|
Relacja/Galeria - ORP "Świnoujście" - 1/400
singulair.serwis |
Na początek trochę historii będzie 
Mam kumpla. Kumpel ma ksywę Ziutek, swego czasu służył w Marynarce Wojennej RP, obecnie robi różne inne rzeczy. Jest moim naprawdę dobrym kumplem. Parę dni temu czytałam sobie jakieś stare Modelarstwo Okrętowe z artykułem i planami małego okrętu rakietowego ORP "Świnoujście". Ziutek zajrzał mi przez ramię: - O, moja morka! - ucieszył się. O karierze Ziutka wiem tyle, że w latach 1980-82 mniej więcej służył na kutrach, a w 1989 - na "Metalowcu". Co robił przedtem i pomiędzy, nie mam pojęcia, a informacje z Ziutka wyciąga się ciężko. Próbowałam go dopytać, co to znaczy "moja morka": czy "moja" w sensie typu kutra, na którym słuzył, czy chodzi o ten konkretny kuter, ORP Świnoujście. Odmówił odpowiedzi. Czekaj ty, pomyślałam mściwie. I postanowiłam zrobić mu model "jego morki" w prezencie.
Jako bazę wzięłam sobie stareńkiego Małego Modelarza z 1973 roku:
 Jest nowe opracowanie GPM, ale po pierwsze nie mam go, po drugie MM z 1973 roku - tak sobie wykoncypowałam - przedstawia stan uzbrojenia i wyposażenia kutra bardziej z Ziutkowych czasów (1980-1982) niż wycinanka GPM. Na współczesnych okrętach to ja się dramatycznie nie znam, więc będę sklejać morkę tak, jak zaproponował autor, dodam jedynie trochę waloryzacji wzbogacającej. Patrząc na plany z MO już się zorientowałam, że anteny i różne dziabongi na maszcie są różne niż w wycinance. I tak nie wiem, co to, więc zrobię wg MM i mam jedynie nadzieję, że Ziutek nie zabije mnie śmiechem.
Na początek uzgodniłam sama ze sobą, że tego rodzaju kuter fajnie wygląda jedynie w marszu z dużą prędkością. Stojąc spokojnie na wodzie przypomina porzuconą beczułkę. Ergo, robimy kuter w marszu, wynurzony dziób, odkosy, piana.
 O tak mniej więcej...
Zmniejszyłam sobie wycinankę do 1/400 - btw: nigdzie nie było podane, co to za skala... z wyliczeń wyszło mi, że 1/125 - i złożyłam szkielecik. Zapaćkałam krawędzie BCG, oszlifowałam, zaznaczyłam wygięcie pokładu, etc.

I z grubsza zakomponowałam podstaweczkę. Rufa ze śrubami będzie schowana pod wodą, dziób zdecydowanie nad.
   
Bardzo nie podoba mi się brązowy kolor pokładu. Nie wiecie, czy mogę pomalować go na szaro?
Na razie tyle. CDN. Na koniec jeszcze zdjęcie rodzinne z "Krakowem".
dnia Pon 9:16, 07 Lut 2011, w całości zmieniany 2 razy
Pokłady były też zielone. Nie pamiętam czy akurat MOR takie -y miały, ale jak coś znajdę to się odezwę. Brązowy kolor kojarzy mi się bardziej z flotą "Wielkiego Brata".
Dzięki  Na razie znalazłam w starym TBiU Nr 27, wydanym w 1974 roku, rysuneczek poglądowy - pokład jest szary. Czyli czekoladka zostanie uroczyście zamalowana na szaro, uff.
Ale jeśli macie jakieś zdjęcia morek z lat 80-tych, podzielcie się, proszę. Ziutka nie będę juz pytać o nic, Ziutkowi wręczę gotowy model.
No to to powinno byc piękne Tyle w temacie bo na kutrach znam się mało, gdzieś tam miałem księżeczkę PMW w latach 1945 - 90 chyba (była taka pozycja) może jej nic nie zjadło i będą jakieś zdięcia. Pozdrawiam noworocznie i powodzenia w budowie
Kasia!
Jesteś niezmordowana!! Podziwiam. W ramach pomocy z fotkami przejrzyj poniższy link: http://forums.airbase.ru/2008/09/t63687,14--proekt-205-206-komu-interesno-2.html Może skorzystasz.
U mnie też ORP "Świnoujście" krystalizuje się. Tyle, że w innej formie:

Pozdrawiam
Lothar - jesteś wielki  Mam wrażenie, że za tego linka jestem Ci winna już nie jeden bojtelek mleka acidofilnego (albo piwa), a całą mleczarnię (browar) 
Powiedz mi jeszcze - Twoja morka na rysunku jest wedle stanu na jaki moment?
Dokker - jak znajdziesz jakieś zdjęcia morek z początku lat 80.-tych, to i Tobie będę winna mleko/piwo. Dziękuję 
A przez weekend wyprowadziłam moje "Świnoujście" do stanu o, jak na zdjęciach:
   
W tej chwili, jak widać, walczę z jak najbardziej realistycznym oddaniem wzburzonej wody. Kadłub morki składał się sam, poszycie pasowało idealnie, choć wycinanka to taka staroć (38 lat!). I burty, i dno poszyłam podwójnie, żeby mi się krowie żebra nie robiły. Z wodą jeszcze trochę powalczę; a póki co zabiorę się za nadbudówkę. Ale to już jutro.
Robię ją wg planów Jacka Krzewińskiego opublikowanych w Modelarstwie okrętowym.
Lothar - aha, czyli stan na 2006. OK. Ale i tak sobie ten Twój render wydrukowałam 
Zaczęłam dziś stawiać nadbudówkę. Ponakłuwałam sobie otworki na klamerki drabinek i na poręcze, oszkliłam okienka. Zaszpachlowałam obłą górną krawędź sterówki. I tyle.
  Woda pod morką wciąż schnie.
Szlifowałam dzisiaj zaoblenie dachu nadbudówki - jeszcze je muszę doszlifować, jak widzę - nakleiłam drzwi, jakieś małe włazy na pokładzie (jeszcze nie zrobiłam zawiasów), i zabrałam się za mostek. Na planach Jacka Krzewińskiego w MO mostek wygląda inaczej niż w wycinance - na lewej burcie pojawiła się jakaś zejściówka, inaczej wygląda też sam pulpit sterowniczy. Podumałam, podeliberowałam, postanowiłam robić wg wycinanki i tylko uzupełnić mostek różnymi drobnymi dziabongami. Na koniec przemalowałam nadbudówkę cieniutką warstwą szarej farby. Jutro dalsze szlifowanie, może zabiorę się też za drabinki i relingi na ściankach.
   
Następny odcinek relacji w poniedziałek - idę sobie na cały jeden dzień urlopu , a w domu netu nie mam.
Nie ma się co dziwić, że wycinanka z 1973 r. różni się od planów z ostatnich lat służby. Po pierwsze w tamtym czasie trudno było o rzetelne rysunki wyposażenia - wiadomo - wszystko TAJNE/POUFNE... Takie czasy. A poza tym Jacek rozrysował jednostkę już po modernizacjach (małych, bo małych, ale jednak).
Taż się i specjalnie nie dziwię. Z tego samego powodu jako swój prywatny wzorzec metra z Sevres przyjęłam wycinankę, a nie plany Jacka. Zresztą: mostek to małe piwo... zabawa pewnie zacznie się, gdy dojdę do anten na maszcie 
No coż... Nic dodać, nic ująć Jeśli chodzi o mnie, to dobrze, że nie golę się żyletkami Te wszystkie kratownice to rzeczywiście niezły poligon.
Na razie zrobiłam relingi na nadbudówce (krzywo) i drabinki na ściankach nadbudówek (jeszcze krzywiej). Tak krawiec kraje, jak umie. A jak nie umie, to partaczy. I wciąż się uczy.
   
W tych zbliżeniach widać jednak, że wycinanka z 1973 roku to jednak taka "wariacja na temat"... Ale mniejsza o to - jestem ciekawy tego co ostatecznie z niej wyczarujesz. Powodzenia
Udało mi się przez weekend zrobić sterówkę na "Świnoujściu":
  Sterówka jest taka trochę "na motywach" polskiej morki z wczesnych lat 80-tych. Wywnioskowałam jej wygląd z kilku niewyraźnych zdjęć, jakichś starych rumuńskich planów i paru mętnych wzmianek Ziutka, tego mojego kumpla, co to kiedyś na morkach był pływał.
Zamontowałam też wyrzutnie rakiet:
  Morka nadal wygląda brzydko, ale wreszcie zaczyna przypominać okręt.
Potem całość pomalowałam i zawashowałam na czarno...
  ...oraz ostrożnie przetarłam suchym pędzlem z powrotem na kolor bazowy:
   
Odkryłam wczoraj na morce uroczego babola... Nie wiem, gdzie ja miałam oczy malując, ale światła pozycyjne pomalowałam odwrotnie. Lewe zrobiłam zielone, prawe czerwone. Wstyd. Szybciutko to poprawiłam dzisiaj (ale lampek jeszcze nie zrobiłam).
 Uzgodniłam też sama ze sobą, że nie podobają mi się armaty z wycinanki - jakieś takie toporne i mocno uproszczone. Ukradnę je np. z "Metalowca". Ale to już jutro albo pojutro.
Uzgodniłam też sama ze sobą, że nie podobają mi się armaty z wycinanki - jakieś takie toporne i mocno uproszczone. Ukradnę je np. z "Metalowca". Stanowczo odradzam. To są zupełnie dwie rożne armaty. Tu masz linka do "twojej" armaty - AK-230: http://pl.wikipedia.thelinks.com.pl/wiki/AK-230 A tu, do armaty z "Metala", czyli AK-630: http://pl.wikipedia.org/wiki/AK-630.
Miłej zabawy. Pozdrawiam
Lothar - już wiem, że się nie da pożyczyć. Trudno. Będę dziubać z wycinankowej, tylko ją zwaloryzuję. Wot i taki ze mnie fachowiec, psieucho...
Strasznie ambitne plany na dzisiaj miałam - działka chciałam zrobić. Tzn. skleić to, co jest w wycinance, żeby móc zacząć myśleć o waloryzacji. Czasu starczyło tylko na podstawy działek...
 
A to moje ostatnie dzieło.
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/2a8dfafa59a96280.html
Może przyda Ci się do czegoś.
Masz... pewnie, że się przyda! Kochany jesteś. Dziękuję 
Dwa dni łaziłam wokół morki stękając i jęcząc, że działka by trzeba zrobić. Muszę je trochę przeprojektować, bo w wycinance są bardzo uproszczone. Mam rysunki techniczne, mam rendery... i póki co nic z działkami nie zrobiłam. Ustawiłam kolumnę masztu - na nią przyjdą wszystkie te druciane antenki i wsporniczki.
 Dodałam też - z wyschniętego płata Water Effects Vallejo - wielkie dziobowe odkosy. Są za duże, wiem, ale takie właśnie miały być. Chcę pokazać morkę w bardzo szybkim marszu i dla "artystycznego" efektu przerysowałam rozmiar fal.
 
Zamontowałam takie jakieś wielkie obłe COŚ w pobliżu rufy - radar? Nie wiem, co to. Oczywiście muszę to COŚ teraz ładnie powykańczać... Woda schnie.
 
radar?

Toff - 
Zamocowałam dziś słupki relingu na nadbudówce i na pomoście radarowym, podrasowałam trochę wodę.
 
Miniony weekend niemal w całości należał do morki 
Najpierw - armatki. Wzbogacone wedle rysunków.
 Tak mi się te lufy podobały... no to co, że za długie i z garłaczem na końcu? 
 W końcu je wymieniłam, tak, jasne...
Wczoraj zaczęłam jęczeć, że w życiu nie zrobię tych wszystkich koszmarnych antenek na maszcie morki. Andrzej wysłuchał mojego miauczenia, a potem mimochodem odparł: "ależ oczywiście, że zrobisz. Weź druciki i rób". Aha. Więc wzięłam i na próbę zaczęłam robić pomosty... Potem, że dobrze mi szło, zrobiłam "antenkę z płetwą" na czubku masztu... potem te koszmarne prętowe na środku... potem radary poniżej... potem ten taki latający patyk na samym dole... a potem trzepnęła mnie głupawka: oskubałam moje koty z 3 sztuk wąsów i dorobiłam dwie długie antenki prętowe... i jeszcze jedną nad "radarkiem z płetwą"... i przestałam widzieć na oczy, i poszłam spać  Radarki są z siateczki z woreczka po herbacie.
  
  
Dzisiaj zaczęłam je malować. Pomysłu na pomalowanie radarów nie mam. Co dotknę ich pędzlem, zalewają mi się 
   Odkryłam jeszcze, że wzdłuż masztu powinny biec czarne wiązki kabli. Hm. Jak to zrobić, nie wiem, ale zrobić muszę. Może coś wymyślę do jutra. Dokończyłam pomost radaru na rufie:
 I cały czas mam radosną głupawkę. Do zrobienia zostały mi relingi, załoga, głupoty różne wykończeniowe.
Pomysł z "wąsatymi" antenami - pierwsza klasa Jak to przeczytałem - mało z krzesła nie spadłem. Ostrzegłem mojego kota, że mam pół radzieckiej floty "moskitowej" do zrobienia... No i spotulniał nagle Jest tylko jeden bład w twoich antenach. To są AP-6, anteny prętowe o długości 6 metrów. Chyba powinny być u Ciebie krótsze. Podstawy pod anteny na maszcie - taaaak... prawdziwy killer! Wiem ile mnie gimnastyki kosztowało łączenie tych wszystkich poprzeczek w 3D. Ale super wybrnęłaś. W efekcie - prace powolutku na ukończeniu.
Mojemu kumplowi Ziutkowi obiecałam jeszcze zrobić model "Metalowca", na którym Ziutek też swego czasu służył. Kolejne Upiorne Antenki. Biedne te moje mruczki...  Bardzo mi się przydał ten Twój render, tak swoją drogą. Dziękuję 
Z renderem - cała przyjemność po mojej stronie. Na "Metala" wyszły ostatnio super plany Jacka Krzewińskiego w "Modelarstwie okrętowym". Chciałbym też mieć jego czterysetkowy model w kolekcji. Może kiedyś się uda... A swoją drogą - czy kocie wąsy odrastają, czy to "jednorazówki"? 
Plany "Metalowca" z MO mam, wszystkie odcinki (NS też). Pyszności. Zrobię go, oczywiście, ale pewnie nie od razu. Tyle pięknych okrętów czeka na sklejenie... Kocie wąsy odrastają. Mruczki co jakiś czas gubią pojedyncze włosy z wąsów (zbierałam je dla brata swego czasu, na antenki do czołgów w 1/72). Kiedyś jedno moje kocisko wsadziło mordę do palącej się świeczki - wąsy się spaliły, potem dość szybko odrosły.
Ustawiłam i przycięłam słupki relingu:
 
Widzę, armata w pełni waloryzowana. Że też Ci się chciało 
No a jak inaczej? Na planach i zdjęciach dziabongi są. Widać je dobrze, z kilku stron. Uznałam, że jestem je w stanie wydziubdziać, a przynajmniej spróbować. Wydziubdziałam, jak umiałam. Następne wydziubdziam lepiej. (a przynajmniej taka mam nadzieję)
Ponieważ udało mi się przejść przez traumatyczne doświadczenie antenek, więc weszłam teraz w fazę radosnej głupawki: skoro tak dobrze idzie, to doróbmy jeszcze tyle detali, ile się da. Wzięłam sobie wczoraj do poduszki plany morki z "Modelarstwa Okrętowego" i zaczęłam szukać, co by tu jeszcze... Znalazłam całkiem sporo, sukcesywnie będę to dorabiać. Dziś strzeliła mnie głupawka pt. bębny linowe na rufie:
   Ustawione na pokładzie:
  Po kiego grzyba ja je w ogóle robiłam z drutu, do tej pory nie wiem, skoro i tak nic nie będzie widać Wszystko przez Czarną Teklę:

Eee, tam...! Nie widzę liny; bęben z prawejn burty ma krzywą tarczę... A tak naprawdę - to wyszło Ci kapitalnie... Jestem ciekaw tego w naturze...
Bębnu z prawej zaiste tarcza się omskła. Naprostuję. Liny jeszcze nie nawinęłam. Podpowiedzcie: mogę używać na morce lin w kolorze pomarańczowym? Moja morka przedstawia stan na wczesne lata osiemdziesiąte.
Chyba raczej nie... Ja sam pamiętam co prawda kolorowe, ale chyba tyle samo razy walczyłem ze zwykłymi, szarymi. A to już 20 lat. Więc chyba wtedy tylko szare były...
Masz do wyboru -szare
 -pomarańczowe
 -niebieskie i szare na jednym okręcie


Mam nadzieję, że nie pogłębiłem dylematu 
Na zdjęciach morki w "MO", robionych przez Jacka Krzewińskiego, część lin jest szara, część pomarańczowa. A część z tych pomarańczowych wypłowiała niemal do szarości. Chyba zostanę przy szarych. Z barwnych akcentów wystarczą mi pomarańczowe koła ratunkowe i pomarańczowe plastry na tratwach ratunkowych.
Tratwy zrobiłam póki co dwie, na rufie:
 Na zdjęciach odkryłam jeszcze istnienie kolejnych dwóch, na nadbudówce. Jutro je zrobię. W ogóle moja głupawka doskonale się rozwija. Dorobiłam parę skrzyneczek, polerów, prowadnice do łańcucha kotwicznego, korki wlewu paliwa (?), kawałek relingu, koła ratunkowe, flagsztoki, inne głupoty jakieś.
   Paćnęłam je farbą, żeby nie świeciły bezwstydną białą nagoscią 
  Dziś zamierzam się zająć zabałaganianiem nadbudówki 
Nic nie wyszło z moich ambitnych planów...  Robiłam piętnaście innych rzeczy i na morce jedynie kotwicę zamontowałam.
  
Ups!
Kotwicę to chłopcy z ORP "Świnoujście" pożyczyli od kapitana Hornblowera Zerknij na poniższą fotkę:
 Kotwica, którą zrobiłaś przypomina bardziej kotwicę Admiralicji ze starych żaglowców albo tych stareńkich blaszaków jak "Piotr Wielikij". Ta na MORce powinna być prosta i kanciasta.
Pozdrawiam 
E... Aha. Poprawię.
No to koniec słupa, jak mawia klasyk. Morcia gotowa. Zastanawiam się jeszcze nad numerami burtowymi: najwyżej je wytnę i nakleję. Jak przestanie padać, wezmę okręcik, podejdę nad morze i zrobię mu parę zdjęć.
    
     
      
    
  
Fajnie wyszło! 
fajne, ma w sobie prędkość 
Też mi się podoba, chociaż wolę obejrzeć live, ale to przy okazji jakiegoś konkursu 
oglądałem większość modeli Kasi w Bytomiu na żywo pudło chyba murowane, należałoby pochwalić każdy model ale ten chyba najładniejszy;)
A ładnie tak być, oglądać i się nie ujawnić?! Byliśmy z Kasią oboje i się nie chowaliśmy pod stołami...
Powtórzę się - fajnie wyszło (wypłynęło ?).
Jednak najgorsze jest to, że na "żywo" trudno będzie dostrzec połowę smaczków. Nie myślałaś, żeby przy modelu stawiać lupę ? ;>
Pozdrowionka ZzB
ZzB - lupa to taki sobie pomysł, wszystkie babole wychyną na światło dzienne  zibi - no właśnie. Jak mogłeś...??? :'(
- singulair.serwis
- [R] USS ,,Belleau Wood" Mały Modelarz 11-12/92 1:400.
- [R] Lekki krążowni De Ruyter JSC Nr. 22 1:400
- [R/G] The Floating Iron: duński pancernik Skjold,1896, 1/400
- [R] USS North Carolina, JSC 12, skala 1:400.
- [R/G] Chanzy: gorące popołudnie w Tulonie, 1899, 1/400
- [R] HMS Victorious, JSC 27, skala 1:400.
- [R] USS Card CVE-11 1:400 JSC
- [G] - link - Sport Fischerboot, 1/400 - Taaaka ryba...!
- [R/G] Texel, czyli stary latarniowiec na strądzie - 1/400
- [R/G] Smiercz, ros.monitor z 1864 r., Papershipwright, 1/400
|
|