odbiorze to kolor jest wyraźnie rozróżnialny jak nici są na szpulce. Pojedyncza nić dyndająca w powietrzu ma kolor nieokreślony i jednakowy dla wszystkich, no, może z wyjątkiem białej i czarnej. Na liny do bomów poszła nić szara (Gray) którą jeszcze dla pogrubienia i pociemnienia potraktowałem Pactrowym Gun Metalem, natomiast sztagi masztów i antena to Rusty Dun czyli rdzawobury. Jaki rdzawobury to widać na fotkach, fakt, trzeba to przyciemnić. Chyba dla zawieszonych już sznurków nic mądrzejszego od pędzelka ludzkość nie wymyśliła? Ślady zużycia - noo Romku, przeca to prawie jak taltosowy Panzer, nówka nieśmigana i nie bita . A na poważnie to pomyślałem o tym ale bez przekonania. Raz, że "pasażer", to z definicji powinien być odchuchany i cacany, a dwa, że nie mam wprawy w takich technikach. Jak się zdecyduję, to na jakowymś frachterze i po uprzednim szkoleniu i ćwiczeniach. Ale się rozpisałem... ! Uwagi do realizacji przyjmuję, tylko niech przejdą te cholerne upały kiedy pot zalewa oczy i nie powiem co jeszcze... 
No czepiłem się koloru bo taki trochę jasny jest. Myślę ze jakiś ciemnoszary byłby OK, np A37 Pactry. Przy flagsztoku to raczej bym zmył te farbę i pomalował jeszcze raz. Szmergielek może brutalnie zdewastować flagsztok.
(...)Szmergielek może brutalnie zdewastować flagsztok.
Ale to jest rurka mosiężna 0,4mm, to myślę, że drobny szmergielek zedrze tylko farbę, no i ewentualnie "zmatowi" powierzchnię pod malowanie ale dużej krzywdy patysiowi nie zrobi.
Witam Całość jest śliczna i nie co czepiać się jakiegoś patyka. Trzymam kciuki za szmerglowanie i keep i up. Pozdrawiam Wojtek
Sie poprawiło: 1. Olinowanie zrobione na szaro 2. Flagsztok dziobowy obszmerglowany i pomalowany cieniutko na nowo, ale szału nie ma. Patyk 0,4mm, jaki by nie był śliczny to w tej skali na flagsztok jest za gruby. Powinien być 0,3 alibo i nawet 0,2mm - to ku pamięci innym. 3. Po bliższym oglądzie okazało się, że lewoburtowe nadburcie jest do poprawki nie tylko na rufie ale i prawie na całej długości . Cały wydział malarni nieprędko zobaczy się ze swoimi rodzinami, natomiast gospodarka narodowa odnotowała wzrost dostaw półproduktów drzewnych, kopalin mineralnych jak również zwiększyło sie tempo budowy dróg bitych .  Pacykowałem jak potrafiłem najlepiej ale jak zaczęły się poprawki do poprawek poprawek to wyprzęgnąłem. Na gołe oko nie wali po gałach i tak zostanie choćby spit5 tępym nożem mi..., no nieważne co.

I odpływamy

Teraz to już naprawdę THE END 
Cześć Będę się powtarzał, ale chyba warto. Bardzo fajny kawał modelu. Bez armat, kolorowy a i tak zwraca na siebie uwagę. Krzysiu gratuluję. I tak przy okazji nachodzą mnie smutne myśli -"Dlaczego nie ma na rynku naszych polskich statków w tej skali?"
(...)"Dlaczego nie ma na rynku naszych polskich statków w tej skali?"
Bo rynek woli szare z armatami - popyt tworzy podaż, nic mądrzejszego w ekonomii nie odkryto 
...szare z armatami... czasem są też kolorowe. Ale wtedy są brzydkie 
(...) Będzie kontynuacja innych Maru...?(...)
Vox populi, vox Dei  Miną upały i inne kłopoty, się obaczy... 
Dziędobry i wiem, że moje zdanie jest tu chyba niezupełnie na miejscu, ale się ośmielę. Otóż cały model jest śliczny, ja bym tak nie umiał, ale czy nie należałoby popracować nieco nad wodą, bo widać miejsce gdzie łączą się dwa oceany. Jak nie można tego wyeliminować zupełnie, to może nieco zmniejszyć ocean w celu uniknięcia łączenia.
A może to widać tylko na zdjęciach makro ? Jeżeli tak, to znów się wyrwałem jako ten Filip z kanapy.
Z ukłonami Andrzej Korycki
Dziędobry i wiem, że moje zdanie jest tu chyba niezupełnie na miejscu(...) (...) ale czy nie należałoby popracować nieco nad wodą, bo widać miejsce gdzie łączą się dwa oceany. Przechodząc do merituma to woda służy wyłącznie do celów fotograficznych, coby model prezentowany ludzkości nie stał na gołych dechach albo na serwetce w stylu Koniaków. W stanie domowym to modele stoją sobie (prawie) burta w burtę na historycznej już mojej półeczce ( http://www.mikromodele.fora.pl/inne-modele-another-models,16/zaciszny-maly-porcik,613.html - p. pierwszy wpis) która przez wszystkie życiowe zawieruchy i przeprowadzki wędruje od kilkudziesięciu już chyba lat ze mną.
Żem "fspominał", że nie na miejscu i miałem rację - jak zwykle. Skromność przemawia klawiaturą moją, skromność najwyższej klasy :
Znam zbyt dobrze swoją wartość, blask pozorny mnię nie łudzi, najważniejsza w życiu skromność, skromność cechą WIELKICH LUDZI.
Po tym efektownym entre'e chciałbym nadmienić, że półkowa dioramka obudziła przysypiającą zazdrość moją. Bardzo śliczne i na nic się zdadzą tłumaczenia Właściciela, że to gotowce. I tak mi się podoba, bardzo mi się podoba.
Z ukłonami Andrzej Korycki
Ładna ona Maru, łądna. Pocztówkowa taka, nostalgiczna.
- singulair.serwis
- ORP Błyskawica, ORP Wicher 1:700, Niko
- USS Portland "Sweet Pea" CA 33 1/700 Niko Model +
- USS FORREST SHERMAN DDG-98 Arleigh Burke-Class 1/700
- [R/G] USS Rhode Island BB-17, 1922, skala 1/700
- [G] U-Boat type VII c w skali 1:700 Hobby boss`a "śmier
- [R/G] niszczyciel Z-37 - stłuczka 30.01.1944, 1/700
- [G] HMS Daring, Dogger Bank 1940, Niko 1/700
- USS Cromwell (DE 1014), nieszczyciel eskortowy, Niko 1/700
- [R/G] CSS Baltic 1863, CT Ertz, skala 1/700
- Okręty 1/700, samoloty 1/72, pancerka 1/35 Unikaty!!
|
|