ďťż

Dobry wieczór!

Tak jak w tytule, mam zamiar pomęczyć się nad modelem Revll'a w skali 1:720 krążownika niemieckiego Prinz Eugen.
Wygląda on mniej więcej tak:


A co do samego modelu to jest on zdrowo przedpotopowy. Karabiny przeciwlotnicze "wprasowane w pokład", Arado 196 składa się z arado + pływaki na stałe z katapulta i obrotnicą. części odlane jak w modelu 1:72 Mig-17 pewnej polskiej firmy ( a myślałem, że tak tragicznie sie już nie da )
Będzie trochę zabawy pilnikiem

Na pierwszy ogień wczepieni kadłuba na sucho w podstawki i sucha przymiarka cześci ponad linią wodną oraz 1-sza warstwa farby na pokłady.


Już widze, że będzie sporo wyrównywania odsterczających nadlewek.

A i mam takie pytanie do kolegów modelarzy z bolszym doświadczeniem, jak najlepiej wyeksponowac , uwydatnić bulaje/iluminatory w burtach? słyszałem o nawiercaniu, a czy są jakies inne skuteczne metody?




witaj...
Na początek wybrałeś ostrą walkę....
rzeczywisćie wygląda mniej więcej

innym skutecznym sposobem niż nawiercanie bulajów jest nawiercanie bulajów.
Witam
No to zasiadam i lukam... Jako rzekł blacman, wiercić, najlepiej ręcznie (przynajmniej ja to robię ręcznie).. (no, no, bez podtekstów proszę)

Pozdrawiam

(...) A co do samego modelu to jest on zdrowo przedpotopowy.
Będzie trochę zabawy pilnikiem

Oby tylko .
Siadam i paczym bo chyba zapowiada się ostra jazda po bandzie.


No to wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę. Te modele ładnie wyglądają tylko na obrazku.
Wyrzutnie torpedowe odlane są razem z pokładem? Jamy skurczowe na kadłubie wielkie jak alpejska dolina. Kupę roboty Ciebie czeka. Mam nadzieję że się nie zniechęcisz.
A co do Revełla, jedyne modele godne uwagi to Olympic i Tiger.

A co do Revełla, jedyne modele godne uwagi to Olympic i Tiger.

Tylko dlaczego Tigera zrobili w wersji pokraka a nie w pierwotnej, klasycznego, miłego dla oka krążownika? Jak nie urok to sr... , przepraszam, przemarsz Armii Czerwonej.

A tak wracając do "merituma" czyli Eugena, to sugeruję za rozejrzeniem się za elementami żywicznymi do walorki.
Elementy żywiczne bądź blaszki na pewno by sie przydały do tego modelu, ale problem jest taki, że raz szkoda mi wydawać na dodatkowe elementy do modelu za cirkca 40 złotych, dwa chce zobaczyć jak będzie wyglądał w "surowej " oryginalnej wersji. Zawsze potem mogę dla porówannia zrobic "prawdziwego Eugena" na przykład z Tamiyki albo innej skośnookiej firmy.

Na ten czas wiercenie otworów


A co do pytania powyżej, tak torpedy sa na stałe w pokładzie. Tak samo jak łodzie pokładowe...mają płaskie dna i są 1 cześcia z górnym pokładem. Nawet Atlanta S-Mars'a za 25 złotych miała szalupy osobno

ALe równie dobrze po skonczeniu tego modelu mogę zabrac sie za drugiego Eugeniusza a tego zrobić w wersji z Bikini Atol :


Jutro zabieram się za wiercenie. Chwilowo staram sie zastąpić wszystkie "płaskie" łodzie i motorówki oraz 2-lufowe przeciwlotnicze działka takimi bardziej 3D. Również zamiast znajdujących się w pudełku dalmierzy i szperaczy mam zamiar zamontować hasegawowe odpowiedniki, z dużo lepszą jakością wykonania i znacznie ładniejszymi detali. Jutro dodam jakieś zdjęcia z postępów.
Połowa mostka już gotowa. Pomęczyłem się dziś dremelkiem i ponawiercałem kadłub. Łodzie wymienione na ładniejsze, mam tylko problem dopasowaniem komina do pokładu między przednią nadbudówką a podstawą tylniej, ale pilnik w ręce i do dzieła. Poniżej zdjęcia ze stoczni w trakcie wiercenia


Ręcznym wiertłem proponuję ręcznym
Łojojojoj ręcznym machać 384 otwory...chyba by mi ręce odpadły. Dremel to zrobił w 15 minut na burte, tylko troche zeszło z czyszczeniem wiertełka po każdych 10-12 otworkach, bo plastik się strasznie do tego 0,8 mm przyklejał. W asadzie teraz kończe składać i łapać klejem większe cześci a nawet całe sekcje okrętu. myśle, że jutro będe miał go złożonego w 90%. Ale teraz pozostają 2 kwestie:

A) Zrobic go z kadłubem czy w wersji do linii wodnej bo revellowskie wykoannie podwodnej części kadłuba nie jest za dobre a ja nie mam z czego zrobić ładniejszych śrub. a i mam mały pomyslik na zrobienie wody ( nigdy wcześniej nie robiłem czegoś takiego).

B) Jak byłem młodszy i mniej doświadczony ( czytaj do niedawna) robiłem "olinowanie " z nici albo żyłki 0,35 ale widzę, że większośc z Was robi to dużo lepiej a pozostała cześć o niebo lepiej, więc się zapytowywuję: - z czego robicie olinowanie? Jakieś profesjonalne gotowe - czy może domowej roboty + przepis gdzie to kupić i jak to zrobić?
Jutro dodam kolejne zdjęcia, tylko kupie paluszki do cyfrówki, bo telefonem wychodzą strasznie jasne.
Olinowanie to wg mnie najlepiej drucik 0,05mm. Dobrze pracuje się też z nicią Caenis...
Aby uniknąć przyklejania plastiku do wiertla pracuj na najmniejszych możliwych obrotach. Najlepiej jednak ręcznie.

Łojojojoj ręcznym machać 384 otwory...chyba by mi ręce odpadły. Dremel to zrobił w 15 minut na burte,....
A gdzie się spieszysz? Modelarstwo to nie wyścigi.
Dremel ma za duże obroty i niektóre otwory to wytopiłeś, a nie wywierciłeś. Dlatego wiertło się zaklejało plastikiem.
A swoją drogą to podziwiam Ciebie, że chciało się Tobie taką "kaszanę" wziąć na warsztat.
Za te same pieniądze możesz dostać lepsze modele, nie wymagające tyle dodatkowej pracy. No chyba że oto Tobie chodziło, wtedy nie było rozmowy.
Ja olinowanie robię z nici Caenis, ale mam zamiar wypróbować drut Blacmana.
Dzieki za rady, zatem jutro idę ciągnąc druu...no dobra trzeba to ująć jakoś inaczej. Ale o druciku nie pomyślałem Spasiba balszoje Blacman!
No. Butelka szampana wypita, model przysycha w silikonowych wodach a ja czekam na ocenę i krytyke mojego pierwszego w skali 700 wykonywanego "na serio" okrętu.
















No i Prinz Eugen z Bismarckiem w tle jakoś na wiosne 1941r.


A zdradzisz technikę lepienia takich pięknych pierogów...?
cyanoakryl czy bardziej wikol....
To co amerykańskie gwiazdki wtykaja w biust. Silikon Zwykły silikon sanitarny + farby + ubabrane palce i cała wanna !
Fajny film, w gabinetach kosmetycznych w USA, na parapetach tuby z napisem "SANITARNY" i pistolet w ręku zabiegowego
aż nie mogłem się powstrzymać : https://www.youtube.com/watch?v=qRaZnosqCV8
Wybacz ale malowanie w Twoim wykonaniu to jakiś dramat...
Myślę, że powinieneś poćwiczyć dokładne sklejanie i malowanie,
wykorzystaj ten model do nauki, zmyj farbę i maluj jeszcze raz.
Tak to widzę, a zrobisz jak będziesz uważał.

Pozdrawiam
Ale żeś pocisnął taltos, toć kolega napisał, że nowicjuszem jest, zaczyna zatem przygodę z modelami.
Zapomniał wół jak cięciem był.
Właśnie dla tego, że zaczyna napisałem na co trzeba zwrócić uwagę i tyle.

Pozdrawiam
I właśnie o taką szczerą krytykę mi chodziło! WIem, że maluje tak dokładnie i cienko jak drogowcy od malowania pasów, ale na czołgach w 35 i 72 nie było tego aż tak widac! Poza tym myślę nad zmianą z farb humbrola ( bo jednak 25% winy to ich gęstość) na vallejo citadel albo army painter'a. CO do wykorzystania eguena jako poligony testowego to całkiem niezła myśl, ale mam też kilka innych "wraków" do pastwienia się nad nimi, a tak na marginesie, czego Wy używacie do zmywania farby?

Mam nadzieję, że następny okręcik będzie już bardziej przyjemny dla oka.

Ale chociaż z tej wody jestem zadowolony - jako podstawka do celów czysto fotograficznych chyba daje rade.
Miłego weekendu Panowie! dnia Pią 10:16, 20 Lut 2015, w całości zmieniany 1 raz
spróbuj Gunze....
Wygląda, że malujesz pędzelkiem. Ciężko będzie uzyskać cienką warstwę farby bez fukawki... Tu na Forum są modelarze malujący pędzlem lepiej niż ja aero i pewnie dadzą kilka cennych uwag...

W aero natomiast farba rzadka jak mleko (nie jak mleczko do kawy) i przy małym ciśnieniu malując prawie mgiełką po kilku razach uzyskujesz super fajną powierzchnię...

no i oczywiście zakładaj kolejny warsztat !
Witaj
Chcesz szczerości to proszę bardzo. Model zostaw, odłóż na półkę i niech stanowi dla Cibie memento jak nie malować modeli. Po jakimś czasie sam będziesz wiedział co z nim zrobić.
Podstawowym błędem wszystkich zaczynających zabawę w modelarstwo jest zakup najtańszego(czytaj bardzo kiepskiej jakości) modelu do nauki. Złożenie kiepsko spasowanych części modelu stwarza duże trudności, a ilość poświęconego czasu i włożonego wysiłku jest niewspółmierna do osiągniętego efektu. Wynik jest z reguły prosty-rzucamy wszystko w diabły i zapominamy o tym. Moim zdaniem nie tędy droga. Jeśli chcesz na poważnie zająć się tą dziedziną modelarstwa, to proponuję prosty model jakiegoś niszczyciela, np. Sakura z Tamiyi. Model dokładny, malowanie proste, dwukolorowe z małymi wstawkami koloru czarnego. Jak czysto skleisz i pomalujesz taki model to zapewniam Ciebie zaraz będziesz chciał zrobić następny. Wtedy być może zastosujesz elementy fototrawione i ślady eksploatacji.
Jeśli chodzi o farby to Humbrol nie jest liderem rynku. Wszystko zależy od twoich preferencji. Jeśli masz zamiar pozostać przy emaliach olejnych to proponuję farby Tamiya. Drobny pigment, swietnie współpracują z pędzlem. Paleta kolorów nie jest oszałamiająca, ale jakość bije wszystkich na głowę. A i jeszcze nie ma problemów z odkręceniem butelki jak w Modelmasterach i Pactrach.
Kup model, załóż wątek i pytaj i słuchaj rad. To przyjazne forum i możesz zawsze liczyć na pomoc. Ja w każdym razie swoją oferuję.
No poczytałem i wiem jedno. Następny model raczej Tamiya - obowiązkowo zmiana farb + słuchac porad kolegów z forum!
Dzięki wszystkim za rady i szczerą ocenę!

...To przyjazne forum i możesz zawsze liczyć na pomoc...
To prawda...Klubowa formula na pewno pomaga w budowie kolejnych malenstw....



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Prinz Eugen - Revell 1:720 w rękach nowicjusza.
singulair.serwis