ďťż

Ludwig van Beethoven urt. 1770 w Bonn, zm. 26 marca 1827 w Wiedniu) kompozytor i pianista niemiecki.

Dobrze, przejdzmy do tego koszmaru jakim jest pisanie o kompozytorze najznanszym ze znanych.

Beethoven to centralna postac pomiedzy klasycyzmem a romantyzmem, a moze i w ogole najwazniejszy kompozytor w historii muzyki. Juz takie podejrzenia co do jego wielkosci powinny chyba kazdemu uzmyslowic, jak wazna jest znajomosc jego dziel, wyrazajacych, jak przyjelo sie mowic: apoteozę wolności i godności jednostki, woli życia, heroizmu, zmagań z losem oraz radości i powszechnego braterstwa. Oczywiscie te wszystkie mrzonki wziely mu sie z oswiecenia i francuskiej katastrofy (pozdro Vilverin), niemniej jednak w polaczeniu z influencja Mozarta i iskrzacym geniuszem samego Ludwika zrodzily one arcydziela, wyzwalajace muzyke z niewoli spiewu, nadajace formom instrumentalnym nieznany dotad wymiar i glebie.

Zasadniczo tworczosc Ludwika zwyklo dzielic sie na okresy:

Wczesny/Klasyczny
Srodkowy/Heroiczny
Pozny/Romantyczny

Symfonie:

Symphony No. 1 in C Major, op. 21
Symphony No. 2 in D Major, Op. 36
Symphony No. 3 in E Flat Major, op. 55
Symphony No. 4 in B Major, Op. 60
Symphony No. 5 in C Minor, Op. 67
Symphony No. 6 in F Major, Op. 68
Symphony No. 7 in A Major, Op. 92
Symphony No. 8 in F Major, Op. 93
Symphony No. 9 in D minor, Op. 125

Choc dwie pierwsze symfonie zawieraja pewne rewolucyjne szczegoly i zawilosci, a takze przedstawiaja wysoka wartosc muzyczna, to nie sa one porownywalne z wielkoscia symfonii trzeciej, poczatkowo dedykowanej Napoleonowi Bonaparte. Kiedy Korsykanin koronowal sie jednak na Cesarza Francuzow, Ludwik wsciekl sie ponoc nieslychanie i dedykacje usunal. Odtad symfonia zwie sie po prostu Eroica i nie wolno jej nie znac, bo jest ona arcydzielem, przepieknie wynoszacym forme symfonii na nowy poziom artystyczny, pelnym glebii i tresci bez uzywania ani jednego slowa; jest wreszcie dla swiata echem czynow chwalebnych, wielkich niczem kawaleryjska szarza i gardel armatnich kolanami dlawienie.
Zanim Beethoven nauczyl swiat Motywu Losu na pamiec, opublikowal jeszcze symfonie B-dur oznaczona numerem IV. Jest to chwilowa przerwa w ideowej donioslosci dziel muzycznego cesarza; to armata mniejszego nieco kalibru, porownywana do najwiekszych dziel Ludwika wypada blado, nie powinno to jednakze jej calkowicie skreslac. Poza dosyc powolnym i ponurym poczatkiem muzyka jest tutaj bardzo radosna. Natomiast ponadczasowa symfonia numer V to uniwersalne dzielo wyrazajace ciezka walke z losem bezlitosnem, choc jego glebia nasuwa cala mase interesujacych interpretacji. Rzecz wielka od chwili powstania do dzis, pewnie i za 200 lat bedzie grane w kazdej filharmonii swiata, ktory bez niej doslownie nie bylby taki sam. Z kolei ludzi lubiacych symfonie Pastoralna (VI) jest pewnie tyle co tych, ktorzy ja lekce sobie waza. Jest to symfonia programowa, swego rodzaju malarstwo muzyczne, obrazujace uczucia zwiazane z pobytem na wsi oraz na lonie natury. Jako czlowiek rozumiejacy zawarty w tej kompozycji jezyk, naleze raczej do jej milosnikow. Z kolei wielbicielem symfonii siodmej nie byl na pewno Carl Maria von Weber, ktory tuz po jej wysluchaniu podobno stwierdzil, ze Beethoven dojrzal juz do domu wariatow, z kolei Wagner nazwal ja apoteoza tanca, z racji jej rytmicznych, tanecznych niemalze tematow. Sam Ludwik po publikacji okreslil siebie upijajacym ludzi Bachusem i rzeczywiscie, jest w tym dziele cos upijajaco-szalenczego (ten final!). Tuz po siodemce przyszla na swiat 'Moja mala symfonia', jak nazywal ja sam autor, utrzymana w wesolym nastroju krotka kompozycja, ktora znajdujac sie pomiedzy VII i znana calemu switau IX czyni z symfonicznego dorobku Beethovena prawdziwa kanapke rozkoszy. Ostatnia z symfonii Ludwika, to mowiac nawiasem pierwsza w historii symfonia wokalno-instrumentalna, a takze godzi sie rzec, ze jest to jedno z najwybitniejszych dziel tego genialnego kompozytora.

Koncerty fortepianowe:

Piano Concerto No. 1 in C Major, Op. 15
Piano Concerto No. 2 in B Flat Major, Op. 19
Piano Concerto No. 3 in C Minor, Op. 37
Piano Concerto No. 4 in G Major, Op. 58
Piano Concerto No. 5 in E Flat Major, Op. 73

Jako wirtuoz fortepianu, Ludwik skomponowal piec wybornych koncertow na fortepian i orkiestre. Warto pamietac, ze koncert numer 2 Op. 19 byl tak naprawde napisany najwczesniej, jedynie data publikacji plasuje go na pozycji drugiej. Te bardzo ladne, stojace na wysokim poziomie artystycznym kompozycje nosza w sobie wyrazne znamiona inspiracji Mozartem, jednoczesnie bedac szczytowym osiagnieciem tej formy muzycznej.

Kwartety smyczkowe:

Op. 18:
String Quartet No. 1 in F major
String Quartet No. 2 in G major
String Quartet No. 3 in D major
String Quartet No. 4 in C minor
String Quartet No. 5 in A major
String Quartet No. 6 in B-flat major

Opus 59:
String Quartet No. 7 in F major
String Quartet No. 8 in E minor
String Quartet No. 9 in C major
String Quartet No. 10 in E-flat major, Op. 74
String Quartet No. 11 in F minor, Op. 95

String Quartet No. 12 in E-flat major, Op. 127
String Quartet No. 13 in B-flat major, Op. 130
String Quartet No. 14 in C-sharp minor, Op. 131
String Quartet No. 15 in A minor
Große Fuge in B-flat major, Op. 133
String Quartet No. 16 in F major, Op. 135

Cykl kwartetow opisany jako opus osiemnasty, czyli wczesna, klasycystyczna odslona mozliwosci Beethovena w tej formie muzycznej, to mowiac w skrocie hold dla Haydna, do ktorego spuscizny te kwartety Ludwika nawiazuja. Z kolei Kwartety Razumowskiego Op. 59, czyli kompozycje pochodzace ze srodkowego okresu tworczosci Ludwika, sa juz dzielami wiekszego kalibru; dluzsze, brzmiace niemal jak orkiestra smyczkowa.
Prawdopodobnie najbardziej znane sa jednak pozne kwartety Beethovena, skomponowane w okresie niemalze calkowitej juz gluchoty ich autora, pelne radykalnych rozwiazan, skladajace sie czesto z wiecej niz czterech czesci, brzmiace niezwykle rewolucyjnie na swoje czasy.

Wyliczyc i opisac chocby w skrocie wszystkich swietnych kompozycji Beethovena nie potrafie, bo jest ich duzo i nie wszystkie dobrze poznalem. Na razie odpuszczam sobie opis fortepianowych sonat bo jest ich tak duzo, ze nie wystarczyloby mi klawiatury. Z czasem postaram sie te braki uzupelnic. Tak czy owak, sadze ze ludziom, ktorym Beethoven jest wciaz wcale nieznany, lub znany tylko szczatkowo, na razie taka wskazowka wystarczy.

Sluchajmy Ludwika, bo jest wielki.




TAK! Nie ma to jak posłuchać starego, dobrego Ludwiga van
Mam obcykane wszystkie koncerty fortepianowe i symfonie. Moim zdaniem świetne wprowadzenie do muzyki klasycznej, bo moim zdaniem żadna z jego symfonii nie jest słaba, z tym, że dwie pierwsze mogły by być nieco lepsze

Co do koncertów to jestem ewenementem, bo najbardziej do gustu przypadł mi drugi. Ale to pewnie dlatego, że został on użyty w EUII i ciągle mi się z nią kurde kojarzy, mega sentyment mam do niej.
To posluchaj sobie jeszcze Koncertu potrojnego, Op. 56 - wiolonczela, skrzypce i fortepian + orkiestra. Jest taka plyta z EMI, Karajan, Roztropowicz, Richter i Oistrakh. Nie wiem czy najlepsza, ale porzadna.
Symfonie Ludwika to było dla mnie jedno z pierwszych poważniejszych zetknięć z muzyką poważną, a nie na zasadzie hiciorów "The best of Classic". Jego muzyka symfoniczna jest świetna a jednocześnie, może poza IX, raczej nietrudna w odbiorze. Nie mogłem się natomiast nigdy przekonać do "Missa Solemnis". Mam wrażenie, że mimo bogatej osobowości Ludwik mistykiem raczej nie był.


Ludwika Van sobie słuchałem przed wyjściem 9 symfonii i jak doszło do finału (czy tam półfinału) i była Oda do Radości to sobie uzmysłowiłem że to jest awangarda. Szła ta główna melodia, taka zaakcentowana że hej, a dookoła niej grały flety i sobie pomyślałem - łał, jak u Koltrejna, albo u Dżeneratora (też Van) i on, Ludwik znaczy się, takie coś grał a ich jeszcze nie było wśród ziemian. Naprawdę mocny był gość, dawał radę. dnia Wto 17:06, 01 Kwiecień 2014, w całości zmieniany 1 raz
Tak.

Albo tutaj Leo Bernstein spoko opowiada o Ludwiku:

http://www.youtube.com/watch?v=OuYY1gV8jhU
Slucham sobie tak po 2 sonaty fortepianowe Beethovena dziennie, w wykonaniu Wilhelma Kempffa. Poznaje je na nowo. Dopoki nie przesadza sie w walkowaniu tych sonat na okraglo, sa one bez kitu niesamowite, a sluchanie ich w rozsadnych dawkach i przerwach czasowych to fantastyczna przygoda, nie tylko emocjonalna, ale takze intelektualna. Im bardziej sie w nie wsluchuje oraz im lepiej rozpoznaje wyrazane w nich emocje, tym moj podziw dla Ludwika i przyjemnosc obcowania z jego muzyka sa wieksze, choc do niedawna mi sie wydawalo, ze wieksze byc juz nie moga.

Ten kto tworzyl taka muzyke, nie mogl byc zwyklym czlowiekiem.
Ej ziomexy, którą pozycję byście wybrali:
http://merlin.pl/Complete-Beethoven-Symphonies_Herbert-von-Karajan/browse/product/4,581592.html
czy
http://www.mediamarkt.pl/lublin/muzykasku-beethoven-symphonies-1-9-overtures-1951-1955,id-944076?start=0
Nie znam żadnej z nich, ale z zasady nie wybrałbym żadnej. Cokolwiek słyszałem pod batutą tego naziola, po jakimś czasie odkrywałem w wykonaniu, które mi się dużo bardziej podobało.
RYM mówi, że to najlepsze wykonanie tych symfonii i w ogóle najlepsza płyta w historii z muzyką klasyczną.
>RYM mówi

no to wiadomo czego nie tykać

>RYM mówi

no to wiadomo czego nie tykać


Aż tak to nie, ale w wypadku muzyki poważnej z RYMa można się dowiedzieć raczej czy jakieś wykonanie jest znane, nie czy jest dobre.


Aż tak to nie, ale w wypadku muzyki poważnej z RYMa można się dowiedzieć raczej czy jakieś wykonanie jest znane, nie czy jest dobre.


Wiem, nabijam się.
To kto to lepiej pokondokturował?
Jak mówiłem, nie wiem, nie znam. Jeżeli chodzi o Karajana zawiodłem się np. na "Ein Deutsches Requiem" Brahmsa, który pod batutą Karajana brzmi jak ubogi krewny różnych Wagnerów i Ryszardów Straussów, a pod batutą Herreweghe, jak znakomity kontynuator tradycji muzyki dawnej i klasycystycznej. Karajan kojarzy mi się również z koszmarnym "Requiem" Verdiego, gdzie zaangażowano wybitnych ponoć śpiewaków, z których każdy ciągnie utwór w swoją stronę i trudno w tym odnaleźć "harmonię sfer" tak charakterystyczną dla muzyki sakralnej (choć niewątpliwie poroniony charakter samego dzieła ma teżw tym swoją zasługę.) Karajan zawdzięcza swoją popularność temu, że nikt inny nie wydał i nie sprzedał tyle płyt, co on.
Oczywiście w wypadku Beethovena niesamowita zdolność tego gościa do przemienienia najlżejszych walców Johanna Straussa w "Cwał Walkirii nad Modrym Dunajem" może się akurat okazać cnotą, bo muzyka Ludwiga należy akurat do tych dość ekspresyjnych.
Cokolwiek by o Karajanie nie sądzić, nie wydaje mi się zbyt rozsądnym płacić pełne 70zł za płytę gościa, który wydawał je na tony, tak, że na pewno znajdzie się gdzieś tańszy egzemplarz.
Ja bardzo lubię go słuchać gdy się uczę pobudza moje szare komórki

Ja bardzo lubię go słuchać gdy się uczę pobudza moje szare komórki

A czego się uczysz?

To kto to lepiej pokondokturował?

No to wlasnie najpierw sobie posluchaj co Ci lepiej pasuje. Ja np. V i VII wole od Kleibera niz od Karajana. Sluchaj Gardinera, Hogwooda, Furtwanglera i sam ocen, czy na pewno chcesz miec zestaw od Karajana, skoro kiedys moze sie okazac, ze nie bedzie Cie cieszyl juz tak mocno, gdy poznasz cos, co zachwyca Cie bardziej. Bedziesz musial go wtedy wystawic na Allegro.
Bylem sobie w zeszla srode w Edynburgu na koncercie londynskiej orkiestry symfonicznej z Leonidasem Kavakosem. Zagrali na poczatek uwerture Prometeusz, pozniej koncert potrojny, a na koniec Eroike. Bylo mega. Za mna siedzial jakis dziad o aparycji sp. Zbigniewa Romaszewskiego, ktory momentami dyrygowal sobie sam i w ogole byl podniecony, przy owacjach krzyczal 'brawo!'. Jakis zapaleniec. Jedyny minus to jak przy finale eroiki w takim momencie jak smyki zrywaja sie ostro i buduja napiecie przed ta najslynniejsza melodia, to slyszalem jakies chujowe stukanie, nie wiem co to bylo, ale dochodzilo od kontrabasistow, tak jakby ktorys zahaczal o cos smyczkiem, choc taka amatorka wydaje mi sie malo prawdopodobna.

Tak czy siak bylo mega. Podobalo mi sie bardzo brzmienie orkiestry, takie szlachetne drewno, cieple i przyjemne. Niestety nie moge tego powiedziec o fortepianie podczas koncertu, byl jakis przyduszony i nie bylo mi dane uslyszec jego krystalicznej czystosci. Ale ogolnie performens znakomity. Bilem brawo az lapy spuchly.
Kupiłem sobie niedawno edycję Ferenza Liszta 26 płyt, Masterworks ediszyn. Otwieram, patrzę, a on krejzol, twórca kosmicznych etiud, zrobił sobie transkrypcje trzech (może więcej, nie ma niestety wszystkich dzieł Liszta, w tym symfonii Dantego(!!!) w tej paczce) symfonii Bethoveeńskich. Polecam, bardzo miło się słucha.

Kupiłem sobie niedawno edycję Ferenza Liszta 26 płyt, Masterworks ediszyn. Otwieram, patrzę, a on krejzol, twórca kosmicznych etiud, zrobił sobie transkrypcje trzech (może więcej, nie ma niestety wszystkich dzieł Liszta, w tym symfonii Dantego(!!!) w tej paczce) symfonii Bethoveeńskich. Polecam, bardzo miło się słucha.

Zrobil to ze wszystkimi symfoniami Ludwika. Dla milosnika Beethovena jest to na pewno bardzo ciekawa rzecz.
A ja sie wczoraj zorientowalem, ze przez te wszystkie lata jakos omijal mnie koncert skrzypcowy Ludwika, Op. 61. Nawet nie wiedzialem o jego istnieniu!

Dzis posluchalem go w wykonaniu Kremer/Harnoncourt i powiem Wam, ze jest to koncert wyborny. Pozniej dopisze go do pierwszego posta.
Radzę wszystkim posłuchać co z Betonmanem wyczyniał Glenn Gould. Słuchałem w jego wykonaniu Sonat i Bagatel, zagranych tak, że chyba tylko Ludwik był w stanie usłyszeć je równie dobrze we własnych myślach. Nawet zgrana do białości Sonata Księżycowa okazuje się, za sprawą Goulda być wspaniała - widocznie zbyt często jest grana, w dodatku przez ludzi, którym powinno to zostać sądownie zakazane.
http://www.youtube.com/watch?v=R8DdpK-1vKs

http://www.youtube.com/watch?v=l34oF9nIHzY
Zaopatrzylem sie ostatnio w ksiazke "1001 albumow muzyki klasycznej". Chyba ktos tutaj o niej nawet dyskutowal.

Jezeli chodzi o symfonie Ludwiga polecane sa nastepujace wykonania:

I Symfonia - George Szell Cleveland Orchestra 1964
II Symfonia - Rene Leibowitz Royal Philharmonic Orchestra 1961
III Symfonia - John Eliot Gardiner Orchestre Revolutionnaire et Romantique 1993
IV Symfonia - Frans Bruggen Orchestra of 18th Century 1990
V Symfonia - Carlos Kleiber Wiener Philharmoniker 1974
VI Symfonia - Erich Kleiber Amsterdam Concertgebouw Orchestra 1953
VII Symfonia - Carlos Klebier Wiener Philharmoniker 1976
VIII Symfonia - Daniel Barenboim Staatskapelle Berlin 1999
IX Symfonia - Wilhelm Furtwangler Bayreuth Festival 1951
Ciekawe. Ja jakoś nie mogę sobie wyobrazić zachwycaniem się dziełami muzyki klasycznej wykonywanej w latach 50'. Bo raz, że kiepska jakość nagrań, a muzyka poważna w przeciwieństwie do jazzu czy rocka nie pokrywa się z wiekiem patyną, tylko zwyczajnie brzmi komicznie. Dwa - że boję się różnych manier sprzed nastania panowania autentyzmu, w stylu nieustające, wyciskające łzy vibrato, albo nie daj Boże wciśnięte gdzie się da portamento.
"Wykonanie IX symfonii przez chor i orkiestre z Baureuth nie ma sobie rownych. Potrafi bowiem pomiescic caly rozmach beethovenowskiej wizji. Koncepcja dyrygenta W. Furtwanglera rozwijana wspolnie z teoretykiem Heinrichem Schenkerem, laczy sile zywiolow z dionizyjska spontanicznoscia, a rozmyslanie zmieniane tempa zarysowuja kontury ekspresyjnej topografii. Choc poczatkowo wykonanie moze sie zdawac nieco chaotyczne, wyrazista koncepcja interpretacji tuszuje to wrazenie. Osiagajaca niezrownane wyzyny ekstazy IX symfonia pod dyrekcja Furtwanglera jest wsrod innych nagran tym, czym samo dzielo w repertuarze symfonicznym"

Cytat odnosnie IX symfonii
Ostatnio sluchalem VII Symfonii w wykonaniu Carlosa Klebera. Niespodziewalem sie, ze tak oczywista muzyka, moze mi sie az tak spodobac
Kleiber typ pierwsza klasa na pewno, ale polecam obczaic symfonie Ludwika zagrane przez slynnego Hogwooda i rownie slynna Academy of Ancient Music. Jest to swoiste poznawanie na nowo tych dziel w kamieniu wykutych.
Wlasnie jakis czas temu znalazlem i zakupilem w empiku
http://www.amazon.com/Beethoven-The-Symphonies-Ludwig-van/dp/B000004CYT
ale jeszcze sie nie zebralem do przesluchania

Wlasnie jakis czas temu znalazlem i zakupilem w empiku
http://www.amazon.com/Beethoven-The-Symphonies-Ludwig-van/dp/B000004CYT
ale jeszcze sie nie zebralem do przesluchania


Tak jest, wlasnie o tym pisalem. Nie powiem, ze to sa moje ulubione wykonania, bo po mojemu najwieksza moc z najwazniejszych symfonii wydobywaja wciaz Karajan i Kleiber, ale musze przyznac ze Hogwooda sluchalem z wielka przyjemnoscia.
Pytanie do Was pragne skierowac:

Czy bylibyscie juz gotowi na zabawe ala przetrwaja najsilniejsi - symfonie Ludwika wana?
Raczej nie. Wiem wprawdzie, które jego symfonię lubię najbardziej, ale poza pierwszą trójką byłoby ciężko. dnia Czw 09:21, 19 Luty 2015, w całości zmieniany 1 raz

Raczej nie.
poza pierwszą trójką byłoby ciężko.


Ja trzech spośród nich w ogóle nie słuchałem, a pozostałe bym jeszcze musiał sobie przypomnieć.

Ja trzech spośród nich w ogóle nie słuchałem
a pozostałe bym jeszcze musiał sobie przypomnieć.

To slodka perspektywa. Ja bardzo lubie wracac co jakis czas do Ludwika. Wczoraj wieczorem na przyklad wpadlem na pomysl, zeby sobie przed snem przypomniec symfonie numer VI. I tak mnie zachwycila, ze ja cie krece.
Ja bym chetnie sie w takie cos zabawil, ale bym potrzebowal troche czasu
Albo dziewiątka, uhuhu.

Ja trzech spośród nich w ogóle nie słuchałem

Ktory?
1, 2 i 4
Hej. Które poematy symfoniczne brać? Polecicie jakieś wykonania?
Słuchałem ostatnio trójeczki, jest świetna, na dzień dzisiejszy moja ulubiona, więc polecam tę. Nie pamiętam kto wykonywał, bo to dawno było i nie prawda. Poszukam
Poematy symfoniczne = symfonie??
A Ludwig wogole jakies skomponowal?
Jemu chyba kaman o te pare uwertur i muze incydentalna, np. Ruiny Aten, op. 113

Szczerze mowiac to sam musze sie dopiero tym rzeczom przyjrzec.
Znajomy mi powiedział, że poematy symfoniczne Beethovena są spox. Tyle że właśnie za nic nie mogę ich znaleźć, a to dziwne. Ja rozumiem jakby był problem z poematem jakiegoś tam Szeluto, ale Ludwika? Pewnie więc faktycznie chodziło mu o to, o czym napisałeś wyżej.

Znajomy mi powiedział, że poematy symfoniczne Beethovena są spox.
Podejrzewam, że koledze bardzo podoba się także drugi album studyjny Arzachel, dwójeczka Blind Faith pewnie także nieźle go kręci. Przy okazji, poleć mu jeszcze X symfonię Ludwika.

Znajomy mi powiedział, że poematy symfoniczne Beethovena są spox.
Podejrzewam, że koledze bardzo podoba się także drugi album studyjny Arzachel, dwójeczka Blind Faith pewnie także nieźle go kręci. Przy okazji, poleć mu jeszcze X symfonię Ludwika.


Nie sądzę, kolega jest po jakichś tam studiach teoretycznych muzycznych i jest fanem muzyki średniowiecznej, Bacha i tych spraw.
Od kiedy Bach to muzyka średniowieczna?
On nic takiego nie napisal.
Między średniowieczną a Bachem jest przecinek przecież.
Zdanie z przecinkiem jest dwuznaczne, a bez niego było by zwyczajnie niepoprawne, np:
"Lubię jeść warzywa, marchew i takie tam" konstrukcja identyczna... a skoro kolo zna rzeczy które nie istnieją, to może i uważa Bacha za średniowiecznego.

"Lubię jeść warzywa, marchew i takie tam" konstrukcja identyczna... a skoro kolo zna rzeczy które nie istnieją, to może i uważa Bacha za średniowiecznego.

Lubie jesc warzywa, bekon i takie tam.
Z tego co wiem, barok jest czesto zaliczany do 'muzyki dawnej' razem renesansem i sredniowieczem i pewnie wlasnie dlatego zostal wymieniony jednym tchem. Termin jest szeroki jak dupsko I damy drugiego Perela.
Nie wyraziłem się zbyt jasno, fakt, ale spokojnie, zdaję sobie sprawę, że Bach nie żył w średniowieczu, bez przesady. Myślę że nie ma co tego ziomeczka wykpiwać, bo serio wie dość sporo, większość muzy mam od niego.
Obczailem sobie te Ruiny Aten, Op. 113



I powiem Wam, ze jest to wspaniale. Kto przerobil symfonie, konczerta itd. ten powinien sprawdzic to sobie niezwlocznie!

(tekst znajdziecie na angielskiej wiki)
Przesłuchałem, bardzo ciekawe.
https://www.youtube.com/watch?v=omFdAYpAXgY tutaj część z Ruin

Przesłuchałem, bardzo ciekawe.
https://www.youtube.com/watch?v=omFdAYpAXgY tutaj część z Ruin


Czemu w ruinach Aten tańczą derwisze?

Przesłuchałem, bardzo ciekawe.
https://www.youtube.com/watch?v=omFdAYpAXgY tutaj część z Ruin


Czemu w ruinach Aten tańczą derwisze?

Tak sobie wymyslili tworcy.

http://www.bostonglobe.com/arts/music/2014/03/08/ruins-athens-pieces-history-propaganda/jNWNuZxi8XuXCVUcpbLa2L/story.html
Jeżeli kogoś interesują fortepianowe wyczyny Ludwika, polecam Fantasie in G-Moll, Op. 77, Rondo in C-dur, bardzo milo słucha się Polonaise in C-Dur, Op. 89. 9 wariacji w C-moll. Jak coś mi się spodoba i zapamiętaj tytuł, to może uzupełnię post.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Ludwig van Beethoven
singulair.serwis