ďťż

Witajcie
Od bardzo dawna nie uczestniczyłem czynnie w życiu naszego najwspalnialszego, najciekawszego, naj..., naj.... itd, itp forum i bardzo mi z tego powodu wstyd
Niczym się nie chwaliłem, ale to nie znaczy, że nic nie stworzyłem (zlepiłem). Powstało kilka modeli, ale nie za bardzo miałem czas, aby bawić się zdjęciami i ich obróbką. Mam nadzieję, że od tej pory zacznę regularniej zaznaczać swoją obecność w naszym gronie mikromodelarzy.
Swoją reaktywację postanowiłem rozpocząć mini-relacją z budowy modelu Mansyu Ki-98 z MENG-a. Model ten zakupiłem niedawno w rzeszowskim sklepie modelarskim. Ponieważ jest to niezbyt skomplikowany model i do tego model samolotu, który nie doczekał się produkcji seryjnej i użycia bojowego, postanowiłem skleić go prosto z pudełka. Trochę krótkiej historii oryginału, z serii "What if ... ?" tutaj.
Na początek krótka recenzja modelu.
Pudełko dosyć sztywne, dobrze zabezpieczające model i bardzo ładnie ozdobione przyzwoitym art-em. Na bocznych ściankach rzuty boczne samolotu w trzech możliwych malowaniach.



Prosta i klarowna instrukcja montażu (przepraszam za jakość)



zawierająca także schemat malowań i wskazówki co do sugerowanych farb


Kalka nie zawiera napisów eksploatacyjnych, a tylko niezbędne oznakowania, ale wygląda na delikatną i nie ma żadnych przesunięć kolorów



Wszystkie elementy modelu umieszczone są w dwóch ramkach wtryskowych z jasnoszarego plastiku oraz jednej małej z przeźroczystego - owiewka i celownik.



Owiewka czysta ale trochę za gruba, co daje efekt soczewki. Elementy wykonane bez nadlewek, z wyraźnymi, równymi i w miarę delikatnymi liniami podziałowymi.



Drobne elementy nie powalają dokładnością wykonania.



Podział technologiczny elementów wygląda na przemyślany i montaż nie powinien sprawiać kłopotu. Czy to jest prawda i czy pasowność części będzie dobra zweryfikuje życie, czyli prace przy modelu. Postaram się rozpocząć prace jak najszybciej.
Pozdrawiam.
Tomek


Witajcie
Małymi kroczkami do przodu
Wczoraj wieczorem udało mi się spreparować fotel pilota i tablicę przyrządów.
Fotel po wycięciu z ramki wydawał mi się co nieco za toporny
i dlatego go odchudziłem ...

Wnętrze kokpitu pomalowane będzie zgodnie z instrukcją farbą Mr Color C127 Gunze Sangyo - Cockpit Color (Nakajima Mode), więc fotel też pokryłem tą farbą. Poduszkę fotela upodobniłem trochę do powleczonej skórą gąbki i pomalowałem farbą Model Master - Leather. Na wszystko poszedł filtr z olejnej farby dla artystów Astra. Dorobiłem również pasy wycięte z folii aluminiowej pomalowanej akrylem Humbrol - Khaki. Po tych wszystkich zabiegach udało mi się osiągnąć taki efekt



Kolejny krok to tablica przyrządów. Jak zawsze rozpocząłem od pomalowania przyrządów kolorem białym, po wyschnięciu którego pomalowałem resztę tablicy kolorem kokpitu (instrukcja). Przyrządy pomalowałem na czarno i zanim wyschła farba wydrapałem imitację podziałek i wskazówek na przyrządach. Potem parę kolorowych kropek jako lampki sygnalizacyjne i finito.



Dzisiaj wieczorem zamierzam się zabrać za kokpit. Na razie tylko wyciąłem z ramki "wannę" i dorobiłem imitację instalacji. Drut może ciut za gruby, ale myślę, że nie będzie to się rzucało w oczy po malowaniu.



Jutro postaram się pokazać co z moich zamierzonych prac wyszło.
Pozdrawiam.
Tomek
Żeby nie było że nikt nie patrzy! Patrzę...
Dobry model Panie :)czekam na kolejne etapy relacji!!!


Witajcie
Udało mi się zrealizować wczorajszy plan i to nawet z nawiązką. Stosowanie farb Mr Color sprawia, że prace mogą w zasadzie trwać non-stop, bez większych przerw na schnięcie farby. Dzięki temu kokpit powstał szybko i bez problemów.
Prace rozpocząłem od wymalowania ścianek kadłuba. Zastanawiałem się nad dorobieniem struktury wewnętrznej (żebra, podłużnice), ale stwierdziłem, że nie będą one widoczne po złożeniu kadłuba do kupy.



Po odłożeniu do wyschnięcia zabrałem się za wannę. Po wymalowaniu całości zająłem się przygotowywaniem manetek. Robię je z wyciągniętego nad ogniem plastiku z ramki. Po wycięciu pręcika zbliżam jego końcówkę do płomienia, pod wpływem którego końcówka puchnie tworząc na końcu coś w rodzaju kuleczki. Po tym zabiegu wystarczy pomalować je na odpowiednie kolory i manetki gotowe. Po 15 minutach miałem już zrobione i pomalowane manetki, drążek sterowy i wyschniętą wannę kokpitu. Teraz kolor czarny na panele, brąz na mapnik i trochę kolorów na lampki sygnalizacyjne, a po wyschnięciu wycieniowanie metalizerem ostrych krawędzi i wash z olejnej farby artystycznej. Efekt widoczny na zdjęciach poniżej.



Teraz pozostało wklejenie wcześniej przygotowanych elementów, czyli fotela i tablicy przyrządów. Tak prezentuje się gotowy kokpit.



Na dzisiejszy wieczór przewiduję zabranie się za wnęki podwozia i belki kadłuba, a jeśli się uda to może i coś więcej.

Pozdrawiam.
Tomek
Ech, no ładnie. Jakich pędzli używasz?
Witaj walbe
Używam najzwyklejszych pędzelków dostępnych w każdym dobrym sklepie papierniczym lub sklepie z modelami. Oczywiście są to pędzelki do retuszowania lub malowania cienkich linii.



Pozdrawiam.
Tomek
Pięknie dziękuję, taka graficzna informacja jest o wiele lepsza niż dziesiątki zdań. Ja kupiłem pędzle w Tesco. Lidl i takich tam , i niestety nie jestem z nich zadowolony.
Witajcie
Klejenia ciąg dalszy poszedł zgodnie z planem. Niestety nie miałem wcześniej czasu na zrobienie kolejnego odcinka relacji. Czynię to teraz, a to oznacza, że raczej nie wykonam dzisiaj zaplanowanych prac przy modelu
Jak do tej pory model składa się świetnie i jest szansa, że będzie to jeden z najszybciej (a może jednak najszybciej ) zbudowanych przeze mnie modeli.
Po ukończeniu kokpitu przyszedł czas na wnęki podwozia, co wymuszone zostało przez technologię montażu elementów. Kokpit jest zespolony z wnęką koła przedniego, stanowiąc jeden podzespół, który należy wpasować w kadłub. Wnęki podwozia głównego tworzą ścianki belek kadłubowych i dno, a właściwie sufit, komory. Wnęki pomalowane, zgodnie z zaleceniem instrukcji, farbą Mr Color C57 - Metal Blue Green.



Po wyschnięciu farby i szybkim "złoszowaniu", posklejałem wszystko do kupy - sufity wnęk podwozia głównego w belki kadłubowe, a zespół kokpit-wnęka podwozia przedniego w kadłub.



Ponieważ wszystko ładnie pasowało szybko i bez problemów udało się zamknąć kadłub i połączyć go z dolną częścią centropłata.



Jak widzicie prawie nie widać połączeń połówek kadłuba, ale muszę poczekać aż klej porządnie wyschnie i przeszlifować połączenia. Aby mieć gotowe główne podzespoły modelu skleiłem też połówki skrzydeł.



Na dzisiaj zaplanowałem połączenie wszystkich tych elementów w całość, ale nie wiem jeszcze czy mi się to uda. W najgorszym przypadku zrobię to jutro
Pozdrawiam.
Tomek
Witajcie
Tworzenia ciąg dalszy.
Mając gotowe podzespoły bardzo szybko udało się je połączyć w całość.
Najpierw skrzydła z centropłatem



a potem belki i statecznik poziomy



Spasowanie elementów jest świetne. Na jedyną niedokładność natknąłem się łącząc belki ze skrzydłami.



Jest to jednak błąd bardzo łatwy do usunięcia. Kilka minut szlifowania, parę minut polerowania, odtworzenie linii podziałowych i gotowe.

Jak widzicie niezbyt wiele udało mi się zmajstrować wczoraj i dzisiaj, ale w zasadzie, jak dobrze pójdzie, to jutro będzie gotowa cała bryła samolotu i może uda się całość pociągnąć podkładem pod farbę

Na dzisiaj tyle.
Pozdrawiam.

Tomek
Witajcie
Szybki i bez rozpisywania się ciąg dalszy budowy. Powalczyłem trochę z powierzchnią, zapełniając pokazane wcześniej szczeliny szpachlą w płynie i po wyschnięciu zmywając jej nadmiar. Potem mycie w detergencie znanej marki (imię męskie - pseudoreklama, albo inaczej lokowanie produktu - ) i warstwa podkładowa.

i drobnica

Nie wiem, czy ktoś jeszcze stosuje taki podkład, ale ja spróbowałem tego :



Zdecydowałem się na takie rozwiązanie z potrzeby, bo gdy wszystko było gotowe do malowania okazało się, że podkład Tamiyi w aerozolu nie chce współpracować i nie chce wydostać się z pojemnika. Prawdopodobnie coś się stało z zaworkiem i gaz się ulotnił. Wcześniej ten samochodowy podkład wypróbowałem na starym modelu. Ponieważ było OK, pod dyszę poszedł Mansyu. Wygląda na to, że spokojnie można zastosować ten preparat do modeli, które posiadają linie podziału mało subtelne, choć pewnie wypróbuję i na delikatniejszych.
Ciąg dalszy nastąpi (mam nadzieję - nie wiem jak Wy - że wkrótce).
Pozdrawiam.
Tomek

Nie wiem, czy ktoś jeszcze stosuje taki podkład

Spray Motip'a stosuję jako podkład do figurek. Sprawdza się idealnie, bo szybko schnie, a farba bardzo dobrze się na nim trzyma (mowa o farbach akrylowych Citadel, Game Color i Vallejo).
Samolocik pokraczny, czyli ładny.
Przyglądamy się.
Ja stosuję ten podkład w 1/700. Jest bardzo dobry, ale mało ekonomiczny bo psikasz szerokim strumieniem, ale przy tej cenie to za przeproszeniem pikuś.
Witajcie
Tydzień milczenia spowodowany spowolnieniem postępów prac przy modelu . Obowiązki w pracy i w domu
Nie za wiele zrobiłem Udało się tylko pomalować model czarnym podkładem (czarna błyszcząca Pactra)



a po wyschnięciu okazało się, że muszę poprawić powierzchnie (za gęsta farba). Po szlifowaniu



poprawka czarną, a potem metalizer (Model Master 1401 Aluminium)



Teraz się zastanawiam, czy zabezpieczyć całość lakierem i dopiero cieniować poszczególne blachy, czy też cieniować, a potem zabezpieczać.
Może ktoś poradzi. Nie mam w tej dziedzinie doświadczenia, bo jakoś tak do tej pory omijałem metalizery. Wolałem kamuflaże od "natural metal". Teraz chcę się nauczyć nowej techniki, bo spodobały mi się takie malowania, a poza tym stanowią wyzwanie. Są trudniejsze od kolorów.
Pozdrawiam.
Tomek
Tomek: ciekawy temat, nawet nie wiedziałem że taki "prawie P-38" w ogóle istniał

Gdyby to był metaliczny papier barwiony w masie to bym mógł coś doradzić,
no ale że kolega plastikiem pojechał to milczał będę

Powodzenia z malowaniem!
Witajcie po dłuższej przerwie
Nie myślcie sobie czasem, że się obraziłem z powodu słabej oglądalności moich wypocin i się nie odzywałem tak długo
W tym czasie, nie chcąc całkowicie spartolić drogiego modelu, uczyłem się malowania metalizerami na tańszych. Zbudowałem dla celów badawczo-szkoleniowych P-47 Thunderbolta z Academy, a potem Spitfire F Mk.22 z Airfixa. Próbowałem metalizerów Model Master, Humbrol, Gunze Sangyo i na sam koniec Alclada. Nauczyłem się małe co nieco, ale i tak nie uniknąłem błędów przy Mansyu
Po próbach postanowiłem najpierw cieniować blachy, a potem zabezpieczać bezbarwnym lakierem. Do cieniowania użyłem coś takiego:



Zamaskowałem sąsiednie pola,



a następnie za pomocą wacika do uszu wtarłem grafit w powierzchnię.



W dalszej kolejności przyszedł czas na białe pasy pod Hinomaru



Kolejne czynności to przygotowanie modelu do nałożenia barwy zielonej na górne powierzchnie. Po rozdzieleniu powierzchni malowanych od nie malowanych za pomocą pasków z taśmy Tamiyi, resztę powierzchni zabezpieczyłem Maskolem, a właściwie specyfikiem Maskolopodobnym. Zamiast Maskola używam specyfiku firmy Talens o nazwie "Liquid masking film"



Moim zdaniem lepszy od Maskola. Po długim przebywaniu na modelu nie powoduje odbarwień farby, ani jej uszkodzeń, tak jak to się zdarza przy Maskolu. Ma jeszcze dodatkową zaletę. Jest stosunkowo tani. Za 75 ml butelkę, w sklepach dla artystów trzeba zapłacić jedynie około 16-18 zł, podczas gdy za Maskola około 12-15 zł za 22ml.

Po zamaskowaniu zaaplikowałem na górne powierzchnie farbę Mr Color C129 Dark Green (Nakajima)



Dzisiaj planuję kontynuować prace. Ciąg dalszy nastąpi wkrótce.
Pozdrawiam.
Tomek
Witajcie
Prace faktycznie kontynuowałem zgodnie z planem, ale nie za bardzo miałem czas, aby wrzucić zdjęcia no forum. Zresztą i pośpiech widać po jakości zdjęć - trochę nie ostre
Kolejne etapy wykonanych prac to: nałożenie kalek, natryśnięcie góry matem i "zdrapki".



Teraz pozostaje tylko osprzęt, który został w międzyczasie przygotowany (śmigło, podwozie, klapy luków podwozia, uzbrojenie) i model będzie gotowy. No oczywiście pozostaje jeszcze niezbędna drobnostka - czas. Razem z wiosną i piękną pogodą przybyło obowiązków. Mieszkając w domu prywatnym po zimie jest co robić. Na szczęście już weekend
Pozdrawiam.
Tomek
Hejka Tomek, model wyszedł naprawdę fajnie! Szczególnie podobają mi się obicia oraz dolne powierzchnie w aluminium.
Witajcie
Udało mi się zakończyć prace nad Mansyu. Mimo, że nie jest wolny od wad, to wydaje mi się, że przyciąga oko. Prezentuje się całkiem ciekawie wśród innych "japończyków" i wyróżnia się wśród nich swoimi nietypowymi kształtami i wielkością. Dla porównania kilka fotek z innymi modelami:

N1K2 Shiden Ki-44 Shoki D4Y3 Suisei i bardziej znanym P-47

A teraz czas na galerię końcową.




Kurcze, zdjęcia trochę nie bardzo wyszły. Niezbyt ostre i takie jakieś mdłe. Trochę lepsze wyszły przy świetle sztucznym niż przy dziennym. Chyba coś się dzieje z moim aparatem Spróbuję zrobić lepsze zdjęcia i wrzucić je jeszcze raz.
Pozdrawiam.
Tomek
No i elegancko!!!Fajnie wyszło zdjęcie z P-47, który sam będąc "klocem" daje pojęcie o wielkości Ki-98:)Nietypowa konstrukcja musi przyciągać oko na półce wśród innych modeli.
Dzięki Karol
Mogłem zrobić jeszcze zdjęcie z profilu, aby pokazać jak wysoko była kabina pilota. Aby dostać się do kokpitu musiał z pewnością korzystać z drabiny.
Pozdrawiam.
Tomek

Fajne dziwadło



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Mansyu Ki-98 MENG
singulair.serwis