ďťż



01. Piece Of The Action
02. Riding On The Tide
03. I Am Who I Am
04. Black Shadow
05. Locomotive
06. Me & The Boys
07. Shadowmaker
08. Sailing Fire
09. Into The Black
10. Dracula

Jakoś mam dziwne przeczucie że będzie to kupa roku



Jakoś mam dziwne przeczucie że będzie to kupa roku
A skąd takie pesymistyczne nastawienie?
Ot tak, bez powodu Nie no, poczekamy i zobaczymy, aczkolwiek ostatnie dokonania Rolfa + okładka nie nastrajają optymistycznie

Ot tak, bez powodu


Ja też nie nastawiam się na jakieś cuda-wianki... czuję w kościach, że będzie marnie...


Sroga okładka.

Sroga okładka.
Heh... idealna na singla
idealna na kupe roku
Okładka nie jest zła, tylko nie pasuje do RW. Chyba, że to taka oznaka, że RW zmienia styl

Jakoś mam dziwne przeczucie że będzie to kupa roku
no pewnie będzie równie genialna jak Rogues en Vogue lub coś w ten deseń Okładka sama w sobie jest ok, tyle że nie pasuje do Runninga, jak zauważyła Strati.
O miano 'kupy roku' pewnie będzie konkurować z Burzum, bo przecież nowy wypiek Varga wychodzi w maju;) Ale panowie przynajmniej są przedsiębiorczy:)

Jakoś mam dziwne przeczucie że będzie to kupa roku
no pewnie będzie równie genialna jak Rogues en Vogue lub coś w ten deseń Okładka sama w sobie jest ok, tyle że nie pasuje do Runninga, jak zauważyła Strati.
O miano 'kupy roku' pewnie będzie konkurować z Burzum, bo przecież nowy wypiek Varga wychodzi w maju;) Ale panowie przynajmniej są przedsiębiorczy:)
Tak??? To będę musiał koniecznie posłuchać!
A Rolf i tak za ten album zarobi na waciki
Kupa nie kupa ale zawsze to nominacja
Lepsza kupa w garsci niż........buahahaa.
Nie no moze bedzie ok, w koncu nie szata graficzna zdobi muzyka, przykład Metallica Black Album - tam okładki teoretycznie nie było i juz jest classic i wiele innych by przytaczac, ale brak czasu, ja czekam i myslę ze bedzie ok

Oprócz tytułowego "Shadowmakera" mniej więcej w tym samym tempie, jak "Angel Of Mercy'' pojawią się utwory takie jak "Piece Of The Action" oraz monumentalny ośmiominutowy "Dracula" na podstawie powieści Brama Stokera i filmów Christophera Lee.
Też cudów się nie spodziewam, ale fajnie że nagrywają
Pozatym "minimalizuj oczekiwania, aby uniknąć rozczarowania"
Nikt nie zwrocil uwagi na tytul plyty, ktory jest totalnie do bani
okładka sugeruje techno bity i skrecze, a w tle pogłos gitary elektrycznej


Nikt nie zwrocil uwagi na tytul plyty, ktory jest totalnie do bani

Mi się skojarzył z całkiem fajnym kawałkiem Grave Digger.

Nikt nie zwrocil uwagi na tytul plyty, ktory jest totalnie do bani

Mi się skojarzył z całkiem fajnym kawałkiem Grave Digger.

Tworca cienia, totalnie bez sensu Jest w tym jakies wewnetrzne pitu-pitu, juz to czuje.
Też obstawiam klapę, ale akurat wg mnie okładka jest od biedy znośna, a tytuł całkiem fajny (a może... cieniorób? )
ja myśle że chodzi tu o ''CienioTwór'' hehe (żart)
Znając naszych lektorów od filmów to tytuł by brzmiał:
''Stwórca z ciemnogrodu-Początek''...
http://www.youtube.com/watch?v=pMNzgdu-aFg

Tu Rolf sie wypowiedzial dlaczego chcial napisac nowy album
Okładka przypomina klimaty Voivoda. Moze to nowy kierunek muzyczny Rolfa-piracka psychodela
Raczej z piractwem to nic wspólnego,ale bardziej okładka przypomina Lorda Vadera, więc może w tym kierunku uderza R'nR bo i po tytułach wnioskuje że pirackie one nie są, ale posłucha się i się okarze
http://soundcloud.com/steamhammer-spv/running-wild-riding-on-the
Bardzo wesołe
Growing Old
wstep mi sie kojarzy z The Path Once Chosen z pierwszej plyty crescent shield. tez taki skoczny i wesoly.
ogolnie bez obsrania, ale z drugiej strony nawet ok. jakos specjalnie nie podniecam sie nowa plyta, podniecam sie tylko mozliwoscia zobaczenia ich na zywo.
takie sobie...
RW ma wiele nieporównywalnie lepszych kawałków, ale mi się nawet podoba (na tyle, że po przesłuchaniu wyłączyłem Arię i zmieniłem na Under Jolly Roger ), taki skoczny, wesoły

http://soundcloud.com/steamhammer-spv/running-wild-riding-on-the
Bardzo wesołe


hehe, dokładnie:D Spodziewałam się, że będzie gorzej, a to nawet ujdzie.
Nie no strasznie powielone
Albo ten kawałek się nie zmieścił na którejś z poprzednich płyt z lat 90 tych, albo Rolf jest tak zdesperowany żeby nagrac cokolwiek aby jeszcze mieć na waciki . Dla mnie to powiało nudą i zanim posłuchałem to już sobie nuciłem.

Albo ten kawałek się nie zmieścił na którejś z poprzednich płyt z lat 90 tych, albo Rolf jest tak zdesperowany żeby nagrac cokolwiek aby jeszcze mieć na waciki .
hehe, no to na pewno, żyć z czegoś trzeba:D A mi się to nawet coraz bardziej podoba, skoczne plumkanie, miłe dla ucha:)

A mi się to nawet coraz bardziej podoba, skoczne plumkanie, miłe dla ucha:)

metal nie polega na skocznym plumkaniu. Metal to wojna. Rolf wywiesił białą flagę, ale zapomniał, że metal nie bierze jeńców!

metal nie polega na skocznym plumkaniu. Metal to wojna. Rolf wywiesił białą flagę, ale zapomniał, że metal nie bierze jeńców!
hehehe, dokładnie:D Ale w pewnym wieku to już nawet plumkanie jest wielkim wyczynem;

metal nie polega na skocznym plumkaniu. Metal to wojna. Rolf wywiesił białą flagę, ale zapomniał, że metal nie bierze jeńców!
hehehe, dokładnie:D Ale w pewnym wieku to już nawet plumkanie jest wielkim wyczynem;]

na szczęście jest jeszcze Manowar który nigdy nie plumkał i pokaże Rolfowi jak grać prawdziwy metal już w czerwcu!

na szczęście jest jeszcze Manowar który nigdy nie plumkał i pokaże Rolfowi jak grać prawdziwy metal już w czerwcu!
to dobrze, że są jeszcze prawdziwi faceci:D No i może Rolf posłucha Twoich słów (message to Kasparek);
W Bułgarskim radiu puścili wywiad z Rolfem: ROCK'N'ROLF phone-interview to bulgarian radio (19.03.2012). Jest tam początek "Piece of the Action" i całość "Riding on the Tide". Dla mnie "Riding on the Tide" z solówka w stylu Thin Lizzy jest bardziej utworem hard rockowym niż heavy metalem 31.03 w niemieckim radiu puścili "I Am Who I Am" oraz "Me & the Boys". Riffy "I Am Who I Am" przypominają te z "Störtebeker" melodia refrenu podobna jest wg mnie do melodii refrenu "Tear Down The Walls". (Nie wiem, może przewrażliwiony jestem.) Rolf nie miał nawet oporu żeby solo zacząć swoim sztandarowym motywem Dla mnie ten utwór to odgrzane stare patenty w aranżacji przypominającej Toxic Taste i Giant X. "Me & the Boys" to hymn rytmem wg mnie przypominający "United" Judas Priest. Jest to piosenka, która chyba nie zmieściła się na płycie Toxic Taste. Po przesłuchaniu trzech utworów rzuca się w nich prostota i odnosi się wrażenie, że to się już gdzieś słyszało. Nie jestem optymistycznie nastawiony, ale wciąż liczę na jakąś perełkę na tym albumie. Dla pocieszenia napisze, że w odróżnieniu od albumu "ROGUES EN VOGUE" gitary na "Shadowmaker" mają przynajmniej solidne brzmienie.

Dla pocieszenia napisze, że w odróżnieniu od albumu "ROGUES EN VOGUE" gitary na "Shadowmaker" mają przynajmniej solidne brzmienie.
to pocieszające faktycznie:] Btw - tak a propos Twojego nicku - czy to tak celowo zamiast Calico Jack, czy to taka aluzja do Rolfa, że takim wapniakiem już jest? Calcium to calcium;)
Hehe może podświadomie wkradła mi się literówka Jack Rackham chyba przewraca się w brzuchu rekina ROCK'N'ROLF phone-interview to bulgarian radio (19.03.2012) wpiszcie w youtube. Jak oceniacie początek "Piece of the Action" (zaczyna się od 4:19) ?

Dla mnie ten utwór to odgrzane stare patenty w aranżacji przypominającej Toxic Taste i Giant X.

[...]

która chyba nie zmieściła się na płycie Toxic Taste. Po przesłuchaniu trzech utworów rzuca się w nich prostota

gitary na "Shadowmaker" mają przynajmniej solidne brzmienie.
No to jakiś plusik...

Jak oceniacie początek "Piece of the Action" (zaczyna się od 4:19) ?
Trudno to ocenić, bo dźwięk jest przetworzony i marnie słychać.
Daje link z audycji HR3 radio: pl.rghost. net/37325383 na dole strony można online odsłuchać Im dłużej słucham tym bardziej mi się zaczyna podobać Miłość jest jednak ślepa
pl.rghost.net/37325383 - pozwolłem sobie i poprawiłem link, a co do tego utworu...przykro mi to pisać ale jest słabo, bardzo chciałbym napisac inne słowo, niestety nie napiszę, ten kawałek na płycie omijam.I to elektroniczne brzmienie perkusji, jak by automat a nie człowiek grał
http://www.youtube.com/watch?v=c1dkKCZ_Flw

łojezu...

http://www.youtube.com/watch?v=c1dkKCZ_Flw

łojezu...

cholera, a mi się to podoba:D. A że lightowe to jest, trudno się mówi, brzmieniowo kupy nie ma. No cóż, jak tu kolega napisał - być może miłość jest ślepa;
A tu tytułowy "Shadowmaker" http://pesnik.ru/mp3/running%20wild%20shadowmaker
I pomyśleć, że ten sam facet kiedyś skomponował, napisał i nagrał "The Phantom of Black Hand Hill".

łojezu...
dobry komentarz...
Roześmiałam się na głos

Roześmiałam się na głos


Po namyśle stwierdzam, iż powinno być: "łorolf"
Rolf&lol

Rolf&lol
oj tam Jak to się mówi, to se ne vrati, co kiedyś komponował Rolf.
Ja nie mówię, że ma się "vrtaic". Po prostu nie mogę zaakceptować tego, że koleś obdarzony wielkim talentem do komponowania porywającej muzyki, jedynej w swoim rodzaju, piszącym ciekawe teksty dziś nie jest w stanie wykrzesać nic poza infantylnymi przyśpiewkami (mowie nie tylko tych 4 kawałkach, ale tez o TT i po części o poprzedniej płycie)

Nie mogę zaakceptować tego, że facet zamknął kramik, dał sobie jeszcze jedną szansę i zamiast ją wykorzystać (a przecież wie czym zaskarbił sobie miłość fanów do RW) zrobił na odwal i muzykę i brzmienie, a nawet okładkę.

Nie mogę zaakceptować też tego, że facet, który nie utrzymuje kontaktu z byłymi muzykami (takie są deklaracje wielu członków RW), nie trzyma się nawet z ludźmi sceny heavymetalowej (na głupim Wacken pojawiają sie przecież różni muzycy przyjeżdżający jako uczestnicy festiwalu, Rolfa od lat nie widziano), nagrywa muzykę prawie sam na komputerze, a pieprzy farmazony typu "ja i chłopcy dajemy czadu", pokazując tym samym jaki jest nieszczery. Przecież ten facet to obecnie zaprzeczenie rock'n'rolla.

Nie mogę zaakceptować tego, że wtóruje mu manager Jens Pohl, stawiając go w sytuacji genialnego twórcy, którego przecież nikt nie lubi i wszyscy są przeciwko jemu (kasowanie postów na forach, wyrzucanie czlonkow forów za krytykę Rolfa). To przypomina sytuację Vieloetty Villas, które miała świetny głos a na starość zdziwaczała w towarzystwie jakiejś pijaczki odgrywającej rolę "Gadziego Języka", albo sytuację jakiegoś obłąkanego cesarza rzymskiego, któremu wtóruje zaufany, ale też zdziwaczały doradca. Może bez "doradcy" Rolf przejrzałby na oczy? Miał swoją szansę. Zmarnował ją.
Strati - zrobiłaś bardzo trafne podsumowanie, nic dodac, nic odjąć. Dokładnie - Rolf tworzy infantylne przyśpiewki, dobre na słuchanie przy piwie:) Tyle że ja patrzę w szerszym kontekście, np. też na muzyków z innych scen i nic mnie już nie zdziwi, po prostu niektórzy się już wypalili. Dobrze, że w ogóle nie gustujesz w scenie blackowej, bo tam to dopiero byś widziała/słyszała, jaki niektórzy (też ci tzw. starzy wyjadacze) kabaret uprawiają, bo pomysły się wyczerpały, po prostu mi się chce z tego wszystkiego śmiać
Wiadomo, że ludzie się zmieniają, nie każdemu lata służą, niektórzy może już zwyczajnie starcili serce do komponowania muzyki, no albo są zajęci czym innym bądź po prostu chcą zarabiać na "waciki", nie wysilając się przy tym zbytnio, bo niby po co na stare lata psuć sobie zdrowie;]

Na szczęście mamy jeszcze Accept czy Overkill - no tu jestem pełna podziwu (a to zdaje się rówieśnicy Rolfa lub w zbliżonym wieku)!

Ja nie mówię, że ma się "vrtaic". Po prostu nie mogę zaakceptować tego, że koleś obdarzony wielkim talentem do komponowania porywającej muzyki, jedynej w swoim rodzaju, piszącym ciekawe teksty dziś nie jest w stanie wykrzesać nic poza infantylnymi przyśpiewkami (mowie nie tylko tych 4 kawałkach, ale tez o TT i po części o poprzedniej płycie)

Nie mogę zaakceptować tego, że facet zamknął kramik, dał sobie jeszcze jedną szansę i zamiast ją wykorzystać (a przecież wie czym zaskarbił sobie miłość fanów do RW) zrobił na odwal i muzykę i brzmienie, a nawet okładkę.

Nie mogę zaakceptować też tego, że facet, który nie utrzymuje kontaktu z byłymi muzykami (takie są deklaracje wielu członków RW), nie trzyma się nawet z ludźmi sceny heavymetalowej (na głupim Wacken pojawiają sie przecież różni muzycy przyjeżdżający jako uczestnicy festiwalu, Rolfa od lat nie widziano), nagrywa muzykę prawie sam na komputerze, a pieprzy farmazony typu "ja i chłopcy dajemy czadu", pokazując tym samym jaki jest nieszczery. Przecież ten facet to obecnie zaprzeczenie rock'n'rolla.

Nie mogę zaakceptować tego, że wtóruje mu manager Jens Pohl, stawiając go w sytuacji genialnego twórcy, którego przecież nikt nie lubi i wszyscy są przeciwko jemu (kasowanie postów na forach, wyrzucanie czlonkow forów za krytykę Rolfa). To przypomina sytuację Vieloetty Villas, które miała świetny głos a na starość zdziwaczała w towarzystwie jakiejś pijaczki odgrywającej rolę "Gadziego Języka", albo sytuację jakiegoś obłąkanego cesarza rzymskiego, któremu wtóruje zaufany, ale też zdziwaczały doradca. Może bez "doradcy" Rolf przejrzałby na oczy? Miał swoją szansę. Zmarnował ją.


DOKŁADNIE!

Było zakończenie kariery i tego trzeba było się trzymać, a nie brnąć w parodię samego siebie...
Podpisuję się pod tym co napisał Stratovaria, ale ja uważam, że Rolf mimo wieku ma nadal potencjał, który marnuje otaczając się niewłaściwymi ludźmi. Kto to jest jakiś Peter Jordan, gość w ogóle nie czuje heavy metalu. Rolf też nie jest bez winy, bo problem zaczął się od kiedy sam razem ze swoim "przyjacielem" zajmuje się inżynierią dźwięku, miksowaniem oraz nagrywaniem wokalu (wcześniej zajmowali się tym profesjonaliści). Przykład: 'Prowling Werewolf" świetny utwór z początków kariery nie wydany na żadnym krążku (http://www.youtube.com/watch?v=aDOyRb2pVKk od: 30:56) został zremasterowany i doczekał się wydania na płycie "20 years in history" http://www.youtube.com/watch?v=zLOId7IGRdo niby ten sam utwór a jak inny (spie...lony). Gdyby nikt wcześniej go nie słyszał i został wydany w tej formie na "Shadowmaker" został by on skrytykowany (z resztą słusznie) jak te 4 nowe utwory. Dla tego moim zdaniem, 3 utwory z nowej płyty (Me & The Boys nie biorę pod uwagę bo jest poniżej krytyki) mają potencjał jednak stłumiony przez: 1. Fatalną inżynierię i mastering dźwięku, 2. Kiepską perkusję 3.Słabe brzmienie gitar 4. Wesołą melodykę 5. Banalne teksty 6. Żle nagrany i prowadzony wokal Rolfa. Kasparek na "Shadowmaker" i "Rogues en vogue" śpiewa w wysokich tonacjach jak na "Port Royal" oraz "Death or Glory", ale czyż zapomniał że nie ma już dwudziestu lat i "niewyciąga pod górkę". Dla czego nikt z jego otoczenia tego mu nie powie? Powinien śpiewać nisko jak w początkach kariery lub na "Black Hand Inn" i "Masquerade".
Może Rolf ma uraz psychiczny po tych dwóch albumach bo były osobiscie bardzo dla niego ważne, a miały najgorszą sprzedaż w historii co doprowadziło do kłopotów finansowych i powolnego przekształcania się RW w solowy tańszy projekt?
Może Rolfa oszukują osoby w około niego i gościu myśli, że wszystko co robi jest świetne?
Może to Rolf oszukuje kierując się tylko i wyłącznie chęcią zysku?
Może oszukują nas fanów wszyscy włącznie z największymi internetowymi serwisami muzycznymi, które oceniają nową płytę od 10/10 do 8/10 ?
Co jako wierny fan RW mam zrobić? Zbojkotować zakup nowej płyty? Czy to coś da? Na Fb jest pełno ludzi wychwalających "Shadowmakera", którzy kupią tą płytę wierząc, Rolfowi, i jego słowom, że to prawdopodobnie jest najlepsza płyta Running wild w historii, tym samym utwierdzając go, w błędzie!

Może Rolf ma uraz psychiczny
Podoba mi się ta opcja

Ogólnie uważam, iż Rolf po prostu pogubił się w tym co robi na scenie muzycznej. Kiepskie płyty, marne trasy koncertowe i w efekcie zakończenie kariery. To miało sens. Jednak podnoszenie wraku z dna - to jest zupełnie bez sensu. Ewentualnie zrozumiałbym wielkie pojednanie (), powrót do przeszłości i skumanie się z byłymi muzykami w celu nagrania pożegnalnej płyty i zagrania kilku koncertów.

A tak mamy kompromitację i pośmiewisko... dnia 5 Kwi 2012, 17:19, w całości zmieniany 1 raz
Dokładnie tak jak piszecie.

A jeśli chodzi o "uraz", mam jeszcze teorię, że Rolf używa w domu rur ołowianych Podobno to przez ołów w rurach i naczyniach rzymscy władcy oszaleli, a przecież w Niemczech do II wojny masowo montowano rury z tego właśnie metalu Być może podobnych używa Uwe Lulis

Dokładnie tak jak piszecie.
Może Rolf ma uraz psychiczny.
ależ podoba mi się ten tekst hehe
Akurat z tym "imprezowym" charakterem tego kawałka się nie zgodzę, bo nie czuję w nim ani szczerości, ani rock'n'rolla zachęcającego do zabawy

Akurat z tym "imprezowym" charakterem tego kawałka się nie zgodzę, bo nie czuję w nim ani szczerości, ani rock'n'rolla zachęcającego do zabawy
no bo jak się nie ma do czegoś serca, to trudno żeby wyszło naturalnie, próżno też szukać szczerego przekazu, proste;) Dlatego napisałam, że na Oktoberfest w sam raz, tam to przejdzie (tak jak i na polskich weselach na przykład muzyka wiadomo jaka jest), bo przecież kto by tam zwracał uwagę na to co leci w "tle" Naturalnie Twoje rozczarowanie tym kawałkiem rozumiem.

Dokładnie tak jak piszecie.
otóż to! Ale na Oktoberfest "Shadowmaker" jak znalazł ;]
Co najwyżej na imprezę plenerową, na której do plastikowych kubków leje się Warka.

Co najwyżej na imprezę plenerową, na której do plastikowych kubków leje się Warka.
Na "Dni Sieradza" jak znalazł
Na przykład.
Tu: http://www.amazon.de/gp/product/B007RK8RCE

Można posłuchać fragmentów wszystkich kawałków z Shadowmakera.
Szału nie ma...

Szału nie ma...

Moim zdaniem ta płyta nie powinna była powstać...
Słabiutko, słabiutko

Moim zdaniem ta płyta nie powinna była powstać...
Nic dodać, nic ująć.
ja już dawno przestałem sie ludzic, ze Rolf wysmazy jakies dzielo na miare naszych oczekiwan. Gdy oglosil powrot, wiecej mialem obaw niz nadzieji, ale oczywiście uceszylem sie jak dziecko bo "milosc jest slepa"
Postanowilem nic nie czytac i nie sluchac nowego materialu i podejsc do niego jak do nowego poczatku. Niestety malpia ciekawosc sprawila ze nie wytrzymalem.
Po przesluchaniu fragmentow nawet nie jestem specjalnie rozczarowany. Jesli bedzie druga gitara i troche innych niz tylko Rolfowe solowki - super, lepsze niz ostatnio brzmienie - super. Zgadzam się z opinią co do wokalu- nie te rejestry. Poczekam jednak na odsłuch oryginalu, moze bedzie lepiej...
Nie planuję ani grosza dołożyć do budżetu Rolfa
http://www.youtube.com/watch?v=ZkL4eNhjC_8
Chyba było już gdzieś wcześniej w temacie.
a,to sorrki

Nie planuję ani grosza dołożyć do budżetu Rolfa
a ja dorzucę mu do emerytury, może jak zarobi to się weźmie do roboty
jeszcze słowo na temat okladki. Pierwsza myśl - gdzie Adrian? pod tym hełmem? Ogólnie dziwna jak na RW, ale już do niej przywykłem

Nie planuję ani grosza dołożyć do budżetu Rolfa
a ja dorzucę mu do emerytury, może jak zarobi to się weźmie do roboty

Po pierwsze ten pan miał już swoją szansę, na wzięcie się do roboty.

Po drugie, jeśli ma go motywować kasa, a nie pasja do grania, to ja tym bardziej podziękuje.
Po trzecie tylko idiota by robił jak już dostał kasę

Po trzecie tylko idiota by robił jak już dostał kasę
mocny argument. Nie zmienia to jednak faktu, że krążek zakupię. Nie podchodzę do tego tak emocjonalnie jak kiedyś. Po za tym nie słyszałem płyty ani żadnego utworu w całości więc póki co nie będę Rolfa po dupie kopał. Najwyżej później będę psy po nim wieszał.

Szkoda że o artyscie ''legendzie'' musimy wypisywać takie rzeczy ale takie są fakty.....a RW lub Rolf i tak zapisali się złotymi zgłoskami w historii HM \m/ i żadna recenzja tego nie zmieni a ja i tak zakupię tę płytę ze względu na kompletną dyskografię,którą posiadam
A ja nie kupię. Nie mam poprzedniego dzieła, po nowe też nie sięgnę
czy sądzicie, że kapitan wydał tę płytę wyłącznie dla zysku? Czy może jednak poczuł zew, chęć powrotu i zagrał to co po prostu chciał?
Dla zysku. Inaczej nagrałby druga płytę pod mniej medialnym szyldem Toxic Taste.

może jednak poczuł zew, chęć powrotu i zagrał to co po prostu chciał?
dutki, dutki... reszta jest milczeniem

Tak jak napisała Strati - chciałby coś nagrać "dla siebie" to nie robiłby tego pod zatopionym szyldem RW.
ech... nadzieja umiera ostatnia, jakoś nie potrafię ot tak Rolfa skreślic. Narzekam, psioczę ale jak smaży coś nowego to zawsze czekam na efekt, a potem znowu narzekam i psioczę...
miłość fana jest po prostu ślepa Ja już dawno pogodziłem się, ze Rolf nie nagra już nic przyzwoitego. Akcje z super perkusistą (, poprzednia płyta i trasa, Toxic Taste... a najlepszym podsumowaniem był "pożegnalny" koncert zrobiony na odwal się. To po prostu już nie ma sensu i takie przedłużanie agonii jest smutne.
ja nie mam zamiaru tego kupować na pewno, co więcej zastanawiam się czy w ogóle chce mi się tego słuchać
Ja już przesłuchałem cały album i dobrze, że to zrobiłem bo zmarnotrawił bym swoje ciężko zarobione pieniądze na płytę, która po jednym odsłuchaniu kurzyła by się na półce. Z piosenki na piosenkę myślałem, ze coś mi się spodoba, może riffy, może solówka, może refren... niestety nic z tego. Nadzieja odżyła gdy usłyszałem nastrojowy początek Drakuli, lecz czar prysł szybko To 7 minutowy nudny gniot z króciutką (20 kilku sekundową) solówką , bez zmiany tempa, elementów zaskoczenia, piosenka bez błysku Próżno na "Shadowmaker" szukać "killera", którego można słuchać w nieskończoność. W mojej opinii piosenki w Running wild style na tym albumie to: Black Shadow, Locomotive, Into The Black, Dracula stanowią one trzon całego albumu, co dziwi bo gdy by znalazły się na takich albumach jak "The Rivalry", "Victory", były by zwykłymi wypełniaczami, taki wg mnie jest ich poziom. Boli mnie to, że piosenki o tematyce pirackiej mają "toksyczny" posmak, nie ma w nich morskiego klimatu z dawnych lat Boli mnie to co mówi Rolf i komentarze fanów: http://www.youtube.com/watch?v=sOkNNNJfQz4&feature=relmfu Czy świat oszalał? Czy tylko fani w Polsce są wiecznymi malkontentami?
Znam się trochę na muzyce od strony technicznej i śmieszą mnie, ba nawet oburzają mnie opinie fanów w internecie porównywających "Riding On The Tide" do "Masquerade"!!! Ludziom chyba słoń na ucho nadepną!
Mam nadzieję, że dzisiejszy koncert Judas Priest podniesie mnie na duchu i będę mógł powiedzieć, że Heavy Metal jeszcze nie umarł!
Tyle lat człowiek czeka i ma nadzieje że usłyszy choć kilka fajnych pirackich rifów i hymnowych zaspiewów , ze chocby na moment pojawi sie stary klimat a tu dostajemy ,,Me and the boys". Eech... szkoda gadac.
To jest aż tak źle? Jak dla mnie ostatnio dobrą ich płytą jest Masquarade - dalszej twórczości nie słucham i nawet specjalnie nie znam(jedynie parę kawałków z trylogii). Nowej oczywiście kupować nie planowałem i na pewno tego nie zrobię, choć rozważałem ściągnięcie płyty z sieci by przekonać się co tam kapitan stworzył, choć jak widzę powyższe wypowiedzi, to mocno się nad tym zastanawiam Może lepiej będzie mi zachować wspaniały obraz legendy z takich płyt jak Port Royal, Death or Glory czy Black Hand Inn. Legendy, która widocznie umarła.
http://runningwild.wrzuta.pl/katalog/apmkOcOIwR5/shadowmaker_2012
Wcale nie jest aż tak żle Łagodne brzmienia, chwytliwe vocale, typowy RW lecz poprostu mało ambitny '' WE JOLLY ROGER FLYING HIGH.....'' więc klimaty.Rewelacji i rewolucji tą płytą nie będzie ale płyta jest i twórca żyje więc......cieszmy się
Miałbym poważne opory z użyciem określnia "ambitny" w stosunku do Runnig Wild nawet z najlepszego okresu
Poza tym stylistycznie ta płyta to dla mnie absolutnie nie jest typowy RW

stylistycznie ta płyta to dla mnie absolutnie nie jest typowy RW

Firesoul dobrze prawi. Kiedyś pirackie teksty Rolfa opowiadały historie, próbowały odnaleźć klimat dawnych korsarzy gnających przez morza. Cytowane przez Jackassa słowa w "Riding in the Ride" kojarzą się raczej z piosenkami dla dzieci skrojonymi na kinderbal.

Warstwy muzycznej już nawet nie komentuję
a ja nie podsłuchuję, płytę zamówiłem i odpalę jak tylko do mnie dotrze. A c o bedzie to bedzie
Z Rolfa teraz tyle pirata co ze mnie
Nie no. to przechodzi ludzkie pojecie! Na facebookowym profilu Running wild dodałem w komentarzu link z bardzo dobrą recenzją oceniającą Shadowmakera na 5/10. Komentarz był może 5 minut i został usunięty!!! Ja już się nie łudzę, że może się coś zmienić, to jest chore towarzystwo i Rolfowi też się to udzieliło (na każdym zdjęciu zawsze jest ubrany w tą samą fioletową bluza z kapturem, fioletowe bojówki i t-shirt) Rolf nie weźmie mnie na litość, nie złożę się mu na nowe ubranie
tak... to chyba faktycznie towarzystwo wzajemnej adoracji..., a wdzianko Rolf ma zaprawdę "gustowne"

Nie no. to przechodzi ludzkie pojecie! Na facebookowym profilu Running wild dodałem w komentarzu link z bardzo dobrą recenzją oceniającą Shadowmakera na 5/10. Komentarz był może 5 minut i został usunięty!!!
(na każdym zdjęciu zawsze jest ubrany w tą samą fioletową bluza z kapturem, fioletowe bojówki i t-shirt) Rolf nie weźmie mnie na litość, nie złożę się mu na nowe ubranie


Propaganda sukcesu normalnie
Przesłuchałem i żałuję
Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Podobno

Przesłuchałem i żałuję

zaczynam bac się tej płyty... ale jest nadzieja w mlodych
http://www.youtube.com/watch?v=z1AYzpNM7pw&feature=related

zanim jeszcze cokolwiek bylo wiadomo o Shadowmaker, już zastanawiałem się czy będzie kolejna płyta. No i dzisiaj znalazlem odpowiedź. W jednym z wywiadów Rolf oświadczył, że kontrakt podpisał na dwie płyty. Drżyjcie zatem
Oprócz tego wykluczył koncerty w tym roku z uwagi na prace nad płytą GiantX. Być może wystąpi z chłopcami , na kilku festiwalach w przyszłym roku.
Dowiedziłem się również, że inspiracja do napisania kawałka UJR byli "Piraci" Polańskiego

W jednym z wywiadów Rolf oświadczył, że kontrakt podpisał na dwie płyty. Drżyjcie zatem
Oprócz tego wykluczył koncerty w tym roku z uwagi na prace nad płytą GiantX. Być może wystąpi z chłopcami , na kilku festiwalach w przyszłym roku.

Łooo matko... on nie ma litości
Daj linka do wywiadu
http://www.swedenmetal.se/?p=24493
szkoda strzępić języka na projekt Rolf+The Boys. srsly.
no i mam płytę. Pierwsze przesłuchanie i wniosek - jest ciężko.... ciężko wysłuchać ją do końca.

Podszedłem do tematu bez uprzedzeń, otwarty na nowe propozycje Rolfa i obiektywnie rzecz ujmując są dobre momenty, fajne rify i melodie zapadające w pamięć.

Płyta jednak jako całość jest jestety monotonna. Utwory są proste, ale za długie. Przy tej strukturze powinien być trzyminutowy strzał i byłoby ok.

Brzmienie, jak gdzieś czytałem niby "tłuste", a wg mnie jedynie podbite i bardzo męczące. Cyfrowe gitary i to nieznośne puc, puc, puc "perkusisty"

Pozytywnie zaskoczył mnie wokal Rolfa i "dracula"

na deser "me and the boys" - aż mnie zęby od tego rozbolały

to ostatnia płyta RW, która kupiłem w ciemno

no i mam płytę. Pierwsze przesłuchanie i wniosek - jest ciężko.... ciężko wysłuchać ją do końca.


http://vimeo.com/40580610 Kolo dobrze prawi Ale na youtube jego recenzje już zadlokowalo SPV.
Calcio_Jack napisał
"W mojej opinii piosenki w Running wild style na tym albumie to: Black Shadow, Locomotive, Into The Black, Dracula stanowią one trzon całego albumu, co dziwi bo gdy by znalazły się na takich albumach jak "The Rivalry", "Victory", były by zwykłymi wypełniaczami, taki wg mnie jest ich poziom."

trudno sie z wami nie zgodzić. Wesołe przyśpiewki w ogóle nie pasują do RW, a Rolf mimo że ogólnie śpiewa dobrze na tej płycie, w wysokich rejestrach zaczyna niemal że miałczeć

i pomyśleć że gdy w '87 pierwszy raz usłyszałem RW (UDJ), to m.in wokal sprawił, że wylądowali na pozycji No1, wyprzedzając Helloween, Iron Maiden czy Shaki'n Stevensa
Rolf juz dawno powinien się zabić. Najlepiej zaraz po Masquerade
Masquarade to ostatnia dobra plyta RW w mojej opinii.
Pamiętajmy, że "Masquerade" w ówczesnym czasie była bardzo źle przyjęta przez krytykę i fanów. Sprzedała się tylko w 130 tys. egzemplarzy co było najgorszym wynikiem w historii Running wild. Oczywiście połowa lat 90-tych 20 wieku była okresem końca "złotej ery" szeroko pojetego metalu, oraz hard rocka co na pewno miało wpływ na tak kiepski wynik tego wydawnictwa. Osobiście uważam ""Masquerade" jako album "punkt zwrotny" w historii zespołu. Szczytowy punkt kompozycji heavy/power metalowej. Po nim nastąpiło rozwiązanie akcji i powolne konwulsyjne opadanie, aż do czasów teraźniejszych
Bardzo lubię "Masquerade", ale długo wydawało mi się "inne", nawet takie trochę bardziej "nowoczesne" w brzmieniu. Z dzisiejszej perspektywy takie myślenie to śmiech na sali.

PS. Calcio_Jack, Twój nick to specjalna gra słowna na temat "Calico Jack", czy po prostu tak Ci się przypadkiem przy rejestracji nicka litery przestawiły?

Bardzo lubię "Masquerade", ale długo wydawało mi się "inne", nawet takie trochę bardziej "nowoczesne" w brzmieniu. Z dzisiejszej perspektywy takie myślenie to śmiech na sali.
PS. Calcio_Jack, Twój nick to specjalna gra słowna na temat "Calico Jack", czy po prostu tak Ci się przypadkiem przy rejestracji nicka litery przestawiły?

Wstyd się przyznać, ale niestety to ta druga opcja

Rolf juz dawno powinien się zabić. Najlepiej zaraz po Masquerade
Ty też powinieneś. Najlepiej tuż przed rejestracją na metalside.

A w temacie, słyszałem "Me and the Boys" i starczy.

czy Shaki'n Stevensa
o, srogo dawales czadu. mysle, ze na chwile obecna to shakin jest na gorze
od tamtej pory shakina nie słyszałem, ale jestem pewien, że nadal dowala do pieca

Pamiętajmy, że "Masquerade" w ówczesnym czasie była bardzo źle przyjęta przez krytykę i fanów. Sprzedała się tylko w 130 tys. egzemplarzy co było najgorszym wynikiem w historii Running wild. Oczywiście połowa lat 90-tych 20 wieku była okresem końca "złotej ery" szeroko pojetego metalu, oraz hard rocka co na pewno miało wpływ na tak kiepski wynik tego wydawnictwa. Osobiście uważam ""Masquerade" jako album "punkt zwrotny" w historii zespołu. Szczytowy punkt kompozycji heavy/power metalowej. Po nim nastąpiło rozwiązanie akcji i powolne konwulsyjne opadanie, aż do czasów teraźniejszych

ja gdzieś wyczytałem, że to BHI miało najsłabszą sprzedaż, i jakoś nie bardzo mogę w to uwierzyć.
"masquerade" łyknąłem od razu, głównie za sprawą gry Jorga Michaela. Po za tym płyta ma troche klimatu z początku działalności RW i to też mnie wzięlo.

a tak na marginesie ktoś wie, który album sprzedawał się najlepiej?

ja gdzieś wyczytałem, że to BHI miało najsłabszą sprzedaż, i jakoś nie bardzo mogę w to uwierzyć.

Za pewne wyczytałeś to w wywiadzie Rolfa z Wacken 2009.

Sabina:
what are the most important records for you personally, that you made in your career so far?

Rolf:
that's always hard to say. Certainly an very important record for me was the Black Hand Inn because it is,
I think the record, on which I've worked for the longest time. also in the studio, I think we were 3 months in the studio. and, hmm, but unfortunately it was the worst sold record."

Ja swoje dane zaczerpnąłem z wikipedii, i tak wg niej:
Gates to Purgatory-235,000
Branded and Exiled-250,000
Under Jolly Roger-1,6 million
Port Royal-1.8 million
Death or Glory-"The album is the best selling Running Wild album. The album sold 55,000 records in its first week, has sold more the 2,000,000 records in Germany, over 150,000 in the USA, and over 3,000,000 records total"
Blazon Stone-440,000
Pile of Skulls-350,000
Black Hand Inn-200,000
Masquerade-"The album has sold over 130,000 worldwide and is the worst selling Running Wild album of all time."
The Rivalry-200,000
Victory-250,000
The Brotherhood-brak danych
Rogues en Vogue-"The album has sold over 500,000 records worldwide.
In the beginning the album had a bad start with sales of only 30,000 records a year, but sold over 350,000 records in the month prior to what would be Running Wild's final concert at Wacken before their reunion in 2011."

Trzeba wziąć poprawkę, że na powyższe dane, w wikipedii nie ma źródeł, więc stąd te nieścisłości.
tak... DoG rządzi , później jak wspomniałeś, nadeszły ciężkie lata dla tej muzyki, a reszty dziela dopelnił internet
a narzekają że metal się nie sprzedaje
w Polsce z takimi wynikami RW miałby diamentową płytę
Coś z tymi danymi faktycznie nie tak. Poza tym żeby "ReV" sprzedało się dwukrotnie lepiej od "Victory"?

Poza tym żeby "ReV" sprzedało się dwukrotnie lepiej od "Victory"?

Też mnie to zdziwiło, ale gdyby od 500,000 odjąć te 350,000 sprzedanych przy tym całym zamieszaniu z zakończeniem i reaktywowaniem RW to daje tylko 150,000.
Hmm... może tłumaczyło by to tak dobre przyjęcie "Shadowmakera" przez fanów na świecie? Dużo, ludzi usłyszało w tym czasie o RW, kupiło "ReV" spodobało im się i teraz podoba się im "Shadowmaker". Sam nie wiem...
Coś w tym jest. Mój kumpel słuchający RW okazjonalnie, stwierdził że Shadomaker bardzo dobrze się słucha.
Mamy zatem podział na zagorzalców tęskniących za starymi czasami, a grupą fanów czy może raczej słuchaczy, którym takie granie odpowiada.

Z jednej strony może to i lepiej, że Rolf gra nowy materiał, bo jak usłyszałem pomysł o ponownym nagraniu pierwszych 5 płyt, to aż strach mnie obleciał
pisłaem o tej kapeli w dziale w nieznanych zespołach, ale tu też wrzucę sklonowanego Rolfa:)
http://www.youtube.com/watch?v=-rMWPAz7j34&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=YqJVuQSsPlg

zrzynka straszna, ale aż się lza w oku kręci
na facebooku rolf zdaje sie niedawno podal, ze blazon stone byl ich najbardziej komercyjnym sukcesem.
Death or Glory aż 3 miliony? Nieźle. Chociaż w mojej opinii zasłużenie. Jak dla mnie to najlepsza płyta RW.

pisłaem o tej kapeli w dziale w nieznanych zespołach, ale tu też wrzucę sklonowanego Rolfa:)
http://www.youtube.com/watch?v=-rMWPAz7j34&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=YqJVuQSsPlg

zrzynka straszna, ale aż się lza w oku kręci


no i najsmieszniejsze jest to że ta kopia jest z Finlandii a brzmi bardzo Deutche nawet ten vocal z akcentem
"Shadowmaker" has registered the following first-week chart positions:

Germany: #12 (ponoć najlepszy wynik w historii)
Sweden: #43
Austria: #61
Finland: #90

Kolejny sukces


Kolejny sukces
No to wiadomo, że będzie kolejna płyta
<świst opadających rąk>

Niemcy mają zdecydowanie za dużo rur wodociągowych z ołowiu

Kolejny sukces
No to wiadomo, że będzie kolejna płyta

To było wiadomo wcześniej (Rolf podpisał kontrakt na dwa albumy). Teraz wiadomo już że będzie Shadomaker 2 albo "me and the boys, boys boys"
Daje linki do wywiadów z Rolfem, w których tłumaczy jak sprawa z Shadowmakerem wygląda: http://www.rockpages.gr/detailspage.aspx?id=7476&type=1&lang=EN
http://headbanger.ru/interviews/295?lng=en Mnie osobiście Rolf nie przekonuje i nie zgadzam się z jego opiniami.

Na osłodę, wrzucam linki z dowodem na to, że "uczeń" może przerosnąć mistrza. Och, ile bym dał żeby tak rozpoczynał się "Shadowmaker". Jednocześnie jest to dowód, że mimo braku profesjonalnego studia jakim dysponuje Rolf, można osiągnąć lepsze brzmienie w warunkach amatorskich. Bardzo podoba mi się perkusja (drugi link) stylizowana na Jorga Michaela!

http://www.youtube.com/watch?v=7-irqZsuseg&feature=relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=yIoqKytjW9s

Daje linki do wywiadów z Rolfem, w których tłumaczy jak sprawa z Shadowmakerem wygląda: http://www.rockpages.gr/detailspage.aspx?id=7476&type=1&lang=EN
http://headbanger.ru/interviews/295?lng=en Mnie osobiście Rolf nie przekonuje i nie zgadzam się z jego opiniami.

Na osłodę, wrzucam linki z dowodem na to, że "uczeń" może przerosnąć mistrza. Och, ile bym dał żeby tak rozpoczynał się "Shadowmaker". Jednocześnie jest to dowód, że mimo braku profesjonalnego studia jakim dysponuje Rolf, można osiągnąć lepsze brzmienie w warunkach amatorskich. Bardzo podoba mi się perkusja (drugi link) stylizowana na Jorga Michaela!

http://www.youtube.com/watch?v=7-irqZsuseg&feature=relmfu
http://www.youtube.com/watch?v=yIoqKytjW9s


ten sam gość ma projekt Rocka Rollas, mocno inspirowany RW i Helloween z Hansenem. Polecam
Natknęliście w jakiejś krajowej prasie na recenzję lub jakąś wzmiankę o tej plycie?
W tych, które kupuję nie ma kompletnie nic. Ani o płycie ani o powrocie RW. Z pewnością są lepsze propozycje na rynku, ale żeby tak zero informacji...
Oj... w końcu posłuchałem... ręce i nogi opadają. Koszmarek płyta.

Natknęliście w jakiejś krajowej prasie na recenzję lub jakąś wzmiankę o tej plycie?
W tych, które kupuję nie ma kompletnie nic. Ani o płycie ani o powrocie RW. Z pewnością są lepsze propozycje na rynku, ale żeby tak zero informacji...


To pewnie dlatego, że nie mamy w tym momencie krajowej prasy, która mogłaby o tym pisać

To pewnie dlatego, że nie mamy w tym momencie krajowej prasy, która mogłaby o tym pisać
Oj tam, oj tam...

http://www.metalside.pl/recenzje/recenzja.php?id=816


w Teraz Rock pojawiła się recenazja (chyba w lipcowym numerze).
Cóż, autor podziela nasze opinie...
Cóż... nie ma się czemu dziwić. Słabizna i tyle.
Bozie Bozienka... kupiłem w ciemno, bo RW... niby wiedziałem, co było ostatnio, ale tlił się nikły płomień głupiej nadziei.

Nie chcę mi się komentować, praktycznie zgadzam się z podlinkowaną przez gumbiego recenzją, choć ja najwięcej przyjemnych momentów znalazłem w "I am who I am".

Ps. Po tej płycie trzeba koniecznie posłuchać czegoś dobrego i chwytliwego na przepłukanie uszu, bo "Me & the Boys" przykleja się do mózgu i człowiek ciągłe słyszy ten... kochający inaczej refren...



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Running Wild - Shadowmaker
singulair.serwis