ďťż

Neil Percival Young (ur. 12 listopada 1945 w Toronto w Kanadzie), gitarzysta, wokalista i kompozytor rockowy. Wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame w 1995 roku. Kawaler Orderu Kanady i Orderu Manitoby.
Autor poetyckich, filozofujących tekstów piosenek, cechujących się jednakże prostotą stylu. Od lat 60., aż do dziś wyraża w nich ideały cechujące kontrkulturę hippisowską. W swym muzycznym stylu przechodzi ze skrajności w skrajność – od miękkiego, niekiedy łzawego, akustycznego folk rocka, do agresywnego hard rocka, zawsze jednak dotykając w swej muzyce istotnych kwestii ludzkiej egzystencji. W swoim folkowym dorobku skłaniał się nieraz w stronę rocka psychodelicznego, a nawet grunge'u i heavy metalu. Często wzbogacał swoje utwory o długie, spektakularne solówki gitarowe. Głos Neila Younga, nienaturalnie wysoko ustawiony, a zarazem nieco szorstki, jest jednym z najłatwiej rozpoznawalnych w muzyce rockowej. Neil Young jest znany ze swej pracowitości. Od początku swej kariery w połowie lat sześćdziesiątych nieustannie nagrywa nową muzykę oraz intensywnie koncertuje, jednocześnie współpracując z wielką ilością innych artystów, także tych z najnowszego pokolenia. Ze względu na swój wpływ na powstanie i rozwój muzyki grunge nazywany bywa ojcem chrzestnym grunge'u (The Godfather of Grunge). Do największych przebojów Neila Younga należą: "Heart of Gold", "Helpless", "Old Man", "Like a Hurricane" czy też hardrockowe utwory takie jak: "Cinnamon Girl", "Rockin' in a Free World" czy "Hey, Hey, My, My" (Into The Black).

Dyskografia;
1968 Neil Young
1970 After the Gold Rush
1972 Harvest (wraz z zespołem The Stray Gators)
1974 On the Beach
1975 Tonight's the Night
1976 Long May You Run
1977 American Stars 'n Bars
1978 Comes a Time
1980 Hawks & Doves
1983 Trans
1983 Everybody's Rockin' (wraz z zespołem The Shocking Pinks)
1985 Old Ways
1986 Landing on Water
1988 This Note's for You (wraz z zespołem The Bluenotes)
1989 Eldorado
1989 Freedom
1990 Ragged Glory
1992 Harvest Moon
1995 Mirror Ball (z Pearl Jam)
2000 Silver & Gold
2001 Mystery Train
2002 Are You Passionate?
2003 Greendale
2005 Prairie Wind
2006 Living With War
2007 Chrome Dreams II
2009 Fork In The Road

Kilka hitów:
http://www.youtube.com/watch?v=7fXaC07X5M8
http://www.youtube.com/watch?v=DW1l6hS0OPc
http://www.youtube.com/watch?v=PdiCJUysIT0

Słucha ktoś kanadyjskiego Dylana? Ja przyznam, że kiedyś kolega mi puścił kilka jego kawałków, spodobały mi się, ale nigdy nie wróciłem do tego Pana. Warto?


Dobry kolo, chociaż przyznam, że z Buffalo Springfield bardziej go lubię. Jego solowych płyt znam garść ledwie, ale After the Gold Rush i Everybody Knows This Is Nowhere mają momenty. Zarówno świetne, jak i przeciętne, ale te dobre warte są nawet chwili nudy
Ostatnio bardzo często go słucham (solowego i w zespołach). Potwornie tego jest dużo, ledwo się orientuję w talach 60' i 70', na późniejsze jeszcze przyjdzie czas.

Dżeneralnie na większości jego płyt można znaleźć tak ze 2 / 3 kawałki naprawdę rewelacyjne + 6 /7 przyjemnych piosenek, które wlatują jednym chujem a wylatują drugim. I to jest naprawdę fajny patent, taki w stylu przedempetrzyowym, że się słucha całej płyty, jest ona okej, ma miły klimat i raz na czas jakiś nadchodzi ulubiona piosenka.

A w ogóle, to typa przezwali Dziadkiem Grandżu, bo się Pearl Jam na nim wzorował (nawet zagrali na jego płycie Mirror Ball - bardzo przyjemnej, fajnej, choć, jak zwykle nierównej ). I coś w tym jest, tylko że jednak grandżowcy lubili napinać muskuły i wołać, że są gwiazdami rocka, głosem pokolenia i nawet muzyce ichniej jest to słyszalne. Neil Young był sto razy bardziej naturalnym skurwysynem od tych wszystkich chujów z tłustymi włosami w podartych spodniach. Dlatego go wolę, chociaż muszę przyznać, że nie słyszałem u niego nic tak równego jak Ten Perl Dżema.

które wlatują jednym chujem a wylatują drugim. Kapitanie?



Haha, najlepsze jest to, że ja przeczytałam "uchem" i gdyby nie zacytowana wypowiedź, to nie zwróciłabym uwagi

Chyba opatrzność jakaś czuwa nade mną

Co do pana Younga, to widnieje na liście rzeczy, z którymi muszę się zapoznać w najbliższym czasie, także od komentarza niestety na razie muszę się powstrzymać.

Haha, najlepsze jest to, że ja przeczytałam "uchem" i gdyby nie zacytowana wypowiedź, to nie zwróciłabym uwagi

Chyba opatrzność jakaś czuwa nade mną

W tym wypadku - opaczność.
Zdecydowanie wolę jego zapędy folkowe niż bluesowe, także dla mnie jego największym dziełem jest After the gold rush i tę płytę wielbię. Do tego On the beach i Everybody knows it's nowhere też są b. dobre. Deja vu i BS Again z udziałem Younga to również rzeczy świetne.
No i muzyka z "Truposza".
Ostatnio zasłuchuję się w dwóch jego koncertach; Live at Massey Hall 1971 i Live at the Fillmore 1970 i muszę wam powiedzieć, że zwłaszcza pierwszy koncert jest magicznym przeżyciem. Rzadko komu udaje się wydobyć tyle emocji i piękna, zwłaszcza gdy na scenie występuje sam, a do dyspozycji ma tylko pianino i gitarę. Mówię wam, naprawdę coś niesamowitego! Klimat tego koncertu naprawdę potrafi chwycić mocno za serce (oczywiście jeżeli lubimy nostalgicznego i melancholijnego Younga, chociaż znajdziemy tam również jeden country hicior ;d) Co do drugiego koncertu to nagrany już jest w stylu wczesnych płyt Neila z zespołem Crazy Horse. Nie za bardzo podoba mi się strona wokalna tego koncertu, oraz dużo jest na nim momentów country, ale to co zrobili Panowie z Cowgirl in sand i Down by the river może się podobać, Young pokazuje, że jest świetnym gitarzystą. I generalnie ten koncert ma taki radosny, lekki wydźwięk. Słychać, że panowie mieli sporo radości ze wspólnego grania. Także tak, polecam



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Neil Young
singulair.serwis