|
Afrobeat, afrorock i inne łakocie
singulair.serwis |
Nie znalazłem odpowiedniego wątku (a szukałem wyszukiwarką), także zakładam taki o to kącik. Będzie idealny dla tych, którzy poza Felą Kutim i serią Ethiopiques nie bardzo znają temat. A w ostatnich latach dosypuje coraz to nowymi wydawnictwami z bardzo, bardzo konkretnym graniem z lat 70. i 80.
Bo tak generalnie afrobeat (jako szerokie, szerokie pojęcie) to nie jest tylko ethiojazz i Fela Kuti z naśladowcami (w sumie mało ich miał) oraz parę oboczności, a temat długi tak zróżnicowany, jak cała Afryka
Będę wrzucał pojedyncze rzeczy, nie mam czasu niestety na długie eleboraty.
Dobra, zacznę od klasyki z Nigerii: BLO
Klasyczny psych-rock z kraju Kutiego. Nagrali kilka płyt, ale liczą się głównie dwie pierwsze - "Chapter One" i "Phase II".
Radosny klimat, dużo przesteru, coś tam sobie bredzą, ale generalnie jest fajnie. A czasami i mocno mistycznie: https://www.youtube.com/watch?v=9QwP0_Gm8bw https://www.youtube.com/watch?v=5A1frwxDLk8 https://www.youtube.com/watch?v=dqdb_6GfLms
Dwójka: https://youtu.be/QCSWGTULDEQ https://www.youtube.com/watch?v=LMAmzLXKFwU https://www.youtube.com/watch?v=kLE5_kJAeDk
Mam oba albumy w jednej dwupłytowej paczce i jest spoko. Jakość dźwięku na YT dziwnie słaba, jakby większość była ripem z LP. Na CD wszystko brzmi normalnie - zresztą to wydawał w Nigerii lokalny majors.
Kapela Guelwar nie będę udawał, że coś więcej wiem. Odkryłem przypadkiem - lecą i fajne jazzy, i psychodeliczne fuzzy. Jest długo i transowo
https://www.youtube.com/watch?v=wasK4qDauQE
Ponieważ albumy BLO mogą nie wejść każdemu w całości (tak jak pełne płyty w każdym gatunku, gdy nie mamy do czynienia z jakimiś absolutnymi mistrzami), wybawieniem są składanki. Kultowe już dziś przygotowało Soundway Records, a poniższa to tylko nigeryjski rock. Dużo, dużo brudu, ale dla mnie to wszystko świeżę (przynajmniej jak pierwszy raz słuchałem ) i ciekawe:
Nigeria Rock Special: Psychedelic Afro-Rock And Fuzz Funk In 1970s Nigeria
Całość jest na YT i Spotify, fontanna rozkoszy w zasięgu ręki:
https://www.youtube.com/watch?v=W-3m1ZewPOg
https://open.spotify.com/album/3da6by8KHBpcDs75FF4lDV
https://rateyourmusic.com/release/album/the_lijadu_sisters/mother_africa/
Ofege
Tylko pierwsza płyta, reszty nie sprawdzać. Spóźniony o parę lat czysty psych-rock. Czyli trochę zniewieściałych wokali, niepokojące brzmienie tanich elektrycznych organków, afrykańskie rytmy na bębnach i dużo, dużo, cholernie dużo gitary z przesterem.
Żadne arcydzieło, ale taki uczciwy, brudny psych z Nigerii, po prostu muzyka na lato.
https://www.youtube.com/watch?v=-MNniFHnAck https://www.youtube.com/watch?v=FWxQRuUhy4A
W.I.T.C.H.
Czyli We Intend To Cause Havoc - tak sobie sprytnie nazwę wymyślili! Dumny reprezentant zambijskiego rocka, a jakoś sobie w Zambii takie ostrzejsze klimaty upodobali.
Generalnie chłopaki grają zupełnie inaczej od ekip z Nigerii. Tutaj niestety niewiele jest typowo afrobeatowych rytmów, a bardziej taka ichnia wersja jakiegoś Free, Grand Funk Railroad. Oczywiście wszystko w sosie niedoskonałości dźwięku i polewie z przesteru. O tej kapeli się często wspomina w kontekście afro-rocka, ale chyba dlatego, że Janusze upodobują sobie słuchanie egzotycznych kapel, które brzmią jak coś, co już znają.
Miłą odmianą są późniejsze płytki - "Lukombo Vibes" i "Including Janet", bo tam jest już mniej małpowania USA, a więcej Afryki.
https://www.youtube.com/watch?v=ER9JjYARddA https://www.youtube.com/watch?v=xAZo-rn_AAs https://www.youtube.com/watch?v=aRH_xuz_fV8 https://www.youtube.com/watch?v=OIDriQ-BLVk https://www.youtube.com/watch?v=b8Qf1468Mnk
Czas na moich ulubieńców, czyli
Monomono i Joni Haastrup
Kolejna załoga z Afryki. Tym razem trochę inny poziom wykonawczy, bo już nie kiepsko nagrane hippisowskie podgrywanie, a konkretny, bardzo świadomy materiał - co zresztą chyba podkreśla tytuł najlepszej płyty - "Dawn of Awareness". Dużo też zrobił remastering wydanych w 2011 CD i LP, bo część youtube'owych sampli brzmi marnie, a tu jest wszystko żyleta.
Jest to kapitalny miks psychodelki z jazzem i mocnymi, nigeryjskimi motywami rytmicznymi. Jeden z niewielu znanych mi albumów, który ma zawodowe, bardzo konkretne kompozycje.
https://www.youtube.com/watch?v=e6kM73oDZ4E https://www.youtube.com/watch?v=pN5nErlL1VQ https://www.youtube.com/watch?v=ZCJh4FT1ssI
Pierwszy album - "Give The Beggar A Chance" - też jest fajny i zdecydowanie warty przesłuchania. Nie ma dla mnie tak potężnego uderzenia, ale to kolejne LP, którego dobrze się słucha w całości, a nie na wyrywki
https://www.youtube.com/watch?v=KWA1-PxSJWU https://www.youtube.com/watch?v=StXwPhAjPyg https://www.youtube.com/watch?v=3wzgLfijng4
No i na koniec pozostał nieformalny lider obu zespołów, klawiszowiec i wokalista Joni Haastrup. Monomono zwinęło się po dwóch albumach, a gość zarejestrował jeszcze kapitalny, solowy album. "Wake Up Your Mind" to już odejście od brudnego afrorocka w kierunku bardziej zorganizowanego (i dobrze wyprodukowanego) afrobeatu, wciąż z rockowymi, ale też z funkowymi elementami. Też nie ma tego lekkiego mistycyzmu, co "Dawn of Awarness", ale w swojej kategorii jest znakomity i dla mnie stanowi jedną z najlepszych płyt afrobeatowych, z tej samej półki co rzeczy od Feliego Kuti.
https://www.youtube.com/watch?v=y1vI9dbAXyY https://www.youtube.com/watch?v=lBxBvlGes34 https://www.youtube.com/watch?v=A02jt54CbjM https://www.youtube.com/watch?v=klslekfq4IQ
Karuzela afrobeatu się nie zatrzymuje...
Nigeria Disco Funk Special: The Sound Of The Underground Lagos Dancefloor 1974-79
Kolejna ważna składanka od Soundway Records, które było jeszcze niedawno cholernie ważnym labelem w dziedzinie promocji nieznanej muzy z Afryki. Dziś już to się zmieniło, ale co wydali, to wydali i jest ważne.
Ponownie Nigeria, tym razem jednak rock i psycho ustępuje różnymi nurtom funku - choć oczywiście różne nigeryjskie patenty wciąż obecne. Niektóre kawałki trochę przybrudzone, niektóre już wyprodukowane po zachodniemu i z naprawdę konkretnym groovem.
Całość ---> https://www.youtube.com/watch?v=ia14pdRau08
Siema, dziś czas na prawdziwego króla
Ebo Taylor
To taki Fela Kuti z Ghany. Nie że grał to samo, bo muzyka mocno się różniła, ale gość pozostawił po sobie królewskie dziedzictwo. Kapitalne kompozycje, świetna produkcja i inteligentne aranże, nie tam jakaś łupanka, generalnie sporo smaku.
No i głównie jest to jednak jazz a nie podróby psych-rocka, co jest plusem ogromnym.
Po prostu sobie odpalcie to ---> https://www.youtube.com/watch?v=XyJur8RdsNQ
odlatujecie po 5 sekundach i klikacie do upadłego w powiązane.
Z pozycji wydawniczych polecam kompilację Ebo Taylor "Life Stories", która zbiera wszystko, co najważniejsze.
|
|