ďťż

KIM JEST TAJEMNICZY SKELLY532. MOJĄ IMAGINACJĄ????????

ON MNIE PRZEŚLADUJE. JEST ZAWSZE, MA 0 WIADOMOŚCI, TO MĘŻCZYZNA.


???


Nie wiem, pilnie jednak baczę.... myślę, że to może być szpieg.
Jak dla mnie SKELLY532 to oko Saurona

Jak napisze posta to pewnie będzie brzmiał "AJ SI JU"
Myślałem, że to ja mam problem ze swoją wyobraźnią, ale właśnie poznałem ciebie i wiem, że ze mną nie jest tak źle .




!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

NAKRYŁEM GO!!!
On tu ciągle jest! I ciągle ma przeczytanych tematów zero!

Myślę, że to nadeszła ta chwila. Wysyłam naszym bombowcom polecenie zrzutu bomb atomowych na Rosję. Nie czekamy na admina! dnia Nie 22:51, 29 Maj 2011, w całości zmieniany 1 raz
A więc to nie jest tylko ma imaginacja, jednak nie ja sam widzę go.

Może to nie jest człowiek a IDEA bez twarzy prześladująca nasze sumienia?
Moje czyste jest racze, martw się o swoje, dąż do odrodzenia.
Me też na kształt łzy zrodzone.
Odrodzić ja tom się odrodził, teraz dążę od miesięcy do oświecenia. Kiedyś opowiem wam tę historię, gdy nad brzegiem Wisły jam stał i życie swe zmienić postanowiłem.
Ja postanawiałem już miliard razy, w tym 3 razy słuchałem symfonii "Odrodzenie" Mieczysława myśląc "tak, tak ja czułem, to me życie" i na końcówce wzniosłej "tak, oto nadeszła chwila odrodzenia" a następnego dnia dalej pisałem durnoty w internecie a mazurka który trwa półtorej minuty uczę się od 2 tygodni i umiem 1/3
Zmaganie się siły wysokiej w nas z niską nieprzerwanie trwa. Droga środka jest najlepszą? NIEPRAWDA(Ż)?

Można jak małpa tańcować, oddawać się alkoholowi i być wredną świnią śmiejoncom się z żartów o murzynach i niepełnosprawnych. Nie doceniać książek i muzyki.

Można jak dziad w monoklu gardzić wszystkiem a jedynie zaczytywać się w antycznych poetach i muzyce poważnej hołd oddawać.

Można być na luzie, zwariowańcem co rowerem jeździ czy inne linoskoczkowanie uprawia i czytać Faulknera i słuchać Debussy'ego a potem do klubu skoczyć na punkowy koncert czy inny. Kochać to co wysokie, ale nie gardzić tym co niskie, tolerować, bowiem świat takowy jest, że to ogarnia wszystko i aby przebywać z innem człowiekiem, to trzeba tolerować jego wybór i niejednokrotnie będąc na alkoholowym piciu ktoś z laptopa z jutuba puści ci lady gage i co wtedy? WSTAĆ i zapowiedzieć WYŁONCZ TO KOBITO BO WYJDE? Nie! Otoz nalezy zaakceptowac i wcale w odwecie nie wlaczyc Liszta.

No co? Ostatnia droga najlepszom wydaje się? HA TO UŁUDA! Bowiem tak nas kształtuje system, żeby być takim elo spoko inteligentem, co ma fejsbuka i chodzi do teatru i czyta i slucha muzyki powaznej i takiej roznej i nosi ubrania jak z reklamy i w ogole wzorce serialowe. Zwroccie uwage na serial jakis telewizyjny, tam wszyscy maja regaly ksiazkami zapelnione mondre z nich ludzie, ale jednoczesnie spoczko na luzie. TO MODEL ŻYCIA JAKI SYSTEM WYMAGA OD NAS.

Recepta moja? ZDECYDUJ SIĘ. Oddaj się pierwotnym instynktom i we Wiśle pływaj jak masz ochotę i słuchaj etnicznej muzyki bliskiej sercu małpy ALBO bądź w pełni oddany WYSOKIEJ stronie swego jestestwa. Oburzaj się jak kto ci powie, żebyś sobie obejrzał komedię romantyczną. BĄDŹ KIMŚ WIELKIM ALBO BĄDŹ MAŁPĄ. Droga środka to wybór tchórza i frajera. I nie sądzę aby wybór drogi małpy był gorszem.

I cóż, jestem tchórz i frajer, ale dokonam kiedyś nowego odrodzenia mego totalnego. Usiądę nad Gangesem, gdy wyjadę do Indii, bo wyjadę na czas jakiś autostopem albo pieszo pójdę, pomedytuję 3 dni bez odpoczynku i wstanę i wrócę wtedy pieszo na pewno do domu mego i będę albo MAŁPĄ albo DZIADEM Z MONOKLEM. Nie wiem co odnajdę w duszy mej jeszcze.

Teraz pora na romantyczną opowieść o przemianie mej, nowym odrodzeniu, ale nie tym ostatecznym, bo jw. napisałem ono nastąpi nad Gangesem, a nie Wisłą.

Do wieku pewnego grałem w gry jedynie i zbijałem bąki na lekcjach nie czytując Szekspira jak nam kazano ani Pana Tadeusza. W internecie zatracony byłem, giegie itepe. W liceum opanowywałem się nieco, ale nie miałem zainteresowań zbieżnych ze sztuką ni czymkolwiek wartościowym. Gry i internet i komputer i muzyka metalowa jakaś losowa ale wtedy to już prawie wcale.

Nastały studia me, piękne miasto nawiedziłem nocą przywiezion przez matkę mą. Torby zostawiając w kwaterze i matkę żegnając ruszyłem do centrum, bom nie mieszkał weń. Odnowa nie nastąpiła wtedy, ale ważnym momentem jest on, poczułem intuicyjnie, że nastąpi.

Po roku siedzenia w kwaterze i cudem zdawania egzaminów i ludzi właściwie nie poznawszy, jeno internetowych ludków i zbijając bąki i seriale w TV oglądając i w ogóle tragedia i rozpusta. Czipsy i colę pijąc i mięsą jedząc i śpiąc na wygodnym łóżku oraz myjąc się w ciepłej wodzie i papieru używając przyjemnego w dotyku toaletowego nastąpiły wakacje. Zdałem i byłem kontent, ale czym była ta szczęśliwość jak nie niczem więcej jak ułudą prostaka!

ciong dalszy nastąpi...
Nie podoba mi się metafora o dziadzie w monoklu, to zły błąd nieprawidłowy zupełnie. Należy umiłować co wysokie nie stając się tym dziadem bo dziad tworzy pozór jedynie. Jest to w sumie bzdura, dziad w monoklu czytający Owidiusza piszącego te wszystkie miłosne gówna obce dla takiego dziada? Słuchający ostatniej części II koncertu fortepianowego Liszta cmokając i przecierając monokl?

Jak gdyby związanie się z tym w czym najwięcej jest życia zawartego - w sztuce najwyższej oznaczało wyduszenie tego życia z siebie samego, co uosabia ów dziad i monokl jego.

Nie.

Przeciwnie.
dziad to metafora jak sam zauważyłeś.
tak, więc wywlokłem to co się za nią kryje w mym rozumieniu
Zaślepiony byłeś potocznym rozumieniem dziada w monoklu, za tym pojęciem w mym rozumieniu kryje się co innego.

Piękniej to nazwać można intelektualista - taka persona, co nie zniża się do plebejskiego poziomu tłuszcz i hołoty. Nie interesuje go nic stamtąd i jednako nie poddaje się konformizmowi aby się przypodobać innym. We Wielku Stepowym odmalowana jest taka persona, potem Haller słucha jazzu i tańcuje i wydźwięk w ogóle inny, ale zrozum, że ja lubię szachować przykładami literacko-itp wybiórczo, nie mniej za złe mi tego - wczesny Harry Haller albo małpa. Tak lepiej?
I intelektualista może się pławić w rynsztoku. Jest wielu co są bardziej intelektualistami ode mnie a mniej pasują do tego modelu który opisujesz. Ile by się nie szukało to ostatecznie jednego słowa się nie znajdzie które by to wszystko dobrze określało, chyba żeby ukłuć nowe.
Jeszcze raz: na myśli mam człowieka, który pławi się w tym co określamy sztuką wysoką, a nie przykłada w ogóle wagi do cielesnych uciech, kompletnie. Jednocześnie hołduje tradycyjnym wartościom takim jak pogarda dla kobiet, krzaczaste bokobrody itp. Zresztą to ostatnie to nieistotne, chodzi o całkowite odcięcie się od uciech ciała, prymitywnych rozrywek, może nawet chodzić w worze po kartoflach. Właśnie dziad w twoim rozumieniu to gość taki co fraki przyodziewa i na pokaz na koncerty chodzi. Autentyczny sztukmiłośnik nie zwraca na to uwagi.
Jak pogodzić hołdowanie krzaczastym bokobrodom z chodzeniem w worze po ziemniakach i nie dbaniu o frak? To wszystko dotyczy powierzchowności. Czy dandysowie nie byli prawdziwymi sztuk miłośnikami? Byli - częściej niż tacy pustelnicy o jakich piszesz.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie
singulair.serwis