|
Papierosy, fajki, tytoń
singulair.serwis |
No wiec jak, knypki? Popalacie sobie, gdy mama nie widzi?
Bo ja tak. Kiedys palilem sporo kioskowego syfu. Pozniej postanowilem zostac Heraklesem i musialem odlozyc to na bok, jednak skutkowalo to naglymi powrotami do palenia co kilka miesiecy, na kilka dni. Niedawno zatem postanowilem znalezc zloty srodek. Kupilem sobie papirusy marki Dunhill, ktore to pale w ilosciach minimalnych, tj. 1-2 dziennie. To jest najlepsza rzecz, jaka w zyciu palilem. Nie oslabiaja mnie, nie musze natychmiast po wypaleniu pic wody, nie smierdza ani nie dusza. Pozostawiaja za to mily smak na jezyku, a mimo swej dlugosci nie ma sie uczucia przesytu ani silnej ochoty na nastepnego zaraz po pierwszym - w zamian daja uczucie satysfakcji, a oddycha sie po nich tak jakby sie niczym nie zatkalo pluc.
No ale w Polsce tego nie macie jebane biedaki!!!!!!!!!!!
Otrzymalem tez kiedys w prezencie drewniana fajke. Kupilem sobie do niej tyton waniliowy. Probowalem palic jakies 10 razy i chociaz zaczalem juz dochodzic do wprawy w nabijaniu, pykaniu etc. to jakos mi to nie odpowiadalo. Duzo z tym zabawy.
Nigdy nawet nie próbowałem.
Nigdy nawet nie próbowałem.
Dlaczego?
W ogóle nie ciągnie mnie do używek. A papierosy w dodatku śmierdzą i dają raka, chociaż nie odmawiam im wartości w podrasowywaniu wizerunku jak u Reeda na nowym bannerze.
No Reed z ta fajka na bannerze wyglada trojwymiarowo jak rzezba niemalze.
A z tym rakiem od fajek to tez troche pierdolenie kotka przy pomocy mlotka. Tutaj na zachodzie szpeca pudelka od papierosow koszmarnymi obrazkami i napisami PALISZ - ZDYCHASZ KURWO. Szkoda, ze nie pisza tak na coca coli albo slodyczach, przeciez to rownie zasadne.
Szkoda, ze nie pisza tak na coca coli albo slodyczach, przeciez to rownie zasadne. Nie zdziwiłbym się jakby wkrótce faktycznie to wprowadzili. Kiedyś Kolonko mówił, że burmistrz Nowego Jorku wpadł na pomysł zakazania sprzedaży dwulitrowych butelek coli w trosce o zdrowie obywateli. 
Nigdy nawet nie próbowałem. Ja podobnie. Papierosów używam jedynie w celach uzupełniających, że tak powiem.
Papierosów używam jedynie w celach uzupełniających, że tak powiem.

Nigdy nawet nie próbowałem.
same.
Jeśli nie liczyć jednego macha (czy jak to się tam zwie) w drugiej klasie podstawówki.
Papierosów używam jedynie w celach uzupełniających, że tak powiem.
 z substancjami leczniczymi 
A w podstawówce chujki śmiali się ze mnie z racji tego, że nawet macha wziąć nie chciałem (papierosa).
O kurde, duzo Was.
Ja kilka razy w życiu spróbowałem i nigdy nie miałem po tym miłych wspomnień. Po pierwsze, mnie można nakłonić do palenia dopiero wtedy, gdy jestem pijany niemalże w trupa, a zdarza mi się to bardzo rzadko, właściwie prawie wcale. Po drugie, po dymie tytoniowym prawie zawsze boli mnie żołądek. Po trzecie nie wiem po co miałbym to robić. Naprawdę na trzeźwo nie widzę w tym nic pociągającego. Moja dziewczyna pali niestety sporo i muszę jej jakoś wyperswadować, aby ograniczyła.
W przypadku kobiety, na ograniczenie, a nawet rzucenie, jest jeden niezawodny sposob: postarac sie o dziecko. 
Chociaz raz na ulicy widzialem szkockie babsko w ciazy, palace szluga. Musze przyznac, ze to byl obrzydliwy, straszny widok.
Nie paliłem i nie palę bo dym tak jebie że wolałbym już włożyć ryj w krowi placek.
Też nigdy nie próbowałem ani nie spróbuję. Popieram stanowisko Filasa. Z trudem znoszę obecność palących w swoim otoczeniu, oczywiście poza moim mieszkaniem, bo tu palenie jest surowo zabronione. Dlaczego ludzie sięgają po papierosy, to tego nie jestem w stanie zrozumieć.
Ale z Was mamie synki.
Generalnie jakby nie capiło to może i bym chociaż spróbował, ale w obecnej sytuacji raczej nie.
Papierosow nie pale, raz w zyciu probowalem i nie odczuwam dalszej potrzeby. Wole czasem inne specyfiki zapalic.
Ale z Was mamie synki.
A co to? Gimnazjum?
Ej, ale poważnie, cioty z was "nie palę bo bszydko pachnie". Sam palę bardzo okazjonalnie, na imprezach zwykle, ale poza socjalną rolą palenia fajek, to jest całkiem fajne uczucie zapalić jakiegoś fajasa.
A na cholerę wydawać na to kasę?
Co niby jest fajnego w truciu się?
Już tam trucie się nawet nie jest takie ważne. Może niektórzy chcą umrzeć młodo.
Ale kurde, nie lepiej dodawać sobie "Ludwika" do obiadu? Taniej wyjdzie. Na faje idzie góra forsy.
Ale zupa z Ludwikiem jest niesmaczna, a dym tytoniowy jest nawet przyjemny? Abstrahując od tego, że jedzenie zupy z Ludwikiem nie odstresowuje ani nie ułatwia integrować się z innymi? ._.
Ja jestem z tych palących na imprezie, na nietrzeźwo. Choć na trzeźwo się kilka razy zdarzyło. Akurat, mam złamaną faję w pokoju i się zastanawiam czy jej nie wypalić zaraz.
Ale zupa z Ludwikiem jest niesmaczna, a dym tytoniowy jest nawet przyjemny? Abstrahując od tego, że jedzenie zupy z Ludwikiem nie odstresowuje ani nie ułatwia integrować się z innymi? ._.
Ale przecież Pan nie jadłeś. Nie wiesz Pan jak to jest 
Jak mówią luźni goście - wszystkiego w życiu trzeba spróbować.
Ale po co mam się przekonywać empirycznie, że jedzenie ludwika wywołuje wrzody żołądka i jest niezdrowe?
Jak mawiają prorocy "Większość przysłów jest do dupy"
A po co przekonywać się empirycznie, że faje paskudzą płuca i są niezdrowe?
A poza tym - tak nie mawiali prorocy, a starożytni murzyni 
Nie no, wiadomo ze palenie papierosow to glupota nie do obrony, ale z tysiaca i jednego argumentow przeciwko paleniu, ten o brzydkim zapachu jest najmniej donosny.
Dlatego zreszta ograniczylem do minimum palenie, zamieniajac kioskowy, masowy syf na Dunhille, ktore ani nie smierdza ani nie oslabiaja.
Ja, tak samo jak zuy_pan i John Cipolina, lubię palić w towarzystwie i przy piwie.
Tutaj Szumowska o Hasie opowiada:
https://www.youtube.com/watch?v=pSJbpDxdYrU
Abstrahując od tego, że jedzenie zupy z Ludwikiem nie odstresowuje ani nie ułatwia integrować się z innymi?
Nie jestem pewien, czy papierosy odstresowują, obserwując jak palacze się denerwują przy braku koniecznej przerwy na dymka odnoszę wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie.
Natomiast stosowanie środków odurzających celem wytrzymywania w grupie jakiś ludzi to kompletna abstrakcja. Będąc wśród osób, które szanuję i lubię, nie potrzeba mi żadnych używek, natomiast jeśli znajdę się w gronie debili to wypuszczanie z siebie cuchnących wydechów z pewnością nie sprawi, że zmienię o takich osobach swoje zdanie i zacznę przyjemniej spędzać z nimi czas.
Jakby wszyscy wpuszcali sobie Ludwika do krwi to byś się nie zastanawiał czy on jest ok.
Natomiast stosowanie środków odurzających celem wytrzymywania w grupie jakiś ludzi to kompletna abstrakcja. Będąc wśród osób, które szanuję i lubię, nie potrzeba mi żadnych używek, natomiast jeśli znajdę się w gronie debili to wypuszczanie z siebie cuchnących wydechów z pewnością nie sprawi, że zmienię o takich osobach swoje zdanie i zacznę przyjemniej spędzać z nimi czas.
To zupełnie nie o to chodzi, na imprezach przeważnie większość pali, nawet jak nie są palaczami, to sobie zapalą, zwykle odbywa się to w jakimś wyznaczonym miejscu, bo wiadomo. Zwykle idzie się palić w grupie, bo jak ktoś powie, że idzie zapalić, to się do niego przyłączy kilka osób, tworzą się zatem imprezowe kuluary, w których się dyskutuje jakieś tematy, w trochę mniejszym gronie, co w połączeniu z wyluzowanie spowodowanym paleniem pozwala na łatwe nawiązanie kontaktu z kimś obcym.
No i oczywiście papierosy nie są aż tak niezdrowe jak mówią w mediach, to generalnie jakaś durna propaganda, wg której jak zapalisz papierosa raz na tydzień to dostaniesz po roku raka, a jak nawet nie, to po kilku latach nie będziesz mógł wejść na 1 piętro po schodach bez zadyszki, totalna bzdura.
Papierosy to były fajne w przygodach Tomka, jak pan Smuga popalał sobie z seniorem Wilmowskim w przerwach między łapaniem tygrysów bengalskich.
To chyba jakas ksiazka dla dzieci.
Egzakli.
JP na 100% - Jebac Papierosy na 100%
Fajki są spoko. A Dunhille można dostać i w Polsce. Wiadomo, nie w każdym kiosku, ale można.
Ale pewnie Cie nie stac 
|
|