|
Rock Progressivo Italiano
singulair.serwis |
Co sądzicie o makaroniarzach. Według mnie sa bardziej odjechani niż brytyjczycy. Bardziej melodyjni, a przy tym oryginalni i niepowtarzalni. Przykłady: http://www.youtube.com/watch?v=VIrLxc4ylOQ
http://www.youtube.com/watch?v=hqZZwrc-BNM
http://www.youtube.com/watch?v=D-y1YPJvu9A
http://www.youtube.com/watch?v=ExpvU4VbSBk
http://www.youtube.com/watch?v=IvPRlXwR9zo
Mam tego trochę na dysku, ale mało słuchałem, bo nie średnio mi to podchodzi. Z włoskiego progresu lubię tylko kapelkę Goblin, z muzyką do filmów Dario Argento.
Słabo znam, ale polecam zespol Area.[/code
To ogromny obszar muzyczny, trudny do dogłębnego spenetrowania. Robię to już od dawna i ciągle jeszcze pozostaje mi niemało do poznania. Czasami pojawiają się niespodziewanie jakieś wynalezione dziwadełka, kompletnie nieznane, które okazują się na tyle interesujące, że warto do nich powracać. Z tego, co wysłuchałem do tej pory to tak mniej więcej z 30 wykonawców wartych jest bliższego poznania. Reszta to III liga, którą się wysłucha i następnego dnia zapomni.
Najlepiej szukać sobie rzeczy pod kątem swoich upodobań. Jeśli ktoś lubi rock symfoniczny to powinny mu podejść takie grupy jak PFM i Banco Del Mutuo Soccorso. Zwolennicy łączenia progresu z hard rockiem być może polubią Biglietto Per I’Inferno, Semiramis, New Trolls, Alphataurus, Garybaldi czy też Museo Rosenbach. Trzeba jednak wziąć namiar na to, że ten hard rock włoski jest bardziej „miękki” od brytyjskiego. Pomostem między popem a progresem była twórczość Le Orme (najlepsze były ich płyty z lat 1971-1974). Z folkowo-progowych klimatów mamy choćby Saint Just, Aktuala czy też łączący folk z elementami awangardy Pierrot Lunaire. Silna była scena jazz-rockowa. Koniecznie trzeba powiedzieć o grupie Area, o której wspomniał gery – wspaniały zespół. Kto wie czy nie najbardziej oryginalny i wartościowy z całego tego grona. Ponadto świetne były Perigeo (przede wszystkim pierwsze trzy płyty), Dedalus (wyśmienity debiut). Poza tym Arti E Mestieri (pierwsze dwa krążki), Napoli Centrale (tutaj podobnie). Na pewno jazdą obowiązkową jest drugi album Il Balletto Di Bronzo „Ys” – to przykład nowoczesnego, wyrafinowanego rocka progresywnego, ich debiut „Sirio 2222” jest natomiast taki sobie.
Bogato reprezentowane są różne odcienie zbliżone do muzycznej awangardy, bardziej lub mniej zakręconej (Opus Avantra, Stormy Six, Picchio Dal Pozzo – te pierwsze dwa są względnie przystępne). Zwolennicy syntezatorowych brzmień mogą sięgnąć po wczesne płyty Franco Battiato, który łączył elektroniczne eksperymenty z awangardowym zacięciem. Później niestety uderzył w kierunku minimalizmu, a jego muzyka zaczęła zatracać rockowe cechy. W stylu „szkoły berlińskiej” w początkowym okresie swojej twórczości nagrywał Baffo Banfi, bardzo ceniony nawet przez Klausa Schulze. Niestety dość szybko się skomercjalizował i poszedł w bardziej mainstreamowe klimaty.
Przy całym bogactwie tej włoskiej odmiany progresu warto nadmienić, że zazwyczaj była ona mocno wtórna wobec swojego brytyjskiego odpowiednika. Choć trzeba przyznać, że te czołowe grupy, takie jak choćby PFM i Banco Del Mutuo Soccorso, mimo wyraźnych wpływów choćby ELP (przede wszystkim w latach 1971-1973) miały jednak własny specyficzny styl. Były oczywiście wyjątki jak choćby wspomniana Area, która szła własną ścieżką, tworząc jedyny w swoim rodzaju amalgamat progresu, jazz-rocka, free jazzu, elektroniki i muzyki etnicznej.
To, o czym tu wspomniałem to tylko wierzchołek góry lodowej.
Mahavishnuu dobrze prawi.
Makarony są przeróżne, często dosyć wtórne względem grup angielskich, ale na tyle mocno przekładają rocka progresywnego na włoską wrażliwość i jest ich tak dużo, że często ludziom się wydaje, że są one oryginalniejsze od anglików - co jest nieprawdą.
Nie chciało mi się jakoś mega wgłębiać w ten nurt, bo ilość cukierkowego rocka symfonicznego nagranego w cieniu Apenin jest tak duża, że nie mam ochoty zbyt często na niego trafiać.
W swoich poszukiwaniach trafiłem na kilka ciekawych pozycji, które pokrótce wam przedstawię:
Area
Free jazz w rockowych aranżacjach. Według mnie najlepsza kapela z Italii. Pierwsze 3 płyty naprawdę znakomite.
Il Volo
Bardzo wtórny jazzujący prog. Wtórny, ale przyjemny.
Stormy Six
Według mnie zespół ten poznaje się głównie dla zasady. Grali na Rock in Opposition i głównie to jest źródłem ich sławy. Warto posłuchać głównie po to, żeby samemu wyrobić se zdanie.
Dedalus
Trochę wczesnego Weather Report, trochę avant-proga. Bardzo dobra muza.
Picchio dal Pozzo
Trochę pod Canterbury mi to podchodzi. Świetny debiut, później niestety było dużo gorzej.
Sensations' Fix
Klasyczny space rock. Może bez szału, ale w sumie spox.
Agorà
Wybitna kapela. Długo nie pograli, ale to co wydali jest świetne. Bardzo dobre fusion z elementami zeuhl.
Banco del Mutuo Soccorso
W sumie bardzo ambitny rock symfoniczny. Szkoda tylko, że mają kozę na wokalu.
Goblin
Taki trochę włoski Camel. Skoczko muzyka, ale też chujem nie buja.
Pierrot Lunaire
Zacna awangarda. Tylko płytę Gudrun znam i jest mocarna.
Perigeo
Mega typowe fusion. Zawsze na dobrym poziomie, ale w sumie nigdy na wybitnym.
Napoli Centrale
Typowe fusion. Debiut fajowy, choć na maksa nieoryginalny.
Osanna
Znam jeden album - Palepoli, który ma być chyba podróbką Pawn Hearts. Ma być i nawet jest.
Il Balletto di Bronzo
Album Ys to jedna z ciekawszych rzeczy jakie nagrano w progresywnych Włoszech. Bardzo oryginalne podejście do tematu, z pewnością warto poznać.
dnia Pią 12:42, 29 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Ja tez bardzo lubie Wlochow, polecam zespoly:
Giuseppe Verdi Gioacchino Rossini Vincenzo Bellini Gaetano Donizetti Giacomo Puccini
Zareczam ze gitara robi swoje.
Ja z klasyką dopiero zaczynam. Zacząłem od koncertów brandersburskich (po tym jak się dowiedziałem, że bach to mój pra x7 dziadek z prostej linii).
Mam też beethovena 5,7, i 9 symfonie, 3 symfonie brahmsa, płytę Pavarottiego, walce straussa oraz requiem Mozarta. Wszyhstko mi się podoba ale tak naprawde nie wiem od czego zacząć.
Tylko co to ma do Włoskiego proga?
Drogą czystej prowokacji, co sądzicie o spadkobiercach włoskiej sceny "progresywnej", czyli nosound? 
mi się podoba ten senny klimat nosoundu. spadkobiercą progu w życiu bym tego nie nazwał, ale ma klimacik i tyle.
Wszyhstko mi się podoba ale tak naprawde nie wiem od czego zacząć.
Od Pérotin'a! 
Zachęcony tym tematem powoli wgłębiam się w twórczość makaroniarzy (poczynając od Premiata Forneria Marconi), bo traktowałem ich do tej pory po macoszemu. Muszę przyznać, że bardzo świeże granie prezentują Włochacze z PFM, tzn. w ten sposób świeże, że ja jako osoba w miarę osłuchana w "klasycznym" progu i która liznęła więcej niż kilka razy canterbury, krautrock, RIO i zeuhl, jestem w stanie doszukać się tutaj ciekawych rozwiązań. Bardzo przyjemne zaawansowane "folkowanie".
Rock italieński byłby dobry, gdyby nie maniery wokalne rodem z jakiegoś San Remo, które są po prostu nie do zniesienia. Gra kapela tak, że słychać, że muzycy nie wypadli sroce spod ogona, a tu nagle włącza się wokal taki, że myślisz sobie: czyżby ojciec Erosa Ramazzottiego?
Area, Il Baletto di Bronzo - to bardzo ciekawe granie i warte polecenia.
Natomiast PFM to takie naśladownictwo wielkich Brytoli, ale nie można porównywać takiego naśladownictwa z tym, co się dzieje dzisiaj, bo mimo wszytko własny styl posiadają. Ja jednak nie wracam jakoś do tego, nie ciągnie mnie.
Tak, z Obszaru podsłuchałem sobie jakieś tam sample i od razu widać różnicę, zdecydowanie ich muzyka wydaje się ciekawsza od PFM, ale jak przesłucham kilka razy ich rzeczy to się wypowiem. Z tym Erosem to spora przesada, jasne muzyka dość cukierkowata, ale nie uwłacza słuchaczowi, sekcja instrumentalna trzyma przyzwoity poziom, a wokale nadają temu klimat. Ot, takie folkowanie, nie wymagam od zespołu więcej niż od takiego Jethro Tull. Jak ktoś ma słabszy dzień i musi sobie dosłodzić to myślę, że to by było jak znalazł.
Tak, z Obszaru podsłuchałem sobie jakieś tam sample i od razu widać różnicę, zdecydowanie ich muzyka wydaje się ciekawsza od PFM, ale jak przesłucham kilka razy ich rzeczy to się wypowiem. Z tym Erosem to spora przesada, jasne muzyka dość cukierkowata, ale nie uwłacza słuchaczowi, sekcja instrumentalna trzyma przyzwoity poziom, a wokale nadają temu klimat. Ot, takie folkowanie, nie wymagam od zespołu więcej niż od takiego Jethro Tull. Jak ktoś ma słabszy dzień i musi sobie dosłodzić to myślę, że to by było jak znalazł. U PFM nie słychać jeszcze aż tak Erosa jak u innych... A chodzi nie tyle o cukierkowość ile dość specyficzne połączenie melodyjnego wokalu z beczeniem kozy, bardzo charakterystycznego dla Włochów, niezależnie od tego czy wykonują pop czy prog.
Zapewne trzeba urodzić się Włochem, aby zrozumieć uczucia z tych wokali płynące. Heh.. co do Eros'a, do tej pory pamiętam teledysk z "fokoelfoko" co laska za oszkloną ścianą rzucała jajami (czy coś w ten deseń).
Przesłuchałem sobie właśnie płytę zespołu Duello Madre, o tym samym tytule (jedyną zresztą jaką wydali) i powiem wam, że jestem pozytywnie zaskoczony. Zespół grał ni to prog, ni jazz-rock, ale całkiem pomysłowo i w dodatku bez wokali, co jest wielkim plusem w przypadku makaronów. Polecam odsłuch.
Mnie się to średnio podobało. Umknęło mi coś?
Wg mnie tak.
|
|