ďťż

Myślę, że dział jak najbardziej słuszny - popołudnie fauna itp.

Achille-Claude Debussy (ur. 22 sierpnia 1862 w Saint-Germain-en-Laye, zm. 25 marca 1918 w Paryżu) pochowany na Cmentarzu Passy – francuski kompozytor, mylnie postrzegany jako impresjonista.

Muzyka Debussy'ego charakteryzuje się gęstą fakturą, żywą kolorystyką, wyraźnym wpływem orientalnych kultur muzycznych oraz zastosowaniem niekonwencjonalnych skal muzycznych i systemów centrów tonalnych.

Debussy był "cudownym dzieckiem". Naukę w Konserwatorium Paryskim w klasie fortepianu rozpoczął w wieku 11 lat. W tym czasie zainteresowała się nim Nadieżda von Meck, bogata mecenas sztuki, co umożliwiło młodemu Debussy'emu nie tylko wstęp do muzycznych salonów, lecz także zapoznało go z modnymi w tym czasie trendami w muzyce rosyjskiej, głównie Musorgskiego i Borodina. Wsparcie finansowe pozwoliło mu także odbyć szereg podróży, między innymi wizyty w Bayreuth, która pozostawiła u niego niechęć do Wagnera i jego muzyki. W 1880 Debussy rozpoczął naukę kompozycji i już w 1884 zdobył prestiżową nagrodę Prix de Rome, które pozwoliła mu przedłużyć studia muzyczne o kolejne dwa lata spędzone w Rzymie.

Już w czasie swych studiów Debussy rozpoczął pełną sukcesów karierę kompozytorską. Okazał się jednakowo sprawny w formach orkiestralnych – Prélude à l'après-midi d'un faune (Popołudnie fauna) i La Mer (Morze), miniaturach fortepianowych – preludia i etiudy, formach wokalnych wykorzystujących francuską poezje swej epoki, oraz w formach na małe zespoły instrumentalne – Sonata na flet, altówkę i harfę. Debussy był także eksperymentatorem wprowadzającym nowości formalne lub przywołującym dawno niestosowane techniki. Używał na przykład archaicznych skal antycznych i kościelnych oraz nowatorskiej skali całotonowej.



JAK DLA MNIE to... zacytuję Leszka Kołakowskiego z pamięci: w momencie szczytowej popularności Bergsona porównywano jego twórczość z boskimi dźwiękami Debussy'ego.

Uwzniośla, uspokaja, emanuje pięknem i słodyczą nieokreśloną. Debiut King Crimson to taki Debussy z gitarami i przesłodzony i bardziej prymitywny rzecz jasna, bo startu do Kloda nie mają, ale i tak ich kocham. Co byś Aramis polecił - znam Mer i popołudnie, Noctrune i troszkę na fortepian takich różnych fajnych rzeczy. Piękna rzecz do SŁUCHANIA.


SŁUCHAŁEM dzisiaj JEUX Poeme dance... wielka sprawa, wielka rzecz, wielce mnie się podobała, ale na to aby być pewnym muszę POSŁUCHAĆ jeszcze z raz. Debussy to mój kolejny faworyt
Nie ogarniam go do końca i z dwójki niby-impresjonistów wolę Ravela ale spox są preludia jego fortepianowe:



I kwartet smyczkowy jego, tak, najlepiej ściągnij sobie, masz linki do nagrania dobrego na płycie tez jest kwartet Ravela który lubię lepiej:

http://www.megaupload.com/?d=4JJ44PDD
http://www.megaupload.com/?d=OLBAM77C

A i jest jeszcze płyta Alexisa Weissenberga poszukaj se z kawałkami na solou pianou innymi słynnymi
No ale żeby porównywać tak marnego filozofa, jak Bergson, do wybitnego kompozytora? Przecież Bergson to myślowa szarlataneria - pozbierał sobie różne nośne hasła i pomysły od innych, spopularyzował je, mieszając z jednym z najgłupszych poglądów wszech czasów - witalizmem.



No ale żeby porównywać tak marnego filozofa, jak Bergson, do wybitnego kompozytora? Przecież Bergson to myślowa szarlataneria - pozbierał sobie różne nośne hasła i pomysły od innych, spopularyzował je, mieszając z jednym z najgłupszych poglądów wszech czasów - witalizmem.
HE HE... ?

Najbardziej inspirująca miljony myśl początku wieku to marna filozofia? Ale nie gadajmy o tym który filozof fajniejszy itp. Odmówić literackiego piękna Bergsonowi nie sposób, a o to chodziło głównie Kołakowskiemu. Ten sposób prezentacji myśli jest tak wysublimowany, delikatny, jak BOSKIE DŹWIĘKI DEBUSSY'EGO.

Dobrze, dobrze Aramis już kradnę te dźwięki. A co polecasz to chyba zacznę w notatniku spisywać, bo potem nie będę mógł znaleźć, w których tematach dawałeś tropy.
Tak, zapisuj na kartach różanych a potem zwiąż wstęgą w kopercie z napisem "moja bieda"

No ale żeby porównywać tak marnego filozofa, jak Bergson, do wybitnego kompozytora? Przecież Bergson to myślowa szarlataneria - pozbierał sobie różne nośne hasła i pomysły od innych, spopularyzował je, mieszając z jednym z najgłupszych poglądów wszech czasów - witalizmem.
HE HE... ?

Najbardziej inspirująca miljony myśl początku wieku to marna filozofia?

Tak to jest w wypadku filozofii. Dobra rzadko kiedy jest w stanie zainspirować miliony. Jak mawiał Pascal, gdy zbyt wielu przyznaje Ci, rację zastanów się gdzie popełniłeś błąd. Generalnie problem polega na tym, że przeciętny człowiek nie jest w stanie odróżnić wzniosłego banału lub ładnie brzmiącej bzdury od twierdzenia filozoficznego posiadającego doniosłe konsekwencje i głęboką treść.

A poza tym kogo niby ta filozofia tak zainspirowała? Mnie się zawsze wydawało, że to Bergson się inspirował innymi częściej, niż inni nim.
Ta dyskusja niebezpiecznie zbliża się do dyskusji o światopogląd. Dajmy sobie spokój lepiej, bo nie wygrzebiemy się z niej nigdy. Można mówić o wielkich rzeczach niejasno lub o małych konkretnie. Neopozytywiści HE HE, ich ślepa uliczka była bardziej ślepa niż ślepa uliczka Bergsona i egzystencjalistów.

O inspiracji to miałem na myśli oddźwięk na zwykłych ludziach, a nie na filozofach późniejszych.
nasza armia rozbiła obóz w womwozie

Ta dyskusja niebezpiecznie zbliża się do dyskusji o światopogląd. Dajmy sobie spokój lepiej, bo nie wygrzebiemy się z niej nigdy. Można mówić o wielkich rzeczach niejasno lub o małych konkretnie. Neopozytywiści HE HE, ich ślepa uliczka była bardziej ślepa niż ślepa uliczka Bergsona i egzystencjalistów.

Jasna filozofia nie kończy się na neopozytywistach, a Carnap nie jest ani jej początkiem, ani końcem. Było i jest wiele nurtów tejże, były i są przypadki mówienia jasno o rzeczach wielkich. Tylko aby czerpać z tej krynicy potrzeba większego przygotowania, niż do bezrefleksyjnego powtarzania wzniosłych frazesów.

Ale w wypadku Bergsona to i tak chybiony podział, bo ten facet powiedział niewiele oryginalnego, raczej dokonał pewnej swoistej kompilacji różnych dekadenckich filozofii XIX w., a problem jego nie leży w mętności lecz w pustosłowiu.
Dopiero poznaję i:
Clair De Lune - słyszałem wersję na duet gitar, świetna rzecz, i od razu mówię : wiedziałem o tym utworze zanim wyszedł ten film.
Preludium "Żagle" - spoko skala całotonowa,
Pawana dla zmarłej infantki - niezłe.

Pawana dla zmarłej infantki - niezłe.

Niezłe tylko że chyba nie Debussy'ego
Och no tak, czasami ich mylę
Jeden z moich ulubionych kompozytorów. Jego muzyka jest swoistym pomostem między tą bardziej tradycyjną muzyką klasyczną, która kończy się na neoromantyzmie, a różnymi nurtami, kształtującymi się już w XX wieku. Debussy śmiało odchodził od konwencjonalnych harmonii, eksperymentował ze skalą całotonową, wplatał do swojej muzyki elementy orientalne. Co istotne, czynił to z niezwykłą klasą, kunsztem i smakiem. Gdy przed laty zaczynałem słuchać muzyki poważnej Debussy specjalnie mnie nie zachwycił. Z impresjonistów zdecydowanie wyżej ceniłem Ravela, który potrafił łączyć wysmakowaną subtelność ze zmysłem melodycznym. U Debussy’ego brakowało mi właśnie tego czynnika melodycznego, który rozpływał się w materii, zorientowanej na różnorodne poszukiwania kolorystyczne. Z czasem go jednak doceniłem . Dzisiaj wiem, że moje zarzuty wobec jego muzyki wynikały przede wszystkim z mojego braku osłuchania. Twórczość Ravela jest prostsza w odbiorze, dlatego szybciej oddziałuje na słuchacza. Jeśli chodzi o twórczość Clauda to najbardziej przemawiają do mnie jego utwory orkiestrowe i fortepianowe. Oto wybór jego najbardziej reprezentatywnych dzieł właśnie w tych sferach. Wyboldowałem te, które podobają mi się najbardziej.

ORKIESTROWE:

Prélude à l'après-midi d'un faune - to bodaj najbardziej znany utwór Mistrza, dobry na początek znajomości (sam od niego zaczynałem), prawdziwa manifestacja impresjonizmu.

Nocturnes – orkiestrowe cudeńko składające się z trzech części (Nuages, Festival i Sirenes), w trzeciej pojawia się także chór – brzmiący iście anielsko.

Images – w tym przypadku ponownie mamy do czynienia z cyklem trzech kompozycji (Gigues, Iberia, Rondes de printemps), to także jeden z najlepszych utworów Debussy’ego , jeśli chodzi o kompozycje na duży aparat wykonawczy, choć muszę przyznać, że „Nocturnes” przemawają do mnie bardziej.

La Mer – kolejna wizytówka kompozytora, kto wie, czy nie jest to magnum opus w jego twórczości, w każdym bądź razie jest to wzorcowy przykład muzycznego impresjonizmu, muzyka niezwykle eteryczna, mnóstwo w niej pastelowych barw, subtelnych niuansów kolorystycznych. Debussy potwierdził w tym utworze, że był jednym z mistrzów instrumentacji.

FORTEPIANOWE:

Preludia fortepianowe - do tej pory słyszałem interpretacje trzech pianistów (Claudio Arrau, Krystian Zimerman, Światosław Richter). Wszystkie zdecydowanie przypadły mi do gustu. Każdy z tych pianistów nieco inaczej odczytał utwory, kładąc nacisk na inne elementy przekazu muzycznego. Gdybym miał oceniać je pod kątem wierności przesłania to odnoszę wrażenie, że chyba najlepiej tego impresjonistycznego ducha muzyki oddał Richter. W jego przypadku jest to jednak już dość wiekowy zapis, dlatego jakość techniczna nagrań nie jest doskonała. Swoją drogą, jedno z preludiów - "La Cathedrale engloutie" wziął swego czasu na warsztat Renaissance (chodzi o "The harbour" z płyty "Ashes are burning").

Suite bergamasque – – suita fortepianowa – utwór zróżnicowany w warstwie fakturalnej, najbardziej znany fragment to „Clare de Lune”, może skojarzycie, to taki „Debussy w pigułce” – subtelność, liryzm, nostalgia.

Children's Corner - suita fortepianowa - to bardzo dobre uzupełnienie powyższych dwóch utworów. W tym wypadku mamy do czynienia z kompozycją napisaną przez Debussy’ego dla swojej trzyletniej córki. Nie jest to jednak muzyka dla dzieci. To typowy Debussy, eksplorujący w subtelny sposób różne zakątki świata muzyki fortepianowej.
Mógłbyś zaproponować jakieś ciekawe interpretacje tych utworów? Znam Bouleza ( La Mer; Nocturnes; Jeux; Rhapsodie pour clarinette et orchestre; Images; Prélude à l'après-midi d'un faune; Printemps) i Michelangeliego (Preludia).
Te wersje orkiestrowe Bouleza, które podałeś są bardzo dobre.

Prélude à l'après-midi d'un faune - Berliner Philharmoniker - Herbert von Karajan , wersje z lat 1965, 1986, Orchestra dell'Accademia Nazionale di Santa Cecilia / Leonard Bernstein - 1991

Nocturnes – Boston Symphony Orchestra, Claudio Abbado, Orchestra dell'Accademia Nazionale di Santa Cecilia / Leonard Bernstein - 1991

Images - London Symphony Orchestra / André Previn, 1979, Orchestra dell'Accademia Nazionale di Santa Cecilia / Leonard Bernstein 1991

La Mer – Berliner Philharmoniker • Herbert von Karajan , wersje z lat 1965, 1986, Orchestra dell'Accademia Nazionale di Santa Cecilia / Leonard Bernstein - 1991

Suite bergamasque – Friedrich Gulda, Claudio Arrau, Alexis Weissenberg - 1985

Children's Corner - Alexis Weissenberg - 1985
Znam wszelkie doniosle dziela Kloda i pokornie przyznaje mu wielkosc, choc daleki jestem od nazwania go jednym z moich ulubionych kompozytorow. Chlone go tylko w malych ilosciach od czasu do czasu, bo jego muzyka, choc piekna, nie jest do konca tym, czego szukam.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Claude Debussy
singulair.serwis