|
Kobiety
singulair.serwis |
Dziwne że żaden z samców nie założył takiego tematu.
Robię więc to ja.
I pytam się:
Jaka powinna być kobieta waszego życia?
Dżentelmeni nie rozmawiają o kobietach, tylko ewentualnie o cyckach i golfie.
To wynocha stąd dżentelmenie
Jak widać nikt nie chce rozmawiać, więc uświadamiam pannę dlaczego taki stan rzeczy następuje.
Jaka powinna być kobieta waszego życia?
Ja swoją mam, jest człowiekiem.
Dżentelmeni nie rozmawiają o kobietach, tylko ewentualnie o cyckach i golfie. ostatnio kupiłem sobie golf, brązowy.
Tyle jest kobiet na świecie. Po co zatem wybierać sobie jedną i nadawać jej tytuł "kobieta życia"?
Mój recept na idealną kobietę jest bardzo prosty: - ładna - inteligentna - lubi dobrą muzę - lubi piłkę nożną - nie lubi seriali - nie jest zagorzałą katoliczką - potrafiąca gotować i cerować skarpety
Wiem, że takiej nie znajdę dlatego w przyszłości planuję zostać gejem albo zakonnikiem. Albo jedno i drugie.
Mój recept na idealną kobietę jest bardzo prosty: - ładna - inteligentna - lubi dobrą muzę - lubi piłkę nożną - nie lubi seriali - nie jest zagorzałą katoliczką - potrafiąca gotować i cerować skarpety
Wiem, że takiej nie znajdę dlatego w przyszłości planuję zostać gejem albo zakonnikiem. Albo jedno i drugie. no kurde, moja nie lubi piłki i lubi seriale, ale nie te z TVP1, TVP2, Polsatu i Tefałenu, czyli chyba jest dobrze, nie? 
Ja już nawet kładę lachę na urodę, z wiekiem przeminie, grunt, żeby była jako-tako rozgarnięta, czyli nie gadała o ciuchach, plotkach, nie oglądała na wspólnej i nie słuchała rmfu. Znałem parę takich, ale wszystkie były zajęte, albo sobie je uroiłem. No więc, ten... jestem samotny, i dobrze mi z tym, nigdy mi samotność nie przeszkadzała, a kabonę którą normalnie zainwestowałbym w kobietę, mogę zainwestować w muzykę i piwo.
Mój recept na idealną kobietę jest bardzo prosty: - ładna - inteligentna - lubi dobrą muzę - lubi piłkę nożną - nie lubi seriali - nie jest zagorzałą katoliczką - potrafiąca gotować i cerować skarpety
Wiem, że takiej nie znajdę dlatego w przyszłości planuję zostać gejem albo zakonnikiem. Albo jedno i drugie.
Moja nie znosi piłki nożnej. Ale to ok, bo ja też nie bardzo za nią przepadam 
Były kiedyś, nawet dwie. Teraz każdej wiele brakuje.
Wszystkie wymagania stawiane kobiecie mają się nijak kiedy w grę wchodzi chemia i uczucie...!
Jakies same banaly prawicie, dosc zreszta banalne i glupawe.
Moja dziewczyna ma tyle wspanialych cech i zalet, ze brakloby mi wieczora zeby je wymienic. Nawet em nie snil o takiej, a tu masz trafila sie nadzwyczajna. Nie zamienilbym jej na nikogo ani na nic, nawet na szostke w lotka.
Heh, wiedziałam że tak to się skończy. Mało kto podał cechy, tylko bla bla bla ma czytać Dekameron, chodzić do teatru i słuchać cesarza jakby to czyniło kogoś wyjątkowym.
A co chciałabyś przeczytać w tym temacie?
Jakieś spox odpowiedzi zaskakujące mnie. No ale cóż... jacy mężczyźni takie wymagania 
Ja na pewno nie znam odpowiedzi która mogłaby Cię zaskoczyć ale postaram się podbić do tematu...
Pierwsza sprawa. Nadal twierdzę że kobieta powinna ładnie wyglądać. Ile gustów tyle definicji słowa "ładnie". Ja jednak twierdzę że najładniejsza jest kobieta nie za wysoka, w miarę szczupła (ani decha ani balon). Oczywiście to wszystko jest dość subiektywne...
Druga sprawa. Inteligencja i ambicje. Jeśli kobieta jest tępa i nie ma ambicji się w życiu realizować to odpada.
Trzecia sprawa. Wrażliwość i uczciwość. Buk stworzył kobietę jako istotę wrażliwą i taka powinna pozostać (oczywiście nie chodzi mi o jakieś psychiczne odchyłki fochy itd). Uczciwości nie trzeba komentować... To cecha wymierająca ale bardzo pożądania i hmm ujmująca.
To tyle ode mnie. Jeanie "kobiety" kupione na allegro się nie liczą. Ale dzięki za próbę trola.
Uogólniając cechy charakteru można podzielić na pozytywne i negatywne, więc wiadomo, że te pozytywne są mile widziane, a negatywne nie... toteż uznałem, że będzie bezsensu wymienianie tych wszystkich bzdetów typu: dobra, uczciwa, szczera, itd.
Ja swojej odpowiedzi nie podałem, wypraszam sobie. Ustosunkowałem się tylko do czyichś.
Jakbym miał podać jej cechy, które są dla mnie najważniejsze to nie wiedziałbym co powiedzieć. To wykracza ponad proste opisy. Po prostu JEST.
To wykracza ponad proste opisy.
Mógłbyś zrobić wspaniały opis nieprosty.
To dziwna sytuacja, bo to była w zasadzie miłość od pierwszego wejrzenia, czyli praktycznie nieuzasadniona. Chociaż do realnego skutku doszła po trzech latach dopiero... Czemu ona? Cholera wie. Gdybym nie był ateistą to pewnie prawiłbym coś o tym, że wyższe bóstwa wysunęły rękę spomiędzy chmurek i pokazały tłustym paluchem "o, tu będziesz wielbił" . Wyższe bóstwa trafiły bez pudła bo jak się w końcu okazało pasujemy do siebie jak dwa klocki lego, te płaskie, które jak już złączysz to ciężko je od siebie oderwać.
bo to tak ma działać, kto znajdzie tę druga połówkę, z którą zachodzi wlasciwa reakcja chemiczna, zostanie z nią do śmierci. I na nic tu się zdadzą infantylne wyliczanki, że ma być ynteligintna, szczupła, słuchać Doorsów czy mieć cyce jak donice.
Dokładnie. Zgadzam się w pełni z thonem022. To sama chemia. Wszystko inne schodzi na drugi plan : )
Dokładnie. A pytanie było o ideał, toteż podałem parę elementów, które by się na niego złożyły (oczywiście poza tymi oczywistymi, pozytywnymi cechami charakteru ) Ciężko w tej materii wymyślić coś oryginalnego.
Spoko jak ma lisi ogon i nosi kapelusz taki tygrysi z tygrysia morda jakos tak ukosnie ni w 5 ni w 9 na gorze.
Spoko jak ma lisi ogon i nosi kapelusz taki tygrysi z tygrysia morda jakos tak ukosnie ni w 5 ni w 9 na gorze.


  
Ale to lamparci.
Ale założony ni w pięć ni w dziewięć
Lamparci to każda jedna ma.
E.... nie. Tak w ogóle jest to drapieżna kotka a nie grzeczna Dorotka więc myślę że może być przykładem Janowego ideału
A Jan to lokajskie imię jest, nie wiem czy wiesz Ivoire
A Jan to lokajskie imię jest, nie wiem czy wiesz Ivoire
Powiedz to Sobieskiemu.
No przecież on też lokajem był. Przyjechał na zawołanie, wybił co miał wybić i wrócił.
Mój ojciec- Jan- kierowca tira, też jeździ na zawołanie.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Lubię, kiedy kobieta...
Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu, kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię w przegięciu, gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi, gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi, gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to -- i tę chwilę lubię, gdy koło mnie wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie, a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata w nieskonczone przestrzenie nieziemskiego świata.
Tak, od dawna szukam ideału, i zawsze wybrzydzam, a to uda za grube, a to zbyt uległa, a to zbyt dominująca, a to zbyt nijaka, a to zbyt inteligentna. Nie wiem, czy to źle, że szukam takiej która mi podpasuje w 100%? Poza tym racja, wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. I chemie. To się po prostu czuje i żadne kryteria wtedy się nie liczą. Pamięam, że tak było. Nie wiem jak jest teraz, czy ja się zmieniłem, czy to świat się zmienił. W każdym razie zazdroszczę wam Janie i Runie miłości. To chyba najcenniejsza rzecz w dzisiejszym świecie.
Uoooo.... zaraz sie rozplacze... 
a to zbyt inteligentna Uoooo.... zaraz sie rozplacze...
Nie rozpłaczesz bo nie masz wódki przecież
fajna kobieta vs szóstka w totka... hmmmmm hmhmhmh
a to zbyt inteligentna
dziwne nic w tym dziwnego, mało jest chyba facetów, którzy chcieliby czuć się niżsi intelektualnie od swoich partnerek.
Dobra kobieta potrafi zrobić kotleta i omleta, a także położyć tapeta.
Apropos... po co kobiecie czoło? Do ubijania kotletów. (bez urazy DROGIE PANIE)
Lol.
Cóż za ambitna wypowiedź.
Lol
Zacny suchar, milordzie.
Dziwne, że tylko kobiety nie śmieją się z kawałów o kobietach. Dziwne... hmmm...
Kawałów 
Gdyby to był kawał, to bym się faktycznie pośmiała 
To był kawał, zabawny w swojej niezmiernej bezśmiesznosci i durnocie, ale jak się ma słabo rozwiniętą część mózgu odpowiedzialną za myślenie abstrakcyjne to się tego nie rozumie. To dla niektórych nie do pojęcie że coś może być tak nieśmieszne że aż śmieszne.
zuy_panie rację masz.
Czytając niektóre wymagania myślę, że są one nierealne. Ma lubić piłkę nożną a nie lubić seriali, nie gadać o ciuchach? Przecież to kobieta! Potrzeba wam drugiego faceta:P Chcecie, żeby była taka sama jak wy? Nigdy nie znajdziecie osoby takiej samej, bo nie ma dwóch takich samych osobowośći. Dwie połówki pomarańczy to mit Grunt to porozumienie, nawet przy odmiennych zainteresowaniach i sposobie bycia.
Czytając niektóre wymagania myślę, że są one nierealne. Ma lubić piłkę nożną a nie lubić seriali, nie gadać o ciuchach?
Moja luba lubi piłkę nożną, nie ogląda durnych seriali i bardzo mało gada o ciuchach, więc nie wiem co w tym nierealnego.
Czytając niektóre wymagania myślę, że są one nierealne. Ma lubić piłkę nożną a nie lubić seriali, nie gadać o ciuchach?
Moja luba lubi piłkę nożną, nie ogląda durnych seriali i bardzo mało gada o ciuchach, więc nie wiem co w tym nierealnego.
To ze reka nie moze byc dziewczyna... 
Czytając niektóre wymagania myślę, że są one nierealne. Ma lubić piłkę nożną a nie lubić seriali, nie gadać o ciuchach?
Moja luba lubi piłkę nożną, nie ogląda durnych seriali i bardzo mało gada o ciuchach, więc nie wiem co w tym nierealnego.
Dokładnie. Zwłaszcza, że rozmawiamy o ideałach, a nie o wymaganiach niezbędnych do bycia dobrą kobietą. I skoro lubię futbol to oczywistym jest dla mnie, że fajnie by było jakby dziewucha z przyjemnością oglądnęła ze mną mecz. Co nie znaczy, że pierwsze pytanie jakie zadaję nowo poznanej dziewczynie dotyczy piłki właśnie i jak słyszę niezadowalającą mnie odpowiedź to dostaje strzała w ryj.
To ze reka nie moze byc dziewczyna...
A zöld a bíbor és a fekete
Ma lubić piłkę nożną a nie lubić seriali, nie gadać o ciuchach? Chyba żadne normalna kobieta nie gada o ciuchach z mężczyzną! To że podyskutuje o nich z koleżankami może jej wyjść na dobre. Lepiej żeby robiła to niż chodziła w rozwleczonych swetrach, miała tłuste włosy i śmierdziała miesiączką.
Katapulto aż mi się niedobrze zrobiło... ._.
mi też- dzisiaj jak z taką rozmawiałam
Chujowe swetry to często się zdarza, tłuste włosy również, ale zapach miesiączki... Chryste. Na samą myśl aż mi kobieca nacja brzydnie : |
Tłuste włosy też śmierdzą
Pewnie była fanką Nirvany i chciała być taką samą smutną ciotą jak ten Kombajn co go żona po ryju prała.
Nie wiem czy Nirvany, chwaliła się, że słucha Comy- szacun!
Ten sam gatunek, ten ich wokalista co nawet nazwiska nie pamiętam, jest większą ciotą chyba, chociaż mniej smutną i nie znam jego żony więc nie wiem czy go pierze po mordzie, ale to by nawet do niego pasowało.
Teksty comy kojarzą mi się właśnie z artystyczną wizją nieumytej miesiączki.
bleee To nie może być artystyczne!! 
To niezłe porównanie, chociaż ja bym dodał jeszcze do tej nieumytej miesiączki brązową kreskę na gaciach z drugiej strony.
Panowie, to temat o kobietach a nie o osobnikach płci żeńskiej.
Swoją drogą dobry pomysł na nazwę jakiejś punkowej płyty- "Nieumyta miesiączka"
Dobrze, że większość kobiet to jednak śliczne i pachnące istoty.
bleee To nie może być artystyczne!!
Może, słyszała panna o turpizmie?
I brązowo czerwonych śladach na bieliźnie. Chociaż kobiety, nawet te idealne, krwawią i czasem nie wycierają zadka. Takie zycie.
Nie znam kobiet nie wycierających dupy, nie znam ludzi nie wycierających dupy, i to mimo że znam jednego murzyna.
Jesteście obrzydliwi. Narka
Nic co ludzkie nie jest mi obce.
Chociaż to chyba miało inny sens, a nie że mogę gadać o gównie i krwi menstruacyjnej w stanie rozkładu, ale ja się nie znam.
Może, słyszała panna o turpizmie?
Tak, ale z artystyczną wizją nieumytej miesiączki się jeszcze nie spotkałam 
Koniec kurde. Jedna koleżanka już uciekła. Ja chciałbym w spokoju kolację zjeść. Czytanie takich postów mi nie pomaga w tym.
Nieumyta miesiączka, rozkładające się zwłoki, nekrofilia- co za różnica?
No właśnie idę po coś do żarcia, ale ja taki wydelikacony nie jestem, pewnie dlatego że nie słucham Epici.
Lubisz jeść myśląc o tym wszystkim o czym zaczęła temat Katapulta pewnie dlatego że słuchasz to czego słuchasz.
W sumie jakby się przyjrzeć temu co się dzieje z żarciem co wzięciu go do ust, to też za bardzo estetyczne nie jest. Dobrze, że ja nie mam już dziś w planach posiłku.
Miałaś ciężki dzień?
Tak bardzo, bo przez 3 godziny musiałam pokazywać dziwnym ludziom młodszym ode mnie o 2 lata, jak bada się grupę krwi. Musiałam być dla nich miła, chociaż śmierdzieli miesiączką i mówili, że słuchają Comy, a najgorsze jest to, że w środę, czwartek i piątek czeka mnie to samo.
Czemu nie powiesz im tego jak bardzo sa obrzydliwi itd. tylko dusisz to w sobie i piszesz o tym na forum? zle tak to nosic! mozesz nie doniesc, ciebie za to moze to poniesc na manowce hmhmhmhmmh
Pomysl o tym dziecko zamiast zgrywac sie na forach. Pozdrawiam Ci ja i ciotka Dora.
pozdrów proszę ode mnie ciotkę Dorę. Będę bardzo wdzięczna.
Lubisz jeść myśląc o tym wszystkim o czym zaczęła temat Katapulta pewnie dlatego że słuchasz to czego słuchasz.
Jedzenie i myślenie to dwie oddzielne czynności, mogę jeść i myśleć o czymkolwiek, to nie kwestia lubienia czy nielubienia, mogę delektując się frykasami rozprawiać o procesie gnilnym zwłok i ani dyskusja ani frykasy na tym nie ucierpią. Jak oglądam np Martwicę Mózgu to zajadam sobie przy tym różne rzeczy a w internecie ludzie piszą że się o mało nie porzygali, a ja tego za chiny zrozumieć nie mogę.
Niech sobie obejrzą Cannibal Holocaust
Nie oglądałem tego- ale gore na poważnie to straszne nudy, więc nie mam zamiaru.
Ten jest nie dość że na poważnie to naprawdę.
Lubisz jeść myśląc o tym wszystkim o czym zaczęła temat Katapulta pewnie dlatego że słuchasz to czego słuchasz.
Jedzenie i myślenie to dwie oddzielne czynności, mogę jeść i myśleć o czymkolwiek, to nie kwestia lubienia czy nielubienia, mogę delektując się frykasami rozprawiać o procesie gnilnym zwłok i ani dyskusja ani frykasy na tym nie ucierpią. Jak oglądam np Martwicę Mózgu to zajadam sobie przy tym różne rzeczy a w internecie ludzie piszą że się o mało nie porzygali, a ja tego za chiny zrozumieć nie mogę.
Ja myślę jednak, że myślenie o zardzewiałych waginach w trakcie jedzenia może niekorzystnie rzutować na skuteczność trawienia...
Katapulto współczuję. Badanie grupy krwi samo w sobie pewnie jest ciekawe. Problem z tymi fanami comy.
Katapulto współczuję. Badanie grupy krwi samo w sobie pewnie jest ciekawe. Problem z tymi fanami comy. To jest przede wszystkim bardzo proste. Ciekawe jak robisz to 3 razy, a nie 15 powtarzając w kółko to samo i pilnując żeby te sierotki jednak z łaski założyły rękawiczki.
Ten jest nie dość że na poważnie to naprawdę.
Z mojej wiedzy wynika że po za zwierzętami i jakimś tam fragmentem z jakiejś afrykańskiej wojenki- "prawdziwość" była tylko plotą, więc bym nie przesadzał.

Ten jest nie dość że na poważnie to naprawdę.
Z mojej wiedzy wynika że po za zwierzętami i jakimś tam fragmentem z jakiejś afrykańskiej wojenki- "prawdziwość" była tylko plotą, więc bym nie przesadzał.
No ale te zwierzęta zarżnęli. Zresztą, i w wypadku poniewierania ludźmi bardzo bardzo rzeczywiście to wszystko się prezentuje. Gore na wesoło to gore na wesoło ale gore w wersji naturalistycznej... to już coś mocniejszego.
Ja jutro mam regenerację.
Jarczysławie to jest w ogóle dobry czas dla Ciebie, bo przecież poznajesz Led Zeppelin.
Mnie zawsze nudziło, albo śmieszyło a im poważniejsze być miało tym było nudniejsze albo śmieszniejsze, a że to podobno "arcydzieło gatunku" to pewnie jest piekielnie nudne albo śmieszne, chociaż pewnie kiedyś zobaczę z ciekawości.
Ale już za "Salo-120 dni Sodomy" się raczej nie wezmę- sadystyczne porno, ja nawet jestem w stanie zrozumieć wizję twórcy, bo coś w tej wizji jest, można to nazwać "buntem" ale gore-porno to już estetyczna przeginka, nawet zwykłe porno to w sumie większa obrzydliwość niż największe gore, a tutaj... no wiadomo.
Ta ekranizacja Salo była średniawa
Nie oglądałem tego- ale gore na poważnie to straszne nudy, więc nie mam zamiaru.
hannibal holocaust to jest film w sumie dokumentalno-fabularny także nie porównuj go do gore. to jest zakazane arcydzieło. Nawet nie wiesz co tracisz nie oglądając go.
Jak już to dokumentalizowany.
Maria Ludwika, którą podsunął mu nie kto inny, lecz sam Metternich, była dziewczyną o blond włosach i silnie rozwiniętym podbródku, dziewczyną wychowaną w sposób zupełnie specyficzny. Przestrzegano, aby w jej otoczeniu nie było piesków, a tylko same suczki, nie było kogutów, a tylko same kurki, aby młoda panienka nie pytała się za wcześnie o różnicę płci. Sądzę, że można w ten sposób każdego doprowadzić do idiotyzmu, nie tylko dziewczynisko osiemnastoletnie.
wyrozumiała tyle w temacie
jestemy wszyscy ofiarami swojego otoczenia.
Tak sie zdobywa kobiety:
https://www.youtube.com/watch?v=TIvXV9fhZ4I
W sumie to bym sie nie spodziewal po tresci tej arii, ze zadziala, ale niech to kaczor zechla.
A ja myślałem, że tak: https://www.youtube.com/watch?v=TOvsvmHBStE
I dlatego jestes prawiczkiem.
Nic dziwnego, w końcu mam 14 lat.
Nic dziwnego, w końcu mam 14 lat.
Hehe a czarek ma 16
Hehe, a ja w ciągu tygodnia skończę 25. (to niestety nie żart)
A ja zabiłem Hitlera.
Pantoflem?
To było tak, Berlin 45', bomby napierdalają, ruscy czołgami jeżdżą, rozpierducha, ale Adi wolał się zabawić zamiast zajmować się polityką, zawsze taki był, tylko dobrze przemawiał, więc zrobili z niego lidera, tak naprawdę był wrażliwym artystą, lubiącym nocne życie, gustującym w prostytutkach-transwestytach. No więc w tym 1945, w tym maju, ciężko było o jakąś solidną zabawę, więc urwaliśmy się z Adolfem do Zurychu, on zaraz załatwił sobie "panienkę", a ja poszedłem załatwić jakieś opiumaty, bo Adi zawsze lubił se strzelić coś makowego, zawsze żartował, że u niego na Wielkanoc zamiast makowca są strzykawki. Długo nie musiałem szukać, namierzyłem kolesia handlującego morfiną kradzioną ze szpitala, kupiłem działkę dla Adolfa i poszedłem do hotelu. Hitler zabawiał się z tym cycatym chłoptasiem u siebie, więc im nie przeszkadzałem, zawsze uważałem to za trochę obrzydliwe, ale z drugiej strony co mnie to interesuje?
Wieczorem mieliśmy pójść pochodzić po lokalach różnej maści, dla niepoznaki Adi zgolił wąsa i zmienił fryz, a i tak w kilku miejscach pijane panienki które podrywałem mówiły "hmm... twój kolega jest podobny do Hitlera". Imprezowaliśmy tak, Adi znalazł sobie kolejnego przebierańca, ja wyrwałem drobną elegancką Francuzkę, na imię miała Marie, była bardzo piękna, z niedużym ale jędrnym biustem, bardzo kształtnym tyłkiem, oraz niesamowitą twarzą. W takiej sytuacji zupełnie zrozumiałe, że zająłem się "swoimi sprawami" a Adolfa zostawiłem samego sobie. Zresztą nie wiem co miałem robić z Adolfem który aż się ślinił na myśl o tym, że zaraz będzie uprawiał seks w najróżniejszych konfiguracjach z dwoma transwestytami. Czasem jak już był pijany w sztok, ku obrzydzeniu zebranych, opowiadał o tym co lubi robić, jego ulubionym sposobem "zabawy" była pozycja w której jeden ładował go analnie, drugi pakował mu penisa do ryja, a do tego ten który stał z tyłu miał ręką "obsługiwać" fiuta Adolfa, z jednej strony to obrzydliwe, ale z drugiej możecie sobie wyobrazić jak Adi z typową dla siebie ekspresją, niemal jak na przemówieniu, stoi i opowiada o tym, jak napęczniały kutas przebranego za kobietę (Adi bardzo lubił opowiadać o szczegółach stroju tych "pań") pedała zagłębia się w otwory jego ciała, o tym, że nasienie spływa mu po twarzy, najzabawniejsze zawsze były momenty w których opowiadał o własnych orgazmach, bardzo trudno wręcz o tym opowiadać, w każdym bądź razie raz, będąc pijanym i słuchając seksualnych opowieści Adolfa zeszczałem się ze śmiechu, literalnie popuściłem w gacie, musiałem później oddać nowiutki smoking do prania... ale chyba odszedłem od tematu, miałem opowiadać o czymś innym.
Tak więc wracając do Zurychu, ja zajmowałem się śliczną Francuzeczką, zrobiłem niemałe postępy, nie wszyscy sobie zdają sprawę, że w 45' nie było tak łatwo przelecieć wyrwaną na imprezie dziewczynę, trzeba było użyć całego swojego uroku, inteligencji i sporych pieniędzy, żeby się to udało, ale dla takiej dziewczyny było cholernie warto. No więc rozmowa, drobne pieszczoty, już w dość ciekawych miejscach, jakieś pocałunki, jeszcze z 5 minut i będę z nią w łóżku, gdy nagle słyszę nieśmiałe pukanie do drzwi, niechętnie przeprosiłem moją towarzyszkę i podszedłem do drzwi, patrzę a tam Adolf w samych majtkach i podkoszulku, stoi taki żałosny i mówi: - Przepraszam cię stary, ale skończyły mi się zapasy morfiny, miałeś coś załatwić. Cholera, na śmierć zapomniałem o tym, że mam w kieszeni paczkę dla Adiego, wracam na chwilę do pokoju, biorę pakuneczek i mu oddaję, podziękował mi serdecznie i wrócił do siebie. Później wróciłem do Marie i dopiąłem swego, bardzo miło było trzymać penisa w czymś tak ładnym jak ta kobieta, jedna z milszych nocy w moim życiu, a mam już 103 lata. Obudziłem się dość wcześnie, zawsze budzę się wcześnie, naga Marie leżała obok mnie na łóżku i spała z wymownie rozchylonymi nogami, jej nagie łono pokryte gęstymi czarnymi lokami włosów łonowych zachęcało do kolejnych erotycznych uniesień, ale jako człowiek na poziomie nie chciałem jej budzić w taki sposób. Poszedłem więc do łazienki, podczas toalety usłyszałem, że na korytarzu dzieje się coś dziwnego, założyłem więc szlafrok i wyszedłem. Przed pokojem Adolfa kłębił się tłumek ludzi, poszedłem tam szybko, gdy powiedziałem oficerowi policji szwajcarskiej, że to mój przyjaciel powiedział mi co się stało. Okazało się, że ten kolo sprzedający morfinę, tak naprawdę sprzedawał trutkę na szczury wymieszaną ze środkiem do mycia kibli, taka mieszanka podana dożylnie musiała zrobić niesamowite spustoszenie, a Adi to był już gruby zawodnik, brał duże dawki... tak właśnie zabiłem Hitlera, trudno się mówi, wróciłem do pokoju, czekały tam na mnie przecież ważniejsze sprawy.
Hehe, a ja w ciągu tygodnia skończę 25. (to niestety nie żart)
No to wszystkiego najlepszego. Wez zaglosuj w wyborach ptaszkow.

Dzięki za życzenia.
|
|