Polska pod śniegiem. Nadciąga wielki mróz
singulair.serwis |
Polska pod śniegiem. Nadciąga wielki mróz
Zasypane drogi, gigantyczne korki do późnych godzin wieczornych, opóźnione pociągi, autobusy i tramwaje - atak zimy dał się mocno we znaki. Na drogach wciąż trudne warunki, bo w nocy sypało. Dziś w ciągu dnia ma się przejaśniać. Opady śniegu będą stopniowo ustawać. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że nadciąga fala potężnych mrozów.
Wczoraj pokonanie paru kilometrów z pracy do domu zajmowało nawet kilka godzin. Nad ranem główne drogi w miastach były przejezdne, jednak osiedlowe ulice są na ogół w ogóle nieodśnieżone. Mieszkańcy miast z różnych części kraju skarżą się, że drogowcy nie dają rady z regularnym odśnieżaniem.
Ciężko mają też piesi, gdyż pługi spychają śnieg na chodniki.
Zasypane drogi, gigantyczne korki do późnych godzin wieczornych, opóźnione pociągi, autobusy i tramwaje - atak zimy dał się mocno we znaki. Na drogach wciąż trudne warunki, bo w nocy sypało. Dziś w ciągu dnia ma się przejaśniać. Opady śniegu będą stopniowo ustawać. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że nadciąga fala potężnych mrozów.
Wczoraj pokonanie paru kilometrów z pracy do domu zajmowało nawet kilka godzin. Nad ranem główne drogi w miastach były przejezdne, jednak osiedlowe ulice są na ogół w ogóle nieodśnieżone. Mieszkańcy miast z różnych części kraju skarżą się, że drogowcy nie dają rady z regularnym odśnieżaniem.
Ciężko mają też piesi, gdyż pługi spychają śnieg na chodniki.
Nie nadążali z odśnieżaniem
Także stolica do późnego wieczora była sparaliżowana. Mimo ciągłego odśnieżania stołecznych ulic pasażerowie komunikacji miejskiej musieli liczyć się ze sporymi utrudnieniami. Intensywne opady śniegu zakorkowały miasto. Korki powstały na głównych arteriach, m.in. na ul. Puławskiej i Marszałkowskiej oraz w al. Niepodległości, a także na drogach wyjazdowych z Warszawy.
Pługo-maluch oddaje cios zimie

Zawieszenie od "malucha", zbiornik paliwa wyciągnięty z Trabanta, znaczek...
Ci, co zdecydowali się na komunikację miejską musieli spędzić na przystankach autobusowych albo tramwajowych nawet kilkadziesiąt minut. Aby przedostać się np. z centrum na południe miasta, do Wilanowa, trzeba było spędzić w autobusie nawet 2,5 godziny. Zwykle potrzeba na to maksymalnie 30 minut.
Wiele linii autobusowych i tramwajowych nie kursowały według rozkładów jazdy. Sporadycznie jeżdżące autobusy były przepełnione i nie były w stanie zabrać z przystanków kolejnych pasażerów. Część osób zdecydowała się iść na piechotę.
Jak poinformowała rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta Iwona Fryczyńska w poniedziałek na ulice Warszawy pracowało 170 pługów usuwających śnieg. Mimo tego służby drogowe nie nadążały za obfitymi opadami białego puchu, przez co na drogach nie brakowało stłuczek.
Tylko od rana do 19.30 wieczorem w stolicy doszło do 114 kolizji i jednego wypadku, w którym została ranna jedna osoba.
Jak zwykle dziennikarskie sensacje.........
A zima jest przecież normalna. Nie ma "fali potężnych mrozów".